Dodaj do ulubionych

Ministerstwo przewiduje przyszlosc

24.05.10, 02:40
lada
moment


A w tym tekscie najbardziej mnie rozbawila taka delikatna sugestia, ze
ministerstwo da mniej pieniedzy niz rok temu, bo uczelnie sie nie postaraly i
niechlujnie przygotowaly wnioski...

Strach pomyslec, co bedzie, kiedy skoncza sie unijne pieniadze.
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: Ministerstwo przewiduje przyszlosc 24.05.10, 06:55
      "resort prowadzi badania wśród przedsiębiorców i monitoruje rynek pracy. Dziś
      najbardziej potrzeba inżynierów"

      krotka kwerenda na pracuj.pl i praca.gazeta.pl daje nieco niepokojaca
      informacje, ze owszem, inzynierow trzeba, ale gros z nich to inzynier sprzedazy
      lub inzynier budownictwa.

      poza tym tak sie tylko zastanawiam, ilu z absolwentow ultranowoczesnych
      fikusnych kierunkow znajdzie prace w R+D w naszym kraju? w sumie moglbym jeszcze
      zapytac o wiele innych rzeczy, niemniej zapytam o jedno: dlaczego ministerstwo
      uwaza, ze nie potrzebujemy lekarzy?
    • pfg Re: Ministerstwo przewiduje przyszlosc 24.05.10, 09:09
      charioteer1 napisał:

      > Strach pomyslec, co bedzie, kiedy skoncza sie unijne pieniadze.

      A, to dotyczy kierunków zamawianych. No więc, faktycznie, strach pomyśleć.
      Jednym z wymogów przy projektach unijnych jest "trwałość", czyli zapewnienie
      ciągłości rezultatów ileś lat po ustaniu finansowania. Jeśli głównym
      "rezultatem" (i zarazem główną pozycją budżetu projektu) są owe stypendia, czy
      trwałość ma oznaczać, że uczelnie mają z własnych środków wypłacać te stypendia
      po zakończeniu finansowania unijnego? To jest dobre pytanie i rok temu nikt w
      Ministerstwie nie umiał nam jednoznacznie odpowiedzieć. To znaczy, otrzymaliśmy
      odpowiedzi sprzeczne. Uczelnie muszą. Uczelnie nie muszą.

      Mój wydział dostał grant na kierunki zamawiane w zeszłorocznym rozdaniu. W tym
      konkursie też startujemy, bo my prowadzimy dużo kierunków studiów :-/ Szczerze
      powiedziawszy, nie wiem, z czego się bardziej będę cieszył - czy z tego, że
      dostaniemy, czy z tego, że nie dostaniemy. Moim zdaniem program kierunków
      zamawianych nie spełnia i nie spełni pokładanych w nim oczekiwań. Jest to bardzo
      duży boost propagandowy dla wydziału i to jest największa korzyść, ale kłopoty
      organizacyjno-biurokratyczne są koszmarne, natomiast korzyść w postaci
      globalnego zwiększenia liczby absolwentów pożądanych przez państwo kierunków
      jest iluzoryczna.
      • pfg Re: Ministerstwo przewiduje przyszlosc 24.05.10, 11:32
        Jeśli kogoś to interesuje, jeden z tegorocznych wniosków naszego
        wydziału, ten, w którego przygotowywaniu uczestniczyłem, został
        oceniony pozytywnie, ale jest poniżej limitu dającego finansowanie.
        Wydział będzie walczył (w zeszłym roku Ministerstwo zwiększyło
        finansowanie w stosunku do pierwotnej listy). Niestety, drugi wniosek,
        być może dla wydziału ważniejszy, padł.
        • tuluz-lotrek Ty sie ciesz! 25.05.10, 19:01
          W dziedzinach, w ktorych mam jakie takie rozeznanie, obecnosc na liscie
          "zwyciezcow" w konkursie na studia zamawiane jest ewidentnie mocno ujemnie
          skorelowana z poziomem naukowym (mysle tu zarowno o "zwyciezcach", jak i
          "nieobecnych"; nie mam natomiast pewnosci, czy niektorzy "nieobecni" w ogole
          zlozyli wnioski - moze tez znow procedury odwolawcze skasuja najdziwniejsze
          "nieobecnosci"). Inna sprawa, ze i sposob, w jaki system kierunkow zamawianych
          dziala (tam, gdzie wchodzi w zycie), jest w duzej mierze pozbawiony sensu. Ale
          moze, wbrew jawnym zalozeniom programu, chodzi w nim raczej o ratowanie szkol,
          do ktorych nikt rozsadny by sie nie wybral, gdyby nie kuszenie pieniedzmi? To
          nie pomoze, naprawde rozsadni i za tysiac zlotych miesiecznie nie pojda na marna
          uczelnie.
          • pfg Re: Ty sie ciesz! 25.05.10, 20:55
            tuluz-lotrek napisał:

            > "nieobecnych"; nie mam natomiast pewnosci, czy niektorzy
            > "nieobecni" w ogole
            > zlozyli wnioski

            To można sprawdzić. Niektórzy wielcy nieobecni:

            Politechnika Warszawska w zeszłym roku startowała z informatyką i
            fizyką - nie dostała. W tym roku - tak samo.

            Uniwersytet Warszawski w zeszłym roku składał wniosek na informatykę
            i nie dostał (dostał na fizykę). W tym roku na informatykę nie
            składał. (Składał i dostał na studia interdyscyplinarne.)

            AGH w zeszłym roku składała na fizykę i informatykę i nie dostała
            (piszę tylko o interesujących mnie dyscyplinach). W tym roku dostała
            fizykę, składała na automatykę i nie dostała, na informatykę nie
            składała.

            Politechnika Krakowska najwyraźniej składała dwa wnioski na
            informatykę - jeden przeszedł, drugi nie.
            • chilly Re: Ty sie ciesz! 26.05.10, 15:05
              A to ciekawe! Bo znam zdecydowanie słabsze uczelnie, które aplikowały w
              podobnych dziedzinach (niekoniecznie nazwanych: fizyka czy informatyka)
              i otrzymały finansowanie. Co przemawia za wyżej podaną teoria spiskową.
              • tuluz-lotrek teoria spiskowa 26.05.10, 15:51
                To nie "teoria spiskowa", tylko rozpaczliwa proba znalezienia wyjasnienia dla
                niezmiennie absurdalnego przebiegu tych konkursow na studia zamawiane. Totalne
                bezholowie tlumaczy jakos niezaleznosc jakosci nauczania od wyniku konkursu -
                wyraznie ujemna korelacja, pojawiajaca sie systematycznie, wymaga jakiegos
                wytlumaczenia. Inna koncepcja to "zemsta slabych" - zdaje sie (moze teraz to
                zmieniono), ze recenzenci wnioskow sa losowani z calej puli wnioskodawcow (co
                bardzo obiektywne i biurokratyczne, w przeciwnym razie trzeba by przyznac, ze
                nie kazda z ubiegajacych sie o te fundusze uczelni w ogole ma cos wspolnego z
                nauka, a jak juz a priori sie takie niesluszne ideologicznie zalozenie przyjmie,
                to z gory wiadomo, komu trzeba by dac pieniadze, konkurs diabli biora, UE
                niezadowolona, urzednicy nie maja co robic) i wreszcie ekspert z Wyzszej Szkoly
                Tego i Owego moze zgnoic kolegow z Warszawki czy Krakowka. Wszystko, rzecz
                jasna, z zachowaniem procedur i bardzo grzecznie.
                • chilly Re: teoria spiskowa 27.05.10, 16:39
                  gazetapraca.pl/gazetapraca/1,67738,7941735,Kanada_przyciaga_wybi
                  tnych_naukowcow_specjalistow.html
                  I kto teraz u nas zostanie?
                  • tuluz-lotrek Kanada 27.05.10, 17:42
                    Tym to akurat przesadnie bym sie nie przejmowal - np. Wolszczana zadna Kanada
                    nie musiala podkupywac, zeby uciekl z Polski, prawda? Poza tym ilu Polakom
                    gotowi sa dac po 10 milionow? Ssanie z zewnatrz jest grozne przede wszystkim
                    dlatego, ze u nas jest marnie - przyklad polskich informatykow, ktorzy za
                    ciezkie pieniadze nie skorzystali kilka lat temu masowo z analogicznej oferty
                    niemieckiej (choc chodzilo o nizsze kwoty i prace o mniej naukowym charakterze),
                    pokazuje ze wystarczy fajna praca za godziwe pieniadze na miejscu, by ograniczyc
                    problem "brain drain". Natomiast ze sporym przerazeniem obserwuje dzialania
                    rzadu i FNP, polegajace na placeniu naukowcom za powroty - nie dlatego, ze sa
                    swietni (bo wtedy nalezaloby podobnie oplacic ich pracujacych w Polsce kolegow o
                    podobnej klasy wynikach), tylko za sam fakt powrotu. Innymi slowy, mowi sie
                    mlodym ludziom po doktoracie, ze ich osiagniecia uzyskane w Polsce beda guzik
                    warte, jesli chodzi o przyszla pensje, natomiast jezeli pojada za granice i
                    dluzej tam zostana, to nawet przy ich mniejszych osiagnieciach Polska gotowa
                    jest wylozyc na nich ciezkie pieniadze. Tyle ze ci, ktorzy naprawde zrobia
                    wielka kariere na Zachodzie, i tak dostana tam warunki pracy i place, ktorych
                    Polska nie bedzie w stanie przebic. Co oznacza, ze Polska nie tylko cierpi z
                    powodu "brain drain", ale gotowa jest do niego doplacac, wypychac z kraju i
                    niejako lozyc fundusze na selekcje mlodych polskich naukowcow za granica, zeby
                    potem sciagnac tych, ktorzy owej selekcji nie przejda najlepiej..., a
                    najlepszych zostawic Stanom czy Kanadzie. To jest jakis koszmar; na szczescie
                    odbywa sie to wszystko na razie na mala skale, pewnie z braku srodkow. Ale
                    sygnal jest mozliwie najgorszy: kryteria merytoryczne sa niewazne - jesli jestes
                    takim frajerem, ze robisz dobra nauke w Polsce, to jestes tanim frajerem i takim
                    pozostaniesz.
                    • dala.tata Re: Kanada 27.05.10, 18:31
                      mysmy tu juz sie o to klocili. zgadzam sie z toba w pelni. szczegolnie placenie
                      ludziom na 'srednim' etapie kariery, po doktoracie, a przed profesura, wysyla
                      szczegolnie zle sygnaly.
                    • pfg Re: Kanada 27.05.10, 19:19
                      Słusznie prawisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka