luiza-w-ogrodzie
13.08.10, 01:29
Wypowiedz Archera na watku "Pare slow o sobie" natchnela mnie do zalozenia
tego watku.
archer.4 napisał:
> No coz, jezeli idzie o przestrzen, nature i wysokie temperatury to
> nie ma to jak Australia. Jezeli idzie jednak i prace powyzej scierki do
naczyn w knajpie albo biurwy w Real Estate Agent - zwlaszcza w hi-tech to 80%
reszty swiata jest lepsze.
Nie wiem, w jakich kregach Archer sie obracal w AU przez cale 11 lat, ale to
zdanie troche mnie to zdziwilo, bo wiekszosc moich polskich znajomych ma prace
znacznie powyzej scierki, niektorzy gruuubo powyzej. Moze to specyfika Sydney?
Owszem, znam kilkoro artystow, ktorzy uparli sie zarabiac sztuka oraz kilka
niepracujacych osob korzystajacych z zasilkow, mieszkajacych w lokalach
Department of Housing (jedni z lenistwa, inni z koniecznosci) i to sa osoby z
najnizszymi dochodami jakie spotkalam.
Natomiast wsrod najblizszych pracujacych znajomych dominuje grupa inzynierow
oraz informatykow a takze osoby na menedzerskich stanowiskach w duzych
firmach. Nikt z nich nie zarabia ponizej szesciocyfrowej sumy rocznie a
pierwsza cyfra tej sumy to niekoniecznie jest jedynka. Znajomi majace wlasne
firmy zazwyczaj maja kontrakty z duzymi klientami (graficzka kontraktowana
przez korporacje jako "creative agency", kamieniarz pracujacy przy
rekonstrukcji historycznych budynkow, profesor antropologii na stanowym
uniwerku, dorabiajacy kontraktami CSI dla policji itd). Prace najbardziej
zblizona do scierki miala 20 lat temu znajoma, ktora teraz ma wlasna firemke
sprzatajaca, z duzymi kontraktami na obsluge biurowcow.
Jak widac, moje i Archera doswiadczenia co do perspektyw pracy dla Polakow
bardzo sie roznia.
Macie cos do dodania?
Luiza-w-Ogrodzie
Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.