18.08.11, 09:02
Nauczyciele od września otrzymają kolejne podwyżki:
biznes.onet.pl/wzrosna-wynagrodzenia-nauczycieli,18563,4823763,1,prasa-detal
nauczyciel dyplomowany będzie miał 2995 zł plus (zapewne) 20% dodatku stażowego + nadgodziny + drobne dodatki. Jak się czujecie koledzy adiunkci z prestiżowych uni?
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 brutto!! 19.08.11, 02:25
      primo: polecam panu koledze policzenie, ile to jest brutto z 3000 zł (dla dyplomowanego, czyli minimalnie w wieku 34 lat), dodatek za staż przysługuje każdemu, czy to nauczyciel, profesor uni, czy sklepowa.
      secundo: drobne dodatki - w 90% gmin w polsce wynoszą one kilka-kilkanaście zł per głowa.
      tertio: nadgodziny - my też, panie kolego, mamy niż, i to wcześniej niż szanowny pan kolega. nie marudź, ok? zero szans na drugi etacik czy godziny, które pan kolega statystycznie ma.

      koledzy adiunkci z prestiżowych uni to pan kolega chyba sobie jajca robi, 5 setka rankingu to nie jest prestiżowość, chyba że o wizytówce mówimy, choć ja panu koledze powiem, że w środowisku kafelkarzy łazienkowych pana kolegi dyplomy służą za papier, wiadomo jaki.

      • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 09:11
        do połowy niezła analiza artmetyczna, później poniosła cię pasja publicystyczna...;)
      • chilly Re: brutto!! 19.08.11, 09:22
        Szanowny kolega chyba mnie nie zrozumiał. No to kawa na ławę: uważam, że adiunkt na uniwersytecie powinien zarabiać więcej niż nauczyciel dyplomowany. A czy to jest 3 tys. zł brutto, czy 5 tys. zł, to sprawa w tym kontekście drugorzędna. Inaczej najlepsi nie będą chcieli podejmować pracy na uczelniach, a przecież tylko tacy powinni na nich pracować :)
        Z pewną taką nieśmiałością pozwolę sobie też zauważyć, że wielu adiunktów (i profesorów) nie ma szans na ten mityczny drugi etat - z braku studentów, a co za tym idzie - godzin dydaktycznych (np. chemicy).
        No, ale powiało optymizmem:
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10137091,Bilet_studencki_takze_dla_profesorow__Jako__zacheta.html
        Zniżki na bilety MPK zachętą do podejmowania kariery naukowej! Monty Python by tego nie wymyślił. Co jednak dobitnie potwierdza, że system płac w polskiej nauce jest chory.
        Trochę zapewne winni i sami naukowcy. No bo jak czytam, że w 350-tysięcznym Lublinie funkcjonują cztery uni, to coś tu nie gra. Zgoda, KUL to jakość sama w sobie. Ale można by połączyć UMCS z Uniwersytetem Medycznym, a zapewne i Uni Przyrodniczym. Koncentracja środków, większy potencjał intelektualny, możliwość znacznego ograniczenia administracji. No, ale może to ostatnie jest właśnie przyczyną obserwowanej totalnej niemożności łączenia uczelni w niedużych ośrodkach.
        P.S. Uni Warszawski uważam za prestiżowy i liczący się w nauce światowej, niezależnie od jego miejsca w rankingu szanghajskim (przy okazji - proszę poczytać o metodologii sporządzania tego rankingu).
        • chilly Re: brutto!! 19.08.11, 09:24
          P.S. II
          Na mojej uczelni od 5 lat nie było podwyżek. Ale, jak obiecuje Nasza Basia Kochana, już za rok-dwa będą, i to znaczące. Tylko czy NBK będzie jeszcze ministrem?
          • marcio1234 Re: brutto!! 22.08.11, 09:03
            Nie dostaniemy żadnych podwyżek ani za rok ani za dwa lata. Stoimy w obliczu kolejnego kryzysu gospodarczego, kilka dni temu rząd wyczyścił fundusz rezerwy demograficznej. Obecnie trwają przymiarki do całkowitej likwidacji OFE. Kasa świeci pustkami, fundusze europejskie będą powoli wygasać. Kto jest mocny i zorganizowany, kogo rząd się wystraszy jak np. górników, policjantów, lekarzy to coś tam dla siebie wyszarpie kosztem innych grup zawodowych. Jednym słowem jakiekolwiek podwyżki będą możliwe tylko w wyniku gwałtownych protestów danych grup zawodowych. Środowisko akademickie nie ma żadnych szans. Spodziewam się wręcz czegoś przeciwnego - obniżek pensji i masowych zwolnień. Nie będzie z czego utrzymywać takiej liczby uczelni i ilości studentów
            • chilly Re: brutto!! 22.08.11, 17:02
              Sprostowanie: obietnica NBK dotyczyłam podwyżek od roku 2013. Nie pisze wiec o podwyżkach, ale o obietnicach. Na razie mamy w nauce nową wersję planu Balcerowicza: reanimacja będzie ew. podjęta po wcześniejszym doprowadzeniu do upadku.
        • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 09:36
          co do mitycznego drugiego etatu, jako że są wybory do komitetów nauki PAN obejrzałem sobie 1000 (sic!) czynno-biernych wyborców, drugi etat ma poniżej 10 %, a jest to działka szczególnie uprzywilejowana pod tym względem...
        • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 11:04
          > Szanowny kolega chyba mnie nie zrozumiał. No to kawa na ławę: uważam, że adiunk
          > t na uniwersytecie powinien zarabiać więcej niż nauczyciel dyplomowany.

          No to jeszcze proszę o jakieś uzasadnienie, które by mnie przekonało, że: a) by default i b) każdy adiunkt.
          • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 12:24
            Asystenci i wykladowcy maja w tej chwili minimalna 1690-1740. Przekonaj nas, ze nauczyciel-stazysta zasluguje na wiecej (2182 wedlug komunikatu).
            • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 13:24
              Chario, ja mogę rzucić jeszcze paroma dysproporcjami w pensji świeżo upieczonego magistra, ale po co?
              • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 14:00
                dobre pytanie - takie rzucenie rzeczywiście nie ma nic do rzeczy, spróbuj więc zrobić to, czego chce chario ;)
                • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 14:28
                  Chario chce porównania, które jest bez sensu. Czy ja wyglądam na Panią Basię? A może na Panią Kasię? A może na obie?
                  • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 15:20
                    Bez sensu jest sytuacja, kiedy stazysta, czlowiek bez doswiadczenia zawodowego, zarabia wiecej niz wykladowca uniwersytecki, a minimum dla nauczyciela dyplomowanego wynosi prawie tyle samo, co dla profesora (obecnie dla nadzwyczajnego - 3270). Nauczyciel dyplomowany rowny habilitowanym, co, niewyspany? Wyjasnij, prosze, na czym polega ta wyjatkowosc zawodu nauczyciela w systemie oswiaty i w czymze to nauczyciel jest lepszy od nauczyciela akademickiego. Tylko nie mow mi, jak to nauczyciele ciezko haruja i jak wielka odpowiedzialnosc ponosza, bo ci sie w twarz rozesmieje. Za dobrze znam to srodowisko, zeby taka gadke kupic.
                    • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 16:02
                      charioteer1 napisał:

                      > Bez sensu jest sytuacja, kiedy stazysta, czlowiek bez doswiadczenia zawodowego,
                      > zarabia wiecej niz wykladowca uniwersytecki,

                      Chario, a rzucić Ci przykładem zawodów, gdzie mgr bez doświadczenia zarobi jeszcze więcej??

                      > a minimum dla nauczyciela dyplomo
                      > wanego wynosi prawie tyle samo, co dla profesora (obecnie dla nadzwyczajnego -
                      > 3270).

                      Dodaj jeszcze maksimum i średnią krajową dla profesora. Zarąbiście manipulujesz - wątpię by był jakikolwiek dyplomowany z zarobkami w wysokości średniej widełek dla profesora. Nauczyciele nie mają widełek. Pensja, stażowe, motywacyjny i gdzieniegdzie za trudne warunki pracy. Nadgodziny to luksus. Zjawisko drugiego etatu - śladowe. Trochę możliwości dorobienia na korkach.

                      > Nauczyciel dyplomowany rowny habilitowanym, co, niewyspany?

                      Ba, Chario, 30-paroletnia gówniarzeria z banków zarabia 3x tyle. Zabrać im!!!

                      > Wyjasnij, pr
                      > osze, na czym polega ta wyjatkowosc zawodu nauczyciela w systemie oswiaty i w c
                      > zymze to nauczyciel jest lepszy od nauczyciela akademickiego.

                      My mamy panią Kasię, widocznie jest "bardziejsza" od pani Basi. W 2007 roku nauczyciel stażysta miał 1100 zł do ręki, o tym się nie mówi!!!!

                      Tylko nie mow mi,
                      > jak to nauczyciele ciezko haruja i jak wielka odpowiedzialnosc ponosza, bo ci
                      > sie w twarz rozesmieje. Za dobrze znam to srodowisko, zeby taka gadke kupic.

                      Nie Chario, my się opierdalamy po równo, bez wyjątków, po prostu nie robimy nic!

                      Masz problem ze swoją pensją? Zmień zawód, od nauczycieli się odczep.
                      • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 16:26
                        Obawiam sie, ze twoja nienawisc do adiunktow zaczyna przybierac chorobliwe rozmiary. Wyjasnij mi prosze, w czym nauczyciel w systemie oswiaty, oplacany z tej samej kasy, co nauczyciel akademicki, jest lepszy od nauczyciela akademickiego na porownywalnym etapie kariery zawodowej. Zacznij od stazysty i wykladowcy, to jest najlatwiejsze, nawet pensum zblizone.

                        Jezeli uwazasz, ze takie porownanie jest bez sensu, to obawiam sie, ze albo mijasz sie z rzeczywistoscia, albo spotykasz sie z nia w innym wymiarze.

                        Minimum dla profesora:
                        nadzwyczajny: 3270
                        nadzwyczajny z tytulem: 3570
                        zwyczajny: 3830

                        Gornej granicy widelek zadna uczelnia panstwowa nie placi, bo nie ma z czego, wiec nie ma co epatowac tysiacami, ktore istnieja tylko na papierze.
                        Prawda, uczelnie placa profesorom zazwyczaj powyzej dolnej granicy dlatego, ze pensje profesorskie ksztaltuje rynek. Jak uczelnia zejdzie do dolnej granicy widelek, to moze stracic spora czesc profesury, a tym samym stracic uprawnienia.
                        • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 16:39
                          > Obawiam sie, ze twoja nienawisc do adiunktow zaczyna przybierac chorobliwe rozm
                          > iary.

                          I w tym momencie zakończyliśmy dyskusję.
                        • dala.tata Re: brutto!! 19.08.11, 16:53
                          nienawisc do adiunktow jest dobra!

                          to moze ja powiem, ze ja rowniez uwazam, ze nauczyciel dyplomowany powinien zarabiac tyle, co adiunkt, a moze nawet nawet wiecej. ilosc pracy (jesli ja wykonuje porzadnie), stres i wreszcie 'funkcja spoleczna' takiego nauczyciela jest nieporownywalnie wyzsza od roli, ktora pelni adiunkt (nawet zakladajac, ze adiunkt sie przyklada do pracy).
                          • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 17:02
                            bardzo przepraszam, ale na poziomie takiej ogólności twoja wypowiedź ma średni sens (pomijam, że też średni sens ma fragment o ilości pracy, bo powiedz mi o ile więcej pracy wykonuje dyplomowany w stosunku do stażysty???), a na poziomie konkretu (czyli adiunkta Stefana i dyplomowanego Henryka) dotyczy już czego innego...

                            co do reszty - to jest tak, że adiunkt pójdzie do szkoły i będzie dobrym dyplomowanym, natomiast dyplomowani raczej nie będą świetnymi adiunktami...
                            • dala.tata Re: brutto!! 19.08.11, 17:17
                              mnie umykaja poszczegolne etapy kariery nauczycielskiej. zakladam ze dyplomowany, to taki, ktory osiagnal pozadany wysoki standard w zawodzie. dlatego odrozniamy go od stazysty, ktory byc moze ma tyle samo pracy, ale jeszcze nie osiagnal tegoz standardu.

                              ilosc pracy to nie tylko przygotowanie do lekcji, ktore szczeoglnie w szkole podstawowej jest bardziej czasochlonne niz na uczelni wyzszej, ale rowniez sprawdzanie prac, zadan domowych, ktorych przecietny adiunkt zazwyczaj nie robi. do tego uzeranie sie z dziecmi, rodzicami, konspektami. itd itd.

                              bardzo watpie, ze adiunkt, ktory pojdzie do szkoy podstawowej bedzie bardzo dobrym nauczycielem. bardzo w to watpie. wiekszosc aidunktow nie ma zadnego przygotowania pedagogicznego, a uczyc, szczegolnie dzieci, trzeba umiec. mysle ze warto zrezygnowac z idei, ze w szkole podstawowej moze przyjsc mgr Zenek i dlatego, ze skonczyl elektronike moze fizyki zaczac uczyc.

                              co wiecej, moim zdaniem, nauczyciel to zawod o wysokim znaczeniu spolecznym. zly adiunkt narobi szkod lokalnych (slabo znany egzamin, trudnosci z zaliczeniem), zly nauczyciel, potencjalnie, na lata.

                              co wiecej, niespecjalnie widze argument. adiunkt nie pojdzie do warsztatu i nie zacznie naprawiac aut. mimo to, uwazam, ze powinien zarabiac wiecej niz mechanik.
                              • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 17:28
                                Ilosc pracy i funkcja spoleczna sa w tym wypadku porownywalne.

                                Wiekszosc dydaktyki szkol wyzszych obrabiaja adiunkci. To adiunkci prowadza cwiczenia, laboratoria, czesto rowniez wyklady i egzaminy, w zaleznosci od uczelni. Czesto rowniez prowadza prace magisterskie. Sprawdzaja kolokwia itd. Do tego dochodzi cala masa roznych czynnosci organizacyjnych, ktorymi nauczyciel w szkole nie jest obciazony.

                                Chcialbys sie leczyc u lekarza, ktorego wyksztalcili adiunkci zwolnieni z odpowiedzialnosci za to, czego i jak ucza? To, co nasi absolwenci umieja, to nie jest tylko nasza osobista odpowiedzialnosc o niskiej roli spolecznej.
                              • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 17:33
                                żeby było jasne, ja uważam, że nauczyciel powinien zarabiać dużo, bardzo dużo...

                                ale wracając do wątku:

                                bardzo watpie, ze adiunkt, ktory pojdzie do szkoy podstawowej bedzie bardzo dobrym nauczycielem. bardzo w to watpie. wiekszosc aidunktow nie ma zadnego przygotowania pedagogicznego, a uczyc, szczegolnie dzieci, trzeba umiec. mysle ze warto zrezygnowac z idei, ze w szkole podstawowej moze przyjsc mgr Zenek i dlatego, ze skonczyl elektronike moze fizyki zaczac uczyc


                                zarówno adiunkt, jak i nauczyciel dyplomowany mają takie samo przygotowanie pedagogiczne, bo zazwyczaj kończyli te same studia...

                                co do ilości pracy - no to zapominasz, że adiunkt ma na głowie jeszcze pracę naukową, a to jednak przebija mityczne poprawianie klasówek i równie mityczne dokształcanie się...


                                przekonuje mnie tylko ten argument, że adiunkt może spowodować mniejsze szkody społeczne, ale przyznam, że nie widziałem jeszcze nigdzie takiego kryterium opłacania...
                            • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 17:18
                              Wysunę hipotezę, że przeciętny adiunkt będzie co najwyżej przeciętnym dyplomowanym. Praca z uczniem w np. gimnazjum to co innego niż uczenie studentów. Nie jestem pewien, czy bardzo dobry adiunkt będzie bardzo dobrym dyplomowanym - kluczem tu są umiejętności dydaktyczne, i zapewniam, że "wykładanie" gimnazjalistom, czy nawet licealistom, to jest raz że za mało, dwa, że jest argumentem za podziękowaniem takiemu hipotetycznemu panu adiunktowi. Nauczyciel jest hospitowany, kilka-kilkanaście razy w roku. Tak, to jest pokazówka, ale musi być zrobiona zgodnie z zasadami dydaktycznymi. Przy awansach zdarza się zasięganie opinii rodziców i samorządu szkolengo nt pracy nauczyciela. Opowieści o superzajebistych zdolnościach dydaktycznych adiunktów to są bajania dla naiwnych - ci ludzie nie przechodzą rzetelnej oceny pracy dydaktycznej a w każdej szkole wyższej masz kilku superzajebistych adiunktów/profesorów, którzy czytają z pożółkłych zeszytów notatki z lat swojej młodości.
                              • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 17:36
                                he he... to tyle na temat awansu, gdyby nie wiedział jak to wygląda, pewnie bym się przejął twoim postem ;-)

                                co do reszty - po czym wnosisz, że dyplomowany ma umiejętności dydaktyczne? i po czym wnosisz, że adiunkt ani ich nie ma, ani nie potrafi nabyć????


                                przede wszystkim jednak chciałbym podkreślić, że pod względem logiki średnio się ma stwierdzenie, że spotykamy adiunktów nierobów i kiepskich dydaktyków... a dyplomowani to oczywiście tytani pracy i zdolności??? hm, świadczą o tym kandydaci na studia... coraz bardziej zanalfabetyzowani...
                                • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 17:42
                                  Zwlaszcza te niezwykle umiejetnosci dydaktyczne polskich nauczycieli to niezla sciema. To chyba taki wrodzony talent, ktory sie w cudowny sposob objawia po podpisaniu umowy o prace.
                                • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 17:46
                                  adept44_ltd napisał:

                                  > he he... to tyle na temat awansu, gdyby nie wiedział jak to wygląda, pewnie bym
                                  > się przejął twoim postem ;-)

                                  Adept, a ja wiem jak to jest stawać się adiunktem! I też się nie przejmuję ;)

                                  > co do reszty - po czym wnosisz, że dyplomowany ma umiejętności dydaktyczne? i p
                                  > o czym wnosisz, że adiunkt ani ich nie ma, ani nie potrafi nabyć????

                                  Dyplomowany ma przede wszystkim staż dydaktyczny w szkole. Tak, w szkole, w oświacie, nie w szkolnictwie wyższym. W porónaniu adiunkt-dyplomowany to jest 6-9 lat w doświadczeniu. W oświacie uczy się inaczej, przede wszystkim, sie NIE wykłada.

                                  > przede wszystkim jednak chciałbym podkreślić, że pod względem logiki średnio si
                                  > ę ma stwierdzenie, że spotykamy adiunktów nierobów i kiepskich dydaktyków... a
                                  > dyplomowani to oczywiście tytani pracy i zdolności???

                                  No, z kontekstu wynika, że jest mityczny "adiunkt", i on jest superzajebisty i superwykwalifikowany, i w ogóle, z tego co piszesz, zjada dyplomowanych na śniadanie.
                                  • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 17:52
                                    tzn. - jak to jest stawać się adiunktem? bo nauczyciele jest tak, że jak się nie da nigdzie indziej, to ktoś załatwia etat w szkole (to są wypowiedzi moich studentów, niekŧórych, dzięki Bogu - proszę mi dać 3, proszę przepuścić moją pracę - będę nauczycielem...), żeby być adiunktem jednak coś trzeba sobą reprezentować, niemniej, jak podkreślam, to są już zupełnie inne, empiryczne kwestie, na które schodzisz...

                                    hm, może już nie pamiętasz, ale w szkole wyższej też nie tylko się wykłada...


                                    co do mitycznego adiunkta, nie, nie wynika, gdyż ja mówię o stanowisku, a nie o osobach, niemniej tak, myślę, że dość zwykły adiunkt zjada dypolomowanego, i mówię to po doświadczeniach związanych z dość długotrwałym nauczaniem nauczycieli na studiach podyplomowych...
                                    • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 18:02
                                      wiesz, dużo dyskutowaliśmy o patologiach i nepotyźmie, to jest dobry zakres materiału do refleksji nt stawania się adiunktem. stawanie się adiunktem może być też patologiczne, jak stawanie się nauczycielem, porozglądaj się jak wygląda sytuacja na doktoranckich i co się dzieje z młodymi doktorami, którzy adiunktami nie zostają.

                                      wiem że w szkole wyższej nie tylko się wykłada, ale to nie ma nic do rzeczy, dyskutujemy o czym innym, poza tym robotę naukową częściowo rekompensuje 20h pensum w szkołach.

                                      z resztą się nie zgadzam, zresztą, jak adiunktom tak źle to niech się zatrudnią w podstawówce ;) oczywiście nie zrobią tego, za wygodnie, no i kupa z tych adiunktów poza wykładaniem i uprawiwniem kulawej nauki nie potrafi w życiu zrobić nic, nie ma na życie pomysłów, a ich umiejętności i kwalifikacje na realnym rynku pracy są nic nie warte (nauczycieli zresztą też to dotyczy, żeby nie było). i z tym akcentem kończę tę dyskusję :)
                                      • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 18:18
                                        1. co ma do rzeczy to że ludzie nie dostają pracy z tym? po prostu jej nie ma... poza tym masz tu jakąś konkurencję (ja nie mówię, że ona jest czysta, ale coś musisz jednak reprezentować,a nie idziesz do zawodu, bo nic nie znajdujesz, jest różnica, nie?)
                                        2. sam zacząłeś o tym dyskutować...; nie rozumiem idei rekompensaty... - co do czasu, jak robisz serio pracę naukową, to nie masz normowanego czasu, nie kończysz po poprawieniu mitycznej klasówki i po mitycznym dokształcaniu się (pisze mityczne, gdyż miałem kiedyś szansę przez dłuższy okres obserwować nauczyciela w akcji...)
                                        3. co do reszty, nie za bardzo rozumiem, bo jakby nie mówimy o wyborach życiowych ludzi, tylko o płacy za pracę na stanowisku...
                                • dala.tata Re: brutto!! 19.08.11, 18:22
                                  neiwiele wiem o dyplomowaniu nauczyciela, ale wydawalo mi sie ze jest wielokrotnie oceniany pod wzgledem swych umiejetnosci dydaktycznych.

                                  co do ukonczenia tych samcyh studiow, to adiunkt ma to do siebie, ze jesli wszystkiego nie zapomnial, to z pewnoscia nie nabral doswiadczenia w dydaktyce szkoly podstawowej.

                                  i teraz ja sie nie wypowiadam o dorbych i zlych adiunktach/nauczycielach. ja mowie o funkcjach. i wedlug mnie funkcja nauczyciela jest znacznie bardziej odpoweidzialna spolecznie/edukacyjnie niz adiunkta, pomimo tego, ze glownie adiunkci ucza.
                                  • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 18:28
                                    no więc ta ocena jest kompletną ściemą... jeśli narzekamy na ocenę na uni... to w szkole ona nie istnieje... i myślę, że niewyspany to przyzna
                                    ale ludzie nie tracą zdolności nabywania doświadczenia, nie?

                                    tu myślę podobnie (jeśli chodzi o odpowiedzialność) - no ale biorąc pod uwagę, że ten adiunkt kształci tego nauczyciela, to chyba ma ją jeszcze większą, nie? ;-)
                                    • dala.tata Re: brutto!! 19.08.11, 18:38
                                      ale ja to akceptuje. jednak, wiesz, podobna sciema jest mwoienie o fantastycznosci adiunktow. co wiecej, ja naprawde sobie zdaje sprawy z tego, jakich mamy nauczycieli. sam ich doswiadczylem.

                                      i pewnie ja sie bardziej wypowiadam o funkcji a nie o systemie ocen, konkrentych nauczycielach itd itd.

                                      nie, nie zgadzam sie. w ostatecznym rachunku przed klasa staje nauczyciel, a nie adiunkt, ktory go nauczyl. i to ten nauczyciel sie powinien doksztalcac, douczac itd itd. to, ze tego nie robi, to insza inszosc.
                                      • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 18:47
                                        ja nie mówię o fantastyczności adiunktów - dlatego też chciałem uniknąć kwestii złych, dobrych... bo, jak piszesz, z nauczycielami jest podobnie, interesuje mnie stanowisko... i po lekkim przemyśleniu - wycofuję się z przyznania racji, ze społecznie nauczyciel jest czymś bardziej odpowiedzialnym. Myślę, że za takim stwierdzeniem istnieje niewiara w naukę i wiara w edukację, otaczający nas świat pokazuje, że to edukacja (a nie nauka) zbankrutowała, czy też zbankrutowała zamiana elitarnej wiedzy na popularną edukację... Oczywiście, za tym, co mówię, kryje się pewna idealna wizja pracownika nauki, ale ona się kryje również za tym, co piszesz o nauczycielu
                                        • dala.tata Re: brutto!! 19.08.11, 19:25
                                          zupelnie sie z tym nie zgadzam. to jest przejaw kompletnej wiary w edukacje.

                                          tyle ze ja doceniam wwlasnie te edukacje w pierwszych krokach ktore robi dziecko. nauczyciel moze strasznie duzo. ja nie mialem takich nauczycieli, ale mialem rodzine. ci, co nie maja, nie maja nikogo.

                                          naukowcy, w tym adiunkci, maja zupelnie inne zadania, niektorzy wazniejsze, niekotrzy mniej wazne. jednak odpoweidzialnosci takiej nie maja. tak mi sie zdaje.
                                          • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 19:28
                                            krakowskim targiem - mają tak samo dużą, ale w innej sferze, pracownik uczelni jednak powinien budować pewien kapitał kulturowy
                                            • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 20:12
                                              Nie wiem, co to jest ten kapital kulturowy, ktory mam budowac ;-) , ale... Po prostu cele sa inne na roznych etapach edukacji. Kiedys na studia szly elity, dzisiaj idzie kazdy, kto chce. Od czasu do czasu mam na studiach drugiego stopnia magistrantow, ktorych musze nauczyc wyrazac swoje mysli, uzywajac zdan zlozonych. Szkola tego nie nauczyla, ja musze, bo inaczej ten czlowiek nie napisze pracy magisterskiej. My ten awans spoleczny realizujemy w praktyce.
                              • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 17:38
                                No to pojechales. Z doswiadczenia wiem, ze jezeli nauczyciel opowiada ne lekcji dyrdymaly niezgodne z prawda, jezeli wymaga od uczniow czegos, co jest po prostu merytorycznie niepoprawne, to nie ma sily, nic takiemu nauczycielowi nie mozna zrobic, bo karta nauczyciela.

                                Zgodnie z nowa ustawa nauczyciel akademicki ma byc oceniany nie rzadziej niz co dwa lata, z mozliwoscia rozwiazania umowy w razie oceny negatywnej. W tej chwili wiekszosc uczelni zatrudnia adiunktow na okreslony czas. Ocena negatywna oznacza brak nowej umowy o prace. Jakby nauczycieli oceniac wedlug tych samych zasad, to wiekszosc sama by sie zwolnila.
                                • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 17:43
                                  a jak wygląda ścieżka awansu zawodowego nauczyciela? hm coś o tym wiem, bo np. biegają za mną moi byli studenci, bym im podpisał, że wysłuchali referatu na sesji - gdyż to wkładają do teczki awansu zawodowego... itp. itd... dyplomowanie jak nic...
                                  • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 17:48
                                    Miły adepcie, już nie ma teczek, od 3 lat mniej więcej, pozdrawia niewyspany od roku mianowany, którego to wyczynu dokonał bez żadnej teczki z miliardem zaświadczeń!
                                    • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 17:55
                                      wow, no to mamy postęp (z czego się cieszę), całe trzy lata, a co teraz macie?
                                      • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 17:57
                                        swoją drogą, jak się ma hab. to się jest automatycznie dyplomowanym, odwrotnie to nie działa, nie?
                                        • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 18:04
                                          że co?

                                          jak masz dr to jesteś kontraktowym, zaliczają Ci staż (1 rok pracy) i masz o rok szybsze awanse.

                                          także, jesteś kontraktowym :)
                                        • dala.tata Re: brutto!! 19.08.11, 18:24
                                          i to jest kompletny absurd. habilitacji nie robisz z dydaktyki. podobnie zreszta jak lepeij sie leczyc o lekarza z prawidziwa specjalizacja niz o profesora, ktory stopnie i tytul zdobyl na podstaiwe prac (byc moze waznych i ciekawych) z historii medycyny.

                                          adept44_ltd napisał:

                                          > swoją drogą, jak się ma hab. to się jest automatycznie dyplomowanym, odwrotnie
                                          > to nie działa, nie?
                                          • adept44_ltd Re: brutto!! 19.08.11, 18:28
                                            niewyspany to sprostował - kontraktowego...
                                            • chilly Re: brutto!! 19.08.11, 19:54
                                              Może warto przypomnieć młodzieży, że w momencie wejścia w życie reformy systemu edukacji zatrudnieni już w szkołach nauczyciele mianowani (czyli praktycznie wszyscy) automatycznie zostawali mianowanymi w nowym systemie. A dyplomowanym można było zostać już po trzech latach (na podstawie zawartości "teczki"). I niemało osób nimi zostało. A niektórzy mogli nim zostać jeszcze szybciej - już po roku. Dotyczyło to nauczycieli z ukończonymi dwoma kierunkami studiów, dyrektorów (no bo jakże - dyrektor ma mieć niższy stopień awansu zawodowego niż jego podwładny?) i - uwaga, uwaga! - etatowi działacze związkowi. Ci ostatni - bo działalność związkowa uniemożliwia im spełnienie warunków awansu (ciekawy argument - dziwne, że nie uwzględnia się go np. przy robieniu specjalizacji w medycynie). Potem procedurę awansową próbowano trochę ucywilizować, ale doskonała to ona nie jest. Zmiany miały na celu m.in. wydłużenie drogi awansu, no bo wyższy stopień, to wyższe koszty dla państwa (z czego doskonale zdają sobie sprawę dyrektorzy szkół czy rządzący nimi wójtowie. Ta sama przyczyna legła u podstaw usunięcia dwóch projektowanych wcześniej stopni awansu zawodowego. Co prawda, nadal istnieje stopień profesora oświaty (równoważny doktorowi habilitowanemu), ale tylko jako stopień honorowy, bez dodatkowego wynagrodzenia.
                                              Tyle w tej kwestii. Nadal uważam, że wymagania wobec adiunktów są i muszą być znacznie większe niż w stosunku do 600-tysięcznej (teraz już może mniejszej) rzeszy nauczycieli szkól niższego szczebla. A za tym musi iść wyższa płaca.
                                              • niewyspany77 Re: brutto!! 22.08.11, 09:40
                                                W tym co piszesz o awansie na dyplomowanego to masz rację, na początku to była wolnoamerykanka, choć chodziło o coś innego: wtedy w szkołach było jeszcze dużo starszych nauczycieli, którzy byli chwilę przed emeryturą (nabywaną ówcześnie po 20 czy 25 latach pracy). Owi błyskawiczni dyplomowani równie błyskawicznie odchodzili na emerytury, na ich miejsce przyszli młodzi. Obecnie w szkołach praktycznie nie ma "szybkich dyplomowanych".

                                                Ten profesor oświaty to niezły fantom, kasa za tym nie idzie, więc ludzie mają to gdzieś. Poza tym równanie tego czegoś z habilitacją od lat wzbudza we mnie uczucie wesołości - ten kto to wymyślił, musiał niezłe zioła palić.
                                • dala.tata Re: brutto!! 19.08.11, 18:19
                                  z dosiwadczenia tez wiem, ze adiunkci opowiadajacy dyrdymaly studentom sa rownie bezkarni. i taka dyskusja nie ma wiekszego sensu. nie znam sie na karcie nauczyciela i nie chce sie wypowiadac na temat ustaw.

                                  z doswiadczenia tez wiem, ze nauczanie dzieci mlodyszch w szkole to to gorsze niz katorga. z dosiwadczenia tez wiem ze przygotowywanie sie do dobrej lekcji w szkole podstawowej to wiecej wysilku niz do zajec.

                                  co do argumentu 'ad doctorum' - ja ogolnie nie chcialbym sie leczyc. i nie chcialbym tez pojsc do lekarza co mial trojki, a takze do lekarza co LEP zdal na minimum punktow (jesli LEP jeszcze istnieje).

                                  charioteer1 napisał:

                                  > No to pojechales. Z doswiadczenia wiem, ze jezeli nauczyciel opowiada ne lekcji
                                  > dyrdymaly niezgodne z prawda, jezeli wymaga od uczniow czegos, co jest po pros
                                  > tu merytorycznie niepoprawne, to nie ma sily, nic takiemu nauczycielowi nie moz
                                  > na zrobic, bo karta nauczyciela.
                                  >
                                  > Zgodnie z nowa ustawa nauczyciel akademicki ma byc oceniany nie rzadziej niz co
                                  > dwa lata, z mozliwoscia rozwiazania umowy w razie oceny negatywnej. W tej chwi
                                  > li wiekszosc uczelni zatrudnia adiunktow na okreslony czas. Ocena negatywna ozn
                                  > acza brak nowej umowy o prace. Jakby nauczycieli oceniac wedlug tych samych zas
                                  > ad, to wiekszosc sama by sie zwolnila.
                                  >
                                  • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 18:47
                                    Spora czesc tej dyskusji jest bez sensu. Niewyspanemu sie wydaje, ze nauczyciel dyplomowany jest super-hiper-bogiem, bo jakies wymagania musial spelnic, zeby awansowac. Nie to, co jakis tam adiunkt, ktore se tylko przychodzi do pracy i cos tam mamrocze pod nosem, a potem jest z tego egzamin. To nie jest prawda. W kazdej pracy trzeba spelniac jakies wymagania. Ten adiunkt musial zrobic doktorat, zeby dostac posade, a potem przejsc kilkakrotnie calosciowa ocene, zeby ja utrzymac. Tu mi sie przypomina bardzo trafne stwierdzenie tomka z sasiedniego watku: kazda praca to jest zapierdziel i wyslugiwanie sie, i naprawde nie ma powodu, by nauczyciel uwazal sie za kogos lepszego. Niewyspany zna ten zapierdziel z jednej tylko strony, jako nauczyciel, a praca na uczelni wydaje mu sie jakims rajem slodkiego nierobstwa. Nauczycielom naleza sie, zdaniem niewyspanego, podwyzki, bo musza zapierdzielac, a adiunktom mozna dac tylko, jak beda grzeczni. Otoz nie. Nierobow jest pewnie tyle samo w szkolach, co na uczelniach, a o zakresie obowiazkow nauczyciela akademickiego niewyspany ma bardzo slabe pojecie (przychodze i se wykladam, a potem robie egzamin - no luz i laba!).
                                    • niewyspany77 Re: brutto!! 19.08.11, 19:44
                                      charioteer1 napisał:

                                      > Spora czesc tej dyskusji jest bez sensu. Niewyspanemu sie wydaje, ze nauczyciel
                                      > dyplomowany jest super-hiper-bogiem,


                                      Ja Cię Chario pięknie proszę, jak chcesz bredzić, to we własnym imieniu. Nic takiego nie napisałem, nie powiedziałem i nie jest to zgodne z moimi poglądami.
                                      • charioteer1 Re: brutto!! 19.08.11, 20:07
                                        We wlasnym imieniu wyrazam ocene twojego sposobu rozumowania.
                                    • michianstefanoff nauczyciel - adiunkt 20.08.11, 14:22
                                      cztery lata pracowałem w liceum ogólnokształcącym jako nauczyciel przedmiotów ekonomicznych (jeszcze za czasów klas autorskich), równolegle jako asystent i później adiunkt
                                      i oceniam to tak, że z dziećmi pracuje się ciekawiej, są bardziej zaangażowane niż studenci, są bardziej ciekawe świata, dlatego łatwiejsze jest prowadzenie zajęć z dziećmi, zdecydowanie łatwiejsze niż analogiczna działka dla zblazowanych leniwych studentów. Z 32-27 uczniów z mojej klasy w liceum (4 klas, 4 lata pracy), 30-25 wybrało moją uczelnię po maturze i teraz spotykam ich jako VIP-ów w różnych instytucjach finansowych, rozpoznają mnie z daleka, jeden z tych dzieciaków kończy teraz doktorat w mojej katedrze a kilku innych w innych katedrach ale na mojej uczelni.
                                      Studenta zazwyczaj nie da się poprawić - jest to za późno.
                                      Co do kontroli - to się nie zgodzę. Jako adiunkt jestem kontrolowany co pół roku w kwestii dydaktyki, trzypoziomowo, kierownik katedry, dziekan, ktoś tam z kadr. Na dywaniku w tej kwestii byłem na jednej uczelni z 12 razy za detale. Odsunięto mnie od 2 przedmiotów, za drobiazgi. W LO z kolei przez 4 lata raz byłem poddany kontroli i wezwany do dyrektor na dywanik za to, że dawałem jedynki tym co nie umieją. Jak nie przestanę stawiać jedynek - to zakończy się współpraca.
                                      Dzieci w szkole - a miałem "trudną" młodzież z tzw. "trójkąta bermudzkiego" we Wrocławiu - zresztą IV LO też w tym trójkącie się znajduje (Świstackiego) - z kolei są jeszcze do uratowania. Nie wiem czy to był równoległy sukces pracy kilku pedagogów czy tylko mój własny - ale miałem taką grupkę 5 uczniów, którzy wyraźnie szli złą drogą i postawiłem sobie ich za cel i modlitw i świadomego oddziaływania ku poprawie. Udało się. Jeden z nich nie poszedł na moją uczelnię - poszedł na SGH :-), reszta skończyła mój uniwerek. A mieli już nie wyleźć z rynsztoka. Jako studenci w tym stanie pewnie nie mieliby szans na pomoc, ale dzieci można jeszcze kształtować i obserwować proces ratowania.
                                      Niestety system klas autorskich się skończył.
                                      Poza LO z pracą w szkole z dziećmi miałem doświadczenie w technikum na Dubois - ale szybko zrezygnowałem - pierwsze moje subiektywne wrażenie (negatywne) na temat podejścia kadry i tego co się dzieje w szkole przeważyły.
        • flamengista lol 19.08.11, 18:49
          Przypomina się stary dowcip o studencie arabskim w Polsce. Tata-bogaty szejk się go pyta, jak się u nas studiuje. A on na to: fajnie, tylko jest trochę dziwnie. Studenci na uczelnię przyjeżdżają autami, a profesorowie autobusami. A ojciec na to: nie martw się, kupię ci autobus...

          Ale na poważnie: w sumie inicjatywa niegłupia, choć z zupełnie innego powodu. Kampusy uniwersyteckie też się zapychają, brakuje miejsc - więc zniżki dla pracowników naukowych mogłyby zachęcić część ludzi do korzystania z miejskiej komunikacji. Tylko kto za to zapłaci?

          Natomiast kuszenie zniżkami, jako zachętą do rozpoczęcia badań naukowych jest faktycznie żenujące.
    • ford.ka Re: A my? 19.08.11, 14:43
      A my
      1) nie byliśmy grzeczni (Senaty nie mogły wystosować dziękczynnych pień pod adresem NBK?),
      2) jesteśmy na tyle nieliczni, że nie warto marnować na nas pieniędzy,
      3) głosujemy bez głowy na jakieś dziwactwa zamiast na partię rządzącą (którakolwiek akurat rządzi), więc po co inwestować w taki motłoch bez pojęcia?
    • darek12345 Re: A my? 19.08.11, 21:07

      > nauczyciel dyplomowany będzie miał 2995 zł plus (zapewne) 20% dodatku stażowego
      > + nadgodziny + drobne dodatki. Jak się czujecie koledzy adiunkci z prestiżowyc
      > h uni?

      Proponuję protest. Najskuteczniejsza forma protestu to zwolnienie się z pracy (lekarze tak robili i dostali podwyżki).

      P.S.
      Ja w proteście nie biorę udziału, bo nie jestem z prestiżowego uni i nie uważam, że za mało zarabiam jako adiunkt.
      • chilly fakty i mity :) 20.08.11, 12:27
        gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90440,10102991,Cala_prawda_o_zarobkach_wykladowcy.html
        Po przeczytaniu artykułu nadal nie wiem, czy zarabiamy dobrze czy źle. Mniejsza jednak o pieniądze. najbardziej spodobał mi się fragment:
        "- Jeśli komuś nie zależy na zarabianiu kokosów, to praca wykładowcy jest świetna. Pracuje dwa, trzy dni w tygodniu, ma płatne wakacje i stałą pensję. Ale by to osiągnąć musi się uczyć kilkanaście lat i przez resztę życia pracować naukowo, publikować teksty i przygotowywać zajęcia. To już jest mniej fajne - ocenia ".
        • adept44_ltd Re: fakty i mity :) 20.08.11, 15:37
          [b]chilly napisał:


          > Po przeczytaniu artykułu nadal nie wiem, czy zarabiamy dobrze czy źle.


          autorowi artykułu wyraźnie zmieniła się koncepcja w trakcie pisania
          • chilly Re: fakty i mity :) 20.08.11, 19:12
            adept44_ltd napisał:
            > [b]chilly napisał:
            > > > Po przeczytaniu artykułu nadal nie wiem, czy zarabiamy dobrze czy źle.
            > >
            > autorowi artykułu wyraźnie zmieniła się koncepcja w trakcie pisania

            Otrzymał telefon " z góry"?
    • eni.huso Re: A my? 21.08.11, 13:20
      Szkoda mi nauczycieli "szkolnych" gdyż moja praca w porownaniu z ich to sielanka.
      Poza tym adiunkt zarabia więcej i poza tym podwyzki byly w zeszłym roku.
    • barboorka1313 Re: A my? 21.08.11, 21:18
      Znam pracę nauczyciela z doświadczenia i pracę adiunkta - z racji niedawno skończonych studiów oraz z domowych obserwacji :) I stwierdzam, że i w szkole i na uczelniach płaca powinna być wynikiem rzetelnej oceny pracy a nie kwalifikowania się do jakichś tam widełek. I tyle.
      A jeśli idzie o to, kto ma łatwiejszą pracę, to napiszę tylko tyle: jak student przeszkadza w zajęciach, to się mu pokazuje drzwi i albo się poprawi od razu, albo do następnych zajęć. Jak mi dziecko przeszkadza, to nawet ciężko zwrócić uwagę, bo na 99% będę miała zaraz problemy z rodzicami a co za tym idzie z szefową.
      Co do awansu: Ja wiem, że doktorat, habilitacja wymaga ciężkiej pracy, ale zostaje się na uczelni, bo się lubi pracę naukową, chyba się nie mylę? :P A awans to chodzenie na kursy, szkolenia, warsztaty, często opłacane z własnej kieszeni, produkowanie niepotrzebnych papierków (nie zgodzę się, że nie ma teczki, bo moja dyrekcja chce mieć potwierdzenie na każdą pierdołę), robienie wszystkiego, co się komuś wymyśli, bo "Tobie się to przyda do awansu". Chwilami się zastanawiam, po co mi to wszystko, skoro po trzech latach takiej roboty dostanę 300 zł brutto podwyżki.
      • chilly c.d.n. 24.08.11, 08:48
        "Resort edukacji poinformował także o podwyżkach dla nauczycieli. Podwyżki obejmą ponad 600 tys. nauczycieli. Ich wynagrodzenie od 1 września wzrośnie po raz kolejny o 7 procent. Wysokość średnich wynagrodzeń nauczycieli w poszczególnych grupach awansu zawodowego będzie wynosiła: - dla nauczyciela stażysty: 2618 zł (1546 zł w roku 2007 – wzrost o 69 proc.) - dla nauczyciela kontraktowego: 2906 zł (1933 zł w roku 2007 – wzrost o 50 proc.) - dla nauczyciela mianowanego: 3770 zł (2706 zł w roku 2007 – wzrost o 39 proc.) - dla nauczyciela dyplomowanego: 4817 zł (3479 zł w roku 2007 – wzrost o 38 proc.)".
        wiadomosci.onet.pl/kraj/uczniow-czekaja-duze-zmiany-to-ostatni-rok,1,4828373,wiadomosc.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka