Dodaj do ulubionych

Szpitale w USA

06.04.07, 22:28
Mialem jeden kontakt ze szpitalem w Stanach Zjednoczonych i wrazenia mam tak
pozytywne, ze - przez porownanie - jestem niemal zalamany polskimi szpitalami.

Czy podziela ktos moje odczucia, czy tez po prostu ja z moja dziewczyna
mielismy takie szczescie ze nasze dziecko urodzilo sie przez c-section w
najlepszym szpitalu w USA (Baptist Hospital w Miami).
Obserwuj wątek
    • lucy58 Re: Szpitale w USA 06.04.07, 22:40
      matrek napisał:

      > Mialem jeden kontakt ze szpitalem w Stanach Zjednoczonych i wrazenia mam tak
      > pozytywne, ze - przez porownanie - jestem niemal zalamany polskimi szpitalami.
      >
      > Czy podziela ktos moje odczucia, czy tez po prostu ja z moja dziewczyna
      > mielismy takie szczescie ze nasze dziecko urodzilo sie przez c-section w
      > najlepszym szpitalu w USA (Baptist Hospital w Miami).

      A ile zaplaciles za te przyjemnasc?
      Lucy
      >
      • lucy58 Re: Szpitale w USA 06.04.07, 22:49
        lucy58 napisała:

        > matrek napisał:
        >
        > > Mialem jeden kontakt ze szpitalem w Stanach Zjednoczonych i wrazenia mam
        > tak
        > > pozytywne, ze - przez porownanie - jestem niemal zalamany polskimi szpita
        > lami.
        > >
        > > Czy podziela ktos moje odczucia, czy tez po prostu ja z moja dziewczyna
        > > mielismy takie szczescie ze nasze dziecko urodzilo sie przez c-section w
        > > najlepszym szpitalu w USA (Baptist Hospital w Miami).
        >
        > A ile zaplaciles za te przyjemnasc?
        > Lucy
        > >

        ja bylam dokladnie 20 godzin w szpitalu.Kosztowalo mnie to $4.000. Nie mialam
        ubezpieczenia. Zaden lekarz przez te 20 godzin nawet nie zajrzal do mnie.
        Dawano mi tylko wapno i jakies witaminy. Wyszlam ze szpitala na wlasne zadanie.
        Poszlam do Free Clinic gdzie ZA DARMO dostalam diagnoze i odpowiednie
        antybiotyki. Do tej pory splacam ten pieprzony szpital.
        Lucy
        • matrek Re: Szpitale w USA 06.04.07, 22:59
          lucy58 napisała:

          >
          > ja bylam dokladnie 20 godzin w szpitalu.Kosztowalo mnie to $4.000. Nie mialam
          > ubezpieczenia. Zaden lekarz przez te 20 godzin nawet nie zajrzal do mnie.
          > Dawano mi tylko wapno i jakies witaminy. Wyszlam ze szpitala na wlasne
          zadanie.
          >

          W USA jest inaczej niz w Polsce. Tutaj wieksza wage maja umiejestnosci
          pielegniarek, ktore zarabiaja o wiele lepiej niz w PL, ale tez maja o wiele
          wieksza odpowiedzialnosc i same podejmuja wiele decyzji stricte medycznych -
          jedynie w powazniejszych wypadkach decyzje podejmuje lekarz. Stad tez wcale sie
          nie dziwie ze przez te 20 godzin nie widzialas lekarza. Widocznie ktos uznal,
          ze twoj stan jest na tyle stabilny i bezpieczny, ze nie wymaga bezposredniego
          udzialu lekarza.

          > Poszlam do Free Clinic gdzie ZA DARMO dostalam diagnoze i odpowiednie
          > antybiotyki. Do tej pory splacam ten pieprzony szpital.
          > Lucy


          Ze szpitalem mozna dealowac.
        • tamsin Re: Szpitale w USA 07.04.07, 00:44
          Nie ma czegos takiego jak ZA DARMO, ktos za to zaplacil, najprawdopodobnie
          podatek stanowy. W ten sposob probuja odciazyc przepelnione emergency rooms w
          szpitalach, do ktorych zglaszaja sie codziennie tysiace nieubezpieczonych,
          bardzo czesto nielegalnych imigrantow, ktorzy nie maja ubezpieczenia, a szpital
          nie moze im powiedziec NIE. I tak bledne kolo sie zamyka...wysoki koszt
          szpitala, bo szpital musi sie utrzymac, a szpital ma problemy z utzymaniem sie,
          bo pacjenci sa nieubezpieczeni i nie placa za swoj pobyt. $4,000 za dwadziescia
          godzin w szpitalu? toz to nawet nie pokrywa przejscia przez emergency
          room...Taki rachunek dali chbya w/g sliding fee scale.


          > lucy58 napisała:

          > ja bylam dokladnie 20 godzin w szpitalu.Kosztowalo mnie to $4.000. Nie mialam
          > ubezpieczenia. Zaden lekarz przez te 20 godzin nawet nie zajrzal do mnie.
          > Dawano mi tylko wapno i jakies witaminy. Wyszlam ze szpitala na wlasne
          zadanie.
          >
          > Poszlam do Free Clinic gdzie ZA DARMO dostalam diagnoze i odpowiednie
          > antybiotyki. Do tej pory splacam ten pieprzony szpital.
          > Lucy
      • matrek Re: Szpitale w USA 06.04.07, 22:54
        Rachunek za 7 dni szpitala i cesarka $23.000 - po dicouncie: 8.000
        Rachunek za 2 miesiace lezenia dziecka w inkubatorze na NICU: $160.000, ale to
        pokrylo ubezpieczenie.
    • edytkus Re: Szpitale w USA 07.04.07, 00:23
      matrek napisał:

      > Mialem jeden kontakt ze szpitalem w Stanach Zjednoczonych i wrazenia mam tak
      > pozytywne, ze - przez porownanie - jestem niemal zalamany polskimi szpitalami.

      sprobuj napisac to samo na edziecku lub emamie - zlinczuja Cie za herezje ;)))

      za 7 dni 23tys.? malo, ja mialam 20tys. za dwa dni (ubezpieczenie pokrylo) ale dla odmiany rodzilam w
      dziesiatym z najdrozszych szpitali w kraju


      >najlepszym szpitalu w USA (Baptist Hospital w Miami)

      sorry ale najlepszy jest Johns Hopkins Hospital w Baltimore, Floryda nie ma nawet zadnego szpitala w
      pierwszej dziesiatce
      www.infoplease.com/ipa/A0872957.html
        • matrek Re: Szpitale w USA 07.04.07, 00:41
          Chlopiec :) Urodzil sie w 32 tygodniu z waga 2 lb 15 oz, 2 miesiace w
          inkubatorach, a oboje bylismy tak zachwyceni sposobaem w jaki nas tam
          traktowano i opieka, ze na czesc prowadzacego go neonatologa Lukasz dostal na
          drugie imie Ernesto :) Teraz w kazdym razie, zycze wszystkim rodzicom dzieci
          urodzonych w terminie, aby byly - odpukac - tak zdrowe jak moj maly preemie :)

          Dzieki za gratulacje :)

      • matrek Re: Szpitale w USA 07.04.07, 00:36
        edytkus napisała:

        > matrek napisał:
        >
        > > Mialem jeden kontakt ze szpitalem w Stanach Zjednoczonych i wrazenia mam
        > tak
        > > pozytywne, ze - przez porownanie - jestem niemal zalamany polskimi szpita
        > lami.
        >
        > sprobuj napisac to samo na edziecku lub emamie - zlinczuja Cie za
        herezje ;)))


        Wiesz, zwierze urodzone w zoo jest w nim szczesliwe i nawet nie marzy o
        wolnosci :)

        >
        > za 7 dni 23tys.? malo, ja mialam 20tys. za dwa dni (ubezpieczenie pokrylo)
        ale
        > dla odmiany rodzilam w
        > dziesiatym z najdrozszych szpitali w kraju

        To pewno dlatego, ze baptist Hospital jesz szpitalem non-profit.

        >
        >
        > >najlepszym szpitalu w USA (Baptist Hospital w Miami)
        >
        > sorry ale najlepszy jest Johns Hopkins Hospital w Baltimore, Floryda nie ma
        naw
        > et zadnego szpitala w
        > pierwszej dziesiatce
        > www.infoplease.com/ipa/A0872957.html



        No tak, wiem o Hopkinsie. Ale moze ja nie najprecyzyjniej sie wyrazilem. Ponoc
        najlepszym dzialem Hopkinsa jest okolistyka, natomiast najlepszym dzialem
        Baptist Hospital jest Children's Hospital - najlepszy wg Forbsa w stanach, a
        sadzac po tym, ze wlasnie kilka tygodni temu zostalo zwolnione z Baptist do
        domu najmniejsze uratowane dziecko w historii na swiecie - niecale 300 gram w
        momencie urodzenia, wypada wierzyc ze i najlepszy w tej dziedzinie na tym
        padole.
    • matrek Wracajac do pytania 07.04.07, 01:22
      Jakie macie zdanie o amerykanskiej medycynie, o amerykanskich szpitalach/
      Czy tylko moim zdaniem, szeroko pojeta medycyna w USA i w Polsce, to dwa rozne
      swiaty?

      Juz nawet nie pytam o sama wiedze medyczna personelu - przez jakis czas moja
      dziewczyna miala dosc krytyczna sytuacje w zakresie ciazy, zapytany o opinie
      przez znajomych w Polsce profesor Akademii Medycznej doradzil cos o czym
      lekarze w Baptist powiedzieli ze w USA nie stosuje sie tego rutynowo juz od 20
      lat - mam raczej na mysli caloksztalt, lacznie z podejsciem personelu do
      pacjenta, ze stosunkiem pielegniarek, o tym jak bardzo byli zyczliwi i
      pomocni... Po tym z czym kilka razy zetknalem sie w Polsce, przecieralem oczy z
      wrazenia patrzac na prace personelu amerykanskiego.
      • matrek Re: Wracajac do pytania 07.04.07, 01:26
        Jedna z moich znajomych, postanowila leciec do Polski, aby urodzic tam.
        Drugie dziecko urodzila juz tutaj. Teraz twierdzi ze jej decyzja o porodzie
        pierwszego dziecka w Polce, byla jedna z najgorszych decyzji jakie podjela w
        zyciu.
      • tamsin Re: Wracajac do pytania 07.04.07, 02:02
        matrek napisał:

        > Jakie macie zdanie o amerykanskiej medycynie, o amerykanskich szpitalach/
        > Czy tylko moim zdaniem, szeroko pojeta medycyna w USA i w Polsce, to dwa
        rozne
        > swiaty?
        >
        tak, to dwa rozne swiaty i nie wiem ile czasu jestes w USa i dlaczego tak sie
        dziwisz..
            • matrek Re: Wracajac do pytania 07.04.07, 02:42
              tamsin napisała:

              > aha, no to dobrze ze masz od razu taka dobra opinie, nie przycmiona wysokim
              > rachunkiem :-)


              Wiem jak byly traktowane w polskich szpitalach moje znajome na oddzialach
              polozniczych i ginekologicznych (i to nawet pionierskich w swoich dziedzinach w
              Polsce), to mi wystarczy zeby cenic to w jaki sposob byl traktowany ktos mi
              bliski na takim oddziale w Stanach, bez wzgedu na pieniadze, za ktore nie
              zapewnilbym takiego traktowania w Polsce.
                • matrek Re: Wracajac do pytania 07.04.07, 03:01
                  Np., ze pielegniarka na nocnym dyzurze kaze zmieniac zabrudzone przez pacjentke
                  przescieradlo rodzinie pacjentki, np., ze pielegniarka przez cala noc nie
                  zajdzie do potrzebujacej jej pomocy pacjentki, np., ze rodzina nie moze wejsc
                  do pacjentki na jej sale, tylko pacjenka musi sie badziac po jakichs
                  korytarzach, np., ze pielegniarka powie pacjentce ze w nocy to sie spi, a nie
                  chodzi siku, a w koncu wsunie jej pod posladki brudna, jeszcze mokra (zamoczona
                  przez poprzedniego pacjenta) nerke, czy jak to sie tam nazywa...

                  To przyklady z zycia wziete i to nie z zamierzchlej przeszlosci, tylko bardzo
                  aktualne, i nie ze szpitala w jakiejs Wolce Glodowej, tylko ze znanych osrodkow
                  medycznych.
                  • lucy58 Re: Wracajac do pytania 11.04.07, 03:03
                    matrek napisał:

                    > Np., ze pielegniarka na nocnym dyzurze kaze zmieniac zabrudzone przez
                    pacjentke
                    >
                    > przescieradlo rodzinie pacjentki, np., ze pielegniarka przez cala noc nie
                    > zajdzie do potrzebujacej jej pomocy pacjentki, np., ze rodzina nie moze wejsc
                    > do pacjentki na jej sale, tylko pacjenka musi sie badziac po jakichs
                    Matrek.
                    Za 200 tys.dolarow to ja bym masowala twojej zonie brzuszek. Coby rozstepow nie
                    miala.
                    Lucy
                    > korytarzach, np., ze pielegniarka powie pacjentce ze w nocy to sie spi, a nie
                    > chodzi siku, a w koncu wsunie jej pod posladki brudna, jeszcze mokra
                    (zamoczona
                    >
                    > przez poprzedniego pacjenta) nerke, czy jak to sie tam nazywa...
                    >
                    > To przyklady z zycia wziete i to nie z zamierzchlej przeszlosci, tylko bardzo
                    > aktualne, i nie ze szpitala w jakiejs Wolce Glodowej, tylko ze znanych
                    osrodkow
                    >
                    > medycznych.
                  • lucy58 Re: Wracajac do pytania 11.04.07, 03:03
                    matrek napisał:

                    > Np., ze pielegniarka na nocnym dyzurze kaze zmieniac zabrudzone przez
                    pacjentke
                    >
                    > przescieradlo rodzinie pacjentki, np., ze pielegniarka przez cala noc nie
                    > zajdzie do potrzebujacej jej pomocy pacjentki, np., ze rodzina nie moze wejsc
                    > do pacjentki na jej sale, tylko pacjenka musi sie badziac po jakichs
                    Matrek.
                    Za 200 tys.dolarow to ja bym masowala twojej zonie brzuszek. Coby rozstepow nie
                    miala.
                    Lucy
                    > korytarzach, np., ze pielegniarka powie pacjentce ze w nocy to sie spi, a nie
                    > chodzi siku, a w koncu wsunie jej pod posladki brudna, jeszcze mokra
                    (zamoczona
                    >
                    > przez poprzedniego pacjenta) nerke, czy jak to sie tam nazywa...
                    >
                    > To przyklady z zycia wziete i to nie z zamierzchlej przeszlosci, tylko bardzo
                    > aktualne, i nie ze szpitala w jakiejs Wolce Glodowej, tylko ze znanych
                    osrodkow
                    >
                    > medycznych.
                • matrek i odwrotnie 07.04.07, 03:08
                  o ile z dostepem do aaparatury medycznej nie jest juz tak tragicznie w Polsce,
                  polskie szpitale maja nie najgorsze juz teraz wyposazenie, ale np., w Miami
                  aparat do USG i inne urzadzenia diagnostyczne same przyjezdzaja nawet kilka
                  razy dziennie do pacjentki do standardowego w tym szpitalu Privet room -
                  pacjentka nie jest ganiana nigdzie na badania, pielegniaki sa na kazde
                  zawolanie (przez cala dobe jest pelna obsada pielegniarek - 1 na 2 - 3
                  jednosobowe pokoje, a nie jedna pielegniarka dyzurna w nocy na caly oddzial,
                  itp., itd.
      • damiri Re: Wracajac do pytania 07.04.07, 04:21
        Ja nie bylam nigdy sama w szpitalu w Polsce ale moja mama tak i prawde mowiac
        przezylam szok gdy ja po raz pierwszy tam odwiedzilam. Juz pomine sam stan
        techniczny (rozpadajacy sie w sensie doslownym budynek, brak ubikacji - tzn byl
        jakis pokoj w ktorym stal nieosloniety i brudnawy kibel, obok cos w rodzaju
        prysznica - pokoj oczywiscie byl niezamykany i drzwi w kazdej chwili mogly sie
        otworzyc; sale po 15 osob, okna pozamykane choc byl to lipiec, bo paru
        pacjentow sie skarzylo na przeciag, pizamy i posciel musialam doniesc sama z
        domu i zabierac brudne do prania) ale o podejscie personelu. Pielegniarki byly
        bardzo niemile gdy prosilam o zajrzenie czasem do mamy, jakbym im zawracala
        glowe jakimis bzdurami. W zasadzie nie wiem czym byly zajete, bo choc ciagle
        gdzies chodzily, to nie do pacjentow. W koncu od rodziny innych pacjentek
        dowiedzialam sie, ze bez koperty nie mozna liczyc na cos poza absolutnym
        minimium. Nie wiem czy sie cos zmienilo, to bylo 6 lat temu ale do tej pory
        pamietam ten horror.
        Bylam za to kilka razy sama w amerykanskim szpiatalu na drobnych zabiegach a
        moj tata na powaznym - i wszystkie pielegniarki i personel, z ktorym mialam
        stycznosc byly tak przyjemne, mile, usmiechniete i jakies takie ... kojace, ze
        od razu od samego poczucia, ze ktos sie o mnie troszczy, czulam sie lepiej.
        Zachowywaly sie tak, jakbym byla dla nich najwazniejszym pacjentem.
        • nanuk24 Re: Wracajac do pytania 07.04.07, 05:00
          W zasadzie nie wiem czym byly zajete, bo choc ciagle
          > gdzies chodzily, to nie do pacjentow.

          Twierdzenie, ze pielegniarki sie obijaja to przegiecie, zwlaszcza ze nastaly w
          Polsce takie czasy, ze na jednym oddziale sa "az" dwie pielegniarki;-)
            • lucy58 Re: Wracajac do pytania 11.04.07, 03:25
              matrek napisał:

              > A kiedykolwiek bylo inaczej? Zwlaszcza na nocnych zmianach?
              A owszem. Bylo. Jestem po 2 powaznych operacjach.Ginekologicznych. Operacje
              byly robione w prowincjonalnym szpitalu w Polsce.. Lekarz w Nowym Jorku nie
              wierzyl. Nie mogl znalezc szwow. Lezalam w szpitalu do momentu "wyzdrowienia"
              nie do momentu "dobrowolnego" wyjscia. Lezalam w "socjalistycznym" szpitalu do
              chwili, kiedy lekarze okreslili, ze moge lezec w domu. Potem 3 tygodnie w
              sanatorium. W pieknych polskich gorach. I nic nie musialam za to placic. Policz
              sobie czlowieku: 2 operacje + sanatorium + nastepny 3-tygodniowy pobyt w
              szpitalu w ramach obserwacji. To by kosztowalo w USA okolo 3 miliony .Kogo na
              to stac? Parys Hilton? Ja mialam szczescie zalatwic swoje problemy zdrowotne za
              polski socjalistycznej.
              Lucy
              • matrek Re: Wracajac do pytania 13.04.07, 00:32
                Tylko pogratulowac. Jest w Polsce cos takiego jak szpital w Polanicy Zdroj.
                Robia tam najlepsze operacje plastyczne w Europie, jesli nie na swiecie. Nie
                znaczy to jednak, ze Polska slynie z chirurgii plastycznej, bo w rzeczywistosci
                jestesmy zasciankiem pod tym wzgledem.
            • nanuk24 Re: Wracajac do pytania 13.04.07, 15:10
              To, ze polskie szpitale sa w oplakanym stanie wszyscy wiedza. Zamykaja kolejne
              oddzialy, brakuje lekarzy i pielegniarek.

              I kiedys, niestety nie zdarzalo sie, ze na odzdziale na nocnym dyzurze zostaje
              tylko jedna pielegniarka - teraz sie zdarza i to czesto.
          • damiri Re: Wracajac do pytania 07.04.07, 20:01
            Ja nie twierdze, ze sie obijaly. Wygladaly na bardzo zajete, ale w ciagu kilku
            godzin kiedy bylam z odwiedzinami, nie widzialam zeby zajrzaly do mojej mamy,
            nawet chocby sprawdzic temperature, czy zapytac czy nie potrzebuje do ubikacji
            (do innych pacjentow tez nie). Moze rzeczywiscie bylo ich za malo na caly
            oddzial, ale po prostu uderzylo mnie, ze byly obrazone, gdy poprosilam zeby
            zajrzaly do mamy czasem, bo ona z tych co sama o pomoc nie poprosi.
            Moze faktycznie byly obciazone dodatkowymi obowiazkami, nie wiem, mowie tylko
            jakie odnioslam wrazenie.
            • nanuk24 Re: Wracajac do pytania 13.04.07, 15:20
              Oczywiscie, ze zdarzaja sie pielegniarki chamki i takie ktorym nic nie chce sie
              robic. W Stanach tez trafiaja sie nieuprzejme pielegniarki.Maz, kiedy lezal po
              wypadku w szpitalu, trafil na taka jedna niemila. Roznica jednak polega na tym,
              ze maz mogl poprosic personel o zmiane pielegniarki. I to zrobil.
              W Polsce tego luksusu nie ma. Oczywiscie mozna sie odwolywac, pisac skargi - ale
              nic to nie da. I nie dlatego, ze wszyscy maja to gleboko w nosie, ale dlatego,
              ze ordynator nie jest idiota i nie pozbedzie sie OSTATNIEJ nawet najbardziej
              chamskiej i nielubianej pielegniarki. Dopoki bedzie brakowac w polskich
              szpitalach personelu i pieniedzy - pacjenci beda niezadowoleni.
              • matrek Re: Wracajac do pytania 13.04.07, 17:08
                Brak personelu, to w Polskich szpitalach kwestia zaledwie dwoch lat, od kiedy
                zaczely masowo wyjedzac zagranice - wczesniej byl spory nadmiar pielegniarek.

                Poza tym, jak ktos tu juz wspomnial, najbardziej niedomaga w polskich
                szpitalach to co nie wymaga nakladow finansowych - zyczliwosc, autentyczna chec
                niesienia pomocy, itp.
        • matrek Re: Moge zapytac? 07.04.07, 04:50
          Uzupelnienie wod plodowych ktore wyplynely, przez wtloczenie swiezej wody do
          macicy. Lekarze twierdzili, ze oni stosuja to juz tutaj dzisiaj tylko w
          wyjatkowych przypadkach, w ostatecznosci, bo nawet po odejsciu naturalnych wod
          plodowych, kobieta jest w stanie i powinna sama wyprodukowac nowe wody,
          natomiast podanie wody z zewnatrz grozi infekcja.
          • oxygen35 Re: Moge zapytac? 07.04.07, 05:02
            Dzieki za odpowiedz. Rzecywiscie uzupelnianie plynu owodniowego sola
            fizjologiczna czasem sie stosuje (nie zaniechano tego calkiem w Stanach) ale to
            raczej dorazne dzialanie, i zwykle nie przynosi dlugotrwalej poprawy.
            • matrek Re: Moge zapytac? 07.04.07, 05:07
              Wybacz, ze nie znam fachowego slownictwa :)
              Nie twierdze ze calkiem zaprzestano tej praktyki, stosuje sie ja tylko w
              wyjatkowych przypadkach - tak nam powiedzial lekarz prowadzacy.
    • aniutek Re: Szpitale w USA 07.04.07, 03:33
      mialam podobne wrazenia jak Ty, rodzac syna lat temu 15 i 3 lata temu corke.
      jakby dwa swiaty!
      na co dzien bywam w L&D i ciagle jestem pelna podziwu dla wszytskich tam pracujacych.
      • matrek Mielismy bardzo "goraca" sytuacje. 07.04.07, 03:47
        Oboje w stresie, w strachu, po odejsciu wod w 30 tygodniu ciazy i skurczach
        przekraczajacych skale, a od personelu slyszelismy to co najlepszego moglismy
        slyszec - zeby sie nie martwic, bo zrobia wszystko aby utrzymac ta ciaze, a
        nawet jesli sie nie uda i dziecko nawet jesli urodziloby sie chociazby dzisiaj,
        to dla tego szpitala takie dzieci to pestka. Pielegnarki mowily nam, ze to jest
        jedyny szpital w Ameryce, w ktorym one same chcialyby rodzic, przychodzili do
        nas neonatolodzy aby sie przedstawic i mowiac ze gdyby dziecko sie urodzilo,
        bedzie pod ich opieka i aby zapewnic ze bedzie bezpieczne.

        To ze ja moglem bez najmniejszego wahania ze strony lekarzy uczestniczyc w
        zabiegu cesarskiego ciecia, to ze gdy przyszlo co do czego wieczorem - w
        olbrzymim szpitalu - caly zespol operacyjny i ludzie z NICU zebrali sie
        doslownie w mgnieniu oka. Zaczalem sobie zdawac sprawe z tego wszystkiego
        dopiero gdy bylo juz po wszystkim, ale nie zyczac nikomu takiej sytuacji,
        kazdemu zycze takiej opieki.
        • oxygen35 Re: Mielismy bardzo "goraca" sytuacje. 07.04.07, 04:25


          Hehe, wprawdzie nie rodzilam, ale wrazenia mam tez podobne.
          Roznic jest sporo, ale wyposazenie, sprzet, zakres wykonywanych zabiegow itp.
          nie roznia sie bardzo pomiedzy Polska a USA, natomiast podejscie do pacjenta i
          szacunek dla niego - tak. I pieniadze tego nie zmienia, to kwestia mentalnosci
          niestety.
          To o czym piszesz Matrek:

          > To ze ja moglem bez najmniejszego wahania ze strony lekarzy uczestniczyc w
          > zabiegu cesarskiego ciecia, to ze gdy przyszlo co do czego wieczorem - w
          > olbrzymim szpitalu - caly zespol operacyjny i ludzie z NICU zebrali sie
          > doslownie w mgnieniu oka.

          dzieje sie tez w Polsce, ale w szpitalach tzw. najwyzszego poziomu
          referencyjnego - tzn. takich, gdzie kierowane sa pacjentki z najbardziej
          zagrozona ciaza, kiedy istnieje zagrozenie na dlugo przed terminem porodu. To
          sie nazywa gotowosc operacyjna "zero minut", czyli natychmiast. Im mniej nagla
          sytuacja, lub im bardziej zaawansowana ciaza, tym nizszy poziom referencyjny
          szpitala, do ktorego jest kierowana ciezarna - bo dziecko po porodzie nie bedzie
          wymagalo tak specjalistycznej opieki. Nie wiem jak w innych dziedzinach
          medycyny, ale w opiece perinatalnej te sprawy sa w Polsce naprawde dobrze
          zorganizowane. Ale jak wspomnialam, "ludzkiego" podejscia i szacunku dla
          pacjentow nie da sie wyegzekwowac zadnymi nakazami, stad wrazenia sa jakie sa :(
          Poza tym w Polskich szpitalach ciagle funkcjonuja sale wieloosobowe, co tez w
          pewnym stopniu wymusza ograniczenia w odwiedzinach i czasie pobytu najblizszych
          z pacjentami, nie mowiac o jakiejkolwiek prywatnosci. Bo o ile nie stanowi
          problemu nocujaca rodzina razem z pacjentka w prywatnym pokoju, to np. 8 rodzin
          nocujacych ze swoimi bliskimi na 8-lozkowej sali, juz moze byc dla wszystkich
          dosc meczace :)
          No ale przy dobrych checiach i zyczliwym nastawiebniu wiele z tych niedogodnosci
          moznaby zmienic, tylko skad te checi wziac? :)

          Gratulacje dla Ciebie i Twojwj dziewczyny Matrek, niech Lukasz zdrowo rosnie!


          >
          • matrek Re: Mielismy bardzo "goraca" sytuacje. 07.04.07, 04:45
            dzieki :)

            A spotykane jest w Polsce, aby caly zespol operacyjny plus ludzie z NICU czyli
            z oddzialu intensywnej opieki neonatologicznej przedstawiali sie kazdy z osobna
            z imienia i nazwiska, z opisaniem funkcji i czym beda sie konkretnie
            zajmowac? :)

            To co ktos tu juz napisal - pacjent jest podmiotem, a nie "przypadkiem
            medycznym".
            • oxygen35 Re: Mielismy bardzo "goraca" sytuacje. 07.04.07, 04:48
              matrek napisał:


              > A spotykane jest w Polsce, aby caly zespol operacyjny plus ludzie z NICU czyli
              > z oddzialu intensywnej opieki neonatologicznej przedstawiali sie kazdy z
              osobna z imienia i nazwiska, z opisaniem funkcji i czym beda sie konkretnie
              > zajmowac? :)
              >

              No cos ty,(no dobra zdarzaja sie wyjatki, ale glownie po to, zeby potwierdzic
              regule :-)))) No przeciez w Posce najbardziej kuleje to, na co nie trzeba
              zadnych pieniedzy :-)
    • katlia Re: Szpitale w USA 07.04.07, 04:05
      Ja tez mialam swietne wrazenia w szpitalach w USA. W sumie bylam 4 razy -
      urodzilam tu 2 dzieci, mialam 2 operacje kolana. (Mam ubezpieczenie, wszystko
      kosztowalo grosze.) Najbardziej zrobily na mnie wrazenie pielegniarki - sa
      naprawde niebywale profesjonalne, wyksztalcone, troskliwe i przyjemne.

      Ale w Polsce jednak poprawiaja sie szpitale. Kilka tygodni temu wrocilam z
      Polski, ojciec byl na szpitalu Bielanskim w Warszawie. Wydzial na ktorym lezal
      jest nowoczesny, niedawno wyremontowany. Pielegniarki
      • matrek Re: Szpitale w USA 07.04.07, 04:19
        A widzialas polskie szpitale prywatne? Moze bardziej elegancko wygladaja od
        szpitali publicznych, zwlaszcza lepszy wystroj wnetrz, ale nie nawyki z
        publicznej sluzby zdrowia z trudem daja sie wykorzenic.
    • inka26 Re: Szpitale w USA 07.04.07, 04:46
      Nie rodzilam ani tutaj ani w Polsce... wiec osobistych spostrzezen w tej
      kwestii nie mam.
      Bez sensu wydaja mi sie jednak porownaia typu "w Polsce - w USA" i
      generalizowania gdzie lepiej a gdzie gorzej.... Tymbardziej ze czesto jst to
      poronywanie gruszek z jablkami. Ktos rodzil w Pl 10 lat temu (a przy okazji -
      przeczytajcie raport "rodzic po ludzku" i zobaczycie ze naprawde sytuacjia sie
      polepsza...)i porownuje to do porodu z przed roku w USA , albo Kolega twierdzi
      ze jedo dziewczyna rodzila w najlepszym szpitalu w US i chce porownania
      z "polaskimi szpitalami" a nie najlepszym szpitalem w Polsce...
      A personel... - ludzie sa wszedzie tacy sami, maja tylko lepsze lub gorsze dni
      i roznie im placa...

      • matrek Re: Szpitale w USA 07.04.07, 04:55
        Rzecz w tym, ze mam porownanie ze szpitalem klinicznym w Polsce, ktory byl i
        jest polskim pionierem w zaplodnieniach in vitro (chyba wiadomo o jaki osrodek
        chodzi) i to porownanie nie sprzed kilku lat, lecz sprzed kilku dni...

        A to nie jest pierwszy przypaek o ktorym wiem i nie pierwszy szpital.
        • inka26 Re: Szpitale w USA 07.04.07, 05:12
          Ale co ty chcesz uslyszec?! Ze w Stanach jest lepiej - no jest i to
          prawdopodobnie nie tylko w sluzbie zdrowia - z jakiegos powodu w koncu nazywa
          sie ten kraj "potega" ...
          Mieszkasz w Sanach od jakiegos czasu i chcesz tu zostac - nie rozumiem wiec
          dlaczego tab bardzo chcesz sobie ponazekac na Polske i Polakow...
          • matrek Re: Szpitale w USA 07.04.07, 05:21
            Przeciwnie. Juz iles razy slyszalem off line narzekania Polakow na amerykanska
            sluzbe zdrowia, jaka jest do niczego. Chce wiec dowiedziec sie, czy tylko my
            tak dobrze trafilismy, czy tez moze te narzekania to na fali ogolnej mody na
            antyamerykanskosc i twierdzen o amerykanskiej glupocie.
      • tamsin Re: Szpitale w USA 07.04.07, 05:17
        szpital w Miami nie jest zadnym najlepszym szpitalem, wiec on porownuje szpital
        z USA do "najlepszego" w Polsce. I wyglada na to ze problem jest z personelem.
        Ludzie sa tacy i owacy? Lezalam w szpitalu w Hiszpanii i bylam dwa razy w
        szpitalu w USA. MOge porownac swoje wrazenie z personelu: takie samo w obydwu
        krajach. Nikt nie mial much w nosie. To co on pisze o brudnych lozkach i
        obsikanych basenach podawanych nastepnemu pacjentowi, to mozna porownac
        prawdopodobnie do personelu w Kongo ale nie do USA.
        • matrek Re: Szpitale w USA 07.04.07, 05:26
          Na pewno nie jest to taki zwykly szpital, bo pierwotnie przyjechalismy w srodku
          nocy do najblizszego szpitala, gdzie powiedziano nam ze nie maja tam ani tak
          zaawansowanego sprzetu ani odpowiednich ludzi do utrzymania tak malego dziecka,
          wiec moja dziewczyna zostala przetransferowana helikopterem do odleglego o 150
          mil Baptist Children's Hospital w Miami.
    • edytkus Re: Szpitale w USA 07.04.07, 06:30

      Moja corka w wieku 9 m-cy miala operacje w bdb szpitalu - sprzet jak na filmie sci-fi, dwie "osobiste"
      pielegniarki od momentu opuszczenia sali operacyjnej do wypisu itp. itd. Owszem, byly minusy typu
      dlugie czekanie w poczekalni na pojawienie sie chirurga ktory utknal gdzies w korku ale ogolnie same
      superlatywy :) Porownywalam ten sam zabieg na forum i niestety ale wypadlo BARDZO niekorzystnie dla
      Polski, chociazby dlatego ze zadne dziecko nie mialo operacji laserowej z zalozeniem szwow
      wewnetrznych (dzisiaj nie ma nawet najmniejszych sladow po nacieciach) nie mowiac o podejsciu
      personelu.

      Na swoj porod tez nie narzekam - wlasny pokoj, pielegniarki na kazde wezwanie (mile, uczynne, nawet
      jedna Polka sie trafila wiec pogadalysmy na swojskie tematy typu skad i jak dlugo ;)). Podobalo mi sie
      wszystko oprocz.... dlugiego czekania na przyjecie (pomimo ze dwa dni wczesniej juz dokonalismy
      preregistration).

      Wizyty w emergency room w lokalnym szpitalu (trzeci najdrozszy w kraju) bija wszelkie rekordy
      czekania. Kiedys mialam poparzenie drugiego stopnia i musialam czekac trzy godziny (chociaz przede
      mna bylo gora piec osob) nie mogac sie nawet oprzec z burchlami na plecach tylko po to zeby sie
      dowiedziec ze jedyne co moga dla mnie zrobic to dac zastrzyk przeciwbolowy. Ilekroc bylismy w ER z
      corka tez musielismy dlugo czekac, raz nawet zanim zobaczylismy lekarza corce samoczynnie
      nastawila sie "wyrwana" ze stawu kosc (dislocated shoulder). Ale gdy mala rozbila sobie brode w
      wannie fajnie i szybko sklejono ja klejem chirurgicznym - a dziecko dziewczyny na polskim forum w
      tym samym czasie mialo zalozonych kilka szwow - o kleju nikt nie slyszal.

      Gdy moj dziadek lezal w polskim szpitalu (dwa lata temu) moja Mama musiala mu przyrzadzac obiady
      bo szpitala nie bylo stac na karmienie pacjentow a my wysylalismy pieluchy dla doroslych i wszelkie
      jednorazowe srodki do higieny.
      • edytkus Re: Szpitale w USA 07.04.07, 07:29
        masz racje, tylko dla ludzi o mocnych nerwach :(, najgorsze ze nie jestescie odosobnionym
        przypadkiem - takich historii na edziecku jest wiele :(


        PS. w szpitalu w ktorym rodzilam polozna zapytana odparla ze nawet nie posiadaja kleszczy czy
        vacuum
        • edytkus Re: Szpitale w USA 07.04.07, 07:47
          z opisu ktory podalas mozna wywnioskowac ze Wasze problemy skonczyly sie wraz z wyjsciem ze
          szpitala :O Jestem pelna podziwu dla Waszej determinacji. Naprawde, chociaz Wasza historia zaczela
          sie dawno temu dzisiaj na edziecku tez mozna poczytac o podobnych :(

          PS. Zbieracie anioly?
      • aniutek Re: Szpitale w USA 08.04.07, 01:51
        Boze!!!!
        i tacy ludzie zyja z "pomagania" innym? gdzie powoloanie czy chociazby zwykla ludzka przyzwoitosc?
        ta historia jest jak horror, moj brat ma podobna, dziecko niestety zmarlo pod opieka ordynatora,
        profesora z warszawskiej kliniki, ktory co 2 tygodnie robil USG (odplatnie) a nie zauwazyl bardzo
        powaznego uszkodzenia plodu, wodoglowia, niemal stracilismy je obie. jaka tragedie przezyli.... a
        ordynator nigdy za to nie odpowiedzial, nawet nie spotkal sie z bratowa czy bratem.
        lobuz!!!!
        • matrek Re: Szpitale w USA 08.04.07, 02:23
          aniutek napisała:


          > profesora z warszawskiej kliniki, ktory co 2 tygodnie robil USG (odplatnie) a
          n
          > ie zauwazyl bardzo
          > powaznego uszkodzenia plodu, wodoglowia, niemal stracilismy je obie. jaka
          trage
          > die przezyli.... a
          > ordynator nigdy za to nie odpowiedzial, nawet nie spotkal sie z bratowa czy
          bra
          > tem.
          > lobuz!!!!
          >



          A to Polsa wlasnie. Nie mysleliscie o wytoczeniu sprawy sadowej? W USA za
          takie "niedostrzezenie" placilby miliony w odszkodowaniach.
          • aniutek Re: Szpitale w USA 08.04.07, 02:33
            wspominalam bratu i jego zonie ale oni oboje byli zrozpaczeni, on do dzis spokojnie o tym nie moze
            mowic, ona ledwie przezyla i nasza uwaga skupila sie na niej i starszym synu.
            wiesz chyba trzeba ogromnej sily aby zdecydowac sie na zalozenie sprawy i przejsc przez top wszystko
            jeszcze raz, ich sytuacja byla na tyle ciezka, ze dla dobra wlasnego musieli sie odsunac, a dzisiaj
            zapalili dziecku swieczke na cmentarzu bo tego naprawde zapomniec sie nie da.
            nie wiem ja chyba bylabym gotowa oko za oko......
            • matrek Re: Szpitale w USA 08.04.07, 03:08
              Rozumiem. Tym niemniej, czas leczy rany i dobrze byloby pomyslec i o tym. Moze
              dzieki temu jakis inny lekarz nie skrzywdzi kolejnych ludzi, a i im samym
              nalezy sie jakies czastkowe choc zadosc uczynienie.
    • lilazw Re: Szpitale w USA 07.04.07, 16:18
      Kochani,
      Chyba zle sie wyrazilam. To nie jest moja historia ale historia Agatki i jej
      mamy. Mama Agatki zwrocila sie kiedys do mnie o pomoc. Przyznam szczerze, ze
      kiedy przeczytalam ta historie wylam przez tydzien. Niestety historia nie ma
      dobrego zakonczenia. Wprawdzie Agatka zyje ale nie chodzi, nawet nie potrafi
      sama siedziec. Ma 9 lat i dopiero uczy sie pierwszych slow. Takich historii
      jest w Polsce cale mnostwo dlatego ciesze sie, ze moglam swoje dzieci urodzic w
      cywilizowanym kraju. Jesli ktos jest zainteresowany losami Agatki moze o nich
      poczytac na stronie www.agatka.tla.pl/
      • zyta2003 Re: Szpitale w USA 07.04.07, 16:32
        Ostatnio w TVN24 byl program o kobietach, ktorym odmowiono w polsce
        cesarskiego ciecia, cierpienia tych matek to drobiazg w porownaniu z tym, ze
        akurat te dzieci te dzieci badz umarly, badz sa kalekie, bo musialy przyjsc na
        swiat w sposob naturalny. Specjalista krajowy powiedzial, ze oni stosuja sie
        zalecen swiatowej organizacji zdrowia, oczywiscie zawsze mozna tak powiedziec.
        Tamsin, dobrze, ze zwrocilas uwage, na poczatku tego watku, ze "nie ma lunchu
        za darmo", nic nie ma zadarmo, zreszta w Polsce tez, o czym niektorzy
        zapominaja.
    • tamsin Re: Szpitale w USA 11.04.07, 04:50
      lucy58 napisała:

      > A owszem. Bylo. Jestem po 2 powaznych operacjach.Ginekologicznych. Operacje
      > byly robione w prowincjonalnym szpitalu w Polsce.. Lekarz w Nowym Jorku nie
      > wierzyl. Nie mogl znalezc szwow. Lezalam w szpitalu do momentu "wyzdrowienia"
      > nie do momentu "dobrowolnego" wyjscia. Lezalam w "socjalistycznym" szpitalu
      do
      > chwili, kiedy lekarze okreslili, ze moge lezec w domu. Potem 3 tygodnie w
      > sanatorium. W pieknych polskich gorach. I nic nie musialam za to placic.
      Policz
      >
      > sobie czlowieku: 2 operacje + sanatorium + nastepny 3-tygodniowy pobyt w
      > szpitalu w ramach obserwacji. To by kosztowalo w USA okolo 3 miliony .Kogo na
      > to stac? Parys Hilton? Ja mialam szczescie zalatwic swoje problemy zdrowotne
      za
      >
      > polski socjalistycznej.
      > Lucy

      ta wypowiedz przypomniala mi moje przypadkowe spotkanie z synem Stanislawa
      Kociolka pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Kocio%C5%82ek , ktory z
      rownym sentymentem rozwodzil sie nad przeminietym, dobrym czasem, gdy rodzic
      byl przy korycie i syn korzystal ze wszystkich przywilei jakie to oferowalo.
      Nie, nie musial stac cala noc w kolejce na posterunek milicji aby dostac
      wymarzony paszport. On sobie jezdzil po Europie z wymienialna waluta i nocowal
      w ambasadach polskich .. nie musial sie martwic co mu jutro przyniesie, bo
      ojciec mu szykowal cieplutkie miejsce przy korycie, rowniez na malego fiata nie
      zbieral pol zycia, bo takim wstydzilby sie jezdzic. Nie chorowal bo byl mlody i
      zdrowy, dobrze odzywiony bo kartkami w rodzinie sobie glowy nie zawracali..no
      ale gdyby chorowal, to przypuszczam ze z taka sama nosalgia co Lucy58
      wypowiadalby sie o "DARMOWYCH" sanatoriach, lekarzach i pielegniarkach
      skaczacych tygodniami wokol jego lozka....widze, ze takich kociolkow nie jest
      wcale tak trudno spotkac..


        • zyta2003 Re: Szpitale w USA 12.04.07, 04:39
          Juz w drugim poscie Lucy napisala co sadzie o amerykanskiej opiece zdrowotnej
          w porownaniu z polska, wiec zostawmy ja w blogim przeswiadczeniu. Radze nie
          czytac polskiej prasy, ani ogladac polskiej tv, zeby blogosc nie zostala
          zmacona wiecej niz tragicznym obrazem polskiej sluzby zdrowia, dla
          maluczkich.
          • piesfafik Re: Szpitale w USA 12.04.07, 06:30
            Mialam sporo do czynienia ze szpitalami w US no i rzeczywiscie nie ma
            porownania z Polska. Tylko ze USA to po prostu duzo bogtszy kraj, wiec to
            naturalne ze sluzba zdrowia powinna byc lepsza
            Ale prawda jest niestety, ze glowna przyczyna bankructw srednio zamoznych
            Amerykanow sa klopoty zdrowotne. Fakt ze w tak bogatym kraju wielu ciezko
            pracujacych ludzi nie ma ubezpieczenia i jak sie cos zlego stanie to za te
            wspaniale szpitale nie ma jak zaplacic, to moim zdaniem skandal. No ale o
            ubezpieczeniach to ja bym mogla dlugo pisac, wiec lepiej pojde spac
            m
            • moniamm Re: Szpitale w USA 12.04.07, 14:58
              chyba z tymi szpitalami w stanach nie jest do konca tak cudnie. ogladalam pare
              tygodni temu reportaz na CNN o kobiecie, ktora po porodzie obudzila sie bez
              wszystkich koczyn a lekarze nabrali wody w usta. okazalo sie ze podczas porodu
              zostala zarazona jakimis bakteriami, przez ktore amputowano jej obie nogi i
              obie rece. kobieta musiala walczyc ze szpitalem sadownie o wglad w swoj wlasny
              medical record. nie pamietam juz dokladnie jak cala ta sprawa potoczyla sie
              dalej.
              • claudia207 Re: Szpitale w USA 12.04.07, 16:13
                ER w amerykanskich szpitalach to tragedia. Dwie wizyty doswiadczylam i za kazdym
                razem 6 godzin czekania, od polnocy do bialego rana. Z Polski mam w tym
                wzgledzie lepsze wspomnienia chyba, ze cos sie zmienilo na gorsze.
                • tamsin Re: Szpitale w USA 12.04.07, 21:46
                  zgadzam sie, ze czekanie w ER to tragedia. Sama tak czekalam w ER z zapaleniem
                  wyrostka robaczkowego. A dlaczego tak jest? bo niestety nie kazdy ma
                  ubezpiecznie i wiele osob zglasza sie do ER aby dostac recepte, bo wie ze tam
                  sie nie odmowia przebadania i wystawienia tej recepty. Bez wzgledu na to czy ma
                  sie pieniadze czy nie, bo potem szpital moze sobie ten rachunek przysylac i
                  przysylac...
                  • lucy58 Re: Szpitale w USA 13.04.07, 01:02
                    tamsin napisała:

                    > zgadzam sie, ze czekanie w ER to tragedia. Sama tak czekalam w ER z
                    zapaleniem
                    > wyrostka robaczkowego. A dlaczego tak jest? bo niestety nie kazdy ma
                    > ubezpiecznie i wiele osob zglasza sie do ER aby dostac recepte, bo wie ze tam
                    > sie nie odmowia przebadania i wystawienia tej recepty. Bez wzgledu na to czy
                    ma

                    Jak widze na zalaczonych obrazkach wiekszosc tu piszacych ma wspaniale
                    ubezpieczenie. Wspaniale ubezpieczenie wiaze sie ze wspaniala praca. Czy aby
                    wszyscy uczestnicy tego boardu takie wspaniale prace maja? Z tak pieknymi
                    szefami? Zwlaszcza z firmami ubezpieczeniowymi? Ktore to bez zmruzenia oka
                    placa 150 tys.dolarow za pobyt dziecka w szpitalu?. Moze napisz ile placisz
                    miesiecznego premium za takowego ubezpieczenie. Wiekszosc amerykanskiego
                    spoleczenstwa nie stac na oplacanie ubezpieczenia. Moze jak wiekszosc tego
                    boardu - pracujesz na placowkach dyplomatycznych czy w naukowych czy
                    artystcznych agencjach. Ja w takowych nie pracuje.Jestem regularna, pospolita
                    polka, ktora nie ma ubezpieczenia, i nie lubi jak jakis glupek mowi o wyzszosci
                    amerykanskiej sluzby zdrowia.
                    Lucy
                      • damiri Re: Szpitale w USA 13.04.07, 01:54
                        A ja myslalam, ze mowimy o szpitalach/jakosci sluzby zdrowia w Stanach i w
                        Polsce a nie o kwestii ubezpieczen. To inna rzecz. Bo co ma ubezpieczenie do
                        wyposazenia szpiatli, wyksztalcenia lekarzy, ich podejscia do pacjenta itp?
                        A w Polsce z ubezpieczeniem tez mozna czekac na zabieg, bo np juz sie kontrakt
                        z N-cos-tam (nie pamietam jak sie to nazywa) wyczerpal na ten rok i trzeba
                        czekac do nastepnego na fundusze lub placic z wlasnej kieszeni. To spotkalo np
                        moja mame jakis czas temu.
                    • tamsin Re: Szpitale w USA 13.04.07, 02:35
                      lucy58 napisała:

                      > placa 150 tys.dolarow za pobyt dziecka w szpitalu?. Moze napisz ile placisz
                      > miesiecznego premium za takowego ubezpieczenie. Wiekszosc amerykanskiego
                      > spoleczenstwa nie stac na oplacanie ubezpieczenia. Moze jak wiekszosc tego
                      > boardu - pracujesz na placowkach dyplomatycznych czy w naukowych czy
                      > artystcznych agencjach. Ja w takowych nie pracuje.Jestem regularna, pospolita

                      w/g Lucy cale spoleczenstwo mozna podzielic na naukowcow, artystow i reszte
                      nieubezpieczonych. A co to ma wspolnego z jakoscia sluzby zdrowia to jest
                      nastepna zagadka. Ze ciebie nie stac na ubezpieczenie, lub decydujesz sie, ze
                      ciebie nie stac na ubezpieczenie, to rozumiem , okolo 15%(USA Census Bureau)
                      spoleczenstwa amerykanskiego jest w takiej samej sytuacji co ty. Nie oznacza to
                      ze pozostale 85% nalezy do elitarnej kasty, nieosiagalnej dla przecietnego
                      zjadacza chleba. Najczesciej ubezpieczenie jest oferowane przez "group plans"
                      sponsorowane przez pracodawcow (60% ubezpieczonych w USA), w dosyc przystepnych
                      cenach dla pracownikow. Twoje stwierdzenie "wiekszosc spoleczenstwa" to chyba
                      oznacza ty i twoi znajomi, bo wiekszosc spoleczenstwa to ubezpieczenie jednak
                      posiada, i co najdziwniejsze, nie wydaje calej wyplaty na to.
                      • lucy58 Re: Szpitale w USA 14.04.07, 01:30
                        tamsin napisała:

                        > lucy58 napisała:
                        >
                        > > placa 150 tys.dolarow za pobyt dziecka w szpitalu?. Moze napisz ile placi
                        > sz
                        > > miesiecznego premium za takowego ubezpieczenie. Wiekszosc amerykanskiego
                        > > spoleczenstwa nie stac na oplacanie ubezpieczenia. Moze jak wiekszosc te
                        > go
                        > > boardu - pracujesz na placowkach dyplomatycznych czy w naukowych czy
                        > > artystcznych agencjach. Ja w takowych nie pracuje.Jestem regularna, pospo
                        > lita
                        >
                        > w/g Lucy cale spoleczenstwo mozna podzielic na naukowcow, artystow i reszte
                        > nieubezpieczonych. A co to ma wspolnego z jakoscia sluzby zdrowia to jest
                        > nastepna zagadka. Ze ciebie nie stac na ubezpieczenie, lub decydujesz sie, ze
                        > ciebie nie stac na ubezpieczenie, to rozumiem , okolo 15%(USA Census Bureau)
                        > spoleczenstwa amerykanskiego jest w takiej samej sytuacji co ty. Nie oznacza
                        to
                        >
                        > ze pozostale 85% nalezy do elitarnej kasty, nieosiagalnej dla przecietnego
                        > zjadacza chleba. Najczesciej ubezpieczenie jest oferowane przez "group plans"
                        > sponsorowane przez pracodawcow (60% ubezpieczonych w USA), w dosyc
                        przystepnych
                        >
                        > cenach dla pracownikow. Twoje stwierdzenie "wiekszosc spoleczenstwa" to chyba
                        > oznacza ty i twoi znajomi, bo wiekszosc spoleczenstwa to ubezpieczenie jednak
                        > posiada, i co najdziwniejsze, nie wydaje calej wyplaty na to.

                        Te 15% to jest 45 milionow obywateli. Doliczajac do tego okolo 8
                        milionow "oficjalnych" nielegalnych + okolo nastepne 8 milionow nieoficjalnych
                        nielegalnych - w sumie 61 milionow bez ubezpieczenia. Inaczej mowiac - bez
                        opieki lekarskiej. 90 % szpitali w USA jest w rekach prywatnych. Sa utworzone
                        po to by przynosic zysk. (zielone dolarki). Jezeli trafisz do takiego szpitala,
                        i masz dobre ubezpieczenie beda skakac kolo ciebie jak kolo zgnilego jajka. Im
                        wiecej MRI, X-Ray czy innych diabelstw zrobia nad toba - tym lepiej. Wiecej
                        pieniedzy do sciagniecia z twojego insurance. Jezeli nie masz ubezpieczenia -
                        dalej beda skakac (moze nie w podskokach) - ale rachunek przysla slony. I albo
                        bedziesz go musial czlowiecze do konca zycia splacac - albo wsiada Ci na Twoj
                        dom, samochod, konto bankowe. (rozni sie to w roznych stanach). Wiekszosc
                        bankructw oglaszanych przez rodziny jest spowodowane przez rachunki szpitalne.
                        Nota bene - przy mnie tez skakali - dopoki sie nie dowiedzieli, ze nie mam
                        insurance. Nie mam - bo nie moge miec. Pracuje w dwoch miejscach ale w obydwu
                        tylko na pol etatu.Nie ma dla mojego zawodu pelnego zatrudnienia.
                        Lucy
                        • matrek Re: Szpitale w USA 14.04.07, 02:06
                          Jak ktos tu juz napisal - wiekszosc szpitali w USA to szpitale non profit, nawet
                          te prywatne. Nie wiem z uslug jakiego szpitala korzystalas, ale nie zauwazylem
                          aby szpital z ktorym ja mialem do czynienia, czy jego pracownicy zmienili swoj
                          stosunek do pacjenta, z chwila gdy dowiedzidli sie, ze moja dziewczyna nie ma
                          ubezpieczenia. Wszyscy wciaz byli bardzo mili i wrecz TWIERDZILI, ZEBY NIE
                          MARTWIC SIE O PIENIADZE. Fakt, ze ona nie jest w USA nielegalnie, ale Social
                          Workers szpitala udzielili nam wielkiej pomocy posredniczac miedzy nami, a Bill
                          Department, w koncu dostalismy bardzo duze upusty, dzieki ktorym moglismy
                          splacic rachunki szpitalne. I to nie na 100 dolarow, ale opiewajace na wiele
                          tysiecy.

                          Ze tacy i siacy nielegalni nie maja ubezpieczenia? A jak to sobie wyobrazasz? Te
                          miliony ludzi lamia amerykanskie prawo, a panstwo ktorego prawo lamia ma ich
                          nagradzac ubezpieczeniem medycznym?
                        • matrek trzymajac sie Twoich wyliczen 14.04.07, 02:47
                          lucy58 napisała:


                          > Te 15% to jest 45 milionow obywateli. Doliczajac do tego okolo 8
                          > milionow "oficjalnych" nielegalnych + okolo nastepne 8 milionow nieoficjalnych
                          > nielegalnych - w sumie 61 milionow bez ubezpieczenia. Inaczej mowiac - bez
                          > opieki lekarskiej.

                          Nie wiem co to jest 8 mln. oficjlnych i drugie tyle nieoficjalnych nielegalnych,
                          ale trzyamjac sie Twoich wyliczen, ze 61 mln przebywajacych w USA nie posiada
                          ubezpieczenia, to wynika z tego ze z prawie 280 mln obywalteli i
                          zielonokartowcow USA + 16 mln nielegalnych, czyli z prawie 300 mln ludzi w USA,
                          240 mln posiada ubezpieczenie medyczne...


                          90 % szpitali w USA jest w rekach prywatnych. Sa utworzone
                          > po to by przynosic zysk. (zielone dolarki). Jezeli trafisz do takiego szpitala,
                          >
                          > i masz dobre ubezpieczenie beda skakac kolo ciebie jak kolo zgnilego jajka. Im
                          > wiecej MRI, X-Ray czy innych diabelstw zrobia nad toba - tym lepiej. Wiecej
                          > pieniedzy do sciagniecia z twojego insurance. Jezeli nie masz ubezpieczenia -
                          > dalej beda skakac (moze nie w podskokach) - ale rachunek przysla slony. I albo
                          > bedziesz go musial czlowiecze do konca zycia splacac - albo wsiada Ci na Twoj
                          > dom, samochod, konto bankowe. (rozni sie to w roznych stanach). Wiekszosc
                          > bankructw oglaszanych przez rodziny jest spowodowane przez rachunki szpitalne.
                          >
                          > Nota bene - przy mnie tez skakali - dopoki sie nie dowiedzieli, ze nie mam
                          > insurance. Nie mam - bo nie moge miec. Pracuje w dwoch miejscach ale w obydwu
                          > tylko na pol etatu.Nie ma dla mojego zawodu pelnego zatrudnienia.
                          > Lucy
                      • lucy58 Re: Szpitale w USA 14.04.07, 01:32
                        rhodeisland napisała:

                        > lucy, dlaczego polka musi byc pospolita?
                        > Od lat wykupuje prywatne ubezpieczenie. Moge zrezygnowac z wielu rzeczy, ale
                        > nie z tego.
                        Pytanie:
                        Ile placisz miesiecznie za te przyjemnosc?
                        Lucy
              • matrek To cos dziwnego 13.04.07, 00:41
                Jakos nie bardzo chce mi sie wierzyc, aby amerykanski lekarz amputowal
                koniczyny bez uzyskania pisemnej zgody pacjenta. Zwlaszcza amerykanski...
            • matrek Re: Szpitale w USA 13.04.07, 00:38
              piesfafik napisała:

              > Mialam sporo do czynienia ze szpitalami w US no i rzeczywiscie nie ma
              > porownania z Polska. Tylko ze USA to po prostu duzo bogtszy kraj, wiec to
              > naturalne ze sluzba zdrowia powinna byc lepsza
              > Ale prawda jest niestety, ze glowna przyczyna bankructw srednio zamoznych
              > Amerykanow sa klopoty zdrowotne. Fakt ze w tak bogatym kraju wielu ciezko
              > pracujacych ludzi nie ma ubezpieczenia i jak sie cos zlego stanie to za te
              > wspaniale szpitale nie ma jak zaplacic, to moim zdaniem skandal.


              W USA kazdy kto posiada SSN moze miec ubezpieczenie. Kazdy, tzn., kazdy
              pracujacy legalnie. Jesli nie ma, to jego wolny wybor. Osobiscie znam jednak
              kogos, kto nie ubezpiecza sie, twierdzac ze nie chce placic regularnie przez
              lata i nie korzystac z opieki medycznej, zamiast tego woli samodzielnie pokryc
              koszty takowej w razie potrzeby. I owszem, sam pokryl koszty osteonomii miacicy.


              No ale o
              > ubezpieczeniach to ja bym mogla dlugo pisac, wiec lepiej pojde spac
              > m
              • piesfafik Re: Szpitale w USA 13.04.07, 02:15
                Matrek, przykro mi bardzo ale sie mylisz. Slyszalas o "pre-existing condition"?
                Sprobuj sie ubezpieczyc prywatnie jak masz np masz cukrzyce albo inna
                chroniczna chorobe albo nawet nadcisnienie.
                Rozwiazaniem jest ubezpieczenie grupowe przez prace. Tylko coraz mniej firm -
                zwlaszcza malych - stac na to zeby ubezpieczac swoich pracownikow. A wiesz jak
                duze instytucje typu Walmart wykrecaja sie od ubezpieczania pracownikow?
                Zamiast ztarudnic jednego na pelny etat zatrudniaja dwoch na pol i nie musza im
                placic "benefits".
                A wiesz jak firmy ubezpieczeniowe pozbywaja sie chorych? Teoretycznie, firma
                ubezpieczeniowa nie moze wyrzucic kogos kto regularnie placi skladki - chyba ze
                zlikwiduje cala grupe z tymi samymi polisami.
                Wiesz co robia firmy? Podnosza regularnie skladki a rownoczesnie oferuja inna
                polise. Zdrowi kupuja sobie te nowa. Chorych do nowej nie przyjmuja wiec musza
                placic w starej. W koncu cena jest tak wielka a grupa tak mala, ze firma
                likwiduje cala grupe albo po prostu nikt nie jest w stanie placic i sam
                rezygnuje. Mialam kiedys prywatne ubezpiecznie - skladka zaczela sie od 100 dol
                za miesiac, po 5 latach bylo 1500. Udalo mi sie wywalczyc obnizke na 400. Po
                kilku latach i tak nas wyrzucili w wyzej opisany sposob. Powinnam ich podac do
                sadu ale nie mam na to czasu ani energii.
                Ja mam akurat szczescie - mam bardzo dobre ubezpiecznie z pracy. Ale nie kazdy
                to szczescie ma - nie dlatego ze jest glupi czy leniwy, tylko dlatego ze np
                pracuje dla malej firmy i nie jest mlody, zdrowy i piekny.
                Coraz wiecej Amerykanow zdaje sobie sprawe ze maja kryzys w opiece zdrowotnej
                mimo ogromnych nakladow. Governator Kalifornii - Republikanin w koncu -
                proponowal niedawno wprowadzenie systemu powszechnej opieki zdrowotnej. Mam
                nadzieje ze mu sie uda.

                • tamsin Re: Szpitale w USA 13.04.07, 02:46
                  te chwyty firm ubezpieczeniowych sa dozwolone tylko i wylacznie w stanach,
                  ktore nie reguluja tego specjalnym prawem. i tak np. nie we wszystkich stanach
                  po usunieciu piersi z powodu raka, ubezpiecznie musi zaplacic za rekonstrukcje
                  biustu. W niektorych stanach, firmy migaja sie tym, ze jest to "cosmetic
                  surgery" i dopoki rzad stanowy nie zainterweniuje i ureguluje te "drobne"
                  nieporozumienia, ubezpieczenie bedzie sie wykrecalo od placenia. Oczywiscie
                  ludzie w stanach jak Massachusetts, z najbardziej regulowanym prawem pacjenta,
                  placa za to wysokimi stawkami i nie maja praktycznie szansy na ubezpieczenie
                  sie na wlasna reke z powodu wysokich kosztow... no i tak jest zle i tak
                  niedobrze..
                • matrek Re: Szpitale w USA 13.04.07, 17:16
                  Wiem ze nie jest idealny, co wiecej nie znam amerykanina ktory nie narzekalby
                  na ten system. Ale zasadniczo nie jest tez chyba tez, ze ktos naprawde nie moze
                  sie ubezpieczyc. Ostatecznie, stosunkowo nie tak trudno jest znalezdz prace w
                  USA, a ubezpieczenie zdrowotne traktowane jest jako standardowy benefit w
                  wiekszosci firm. Owszem, wiem ze wielu malych firm nie stac na placenie
                  ubezpiecen swoim pracownikom.
                    • matrek Nie konieczne tylko o korporacje chodzi 14.04.07, 01:53
                      Ubezpieczenia medyczne w firmach nie sa jakims dobrem luksusowym. Ma je
                      praktycznie kazdy pracownik za okienkiem oddzialu jakiegos banku w jakiejs
                      pipidowie, czy Home Depot. Nie koniecznie trzeba byc specjalista od wielkich
                      specjalizacji w miedzynarodowej korporacji specjalizujacej sie w specjalizacjach.
                  • lucy58 Re: Szpitale w USA 14.04.07, 02:21
                    matrek napisał:

                    > Wiem ze nie jest idealny, co wiecej nie znam amerykanina ktory nie narzekalby
                    > na ten system. Ale zasadniczo nie jest tez chyba tez, ze ktos naprawde nie
                    moze
                    >
                    > sie ubezpieczyc. Ostatecznie, stosunkowo nie tak trudno jest znalezdz prace w
                    > USA, a ubezpieczenie zdrowotne traktowane jest jako standardowy benefit w
                    > wiekszosci firm. Owszem, wiem ze wielu malych firm nie stac na placenie
                    > ubezpiecen swoim pracownikom.
                    >
                    Zyjemy na Marsie, panie Matrek.
                    Moze przyslac Ci ostanie wydanie Astronomy, coby sobie pan poczytal o pieknych
                    horyzontach na tej planecie?
                    Lucy
              • damiri Re: Szpitale w USA 13.04.07, 03:29
                W USA kazdy kto posiada SSN moze miec ubezpieczenie. Kazdy, tzn., kazdy
                > pracujacy legalnie. Jesli nie ma, to jego wolny wybor. Osobiscie znam jednak
                > kogos, kto nie ubezpiecza sie, twierdzac ze nie chce placic regularnie przez
                > lata i nie korzystac z opieki medycznej, zamiast tego woli samodzielnie
                pokryc
                > koszty takowej w razie potrzeby. I owszem, sam pokryl koszty osteonomii
                miacicy

                No, niedokladnie jest tak, ze kazdego na ubezpieczenie stac. Nie kazdy zarabia
                60k i wiecej rocznie. Wlasnie ostatnio znajomi szukali ubezpieczenia. W ich
                rejonie tylko jedna firma oferuje indywidualne polisy i rodzinna kosztuje 12
                tysiecy na rok. Oni maja 36 tysiecy brutto na 3 osoby (ich dwoje i 2 letnie
                dziecko). Nie bylo ich stac. Nie maja ubezpieczenia i dopoki ktores z nich nie
                uda sie znalesc pracy w duzej firmie, nie beda mieli. Dobrze, ze chociaz ich
                dziecko jeszcze sie zakwalifikowalo na ubezpieczenie od stanu, ale tez nie
                wiadomo na jak dlugo, bo sa bardzo blisko maksymalnych dopuszczalnych zarobkow.
                • zyta2003 Re: Szpitale w USA 13.04.07, 05:19
                  W koncu pomieszaly sie tu dwie sprawy. Jedna to poziom medycyny amerykanskiej,
                  a druga to poziom ubezpieczen. Warunki szpitalne w Ameryce w porownaniu ze
                  szpitalem nawet renomowanym w Polsce dzieli niewyobrazalna przepasc.
                  Przyklad, o tragicznej historii pacjentki, ktora dostala jakiejs strasznej
                  infekcji nie dyskwalifikuje medycyny amerykanskiej i nie wiem o czym ma
                  swiadczyc, tu tez ludzie umieraja, na sepse tez, a nawet na wyrostek. I
                  wogole w koncu wszyscy umieraja.
                  A ubezpieczenia to jest najwiekszy skandal Ameryki, stad ten tlok na ER, bo w
                  odroznieniu od Polski kazdy nieubezpieczony musi byc tu przyjety i jesli
                  wymaga hospitalizacji dostanie sie do szpitala.
                  • piesfafik Re: Szpitale w USA 13.04.07, 06:46
                    No nie wiem czy sie do konca pomieszaly, bo o jakosci sluzby zdrowia swiadczy
                    tez jej dostepnosc. Co beda warte najlepsze nawet szpitale jesli nikt w nich
                    nie bedzie sie mogl leczyc?
                    A jesli chodzi sluzbe zdrowia to jedna kulturowa a nie materialna roznica
                    pomiedzy Polska i US jest wiekszy szacunek dla pacjenta w Stanach. Idealnie nie
                    jest, ale chyba amerykanski lekarz czy pielegniarka rzadziej traktuje pacjenta
                    jak idiote ktoremu nie warto niczego tlumaczyc. Bardziej tez sie szanuje
                    prywatnosc pacjenta. W Polsce widzialam kiedys jak pielegniarka przy otwrtych
                    drzwiach przebierala kilkunastolenia sparalizowana dziewczyne. W Stanach by to
                    bylo nie do pomyslenia. Czytalam tez kiedys wypowiedz jakiegos znanego
                    poloznika ze jak kobieta chce rodzic to niech sie meczy in nie prosi o srodki
                    przeciw bolowe. Arogancja tego goscia byla dosc przerazajaca
                    • rhodeisland Re: Szpitale w USA 13.04.07, 23:55
                      Zgadzam sie z Toba, piesfalik.
                      Wiem, ze sa szpitale w Polsce gdzie lekarze i pielegniarki odmawiaja noszenia
                      identyfikatorow. Wiadomo dlaczego: zeby nie mozna sie poskarzyc na konkretna
                      osobe. Sytuacja nie do pomyslenia w Stanach.
                      Tutaj ludzie wcale nie sa lepsi, nie maja wiecej serca, czy wspolczucia, to
                      prawo zmusza ich do pewnych zachowan. Strach jest najlepsza motywacja.
                  • lucy58 Re: Szpitale w USA 14.04.07, 03:56
                    zyta2003 napisała:

                    > W koncu pomieszaly sie tu dwie sprawy. Jedna to poziom medycyny
                    amerykanskiej,
                    >
                    > a druga to poziom ubezpieczen. Warunki szpitalne w Ameryce w porownaniu ze
                    > szpitalem nawet renomowanym w Polsce dzieli niewyobrazalna przepasc.
                    > Przyklad, o tragicznej historii pacjentki, ktora dostala jakiejs strasznej
                    > infekcji nie dyskwalifikuje medycyny amerykanskiej i nie wiem o czym ma
                    > swiadczyc, tu tez ludzie umieraja, na sepse tez, a nawet na wyrostek. I
                    > wogole w koncu wszyscy umieraja.
                    > A ubezpieczenia to jest najwiekszy skandal Ameryki, stad ten tlok na ER, bo
                    w
                    > odroznieniu od Polski kazdy nieubezpieczony musi byc tu przyjety i jesli
                    > wymaga hospitalizacji dostanie sie do szpitala.

                    Poziom amerykanskiej opieki medycznej wiaze sie wprost proporjonalnie do
                    poziomu dolarow placonych do kieszeni firm ubezpieczeniowych. Im wiecej firmy
                    ubezpieczeniowe maja w kieszeni tym wiecej moga stracic na
                    chorych "kostumerach". Ludzie!!! Zrozumcie? Sluzba zdrowia w USA jest oparta na
                    pkapitalistycznym schemacie. Czyli maja robic pieniadze. Maja przynosic PROFIT.
                    Zaraz. Chwileczke. Z czego to maja miec profit? Z podstawowego obowiazku
                    ratowania zycia ludzkiego. To nie jest tylko obowiazek. To jest prawo ,ktore
                    powinno byc zagwarantowane dla kazdej zyjacej istoty ludzkiej. USA jest jedynym
                    krajem w ucywilizowanym swiecie, ktore tego prawa nie stosuje. Wez kazdy z
                    krajow Europy Zachodniej - kazde z tych panstw ma uniwersal system zdrowotny.
                    Tak jak kiedys bylo za Polski Ludowej. Tak jak jest w tej chwili na Kubie.
                    Zdrowie jest najwazniejsza wartoscia (ktorys tam wieszcz ladnie to wyrazil) i
                    to powinno byc glownym wykladnikiem kazdego rzadu. Rzad jest --bylo nie bylo -
                    przedstwicielem swojego ludu (LOL). Jezeli pytasz sie, kolezanko szanowna, o
                    powiazania miedzy szpitalna opieka a firmami ubezpieczeniowymi - spojrz sie na
                    biliony, ktore to firmy zarobily. Nie podaje linku - bo nie mam czasu szukac.
                    Musze pracowac, by odrabiac te 20 godzin w szpitalu.
                    Lucy
                    • tamsin Re: Szpitale w USA 14.04.07, 04:15
                      lucy58 napisała:

                      > krajem w ucywilizowanym swiecie, ktore tego prawa nie stosuje. Wez kazdy z
                      > krajow Europy Zachodniej - kazde z tych panstw ma uniwersal system zdrowotny.
                      > Tak jak kiedys bylo za Polski Ludowej. Tak jak jest w tej chwili na Kubie.

                      i dlatego wciaz nie ma tego uniwersalnego ubezpieczenia zdrowotnego, bo kazdy
                      patrzy, nie na przyklad PRL czy Kuby, ale na to co sie obecnie dzieje w
                      cywilizowanych krajach, gdzie ten system niestety bardzo kuleje. Ludzie w
                      Europie zachodzniej masowo wykupuja sobie prywatne ubezpieczenie zdrowotne, aby
                      tylko ominac te uniweralne szerokim lukiem. Oczywiscie poziom opieki jest
                      wspanialy w porownaniu z wymienieniona przez ciebie Kuba, ale kuleje. SZpitale
                      sa zamykane, ludzie czekaja dluzej na wizyte u specjalisty, a na operajce
                      jeszcze dluzej, czasami miesiacami. A co do Kuby...aby poogladac zdjecia
                      zrobione z wizyty w ich osrodku zdrowia, trzeba miec mocne zdrowie..
                      www.therealcuba.com/Page10.htm
                    • edytkus Re: Szpitale w USA 14.04.07, 05:25
                      lucy58 napisała:

                      > To jest prawo ,ktore
                      > powinno byc zagwarantowane dla kazdej zyjacej istoty ludzkiej. USA jest jedynym
                      >
                      > krajem w ucywilizowanym swiecie, ktore tego prawa nie stosuje.

                      o czym Ty piszesz? to wlasnie dzieki prawu w szpitalach jest tablica z napisem w kilku jezykach ze
                      szpital nie ma prawa do nieudzielenia pomocy i dlatego m.in. nielegalne imigrantki moga rodzic tu
                      dzieci
                      • wasia55 Re: Szpitale w USA 08.05.07, 09:54
                        Trafilam na Wasz watek, szukajac wlasnie informacji na temat rodzajow
                        ubezpieczenia w Stanach. Moze doradzicie mi, jak wybrac ubezpieczenie. Bede
                        ubezpieczona przez firme mojego meza. Mamy do wyboru PPo lub HMO plan. Wiecie,
                        czym te plany sie roznia? kolejne pytanie, to jak wybrac szpital? Za kilka
                        miesiecy rodze, wiec jest to dla mnie dosyc istotne.

                        DZieki
                        Basia
                        • piesfafik Re: Szpitale w USA 08.05.07, 16:22
                          W duzym skrocie: PPo jest na ogol drozsze ale daje wiecej swobody w wyborze
                          lekarza. HMO jest tansze ale musisz korzystac z lekarza i szpitala w swojej
                          gupie i tym czy powinnas pojsc do specjalisty decyduje twoj lekarz pierwszego
                          kontaktu.
                          Jezeli twoje HMO ma dostep do duzej dobrek grupy (np zwiazanej z wydzialem
                          medycyny na dobrym universytecie) to bedziesz miala dostep do wielu dorbtych
                          lekarzy za sensowne pieniadze. Mysle ze twoim najwazniejszym krokiem bedzie
                          znalezienie dobrego lekarza pierwszego kontaktu dla ciebie i dobrego pediatry
                          dla dziecka. Musisz sie tez upewnic ze ci dobrze lekarze przyjmuja nowych
                          pacjentow. Spytaj sie ludzi okolicy - najlepiej tych co maja male dzieci.
                          Musisz dosc dokladnie przeczytac wszystkie broszurki o ubezpieczeniach jakie ci
                          dadza - ubezppieczenia sie roznia miedzy soba.
                          W HMO jak wszystko masz zatwierdzone to placisz niewiele extra - na ogol 10-15
                          dolarow c-payment za wizte.
                          W PPO masz wiecej swobody ale moga cie spotkac niemile niespodzianki przy
                          placeniu rachunku. PPO placa pewien procent (na ogol 80-90) od rachunku ale
                          tylko od tego ca uznaja za "rozsadne". Jak dostaniesz rachunek na 1000 a
                          ubezpiecznie uzna ze to za duzo i powinno to kosztowac 500 to zplaca procent od
                          500 a reszte musisz sie martwic sama. Na szczescie firmy ubezpieczeniowe maja
                          kontrakty z lekarzami czy szpitalami i wtedy lekarz zgadza sie przyjac to co
                          ubezpiecznie zaplaci. Tacy lekarze czy szpitale nazywaja sie "preferred
                          providers" wiec przy wyborze ubezpiecznie musisz sprawdzic ich liste "preferred
                          provider" Na razie tyle - jakby co to pytaj dalej
                  • lucy58 Re: Szpitale w USA 14.04.07, 03:57
                    zyta2003 napisała:

                    > W koncu pomieszaly sie tu dwie sprawy. Jedna to poziom medycyny
                    amerykanskiej,
                    >
                    > a druga to poziom ubezpieczen. Warunki szpitalne w Ameryce w porownaniu ze
                    > szpitalem nawet renomowanym w Polsce dzieli niewyobrazalna przepasc.
                    > Przyklad, o tragicznej historii pacjentki, ktora dostala jakiejs strasznej
                    > infekcji nie dyskwalifikuje medycyny amerykanskiej i nie wiem o czym ma
                    > swiadczyc, tu tez ludzie umieraja, na sepse tez, a nawet na wyrostek. I
                    > wogole w koncu wszyscy umieraja.
                    > A ubezpieczenia to jest najwiekszy skandal Ameryki, stad ten tlok na ER, bo
                    w
                    > odroznieniu od Polski kazdy nieubezpieczony musi byc tu przyjety i jesli
                    > wymaga hospitalizacji dostanie sie do szpitala.
    • kaszka13 a propos rodzenia "po ludzku" 13.04.07, 16:20
      Ktos wyzej powolywal sie na raport z akcji "rodzic po ludzku" i jak to wszystko
      zmierza ku lepszemu w tej kwestii. hmmmmm, w ubieglym roku (z racji
      ciazy)czytalam mnostwo opisow porodow w polskich szpitalach i szczerze mowiac
      teoria sobie, a praktyka sobie. czesto nawet jesli porod przebiegl w miare "po
      ludzku" to opieka po nim pozostawiala baaaaaaaardzo wiele do zyczenia, o opiece
      nad noworodkiem nie wspominajac. w Polsce bardzo wiele musi sie jeszcze zmienic,
      zeby haslo "po ludzku" przestalo byc tylko haslem.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka