marcin_kli 08.06.11, 16:02 coś dalej mało konkretnie... www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/14/24/14244/20110606_art._16_ust._4__ustawa_o_stopniach.pdf Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pr0fes0r Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 16:16 Lol, i to jest wszystko? Gdzie te obiecywane progi punktowe, publikacyjne? Chyba znów widać mysi ogonek. Odpowiedz Link
dala.tata Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 16:23 moze poszli po rozum do glowy i zrezgynowali z idiotyzmow typu progi. mnie akurat cieszy to, ze jest wyrazne przesuniecie w kierunku publikacji miedzynarodowych, nawet w humanistyce. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 16:29 A kto obiecywał progi? Odpowiedz Link
ford.ka Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 17:48 Nikt nie obiecywał, przecież uznaniowość to najważniejsza zaleta nauki. Odpowiedz Link
dala.tata Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 18:07 myslisz, ze to uznaniowosc. pokaz mi jeden system awansu akademickiego, ktory nie opiera sie na tej, jak mowisz, uznaniowosci. ford.ka napisał: > Nikt nie obiecywał, przecież uznaniowość to najważniejsza zaleta nauki. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 20:40 A tak poważnie - dałoby się? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 18:10 Prosze zwrocic uwage, ze o ile mnie slepota nie porazila, rozdzialy w ksiazkach nie sa dorobkiem naukowym. W ogole nie sa zadnym dorobkiem. Moze to i dobrze. Odpowiedz Link
ekulczycki Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 18:46 Czy nie będzie to zawarte tutaj? Paragraf 4, pkt 2: autorstwo lub współautorstwo odpowiednio dla danego obszaru: opracowań zbiorowych... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 18:55 Nie wiem, co to jest autorstwo opracowania zbiorowego. Moim zdaniem takie cos nie istnieje. Przy duzym wysilku mozna to zinterpretowac jako redakcje tomow zbiorowych, ale rozdzialy w takim tomie juz nie sa indywidualnym dorobkiem naukowym. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 20:41 Autorstwo to autorstwo. Opracowanie to opracowanie. Redakcja to redakcja. Tak najprościej. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 21:17 Tez tak mysle, ale jak mozna byc jedynym autorem pracy zbiorowej? Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 22:29 Może gdy się jest spółką jednoosobową ;-))) Odpowiedz Link
dala.tata Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 19:49 wydaje mi sie, ze rzeczywiscie ich nie ma. choc podejrzewam, ze to przeoczenie. calkowite wylacenie rozdzialow z ocenialnego dorobku nie ma wiekszego sensu. charioteer1 napisał: > Prosze zwrocic uwage, ze o ile mnie slepota nie porazila, rozdzialy w ksiazkach > nie sa dorobkiem naukowym. W ogole nie sa zadnym dorobkiem. Moze to i dobrze. > Odpowiedz Link
humanista1 Re: kryteria ubiegania się o habilitację 09.06.11, 09:41 sądzę, że istotnie autorstwo opracowań zbiorowych (to nie jest wewnętrzna sprzeczność?) - to są właśnie rozdziały w książkach zresztą skoro do dorobku liczy się wygłoszenie referatów na konferencjach (do tej pory chyba niespecjalnie to było brane pod uwagę), to całkowicie nielogiczne byłoby branie pod uwagę referatu ustnego, a jego wersji pisemnej (zazwyczaj recenzowanej) już nie Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: kryteria ubiegania się o habilitację 08.06.11, 20:34 charioteer1 napisał: > Prosze zwrocic uwage, ze o ile mnie slepota nie porazila, rozdzialy w ksiazkach > nie sa dorobkiem naukowym. W ogole nie sa zadnym dorobkiem. Moze to i dobrze. Może dobrze, może niedobrze, wiem tyle, że w mojej działce recenzowane zbiorówki pokonferencyjne to jeden z podstawowych typów publikacji ze względu na jej niewielką zbieżność z mainstreamem - i nie mówię bynajmniej o Polakach, tylko o całym świecie, od Kamczatki przez USA po przylądek Horn. Odpowiedz Link
charioteer1 dorobel do profesury 08.06.11, 22:32 zalacznik nr 4 Wedlug projektu dorobek do profesury stanowia: 1. autorskie artykuly w czasopismach 2. monografie autorskie 3. publikacje wspolautorskie i udzial w opracowaniach zbiorowych 4. redakcje naukowe No to mi szczeka opadla do ziemi, a rece do piwnicy. Jaki jest sens dzielenia publikacji na autorskie i wspolautorskie? Co to jest udzial w opracowaniu zbiorowym? Rozdzial w ksiazce? Jezeli tak, to jaki sens ma mieszanie razem wspolautorskich artykulow w czasopismach z autorskimi rozdzialami? Odpowiedz Link
dala.tata Re: dorobel do profesury 08.06.11, 22:48 musze poweidziec, ze to rzeczywiscie powoduje opad szczeki. to jest wyjatkowo durne. chco dla mnie niezwykla jest roznica pomiedzy detalem w opisie dorobku habilitacyjnego i profesorskiego. chyba ze czeka nas nowe rozporzadzenie. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: dorobel do profesury 08.06.11, 23:28 Zwlaszcza zastanawiajace jest, dlaczego od kandydata na habilitowanego oczekuje sie udzialu w komitetach naukowych i organizacyjnych konferencji, a przy profesurze juz sie tego nie bierze pod uwage. Habilitowany ma przewodniczysc sesjom na konferencjach, dla profesora przewodniczenie jest juz ponizej godnosci. Habilitowany ma kierowac miedzynarodowymi lub krajowymi projektami, kandydat na profesora ma tylko uczestniczyc w projektach miedzynarodowych, kierowac juz nie musi, ale za to ma je oceniac. To sa wszestko pierdolki, ale te pierdolki wlasnie pokazuja calkowita niespojnosc wymagan w obu postepowaniach. Jak kandydata na haba zaprosza do oceniania projektow, to juz mu sie to nie bedzie liczylo do niczego, bo zabraknie rubryczki, w ktorej moglby sie tym pochwalic. Odpowiedz Link
whiteskies Re: dorobel do profesury 09.06.11, 00:10 Ja tego w ogóle nie rozumiem. tak jak rozumiem habilitacje, jej istota jest to ze daje ona prawa do prowadzenia doktoratów. Logicznym byłoby żeby warunkiem były publikacje dokumentujące ze habilitant UMIE dzielic sie ze środowiskiem naukowym wynikami swoich badan i co za tym idzie ma szanse nauczyć tego swoich doktorantów. Także ze umie zdobywac pieniadze na badania - tego tez powienien doktorantow uczyc. Ale referaty zapraszane??? Nagrody??? To, w przeciwieństwie do publikacji i grantow NIE ZALEZY OD NIEGO! . Rozumiem - profesura - inna bajka. Tu redakcje, komitety naukowe, referaty zapraszane - jak najbardziej. Aha, nie rozumiem tez koniecznosci jednoautorskich publikacji. Pierwszy autor - jak najbardziej, dowodzi wiodącej roli w przedsiewzięciu, ale w naukach eksperymentalnych pomijanie wkladu wspolpracownikow jest nie na miejscu. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: dorobel do profesury 09.06.11, 00:22 whiteskies napisał: > Aha, nie rozumiem tez koniecznosci jednoautorskich publikacji. Pierwszy autor - > jak najbardziej, dowodzi wiodącej roli w przedsiewzięciu, ale w naukach eksper > ymentalnych pomijanie wkladu wspolpracownikow jest nie na miejscu. Dla mnie publikacje jednoautorskie w przypadku doswiadczonego naukowca o ustalonej pozycji to przede wszystkim publikacje bedace przegladem dotychczasowych dokonan, wiec z reguly mniej wazne od wieloautorskich prac doswiadczalnych. Nacisku na to, by byc pierwszym autorem, tez nie rozumiem. W mojej dziedzinie pierwszym autorem jest czesto student, kierownik projektu jest ostatni. Jezeli profesor ma zdobywac granty i ksztalcic kadry, to wlasnie takich publikacji powinien miec duzo. Dla mnie kolejnosc autorow w publikajach jest powaznym zgryzem. Mam sie dopasowac do miedzynarodowych standardow w swojej dzialce i wpisywac sie zawsze na ostatnim miejscu? Czy moze bezczelnie ladowac sie zawsze na pierwsze miejsce, a studentow wypychac jak najblizej konca, bo tego oczekuja ode mnie standardy oceny w kraju? Odpowiedz Link
whiteskies Re: dorobel do profesury 09.06.11, 09:21 charioteer1 napisał: > > Dla mnie publikacje jednoautorskie w przypadku doswiadczonego naukowca o ustalo > nej pozycji to przede wszystkim publikacje bedace przegladem dotychczasowych do > konan, wiec z reguly mniej wazne od wieloautorskich prac doswiadczalnych. Pelna zgoda. Moga dojsc jeszce prace przegladowe. > > Nacisku na to, by byc pierwszym autorem, tez nie rozumiem. W mojej dziedzinie p > ierwszym autorem jest czesto student, kierownik projektu jest ostatni. Jezeli p > rofesor ma zdobywac granty i ksztalcic kadry, to wlasnie takich publikacji powi > nien miec duzo. Zgoda, ja chcialem zaznaczyc ze aby zostac profesorem wypada miec w dorobku powazna prace ktorej jest sie jednoznacznym liderem. > > Dla mnie kolejnosc autorow w publikajach jest powaznym zgryzem. Mam sie dopasow > ac do miedzynarodowych standardow w swojej dzialce i wpisywac sie zawsze na ost > atnim miejscu? Czy moze bezczelnie ladowac sie zawsze na pierwsze miejsce, a st > udentow wypychac jak najblizej konca, bo tego oczekuja ode mnie standardy oceny > w kraju? > Standardy sa rozne, moze powinno byc to w rozporzadeniu sformulowane mniej wiecej tak jak napisalem wyzej. Prace z doktorantami i studentami sa dowodem na to jak sie z nimi pracuje i czy profesura sie nalezy. tu pelna zgodnosc pogladow :) Odpowiedz Link
donnajohnson Re: dorobel do profesury 09.06.11, 07:47 whiteskies napisał: > Aha, nie rozumiem tez koniecznosci jednoautorskich publikacji. Pierwszy autor - > jak najbardziej, dowodzi wiodącej roli w przedsiewzięciu, ale w naukach eksper > ymentalnych pomijanie wkladu wspolpracownikow jest nie na miejscu. Jak rozumiem chodzi o zapisane w ustawie wykazanie "autorskich i wspolautorskich publikacji naukowych". Problem ten byl ostatnio dyskutowany u mnie na paru komisjach oceniajacych dorobek i doszlismy do konkluzji ze publikacja autorska to taka w ktorej jest sie 1 autorem (a nie jedynym), zas wspolatorska 2,3 it. Rzeczywiscie w naukach exper. prac 1-autorskich jest jak na lekarstwo. Nikt nie jest w stanie zrobic szeroko zakrojonego doswiadzcenia sam. Odpowiedz Link
donnajohnson Re: dorobel do profesury 09.06.11, 09:29 charioteer1 napisał: > Zwlaszcza zastanawiajace jest, dlaczego od kandydata na habilitowanego oczekuje > sie udzialu w komitetach naukowych i organizacyjnych konferencji, a przy profe > surze juz sie tego nie bierze pod uwage. Habilitowany ma przewodniczysc sesjom > na konferencjach, dla profesora przewodniczenie jest juz ponizej godnosci. Habi > litowany ma kierowac miedzynarodowymi lub krajowymi projektami, kandydat na pro > fesora ma tylko uczestniczyc w projektach miedzynarodowych, kierowac juz nie mu > si, ale za to ma je oceniac. T Mysle ze macie zle podejscie. W rozporzadzeniu nie jest napisane ze kandydat musi (ma) spelaniac w/w warunki. Jest napisane, ze to jest brane pod uwage (czyli nie warunek sine qua non). Czyli milo bedzie jak bedzie spelanial (dodatkowy +) ale nie ma koniecznosci. Nie wiem jaka bedzie praktyka recenzentow ale to juz zupelnie inna kwestia dotyczaca oceny uznaniowej. Krotko mowiac jak recenzet dostanie "zlecenie" na uwalenie hab. lub prof. to ma wyjatkowo latwe zadanie :/ np. "a bo wicie rozumicie pani ma super dorobek publikacyjny ale nie spelnia pani punktu np. 7." Wtedy ten punkt w jego oczach urosnie do rangi elementarnej podstawy i nic nikt takiemu recenzentowi nie zrobi. Odpowiedz Link
humanista1 Re: dorobel do profesury 09.06.11, 09:44 ale jednak wszystkie recenzje mają być publikowane w Internecie, co zapewne ograniczy ewentualną ich nierzetelność (w dowolną stronę) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: dorobel do profesury 09.06.11, 09:52 Na glupote nie bedzie to mialo najmniejszego wplywu. Odpowiedz Link
donnajohnson Re: dorobel do profesury 09.06.11, 19:15 humanista1 napisał: > ale jednak wszystkie recenzje mają być publikowane w Internecie, co zapewne ogr > aniczy ewentualną ich nierzetelność (w dowolną stronę) Hmmm nie bardzo wiem jak publikowanie w necie ma ograniaczac te nierzetelnosc. Przeciez do tej pory wszystkie recenzje nie byly utajniane, a wrecz przeciwnie. Nie wiem jak u was ale u mnie wszyscy prac. samodzielni musieli sie z tymi recenzjami zapoznac (czy to na posiedzeniu RW czy w zaciszu dziekanatu) i pokwitowac to podpisem. Pomimo tego recenzje jakie byly takie byly - nikt sie tym nie przejmowal. Odpowiedz Link
oluuu Re: dorobel do profesury 09.06.11, 19:34 A co recenzenta (profesora) obchodzi, co pomyślą o nim inni w wyniku przeczytania recenzji w internecie? Czy to zaważy na jego karierze? Spowoduje zmniejszenie dochodów? Pozbawi go stopnia? Kompletnie nic się nie stanie. Nic. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: dorobel do profesury 09.06.11, 09:49 donnajohnson napisała: > Nie wiem jaka bedzie praktyka recenzentow ale to juz zupelnie inna kwestia doty > czaca oceny uznaniowej. Krotko mowiac jak recenzet dostanie "zlecenie" na uwale > nie hab. lub prof. to ma wyjatkowo latwe zadanie :/ Przy profesurach bedzie to trudniejsze, poniewaz recenzentow powoluje sie z listy podanej przez kandydata (rade). Przy habilitacjach beda sie dzialy cuda. Odpowiedz Link
flamengista otóż to, jest gorzej niż było 09.06.11, 18:27 znacznie większy jest stopień uznaniowości, niż w poprzedniej procedurze. Moim zdaniem to definitywnie rozstrzyga sprawę: ta reforma nie tylko jest kiepska, ona jest b. szkodliwa. Odpowiedz Link
tocqueville Re: otóż to, jest gorzej niż było 09.06.11, 18:34 kurczę, możę zdążę się załapać na stare procedury :) Odpowiedz Link
humanista1 Re: otóż to, jest gorzej niż było 09.06.11, 18:53 ja wiem, że to nie są warunki konieczne (a tylko liczone jako +), ale zatem osoba po doktoracie ma w ciągu +/- 6 lat (bo chyba nikt nie wierzy w to, że nowa procedura będzie znacząco krótsza niż stara) napisać rozprawę, natrzaskać mnóstwo publikacji na ERIH i JCR, być pomocniczym promotorem przy doktoratach, promować lic. i mgr, recenzować artykuły, jeździć na konferencje, kierować projektami badawczymi, brać udział w konsorcjach (???), zasiadać w radach naukowych czasopism (doktor?), odbyć zagraniczne staże, brać udział w zespołach eksperckich (jakich i do czego??), recenzować prace w międzynarodowych czasopismach (?!) itp itd. Ale ja bym jeszcze zaczekał i zobaczył jak to będzie wszystko wyglądało w praktyce. Mam wrażenie, że będzie mniej więcej tak, jak jest teraz, i wielkiej rewolucji tu nie będzie. Odpowiedz Link
donnajohnson Re: otóż to, jest gorzej niż było 09.06.11, 19:22 humanista1 napisał: Ja sie zgadzam z tym, ze te wszystkie wymagania sa ciezkie do spelnienia (jesli wrecz nie niemozliwe) przez co staja sie malo realistyczne. Ale ustawa ustawa, rozporzadzenie rozporzadzeniem i bacik na niepokornych sie znajdzie. Parafrazujac "Dajcie mi kandydata a niespelnione wymaganie sie dla niego znajdzie" Dlatego spodziewam sie rewolucji ale niestety nie przyniesie ona pozytecznych skutkow. Ludzie beda sie bac wystepowac z wnioskami. Samdzielnych bedzie stopniowo ubywac. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: otóż to, jest gorzej niż było 09.06.11, 19:22 humanista1 napisał: > Ale ja bym jeszcze zaczekał i zobaczył jak to będzie wszystko wyglądało w prakt > yce. Mam wrażenie, że będzie mniej więcej tak, jak jest teraz, i wielkiej rewol > ucji tu nie będzie. Rewolucji nie nalezy sie spodziewac. Bedzie tak, jak bylo, tylko bardziej bez sensu. Do tej pory tez podawalo sie przy otwarciu przewodu te same informacje oprocz indeksu Hirscha i liczby cytowan - przynajmniej u nas tak bylo. Zmiana na gorsze dotyczy liczby recenzentow. Do tej poru recenzowalo dwoch specjalistow i dwoch z CK. Teraz bedzie jeden specjalista i dwoch z CK. W poprzednim rozporzadzeniu byla podana liczba kopii rozprawy habilitacyjnej, ktore nalezalo zlozyc wraz z wnioskiem. Razem z rozprawa skladalo sie odbitki prac. Teraz tego nie widze w projekcie. Jezeli ocena bedzie tylko i wylacznie na podstawie ankiety i autoreferatu, to bedzie to istotne novum. Odpowiedz Link
humanista1 Re: otóż to, jest gorzej niż było 09.06.11, 20:54 nie rozumiem, tzn. recenzenci w ogóle nie będą czytać rozprawy habilitacyjnej? a habilitant tylko sobie wpisze w autoreferacie że napisał książkę pod takim a takim tytułem? :o Odpowiedz Link
donnajohnson Re: otóż to, jest gorzej niż było 09.06.11, 20:57 humanista1 napisał: > nie rozumiem, tzn. recenzenci w ogóle nie będą czytać rozprawy habilitacyjnej? > a habilitant tylko sobie wpisze w autoreferacie że napisał książkę pod takim a > takim tytułem? :o A dziwi cie to ??? :P Odpowiedz Link
sendivigius Ale was ćwiczą! 10.06.11, 08:38 Naukowiec! Hop! - dobry, dostanie cukierka Naukowiec! Przeszkoda! Hop! - (trzask bacikiem) Naukowiec! Hop! Naukowiec! Pisac habilitacje dwa lata! Hop! a ci glupi Hamerykanie wpadli na pomysl aby bylo inaczej: "When in the Course of human events, it becomes necessary for one people to dissolve the political bands which have connected them with another, and to assume among the powers of the earth, the separate and equal station to which the Laws of Nature and of Nature's God entitle them, a decent respect to the opinions of mankind requires that they should declare the causes which impel them to the separation..." Odpowiedz Link
sendivigius Ale was ćwiczą! - post scriptum 10.06.11, 09:12 Zapomnialem zapytac jak w tym kontekscie sie czuje strategia Lizbonska - przescigania Ameryki? Czas na nowa strategie - co nie? Kawior z poprzedniej juz wy...y, a opalenizna tez zeszla. To wszystko, czyli cala EU, skonczy sie tak jak napisano na inny forum - "Chinczycy zrobia z was polewke do ryzu". Odpowiedz Link
pfg Re: Ale was ćwiczą! - post scriptum 10.06.11, 09:33 sendivigius napisał: > cala EU, skonczy sie tak jak na > pisano na inny forum - "Chinczycy zrobia z was polewke do ryzu". Ależ, sendi, Amerykanie krzyczeli o "yellow peril" już dobrych kilkadziesiąt lat temu. Wtedy niesłusznie, ale teraz, gdyby Chińczycy rzucili na rynek choćby część posiadanych obligacji amerykańskich, będziesz się cieszył, gdy cię będzie stać na ryż. Nie od dziś przy tym wiadomo, że najgorętsza krytyka bierze się z zawiedzionej miłości i straconych złudzeń. Masz niekiedy sporo racji, ale gdy dochodzisz do poziomu Schadenfreude, widzę, skąd ci to się bierze. Głębia twoich frustracji jednak mnie zdumiewa. Odpowiedz Link
sendivigius Re: Ale was ćwiczą! - post scriptum 10.06.11, 11:12 pfg napisał: > poziomu Schadenfreude, widzę, skąd ci to się bierze. Głębia twoich frustracji j > ednak mnie zdumiewa. Ameryka zdumiewa nie jednego. Ameryka nie ma Schadenfreude w odniesieniu do Europy, Amerka jest izolacjonistyczna, zadufana w sobie i dlatego z nikim sie nie porownuje, bo jest klasa sama dla siebie. Ameryka to swiecacy dwor na wzgorzu, inni moga tylko patrzec i podziwiac. Tak samo ja, nie mam Schadenfreude gdy patrze na glodne dzieci w Somalii ani na polskich akademikow ktorych NBK (nasza basia kochana) cwiczy batem jak foki w cyrku. Zal mi tego kraju. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Ale was ćwiczą! - post scriptum 10.06.11, 18:10 chcesz powiedzieć, że Ameryka to ty? czy tak banalna czynność jak czytanie ze zrozumieniem okazuje się nie do przebrnięcia? Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: Ale was ćwiczą! - post scriptum 10.06.11, 23:23 pfg - co do Chin i Ameryki moze i masz troche racji. Rzucic moga zwlaszcza, ze sami maja klopoty finansowe (50% dlugu w stosunku do GDP) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Ale was ćwiczą! 10.06.11, 09:15 sendivigius napisał: > Naukowiec! Hop! - dobry, dostanie cukierka > Naukowiec! Przeszkoda! Hop! - (trzask bacikiem) > Naukowiec! Hop! > Naukowiec! Pisac habilitacje dwa lata! Hop! Pieprzysz, sendi. W Ameryce jest tak samo, tylko wszystko jest wieksze - i cukierki, i baty. Poza tym nie ma habilitacji. Odpowiedz Link
sendivigius Re: Ale was ćwiczą! 10.06.11, 11:15 charioteer1 napisał: > Pieprzysz, sendi. W Ameryce jest tak samo, tylko wszystko jest wieksze - i cuki > erki, i baty. Poza tym nie ma habilitacji. I tu jest pies pogrzebany. Bo mlodych jeszcze mozna troche ocwiczyc, ale gonic kota 40 latkom to wyglada na zbiorowy obled. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: Ale was ćwiczą! 10.06.11, 23:27 Sendi: Habilitacji moze nie ma, ale kryteria "tenure" sa znacznie bardziej wyzylowane (sam to przeszedlem i przyznam, ze wymogi byly bardzo wysokie) Odpowiedz Link
translatoryk Re: kryteria ubiegania się o habilitację 10.06.11, 21:11 Mysle , ze podane kryteria wnosza nieco swiatla na problem habilitacji. W koncu mowi sie o publikacjach z Web of Science - to dosc konkretny wskaznik zwlaszcza w polaczeniu z h-indexem itd. Jest roznica miedzy tym kto ma h-index 1 a tym kto ma 10. Dodajmy do tego ze opublikowac cos w czasopismie z impaktem przestaje byc fraszka co dodatkowo zmusza do dzialania tych co pracowac nie lubia.... Dalej doswiadczenie miedzynarodowe, wspolpraca miedzynarodowa- jak najbardziej miarodajny wskaznik. Sa tacy co pracowali kilka lat zagranica i sa tacy co nie maja odwagi wyjechac na pol roku na staz...i ten i ten chce dostac tylul habilitowanego. I tak dalej itd. Jak dla mnie powialo optymizmem ze wreszcie zblizamy sie do fair play w sprawie habilitacji, co oczywiscie dla niekotrych moze byc bolesne, ale coz, jakies stadardy polska nauka musi w koncu zaczac spelniac. Odpowiedz Link
flamengista nic nie wnoszą 11.06.11, 21:20 "W koncu mowi sie o publikacjach z Web of Science - to dosc konkretny wskaznik zwlaszcza w polaczeniu z h-indexem itd. Jest roznica miedzy tym kto ma h-index 1 a tym kto ma 10. " Problem w tym, że tylko się "mówi". Nie ma jasnych kryteriów, więc Kowalski mając h-index 2 i odpowiednie plecy może przejść procedurę habilitacyjną, a Nowak z h-indeksem 4 polegnie. "Dodajmy do tego ze opublikowac cos w czasopismie z impaktem przestaaje byc fraszka co dodatkowo zmusza do dzialania tych co pracowac nie lubia...." Nigdy fraszką nie było, problem w tym jak to jest oceniane przez społeczność akademicką. Tu też jest pełna uznaniowość - jestem w stanie sobie wyobrazić blokowanie habilitacji ludzi z publikacjami w dobrych zagranicznych czasopismach. Szczególnie, że tacy stanowią zagrożenie dla GTW. Do tego mit "nie lubiących pracować". Realia są takie, że jest cała rzesza chcących pracować naukowo, ale nie mających takiej możliwości. Masz 40 seminarzystów na głowie do wypromowania? Obciążenia dydaktyką w wysokości 200% pensum i więcej? To szara rzeczywistość większości adiunktów w Polsce, szczególnie w zakresie nauk społecznych. Jak przy tym robić badania na poziomie międzynarodowym? Nie ma na nie czasu. "Sa tacy co pracowali kilka lat zagranica i sa tacy co nie maja odwagi wyjechac na pol roku na staz..." Dziwnie postrzegasz ten problem:) W sporej części katedr i instytutów szef na wieść, że adiunkt wybiera się na półroczne stypendium powie, żeby sobie szukać innej pracy. Bo kto weźmie w zastępstwo wakujące godziny? W dodatku bez solidnego dorobku o wyjazd na solidne stypendium trudno, zaś oferty partnerskich uczelni, z uwagi na mizerną współpracę - praktycznie nie istnieją. U nas na nieliczne oferty wyjazdów stypendialnych są TŁUMY chętnych. A byłoby więcej, gdyby nie to że szefowie niektórych pracowników nie chcą puszczać. "Jak dla mnie powialo optymizmem ze wreszcie zblizamy sie do fair play w sprawie habilitacji, co oczywiscie dla niekotrych moze byc bolesne, ale coz, jakies stadardy polska nauka musi w koncu zaczac spelniac" Jakie fair play? Nie ma nawet progu punktowego dla minimalnego dorobku, umożliwiającego złożenie rozprawy habilitacyjnej w formie monografii. Jasne, że standardy muszą być - ale: a) realistyczne b) równe dla wszystkich Stosowanie np. obowiązku publikowania w czasopismach o wysokim IF w dziedzinie ekonomii prawdopodobnie doprowadziłoby do redukcji liczby corocznych habilitacji o jakieś 95%. Aha, już uprzedzam: nowe pokolenie nie jest lepsze. A tabunu obcokrajowców, chętnych do pracy za nasze stawki brak. -- Fio Maravilha, Nós gostamos de você Fio Maravilha, Faz mais um pra gente ver Odpowiedz Link
translatoryk Re: nic nie wnoszą 11.06.11, 21:55 Aha, już uprzedzam: nowe pokolenie nie jest lepsze. A tabunu ob > cokrajowców, chętnych do pracy za nasze stawki brak. > Ano wlasnie. Moze tu tkwi caly problem. Za smieszne stawki nikt prawcowal POWAZNIE nie bedzie, czy to Polak czy nie Polak. O zagranicznych postdokach pochodzacych z dobrych uczelni pomarzyc mozna (a doktorant i postdok to sila napedowa nauki)...ale w ten sposob zadnego progresu nie bedzie i to jeszcze dlugo. Tym sposobem mozemy dosc do paradokslanego pytania czy cos takiego jak 'polska nauka' w ogole istnieje....bo ten najlepszy uniwersytet w 4 setce rankingu szanghajskiego zbyt optymizmem nie napawa. No ale coz sie dziwic jak za wyplate adiunkta ciezko jest przezyc....komu by sie chcialo starac? Odpowiedz Link
flamengista Re: nic nie wnoszą 11.06.11, 22:29 Ależ oczywiście. Za śmieszne stawki pracują albo pasjonaci, albo ci, którzy znaleźli inne źródło dochodu. Co do nowych... W sąsiednim wątku o nadprodukcji doktorów pada teza, że ma to działać jak bat na adiunktów, chcących zmian i kontestujących system. Ja i bumcykcyk już wielokrotnie pisaliśmy, że w przypadku nauk społecznych, a już ekonomii w szczególności to tak nie działa. Owszem, są chętni na etat. Ale nie do pracy. Ludzie chcą mieć państwową fuchę, szyld uczelni do załatwiania prywatnych interesów. Ale przychodzić raz w tygodniu i odbębniać pensum. Nic więcej. Tacy są właśnie młodzi - asertywni i zorientowani na trzepanie kasy. Naiwniaków, gotowych zakasać rękawy i wyrabiać nadgodziny za głodowe stawki - wśród obecnych doktorantów brakuje. Odpowiedz Link
flamengista PS 11.06.11, 22:33 za wcześnie wysłałem:) Generalnie z tą reformą feler jest jeden. Stawianie wymogów jest ok, w sytuacji gdy da się ludziom MOŻLIWOŚCI. Nie chodzi nawet o solidarne zwiększenie wszystkim uposażeń o 150%. Ale ci, co pracują efektywnie powinni być lepiej wynagradzani. Obecnie to wszyscy dostają praktycznie po równo, często nawet to właśnie ci bardziej pracowici zarabiają mniej. Więc bez selektywnego wzrostu wynagrodzeń - a więc i wpompowania dodatkowej kasy - nic się nie zmieni. Odpowiedz Link
ford.ka Re: PS 11.06.11, 22:48 Za dawnych dobrych czasów (OK, nigdy takich nie było, ale to fajnie brzmi, nie?) istniało na UW coś takiego jak nagrody rektora. Potem Magnificencja zrobiła tak, że zostawiła sobie przyjemność wręczania (albo nie) ale finansowanie nagród przerzuciła na wydziały. I biedniejsze wydziały przestały w ogóle dawać nagrody rektora, a wraz z nimi zniknęła w sumie jedyna jako tako funkcjonująca forma doceniania pracy naukowej. Kto chce sobie dorobić, musi brać nadgodziny, bo choćby nie wiem, jak się natężał i publikował jak kserokopiarka, nikt mu za to grosza nie dorzuci do obowiązującej na UW pensji "minimum z widełek". I tyle mam do powiedzenia w kwestii doceniania dorobku. Odpowiedz Link
chilly Re: PS 12.06.11, 09:38 "... istniało na UW coś takiego jak nagrody rektora". Na moim uni też są. Tyle, że: 1) ok. 60% pieniędzy rektor zostawia do swojej dyspozycji, przeznaczając je na rodzaj dodatku dla WSZYSTKICH dziekanów i dyrektorów instytutów (a także ich zastępców) - do bardzo rzadkich wyjątków należą sytuacje, że np. prodziekan nie otrzyma nagrody. Tym samym przestaje to być nagrodą a staje sie kolejnym dodatkiem funkcyjnym. Łatwo sprawdzić w CV luminarzy na stronach internetowych, że niektórzy nie mają żadnego znaczącego dorobku naukowego, za to są 20-krotnymi laureatami nagród rektora; 2) W tej sytuacji na kilkudziesięciu pracowników instytutu trafiają 2-3 nagrody. Jak to dzielić? Zwłaszcza, gdy zdarzy się sytuacja, że jest w nim zasłużony profesor, kierownik licznego zespołu, który dzięki pracy nie tylko swojej, ale całej tej grupy ma dorobek znacznie przewyższający osiągnięcia adiunktów, nawet najlepszych, ale pracujących "solo". Większość pracowników nie ma szans na nagrodę rektora przez całe swoje życie zawodowe. Wniosek - w zakresie płac potrzebne są trwałe rozwiązania systemowe. Nagrody zbyt często przypadają "krewnym i znajomym królika". Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: PS 12.06.11, 08:46 flamengista napisał: > Ale ci, co pracują efektywnie powinni być lepiej wynagradzani. Obecnie to wszys > cy dostają praktycznie po równo, często nawet to właśnie ci bardziej pracowici > zarabiają mniej. No tak, ale to jest "oczywista oczywistość". A że tak nie jest nie wynika z głupoty władz wydziałów, lecz z czynników, o których choćby ford.ka wspomniał. Odpowiedz Link
jacek_ppp spoko... 24.06.11, 01:08 spoko loko pewno bedzie tak, ze kolejnym krokiem bedzie "taryfikator" kazdej z tych aktywnosci z rozporzadzenia. i wtedy slawetne 120 pkt faktycznie bedzie zgodnie z plotkami. I np. wystarczy 4 arty w JCR albo 12 artykulow za 9 pkt by wystapic z wnioskiem. powinno byc tak, ze wlasnie np. musi byc co najmniej 120 pkt w tym co najmniej 3 pozycje powyzej 10 pkt (wiec np. 3 monografie albo 2 mono + 1 tekst z jcr) z roku na rok ministerstwo bedzie podwyzszac progi, bo sie zrobi naturalny wyscig - beda robic dystrybuante i stopniowo podyzszac progi inaczej sobie tego nie wyobrazam, bo jesliby byla dalej uznaniowosc na bazie tych kryteriow to mamy de facto zamkniecie drogi do hab a nie otwarcie (w mojej dzialce - zarzadzanie nie znam w Polsce osob ktore by publikowaly w JCR lub mialy istotne cytowania w ISI). Nie wierze zeby zadano od nas spelniania kryteriow globalnych za glodowe stawki. Slowem, gdybym spelnial te kryteria juz dawno by mnie tu (PL) nie bylo. Ba, a nawet gdybym byl, to po ich spelnieniu juz by mnie nie bylo ;-) co sadzicie Odpowiedz Link