Dodaj do ulubionych

czas się odważyć :)

28.07.10, 21:50
Witam,

poczytuję sobie to forum od jakiegoś czasu, zapisane od dawna w
moich ulubionych wątkach. Czemu? 11 lat temu poślubiłam rodowitego
Australijczyka z Melbourne i bezmyślnie zupełnie zmusiłam
do....mieszkania w Polsce. Nie wyobrażałam sobie wtedy, że mogę
mieszkać gdzie indziej...
Po 11 latach bycia razem i mieszkania w i pod Warszawą, zastanawiam
się coraz częściej czemu jesteśmy tu, a nie tam? Argumentów za
wyjazdem z roku na rok przybywa, ale widać wciąż brakuje skoro
zaglądam na to forum... czytam o Australii i szukam tej, którą
pamiętam w Waszych postach, odświeżam w pamięci miejsca i ludzi
których spotkałam, ale chyba też zaglądam tu po to, by samą siebie
przekonać, że już czas smile
Pozwólcie zatem dołączyć do Was i czasem zapytać o to i owo.
Pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Witaj, i_bello 29.07.10, 02:40
      Witaj, i_bello rozgosc sie tutaj. Jesli chcesz mozesz sie przedstawic na przyszpilonym watku "Pare slow o sobie"
      forum.gazeta.pl/forum/w,86543,87893107,87893107,Pare_slow_o_sobie.html
      O takiej historii jak Twoja jeszcze tu nie slyszalam. Ciekawa jestem dalszego ciagu.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • i_bella Re: Witaj, i_bello 01.08.10, 23:21
        Luizo, chyba nie jednak. Dziękuję za zaproszenie, ale potraktuję mój
        post tu jako pomyłkę. Nie znajdę tu tego, o co mi chodzi. Znajdę
        masę zgorzkniałych Polaków. A czy oni w Austalii, czy w Polsce?
        Wszędzie tacy sami. Chyba faktycznie zbyt dużo egzaltacji we mnie.
        Aż tak samotna, by na forach pisac nie jestem. Pozostanę przy
        czytaniu.
    • starywiarus Re: czas się odważyć :) 29.07.10, 13:36
      > Witam,
      >
      > poczytuję sobie to forum od jakiegoś czasu, zapisane od dawna w
      > moich ulubionych wątkach. Czemu? 11 lat temu poślubiłam rodowitego
      > Australijczyka z Melbourne i bezmyślnie zupełnie zmusiłam
      > do....mieszkania w Polsce. Nie wyobrażałam sobie wtedy, że mogę
      > mieszkać gdzie indziej...

      Zmusiłaś? I do tego skutecznie? No to jakiś gość zupełnie bez
      charakteru, cojones, albo jednego i drugiego... I po co było
      za takiego mięczaka wychodzić?

      A poza tym, nigdy nie mów nigdy, albo że sobie czegoś nie
      wyobrażasz. To gorzej świadczy o twojej wyobraźni, niż o tym, czego
      ci się wyobrazić nie udaje.
      • senin1 Re: czas się odważyć :) 30.07.10, 13:09
        no to dales popis zupelnego braku wychowania i przyzwoitosci

        swoja droga, to cierkawe, jak ideologie ( jakieby one nie byly)
        stawiaja czlowieka, jego kondycje i uczucia ponizej siebie(ideologi)
        samych

        Przeszedles samego siebie - gratuluje
        • starywiarus Re: czas się odważyć :) 31.07.10, 01:37
          <b>senin1:

          Co ma ideologia do tego, że ktoś bezmyślnie, jak sama poniewczasie
          przyznaje, zmusił kogoś innego do czegoś (w danym przypadku - do
          przeniesienia się na drugio koniec świata), i twardo egzekwował od
          niego konsekwencje swojej bezmyślnośći przez 11 lat?

          Ja nie mam zupełnie nic przeciwko poezji romantycznej i jej
          wzniosłym uniesieniom, ale najchętniej na wieczorze recytatorskim.
          Bezustanna egzaltacja to nie jest dobry sposób na życie. Naturalnie
          każdemu wolno się egzaltować, ale o poświęcaniu bliźnich na ołtarzu
          własnej egzaltacji i szmerów własnej jaźni mam jak najgorsze zdanie.

          Jakby to chłop ją bezmyślnie zmusił emocjonalnym szantażem, żeby mu,
          na przykład, urodziła czworo dzieci, bo on się kategorycznie musi
          zrealizować jako buhaj, a ona by mu tą misję wykonała mimo braku
          ochoty, to byś nie miała dla niego dosyć słów potępienia, i
          słusznie. Ale jak jest na odwrót, to znaczy że ja uczucia depczę?

          Napij się może czegoś, albo idź na spacer...</b>
            • starypierdola Pomoglo? 02.08.10, 18:02
              No to teraz zabieraj sie za robienie dzieci. Tak Pl jak i Au
              potrzebuja wiecej podatnikow bo spoleczenstwo sie starzeje i na
              emerytury nie starczy.

              No i potwierdzam ze moj kolega forumowy Starywiarus ma racje.

              Forumowicz z Kal
              SP

              • i_bella Re: Pomoglo? 02.08.10, 22:37
                Ojej, naprawdę? Zaimponowałeś mi. Starywiarus też. To lecę do
                roboty. Z mężem mięczakiem egzaltowana panienka. Naklepiemy Wam
                dzieci, by na Waszą emeryturę pracowali. Btw mój mąż - jakby nie
                patrzyć, rodowity Australijczyk, mówi mi, że to nie metoda. Sam,
                kochanie musisz na swoją emeryturę zarobić.
                Bardziej ufam jemu, niż Tobie. On - po pierwsze - wcale
                nie "starypierodola", po drugie - bardziej australijski jest niż Wy
                tu wszyscy razem wzięci.
                Buziaki wieczorne dla Wszystkich. Dobrego seksu życzę.
                Porannego/wieczornego - pozwala emocje rozładować.
                • starypierdola Fair dinkum :)) 03.08.10, 06:25
                  Za buziaki dziekuje i prosze o wiecej.

                  No i pamietaj: nie zaniedbuj sie bo obiecalas....

                  Komu by sie tam chcialo pracowac jak moga to robic dzieci innychsmile)

                  I jaki ten Twoj maz "Australijczyk" skoro Australia ma dopiero 110
                  lat??? Pewnie potomek jakichs zeslancow, czyli kryminalistow?? W
                  potocznej konwersacji "pommie"??

                  I od czasu do czasu daj znac jak Ci idzie
                  SP
                  • senin1 Re: Fair dinkum :)) 03.08.10, 13:21
                    no wyluzuj normalnie, stary

                    czyzby tu,k..wa, same frystraty pisywaly??!!

                    no w koncu dzuewczyna zdezydowala sie na polske, chlop tez chyba nie
                    drze szat z tego powodu

                    po co to 'polaczkowe przysrywanie'

                    opamietaj sie stary pierdolo... wiem , tez mieszkalam w Kargoorlie
                    przez pol roku.... nie przecze wali na czache. ale nie zeny zaraz tak
                    po lydach na golasa

                    a tak na powaznie: zenujaxe sa te komentarze na temat cudzych wyborow

                    i przykro jest czytac zjadliwe odpowiedzi na niewinnie przyjacielskie
                    zagajenia z innej czesci swiata

                    o ile starywiarus nie zadziwil mnie wcale, to stary pierdola...owszem,
                    zaszokowal (zawsze mialam cie za kolesia z przymruzeniem oka)

                    jak widac nie kazdy moze zyc w izolacjiwink)
        • ratpole Re: czas się odważyć :) 01.08.10, 23:03
          i_bella napisała:

          > Niewiele wiesz.

          Powiedzialbym nawet, ze nic nie wiem.
          Wyobraznia tez u mnie lezy hehe
          Powodzenia na "juz czas" emigracji.
          W razie jakby cos nie tego, to tam cie chetnie powitaja
          forum.gazeta.pl/forum/f,14420,Polonia_9788_2_9788_.html
            • kan_z_oz Re: czas się odważyć :) 02.08.10, 04:46
              Droga Bello, Australia jest Forum otwartym. Wszystkie fora otwarte sa
              specyficzne. Specyfika ta polega na otrzymywaniu odpowiedzi na
              pytania, ktorych sie nie zadalo...oraz wpisow zaiste
              zaskakujacych...haha.

              Generalnie, to Twoje uklady partnerskie sa tylko i wylacznie Twoja
              prywatna sprawa, do ktorej innym wara...generalnie to nie sadze aby
              nawet ktos z tych z 'jajami' odwaznych powiedzialby Tobie czy Twojemu
              partnerowi w tawrz to co wyduszane jest tutaj anonimowo - mnie to w
              wiekszosci bawi, serdecznie zreszta.
              Mam do tego rodzaju wpisow zdrowe podejscie - wiem co jest dla mnie
              samej dobre i zdrowe wiec co inni uwazaja w mojej kwestii lata mi
              ponizej radaru - lub nizej...hihihi

              Wpisy ww 'dziadkow' forumowych odebralam tylko jako ogolne gderanie w
              kwestii uklady; Panie vs Panowie...Starywiarus gdera sporadycznie,
              Rat duzo, i namietnie - nie wiem czy z powodu egzaltacji jakiejs? czy
              tylko nudzi mu sie w Kanadzie...

              Zbieranie informacji potrzebnych do podjecia jakiejs decyzji?? mozna
              robic czytajac, mozna wpisujac.
              Jesli mnie jest cos potrzebne to radosnie i bardzo egzaltowanie robie
              to najkrotszym sposobem; wchodze i pytam o to, co mi jest
              potrzebne...odpisuje tylko tam, gdzie widze sens.

              Pozdrawiam
              Kan
              • i_bella Re: czas się odważyć :) 02.08.10, 22:54
                Dziękuję, wiem, co oznacza otwarte forum, ale wiąż nie mogę
                zrozumieć interpretownia (lub nad) czy też wprost atakowania osób,
                których po prostu się nie zna. Ok, mogę być egzalotowaną panienką
                (!) a mąż mięczakiem (!!!). Jeśli komuś z tego powodu przyjemniej?
                Może napisze więcej na mój (?) temat.
                Ja - chciałam Wam napisać, że od dawna Was czytam i że diabeł jakiś
                podkusił napisać. Chciałabym dowiedzieć się jak to jest, gdy się
                decydujesz na wyjazd na stałe (nie ukrywajmy, emigracja do Australii
                czasowa nie jest), mając ciągle tę prowincjonalną, polską duszę...
                No ale - jestem już w tym wieku, że życie moich dzieci jest dla mnie
                ważniejsze niż moje (by uniknąć posądzenia o egzaltację - moje już z
                górki, ich pod) Chciałabym móc ocenić, co lepsze - tu, czy tam.
                Żaden głód w oczy mi nie zagląda. Nie widzę powodów, by miał. Mąż
                zawodowo spełniony - ja również. Mówię też o pieniądzach.
                Zastanawiam się co dla nas znaczyłaby taka przeprowadzka. Liczyłam
                na to, że może spotkam tu kogoś, kto już to zaliczył. Wszystko. Moje
                zagubienie tam, emocje dzieci, samochody z kierownicą nie z tej
                strony, jakieś znaczące różnice kulturowe, o których być może nie
                mam pojęcia.
                Znam wielu Australijczyków - począwszy od rodziny (Irlandzko-
                Australijskiej) po znajomych męża. Od nich się nie dowiem . Dlatego
                chciałam tu zaistnieć. Poprzestanę jednak na prostych pytaniach,
                licząc na odpowiedzi. Tak będzie najlepiej. Zrozumiałam.

                • spocit Re: czas się odważyć :) 03.08.10, 01:11
                  > nie ukrywajmy, emigracja do Australii
                  > czasowa nie jest

                  Masz racje, czas sie odwazyc. Nie masz czego sie bac, dacie sobie tutaj doskonale rade.
                  Z emigracji zawsze mozna wrocic, to nie odleglosc jest problemem.
                  Problem jest taki, ze Australia jest jak magnes, zwyczajnie nie bedziesz chciala stad wyjezdzac.
                  Trolli forumowych zwyczajnie ignoruj, proby racjonalnego odpowiadania na kretynskie posty oni traktują jak paliwo.
                  • i_bella Re: czas się odważyć :) 03.08.10, 21:07
                    smile dziekuje. Wiem, ze jest jak magnes, juz to przyciaganie troche
                    poznalam. Prawda jest tez taka, ze zbudowalismy dom tu, w Polsce.
                    Udalo nam sie wplesc w lokalna spolecznosc, mezowi - niezle
                    dostosowac - nawet to tak ciezkiej zimy, jaka mielismy w zeszlym
                    roku. Dzieciaki tu chodza do szkoly-polskiej, maja juz swoich
                    znajomych. Niczego nie potrzebujemy, a jednak gdzies w glowie
                    czasami sie pomysl na wyjazd pojawia. Moze to kwestia wieku?
                    Potrzebujemy wiecej slonca? wink Zobaczymy - jesli zaczniemy pakowac
                    walizki - napisze.
                • starypierdola Liczylam .... 03.08.10, 06:29
                  "... na to, że może spotkam tu kogoś, kto już to zaliczył."

                  Jesem zupelnie pewien ze sie nie przeliczylas. Conajmniej 9o%
                  korespondentow tego forum to wlasnie zaliczylo.

                  Moze powinnas czytac uwazniej? I wykazac troche wiecej zrozumienia
                  dla nas, frustratow, ktorzy "to juz zaliczyli"?

                  Zaliczony SP
                • kan_z_oz Re: czas się odważyć :) 03.08.10, 09:01
                  Bella nie wiem czy Ci to pomoze...? Nie widze za bardzo mozliwosci
                  emigrowania tylko po to aby 'dzieciom lepiej bylo' czy inne, jak aby
                  maz lepiej sie czul...
                  Generanie chec na wyjazd jakas musi tez wyplywac z Twojej strony.
                  Wlasnie z tej 'prowincjonalnej duszy'. Mam na mysli, ze jesli ogolnie
                  jestes zadowolona z wlasnego zycia w Polsce i nigdy nie ruszylabys
                  sie poza, ani nawet by Ci to przez glowe czy serce nie przeszlo...to
                  co w takim ukladzie dla Ciebie w takim wyjezdzie? Zycie jest zbyt
                  krotkie aby meczyc lub poswiecac...

                  Pytanie jest retoryczne oczywiscie i sama musisz sobie udzielic na
                  nie szczerej odpowiedzi. Chcesz, tylko sie obawiasz? czy raczej aby
                  sprawic przyjemnosc? - jesli to drugie, to szczerze - lepiej bedzie
                  Ci/Wam w Polsce.

                  Jak to jest? Ktoregos dnia mieszkajac jeszcze w Polsce przyszlo mi
                  uczucie, ze musimy natychmiast wyjechac. Mialam wrazenie, ze
                  znalazalm sie w jakims czarno-bialym filmie, ktory zreszta toczy sie
                  obok mnie.
                  Przygniatala mnie wlasnie prowincjonalnosc miejsca w ktorym
                  mieszkalismy, chociaz sama uwazalam sie za prowincjonalna. Poprostu
                  zle sie czulam. Czulam sie oceniana na ulicy, w pracy - zreszta
                  bylam..haha
                  Przeszkadzal mi rosnacy wplyw religii na sprawy codzienne - wtedy
                  wlasnie toczyla sie kwestia zakazu aborcji, obowiazkowej religii w
                  szkolach...uczucie narastalo i sie poglebialo - nie moglam zniesc
                  miejsca bo mnie dusilo.

                  Najpierw powstal wiec pomysl emigracji - pozniej dopiero po
                  wielomiesiecznych poszukiwaniach wyszlo, ze bedzie to Australia. Nie
                  mialam w zwiazku z tym zadnych hustawek emocjonalnych, bo decyzja
                  byla jednoznaczna, ze nie chce mieszkac w miejscu, gdzie tak sie
                  czuje.

                  W warszawie w tym czasie czulam sie w miare, ale przeprowadzaka,
                  nawet po sprzedaniu mieszkania wlasnosciowego w malym miasteczku, nie
                  kupowala Nam w niej nic - takie byly juz wtedy rozbieznosci cen.
                  Sydney wygladalo dostepniej.

                  Po paru latach wrocilismy wiec do Warszawy na dlusszy okres czasu - i
                  to byla pomylka. Nasze dziecko nie lubilo szkoly, nie lubilo zimy,
                  pluchy na chodnikach. Siedzenia w budynku od rana do zmroku. Basenu
                  na godziny, ktorego jakos byla mierna. My dusilismy sie z braku
                  przestrzeni, parkow, zieleni, slonca i slonecznej pogody ktora
                  kroluje tutaj caly rok, plazy, gor i latwego dostepu do nich,
                  bezludnych miejsc...dla mnie to bylo ograniczenie wolnosci.

                  Ocenic? przyjedz na przedluzone wakacje moze najpierw? Jesli kochasz
                  przyrode obcowanie z nia, nature, sport i bycie na powietrzu,
                  przestrzen - moze byc dla Ciebie. Osoby kochajace intelektualne
                  rozrywki, architekture, teatr, dywagacje i polemiki, kariere zawodowa
                  - znacznie trudniej sie moim zdaniem tutaj asymiluja. Uwazam, ze
                  wieksze mozliwosci sa wtedy gdzies w Europie...

                  Kan
                  • i_bella Re: czas się odważyć :) 03.08.10, 17:13
                    Kan, dzięki, tego mi wlasnie brakowalo. Ja sie tak szarpie juz pare
                    lat - pojedziemy do Melbourne (najdluzej bylam 6 tygodni,
                    odwiedzalismy 4 razy) to nie moge sie tu odnalezc, ale jak wyjezdzam
                    tam to potrzebuje minimum 2 tygodni by zalapac, ze jest fajnie.
                    Dzieciaki - od razu. Maz oczywiscie tez. On wraca do siebie, czuje
                    sie tam jak ryba w wodzie, nie ma co oszukiwac.
                    Mamy fajna grupe przyjaciol (jego), milych, serdecznych. Boje sie,
                    ze bedzie mi brak polskosci, ale zauwazylam, ze coraz czesciej od
                    niej uciekam. Tej przecietnej, ostatnio nasiaknietej krzyzami......
                    Lubie Europe. Kulture europejska. Nie wiem, co znalazlabym w
                    Australii - wiem, ze na pewno dobre wino smile Tego szukam tu, na
                    forum. Na razie dostalam od niektorych po pysku za "egzaltacje" i
                    zwiazek z mieczakiem....od innych garsc porad co do prokreacji...
                    Szczescie - nie tylko smile
                    lece na gofry (pamietacie?). Jestesmy wlasnie w polskim kurorcie na
                    wczasach big_grin
      • i_bella Re: czas juz najwyzszy 02.08.10, 22:32
        rzeprzaszam, powiem wprost, korzystając z "otwartego" forum -
        popierdoliło Was na tej emigracji.
        Jestem matką dwóch wspaniałych chlopców. Teraz seks zostawiam li
        tylko dla mej przyjemności - nie wiem, czy nadal partykuły - takie
        cześci mowy języka polskiego -rozumiecie...dajcie znać, jeśli nie -
        wytłumaczę smile
          • ratpole Re: "..popierdoliło Was na tej emigracji..." 03.08.10, 09:21
            starypierdola napisał:

            > No wiec sama widzisz. Poczytalas troche uwazniej i wszystko
            > zrozumialas. Tak trzymac.
            >
            > Popierdolony SP

            Ale piekniesmy, popyerdoleni emigranci, nowa wannabe-kolezanke rozkminili po
            jednym niewinnym jej wpisie, co? hehehehe
            Bulwiaste to bulwiaste i powinno sie toto trzymac w klatce (z ktorej i tak nie
            wyobraza sobie wyjscia), bo warczy, rzuca sie na prety i tryska piana hehehe
            Tylko kan ma do takich cierpliwosc, na ale kan to osobna para pepegow.
        • docsq Re: czas juz najwyzszy 03.08.10, 07:42
          > Jestem matką dwóch wspaniałych chlopców.

          Wiem ze to nie moj interes, ale tak z ciekawosci pytam (zdajac sobie
          w pelni sprawe dokad ciekawosc prowadzi). Czy twoi synowie czuja sie
          Polakami czy Australijczykami, a moze obywatelami Swiata?
          • i_bella Re: czas juz najwyzszy 03.08.10, 13:32
            synowie? oficjalnie - podwójne obywatelstwo. Mentalnie? Zapytałam
            starszego - piękną polszczyzną odpowiedział, że bardziej czuje się
            Australijczykiem smile Młodszy powiedział, że nie wie.
            Są bardzo otwarci na świat. Dzielnie znoszą podróże nasze do
            Australii - uwielbiają lotniska/hotele. Na ulicach Melbourne czują
            się NATYCHMIAST jak u siebie w domu. Zaczynają zwykle od... lodów smile
            • antkasgw Re: czas juz najwyzszy 05.11.10, 07:01
              Widze, ze jedynym powodem twojej ewentualnej emigracjii do Australii jest twoj kompleks nizszosci z powodu swojej polskosci. Naprawde zastanow sie nad tym bo jest to niedorzeczne. Dlaczego mialabys przeprowadzac sie z Polski, pieknego kraju w Europie do Australii, nijakiego kraju na koncu swiata. Skoro jest wam w Polsce dobrze i stac was zeby co pare lat jechac do Australii to nie rozumiem twojego dylematu. Australia to tez kraj, w ktorym trudno jest zarobic dobre pieniadze, szczegolnie w porownaniu z rozwinietymi krajami Europy. Moze sie okazac, ze po przyjezdzie do Australii wasza sytuacja finansowa sie pogorszy. I wtedy bedziesz sobie wmawiac (tak jak wielu emigrantow z Europy): 'No tak, ale przeciez to taki swietny kraj, musze tu byc szczesliwa'.

              Pozdrawiam
                • antkasgw Re: czas juz najwyzszy 10.11.10, 08:23
                  I_bella, jeżeli nietrafione to przepraszam. Z twoich postów wynika, że w Australii coś nie za bardzo ci się podoba i oczekujesz, że ktoś cie przekona aby jednak tu przyjechac na stałe. Mnie po przyjeżdzie do Australii też się nie za bardzo podobało ale wielu spotkanych tu Polaków twierdziło, że jest tu wspaniale i na pewno po jakims czasie mi się tu spodoba. No cóz, niestety, jestem tu już kilkanaście lat i to co mi się nie podobało wtedy, teraz nie podoba mi się jeszcze bardziej a wrócic właściwie teraz już nie mogę.
                  Rozumiem, że twój mąż jest Australijczykiem tak więc twoja sytuacja jest zupełnie inna. Oczywiście jeżeli mąż tęskni za Australią a tobie wszystko jedno to przyjeżdżaj na stałe a nie tylko na wakacje. W końcu im więcej nas tu tym lepiej (dla nas , którzy juz tu jesteśmy).
                  Pozdrawiam
                    • starypierdola Zaspokajam Twoja ciekawosc 10.11.10, 16:55
                      1. Nie podoba mu sie gra w two-up. Dla inteligenta to za proste sad
                      2. Nie lubi australijskich shirazow; szczegolnie tych z Hunter Valley i Lindemana czy jak mu tam sad
                      3. Widze ze tec cos nie bardzo lubi nasza kochana Luize sad sad sad

                      Plotkarz
                      SP
                      • ratpole Re: Zaspokajam Twoja ciekawosc 10.11.10, 20:21
                        starypierdola napisał:

                        > 1. Nie podoba mu sie gra w two-up. Dla inteligenta to za proste sad
                        > 2. Nie lubi australijskich shirazow; szczegolnie tych z Hunter Valley i Lindema
                        > na czy jak mu tam sad
                        > 3. Widze ze tec cos nie bardzo lubi nasza kochana Luize sad sad sad

                        Alez coz to znowu za niedogodnosci?
                        Ja moglbym spokojnie z tym zyc.
                        No, moze z ta nasza Basia kochana nie za bardzo, ale to nie powod by przeklinac cala Australie hehehe
                  • i_bella Re: czas juz najwyzszy 11.11.10, 10:45
                    Australia - podoba mi się. Polska - też. Barcelona - bardzo. Ostatnio nawet Bukareszt mi się spodobał. Generalnie chyba cały świat mi się podoba. Emigracja do Australii to po prostu od lat trudny dla mnie temat, nigdy bardzo nie podnoszony w naszej rodzinie - co innego wyjazdy/wakacje/odwiedziny. Czemu trudny? Nie sądzę by trzeba było tłumaczyć, choć wiem że dla jednych jest to łatwiejsze, dla innych mniej. Czy mąż tęskni za Australią? Nie sądzę. Nigdy nie wstydziłam się mojej polskości i mojego kraju, choć przyznaję, że często wstyd mi za Polaków. Nie oznacza to jednak, że udaję kogoś innego. Jestem tylko zwykłą dziewczyną z prowincji - polskiej prowincji wink
                    • kan_z_oz Re: czas juz najwyzszy 11.11.10, 13:41
                      Nie ma zadnego porownania miedzy Europa, Kanada lub innymi zakatkami swiata. Australia jest po prostu inna.
                      Mam wlasnie pare kanadoli na wakcjach, zwiedzajacych co sie da.

                      Tutaj daje sie wiecej niz gdzie indziej. Nie chce mi sie zbytnio tlumaczyczyc dlaczego: uzywajac slow znajonych: koorwa, nigdzie indziej nie ma plazy na ktorej nie ma znaku stopy ludzkiej, oprocz naszej. Kapiel nago lub top-less, hahaha

                      Kan
                        • starywiarus Re: czas juz najwyzszy 12.11.10, 13:53
                          Nie ma najmniejszego znaczenia, czy akurat kąpiesz się w majtkach, czy bez. Ma znaczenie, że jeśli tylko masz taką fantazję, możesz mieć tylko dla siebie trzydzieści kilometrów plaży jak z filmu, na której nie ma nikogo innego. Możesz pojechać na spacer drogą, którą jeździ jeden samochód miesięcznie. Lecieć samolotem pasażerskim cztery godziny nad tym samym krajem. W tym samym kraju jeździć na nartach i nurkować na rafie koralowej. Przez miesiąc jadać każdą kolację w innej kulturze, nie ruszając się z tego samego australijskiego miasta. Wyrozumiale oglądać dzienniki SBS, mając serdecznie gdzieś pokazywane rosyjsko-niemiecko-francuskie przepychanki na starym, odległym, ciasnym kontynencie. Jeśli nie czujesz, o co w takich przykladach chodzi, żadna z tych rzeczy do ciebie nie przemawia, i nie jest ci ciasno tam gdzie jesteś, to w takim razie zostań przez resztę swoich dni w Polsce, a światłość wiekuista niechaj ci świeci, bio nie będziesz się czula dobrze nigdzie indziej.

                          • starypierdola Widze ze nas tu ideologicznie podbudowywujes ... 12.11.10, 18:38
                            ... pkazujac tylko jedna strone obrazu. A przeciez kazdy kij ma dwa konce.

                            Np>
                            >>>możesz mieć tylko dla siebie trzydzieści kilometrów plaży jak z filmu, na której nie ma nikogo innego.

                            Prawda, mozesz, Ale jak lubisz ludzi i towarzystwo (a wielu z nas to lubi) to umrzesz z nudow, zjedza Cie rekiny, albo zgwalca aborygeni

                            Np>
                            >>>>Możesz pojechać na spacer drogą, którą jeździ jeden samochód miesięcznie.

                            Mozesz, alt to nie jest unikalne. Stosujac to kryterioum zan lepsze miejsza w Afryce, Azji czy Polydniowej Ameryce

                            NP>
                            >>>>Lecieć samolotem pasażerskim cztery godziny nad tym samym krajem.

                            Mozesz. Ale w Ameryce mozesz to robic przes 6 godzin, w Kanadzie przez 10 a w Rosji pewnie ze 14. Nie wpominajac kuz o Brazylii, Chinach, czy innnych ..

                            Np>
                            >>>>Przez miesiąc jadać każdą kolację w innej kulturze, nie ruszając się z tego samego australijskiego miasta.

                            Mozesz, ale w takim np. Las Vegas mozesz to robic przez caly rok na okraglo

                            Itd., itp ....

                            W sumie troche wyszedles na nawiedzonego, albo na jakiegos zasciankowca

                            Tez nawiedzony SP
                          • i_bella Re: czas juz najwyzszy 12.11.10, 20:43
                            no właśnie, i w lutym, po raz kolejny zasmakuję w tym folklorze. Z jednej strony to uwielbiam, z drugiej - nie bardzo. A gdzie spędzę resztę swoich dni to uzalezniam głównie od szczęścia i potrzeb moich dzieci. Mnie ostatnio starcza hamak, ksiązka, moja kuchnia i wino.
              • i_bella Re: a z czego zamierzacie sie utrzymywac? 13.11.10, 11:26
                smile
                maz wyjasnil, naprawde, choc spojrzal na mnie dziwnie, nie wiedzac zupelnie, czemu pytam. Wytlumaczylam, ze mili goscie polskiego pochodzenia z forum Australia sugeruja, iz nie utrzyma rodziny....Mam Was wyprowadzac z bledu? Nie chce mi sie. Moze tylko dodam ze maz jest jedynym z 10 na rynku specjalista od pewnych rozwiazan IT. Wystarczy?
                Czy nie wyobrazacie sobie innej niz dla pieniedzy emigracji z kraju? zarabiamy tu dobrze, tak samo bedzie w Australii, w Singapurze, w Londynie. Tematu nie zamierzam kontynuowac, poniewaz nie lubie rozmawiac o pieniadzach. Jesli tylko o tym potraficie- musicie znalezc innego rozmowce.
                Pozdrawiam.
                • i_bella Re: a z czego zamierzacie sie utrzymywac? 13.11.10, 11:44
                  moze tylko dodam cos o mnie - oferowano mi stanowisko menedzerskie w duzej instytucji finansowej w Sydney pare lat temu. Nie skorzystalam, planowalismy drugie dziecko, nie w glowie mi byly wyjazdy. Ostatnio z pocalowaniem w reke wzieto by mnie na stanowisko dyrektora operacyjnego w duzej instytucji finansowej w Bukareszcie. Wystarczy? Czy nadal mam rozwazac poznanie od podstaw slowka "dole"?
                  Jesli to kogokolwiek boli, to przepraszam.
                • docsq Re: a z czego zamierzacie sie utrzymywac? 13.11.10, 13:17
                  > Moze tylko dodam ze maz jest jedynym z 10 na rynku specjalista od pewnych
                  > rozwiazan IT. Wystarczy?

                  Wybacz, ale twoj malzonek kojarzy mi sie z czolowym specjalista od IT i science fiction, ktory bardzo sie do niedawna udzialal na rozlicznych forumach GW
                      • i_bella Re: a z czego zamierzacie sie utrzymywac? 14.11.10, 09:48
                        nie ma smile
                        jest po prostu bardzo dobrym i nielicznym juz specjalista w malo modnych, choc niezmiernie jeszcze czesto uzywanych rozwiazaniach IT. I tyle. I to probuje powiedzec, ze dla nas emigracja do AU ma inny, niz finansowy wymiar. Moze to jest powodem dlaczego wciaz szukam argumentow za i probuje siebie przekonac do zycia gdzie indziej. Nie wiem czemu Was to drazni. Moge sie tylko domyslac.
                        • starywiarus Re: a z czego zamierzacie sie utrzymywac? 14.11.10, 14:41
                          Drażni? Nie, dlaczego? Raczej dziwi, bo to dosyć bizarre jest, żeby Polacy mieszkający w Australii mieli tłumaczyć żonie Australijczyka dlaczego warto albo nie warto mieszkać w Australii. Australia jest inna dla każdego, więc nasz kolektywny autorytet doradczy w tej sprawie dosyć wątpliwy mi się wydaje.

                          Jak nie masz innych powodow, to zrób to choćby z powodu fair play. Ty go, jak piszesz "zmusiłaś" do mieszkania przez 11 lat w Polsce, pomieszkaj z nim teraz 11 lat w Australii. W ten sposób po pierwsze zapoznasz się z pierwszej ręki konsekwencjami emocjonalnego "zmuszania" kogokolwiek do czegokolwiek, a po drugie po 11 latach może ci się przejaśni, czy chcesz mieszkać w Australii. W razie czego zawsze możesz przyjąć tą posadę w Bukareszcie. Albo w Biszkeku. Albo w Maputo.
                          • i_bella Re: a z czego zamierzacie sie utrzymywac? 15.11.10, 16:16
                            widac nie bizzare skoro pytam . Pisałam już - mąż postrzega Australię jako kraj odizolowany dość - widzi w tym plusy ale i minusów jest świadom. Mnie ciekawiło jak Wam się udało, czy i jak z emocjami, ze znalezieniem się w nowym miejscu, co fascynuje, co przeszkadza. Dlatego założyłam wątek - chciałam powiedzieć, że czytam już od dawna i że może czas najwyższy "wyjść z cienia". No i okazało się, że głód mi w oczy zagląda w Polsce, że żyję w beznadziejnym kraju, że moje małżeństwo to jakieś dziwactwo, mąż również, a ja sama głupia jestem. Chciałoby się krzyknąć - No Brawo, Panowie, Gentelmeni!
                            Przykro mi, ale na 11 letnie testy to ja juz czasu nie mam, swego czasu raczej rozważaliśmy roczny kontrakt - rok wystraczyłby mi na podjęcie decyzji czy chcę. Wakacje niestety zazwyczaj są zbyt krótkie, bo najpierw się asymiluję z miescem, czasem a potem już muszę wyjeżdżać.
                            O Bukareszcie napisłam dość świadomie i specjalnie - niestety na bylejaka polskość, której tak tu na miejscu nie lubię z Was, Panowie też wychodzi. Nie pomogła emigracja. NIC

    • luiza-w-ogrodzie Do damskich bokserow 15.11.10, 03:34
      Wiecie dobrze o kim mowie, nie ede rzucac nickami. Kobieta ma watpliwosci, przyszla na forum pogadac i co jej zaserwowaliscie? Klasyczna mieszanke n.t. "w Polsce nikomu nie moze byc dobrze" polaczona z sugestiami dotyczacymi zarobkow, stanu malzenstwa itp.

      Doprawdy, wstyd, najgorsza polackosc z Was wychodzi!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • ratpole Re: Do damskich bokserow 15.11.10, 03:42
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Doprawdy, wstyd, najgorsza polackosc z Was wychodzi!

        Polackiem jestem, a wiec mam obowiazki polackie hehe
        Ty naprawde taka naiwna jestes?
        Przeciez ten troll przyszedl tu z wiadoma intencja, znana nam od tysiecy watkow.
        Think, Luska, think hehe
      • i_bella Re: Do damskich bokserow 15.11.10, 16:20
        dzięki, Luizo - dla wyjaśnienia - trollem nie jestem (czasem żałuję), nick zmieniałam tylko raz, na lokalnym forum, ładnych parę lat temu - zmianę tę ogłosiłam. Pojawiłam się tu dokładnie z tych przyczyn, które byłaś w stanie z moich postów wyczytać.
        • ratpole I po co to wszystko bylo? 15.11.10, 18:01
          Cytat z i_belli:
          "Ja sie tak szarpie juz pare lat - pojedziemy do Melbourne (najdluzej bylam 6 tygodni,
          odwiedzalismy 4 razy) to nie moge sie tu odnalezc, ale jak wyjezdzam
          tam to potrzebuje minimum 2 tygodni by zalapac, ze jest fajnie.
          Dzieciaki - od razu. Maz oczywiscie tez. On wraca do siebie, czuje
          sie tam jak ryba w wodzie, nie ma co oszukiwac.
          Mamy fajna grupe przyjaciol (jego), milych, serdecznych. Boje sie,
          ze bedzie mi brak polskosci, ale zauwazylam, ze coraz czesciej od
          niej uciekam. Tej przecietnej, ostatnio nasiaknietej krzyzami......
          Lubie Europe. Kulture europejska. Nie wiem, co znalazlabym w
          Australii - wiem, ze na pewno dobre wino smile Tego szukam tu, na
          forum."
          .
          Bez komentarza tym razem hehehe
                  • starypierdola Sluchaj, no ale jak z Lomianek, to ... 16.11.10, 12:23
                    ... bylo by jakos tak bardizej logicznie najpierw sie przeprowadzic do, np. Katowic? Jakby taki stopien posredni, przygotowawczy??

                    To by Ci chyba oszczedzilo calych tygodni szarpania sie?

                    Np. moj krajan z Moniek, Zupa, tez zaraz nie przeprowadzal sie do Australii tylko, jakna razie, osiadl pod Windsor (Ont. Cdn.) - cos jak by Katowice.

                    Wyrozumialy SP
                      • starypierdola Ah, wzruszylas mnie. WIec jeszcze jedna rada . 17.11.10, 21:33
                        Czemu mnie wzruszylas? No bo i te Lomianki/Monki, i ten strach pred zmiana, niechec do rzyka, i lenistwo, i myslenie tylko o sobie (jak pisze kolega Szczurek) ....

                        Wiec rada: Zawsze jak bedziesz wyjezdzac do Australii to upewnij sie ze masz dosc szmalu zeby moc sobie kupic pilet powrotny do PL. Nie zeby miec tylko bilet powrotny jako taki, ale i jego odpowiednik pieniezny, ukryty przed mezem.

                        A czemu? No bo wydaje mi sie bardzo prawdopodobnym ze przy ktorejs tam wizycie maz Ci powie: 'ja do PL nie wracam'; co wiecej moze tez powiedziec 'i Ty i dzieci tez tu zostaja'. I dla tego wlasnie potrzebujesz te pieniadze, no bo jak inaczej wrocisz???.

                        A czemu ma Ci tak powiedziec? Hmm... rownie dobrze mozesz spytac 'a czemu chcialby wracac do Lomianek?'. No i jest problem Twojej "attitude". Kazdemu normalnemu chlopu z ja.j.ami, a mowie z wlasnego doswiadczenia, z czasem nudzi sie sobkostwo partnerki i ciagle poswiecanie sie .... Moze tez spotkac inna kobiete, Sheile, z ktora bedzie sobie mogl swobodnie pogadac czy poklocic sie po Oziemu, ktora bedzie bardziej pulchna (a sama widzisz ze wiekszosc Sheili to osoby o ksztaltach rubensowskich), i ktora bedzie pracowac podczas gdy on bedzie mogl sie wylegiwac na hamaku, pod palma i z ksiazka w reku.... no i z zimnym piwem!

                        Tak wiec bedziesz potrzebowac waluty zeby moc wrocic do Twoich Lomianek, Twoich lezakow, Twoich ksiazek i Twojej muzyki...

                        Pamietaj!

                        Doraca z Moniek
                        SP
          • kan_z_oz Re: chociaż nie, masz rację! 18.11.10, 12:35
            i_bella napisała:

            > w zasadzie wciąż trzymamy się wątku związanego z rozterkami i odwagą, a że pobo
            > cznych mnóstwo, coż...
            >
            Rozterka i odwaga?

            Rozterka, nazywam cos co targa mna systematycznie i powraca. Takich mialam dziesiatki w roznych tematach. Z takowymi cos tez nalezy zrobic...mam na mysli - podjac jakas decyzje.

            Odwaga? to jest jakas odmiana strachu przeksztalcona w dzialanie.

            Mnie emigracja zdolala zdjac wszelkie etykietki i nalepki zwiazane ze stanowiskami lub ich wykonywania mozliwosciami. Topless jest wiec jak najbardziej na miejscu - stoi sie nago tutaj...

            Wymaga odwagi, bo moze sie okazac, ze wszystkie 'etykietki' goowno warte do tej pory byly...a czlowiek jest tylko 'ass', chociaz wyksztalcony i madry.

            Na szczescie, zawsze mozna sie zmienic.

            Robienie rzeczy dla dzieci to wymowka i ucieczka - hahaha - nie wnikami od kogo lub czego.

            Pytanie jest wiec tylko czy wyjazd do Australii to wlasciwe narzedzie do staniecia czolem przed wlasnym strachem???

            Kan
            • i_bella Re: chociaż nie, masz rację! 18.11.10, 13:06
              Kan, ja już stara jestem, więcej mówię o tym strachu, rozterkach i odwadze niż naprawdę tak czuję. Paplam i tyle. Pewnie że szukam czegoś na temat Waszej tam asymilacji, ale też nie spodziewam się, że usłyszę cokolwiek co mi powie - przyjeżdżaj, lub odwrotnie.
              Wiem, ile jestem warta i co potrafię, tylko to się liczy, etykietami nigdy się nie przejmowałam - chcieliśta niektórzy wiedzieć z jakiego to zasiłku ew będę w AU żyć, to powiedziałam, że raczej się nie spodziewam problemów finansowych. Zresztą - gdybyśmy emigrowali to nie z pustymi kieszeniami i nie w nieznane.
              Robienie rzeczy dla dzieci to nie jest wymówka. Wszystko odkąd je mam robię dla nich, z nimi. Nie muszę wyjeżdżać do AU dla siebie. Nie mam takiej potrzeby. Psychoanalizy na podstawie postów mych nie oczekuję, bo to nie ma sensu. Jak już mówiłam - trochę paplam, i tyle.
          • antkasgw Re: Po zastanowieniu sie: 19.11.10, 02:18
            Hej, Bella. Jeżeli na serio myślisz o zamieszkaniu w Australii na stałe, a w lutym przyjeżdżasz tu na trzy miesiące to myślę, że powinnaś rozważyc wysłanie tu dzieci do szkoły. Dzieciom szkoła tu na pewno będzie się podobała a ty zobaczysz jak tu wygląda edukacja. Jeżeli masz kupę kasy to możesz wysłac ich do szkoły prywatnej na jeden 'term', tylko że musiałabyś załatwic to już teraz bo później mogą nie przyjąc. Znajdż tez sobie testy NAPLAN służące do badania wyników nauczania. Możesz dac je swoim dzieciom do rozwiązania. Ciekawy jest test z matematyki dla klasy 9-tej. Możesz go porównac z testem dla klasy 3-ciej gimnazjum w Polsce (też do znalezienia w internecie).
            System edukacjii szkolnej jest tu zupełnie inny niż w Polsce. Niektórym się bardzo podoba innym wręcz przeciwnie. Wszyscy jednak najczęściej się zgodzaja, ze gdy dzieci dojdą do wieku giimnazjum w zasadzie nie można przeprowadzac ich do Polski jeżeli nie chce sie żeby przeżyły duży stres. Im starsze dziecko tym gorzej. Ilośc materiału, które dziecko musi nadrobic w Polsce wiąże się najczęściej z powtarzaniem klasy. Tak, ze gadanie typu: przyjeżdżaj, zawsze możesz wrócic odnosi się tylku chyba do ludzi którzy albo nie maja dzieci albo nie biorą pod uwagę ich dobra.
            Pozdrawiam
            • ratpole Re: Po zastanowieniu sie: 19.11.10, 02:49
              antkasgw napisał:

              > Tak, ze gadanie typu: przyjeżdżaj, zawsze możesz wrócic
              > odnosi się tylku chyba do ludzi którzy albo nie maja dzieci albo nie biorą pod
              > uwagę ich dobra.

              Hmmm, ja mysle, ze przyjezdzaja wlasnie dla dobra dzieci hehehe
              • antkasgw Re: Po zastanowieniu sie: 19.11.10, 03:06
                Żle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o to , że jeżeli ktoś zdecydował sie przyjechac do Australii z dziecmi, i po jakimś czasie stwierdza, ze jednak chciałby przeprowadzic się do Polski z powrotem, to dzieciom w szkole średniej w Polsce będzie bardzo trudno. Nie ma problemu jeżeli dzieci tu wychowane tu chodzą do szkoły średniej. Napisałam przecież, że niektórym tutejszy system edukacji sie podoba a innym nie. Dlatego doradzam Belli, żeby spróbowała wysłac tu dzieci do szkoły.
                • docsq Re: Po zastanowieniu sie: 19.11.10, 05:07
                  dziwie sie ze ratpole nie zrozumial twojej wypowiedzi, wydaje mi sie ze byla jasna... no ale on po przeciwnej stronie polkuli.... co do poziomu nauczania w szkolach w Au, moj synek sie skarzy na poziom, bo chcialby sie uczyc, a w szkole tylko sport i puszczanie latawcow... co gorsze, sport to rugby bo pryncypal jest yobbo, a moj syn rugby nie toleruje, a lubi soccer, ma wiec u pryncypala prze...ne
                  • i_bella Re: Po zastanowieniu sie: 19.11.10, 17:35
                    dziękuję, w końcu jakoś normalnie można poczytać. Właśnie polska szkoła na poziomie podstawówki spowodowała moje pierwsze, trochę bardziej na serio myślenie o przeprowadzce. Zderzenie moich dzieciaków z polską szkołą (szczegónie starszego dziecka) było dość bolesne, a mąż nic a nic nie mógł zrozumieć z, nazwijmy to, polskiego szkolnictwa. Pomimo tego że dzieciaki wysłałam do społecznej szkoły to podejście nauczycieli jest dość podobne wszędzie, młody był kreatywny i myślący inaczej trochę więc odstawał - dla nauczycieli - na niekorzyść, no bo w ławce nie siedzi grzecznie itp. Dużo by opowiadać. Po paru latach się przystosował i trochę spokorniał, niestety ja wiem, co go jeszcze czeka dalej - mąż nie ma pojęcia, no bo skąd miałby wiedzieć. Oddzielny temat.
                    Anyway - dziękuję za wskazówki. Niestety my na krótko w lutym przyjeżdżamy ale może uda mi się jakoś pokazać mu szkołę. Mamy przyjaciół w Melbourne, ich dzieciaki w podobnym wieku. Spróbujemy co nieco podziałać. Starszy syn nie chce słyszeć o przeprowadzce, bo przyjaźni się tu już z wieloma osobami i pewnie nie wyobraża sobie, że może być inaczej niż teraz.
                    Przeprowadzaliście się z dzieciakami? Jeśli tak - jak to jest? Reakcje dzieci?
                    • janek_z_sydney Re: Po zastanowieniu sie: 19.11.10, 21:51
                      i_bella,
                      Pozwól łaskawie, że Ci coś poradzę.

                      Każ tym swoim upierdliwym i złośliwym adwersarzom znależc pole buraków i tam się zasadzic.
                      Niech wracają tam gdzie ich miejsce. Bo jakoś... nie pasują w Luizy ogrodzie.
                      Która ich zresztą co jakiś czas wyrywa i "banuje".

                      Bukaresztu to oni nigdy na oczy nie widzieli i pewnie nigdy nie zobaczą.
                      A wogóle to... Australia im życie uratowała.
                      Każdego, decyzję, zapytanie i wpis na tym forum będą złośliwie i jakże typowo "po polsku" zawsze krytykowac.
                      Tacy sobie polscy emigranci-frustraci, którym się życie nie udało.

                      Chociaż uważają się już za Australijczyków to nimi tak naprawdę nie są i nigdy nie będą.
                      To polskie chamstwo zawsze w nich już będzie. I tak już pozostanie.

                      i_bella, rób tak jak uważasz. Zawsze możesz przecież wrócic do Polski. Nie pal za sobą mostów i miej zawsze do czego wrócic.
                      A po przyjezdzie do Australii staraj się unikac tych polskich buraków i nie pokazuj ich tam swoiemu mężowi.

                      A na zakończenie Dziewczyny, chciałbym Was pozdrowic, tym razem z Polski!
                      • iza42 Re: Po zastanowieniu sie: 19.11.10, 23:58
                        janek_z_sydney napisał:



                        > A na zakończenie Dziewczyny, chciałbym Was pozdrowic, tym razem z Polski!

                        O, juz sie przeprowadziles! Napisz koniecznie jak Ci sie tam wiedzie. Jakie masz wrazenia?
                        Serdecznie pozdrawiam .
                        • janek_z_sydney Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 01:33
                          iza, nie mogę coś zasnąc (Skąd ja to znam? W Australii dla mnie było to normalne. Nigdy nie spałem o tej porze. Pierwsza, druga, trzecia w nocy a ja chodziłem po plaży w Sydney. I nie ważne czy to było lato czy zima. Taka jest właśnie Australia i_bella. Robisz to co chcesz. A co w Polsce byłoby nie do pomyślenia) dlatego Ci odpiszę już teraz.

                          Jakie wrażenia?
                          Po pierwsze bardzo, ale to bardzo tęsknię za Australią.
                          Jestem tu już sześc miesięcy. I jest tak jak się można było spodziewac i jak było poprzednio gdy wracałem.

                          Na początku jest fajnie. Odwiedzasz rodzinę i znajomych. A po dwóch miesiącach pytasz się siebie: co ja tu robię w tym kraju? Po co ja tu wróciłem? Przecież to już nie jest mój kraj.
                          I chcesz wracac do... Domu, czyli do Australii. Tyle, że już tego "domu" w Australii już nie masz. I to jest najgorsze! Ale nadal nazywasz Australię swym Domem i chcesz tam wrócic!

                          Brakuje ci powietrza, tlenu. Dusisz się nie masz czym oddychac...
                          Przerabiam to już tu w Polsce szósty raz z kolei.
                          Tak więc kupujesz pierwszy lepszy bilet i wracasz. I nie ważne ile ten bilet kosztuje, dwa, trzy czy pięc tysięcy dolarów. Kupujesz i wracasz.

                          Zazwyczaj wytrzymywałem trzy, cztery miesiący (raz zdaje się dziesięc dni). Widac, że już się uodporniłem i wytrzymuję dłużej.

                          Polska podobnie jak większośc krajów w Europie żyje na kredyt. I z każdym dniem zadłuża się coraz bardziej.

                          Wszystko co w Polsce powstaje i się buduje na wsiach, w małych miasteczkach i tych dużych: drogi, baseny, hale sportowe, oczyszczalnie ścieków itp itd powstaje dzięki i przy udziale
                          środków z Unii Europejskiej. I jak UE dofinansuje (czytaj da kasę) częściowo lub w całości to dopiero taka inwestycja powstanie. To taka nowa "polska rzeczywistośc". Jak Unia da to będzie!

                          A poza tym to samorządy lokalne, podobnie jak Rząd centralny w Warszawie zaciągają kredyty, drukują obligacje,bony skarbowe na okragło. Zadłużają się coraz bardziej. Zaciągają nowe kredyty tylko po to, żeby spłacic odsetki od zaciągniętych już kredytów!
                          A wogóle się przy tym nic nie przejmując.

                          Ludzie w Polsce żyją polityką na okrągło. Przez 24 godziny na dobę są karmieni tą papką przez media: telwizję, radio i prasę na okrągło!
                          A jaka jest kultura polskich polityków? Wzajemne wyzywanie się i obrażanie polityków jest na porzadku dziennym. A media to tylko umiejętnie podgrzewają i podsycają.

                          Polityk w Polsce jest do krzesła przyspawany. I nic nie jest w stanie go oderwac, żadna afera czy też nawet ciążące nad nim zarzuty i toczące się przeciw niemu latami sprawy sądowe.
                          A on i tak nie zrezygnuje i nie ustąpi ze stanowiska.

                          To tak na razie na gorąco, te dwie sprawy, jakie zrobily na mnie pierwsze wrażenie: galopujące zadłużanie się. I to nie tylko Rządu ale i większości ludzi w Polsce oraz wszechobecna zajadła i obrażliwa polityka w życiu codziennym przeciętnego Kowalskiego.

                          Dziękuję iza za pozdrowienia.
                          Na razie, pa!
                          • docsq Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 03:19
                            > Polska podobnie jak większośc krajów w Europie żyje na kredyt. I z każdym dniem
                            > zadłuża się coraz bardziej.

                            Z Australia jest tak samo - kapitalizm lichwiarski tego wymaga. Alternatywa jest kapitalizm panstwowy, czyli Chiny.
                      • ratpole Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 03:01
                        janek_z_sydney napisał:

                        > Niech wracają tam gdzie ich miejsce.

                        Nomen omen hehe

                        > Bukaresztu to oni nigdy na oczy nie widzieli i pewnie nigdy nie zobaczą.

                        Bylem na wsi, bylem w miescie,
                        bylem nawet w Bukareszcie
                        Wszystko chooy, o ja wam mowie, wszystko chooy, o!
                        Moze czasem troche mniejszy, ale potem jeszcze wieeeeekszy
                        (autor: piesniarz bulwiaczy)

                        Ty dziwny czlowiek jestes, kolezko.
                        Jak ci sie podobal Bukareszt? hehehe
                          • janek_z_sydney Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 13:15
                            docsq, ratpole czy jak tam się jeszcze nazywasz dobrze, że ktoś ciebie wreszcie uświadomi, że Australia i emigracja do tego kraju ci życie uratowała!
                            Dotarło to do ciebie wreszcie!

                            Wylądowałeś w tym wspaniałym kraju wiele lat temu i już się stamtąd nigdzie nie ruszysz.
                            Cięzko charowałeś przez te 28 lat aby spłacic swój mortgage i utrzymac swoją rodzinę? A tu cię nagle żona opusciła, czy też sam spadłeś z drugiego piętra na głowę i się tak mocno potłukłeś?

                            Uświadom sobie, że ci co teraz przyjezdżają z Polski do Australii to nie są ci sami co ty, którzy mieli tak jak ty kilka dolarów w kieszeni po przyjezdzie.
                            Oni są w stanie zaraz po przyjezdzie miec dobrą pracę, wynając mieszkani e w dobrej dzielnicy czy też kupic sobie dom.
                            Toteż twoje uwagi do nich o Centrelink i ‘dole’ są nie na miejscu.

                            Sam pewnie zresztą z upragnieniem i z utęsknieniem czekasz na ten „swój” wymarzony zasiłek - age pension.
                            Tak, age pension jest jednym z wielu państwowych zasiłków dla potrzebujacych (czytaj dla biednych).
                            A możenawet już go otrzymujesz?
                            I nie stac cię na nic więcej?

                            O zgrozo to dzięki jaruzelskiemu i wprowadzonemu przez niego stanowi wojennemu w Polsce udało ci się opóścic swoje pole buraczane w tym kraju i osiąśc w Australii jako tzw „uchodzca polityczny”?

                            Nażekasz co jakiś czas na ten wstrętny kapitalizm, a przecież on ci życie uratował. Tęsknisz nadal za komunizmem i Chinami? Droga jest wolna, jest jeszcze po drodze Korea Północna i Kuba.
                            Wychowałeś się w Polsce w komunizmie i już nim przesiąkleś.

                            Twoje kłamstwa przy ubieganiu się o emigrację do Australii i rzekome prześladowania polityczne pewnie były bardzo wybujałe? Zapomniałeś tylko podac, że co roku maszerowałeś w pochodach pierwszomajowych i sam należałeś do partii robotniczej, czytaj komunistycznej przez wiele lat?
                            Dopiero powstanie Solidarności i wprowadzenie stanu wojennego zmieniło twoje życie? Bo tak to byś nadal był na tym swoim polu buraczanym w Polsce. Pewnie też zaraz się szybko przemalowałeś z ‘czerwonego’ na jak się okazuje ‘różowego’.
                            I teraz w Australii udajesz kombatanta, który w Solidarności walczył o wolnośc i demokrację w Polsce.

                            Nie podoba ci się to, że ludzie w Polsce są już wolni i mogą mieszkac , pracowac i podróżowac po całym świecie?
                            A najważniejsze, że jest ich stac na to, nie tak jak ciebie?
                            Zazdrościsz im tego?
                            • kan_z_oz Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 13:51
                              Jasiu 'daj sobie siana' hihihi - Ratpol stuka z CAD i jest wirtualnym milosnikiem AUD.
                              Obydwaj Panowie lubia wzorem malych chlopco dokrecac srubki tym, ktorzy sobie na to pozwalaja. I typowym chyba dla inzynierow sposobem draza dziure gdzie sie da...
                              Takich ich urok.
                              Proponuje nie deptac stokrotek czy innych badyli...

                              No i kiedy wracasz do Oz?

                              Kan
                            • docsq Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 14:21
                              > Twoje kłamstwa przy ubieganiu się o emigrację do Australii i rzekome prześladow
                              > ania polityczne pewnie były bardzo wybujałe? Zapomniałeś tylko podac, że co r
                              > oku maszerowałeś w pochodach pierwszomajowych i sam należałeś do partii robotn
                              > iczej, czytaj komunistycznej przez wiele lat?

                              co ci dolega, Janku?
                              • janek_z_sydney Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 15:21
                                docsq,
                                To ta tęsknota za Australią pewnie mi dolega...
                                A poza tym docsq, raptole: nie bierzcie sobie dosłownie do serca tego co napisałem!
                                I pewnie sobie nie wezmiecie. Widac, że z Was prawdziwi twardziele, którzy żadnej krytyki się nie boią.
                                Napisałem to tak ogólnie do emigrantów- frustratów, którzy stale krytykują wszystko i wszystkich. Może i ja trochę jestem takim frustratem-emigrantem?
                                Miło Kan, że się pytasz.
                                Już dawno bym wrócił, gdyby nie to, że...
                                Any way Kan - znowu mnie ukoiłaś. Ty to potrfisz robic! Jesteś naprawdę skarbem niedocenionym.
                                Pójdę chyba się przejśc z pieskiem na spacer. Tym razem wzdłuż rzeki i do parku, gdzie jest kilka stawów, które to przypominą mi - chociaż w namiastce Australijski ocean. Gorzej będzie z plażą. Nie mogę nic tu takiego znalezc...
                                Miło jest Was wszystkich znowu "zobaczyc" na forum!
                                I raz jeszcze: bez urazy docsq i raptole.
                            • ratpole Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 15:17
                              janek_z_sydney napisał:

                              > A najważniejsze, że jest ich stac na to, nie tak jak ciebie?
                              > Zazdrościsz im tego?

                              Wybacz szanowny interlokutorze, ja sie ewentualnie fatyguje do półchorych, całochorych unikam hehe
                      • i_bella Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 17:41
                        smile
                        Obiecuję, mężowi ich nie pokażę. Na razie zadziwiam go tylko opowieściami stąd...
                        A Bukareszt? Mnie zachwycił, piękny jest. Dużo nowych inwestycji oraz cudnie odnawionych pięknych, starych kamienic i cudnych szerokich, zazielenionych ulic. Klimat prawie paryski smile No i jak tam bylam było bardzo jesiennie ciepło i tak złociście.
                        Budapeszt też lubię. I Barcelonę. I Berlin. I Sydney. I Melbourne. smile
                        • starypierdola Re: drogi Janku 21.11.10, 09:44
                          ...a przykladem Twej spostrzegawczosci jest np. to stwierdzenie:
                          "....Polska podobnie jak większośc krajów w Europie żyje na kredyt. I z każdym dniem zadłuża się coraz bardziej...."

                          Wez ze czlowieku jaki komputer i poszukaj na Internecie informacji jaki jest na dzis dlug Australii i Polski. Moze otrzezwiejesz .....

                          Trzezwy SP
                          • janek_z_sydney Re: drogi Janku 21.11.10, 10:26
                            To nie jest spostrzegawczośc tylko wrażenie z tego co mnie tu otacza na miejscu.

                            Nie musisz brac Australii: "wez ze", dług USA.

                            Tyle, że róznica jest taka, że USA i Australia mają zupełnie inne mozliwości i potencjał gospodarczy! Kraje te mogą nadal się zadłużac (robi to zresztą cały świat w większy lub mniejszy sposób) i są w stanie z takim rosnąceym zadłużeniem sobie poradzic.
                            Inne kraje - nie. Czego przykładem są np. Hiszpania i Grecja.

                            To tylko taka "mała" róznica.
                            • starypierdola Janku, .... 21.11.10, 11:32
                              ... z chwila gdy ceny surowcow mineralnych spadna Australia bedzie kompletnym i zupelnym bankrutem. A ze te ceny wkrotce spadna, nie ma zadnej watpliwosci.

                              W Polsce odwrotnie.

                              Wiec sie nie zarzekaj

                              Ekonomista SP
                              • janek_z_sydney Re: Janku, .... 21.11.10, 14:13
                                Co mam się zaraz "zarzekac"?
                                Mam tylko inne zdanie niż Ty.
                                Nie uważam, że ceny surowców spadną. Może nastąpic zawsze jakaś chwilowa korekta.
                                Ale ogólnie przyszłośc Australii widzę dobrze, a nie tak czarno jak Ty.
                                Pomimo tego, że dolar australijski jest tak drogi, Australia może spac spokojnie.
                                Dopóki Chiny, Indie będą brały z Australii surowce ile się da i praktycznie za każdą cenę, po to żeby je przetworzyc a następnie w postaci gotowego produktu sprzedawac na cały świat, a Ty to będziesz to kupował. Dopóty biznes będzie się kręcił.
                                Słyszałem kiedyś, że i ropa będzie kosztowac z powrotem 45 centów za baryłkę. I co?
                                Kraje OPEC pewnie nigdy do tego nie dopuszczą .
                                Także Australii eksport płodów rolnych i nieprzetworzonej żywności widzę pozytywnie. Jedyne co może to popsuc to warunki klimatyczne. Ludnośc na świecie będzie zawsze potrzebowała żywności i to coraz więcej. I dopóki będzie niedobór żywności, to będzie za tą żywnośc płacił każdą cenę!
                                Surowce, woda, żywnośc, nieruchomości (ziemia) zawsze już będą drożec a nie taniec.
                                I trzeba się do tego przyzwyczaic.
                                A do tego dochodzi jeszcze w Australii turystyka i kształcenie studentów z całego świata. Które to przynosą spore dochody. Zdaje się trzeci co do wielkości dochód Australii.
                                Także możesz spac spokojnie.
                                Miło jest "pogadac" nieogarniętemu z kimś ogarniętym...
                    • kan_z_oz Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 14:16
                      Bella - przeprowadzanie sie z dziecmi jest latwe o ile takowe sa jeszcze w szkole podstawowej. Im pozniej tym trudniej. Wszyscy austrajiczycy, wlaczajac Nas w to nie przeprowadzaja sie ogolnie juz w szkole sredniej.
                      Dzieciaki maja juz caly system kolezenstwa w rozkwicie i nie cha slyszec.

                      Stad wciaz masz z mojej strony; najwazniejsze jest w tym wszystkim dlaczego Ty chcesz wyjechac...i dla dzieci/meza nie, jest powodem. Jesli to zrobisz masz problemy murowane.

                      Kan
                      • i_bella Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 17:27
                        Kan - ja nie mam wyraźnego powodu do ucieczki stąd. Jest mi dobrze. Zastanawiam się czy tam też będzie mi dobrze, ale nie zgadnę, póki nie wyjadę smile
                        Nie chce mi się rozdrabniać i analizować mego życia - mam czy nie mam motywację do wyjazdu. Pewnie nie mam. Pewnie jedyną będą mimo wszystko dzieciaki. Póki faktycznie nie stwierdzę że czas stąd uciekać.
                        Dobra, zobaczymy, na razie nie wyjeżdżam nigdzie, poza wakacjami za chwilę smile
                        Pozdrawiam
                        • iza42 Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 22:19
                          Janku, mam ochote wykrzyknac "a nie mowilam !" bo w jakims watku jeszcze przed Twoim wyjazdem radzilam Ci aby zamiast wyjazdu na stale zrobic sobie dluzsze wakacje w Polsce, koniecznie w zimie, a potem zdecydowac czy chcesz tam dostac czy nie. Mam paru znajomych emigrantow z poudniowej polkuli , ktorzy po ilus tam latach emigracji postanowili wrocic do Polski ale po spedzeniu tam zimy szybko wrocili z powrotem. Oczywiscie nie tylko klimat sie tutaj liczy, ogolnie problematyka ktora zyje kraj, polityka o ktorej piszesz, mentalnosc ludzi. Mnie wlasnie mentalnosc ludzi w Polsce troche dokucza bo zauwazylam, ze nawet moi tzw postepowi znajomi troche zmienili sie ostatnimi czasy. Nie wszyscy oczywiscie. Te polityczne intrygi, bitwy o krzyze, wszechobecnosc Kosciola na kazdym kroku, nie rozumiem tego.
                          Ale sa oczywiscie tez dobre strony jak na przyklad ta, ze mozna sobie pojsc do ksiegarni i kupic polska ksiazke i nie czekac miesiacami az Ci przysla z Merlina.
                          • i_bella Re: Po zastanowieniu sie: 20.11.10, 22:41
                            ja tam dokładnie dobieram znajomych i często wyłączam TV, z polskich stacji radiowych słucham prawie tylko Eski Rock , w domu króluje londynski Xfm i australijski Triple J jest ok - da się przeżyć wink
                            • janek_z_sydney Re: Po zastanowieniu sie: 21.11.10, 08:37
                              Masz rację iza,
                              Mentalnośc ludzi mieszkających w Polsce jest zupełnie inna. I naprawdę trudno ich zrozumiec.
                              A od tej wszechobecnej w Polsce polityki jest czsami trudno uciec. Ale tak jak i_bella staram
                              się.

                              Jedyny plus, o czym wspomina i_bella, to jest bardzo szeroki dostęp do programów telewizyjnych i radiowych. W każdym domu masz już nie jeden odbiornik telewizji satelitarnej ale dwa lub trzy, a z każdego odbierasz KILKASET programów telewizyjnych i radiowych, z całej Europy, Azji, pólnocnej Afryki... I bardzo wiele stacji nadaje w języku angielskim.

                              A do tego masz w domu internet z pakietem kanałów telewizyjnych, lub też telewizję kablową. Zazwyczaj nie jesteś w stanie tego wszyskiego oglądac i koncentrujesz się jedynie na kilkunastu, góra dwudziestu kanałach, które regularnie oglądasz.

                              Naprawdę Australia jest pod tym względem bardzo uboga. Wydaje mi się, że wynika to z faktu, że ze względu na bardzo małą ilośc jej mieszkańców nad obszarem gdzie się ona znajduje lub w pobliżu (New Zeland, PNG, New Caledonia, Samoa. Fiji,) nie jest umieszczone aż tyle satelitów telewizyjnych i radiowych.
                              Pewnie inaczej jest już obok w Indonesia, Malesia, one pewnie kożystają z satelitów umieszczonych nad Azją.

                              Tyle, że Australia może się bez tego obeiśc. Jest on ona na tyle piękna i ma tyle innych walorów, że wcale nie musi tego miec w takiej ilości.
                              A po za tym to właśnie między innymi cały jej urok polega na tym, że jest daleko, bardzo daleko ooddalona od spraw i problemów Europy i reszty świata.

                              A poza tym, to po sześciu miesiącah zaczynasz się już przyzwyczajac i może po mału znajdziesz też i inne plusy.

                              Ogólnie Polska się rozwija i wrażenia są, zwlaszcza w dużych miastach.
                              Tyle, że upłynie jeszcze dużo wody w Wiśle aby Polska doszła do tego co jest w innych krajach rozwiniętych.
                                • janek_z_sydney Re: Zapomniales dodac ze w tych kilkust programac 21.11.10, 12:34
                                  A i tak, będziesz zawsze dla tych zgnuśniałych buraków, którym to Australia naprawdę życie uratowała , z której nigdy po przyjezdzie nie wyjechali i z której się już nigdy nie ruszą, a krtórych to staraj się nie pokazywac swojemu mężow po przyjezdzie - ‘nie ogarniętym’.
                                  Bo po prostu nie jestes taka jak oni, nie robisz tego co oni i nie myślisz tak jak oni!

                                  Którzy nie są w stanie zrozumiec, że oprócz internetu jest jeszcze życie REALNE a nie tylko wirtualne.

                                  że mozesz mieszkac tam gdzie chcesz: w Warszawie, Łomiankach, Bukareszcie czy Barcelonie.

                                  że od podjęcia decyzji o wyemigrowaniu z Australii i przeprowadzce do innego kraju (złożeniu wypowiedzenia u pracodawcy) i do jego opuszczenia i oddania kluczy wystarczy ci 5 dni.
                                  I możesz to robic tyle razy lile chcesz.

                                  A im się tylko marzy latami, że może by wrócic?

                                  że po przylocie do kraju, w którym posługują się językiem innym niż twój ojczysty wystarczy ci: 10 dni od przylotu, żeby kupic mieszkanie i życ normalnie.
                                  A nie tak jak oni: kilka lat życia w obozie dla przesiedleńców, 5 lat marzeń o kupnie sojego domu czy mieszkania i następne 25 lat cięzkiej charówki żeby je spłacac .

                                  Którzy każą ci znalezc jakiś komputer. A gdy tymczasem masz jedynie, oprócz stacjonarnego pc podłączonego do 42 calowego Full HD Panasonica TV – teraz już: dwa laptopy w tym tylko jeden Sony VAIO Full HD. I wydaje im się, że musisz gdzies iśc i gdzieś znalezc ten komputer.

                                  I tacy to będą ci dawac róznego rodzaju rady.
                                  I będą cię pouczac.

                                  Dla których, kiedy nie było jeszcze internetu w Australii, jedynym wolnym zajęciem było oglądanie ‘footy’ (a to tylko dlatego żeby udawac w pracy prawdziwego Australijczyka).

                                  I którzy nadal mają w domu tv brown box (zapytaj się męża co to jest) i... aż 5 kanałów.

                                  Takim to się wydaje, że wszysko wiedzą i każdemu muszą dawac rady.
                                  • docsq Re: Zapomniales dodac ze w tych kilkust programac 21.11.10, 20:31
                                    Ty Janek jestes jeszcze jeden kanal. Uczepiles sie tej TV nie zauwazajac ze te wszystkie tam kanaly to juz od jakichs 15-tu lat przezytek, ktory funkcjonuje juz tylko dzieki emerytom i nierozgarnietym, tak samo jak maszyny pokerowe.
                                    A poza tym uwazasz ze Polsce sie nie wolno zadluzac, a Australii wolno. Wiecej, wszystkim krajom anglosaskim wolno, a nie-anglosaskim nie wolno, bo anglosaskie maja potencjal, a nie-anglosaskie go nie maja. Nie wydaje ci sie ze chodzi tu o cos jeszcze kompletnie innego?
                                      • janek_z_sydney Re: Zapomniales dodac ze w tych kilkust programac 24.11.10, 10:09
                                        A czego przykładem jest taki kraj anglosaski jakim jest Irlandia.
                                        Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, aby ratowac finanse tego państwa i jego sektor bankowy „przyszła” jej ostatnio z pakietem ratunkowym, który może wynieśc nawet 100 mld euro.
                                        To takie moie wrażenia z Polski i z Europy. Jak by ktoś chciał się tutaj przeprowadzic w najbliższym czasie, zwłaszcza do tego jednego z... piigs.
                                        Takim złośliwym określeniem : piigs, nazywa się kraje (od pierwszych liter nazw tych państw): Portugal, Ireland, Italy, Greece, Spain.
                                        Mają one bardzo wysokie zadłużenie i gigantyczne kłopoty gospodarcze.
                                        Ale Polska dla jej mieszkańców to potęga! Rządzący nie przejmują się szybko rosnącym zadłużeniem Skarbu Państwa, a obywatele ich własnym (ogólna kwota NIESPŁACONEGO zadłużenia Polaków w ciągu 2009 roku wzrosła jedynie o... 95 procent).
                                        A pomimo tego staram się byc dobrej myśli. I zawsze jest przeceż koło ratunkowe: Australia.
                                        • qvintesencja Bzdury walisz 24.11.10, 11:31
                                          janek_z_sydney napisał:

                                          > A czego przykładem jest taki kraj anglosaski jakim jest Irlandia.
                                          > Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, aby ratowac finanse tego pań
                                          > stwa i jego sektor bankowy „przyszła” jej ostatnio z pakietem ratun
                                          > kowym, który może wynieśc nawet 100 mld euro.
                                          > To takie moie wrażenia z Polski i z Europy. Jak by ktoś chciał się tutaj przepr
                                          > owadzic w najbliższym czasie, zwłaszcza do tego jednego z... piigs.
                                          > Takim złośliwym określeniem : piigs, nazywa się kraje (od pierwszych liter nazw
                                          > tych państw): Portugal, Ireland, Italy, Greece, Spain.
                                          > Mają one bardzo wysokie zadłużenie i gigantyczne kłopoty gospodarcze.
                                          > Ale Polska dla jej mieszkańców to potęga! Rządzący nie przejmują się szybko ro
                                          > snącym zadłużeniem Skarbu Państwa, a obywatele ich własnym (ogólna kwota NIESPŁ
                                          > ACONEGO zadłużenia Polaków w ciągu 2009 roku wzrosła jedynie o... 95 procent).

                                          Wypisujesz kompletne BZDURY. Widac ze w Oz pogoda ladna ale mogownica sie wyjalawia. W klopoty ekonomiczne z powody dymania bani kredytowych wpadly czolowe kraje anglosaskie i inne. Ratuja sie drukowaniem kasy a w strefie euro pozyczkami. Na tle tej golnej sytuacji polska ekonomia jest stabilna, a zadluzenie na te czasy rozsadne i utrzymywane w cuglach. Przekracza to twoje zdolnosci pojmowania ale pomysl ze gdyby w Polsce byl obecnie mniejszy deficyt budzetu to w sytuacji braku problemow z bankami i systemem finanswoym grozilby zbyt duzy naplyw goracego kapitalu i gwaltowne umocnienie zlotowki co nie byloby korzystne.
                                          • janek_z_sydney Re: Bzdury walisz 24.11.10, 12:01
                                            A kto mówi, że polska ekonomia jest nie stabilna???
                                            Tyle, że polski potencjał gospodarczy i jej możliwości są taki, że głupie np. zakręcenie kurków przez Rosję np . na dwa tygodni i cała ta polska ekonomia się sypie.
                                            A Rosja była i jest nieobliczalna. I gdzieś jej jakieś tam umowy i zobowiązania.
                                            Zadłużenie na te czasy rozsądne?
                                            Z tym można by było dyskutowac.
                                            Ale to, że jest utrzymywane w cuglach?
                                            Przecież te cugle coraz bardziej są naciągnięte i zaraz mogą pęknąc!
                                            To nie tylko moje zdolności pojmowania zaczyna przekracza ale i ekonomistów z... tow. Balcerowiczem na czele!
                                            • janek_z_sydney Re: Bzdury walisz 24.11.10, 12:18
                                              Dlatego też (poważnie) tak jak Donek i jego minister finansów nadal święcie wierzę, że w przyszłym rok PKB w Polsce wzrośnie na tyle dużo, że zahamuje deficyt budżetowy państwa!
                                              • janek_z_sydney Re: Bzdury walisz 24.11.10, 13:57
                                                >...gdyby w Polsce byl obecnie mniejszy deficyt budzetu to w sytuacji braku problemow z bankami i systemem finanswoym grozilby zbyt duzy naplyw goracego kapitalu i gwaltowne umocnienie zlotowki co nie byloby korzystne.
                                                ???
                                                Ciekawa, bardzo ciekawa teoria!
                                                Gdyby naprawdę nastąpił już napływ tego "gorącego kapitału", pewnie by miał on charakter spekulacyjny i krótkotrwały.
                                                Oby jak najwiecej tego kapitału napływało do Polski!
                                                I tylko by się można z tego cieszyc a nie smucic.

                                                Umocnienie złotówki było by niekorzystne?
                                                Zawsze dla eksportu umocnienie krajowej waluty nie jest korzystne.
                                                I zawsze są narzekania producentów, że eksport staje się nieopłacalny.
                                                A może by należało tak np. obniżyc koszty produkcji?

                                                A po za tym wyluzuj się...
                                                • qvintesencja Re: Bzdury walisz 25.11.10, 09:27
                                                  janek_z_sydney napisał:

                                                  > ... [niespojne bredzonka]...

                                                  To co tu wypisujesz to sa nonsensy ktore w Polsce wykrzykuja jacys radyjni ekstremale a ty bezmyslnie je zasysasz

                                                  >A kto mówi, że polska ekonomia jest nie stabilna???

                                                  A kto tu wykrzykuje o gigantycznych dlugach co by mialo powodowac ze ekonomia jutro sie zawali? W stosunku do bylych tygrysow takich jak Irlandia, Portugalia, Hiszpania, czy tam gdzie trzeba bylo wrzucic fenomenalne sumy w ratowanie bankow jak w UK, polska ekonomia jest na
                                                  obecne czasy super stabilna.

                                                  >Tyle, że polski potencjał gospodarczy i jej możliwości są taki, że głupie np. zakręcenie kurków >przez Rosję np . na dwa tygodni i cała ta polska ekonomia się sypie.
                                                  >A Rosja była i jest nieobliczalna. I gdzieś jej jakieś tam umowy i zobowiązania.

                                                  No tu widac ze ssiesz jakimis rurami to co bredzi radyjne pisomatolstwo. Europa buduje nowe
                                                  rury surowcowe z Rosji a ty gadasz ze Rosja lada moment zakreci kurki. Rosja nigdy nie zakrecala kurkow tym co maja umowy i co placa za towar.

                                                  >Zadłużenie na te czasy rozsądne?
                                                  >Z tym można by było dyskutowac.

                                                  Nie ma co dyskutowac, wystarczy porownac z innymi krajami w Europie. Nawet Niemcy czyli najsilniejsza ekonomia maja o wiele wieksze zadluzenie niz Polska bo trzeba bylo wrzucic stogi kasy w ratowanie bankow.

                                                  >Ale to, że jest utrzymywane w cuglach?
                                                  >Przecież te cugle coraz bardziej są naciągnięte i zaraz mogą pęknąc!

                                                  To jest skopiowane z oszolomstwa. Nie zadnych nadzwyczajnych okolicznosci. Deficyt budzetu
                                                  wzrosl co bylo rozsadne dla stymulacji w okresie najwiekszego dolka, takie kraje jak USA czy UK
                                                  drukuja kase zeby uniknac zalamania. W nastepnym okresie deficyt bedzie mozna ograniczyc.

                                                  >To nie tylko moje zdolności pojmowania zaczyna przekracza ale i ekonomistów z... tow. >Balcerowiczem na czele!

                                                  Balcerowicz ma oczywiscie wielkie zaslugi (jako zatruty oszolomstwem rzecz jasna ich nie uznajesz i on zawsze bedzie tow. dla ciebie) i slusznie zwraca uwage ze zadluzenie nie powinno wzrastac ale to nie znaczy ze jutro szykuje sie katastrofa np. na miare Irlandii.

                                                  >Dlatego też (poważnie) tak jak Donek i jego minister finansów nadal święcie wierzę, że w >przyszłym rok PKB w Polsce wzrośnie na tyle dużo, że zahamuje deficyt budżetowy państwa!

                                                  Widac to typowe dla oszolomstwa nieuctwo no i te wplywy pisomatolskiej propagandy. Wzrost ekonomii w tym i przyszlym roku bedzie calkiem niezly ale oprocz tego sa decyzje o wzroscie podatkow (VAT) i ograniczeniu wydatkow. Plus wplywy z prywatyzacji. Ekipa PO chce ograniczyc wzrost zadluzenia lekkim hamowaniem zeby nie spowodowac wstrzasow. Jest to bardzo rozsadne a oczywiscie przy okazji jak to jest w demokratycznych krajach chce zwyciezyc
                                                  w nastepnych wyborach.

                                                  >Ciekawa, bardzo ciekawa teoria!
                                                  >Gdyby naprawdę nastąpił już napływ tego "gorącego kapitału", pewnie by miał on charakter >spekulacyjny i krótkotrwały. Oby jak najwiecej tego kapitału napływało do Polski!
                                                  >I tylko by się można z tego cieszyc a nie smucic.

                                                  To jest totalny absurd. Krotkotrwale gorace kapitaly przyczyniaja sie do niestabilnosci i na swiecie po nauczce dyskutuje sie jak je ograniczyc. Wiele krajow ogranicza to obecnie np.
                                                  specjalnymi podatkami.

                                                  >Umocnienie złotówki było by niekorzystne?
                                                  >Zawsze dla eksportu umocnienie krajowej waluty nie jest korzystne.
                                                  >I zawsze są narzekania producentów, że eksport staje się nieopłacalny.
                                                  >A może by należało tak np. obniżyc koszty produkcji?

                                                  Mowa byla o gwaltownym umacnianiu czy zmianach wartosci waluty. Gwaltowne zmiany
                                                  powoduja ze ekonomia nie mozliwosci dostosowania sie. Rynki sa obecnie bardzo nerwowe i niestabilne wiec nie ma potrzeby ich prowokowania. Polityka makroekonomiczna w Polsce jak na obecne czasy jest w porzo i dlatego panuje spokoj. Wystarczy porownac z podobnymi krajami takimi jak np. Wegry nie mowiac o takich jak np. Portugalia ktore lada moment moga sie zalamac.
                                                  • janek_z_sydney Re: Bzdury walisz 25.11.10, 12:19
                                                    Wuluzuj, się proszę.
                                                    Naciągasz bardzo i piszesz to czego nie powiedziałem.
                                                    A przy tym wybacz, ale siejesz jadem. To takie moie wrażenie.

                                                    Ja od początku W ZASADZIE o zgrozo, zgadzam się z tobą!
                                                    Szanuję bardzo tow. Balcerowicza i jego zasług!!!
                                                    Daleko mi od> radyjnych i od >"pisomatolskiej propagandy"!!!
                                                    Zgadzam się, że: >Krotkotrwale gorace kapitaly przyczyniaja sie do niestabilnosci !!!
                                                    Piszę tylko, że: Gdyby naprawdę nastąpił już napływ tego "gorącego kapitału", pewnie by miał on charakter spekulacyjny i krótkotrwały.
                                                    Piszę wszędzie: że "np" , "pewnie" było tak było ,a ty tymczasem przypisujesz mi jakieś teorie spiskowe!!!

                                                    Wyluzuj się proszę, raz jeszcze i nie przypisuj mi tego czego nie powiedziałem!
                                                    Nie zgadzam sie tylko z tobą, że jak piszesz: "są decyzje o ograniczeniu wydatków".
                                                    A właściwie to są. Są tylko: DECYZJE i nic poza tym nic. Decyzje podjęto. I na tym się skończyło.
                                                    Chyba, że masz na myśli te tzw. "oszczędności na wacikach" w kilku ministersrtwach.

                                                    Czy wolno mi miec inne zdanie???
                                                    Proszę nie siej tak jadem i uszanuj innych zdanie!!!
                                                    Tym bardziej, że oni mogą miec czasami bardzo zbliżone z twoimi poglądy i systemy wartości!!!
                                                    A Donka i PO jak piszesz to nie tylko w następnych ale i poprzednich wyborach nie sposób rozsądnemu człowiekowi za jakieko staram się uważac poprzec i popierac.

                                                    I piszę to tu znad Wisły...
                                                    I póki co nie sprawdzam stanu technicznego swojej łódki, żeby stąd odpłynąc.
                                                    Stary: luz, wyluzuj się!
                                                    Co wy tacy wszyscy siejecie jadem?
                                                    Zupełnie tacy jak ci >radyjni od Taty Dyrektora z Torunia i z pod Pałacu Prezydenckiego.
                                                    Staraj się czasami spojrzec w lustro i zapytac się: "Czy ja nie jestem taki sam jak i oni?"