mattos
14.11.12, 14:51
Proroctwo Oriona na rok 2012 to książka belgijskiego astrofizyka Patrica Geryla. Przeprowadził on badania, z których jego zdaniem wynika, że w 2012 roku Słońce osiągnie szczyt aktywności, co spowoduje zmiany w polu magnetycznym wokół Ziemi.
Te zmiany występują cyklicznie co 11 500 lat. W konsekwencji bieguny naszej planety przesuną się lub nawet nastąpi przebiegunowanie Ziemi w czasie krótszym niż jedna doba.
Spowodować to może trzęsienia ziemi i powodzie (w efekcie gigantyczne fale tsunami) oraz przesunięcie się kontynentów. Skutkiem przemieszczenia biegunów może być też zlodowacenie olbrzymich obszarów naszej planety. Krótko mówiąc, nastąpić ma gigantyczna ogólnoświatowa katastrofa. Potwierdza to także część naukowców. To jednak nie wszystko. Najwcześniejszym proroctwem mówiącym o kryzysie 2012 roku, jest pradawny kalendarz Majów - ludu żyjącego przed wiekami w Ameryce Środkowej. Zdaniem niektórych byli oni potomkami mieszkańców Atlantydy, zatopionej w wielkiej katastrofie.
Starożytne zapisy mówią, że 21 grudnia 2012 roku planety Wenus, Mars i Orion znajdą się dokładnie w tej samej pozycji jak w roku 9792 przed Chrystusem, kiedy miał miejsce podobny kataklizm. Majowie prowadzili bardzo dokładne obserwacje astronomiczne i używali niezwykle szczegółowego kalendarza, który dokładnością dorównywał współczesnemu kalendarzowi. Zgodnie z obliczeniami, początek obecnego cyklu Majów przypada na 13 sierpnia 3114 roku przed Chrystusem, natomiast koniec na 21 grudnia 2012. Na tej właśnie dacie kończy się ich kalendarz. Data ta oznacza koniec czwartego cyklu świata. Trzy poprzednie cykle zakończyły się wielkimi katastrofami. I tym razem też jakoby mają nastąpić kataklizmy. Świat w starej postaci zniknie, ale nie całkowicie - odrodzi się raz jeszcze w piątym, ostatnim cyklu.
Czytaj dalej............................