Dodaj do ulubionych

Opalenizna.

    • zarin Re: Opalenizna. 30.06.09, 18:52
      Nie znoszę słońca. Nie chcę się dopraszać o raka skóry, mam jasną karnację, którą lubię (chciałabym jeszcze jaśniejszą) oraz zerową tolerancję na upały - w Polsce czas od marca do października wycięty z życiorysu.
      Morza nie znoszę tak samo, egzotyczne podróże mnie nie pociągają, więc nie mam problemy z pogodzeniem niczego.
      Lepiej jest, od kiedy używam fitrów 50+. Fakt, że nie trafiłam jeszcze na taki krem, który nie byłby tragicznie klajstrujący i spełniał jakąkolwiek funkcję poza ochroną przeciwsłoneczną, ale widzę działanie. Filtry zmniejszają ból, mogę wyjść w lato do sklepu bez poczucia, że mi przypiekają skórę żywym ogniem. Dodatkowo, nie opalam się na czerwono, a po pewnym czasie regularnego używania mam równiejszy koloryt skóry. Zapomniałam o cudownym doświadczeniu (przy filtrach 20-30) skóry schodzącej z twarzy :).
    • plica ciepelko uwielbiam 30.06.09, 19:29
      wiec w sumie slonce tez. tylko ze slonce opala, a ze opalam sie blyskawicznie jest maly problem, bo to nie pasuje mi do czarnych wlosow i czarnych ciuchow. uzyskuję wtedy piekny rumunsko-cyganski imidż :) zapobiegawczo od wczesnej wiosny nosze na buzi filtry tak z 50, i udaje mi sie zachowac w miare umiarkowanie malo opalony wyglad na reszte juz nie mam cierpliwosci tych filtrow tak packac, czasem jakas 20 se dziabne na mocne slonce - skutek taki, ze mam srednio co tydzien latem inne wzory szeleczek opalonych na ramionach.
    • camilcia Re: Opalenizna. 30.06.09, 22:22
      słońce uwielbiam
      plażowanie uwielbiam
      ciepełko również

      uwielbiam mieć ślady po paseczkach od bikini :) takie sexi ;)
      uwielbiam lato
      urodziłam się w złej strefie klimatycznej ;)
      • luliluli Re: Opalenizna. 01.07.09, 09:45
        > urodziłam się w złej strefie klimatycznej ;)

        ja też, ja też! marzy mi się całoroczne lato, upały, słońce i woda:) W Polsce
        cierpię przynajmniej ok.8 miesięcy w roku - śnieg, deszcz, temperatura poniżej
        20 stopni, szaro, buro, ponuro... Każdy promyk letniego piekącego słońca jest
        dla mnie jak gwiazdkowy prezent:P
    • jehanette Re: Opalenizna. 01.07.09, 10:30
      Nie opalam się intencjonalnie, ale od czasu do czasu lubię posiedzieć trochę na
      słońcu :) wydaje mi się też, że smarowanie się "na ulicę" kremem z filtrem 50 to
      lekka przesada... trochę słońca nie zaszkodzi, zupełnie biała twarz moim zdaniem
      kiepsko wygląda. ostatnio czytałam, że właśnie warto 10-15 minut dziennie
      spędzić na słońcu czy to np. idąc po ulicy, czy opalając się, bo wtedy produkuje
      się witamina D.
    • ederlezi1981 przebarwienia na twarzy 02.07.09, 00:53
      Co do opalania- nie lubię słońca, jestem dzieckiem mroku.
      Mam problem od ubiegłego lata- nad górną wargą robia mi się przebarwienia, takie poweiedzmy wąsy, które wygladaja malo estetycznie, jakbym się wymazala czymś. Blakną po kilku pochmurnych dniach.
      Karnację mam raczej jasną, ale bez przesady. Pieprzyków sporo na ciele (vide galeria), piegów na twarzy prawie nie. Nie opalam sie raczej w ogóle celowo, słońca unikam. Rok temu jakoś to przegapiłam, w tym roku od pierwszych bardziej słonecznych dni używałam kremu do twarzy z filtrem 50 - i niewiele to dało, a na pelnym słońcu zdarzalo mi się być tyle, ile konieczne- plus z reguły miałam podkład. Dzis kupiłam sobie jakiś Penaten dla dzieci z filtrami mineralnymi i jakimis tam bajerami- może to pomoże? A, no i ceny kosmetyków z filtrami powyżej 30 to innna bajka... Zastanawiam się w ogóle, skąd mi się to wzięło.
      • pierwszalitera Re: przebarwienia na twarzy 02.07.09, 01:18
        Przebarwienia powstają często przy jasnych karnacjach. Przyczną jest nierównomierne rozkładanie się melaniny w skórze. Dziewczyny biorące pigułki antykoncepcyjne powinny uważać, podobnie jak kobiety w ciąży, mają większą skłonność do takich plam. Uwaga też na kosmetyki z alkoholem, dezodoranty, wody toaletowe, toniki i nawet chusteczki odświeżające. Może nawet błyszczki? I nie pić herbatki z dziurawca w czasie lata. Oprócz tego chronić skórę przed słońcem. Istnieją też kosmetyki wybielające, szczególnie Japończycy mają je w programie. Są też w seriach dla twarzy dojrzałej, bo z wiekiem plam może przybywać. Radzę jesienią i zimą spróbować czegoś z kwasami, albo retinolem, to wybiela plamy, a następnego lata samrować zagrożone miejsce wysokim filtrem już od wiosny.
        • ederlezi1981 hmmm 02.07.09, 02:23
          pierwszalitero, dzięki
          Tylko, że: nigdy nie stosowałam antykoncepcji hormonalnej (żadnej), nie loeczyłam się sterydami, nie usuwałam w żąden dziwny sposób meszku (raz na tyzień przejeżdżam maszynką- nie boli, nie podrażnia), nie chodzę na solarium, dziurawca takoż niet...
          Jak znajde chwilę, przejde się do dermatologa chyba.
          A własnie, bo tam gdzies pojawil się faktor 70? Istnieje taki? Pani w aptece dzis mi wmawiała, że powyżej 50 nie ma niczego- czy to tak, jak z miskami do D?
          • madzi1 Re: hmmm 02.07.09, 08:55
            > A własnie, bo tam gdzies pojawil się faktor 70? Istnieje taki?
            Pani w aptece dz
            > is mi wmawiała, że powyżej 50 nie ma niczego- czy to tak, jak z
            miskami do D?

            Nie, to nie tak. Kiedyś były kremy z filtrami do 100uvb/a,
            przeważnie 10, 20,30, 40,50 i 100. Od jakiegoś czasu oznaczenia
            kremów z filtrem się zmieniły, jakieś europejskie przepisy czy coś.
            Teraz są 20+, 30+, 40+ i 50+. 50+ można traktować jak odpowiednik
            dawnej 100.
      • monika3411 Re: przebarwienia na twarzy 02.07.09, 11:34
        Też mam od kilku już lat tę ciemną linię nad górną wargą. Czasem
        jest ona bardziej intenswna, czasem blada, a czasami znika w ogóle.
        Myślałam kiedyś, że to od kawy. Ale po drastycznym jej ograniczeniu
        nic się nie zmieniło.
        Obiło mi się kiedyś o uszy, że ta linia to objaw problemów z sercem.
        Nie mam zielonego pojęcia czy to prawda, czy jakis mit, bo nigdy nie
        pytałam o to żadnego lekarza.
    • monika3411 Re: Opalenizna. 02.07.09, 11:28
      Uwielbiam się opalać, uwielbiam być opalona (nie spieczona na
      skwarkę, ale na fajny brąz). Uwielbiam leżeć na plaży z książką,
      gazetką, czy nawet krzyżówkami. Od czasu do czasu podnieść się i
      ochłodzić w morzu, przespacerować, pozbierać muszelki.
      Tam gdzie jeździmy, mamy całkiem spory kawałek do plaży, godzinny
      spacer przez las w jedną stronę - rewelacja :-)
      Za tydzień mąż i córka jadą nad morze, a ja zostaję w domu..........
      Boże jak ja im zazdroszczę.... niestety lekarka zabroniła mi tak
      długiej podróży, zabroniła łykania aviomarinu (choroba lokomocyjna
      zabiłaby mnie po drodze :-(), zabroniła długich spacerów, no i nie
      jestem pewna czy plażowanie w 7 miesiącu bardzo zagrożonej ciąży to
      najlepszy pomysł... Tak więc zostanę sama w domu co ma z pewnością
      swoje dobre strony :-)
      A jesienią i zimą oraz wiosną bardzo lubię opalać się w solarium
      (wiem, wiem niezdrowe, ale myślę, że 10 minut raz na tydzień to nie
      tragedia :-) ).
      • pierwszalitera Re: Opalenizna. 02.07.09, 11:42
        monika3411 napisała:

        niestety lekarka zabroniła mi tak
        > długiej podróży, zabroniła łykania aviomarinu (choroba lokomocyjna
        > zabiłaby mnie po drodze :-(),

        Na chorobę lokomocyjną bardzo dobrze pomaga imbir. Dobry jest taki kandyzowany. Można pogryzać, jak suszone owoce i unikniesz chemicznych środków. No i uczucia przywalenia i senności też nie ma.
    • chocochoco Re: Opalenizna. 06.07.09, 17:48
      Ja nie cierpię opalania, za to lubię poleżeć na plaży w jakimś cieniu i się
      kąpać. Opalam się bardzo szybko, mam ciemna karnację, ale staram się unikać
      słońca bo nieopalona wyglądam młodziej, świeżej i bardziej elegancko. Na
      solarium byłam 2 razy w życiu jak byłam młoda i głupia, opaliłam się na
      pomarańczowo i byłam potem bardzo niezadowolona z efektu, dodatkowego
      obrzydzenia nabrałam gdy moja koleżanka w niby renomowanym solarium zaraziła się
      grzybicą skóry ;-/.
    • madzioreck Re: Opalenizna. 06.07.09, 17:51
      Kiedyś, lata temu, miałam trochę parcie na opaleniznę, jak to bladym wrócić znad
      morza ;) A ze opalam się szybko i od razu na brąz, to wystarczy weekend nad
      morzem. Od jakiegoś czasu jednak wolę raczej pod parasolem, bo potrafi mi się
      zakręcić w głowie, i nie lubię jak mi słonce świeci na książkę, oczy bolą. Nie
      opalić się niewykonalne dla mnie o tyle, że nie lubię się smarować filtrami,
      tłuste są. Jedynie do Tunezji zabrałam filtr 50, ze strachu, ze tam jakoś bardzo
      piecze. Ze dwa razy się smarowałam, i rzeczywiście, w te dni opalenizny zero,
      ale w pozostałe opaliłam się nawet w cieniu :)
      Do solarium nie chodzę, bo się czuję jak w trumnie.
    • klymenystra Re: Opalenizna. 06.07.09, 18:12
      Mi sie bardzo szybko opalaja rece i ramiona, nawet blokery tu nie pomagaja. Nog
      nie smaruje prawie nigdy, chyba ze jestem na plazy, bo i tak opalac sie nie
      chca. Twarz chronie bardzo mocno przed sloncem, tzn. jesli lekko mi sie
      zabrazowi to ok, ale na plazy nakladam zawsze bloker.

      A jako, ze tancze, i opalone cialo jednak ladniej wyglada w sztucznym swietle,
      to korzystam z balsamu Sopot :))

      Jak juz pisalam - na plazy jestem zawsze wysmarowana. Slonce opala mnie w
      miescie, na rowerze i w codziennych sytuacjach. Dlatego przewaznie jestem blada
      ( z wyjatkiem rak) i dobrze mi z tym:) Na plazy przewaznie laze, nie cierpie
      bezmyslnego prazenia sie w sloncu, chyba ze mam ksiazke.
      • schaetzchen Re: Opalenizna. 06.07.09, 22:47
        Ach, myślałam że jestem jakimś osamotnionym mutantem, ale widzę, że tu więcej nie lubiących słońca ;)
        Nigdy nie lubiłam leżeć na słońcu, a upały (czyli powyżej 23 stopni) mnie męczyły. Ale lubiłam piegi, więc twarz do słońca wystawiałam (np. czekając na autobus).
        Po trzydziestce stwierdzam jednak, że lepiej, młodziej i bardziej świeżo wyglądam kiedy jestem blada. Dlatego stosuję filtry 50+, obecnie jest to na twarz anthelios lait veloute (mam sucha skórę, ten krem jest bez alkoholu i nie wyżera oczu), na resztę ciała spray avene (wycofany niestety z tegorocznej "kolekcji" - mam zapas z allegro) w 200 ml opakowaniu (bez parsolu i nie brudzi ubrań na żółto). Świecę się po tym, a jakże, ale puder rozwiązuje problem.
        Do tego "wybielam się" witaminą C.
        Do filtrów już się przyzwyczaiłam, jak do mycia zębów ;) Męczy mnie tylko czas jaki poświęcam rano na wklepanie tego w siebie - a zwłaszcza na odczekanie 20 minut od wchłonięcia serum, potem kolejne 20 na wchłonięcie filtra i dopiero puder.
      • pierwszalitera Re: Opalenizna. 06.07.09, 23:23
        klymenystra napisała:

        > A jako, ze tancze, i opalone cialo jednak ladniej wyglada w sztucznym swietle,
        > to korzystam z balsamu Sopot :))

        O tak, przypuszczam, że masz na myśli taniec orientalny, którym też się pasjonuję. Ostanio przy takim grupowym występie doszło do mnie po oglądnięciu zdjęć, jaka jestem w porównaniu do innych dziewczyn blada. Niektóre poszły jeszcze przedtem specjalnie do solarium. Ale starałam się dopasować moją bladość do stroju, to znaczy moje łaszki były bardziej fantazyjne i mniej tradycyjnie orientalne, a mój mąż stwierdził, że wyglądałam jak kleks śmietany, apetycznie odbijającej się od ciemnego otoczenia. ;-) Wszystko można zobaczyć więc też z pozytywnej strony. :-)
        • daslicht Re: Opalenizna. 07.07.09, 00:41
          Na czym polega taniec orientalny?
          • pierwszalitera Re: Opalenizna. 07.07.09, 01:28
            daslicht napisała:

            > Na czym polega taniec orientalny?

            Taniec brzucha oczywiście. Tylko, że taniec orientalny, to trochę szersze pojęcie, bo zawiera oprócz klasycznego faraońskiego stylu, przeróżne elementy, takie jak etniczne egipskie balladi, nieco afrykańsko-fantazyjny tribal, gypsy, arabskie flameco, turecki pop a nawet amerykańsko-latynowski hip-hop. Ale wygląda ciągle na taniec brzucha. ;-)
            • klymenystra Re: Opalenizna. 07.07.09, 12:29
              Poza tym taniec orientalny (ja czesciej mowie "taniec arabski", bo w koncu nie
              tancze bolly, banghry i (jeszcze) tribalu) jest neutralny. Dla niektorych
              idiotow "taniec brzucha" to cos wuglarnego i trzeba dlugo tlumaczyc, o co chodzi.
        • klymenystra Re: Opalenizna. 07.07.09, 12:27
          A to prawda, niektore blade tancerki mnie zachwycaja :) Ale ja sama siebie nie -
          moze dlatego, ze mam jednak brzuszek, na brzuszku tluszczyk, pod tluszczykiem
          dopiero miesnie i jakos ladniej wyglada taki brzuchol opalony :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka