Dodaj do ulubionych

praca asystenta/adiunkta

25.08.10, 15:12
Witam, mam pytanie: jak wygląda kwestia pogodzenia pracy na uczelni
(asystent/adiunkt) z pracą zawodową? Piszę właśnie doktorat z prawa i
zastanawiam się, na ile ewentualny etat na uczelni przeszkodzi w pracy w
kancelarii. Jak dużo czasu trzeba poświęcić na pracę na uczelni?
Obserwuj wątek
    • tocqueville Re: praca asystenta/adiunkta 25.08.10, 15:54
      jak wygląda kwestia pogodzenia pracy na uczelni
      (asystent/adiunkt) z pracą zawodową?


      chyba to wstawię sobie w sygnaturkę :)
      jak pogodzić "pracę" na uczelni z prawdziwą pracą, żeb yw tej
      prawdziwej pracy nie przeszkadzała :)
          • flamengista dobrych naukowców 25.08.10, 19:19
            nie. Ale mówimy o prawie. Tu można zrobić doktorat w oparciu o skomentowanie
            skutków jakiejś ustawy/dekretu w starożytności. Dla zdolnego człowieka oznacza
            to ok. 1000 godzin pracy.

            Na naszej uczelni jest niestety sporo prawników, którzy obok normalnej pracy w
            kancelarii dorabiają na uczelni. Naukowo są kiepscy, ale wyprodukowanie kilku
            artykułów rocznie z tematyki prawniczej jest stosunkowo łatwe. Więc niektórzy
            nawet robią habilitację i z czasem uchodzą za sławy naukowe.
    • pfg Re: praca asystenta/adiunkta 25.08.10, 17:46
      dario665 napisał:

      > Jak dużo czasu trzeba poświęcić na pracę na uczelni?

      No dobrze, żeby nie było, że my tylko narzekamy i się wyśmiewamy,
      odpowiem konstruktywnie. Po pierwsze, pod rządami obecnej Ustawy o
      szkolnictwie wyższym, będziesz musiał poinformować swojego rektora,
      że pracujesz poza uczelnią. Gdy wejdzie w życie Ustawa znowelizowana
      (najprawdopodobniej od października 11), będziesz musiał uzyskać
      zgodę rektora na pracę poza uczelnią. Jako adiunkt będziesz musiał
      prowadzić 210-240 (to zależy od konkretnej uczelni) godzin zajęć
      rocznie, plus będziesz miał trochę innych obowiązków (dyżury,
      zebrania zakładu). To nie jest bardzo dużo, przy dobrej organizacji
      pracy (i przychylności osoby układającej plan zajęć) da się to
      skomasować do dwóch dni w tygodniu. Czas na pracę w kancelarii
      znajdziesz, pieniądze zarobisz. ALE przy takim podejściu - "jak dużo
      czas trzeba poświęcić na pracę na uczelni", czytaj, ile czasu trzeba
      zmarnować na pracę na uczelni - zastanów się po co ty na tej uczelni
      chcesz pracować. Zajęcia odbębnisz, ale nie będziesz mieć czasu, żeby
      się do nich przygotować. Prace studenckie będziesz sprawdzać
      pobieżnie. Konieczność egzaminowania to będzie dopust Boży. Żadnej
      pracy naukowej prowadzić nie będziesz, obowiązek publikacji załatwisz
      wypuszczając jakieś prace oparte raczej na zagadnieniach, z którymi
      zetkniesz się w swojej prawdziwej pracy. W ten sposób
      przyczynisz się do tego, że poziom dydaktyki na wydziałach
      prawa jest w Polsce legendarnie zły. Ja wiem dobrze, że większość
      pracowników naukowych wydziałów prawa pracuje w kancelariach - na UJ
      dotyczy to chyba wszystkich, z czołowymi profesorami średnio-
      starszego pokolenia na czele. Trzymają związki z UJ bo tytuł
      profesora, a choćby stanowisko profesora UJ dodaje im prestiżu w
      prawdziwej pracy. Inni, ci młodsi, poprzez awanse akademickie
      chcą obejść konieczność robienia aplikacji, czyli pół-niewolniczej
      pracy na rzecz patrona - bodajże doktor habilitowany prawa może być
      wpisany na listę adwokatów bez konieczności robienia aplikacji.
      Wszystko to wiem, ale uważam to za praktyki naganne - naganne, bo
      cierpi na tym jakość dydaktyki, o badaniach naukowych nie
      wspominając.
        • niewyspany77 Re: praca asystenta/adiunkta 25.08.10, 18:11
          zawsze jest druga strona medalu. Ja się zastanawiam, czy nie jest przypadkiem
          lepiej uczyć byle jak, ale o czymś, co jest aktualnie w obiegu, niż uczyć
          wspaniale, ale o rzeczach kompletnie nieaktualnych (bądź zwyczajnie zbędnych).

          Brnąc dalej, mnie zastanawia też inna sprawa. Czy możemy porównać dydaktyka -
          teoretyka do dydaktyka, który nie publikuje? Wiele razy czytałem na tym forum o
          tym, jak to dobry dydaktyk musi publikować, bo ponoć tylko to zapewnia mu hmm,
          bycie najlepszym (przepraszam za wyrażenie niepewności, ale dla mnie związek
          między publikowaniem a byciem super dydaktykiem nie jest oczywisty).
          • pfg Re: praca asystenta/adiunkta 25.08.10, 18:22
            niewyspany77 napisał:

            > zawsze jest druga strona medalu. Ja się zastanawiam, czy nie jest
            > przypadkiem
            > lepiej uczyć byle jak, ale o czymś, co jest aktualnie w obiegu, niż
            > uczyć
            > wspaniale, ale o rzeczach kompletnie nieaktualnych

            Byle jak - nie, ale przeciętnie czy jakoś gorzej-niż-wspaniale, ale o
            rzeczach ważnych, zamiast wspaniale o nieważnych - tak. Nie
            protestuję przeciwko temu, że prawnik akademicki zajmuje się też
            "prawdziwym" stosowaniem prawa, czyli pracuje w kancelarii, jednak
            hierarchia powinna być inna: to kancelaria powinna być dodatkiem do
            pracy na uczelni, czyli powinien być wyznaczony i przestrzegany limit
            consulting hours, nie zaś, jak to się teraz dzieje, na odwrót.

            Oczywiście żeby to zadziałało, zarobki na uczelniach powinny być
            odpowiednio wysokie. I tu jest, być może, pies pogrzebany. Niemniej
            jednak nawet w obecnej sytuacji uważam, że z punktu widzenia uczelni
            zatrudnianie osoby, dla której praca dydaktyczna (tylko ta, bo
            naukowej zapewne nie będzie w ogóle) ma być tylko dodatkiem do
            pracy zawodowej, to jest kiepski interes.
            • niewyspany77 Re: praca asystenta/adiunkta 25.08.10, 18:31
              > zatrudnianie osoby, dla której praca dydaktyczna (tylko ta, bo
              > naukowej zapewne nie będzie w ogóle) ma być tylko dodatkiem do
              > pracy zawodowej, to jest kiepski interes.

              Doktorzy prawa robią habilitacje, czyli jednak coś tam publikują. A skoro
              publikują (poza wywiązywaniem się z pozostałych obowiązków) to ja myślę, że
              uczelni nic do tego, czy akurat oglądam tv, podlewam kwiatki na działce, czy
              pracuje w kancelarii.

              Myślę że zapis w ustawie dotyczący zgody rektora na drugi etat jest zasadny
              jedynie w kwestii konkurencji; ja niespecjalnie widzę konieczność ograniczania
              praktyki zawodowej dla ludzi, którzy się ze swoich obowiązków wywiązują.
              • flamengista Re: praca asystenta/adiunkta 25.08.10, 19:23
                CytatDoktorzy prawa robią habilitacje, czyli jednak coś tam publikują.

                I tu jest pies pogrzebany. Coś tam publikują. Ale co?

                Na ogół komentarz do ustawy jest równocześnie liczony podwójnie, jako artykuł w
                czasopiśmie specjalistycznym i komentarz per se.

                W zasadzie wszystkie inne publikacje to tzw. "przeglądówki". Generalnie - 99% to
                całkowita makulatura.
                • niewyspany77 Re: praca asystenta/adiunkta 25.08.10, 20:20
                  Flamengisto, ale "coś tam" publikuje się obecnie na skale masową, i nie jest to
                  problem li jedynie prawników. Myślę, że zarówno Ty jak i ja moglibyśmy rzucić
                  niejednymi przykładami publikowania "czegoś tam" w swoich dziedzinach. To jest
                  problem do dyskusji w szerszym kontekście, prawnicy najpewniej są tu ani lepsi,
                  ani gorsi od innych producentów makulatury.
      • flamengista a nie doktorat? 25.08.10, 19:21
        Obawiam się, że doktorat z prawa wystarcza za aplikację. Plus ileś lat
        doświadczenia zawodowego. Mam kilku kolegów, którzy właśnie dlatego robią
        doktorat z prawa.
    • flamengista wszystko zależy od szefa 25.08.10, 19:16
      Niestety, ciągle są tacy szefowie którzy egzekwują tylko prowadzenie zajęć (w
      zasadzie: wyrobienie pensum) i minimalne wymogi pracy organizacyjnej i naukowej
      (w praktyce: 2-3 artykuły rocznie, co u prawników jest b. łatwe + organizacja
      konferencji - bułka z masłem).

      W praktyce: jeśli chcesz porządnie pracować w kancelarii i rozwijać się na
      uczelni, mając wymagającego szefa - jest to niemożliwe.
    • sendivigius Re: praca asystenta/adiunkta 26.08.10, 10:11
      Dario, jestes na zlym forum. Tutaj obowiazuje polityczna poprawnosc
      na temat realiow nauki i pracy na uczelniach w Polsce, a kazdy kto
      osmieli sie powiedziec co innego jest okrzyczany frustratem z
      kompleksami co ma pecha.

      Przy dobrej organizacji praca na uczelni zajmie ci tyle czasu ile
      potrzebujesz na sprawdzenie czy wyplata z uczelni wplynela na twoje
      konto. Znam takich osobiscie, zeby nie bylo.

      Innym forumowiczom odpowiem tak. Dario zadaje pytanie jakie mu
      przyszlo do glowy, czyli jesli pisze doktorat na wydziale prawa to
      po prostu widzi realia uniwersyteckie. Zadaje pytanie jakie jest
      wlasciwe do tego co widzi. A widzi ze na uniwersytecie w Polsce
      nawet nikomu nie przychodzi do glowy ze na uczelni mozna pracowac,
      tj. przychodzic do pracy, bo merytorycznie, w znaczeniu badan
      naukowych, to juz dawno zaniechano tak nie-cnych praktyk. A sam
      Dario doktorat pisze, ani on ani jego promotor nie uwaza ze
      doktorat wymaga czegos wiecej niz stukania w klawiature.

      Dario po prostu was sypnal.
    • eeela Re: praca asystenta/adiunkta 26.08.10, 13:39
      Ja się na realiach pracy w prawie nie znam, więc tak gadam sobie a muzom.

      Ale naprawdę nie rozumiem, w czym dydaktyk, który ma bezpośredni kontakt z
      praktyką zawodową, ale nie zajmuje się porządnie badaniami, ma być gorszy od
      dydaktyka, który co prawda badania robi OK, ale nie ma kontaktu z zagadnieniami
      praktycznymi.

      Czy studia prawnicze nie mają jednak przypadkiem na celu wykształcić
      praktykujących prawników przede wszystkim?
      • chilly Re: praca asystenta/adiunkta 26.08.10, 16:23
        Na czym polegają badania nie mające kontaktu z zagadnieniami
        praktycznymi? Toż nawet na obronie doktoratu z fizyki teoretycznej jak
        amen w pacierzu padnie pytanie o znaczenie praktyczne prowadzonych
        badań.
            • niewyspany77 Re: praca asystenta/adiunkta 27.08.10, 14:51
              Przepraszam, ale zabiłeś mnie, leżę martwy.

              Przedmiotem oceny pracy doktorskiej jest to, co sobie w tej pracy założyłeś,
              ujęte w nieśmiertelną podbudowę teoretyczną, metodologię, hipotezy i wyniki
              badań. Które coś wnoszą.

              Czy to, co uzyskałeś, zostanie wdrożone, bardzo zależy. Jest bardzo dobrze
              widziane wskazać w pracy potencjalne zastosowania uzyskanego wyniku badań.
              Niemniej stoję na stanowisku, że uzyskanie wyniku a wskazanie zastosowań tego
              wyniku to dwie różne sprawy, tryb przypuszczający to kolejne hipotezy, a tego w
              metodologii nie zakładasz (no chyba że praca jest z gatunku "Zastosowanie X w
              warunkach Y, ale tu już się trzeba zapętlić).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka