waldek
24.07.09, 02:11
Jazda przez pustynie wprost pod zachodzace slonce ,na dalekiej
australijskiej polnocy, szybko staje sie niepotrzebna meczarnia i z
ulga zjezdzam na przydrozny parking zeby rozprostowac nogi po
ilustam godzinach siedzenia za kierownica i przeczekac ten
najbardziej niebezpieczny okres kiedy slonce dotyka drogi na
horyzoncie .
Zreszta, z butelka…..zimnej wody w rece jest mi dobrze . Wmawiam
sobie ze przeciez i tak nigdzie mi sie nie spieszy.Ogarnia mnie
jakis nastroj kontemplacji i wcale sie przed tym nie bronie.
Zastanawiam sie jak slowami opisac to piekno zachodzacego dnia i
czuje sie skromny i malutki ze swoja uboga wiedza i mozliwoscia
stosowania slowa. Ale tak naprawde : to jak slowami mozna opisac
piekny obraz ? albo muzyczne odczucia ?
Lepiej to zrobili holiwoodzcy szpece w kinie Omni gdzie na obrzezach
wielkiego ekranu pokazali kolory ktore teraz rozciagaja sie
przedemna.
Od ciemnego granatu ,tuz przy lini horyzontu , poprzez wszystkie
odcienie fioletu przechodzace w zloto i konczace sie ciemniejacym
blekitem tam gdzie zachodzace slonce ciagnie za soba kurtyne nocy.
Wy , mieszkancy “ucywilizowanego swiata" ,gdzie cale piekno
nadchodzacej nocy zasmiecone jest tysiacami sztucznych swiatel ,nie
macie pojecia jak wyglada prawdziwa nadciagajaca noc. Zreszta ja tez
taki bylem J . Teraz staje z glowa zadarta do gory i rozdziawiona z
podziwu geba czujac sie bardzo malutki a jednoczesnie odczuwajac
calym soba wielka wspolnote z calym wszechswiatem ograniczonym tylko
naszymi snami i……wyobraznia.