Dodaj do ulubionych

Doktorat za granicą - który kraj

01.11.09, 17:37
Witam, jestem nowym uczestnikiem, a w zasadzie do teraz czytelnikiem
forum.
Studentką prawa, na jednej ze średnich uczelni w Polsce, obecnie
przebywam z programu Erasmus w Berlinie, za miesiac jadę na
stypendium do Rzymu.
Za dwa lata kończę studia i wiem, że chcialabym pisać doktorat i
kształcic sie dalej w wybranej specjalizacji. Pisząc pracę
magisterską specjalnie będę porównywała rózne systemy prawne w
poszczególnych krajach.
Jak uważacie, w jakich krajach najlepiej jest robić doktorat z
prawa, który kraj daje największe możlwości rozwoju i normalnego
życia.
Dzięki za podpowiedzi
Margot
Obserwuj wątek
    • megaborsuk2000 Re: Doktorat za granicą - który kraj 01.11.09, 22:15
      Każdy tu ci powie, że szczęście znajdziesz najpierwej tam, gdzie misie koala
      mówią dobranoc, a kangury wydeptują swoje ścieżki. Ale nawet nasza bajkowa,
      wyśniona Australia nie jest wolna od pewnych
      niebezpieczeństw.
    • dala.tata Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 00:06
      pyatnie jest trudne, na przyklad ze wzgledu na rozne systemy prawa np. w UK.
      zatem zadaj sobie pytanie, w jakim kraju chcialabys byc prawnikem, jak sie ma
      prawo kraju do tego co juz wiesz, wreszcie gdzie sa najlepsi uczeni od tego, co
      cie interesuje
    • pfg Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 08:51
      Wszystko zależy od tego, czym chcesz się zajmować zawodowo.

      Jeżeli chcesz pracować w Polsce jako prawnik (adwokat, sędzia itp), musisz zostać w Polsce i skoncentrować się na dostaniu się na aplikację i ukończeniu jej, a doktorat możesz robić wieczorami, po godzinach, w weekendy, słowem, w miarę wolnego czasu (którego nie będziesz miała). Takie są realia. Zresztą nawet gdybyś ostatecznie postanowiła zostać prawnikiem-naukowcem, ukończona pomyślnie aplikacja będzie plusem w twojej dalszej karierze.

      Jeżeli jesteś zdecydowana zostać teoretykiem (historykiem, filozofem, ...) prawa i myślisz o doktoracie za granicą, to
      1) ogranicz swój wybór do krajów, których język znasz biegle (nauki ścisłe i przyrodnicze można uprawiać w kraju, którego język zna się w stopniu pozwalającym jedynie na zaspokojenie podstawowych spraw życiowych, nauk humanistycznych nie),
      2) zdecyduj się na jakąś konkretną dziedzinę lub grupę zagadnień, która cię interesuje i którą chciałabyś nie tylko poznać, ale rozwijać; naucz się jak najwięcej z tej dziedziny, żebyś mogła zabłysnąć na rozmowie kwalifikacyjnej i wystąpić z zarysem programu badawczego,
      3) zorientuj się, które ośrodki, a najlepiej, którzy konkretni profesorowie, są najlepsi w 2) z zastrzeżeniem 1),
      4) biorą pod uwagę grupę wyłonioną w 3), zorientuj się, jakie są możliwości stypendialne dla studentów z Polski w poszczególnych ośrodkach,
      5) weź pod uwagę, że "obcy" doktorat nie daje ci żadnych uprawnień *zawodowych* w Polsce (akademickie tak),
      6) składaj aplikację.

      Powodzenia.
      • eeela Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 11:19
        > 1) ogranicz swój wybór do krajów, których język znasz biegle
        (nauki ścis
        > łe i przyrodnicze można uprawiać w kraju, którego język zna się w
        stopniu pozwa
        > lającym jedynie na zaspokojenie podstawowych spraw życiowych, nauk
        humanistyczn
        > ych nie),


        E tam. To znaczy zgoda z tym podzialem, ale jezyka biegle
        zaraz na poczatku, z zalozenia, od pierwszej minuty - gdzie tam.
        Sama przyjechalam ze bardzo taka sobie znajomoscia - wiedzialam co
        prawda, jak jest po angielsku rzeczownik odczasownikowy czy tron
        inauguracyjny, ale nie znalam odpowiednikow
        slow 'sztucce', 'wozek', ;zarowka', etc., etc. ;-) Jakalam sie,
        mowiac, a juz z moim rozumieniem ludzi stad bylo na poczatku
        naprawde kiepsko. Wiec da sie zaczynac bez bieglej znajomosci
        jezyka.
        • mr_kagan Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 11:39
          Po prostu nie znalas jezyka angielskiego i tyle. Uczyli ciebie jakichs bzdur,
          ale nie tzw. colloquial English, czyli zywego jezyka, ktorym mowia na codzien
          prawdziwi Anglicy!
          www.usingenglish.com/glossary/colloquial.html
          • eeela Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 14:35
            > Po prostu nie znalas jezyka angielskiego i tyle. Uczyli ciebie
            jakichs bzdur,
            > ale nie tzw. colloquial English,

            Znajomosc specjalistycznej terminologii bardziej mi sie przydala w
            pisaniu doktoratu niz colloquial English :-) Zreszta to akurat jest
            malo adekwatne do poruszanego problemu. Pragnelam jedynie zapewnic
            zacne towarzystwo, ze do pisania doktoratu z nauk humanistycznych w
            obcym jezyku nie trzeba w nim smigac nie wiadomo jak od razu na
            wstepie - to sa w koncu 3-4 lata, kupa czasu i mnostwo sprzyjajacych
            okolicznosci, aby sie podszkolic :-)
        • pr0fes0r Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 12:23
          Widzisz jaka gópia byłaś, nie zajrzałaś po przylocie do Wikipedii, żeby
          dowiedzieć się co to jest colloquial English.
      • margot988 Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 20:49
        Dziękuję bardzo za obszerną odpowiedź.
        Wybrałam już konkretną specjalizację, pr. magisterską piszę w 3
        językach porównując systemy prawne w tej dziedzinie w tych
        państwach.
        Aplikacji i praca w kancelarii jakoś mnie nie pociąga. Chciałabym
        zawodowo wykładać na uczelni i prowadzić zajęcia i dlatego
        zastanawiam sie nad doktoratem za granicą oraz pozostaniu tam w
        przyszłosci juz na stałe.
        Wydaje mi się, ze w tym wypadku wyjazd od razu za granicę bez
        aplikacji w Polsce jest dobrym rozwiązaniem.
        Zastanawiałam się nad Włochami, Belgią, Szwajcarią lub Niemcami (w
        tej kolejności :-)
        Dzięki
        • mr_kagan Re: Doktorat za granicą - który kraj 03.11.09, 14:04
          We Wloszech sytuacja na uniwersytetach jest, niesrty, poodbna do tej w Polsce,
          tyle, ze zarobki tam sa oczywiscie wyzsze. Szwajcaria to dzis kraj mocno
          nieciekawy, podobnie jak Belgia, wiec zostaja chyba tylko Niemcy. A jak Niemcy,
          to Berlin albo Kolonia.
          • lll33 Re: Doktorat za granicą - który kraj 05.11.09, 15:09
            O bosze chłopie, te twoje komentarze są czasami naprawdę intelektualnie smutne :(
    • pfg Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 13:50
      mr_kagan napisała:

      > "Obcy" doktorat nie daje ci żadnych uprawnień *zawodowych* w
      > Polsce.
      > Akademickich praktycznie tez nie. Jak to widac na moim przypadku.

      No faktem jest. Trzeba sprawdzić, stopnie naukowe z jakich krajów są
      w Polsce uznawane (regulują to umowy dwustronne).
    • pfg Amicus Plato 02.11.09, 15:27
      adept, chario i inni P.T.Uczestnicy Forum:

      Nie lubicie Kagana. Fakt, bywa czepialski, zgorzkniały, rozgoryczony,
      denerwujący i monotematyczny, często nie ma racji, ale niekiedy ją
      ma. Ale, jak widać w historii tego wątku (i w wielu innych wątkach),
      nie odpuścicie żadnej okazji, żeby go nie sprowokować. OK, wasze
      zbójnickie prawo, ale potem się nie dziwcie, że Kagan jest jeszcze
      bardziej czepialski, zgorzkniały, rozgoryczony, denerwujący i że
      "spamuje". Prowokując Kagana to Wy, Moi Drodzy, spamujecie. W dodatku
      prowokacje w stylu owego "iloczynu" są, doprawdy, niezbyt wysokiego
      poziomu.

      Amicus Plato, sed magis amica veritas.
      • adept44_ltd Re: Amicus Plato 02.11.09, 15:38
        ale ja lubię Kagana...
        • giov-anni Re: Amicus Plato 02.11.09, 21:25
          a ja go wprost uwielbiam,szczegolnie czytajac jego porady,oczywiscie
          bezinteresownie wspierajace,jak np.ta w blogu:

          www.pigswillfly.com.au/?p=1712
          Adeel Khan Says:
          September 15th, 2009 at 12:55 pm
          Hello Imtiaz and Ken,

          I have B.Sc. Hons. degree of Oxford Brookes University Business School in
          Applied Accounting and i am hoping to be fulling qualified ACCA in the coming
          year.

          I am currently thinking to migrate as a skilled Accountant. I need your urgent
          comments and advice about the employment market in Australia about Accountants
          and what i should and should not do to be better face the circumstances and
          enjoy the opportunities.Wether i will be able to make my place in my own
          profession or not and how can i make the place.

          Please tell me clearly and fully. You can also send me email on
          adeelkhan656@hotmail.com.

          Looking Forward,
          Adeel

          lech Says:
          October 1st, 2009 at 9:43 pm
          Mr Khan. I do not like to tell this to you, but with your very poor English,
          you don´t have a shadow of chance to gest a job as an accountant in
          Australia. I just wonder how could you get a degree from Oxford Brookes Uni. I
          now, this is not really a university (former polytechnic, i.e. a vocational
          school), but you should NOT get a British degree with so poor command of
          English language… So better stay where you are, and try to improve your
          English.
          Lech
          • dala.tata Re: Amicus Plato 02.11.09, 21:31
            poziom angielskiego naszego forumowego koryfeusza jest po prostu zalamujacy. tak
            sobie pomyslalem, ze napisze....
            • adept44_ltd Re: Amicus Plato 02.11.09, 22:16
              może chłopak się rozemocjonował i zapomniał o istnieniu idiomatyki... ;-)
              • charioteer1 Re: Amicus Plato 02.11.09, 22:24
                Raczej widac, ze nigdy sie nie uczyl gramatyki...
                • adept44_ltd Re: Amicus Plato 02.11.09, 22:29
                  może to Lesio był tą profesor z Lublina, o której się rozpisywał w zeszłym
                  tygodniu... marzyciel jeden...
                  • mr_kagan Re: Amicus Plato 03.11.09, 14:17
                    Ta pani profesor nazywa sie Ewa Bojar i jest dziekanem Wydzialu Zarzadzania, a
                    znana jest m. in. z tego, ze zatrudnia u siebie swa wlasna corke Matylde (w
                    Zakladzie Zarzadzania Potencjalem Spolecznym).
                    www.kz.pollub.pl/
                    www.pollub.pl/index.html?kat=429
          • mr_kagan Re: Amicus Plato 03.11.09, 14:06
            Chyba dalem mu dobra rade? Przeciez on nie ma cienia szansy na prace w swym
            zawodzie w Australii, gdzie jest od lat nadwyzka wysoko-wykawlifikowanych
            ksiegowych.
            • giov-anni Re: Amicus Plato 03.11.09, 18:45
              mr_kagan napisała:

              > Chyba dalem mu dobra rade? Przeciez on nie ma cienia szansy na prace w swym
              > zawodzie w Australii, gdzie jest od lat nadwyzka wysoko-wykawlifikowanych
              > ksiegowych.

              nie rozumiesz widocznie swojego "angielskiego" tekstu,nie dales mu zadnej
              porady,nie wspomniales jednym slowem jego zawodu,natomiast autorytatywnie
              podwazyles jego angielski oraz zdobyte kwalifikacje.Rownie dobrze on moglby
              zapytac ciebie kto ci napisal twoje czytanki po angielsku?
              • mr_kagan Re: Amicus Plato 03.11.09, 19:01
                Przeciez napisalem mu wyraznie, ze nie on nie potrafi nawet pisac po angielsku (np. "ja" pisze sie po angielsku z duzej litery, czyli "I" a nie, jak on pisal, i konsekwentnie, "i"). Poza tym napisalem mu prawde o tym, ze w Australii jest nadmiar ksiegowych, wiec przyjmuja tam do pracy conajwyzej swoich (Aussies) i nie potrzebuja imigrantow, szczegolnie z III Swiata. A pisalem mu to uproszczonym jezykiem, tzw. "Basic English", niemalze "Pidgin English", aby on to zrozumial...
                I jesli chodzi o mnie, to roznica jest taka, ze ja pracowalem w swym zawodzie w Australii i pracuje w nim tez obecnie na zachodzie Europy.
                • giov-anni Re: Amicus Plato 03.11.09, 21:10
                  kagan,wymien chociaz jeden zawod w ktorym emigrant moze znalezc prace w Au lub
                  innym zachodnim kraju w/g ciebie.To,ze ty nie zagrzales nigdzie miejsca dluzej
                  niz kilka miesiecy(te daty zatrudnienia zdjales juz ze swojej Home Page) daje
                  swiadectwo tylko o tobie.Akurat ksiegowi w Au maja sie b.dobrze,poczytaj
                  ogloszenia.Jesli chodzi o "i" to jesli ma on komputer z kraju nie
                  anglosaskiego zawsze tak wyskakuje(oczywiscie mozna to zmienic w Wordzie).
                  Natomiast co do twojego jakoby "Pidgin English" to widocznie piszesz tak do
                  kazdego,zalaczam link do tego watku gdzie masz tam kilka innych wpisow w
                  jezyku golebi.Zawsze tez mozna cie poczytac na innych stronach,szczegolnie
                  kiedy wystepowales bez tlumacza.Przestan sie Lesiu wreszcie osmieszac,robisz z
                  siebie strasznego glupka,unikaj pisania.
                  • mr_kagan Re: Amicus Plato 04.11.09, 16:16
                    Imigrant moze znalezc w Australii prace w wielu zawodach. Np.:
                    - Taxi driver;
                    - Cleaner;
                    - Attendant in Old Age Home;
                    - Cashier in the supermarket etc.
                    Czyli tzw. blue collar jobs, na ogol nisko platne i glownie w uslugach. White collar jobs sa w Australii z definicji zarezerwowane dla Anglosasow. Oczywiscie sa wyjatki, kiedy np. bardzo im brakowalo computer programmers & systems analysts, to zatrudnili nawet i mnie. Ale pozniej przyszla recesja i rynek pracy dla tych specjalnosci sie nasycil (jak przyjechalem do Oz, to we wtorek w kilku gazetach bylo po kilka stron ofert pracy dla "komputerowcow", ale po kilku latach zostalo tylko pare gazet z takimi ofertami i bylo ich gora kilkanascie na tydzien na cala Australie (czyli praktycznie na Melbourne i Sydney).
                    Nie byles w Australii i nie znasz angielskiego, wiec nie mozesz o tym wiedziec.
                    I przestan pisac bzdury. Pracowalem w wielu firmach, ale w kazdej po kilka lat. I zmienialem pozniej prace na inna, lepsza, bowiem w kapitalizmie nie warto pracowac zbyt dlugo w jednym miejscu - uwazaja wtedy, ze boisz sie zmienic prace badz ze nie mozesz znalezc innej i pomijaja cie w podwyzkach. Zrozum, ze w prywatnym sektorze nikt dzis na Zachodzie nie pracuje tak jak ty: w jednym miejscu pracy od ukonczenia studiow az do emerytury.
                    I zrozum, ze na forach internetowych pisze sie jezykiem prostym, pelnym skrotow i nie zawsze w zwiazku z tym w pelni poprawnym gramatycznie. Niemniej napisalem bylem bezblednie po angielsku np. kilkusetstronicowa rozprawe doktorska. Potrafil bys ty?
                    I nie popisuj sie tu swym chamstwem i ograniczeniem umyslowym.
                    • giov-anni Re: Amicus Plato 05.11.09, 18:57
                      Lesiu,wszystko to co napisales to tylko twoja stara spiewka w temacie pracy w
                      Au,gdzie tylko ty dostales ja jako "komputerowiec"lub na uczelni wziety
                      laborant i nie na kilka lat tylko pare miesiecy ze skutkiem w sadach
                      zreszta:), a tlumaczenie o powodach zmieniania pracy zostaw dla siebie.
                      W jednym masz racje: "nie byles w Australii"....bo wciaz tam
                      mieszkam,od 30 lat.Rowniez zgadzam sie,ze na forach pisze sie jezykiem prostym
                      ale jesli juz po angielsku to nie polskim angielskim.
                      Widzac,ze kiedy brakuje ci ad rem poslugujes sie ad pesonam!,
                      pl.wiktionary.org/wiki/g%C5%82upi_jak_but
    • eeela Re: Doktorat za granicą - który kraj 02.11.09, 16:47
      > Terminologia naukowa na ogol jest podobna w jezykach europejskich

      Misiu, no juz nie obnazaj tak swojej ignorancji. Moze i jest podobna
      w naukach scislych, ale nauki humanistyczne bardzo czesto operuja
      pojeciami i terminami znanymi tylko w jednej kulturze albo wlasciwe
      tylko dla jednego regionu, np. tylko miedzy 1000 a 1500 lat temu w
      zachodnim Munsterze albo podczas wojny trzydziestoletniej na
      Inflantach. A nawet jak same pojecia/zjawiska/rzeczy istnieja w
      wielu regionach/kulturach, to czesto maja archaiczne nazwy nie
      majace ze soba zadnego blizszego pokrewienstwa niz jakies cienie
      indoeuropejskich rdzeni - albo i to nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka