Dodaj do ulubionych

Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu

25.04.10, 08:36
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7809224,Mlodzi_naukowcy_skuszeni__Wracaja_do_kraju.html

Aż się popłakałem, że może być tak cudownie.
Obserwuj wątek
    • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 25.04.10, 10:19
      jak zwykle malkotenctwo forda! a ja az tu slysze swist powietrza spowodowany
      przyspieszeniem kroku nauki polskiej. wreszcie ich mamy! bez nich robilibysmy
      glosniejsze 'bleeeeeeeeee'. co, moze naszymi mlodymi naukowcami bedziemy robic
      nauke? co ini moga zrobic! NIC!

      a wszystko za jedyne 60 tysiecy rocznie! choc raz docen wspanialy pomysl!mam
      nadzieje, ze ci z Indii tez przyjada!
    • flamengista chyba jednak nie jest, bo 25.04.10, 10:32
      CytatSzczerze? Raczej tu nie zostanę na stałe. Gdy program się skończy, wpadnę
      w smutną rzeczywistość, z jaką musi się borykać polski naukowiec, a bardzo tego
      nie chcę


      Ale sądzę, że akurat programy FNP są autentycznym sukcesem. Gdybym był
      politykiem i to mającym jakieś możliwości - na pewno dałbym FNP dodatkowe
      fundusze właśnie na te stypendia.

      Tylko trzeba być świadomym tych ograniczeń. Sam fakt, że młodzi, zdolni ale już
      z zachodnim doświadczeniem wracają na parę lat do kraju by zrobić 1-2 projekty
      badawcze - to już plus.

      Oczekiwanie, że wszyscy co wrócili zostaną na stałe - to już skrajna naiwność.
      • dala.tata Re: chyba jednak nie jest, bo 25.04.10, 10:43
        no to sie nie zgadzamy. nie widze specjalnych zalet kierowania stypendiow na
        podstawie miejsca zamieszkania. chce byc optymista i myslec, ze rowniez polscy
        uczeni maja podobny dorobek, co powracajacy. Sadzac po PoP, dr Faliszewski ma
        niezly dorobek (choc glownie wspolautorski). dr Nowaczyk trudno wyczuc, bo jest
        kilka Nowaczykow, ale chyba nie powalajacy.

        stypednia powinny byc dostepne ludziom, ktorzy maja dorobek i pomysly na ich
        wkorzystanie, a nie dlatego, bo mieszjkaja za granica.co wiecej, mozesz odsc
        latwo arguemntowac, ze jesli polski adiunkt,w warunkach polskich, ma dorobek
        taki jak ci zza granicy, to on musi ich bic na leb na szyje! tym bardziej to
        jego nalezy wspierac!

        • flamengista ale... 25.04.10, 10:57
          w czym problem?

          Dla bardzo młodych, ale już mających sukcesy naukowców są stypendia START.

          Ci po 30tce mogą liczyć na granty KBN (przy odpowiednim dorobku i napisaniu
          dobrego wniosku są spore szanse). Nie orientuję się, czy do nich też są
          skierowane jakieś programy FNP, ale podejrzewam że tak.

          FNP i tak nie dysponuje takim budżetem, by "dyskryminowanie" naukowców
          pracujących w kraju było dotkliwe. Natomiast de facto te programy wspierają
          mobilność naukową, więc należy je postrzegać pozytywnie.
          • dala.tata Re: ale... 25.04.10, 11:07
            problem w zasadzie! ww tym, ze informujemy po raz kolejny, ze zagranamica jest
            lepsza. niewazne ze pracujesz jak osiol i masz tak samo duzo, ale byle bys byl
            zagranamica.

            pwtartzam: publikacja na LF w Polsce powinna sie liczyc dwa razy w porownaniu z
            nia w USA. i wlasnie na tym polega problem.

            ja jetem za umiedzynarodowieniem. ale jesli juz, to wezmy profesorow, ludzi,
            ktorzy zespoly moga tworzyc.
            • kaguya1982 Re: ale... 25.04.10, 18:07
              czemu publikacja na LF w Polsce powinna sie liczyc dwa razy w porownaniu z nia w
              USA?
              • dala.tata Re: ale... 25.04.10, 19:39
                jesli sie zgadzamy, ze robienie badan w Polsce i ich publikwoanie, z roznych
                wzgledow, jest trudniejsze, to osiagniecie tego samego poziomu co naukowiec w
                warunkach bardziej sprzyjajacych wydawaloby sie cenniejsze, nie?
                • kaguya1982 Re: ale... 25.04.10, 22:37
                  Wydaje mi sie ze doroslych ludzi ocenia sie za rezultaty, a nie za niezbedna
                  ilosc wlozonego wysilku niezbednego do osiagniecia celu.
                  Rozumiem ze publikacje ludzi z Pcimia Dolnego beda oceniane jako 3 razy bardziej
                  wartosciowe w porownaniu z publikacjami ludzi z Warszawy lub Krakowa?

                  Byc moze powinna byc wprowadzona jakas akcja afiliacyjna z dodatkowymi punktami
                  dla ludzi z polski, kobiet i niepelnosprawnych. Ale z jasnymi kryteriami.
                  • dala.tata Re: ale... 25.04.10, 23:45
                    to, co mowisz to bzdura na kolkach. jako pracodawca nie tylko chce wiedziec, ile
                    ktos osiagnal, ale rowniez w jakich warunkach. chcialbym bowiem wiedziec, ile
                    mogl osiagnac, a zatem jaki jest wydajny.

                    myslisz, ze ocena wydajnosci w pracy dotyczy tylko przedszkolakow?


                    kaguya1982 napisała:

                    > Wydaje mi sie ze doroslych ludzi ocenia sie za rezultaty, a nie za niezbedna
                    > ilosc wlozonego wysilku niezbednego do osiagniecia celu.
                    > Rozumiem ze publikacje ludzi z Pcimia Dolnego beda oceniane jako 3 razy bardzie
                    > j
                    > wartosciowe w porownaniu z publikacjami ludzi z Warszawy lub Krakowa?
                    >
                    > Byc moze powinna byc wprowadzona jakas akcja afiliacyjna z dodatkowymi punktami
                    > dla ludzi z polski, kobiet i niepelnosprawnych. Ale z jasnymi kryteriami.
                    >
                    • kaguya1982 Re: ale... 26.04.10, 12:57
                      I kto mialby oceniac, czy komus jest latwiej prowadzic badania w Warszawie czy w
                      V. Little Hole? I czy uwzglednimy tez inne czynniki niz geografie polozenia
                      biura? Np. czy mama kochala badacza w dziecinstwie.
                      Tak wiem najezam sie, ale naprawde uwazam ze nie da sie zrobic oceny wydajnosci
                      pracownika, innej niz po rezultatach.

                      Pracodawca chce wiedziec przedewszystkim ze sa rezultaty.

                      I wiem ze w Polsce bywa znacznie trudniej. Ale jezeli bedziemy sobie znajdowac
                      usprawiedliwienia i wymowki (nawet jezeli rozsadnie wyjasniaja rzeczywistosc) to
                      nic sie nie zmieni. Warto czasem przyznac ze cos jest beznadziejne, zastanowic
                      sie jak ta konkretna rzecz naprawic i wziac sie do roboty.
                      • dala.tata Re: ale... 26.04.10, 19:36
                        no wiec, nie raz i nie dwa siedzialem na rozmowach kwalifikacyjnych i to
                        nieprawda, ze pracowdawca chce znac tylko rezultaty. zdecydownaie tak nie jest.

                        trudno jest takie oceny wprowadzac formalnie, dlatego nigdy tego nie
                        proponowalem. co do usprawiedliwien, to, blagam, oszczedz protekcjonalnosci i
                        przeczytaj to, co pisalem.
            • eeela Re: ale... 25.04.10, 19:38
              Ja się zgadzam z Dala.tatą. Skoro są jakieś pieniądze na naukę, po co wywalać je
              na sprowadzanie ludzi z zagranicy, zamiast władować w tych, którzy zostali i na
              dofinansowanie zasługują swoją pracą? Współpraca z zagranicą nie ma polegać na
              kuszeniu ludzi kiełbasą, żeby zechcieli przyjechać na stałe, tylko na
              organizowaniu współpracy z innymi ośrodkami naukowymi. Taka współpraca może
              oczywiście zawierać wymianę visiting professors, ale też i wspólne konferencje,
              publikacje, tworzenie razem baz danych i tym podobne. To jest ważne. A jak się
              ściągnie jednego rodzynka, to co to ma niby dać?

              • adept44_ltd Re: ale... 25.04.10, 19:46
                oczywiście, ale myślę też, że mogą się przydać ludzie 'stamtąd', którzy widzieli
                coś innego
                • dala.tata Re: ale... 25.04.10, 19:53
                  tak. ale mozemy sobie tak jeszcze gadac do usranej smierci, bo jeszcze to i to i
                  jeszcze co innego. dl amnie kluczowe sa 2 rzeczy:

                  a. po pierwsze nalezy promowac ludzi, ktorzy sa w systemie. bo to ich docenia i
                  pokazuje ze warto robic. teraz pokazujemy im ze najlepiej wyjechac.

                  b. pani doktor ktora dostaal te forse dosc wyraznie poweidziala, ze nie zamierza
                  zostawac. skonczy sie jej stypendium i pojdzie dalej (choc to moze nie bec az
                  tak latwe oczywisice). to na co dokladnie wydalismy te forse? na wspieranie
                  indywidualnych karier ludzi, ktorzy i tak w polsce nie beda pracowac?

                  c. i najwazniejsze. stypendium powienin dostac ktos, kto spelnia merytorcyzne
                  warunki tego stypendiu, mieszkanie za granica to nie jest warunek merytoryczny.



                  adept44_ltd napisał:

                  > oczywiście, ale myślę też, że mogą się przydać ludzie 'stamtąd', którzy widziel
                  > i
                  > coś innego
                  • dala.tata Re: ale... 25.04.10, 19:54
                    okazalo sie ze tych rzeczy jest 3 :-)
                • charioteer1 Re: ale... 25.04.10, 19:55
                  "Widzenie czegos innego" nie musi miec wiele wspolnego ze zrobieniem doktoratu
                  na zagranicznej uczelni. Z poziomu doktoratu raczej jeszcze niewiele sie widzi.
                  Zgadzam sie tez z dalatata, ze jezeli juz wywala sie pieniadze na sprowadzanie
                  ludzi "stamtad", to o wiele wiecej sensu mialoby sprowadzanie profesorow.
                  • adept44_ltd Re: ale... 25.04.10, 20:00
                    dla mnie jak najbardziej oczywiste było to, że nie sprowadzamy lesiów, tylko
                    naukowców, więc o tym już nie pisałem...dla prof. też jest program FNP, no i
                    oczywiście, panna, która za dwa lata chce wrócić, powinna zostać odesłana już...
                    • charioteer1 Re: ale... 25.04.10, 20:04
                      Sorry, ale nie widze. Masz moze to na mysli?
                      www.fnp.org.pl/programy/aktualne_programy_fnp/stypendia_i_subsydia/program_welcome
                      Dla mnie to tak, jakby go nie bylo.
                      • adept44_ltd Re: ale... 25.04.10, 20:30
                        myślałem o poprzedniej wersji tego programu...
                    • kaguya1982 Re: ale... 25.04.10, 21:39
                      Eee? A czemu "panne" nalezy odsylac? Moze jeszcze ja zwiazac i poobrzucac
                      nawozem za brak patriotyzmu?
                      O ile nie podpisala cyrografu (w rodzaju dajemy ci pieniadze, a ty musisz
                      dozywotnio pracowac w polsce - chocby sie palilo i walilo), to po zakonczeniu
                      programu ma prawo robic co sobie zyczy.
                      • adept44_ltd Re: ale... 25.04.10, 22:05
                        jak chcesz wiązać itd. za brak patriotyzmu -zrób to, ten program ma określony
                        cel i mocno powątpiewam, by dwuletnia obecność kogoś w Polsce pomogła go zrealizować
                        • kaguya1982 Re: ale... 25.04.10, 22:29
                          Ale to ze ten program ma taki cel, to nie jest problem tej pani. Pani
                          zaaplikowala, okazala sie najlepsza z aplikantow, dostala pieniadze, i teraz
                          robi z nich uzytek.

                          A to ze Pani moze wyjechac po skonczeniu projektu (i opublikowaniu artykulow z
                          polska afiliacja) to jej swiete prawo (no chyba ze podpisala cyrograf na temat
                          pracy na terenie Polski).
                          • adept44_ltd Re: ale... 25.04.10, 22:42
                            masz rację, program nie jest dopracowany, jak wynika z wyrażanych tu
                            wątpliwości, pod wieloma względami
                          • dala.tata Re: ale... 25.04.10, 23:42
                            ale ty mozesz to powiedziec jeszcze sto razy. tego nikt nie kwestionuje. ja
                            kwestionuje sensownosc programu, a nie plany dr Nowaczyk. jej sie udalo,
                            super-hiper, niech sie rozwija jej kariera jak najlepiej.




                            kaguya1982 napisała:

                            > Ale to ze ten program ma taki cel, to nie jest problem tej pani. Pani
                            > zaaplikowala, okazala sie najlepsza z aplikantow, dostala pieniadze, i teraz
                            > robi z nich uzytek.
                            >
                            > A to ze Pani moze wyjechac po skonczeniu projektu (i opublikowaniu artykulow z
                            > polska afiliacja) to jej swiete prawo (no chyba ze podpisala cyrograf na temat
                            > pracy na terenie Polski).
                            >
                            >
                      • dala.tata Re: ale... 25.04.10, 23:38
                        ale ze ja ja gdzies odsylam? mowie ze nie ma sensu inwestowac w ludzi, ktorzy i
                        tak nie sa zwiazani z systemem.

                        ja akurat jestem dosc daleki od patriotyzmu (sam wyjechalem i mi z tym dobrze) i
                        zamiast sie najezac, sprobuj zrozumiec co mowie. po prostu jesli juz wydawac
                        forse podatnika to po to, zeby sie zworcila 'nam', a nie 'im'. i masz absolutnie
                        racje, ze nie podpisala cyrografu i moze sobie robic co jej sie zywnie podoba.
                        jednak ja patrze z punktu widzenia podatnika, a nie tej pani.


                        kaguya1982 napisała:

                        > Eee? A czemu "panne" nalezy odsylac? Moze jeszcze ja zwiazac i poobrzucac
                        > nawozem za brak patriotyzmu?
                        > O ile nie podpisala cyrografu (w rodzaju dajemy ci pieniadze, a ty musisz
                        > dozywotnio pracowac w polsce - chocby sie palilo i walilo), to po zakonczeniu
                        > programu ma prawo robic co sobie zyczy.
                        >
                • eeela Re: ale... 25.04.10, 23:36

                  > oczywiście, ale myślę też, że mogą się przydać ludzie 'stamtąd', którzy widziel
                  > i
                  > coś innego

                  Ale ja też nie mówię, że należy się zamykać na ludzi 'stamtąd'. Wystarczyłoby,
                  żeby te fundusze dawały granty otwarte, takie o które każdy może aplikować, ale
                  nie z założeniem, że jak jest z zagranicy, to musi być lepszy i z miejsca ma
                  większe szanse.
                  • chilly Re: ale... 26.04.10, 16:33
                    Ależ taką politykę prowadzimy od dawna, tyle że na krajowym podwórku.
                    W wielu mniejszych uczelniach władze są skłonne wydać np. 200-300
                    tys. zł na stworzenie warsztatu dla dr. hab. ściąganego z innej
                    uczelni, równocześnie skąpiąc 5 tys. zł dla swoich doktorów, nawet
                    tych "dobrze rokujących". Przy czym "ściągnięty" odchodzi po kilku
                    latach, niekoniecznie cokolwiek dokonawszy, bo albo dostał lepsza
                    ofertę, albo "instytut zawiódł jego oczekiwania".
                    Za rządów min. Kudryckiej podnieśliśmy po prostu te zabawę na wyższy
                    poziom.
              • kaguya1982 Re: ale... 25.04.10, 21:34
                Wg. mnie, ze tak jak kilka osob wczesniej powiedzialo, miejsce zamieszkania (lub
                zrobienia phd) nie jest merytorycznym powodem do otrzymania grantu.

                Ale, mozliwosc otrzymania grantu powinna byc ZANIM ktos sie przeniesie - w
                obrebie polski lub z drugiej polkuli. Naukowcy tez maja prawo do tego zeby
                planowac swoje zycie.
        • matdokt Re: chyba jednak nie jest, bo 25.04.10, 22:23
          dala.tata napisał:

          > niezly dorobek (choc glownie wspolautorski). dr Nowaczyk trudno wyczuc, bo jest
          > kilka Nowaczykow, ale chyba nie powalajacy.

          W bazie prac matematycznych Pani Nowaczyk ma tylko 3 prace i 12 cytowań (z czego
          5 autocytowania). Więc niewiele, ale może mieć kilka prac przyjętych ale nie
          opublikowanych jeszcze.
          • dala.tata Re: chyba jednak nie jest, bo 25.04.10, 23:41
            to juz zupelnie nie rozumiem, na czym polega zaleta wydania 120 tysiecy zlotych
            na nia.


            matdokt napisał:

            > dala.tata napisał:
            >
            > > niezly dorobek (choc glownie wspolautorski). dr Nowaczyk trudno wyczuc, b
            > o jest
            > > kilka Nowaczykow, ale chyba nie powalajacy.
            >
            > W bazie prac matematycznych Pani Nowaczyk ma tylko 3 prace i 12 cytowań (z czeg
            > o
            > 5 autocytowania). Więc niewiele, ale może mieć kilka prac przyjętych ale nie
            > opublikowanych jeszcze.
    • drniehabilhc Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 25.04.10, 20:13
      Widac jestem za stary na powrot... ;)
      • adept44_ltd Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 25.04.10, 20:30
        na wyjazd też...
        • adept44_ltd Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 25.04.10, 20:31
          i również na pozostanie...
        • drniehabilhc Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 26.04.10, 11:00
          Na wyjazd nie, gdyz pracuje na zachodnioeuropejskim uniwersytecie. Znow masz
          bledne informacje...
    • kaprysowa Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 26.04.10, 18:55
      Moim zdaniem takie granty to dobry pomysl. Osoba otrzymujaca taki
      grant moze stworzyc bardzo prezna grupe naukowa. Osoba z
      doswiadczeniem , ze znajomoscia najnowszych technik
      labopratoryjnych "know how" jest nieoceniona. Przeciez jesli nawet
      taka osoba po paru latach wyjedzie to pozostawi wyszkolonych
      doktorantow ,ktorzy nie beda sie bali nowych wyzwan. Tu nie chodzi
      tylko o to , by opublikowac sterty artykulow, niektore badania
      prowadzone sa przez dlugie lata, ale o to by stworzyc podstawy.
      Przeciez takie osoby maja duzo kontaktow , ktore beda bardzo
      przydatne dla tych ,ktorzy beda kontynuowac prace dalej. Wydaje mi
      sie , ze zacisnienie kontaktow pomiedzy Polskimi uczelniami i
      zagranicznymi moze tylko polepszyc standardy.
      • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 26.04.10, 19:37
        przepraszam, ale jaka grupe naukowa jest w stanie stowrzyc ktos pare lat po
        doktoracie? studencka?
        • kaprysowa Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 14:31
          I chyba widac ,ze mamy inne doswiadczenia. Podczas doktoratu student
          pracuje samodzielnie , ma tylko wskazowki od promotora. Jako postdoc
          jeszcze bardziej rozwija te umiejetnosci , wiec spokojnie moze
          zaczynac samodzielna grupe naukowa. Tutaj nikt nie trzyma sie
          kurczowo fartuszka profesora. Jest wrecz popychany do
          samodzielnosci. Nie wiem jak jest w Polsce , moze nacisk na
          samodzielnosc i "independent thinking" nie jest tak duzy i dlatego
          myslisz, ze osoba z paroletnim doswiadczeniem nie poradzi sobie.
          • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 15:29
            no najwyrazniej mamy inne doswiadczenia, choc niespecjalnie wiem jak dokladnie
            jest w Polsce, bo mieszkam poza nia od prawie 20 lat.

            zalozenie grupy badawczej to nie jest kwesita 'poradzenia sobie', choc szczerze
            poweidziawszy watpie w to. prowadzenie grupy to nie jest kwesita samodzielnosci,
            ale rowniez doswiadzcenia pracy w takich grupach. ilus tam. to nie kwesita
            'independent thinking' i fartuszka profesora.

            przede wszystkim to jest kwestia autorytetu, komepetencji przywodztwa (tego co
            nazywamy: leadership) i tego, zeby jeszcze ktos chcial w tej grupie pracowac.
            niespecjalnie wiem, kto, poza studentami, doktorantami, chcialbym pracowac w
            grupie badawczej prowadzonej przez doktora, powiedzmy, 5 lat po doktoracie (poza
            szczegolnymi wyjatkami). w Polsce oczywiscie jest to jeszcze trudniejsze, jako
            ze polska nauka jest hierarchiczna i nie widze, powiedzmy, 32 latka jako szefa
            powaznej grupy badawczej.

            powiedzialbym tak. jestem pelnym profesorem od 8 lat, mysle ze mam dosc niezle
            cv. i mysle ze powoli dojrzewam do tego, zeby chciec 'miec grupe badawcza'.
            glowna wada tego jest bycie szefem, a ja bardzo nie chcialbym byc szefem. ale to
            sie zaczyna jawic na horyzoncie. grupa badawcza gdy mialem 31 lat, 5 lat po
            dokotracie, to byloby nieporozumienie, wlsnie z powodu braku doswiadczenia,
            braku gravitas.
            • eeela Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 16:59

              > sie zaczyna jawic na horyzoncie. grupa badawcza gdy mialem 31 lat, 5 lat po
              > dokotracie, to byloby nieporozumienie, wlsnie z powodu braku doswiadczenia,
              > braku gravitas.

              Nie mówiąc już nic o tym, że zdobycie funduszy na działalność grupy naukowej na
              tak wczesnym etapie rozwoju kariery graniczyłoby z cudem.
              • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 17:14
                jasna sprawa. zeby miec grupe badawcza trzeba wykazac sie kompetencjami w
                zarzadzaniem badaniami, czyli tzw. risercz menedzment. czlowiek swiezo po
                dokotracie tego nie ma i nie moze miec. tego sie nabiera przez iles tam lat
                pracowania nad przeroznymi grantami, mniejszymi, wiekszymi. nikt przy zdrowych
                zmyslach nie powierzy czlowiekowi, ktory nie mial grantow, czy mial jeden grant
                (wiecej, realsitycznie, nie mogl taki mlody czlowiek miec), zarzadzania setkami
                tysiecy zlotych (bo tyle przeciez wynosilby budzet osobwoy takiej grupy).
              • un.invited Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 23:57
                kraje Zachodu, nauki scisle;

                wsrod moich znajomych sa ludzie, ktorzy zakladali grupy zaraz po doktoracie, i
                tacy ktorzy je zakladali do 5-ciu lat po doktoracie; co wiecej - przekroczenie
                granicy lat 5-ciu zmniejsza szanse na sukces z roku na rok i to dosyc drastycznie

                w coraz wiekszej liczbie placowek naukowych istnieja programy, ktore sciagaja
                ludzi zaraz po doktoracie, daje kase na 5 lat badan z zastrzezeniem, ze w tym
                czasie maja sie skupiac na dzialanosci naukowej a nie pisaniu grantow (mala
                grupa - do 5-ciu osob);

                dla tych, ktorzy ida tradycyjna sciezka (doktorat-postdoc) istnieja specjalne
                granty na rozkrecanie grupy, granty przejsciowe (2+3, postdoc->PI), granty o
                ktore mozna aplikowac do 3-5-ciu lat po zalozeniu wlasnej grup, etc.

                takze nie, nie graniczy to z cudem - a przynajmniej nie jest to wiekszy cud niz
                zdobycie jakiegokolwiek grantu - kropka; duzo trudniej jest teraz znalezc
                miejsce, w ktorym mozna zalozyc grupe, bo w czasie kryzysu wszystko zostalo
                okrojone do minimum (u mnie do 10% poziomu rekrutacji z lat poprzednich - co
                przelicza sie - dla znawcow tematu - na przynajmniej trzy pierwszo-autorskie
                publikacje z Cell/Science/ Nature) - wiekszosc grantow ma lepsze statystyki...



                • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 00:01
                  no ale caly czas piszesz o specjalnych programach dla tego tupy ludzi. w UK ESRC
                  rowniez ma sepcjalnym prgram na granty dla ludzi zaraz po doktoracie. i moze w
                  naukach scislych jest inaczej, jednak ja jeszcze nie widzialem grupy badawczej w
                  liderem w wieku 30 lat. ale moze jeszcze wszysttko przede mna.

                  troche watpie, czy akurat ci, ktorzy tu do nas sciagaja maja takie trzy
                  pioerwszoautorskie publikacje. ale to inna rozmowa.
            • kaguya1982 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 20:11
              Hmm, ale przeciez nikt nie mowi ze taka mloda osoba od razu musi zarzadzac
              dziesiatkami doktorow habilitowanych i profesorow.

              Jezeli 32 latek sobie pozarzadza najpierw soba i dwoma kolegami doktorami +
              kilkoma studentami, to mozna z tego zrobic kawalek dobrej roboty.

              A potem dzieki zdobytemu doswiadczeniu i "gravitas" bedzie przyciagal grubsze
              ryby i zrobi sobie pelnowymiarowa grupe badawcza z budzetem milionow euro.
              • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 20:15
                o ile pamietam, a nie chce mis ie szukac, grupy badawcze to byl argument za tym,
                zeby zachecac tych ludzi do powrotu. no wiec mowie, ze to nieporozumienie.

                i masz racje, niech sobei 32latek robi ten kawal solidnej roboty, ale
                niekoniecznie za 60 tysiecy rocznie, ktore wybula podatnik.

                i tak, potem bedzie, ale ja osobiscie wolalbym, zeby tych szans za 60K nie
                ograniczano do ludzi, ktorzy akurat mieszkaja za granicami PL.
                • kaguya1982 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 21:27
                  Niemal Amen.

                  Bo nie uwazam ze 5 tys miesiecznie (brutto chyba) bylo za duzo za kawal dobrej
                  roboty.

                  Za kawal zlej roboty, lub zadnej roboty to oczywiscie za duzo :P
                  • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 27.04.10, 21:40
                    ale to jest insza inszosc.
      • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 13:21
        kaprysowa napisała:

        > Moim zdaniem takie granty to dobry pomysl. Osoba otrzymujaca taki
        > grant moze stworzyc bardzo prezna grupe naukowa. Osoba z
        > doswiadczeniem , ze znajomoscia najnowszych technik
        > labopratoryjnych "know how" jest nieoceniona. Przeciez jesli nawet
        > taka osoba po paru latach wyjedzie to pozostawi wyszkolonych
        > doktorantow

        Doktor nie wyksztalci doktorantow, poniewaz w Polsce doktor nie moze byc
        promotorem prac doktorskich. Z tego wzgledu sprowadzanie doktorow jest
        nieoplacalne na dluzsza mete. Jezeli ma byc z tego jakas dlugoterminowa korzysc
        dla kogokolwiek poza grantobiorca, sens ma jedynie sprowadzanie profesorow.
        • ford.ka Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 13:46
          Albo likwidacja habilitacji...
          Ojej! Wypsnęło mi się...
          • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 13:48
            jasne, bo ja tez mysle, ze taki 30-letni doktor, pare lat po dokotracie, to
            idealny promotor!

            ford.ka napisał:

            > Albo likwidacja habilitacji...
            > Ojej! Wypsnęło mi się...
            • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 14:33
              W tym przypadku prawdopodobnie znacznie lepszy niz alternatywa.

              Pzdr.
              • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 14:38
                na pewno to zalezy co jest alternatywa.

                jednak jesli chcesz poweidziec, ze kazdy mlody doktor jest lepszy od kazdego
                profesora (czy nawet polskiego profesora), to to jest bujda na kolkach.
                • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 15:07
                  > na pewno to zalezy co jest alternatywa.

                  W omawianym przypadku mamy do czynienia z ambitnym doktorem z zewnatrz z jakimis
                  tam juz osiagnieciami vs. lokalna srednia.

                  jednak jesli chcesz poweidziec, ze kazdy mlody doktor jest lepszy od kazdego
                  > profesora (czy nawet polskiego profesora), to to jest bujda na kolkach.

                  Bledne przypuszczenie.

                  Pzdr.
                  • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 15:29
                    Mam dwie studentki z miedzynarodowymi osiagnieciami i piernicze lokalna srednia.
                    • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 16:01
                      I bardzo dobrze. Co nie przeczy jednak mojemu wczesniejszemu stwierdzeniu.

                      Pzdr.
                  • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 17:28
                    to, ze ktos jest ambitnym doktorem, wcale nie oznacza, ze jest dobrym
                    promotorem. mozna nawet pokusic sie o argumentacje, ze skoro jest taki ambitny,
                    to bedzie bardziej dbal o siebie a nie o dokotranta.
            • kaguya1982 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 14:34
              W stanach 30-letni promotorzy to nic dziwnego. I system dziala.
              • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 14:42
                hmmmmm. w UK takiego nie widzialem jeszcze, ale wszystko przede mna.

                w powszechnosc 30letnich niespecjalnie wierze, 30-paroletnich, spoko.

                kaguya1982 napisała:

                > W stanach 30-letni promotorzy to nic dziwnego. I system dziala.
                >
                >
                • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 15:08
                  Dyskutowany w tym watku program dotyczy i 30-paroletnich. Czyli takich, ktorych
                  i w UK nie dziwia.

                  Pzdr.
                  • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 15:10
                    "ktorzy"
                  • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 15:36
                    carnivore69 napisał:

                    > Dyskutowany w tym watku program dotyczy i 30-paroletnich. Czyli takich, ktorych
                    > i w UK nie dziwia.

                    Wolne zarty.

                    1. Konkurs skierowany jest do osób, które spełniają łącznie następujące warunki:
                    a. posiadają obywatelstwo polskie lub kartę stałego pobytu;
                    b. posiadają co najmniej stopień naukowy doktora;
                    c. planują w ciągu 6 miesięcy (od terminu przyjmowania wniosków) powrót do kraju z naukowego pobytu zagranicznego lub powróciły do kraju z takiego pobytu nie wcześniej niż 12 miesięcy przed upływem terminu przyjmowania wniosków;
                    d. powracają z co najmniej dziewięciomiesięcznego pobytu zagranicznego lub innego stażu określonego w umowie Fundacji z partnerem zagranicznym;
                    e. znajdują się na początkowym etapie kariery naukowej (nie dłużej niż 4 lata po uzyskaniu stopnia doktora, przy czym w okres ten nie wliczane są urlopy macierzyńskie i wychowawcze);
                    Regulamin programu Powroty (Homing)
                    f. są lub będą zatrudnione w chwili podpisania umowy subsydialnej z Fundacją w krajowej instytucji (zw. dalej Jednostką), do której celów statutowych należy prowadzenie badań naukowych lub prac badawczo – rozwojowych.
                    • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 15:56
                      > Wolne zarty.

                      Ze niby w UK ludzie 4 lata po doktoracie nie maja wlasnych doktorantow?

                      Pzdr.
                      • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 16:02
                        carnivore69 napisał:

                        > > Wolne zarty.
                        >
                        > Ze niby w UK ludzie 4 lata po doktoracie nie maja wlasnych doktorantow?

                        Ze dziewieciomiesieczny pobyt zagraniczny z kogokolwiek zrobi dojrzalego naukowca.
                        • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 16:16
                          Nie zrobi. Lecz nie o tym tu pisze. To, ze kryteria owego konkursu sa
                          niedopracowane nie zmienia faktu, ze zaimportowani z sensownych uczelni
                          assistant professors z kilkuletnim stazem moga z duzym prawdopodobienstwem
                          okazac sie lepszymi promotorami niz srednio aktywna akademicko lokalna kadra.

                          To, ze kryteria programu sa takie jakie sa nie oznacza zreszta, ze z programu
                          beda mogli skorzystac ci, ktorzy spelniaja jedynie gole minimum.

                          Pzdr.
                          • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 16:29
                            carnivore69 napisał:

                            > To, ze kryteria owego konkursu sa
                            > niedopracowane nie zmienia faktu, ze zaimportowani z sensownych uczelni
                            > assistant professors z kilkuletnim stazem moga z duzym prawdopodobienstwem
                            > okazac sie lepszymi promotorami niz srednio aktywna akademicko lokalna kadra.

                            Moga, ale kryteria konkursowe nie daja na to absolutnie zadnej gwarancji.
                            • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 16:49
                              Zgoda. Z tym, ze ja polemizuje w tym podwatku z nastepujacym stwierdzeniem:
                              "jasne, bo ja tez mysle, ze taki 30-letni doktor, pare lat po dokotracie, to
                              idealny promotor!", a nie bronie zasadnosci programu w jego obecnym ksztalcie.

                              Pzdr.
                              • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 17:35
                                a ja stoje przy tym, co powiedzialem. 30-letni dotkor nie moze byc dobrym
                                promotorem, nie ma do tego zadnego doswiadczenia.

                                carnivore69 napisał:

                                > Zgoda. Z tym, ze ja polemizuje w tym podwatku z nastepujacym stwierdzeniem:
                                > "jasne, bo ja tez mysle, ze taki 30-letni doktor, pare lat po dokotracie, to
                                > idealny promotor!", a nie bronie zasadnosci programu w jego obecnym ksztalcie.
                                >
                                > Pzdr.
                                • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 18:37
                                  Ok, niech nie bedzie dobrym. Ale i tak moze byc lepszy niz nastepny w kolejce.
                                  Czyli np. lokalny profesor, ktory w zyciu nie otarl sie o akademicki
                                  miedzynarodowy job marketm tudziez uwaza, ze 500-stronicowa ksiazka bardziej
                                  nadaje sie na doktorat niz 3 publikowalne papery.

                                  Pzdr.
                                  • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 19:14
                                    Sorry, ale nie widze powodu, dla ktorego ktos, kto otarl sie o akademicki
                                    miedzynarodowy job market i z niego wylecial, mialby byc lepszym promotorem niz
                                    lokalny profesor, ktory wprawdze sie nie otarl, ale za to ma granty i aktualne
                                    publikacje.

                                    500-stronicowa ksiazka to pomysl na doktorat akceptowany w wiekszosci
                                    europejskich i amerykanskich uniwersytetow w mojej dziedzinie. Nie znam ani
                                    jednego uniwersytetu, ktory dawalby doktoraty za publikowalne papiery. Za
                                    przyjete do druku - to co innego. Publikowalne badania to robia moi magistranci,
                                    ale to nie znaczy, ze wszystkie z nich beda kiedykolwiek opublikowane.
                                    • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 19:33
                                      > Sorry, ale nie widze powodu, dla ktorego ktos, kto otarl sie o akademicki
                                      > miedzynarodowy job market i z niego wylecial, mialby byc lepszym promotorem niz
                                      > lokalny profesor, ktory wprawdze sie nie otarl, ale za to ma granty i aktualne
                                      > publikacje.

                                      Mlody wylecial, a stary ma publikacje i granty. Fair comparison, nie?

                                      Co do drugiego - w mojej jest dokladnie odwrotnie.

                                      (Pomijam fakt, ze chyba inaczej rozumiemy slowo 'publikowalne'.)

                                      Pzdr.
                                      • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 19:41
                                        Publishable research to sa dla mnie badania, ktore przejda miedzynarodowy proces
                                        recenzyjny.

                                        Chyba inaczej rozumiemy slowo profesor.
                                        • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 20:13
                                          Dla mnie - te, ktore nadaja sie do zapoczatkowania takiego procesu z rozsadna
                                          szansa powodzenia. Trzy spelniajace owo kryterium artykuly do doktoratu w
                                          szerokopojetych naukach ekonomicznych wystarczaja.

                                          Pzdr.
                                    • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 19:45
                                      w pelni sie zgadzam. mnie ogolnie drazni ta mitologizacja 'zachodu'. pobyt za
                                      granica moze dac wiele, moze dac niewiele. i mitologizowanie go w lepszosc
                                      naukowa nie ma najmniejszego sensu. rowniez na zachodzie sa doreb uczelnie i zle
                                      uczelnie. na jednych i drugich sa lduzie ze swietnym dorobkiem i ludzie z
                                      mizernym dorobkiem.

                                      a doktorat z publikacji wystepuje. doktorat z pubblikowalnosci nie wystepuje.
                                  • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 19:37
                                    byc moze. ale byc moze jeszcze lepszym bedzie ten ktory pracuje na miejscu. nie
                                    wiemy. i skoro nie wiemy, to nie warto opierac na tym dosc kosztownej polityki
                                    naukowej.

                                    9-miesieczny pobyt za granica to naprawde nie jest takie wielkie halo, zeby sie
                                    na to laszczyc. laszczyc sie nalezy na liste publikacji, a nie na pobyt za granica.

                                    carnivore69 napisał:

                                    > Ok, niech nie bedzie dobrym. Ale i tak moze byc lepszy niz nastepny w kolejce.
                                    > Czyli np. lokalny profesor, ktory w zyciu nie otarl sie o akademicki
                                    > miedzynarodowy job marketm tudziez uwaza, ze 500-stronicowa ksiazka bardziej
                                    > nadaje sie na doktorat niz 3 publikowalne papery.
                                    >
                                    > Pzdr.
                                    • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 20:05
                                      Pod wszystkim w tym poscie sie podpisuje. Jednak nie wynika niego nic, co
                                      swiadczyloby o tym, ze 30-(paro)latkowie z odpowiednim track record nie moga byc
                                      dobrymi promotorami. (Przypominam, ze takowe stwierdzenie zakwestionowalem, a
                                      nie to jaka polityke nalezy prowadzic.)

                                      Pzdr.
                                      • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 20:12
                                        podejrzewan ze sie zgadzamy, zatem. ja nie twierdze ze w ogole nie moga. z
                                        pewnoscia ze jednostki ktore moga. ale to sa, jak dla mnie, jednostki.

                                        carnivore69 napisał:

                                        > Pod wszystkim w tym poscie sie podpisuje. Jednak nie wynika niego nic, co
                                        > swiadczyloby o tym, ze 30-(paro)latkowie z odpowiednim track record nie moga by
                                        > c
                                        > dobrymi promotorami. (Przypominam, ze takowe stwierdzenie zakwestionowalem, a
                                        > nie to jaka polityke nalezy prowadzic.)
                                        >
                                        > Pzdr.
                      • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 17:33
                        nie spotkalem sie z takimi.

                        u mnie na uni, zeby miec swojego doktoratna musisz zaliczyc dwu doktorantow jako
                        drugi promotor (masz nabrac doswiadczenia). szansa ze to sie zdarzy w 4 lata od
                        twojego doktoratu jest dosc niewielka.

                        oczywisice sa odstepstwa od tej reguly, jednak robi sie w wypadku doswiadczoncyh
                        badaczy.


                        carnivore69 napisał:

                        > > Wolne zarty.
                        >
                        > Ze niby w UK ludzie 4 lata po doktoracie nie maja wlasnych doktorantow?
                        >
                        > Pzdr.
                        • carnivore69 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 18:38
                          Wiec wlasnie po owych 4 latach dostajesz swoich pierwszych samodzielnych.

                          Pzdr.
                          • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 19:42
                            no wiec wlasnie powiedzialem, ze 4 lata to sztuka, zeby sie tak zdarzylo, chyba
                            ze promuje (jako drugi promotor) 2 doktoraty na raz. tak czy owak, ja chyba wole
                            sie mylic po stronie ostroznosci, bo to nie chodzi w tym wypadku o tego dokotra
                            tylko tego doktoranta.

                            i moze ja jetem ten sstaroswiecki i tradycyjny i bardzo niezachodni, jednak
                            mysle o promotorze jako o osobie z pewnym autorytetem naukowym. i 30 latek go
                            jeszcze nie moze miec. i tyle.

                            i moze dobrze ze nie pracuje w USA, gdzie ci 30latkowie promuja jescze mlodszych
                            doktorow. i wszycy sa ultrasamodzielni.

                            carnivore69 napisał:

                            > Wiec wlasnie po owych 4 latach dostajesz swoich pierwszych samodzielnych.
                            >
                            > Pzdr.
                            • charioteer1 Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 19:45
                              30-latkowie nie promuja. Zanim pierwszy doktorant sie obroni, to promotor ma juz
                              pod czterdziestke. Nie mylmy opieki nad doktorantem z promotorstwem.
                          • dr_pitcher Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 20:01
                            Tak sobie czytam i co raz bardziej mysle, ze poziom jest nieco chybiony.
                            Sprowadzanie ludzi swiezo (nawet 3-5) lat po doktoracie troche mija sie z celem,
                            jesli nie sprowadzi sie rowniez ludzi o wiekszym stazu. To prawda, ze 30-paro
                            latem moze byc juz samodzielny, ale w naukach przyrodniczo-matematycznych
                            potrzebny jest jeszcze zespol, grupa. O sile osrodka decyduje zespol naukowcow w
                            nim pracujacy, tylko wtedy jest szansa na zciagniecie "mlodych gniewnych". Dam
                            przyklad Lipska, po 1989 - nie bylo to centrum nauki, przynajmniej nie w mojej
                            dziedzinie. Pierwsza rzecza jaka zrobiono to sciagniecie dwoch "slaw" z UK. dano
                            i pieniadze na start i wolna reke. Z mozolem zaczeli sciagac mlodszych i po 6
                            latach osrodek postawili na nogi. Paleczke po tuzach przejeli inni. Ludzie po
                            post-doku albo wybieraja malo znany osrodek w ktorym beda "duza ryba", albo
                            wybieraja ich zdaniem dobry. Owszem ludzie po 30-stce sa w stanie otrzymac
                            granty, ale nie ludzmy sie sa to granty duze. Zabiera lat, doswiadczenia i
                            dobrych publikacji by przeskoczyc nastepny pulap. Teraz najwieksze mozliwosci
                            daja granty grupowe, a na czele takiego musi stac ktos z duzym doswiadczeniem.
                            Pracuje w osrodku, gdzie najmlodszy profesor to 32 lata, ale dopiero kolo
                            40-stki jest szansa na w pelni niezalezna grupe badawcza. Owszem sa wyjatki, ale
                            ci sa ambitni i wybieraja uniwersytety z pierwszej setki.
                            I jeszcze jedno - nie jest zupelnie prawda, ze doktoranci wybieraja li tylko
                            starszych. Mlodsi maja ta przewage, ze maja dla wiecej czasu. I nie jest z
                            prawda, przynajmniej na uczelniach z pierwszej setki, ze doktorant jest
                            samodzielny. Doktorat sluzy przed wszystkim do nauczenia sie w jaki sposob nauke
                            sie uprawia. To zajmuje duzo czasu i wymaga ciaglego kontaktu (korekt etc) z
                            promotorem. Nie chodzi o "prowadzenie za raczke" ale o pokazanie przykladu.
                            • dr_pitcher Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 20:03
                              przepraszam za "typos"
                            • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 20:10
                              a mnie wlasnie o to chodzilo.

                              nawiasem mowiac, wellcome trust, duza fudnacja medyczna w UK, osatnio
                              proopnowala (chyba tu tez to omawialismy), zeby rezygnowac z tradycyjnych
                              granotw badawczych narzecz grantow dla wybitnych jednostek, z duzym
                              doswiadczeniem. wlasnie takich o ktorych pisze dr pitcher. 30 latek - z calym
                              szacunkiem - to jeszcze nie to.

                              w naukach spolecznych zreszta sprawy sa zawsze odrobine wolniejsze. nie potrafie
                              wymienic zadnego profesora w moich okolicach dyscyuplinarnych ktory dostal
                              krzeslo przed 35 rokiem zycia. znam kilku miedzy 35-40 rokiem zycia (w tym, ze
                              sie pochwale, siebie samego).

                              im bardziej humanistycznie zreszta, tym pozniej sie to osiaga.
                              • dr_pitcher Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 21:30
                                dala.tata:
                                No to jak zwykle sie zgadzamy.
                                U nas nie ma habilitacji, ale tez rzadko kto ma doktorat przed 30-stka.
                                Samodzielnym zostaje sie w okolicy 33 lat. Ale w pelni samodzielnym dopiero po
                                3-5 latach. Na to trzeba miec co najmniej dwa porzadne granty i stworzenie tzw.
                                programu. To zajmuje czas. Granty grupowe maja jednak jedna podstawowa wade -
                                administracja. Mam takich cztery (nie mam wyboru) i efekt jest taki, ze zajmuje
                                mi to ponad polowe czasu. Ale podobno po 40-stce ludzie i tak juz nie sa tak
                                tworczy.
                                • dala.tata Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 28.04.10, 23:52
                                  tyle ze w naukach spolecznych wszystko sie przesuwa o te plus minus 5 lat. no i
                                  nie ma az takiej presji na granty. ja mam obecnie jeden duzy i wszyscy sa
                                  szczesliwi.

                                  moi koledzy na farmacji czy biomedycynie (mamy mocne) jeden grant uwazaja za
                                  nieporozumienie.
                                  • dr_pitcher Re: Powroty naukowców - mała propaganda sukcesu 29.04.10, 00:51
                                    Faktem jest, ze w naukach humanistycznych zajmuje to troche wiecej. W bio-tech w
                                    ogole panuje jakies "otepienie" d/t liczby grantow. Ale po to by moc pozostac
                                    konkurencyjnym trzeba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka