Dodaj do ulubionych

Smród, nie murzyn

15.11.10, 19:47
moj ty boze, ile w tym histerii -smierdzcie, nareszcie czyste powietrze, super puby - tylko nie wylweajcie dziecka z kapiela - co i kto smierdzi, to rzecz indywidualna, a nie zbiorowa i ustalona prawem. To jest ograniczeanie wolnosci do wydzielania zapachow i nie wiadomo kto pierwszy i z jakiego wyroku Opatrznosci -z brzegu.
A puby znikna, nikt nie idzie do pubu, aby obwachiwac innych. Mysle, ze apogeum histerii zostalo osiagniete. Poczatkowo naprawde myslalem, ze w tej okazjonalnej i modnej tezie malpowania seriali amerykanskich - czystosci powietrza, o raka, nawet u malych niepalacych dzieci z rodzin niepalaczy, zyjacych niemal sterylnie na poziomie dezynfekcji zycia naturalnego - chodzi o cos szczytnego dla ogolu spoleczengo. A tu tylko o smrod. Parmazan kochani tez smiedzi, a smakuje. I na koniec kto wam do diabla kaze obwachiwac Zakowskiego, chodzic do zadymionych restauracji ? W kosciele tez kadza -mnie ten zapach tam przeszkadza, moze dlatego i tam rzadko chodze.
Obserwuj wątek
    • tak_bywa Smród, nie murzyn 15.11.10, 20:03
      Ja od ponad 20 lat nie palę w restauracjach, kawiarniach, przystankach ani na balkonie wolę bardziej luksusowy sposób, czyli we własnych 4 ścianach. Mieszkam przy ruchliwej ulicy i byłabym szczęśliwa, gdybym nie musiała wdychać smrodu spalin setek samochodów, które w ciągu 17 godzin sznureczkiem pod moimi oknami przejeżdżają. Czekam na propozycję rozwiązania kwestii wszechobecności tego właśnie smrodu. Chociaż mam dziwne uczucie, że Pan należy do posiadaczy jednego z milionów smrodzących - przepraszam rozsiewających czysty, ożywczy tlen.
      Z jednym się w tej kampanii zgadzam z zakazem palenia w kawiarniach, restauracjach i innych punktach gastronomicznych z wyłączeniem tzw. ogródków na wolnym powietrzu. No i oczywiście we wszelkich pomieszczeniach, gdzie jest chociaż jeden niepalący. Nie rozumiem tylko, dlaczego nie można u nas wprowadzić tzw. palarni z porządną wentylacją.
      • jurgi-fld Po stokroć się podpisuję 15.11.10, 21:00
        Nic więcej, tylko się podpisać.
        my.opera.com/Jurgi/blog/nie-zabijajcie-nas
        _______________
        Wyśmiewisko Różności • „Dajcie mi punkt oparcia, a wyśmieję wszystko”
        Elementy i fragmenty • …coś więcej niż tylko część całości
        Kopalnia Wiedzy • twoja ręka na pulsie nauki
        • misiek.20 Panie Orliński to siedź sobie Pan w knajpach 16.11.10, 00:38
          gdzie nie ma smrodu, ale czemu WSZYSCY mają w takich knajpach siedzieć? Czemu nie może być knajp dla tych co smród lubią? Specjalnie dla nich, najlepiej z zakazem wstępu dla niepalących (tak jak w knajpach dla NIEPALĄCYCH zakazem wstępu dla palaczy), żeby nie musieli biedacy wciągać dymu.

          Co w tym takiego złego?

          Czemu ludzi pozbawia się wyboru? Czy to nadal demokracja?
          • banzai123 Re: Panie Orliński to siedź sobie Pan w knajpach 16.11.10, 00:47
            > gdzie nie ma smrodu, ale czemu WSZYSCY mają w takich knajpach siedzieć? Czemu n
            > ie może być knajp dla tych co smród lubią? Specjalnie dla nich, najlepiej z zak
            > azem wstępu dla niepalących (tak jak w knajpach dla NIEPALĄCYCH zakazem wstępu
            > dla palaczy), żeby nie musieli biedacy wciągać dymu.

            Dlaczego? Bo ludzie palący i niepalący mieszkają na jednej planecie i nie zaczną nagle odwiedzać osobnych miejsc. I jak pan Orliński słusznie zauważył, zasady kultury osobistej wobec nałogu palenia są bezsilne - palacze od zawsze narzucali swoją wolę niepalącym, fajnie, że powoli się to zmienia, bo ja nikomu prawa do nałogu nie odbieram, tylko czemu odbiera mi się wolność życia towarzyskiego bez dymu - przecież nikogo od papierosów nie uzależniałem, ludzie sami to sobie robią i sami powinni przyjmować konsekwencje tego.
            • misiek.20 Re: Panie Orliński to siedź sobie Pan w knajpach 16.11.10, 01:08
              > Dlaczego? Bo ludzie palący i niepalący mieszkają na jednej planecie i nie zaczn
              > ą nagle odwiedzać osobnych miejsc. I jak pan Orliński słusznie zauważył, zasady
              > kultury osobistej wobec nałogu palenia są bezsilne - palacze od zawsze narzuca
              > li swoją wolę niepalącym,

              Niby czemu? Palacze są w mniejszości, więc jednym demokratycznym głosowaniem możecie wybrać pójście do knajpy dla niepalących, gdzie PALIĆ NIE MOŻNA. Tak palacze głosowaniem mogą przegłosować pójście do knajpy gdzie PALIĆ MOŻNA. Tak działa demokracja na której ten kraj się (podobno) opiera. Twoja wolność życia towarzyskiego pozwala Ci chodzić do knajp gdzie palić NIE MOŻNA, a wolność życia towarzyskiego palaczy pozwala im korzystać z miejsc gdzie mogą palić i zabrania korzystania z miejsc gdzie palić nie można.

              Wolność grupy odebrana poprzez zabranie wolności innej grupy nie jest wolnością tylko dyktaturą.
              • von_seydlitz Śmród i brud.... 17.11.10, 07:29
                Wszystkie elementy białe w domu palacza stają się żółte, oprócz sadzy osadza się tłuszcz....

                Podobnie w miejscach publicznych...

                czy pan Żakowski może sprzątał kiedys przystanek po palaczach? Fermentujący tytoń pachnie obrzydliwie....
                • snellville Re: Śmród i brud.... 17.11.10, 07:53
                  von_seydlitz napisała:

                  > Wszystkie elementy białe w domu palacza stają się żółte, oprócz sadzy osadza si
                  > ę tłuszcz....
                  >
                  > Podobnie w miejscach publicznych...
                  >
                  > czy pan Żakowski może sprzątał kiedys przystanek po palaczach? Fermentujący tyt
                  > oń pachnie obrzydliwie....


                  Byles w takim publicznym plastykowym kiblu(nie wiem jak sie nazywa po polsku,za moich czasow ich nie bylo) ?
                  No co pewnie nie wlazles bo smierdzi i sie zlales w gacie?
                  Spadaj czyscioszku.
                    • gruby_dolar Re: Śmród i brud.... 17.11.10, 10:16
                      ależ to proszę Cię bardzo ale niech właściciel sam decyduje do kogo kieruje swój lokal!! TO JEST WOLNOŚĆ. Sam wybudowałem sobie lokal, płacę za niego, z tego lokalu utrzymuje siebie i swoich pracowników. Jeżeli kieruje swój dobytek do palących i jest ich mniejszość to albo a) popadnę w problemy finansowe i zbankrutuje b) zmienię terget lokalu na taki dla niepalących aby nie zbankrutować. Dlaczego nie mam prawa wyboru? Przecież to nie wasz lokal a mój prywatny. Nie ma przymusi doń chodzić. Możecie sobie wybrać inny. To JA! JA NIE WY NIEPALĄCY ZARYZYKOWAŁEM OSZCZĘDNOŚCI ŻYCIA W SWÓJ LOKAL. JAKIM PRAWEM WY MACI MI MÓWIĆ DO KOGO ADRESOWAĆ TO MIEJSCE? JESTEM WOLNYM CZŁOWIEKIEM W WOLNYM KRAJU DO JASNEJ CHOLERY. MAM ŚWIĘTE WOLNE PRAWO POZWALAĆ SPOŻYWAĆ LEGALNE UŻYWKI JAK TYTOŃ W SWOIM LOKALU A WY MACIE SWOJE ŚWIĘTE PRAWO OMIJAĆ GO SZEROKIM ŁUKIEM NIE ZOSTWIAJĄC W NIM ANI GROSZA.
                      • jean_zatapathique Re: Śmród i brud.... 17.11.10, 10:52
                        Otwierając lokal gastronomiczny kierujesz do ludzi ofertę gastronomiczną. Nie możesz narażać potencjalnych klientów na podtruwanie dymem nikotynowym tak, jak nie możesz truć ich zepsutym żarciem (bo przecież jesteś właścicielem i to Ty decydujesz co ludziom oferujesz).
                      • misfire01 Re: Śmród i brud.... 17.11.10, 11:53
                        nie do końca. W myśl polskiego prawa prowadząc restaurację kierujesz ofertę do wszystkich, którzy chcą z niej skorzystać. Nie możesz wyłączać żadnych grup. Jeśli przypadkiem zechce z niej skorzystać niepalący, Twoja argumentacja runie w gruzy.
                        Co więcej, zauważ, że w drugą stronę ten przepis działa bez zarzutu - właściciele knajp, w których nie wolno palić, kierują swoją ofertę również do palaczy. Jedynym warunkiem jest to, że palacz musi się powstrzymać od palenia w lokalu. Natomiast może mieć przy sobie papierosy, może śmierdzieć dymem, może mieć nawet raka płuc. Nie może jedynie palić, podobnie, jak zarówno palący i niepalący nie może się w nim wypróżniać, rzygać, bekać i pierdzieć. Przypuszczam, że powodem takiej, a nie innej sytuacji jest to, że jeśli nie palisz, nie przeszkadzasz nikomu obok Ciebie, a jeśli palisz - niestety, jest inaczej. Niepalący nie zmusza Cię w żaden sposób do dzielenia z nim jego nałogów. Ty jego - i owszem.
                      • tato69 Re: Śmród i brud.... 17.11.10, 12:29
                        gruby_dolar napisał:

                        > ależ to proszę Cię bardzo ale niech właściciel sam decyduje do kogo kieruje swó
                        > j lokal!! TO JEST WOLNOŚĆ. Sam wybudowałem sobie lokal, płacę za niego, z tego
                        > lokalu utrzymuje siebie i swoich pracowników. Jeżeli kieruje swój dobytek do pa
                        > lących i jest ich mniejszość to albo a) popadnę w problemy finansowe i zbankrut
                        > uje b) zmienię terget lokalu na taki dla niepalących aby nie zbankrutować. Dlac
                        > zego nie mam prawa wyboru? Przecież to nie wasz lokal a mój prywatny. Nie ma pr
                        > zymusi doń chodzić. Możecie sobie wybrać inny. To JA! JA NIE WY NIEPALĄCY ZARYZ
                        > YKOWAŁEM OSZCZĘDNOŚCI ŻYCIA W SWÓJ LOKAL. JAKIM PRAWEM WY MACI MI MÓWIĆ DO KOGO
                        > ADRESOWAĆ TO MIEJSCE? JESTEM WOLNYM CZŁOWIEKIEM W WOLNYM KRAJU DO JASNEJ CHOLE
                        > RY. MAM ŚWIĘTE WOLNE PRAWO POZWALAĆ SPOŻYWAĆ LEGALNE UŻYWKI JAK TYTOŃ W SWOIM L
                        > OKALU A WY MACIE SWOJE ŚWIĘTE PRAWO OMIJAĆ GO SZEROKIM ŁUKIEM NIE ZOSTWIAJĄC W
                        > NIM ANI GROSZA.

                        Wolność Tomku to masz we własnym domku... a i też nie do końca. A skoro to Twój lokal to zamknij go i sam sobie w nim pal. Aż się zwymiotujesz. Ale skoro masz prywatny lokal (Twój własny) i chcesz z niego czerpać korzyści to znaczy że świadczysz usługi dla ludności.. a skoro dla ludności to muszą niestety obowiązywać pewne zasady/przepisy. Więc nie wyjeżdżaj mi tutaj z wolnością... Prawda jest taka że wolność jednego człowieka ogranicza inny człowiek i tego nie zmienisz!!!
                      • tato69 Re: Śmród i brud.... 17.11.10, 12:33
                        I jeszcze jedno... ciekawe co na temat ograniczenia ŚWIĘTEJ WOLNOŚCI - na którą tak się powołujesz - mają do powiedzenia osoby niepełnosprawne... umożliwiasz im korzystanie z Twojego własnego "wolnego" lokalu??
                • krzych.korab Paliłem od 16 roku życia po 40-50 papierosów co 16.11.10, 05:59
                  dzień. Bez papierosa trudno było mnie zobaczyć i robiłem to przez 27 lat. Do rzucenia palenia nie zmusiła mnie choroba, po dziś dzień jestem zdrowy. Od 18 nie palę ale nie uważam że wszyscy muszą robić to co ja. Wprawdzie gdy ktoś pali w moim towarzystwie nie czują się komfortowo ale to mój wybór. Zawsze mogę opuścić towarzystwo.
                  • tomek854 Re: Paliłem od 16 roku życia po 40-50 papierosów 16.11.10, 06:27
                    krzych.korab napisał:

                    > dzień. Bez papierosa trudno było mnie zobaczyć i robiłem to przez 27 lat. Do rz
                    > ucenia palenia nie zmusiła mnie choroba, po dziś dzień jestem zdrowy. Od 18 nie
                    > palę ale nie uważam że wszyscy muszą robić to co ja. Wprawdzie gdy ktoś pali w
                    > moim towarzystwie nie czują się komfortowo ale to mój wybór. Zawsze mogę opuśc
                    > ić towarzystwo.

                    Nie, to że się czujesz niekomfortowo to nie jest wynik Twojego wyboru, tylko wyboru tego, co zdecydował zapalić. I to on powinien opuścić towarzystwo.


                    --
                    www.berbela.com/
                    • aro7 Mniejsza Frekwencja w Pubach ??? 16.11.10, 17:57
                      to wszyscy tam chodzą tylko po to by zajarać ?? a może dołączą Ci , dla który dym był nie do zniesienia?
                      to palacze przestaną chodzić do knajp, na koncerty, itp bo nie będzie można sie uwędzić? będą w domu siedzieć? tak jak radzą niepalącym?
                      Nierzadko sie zdarza, że w części dla niepalących też ktoś pali.. bo co mu zrobią?? taki myślenie nie wykraczające poza własną doopę..
                      terror i egocentryzm palaczy jest wprost kosmiczny.. ciekawe jakby każdy pijacy piwo w pubie - oblewał ich.. tak samo - ubranie będzie śmierdzieć i do prania.. za to bez szkody dla zdrowia...
                          • big.ot nie ma się co dziwić 16.11.10, 20:21
                            Po prostu kolejny raz wzięto społeczeństwo za mordę. Tak dokładnie kolejny krok.

                            Nie mogę wybierać, czy chcę sam płacić za leczenie czy ubezpieczać się w państwowej służbie zdrowie.
                            Nie mogę wybierać między OFE/ZUSem, a własnym oszczędzaniem na emeryturę.
                            Nie mogę wybierać tego czego dziecko ma się uczyć w szkole, a już niedługo nie będę miał wyboru kiedy posłać je do szkoły.
                            Poprzez listy wyborcze pozbawiono mnie możliwości wyboru konkretnej osoby wchodzącej do sejmu

                            Także pozbawienie mnie wyboru miejsca bez papierosa z miejscem gdzie do woli mogę biernie palić jest tylko kolejnym etapem procesu. Na końcu tego procesu dostaniemy społeczeństwo absolutnie posłuszne kaście panów, kaście do której zwykły zjadacz chleba nie ma wstępu, ma za to iluzję wyboru...pomiędzy członkami tej kasty. A ludziska cieszą się i wiwatują tak jak wtedy gdy do władzy dochodzili najwięksi rzeźnicy XX w.
                            • delfina77 Re: Jestem osobą podwyższającą frekwencję w kluba 16.11.10, 22:39
                              Ja tez wreszcie bede mogla spokojnie isc do pubu, bez koniecznosci prania potem wszystkich ubran z kurtka wlacznie. Wielkie oburzenie i histeria palaczy, a w takiej Irlandii nikt nie robi z tego problemu, po prostu jak ktos chce zapalic to wychodzi na dwor i juz, a w knajpach jest spokojnie i przede wszystkim nie smierdzi.
                          • ndjamena Knajp wylacznie dla niepalących 17.11.10, 11:10
                            nie było w moim mieście (stolicy województwa) ani jednej, nawet wśród restauracji było ciężko. powód? hmm chyba chciwosc (i to zle pojeta bo oparta na zalozeniu ze zyski beda mniejsze co uwazam, że jest nieprawdą i bezpodstawną obawą). zeby nie bylo watpliwosc - nie mam nic przeciw wzbogacaniu się wlascicieli klubow, jak juz wspomnialam, sama chetnie zostawiam im troche grosza potem jak zakaz wprowadzono, ale jakies standardy MUSZA byc. nie wiem, czemu nikt nie protestuje przeciw wymogom sanepidu np. Dziwi was, że w sklepie musi byc umywalka z bieżącą wodą? toaleta? przeciez to jest jawne ograniczenie wolnosci gospodarczej! jak ktos chce kupowac w sklepie w ktorym lepi sie od brudu a pracownik nie umył rąk po wypróżnianiu się niech to robi. Tylko mam dziwne wrazenie, że bez sanepidu wiekszosc sklepow by tych toalet nie miala. Tak to juz dziala.
                    • gruby_dolar Re: Paliłem od 16 roku życia po 40-50 papierosów 17.11.10, 10:22
                      tomek854 napisał:


                      > Nie, to że się czujesz niekomfortowo to nie jest wynik Twojego wyboru, tylko wy
                      > boru tego, co zdecydował zapalić. I to on powinien opuścić towarzystwo.
                      >
                      A to niby dlaczego? Palacz ryzykuje to że straci kontaty towarzyskie. Ale powinien się uczyć na swoich błędach. Nie "bo takie jest prawo" a dlatego, że akcja rodzi reakcję.

                      To jest dokładnie ta sama sytuacji jak z ZUS'em. Eksperci stwierdzili, że "wszyscy Polacy są zbyt głupi" i dlatego to oni OFE + ZUS, będą dbać oczywiście nie za darmo o moja emeryture a ja nei mam prawa zdecydować inaczej.

                      Jest wolność jest wybór. Akcja rodzi reakcję, tylko w ten sposób można sie czegoś nauczyć. Dając przyzwolenie na wkraczanie państwa w wolność osobistą i gospodarczą zapominamy o demokracji i wolnościach. Palacz ma prawo zapalić w towarzystwie, Ty masz prawo mu powiedzieć żeby spieprzał.
                      • tomek854 Re: Paliłem od 16 roku życia po 40-50 papierosów 17.11.10, 16:50
                        gruby_dolar napisał:

                        > A to niby dlaczego? Palacz ryzykuje to że straci kontaty towarzyskie. Ale powin
                        > ien się uczyć na swoich błędach. Nie "bo takie jest prawo" a dlatego, że akcja
                        > rodzi reakcję.

                        To nie będzie działało. Bo w przypadku takiego konfliktu palacz ma większe ciśnienie żeby nie ustąpić - nałóg go ciśnie, a palenie nie jest widziane jako coś specjalnie złego. Osoba niepaląca w takiej zaś sytuacji musiałabybyć niekulturalna (u mnie skończyło się na fizycznym i dosłownym wykopaniu palaczki z mieszkania, ale to było MOJE mieszkanie).

                        > Palacz ma prawo zapalić w towarzy
                        > stwie, Ty masz prawo mu powiedzieć żeby spieprzał.

                        I widzisz, dlatego właśnie to nie działa. Palenie jest bardziej akceptowalne niż "mówienie komuś żeby spieprzał". Więc jeżeli chcę być kulturalny, muszę się wędzić, bo ja wiem, ze "mówienie komuź żeby spieprzał" jest chamstwem, palacz zaś w paleniu nic złego nie widzi.


                        --
                        Poziomki powstają przez przewracanie pionków.
                  • tomek854 Re: Paliłem od 16 roku życia po 40-50 papierosów 16.11.10, 06:30
                    krzych.korab napisał:

                    > dzień. Bez papierosa trudno było mnie zobaczyć i robiłem to przez 27 lat. Do rz
                    > ucenia palenia nie zmusiła mnie choroba, po dziś dzień jestem zdrowy. Od 18 nie
                    > palę ale nie uważam że wszyscy muszą robić to co ja. Wprawdzie gdy ktoś pali w
                    > moim towarzystwie nie czują się komfortowo ale to mój wybór. Zawsze mogę opuśc
                    > ić towarzystwo.

                    No i to jest właśnie to dziwne myślenie. NIe wydaje Ci się, że Twój dyskomfort spowodowany tym, że ktoś pali nie jest wynikiem Twojego wyboru tylko wyboru palacza? Jakby nie palił, to byś się dyskomfortowo nie czuł.

                    Dlatego właśnie chyba jest słuszne, zeby to palacze opuszczali towarzystwo "na dymka".


                    --
                    Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
          • kraq ===brawo autor!!!!==== 16.11.10, 21:02
            świetna odpowiedź na bzdury żakowskiego i powtarzane ciągle te same argumenty smrodziarzy!!! mam przesłanie do jarających idiotów, że nie mam zamiaru wybierać knajpy z żarciem ze względu na pety. trzeba być debilem, żeby kazać ludziom brać to pod uwagę zamiast cen, wystroju, obsługi, kuchni, lokalizacji, itd. 5 minut w towarzystwie palącego kretyna i masz ubranie do prania całe. a jak masz pecha zjeść lunch, obiad w towarzystwie takiego idioty, to albo się przebierzesz w środku dnia albo do końca dnia śmierdzisz. to już mniejsza szkoda jest od puszczania bąków, bo ubranie nie zaśmierdnie w 5 minut. koniec tego na szczęście
          • gruby_dolar Re: Ja także - genialny artykuł 17.11.10, 10:39
            a czy mój wybudowany za własne pieniądze lokal, na kupionem przeze mnie, mojej ziemi to moje 4 ściany czy już znacjonalizowane?

            Jesteście komunistami. Dopóki jesteście za partią to ORMO i ZOMO to wasi bracia. Tak samo jak w faszystowskich Niemczech. Dopóki nosiło się bujną arysjką czuprynę to spoko, w końcu parchy zostaną przegonione.
      • czerwony_rower Re: Smród, nie murzyn 15.11.10, 23:33
        poczekaj to tez zaraz wprowadza, W Niemczech, gdzie zakaz palenia w restaruracjach i pubach jest juz od dawna (i jakos nie splajtowaly), sa tez strefy, gdzie starym 'smierdzacym' samochodem nie wjedziesz.
        Sasiadka, skunks w kolorze blond, tez pali sobie w 4 scianach. I mnie nic do tego ... no gdyby jeszcze swoj smrod laskawie tez trzymala w swoich 4 scianach.
        • gabriel Re: Smród, nie murzyn 15.11.10, 23:40
          Rozumiem że kolejne zakazy będą dotyczyć wentylacji obór, i chlewów, a może i innych przybytków w których śmierdzi. Bydłu zaś i nierogaciźnie będzie się podawać paszę która będzie powodować że będą sr... fiołkowo :)

          To właściciel lokalu powinien decydować czy wolno czy nie wolno w nim palić, bo to właściciel lokalu decyduje o wystroju menu muzyce, czy co tam jeszcze mu przyjdzie do głowy. Klienci zaś, decydują czy wchodzą czy nie do takiego lokalu. Nikt nikogo na siłę do miejsc gdzie się pali nie ciągnie.
          Więc skończcie pieprzyć że ktoś kogoś truje pod przymusem.

          N
          --
          Doszedłeś do końca liny i nie wiesz co zrobić? Zawiąż pętle i powieś się.
          • czerwony_rower Re: Smród, nie murzyn 15.11.10, 23:54
            Co tak agresywnie? Na odwyku?
            Do pubow/restauracji/itp (zazwyczaj) nie chodze, bo smierdzi i nie mam ochoty wdychac dym z papierosow. Nikt mnie nie zmusza by tam chodzic, wzglednie jak z kims to proponuje miejsce wolne od smrodu. Zasadniczo jestem za ogolnym zakazem palenia ... dodam do tego jeszcze zakaz noszenia beretow i czarnych dzinsow :).
            'Pod przymusem' to mnie truje sasiadka, ale to inna sprawa.
              • czerwony_rower Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 19:07
                przestan palic bo Ci juz chyba logiczne myslenie?
                Wybacz, ale gdzie doczytales, ze zabraniam Ci chodzic do knajp? Chesz to idz, nie chcesz to nie idz. Wolny wybor.
                P.S. Nigdy w Poslce nie spotkalam knajpy do niepalacych, wiec gdzie byl ten moj wybor?
                  • czerwony_rower Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 22:29
                    Ja pozbawiam Ciebie wyboru? Przestan to palic bo juz naprawde z Toba zle.
                    Wybor masz: idziesz lub nie. Dokladnie ten sam co ja.

                    P.S. Mozesz podac pare przykladow, bo jakos nie spotkalam. A milo by bylo sie gdzies przejsc gdzie nie smierdzi (zanim reszta wywytrzeje to troche zajmie). Zreszta jak Ty (smierdzacy papierosami osobnik) tam chodzisz to tam tez cuchnie, bez urazy.
                    • nikodem_73 Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 00:48
                      No pozbawiasz go wyboru pójścia do knajpy dla palących. Chciałby a nie może.

                      Przecież ta ustawa niczym się nie różni od takiej w której byłby zakaz prowadzenia knajpy dla niepalących.

                      --
                      ... i owoc żywota Twojego je ZUS
                      • ka_zet Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 01:04
                        nikodem_73 napisał:

                        > Przecież ta ustawa niczym się nie różni od takiej w której byłby zakaz prowadze
                        > nia knajpy dla niepalących.

                        Bo przecież palący nie może przestać dymić smrodliwą substancją rakotwórczą dookoła, a niepalący w każdej chwili może przestać oddychać. Pełna symetria.

                        --
                        Obywatelu! Nie śmiećcie.
                      • jean_zatapathique Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 10:04
                        Ależ wciąż możesz pójść do knajpy, zjeść, wypić, spotkać się z przyjaciółmi, miło spędzić czas. Chyba, że to wszystko nie jest ważne bez możliwości zadymienia i zasmrodzenia pomieszczenia. A może znajdziesz w sobie choć odrobinę kultury i zamiast dmuchać dymem prosto w twarze znajomych i uprzykrzać smrodem pobyt w knajpie innym gościom, wyjdziesz i zapalisz w wyznaczonym miejscu?
                      • czerwony_rower Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 19:05
                        > No pozbawiasz go wyboru pójścia do knajpy dla palących.

                        Bardzo dziekuje za uznanie i pokladane we mnie nadzieje. Chce jednak poinformowac wszystkich wspolforumowiczow i sprostowac nieprawdziwe informacje:

                        Jak na razie nikt mnie na krola jeszcze nie koronowal. Nawet poslem czy senatorem nie jestem. Prawo "stanowie" jedynie robiac krzyzyk na kartach do glosowania lub referendach ... tak samo jak wy, drodzy palacze.

                        Jak zostane krolem to zabronie palenia nie tylko w knajpach i restauracjach, ale na terenie calej Polski (a jak sie da to EU). Wiec drodzy internauci (ci palacy i nie palacy) nie wybierajce mnie na krola, bardzo was o to prosze. Duzo bardziej odpowiada mi moja obecna posada (koledzy w duzej mierze niepalacy, a palacze na kulturalni i pala na dworze).

                        Naprawde nikt wam do knajp chodzic nie zabrania! Chcecie to idzcie, nie chcecie to nie idzcie. Mozecie nawet sobie frytki zamowic.

                        > Przecież ta ustawa niczym się nie różni od takiej w której byłby zakaz prowadze
                        > nia knajpy dla niepalących.
                        Nie moj tekst, ale dobrze ujmuje sprawe.
                        "Stolik dla palcych w restauracji jest tak samo sensowny jak strefa so sikania na basenie"
                • nadiawsb Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 21:22
                  Osoby piszące że " nie spotkały knajpy gdzie obowiązywał wcześniej zakaz palenia" niech się nie wygłupiają. W samym Krakowie jest ich kilkanaście( zawsze tam było bardzo dużo wolnych miejsc co o czymś świadczy...) Po prostu jeśli ktoś nie bywał w knajpach to zakaz go na pewno nie zachęci.
                  Polacy jak zwykle będą się wykłócać a później płakać i narzekać. W końcu wszyscy się cieszymy że od stycznia wchodzi 23% VAT
                  A rząd potrafi odciągać uwagę od istotnych spraw jak mało który. Teraz wszedł zakaz palenia więc wszyscy o styczniu zapomnieli. Zwróciliście uwagę, że ustawa o zakazie palenia miała wejść w przyszłym roku?Pospieszyli się żeby zajęty kłótniami naród zapomniał o tym nieszczęsnym podatku. Odwracanie uwagi i nic więcej.
                  Jest zakaz, być może niektórzy ludzie rzucą palenie co będzie się wiązało z mniejszymi wpływami do budżetu a to będzie prowadziło do podnoszenia podatków w dłuższej perspektywie bo ta dziurę rząd będzie musiał jakoś załatać...
                  Pozbierajcie sobie wszystkie fakty a nie skupiajcie się na jednym.
                    • nadiawsb Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 22:18
                      Znajomych mam w różnych częściach kraju i w każdym dużym mieście od niepamiętnych czasów są lub były knajpy dla niepalących. Zawsze w nich straszyło i nigdy nie było problemu z wolnym stolikiem co jak napisałam wcześniej o czymś świadczy:)
                      Ogólnie chodzi mi o to, że jeśli ktoś wcześniej nie chodził do knajp to żadne pieprzenie o zakazach czy ich braku tego nie zmieni.
                      W sumie bawią mnie wypowiedzi typu "teraz częściej będę odwiedzać puby i restaurację" bo ten zakaz w mentalności Polaków nic nie zmieni.Zresztą przekonacie się sami drodzy forumowicze. Kto miał chodzić, nadal będzie uczęszczał a kto tego nie robi znajdzie sobie nową wymówkę(np. że jest za drogo)::D
                      • czerwony_rower Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 22:35
                        wybacz, ale na prosta pozbe o namiary na taka kanjpe dostaje opowiesci o Yeti: ponoc ktos kiedys cos widzial, ale nie wiadomo gdzie i co. Osobiscie nigdy nie widzialam w Polsce takiej knajpy. Moze jestem starsza i moje (nie) chodzenie do knajp dla Ciebie to "niepamietne czasy". Nigdzie nie pisalam tez, ze bede czesciej chodzic do knajp - czlowiek niewolnik przyzwyczajen i wiem, ze zmiana etykietki "pub-cuchnace miejsce" zajmie troche czasu. Wywietrzenie tego smrodu zreszta tez.
                      • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 19.11.10, 00:13
                        nadiawsb napisała:

                        > Znajomych mam w różnych częściach kraju i w każdym dużym mieście od niepamiętny
                        > ch czasów są lub były knajpy dla niepalących. Zawsze w nich straszyło i nigdy n
                        > ie było problemu z wolnym stolikiem co jak napisałam wcześniej o czymś świadczy
                        > :)

                        To ciekawe, bo z mojego doświadczenia było wręcz na odwrót...

                        --
                        orys.blox.pl
                  • hit.and.run Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 22:08
                    >Po prostu jeśli ktoś nie bywał w knajpach to zakaz go na pewno nie zachęci.

                    Masz jakis dar tajemnej wiedzy powszechnej ? Jesli nie to moze nie wypowiadaj sie za tych (a zwlaszcza za wszystkich) ktorzy nie bywali. Zwlaszcza w tonie autokratycznym.

                    >Odwracanie uwagi i nic więcej

                    Z dwojga zlego wole to niz rozgrywki pod palacem i relacjonowane zmiany w PiS
                      • hit.and.run Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 22:55
                        nadiawsb napisała:

                        > Być może uważam się za wróżke :DDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                        > A Ty drogi forumowiczu nie możesz mi zabronić wypowiedzi, bo "podobno" żyjemy"
                        > w "wolnym" "kraju"

                        A skadze, nie zabraniam. Zwracam tylko uwage zeby nie stosowac argumentum ad populum :)
        • kraq Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 21:05
          nasraj mu na talerz. może debil zakuma o co chodzi. nie zabrania się przecież srania klientom do talerzy. a jak mu się nie podoba, to niech wypier.....ala do knajpy, gdzie właściciel powiesił tabliczkę zabraniającą sr... do talerzy. powodzenia
      • zbig1113 Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 18:57
        W kwestii samochodów, proponuję przeprowadzkę, tak aby droga była odległa o jakieś 5 kilometrów. Proponuję również zbieranie podpisów za ustawą nakazującą zamknięcie wszelkich elektrowni i ciepłowni, bo te też smrodzą.
        W kwestii palarni, ależ ustawa dopuszcza takie rozwiązania. Nic, tylko stosować.
      • zdad Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 21:22
        Panie Orliński, Pan żeś nie zrozumiał, albo chciałeś Pan nie zrozumieć. Toć Żakowski na wstępie mówi "o ile nie przeszkadza to innym". Przytacza Japonię, boć to kraj wszak cywilizowany i tam, mimo restrykcyjnych przepisów, organizuje się miejsca dla palących (w napływie dziwacznego humanitaryzmu). U nas jest to nierealne. Nie będzie wydzielonych miejsc dla palaczy. Wyobraź Pan sobie, że palacz trafia na 2 tygodnie do szpitala. E, ę, ą, pfu? To jest fajne? Jest murzynem i basta. Zesraj pan się, a nie zapalisz. Wyobraź Pan sobie, że jest mnóstwo ludzi lubiących spędzać czas w zadymionych knajpach (pospołu, bez niepalących, klimat jest po prostu). Proszę o choćby ćwierćlogiczny argument za tym, żeby im tego zabraniać. W lokalu, gdzie zatrudniany jest personel gotów z tym żyć (na własne ryzyko). Chociaż sam nie zwykłem oddawać kału w ludzkim otoczeniu, nie mam najmniejszej chęci zabraniać zjazdów koprofilów. Bo co mi do tego?
        Irytująca napiętość bieżącej sytuacji bierze się stąd, jak mniemam, że przez lata temat kulturalnego palenia nie pojawił się w środkach masowego przekazu (choćby pod postacią kampanii społecznej). Rozumiem wkurzenie niepalących, na których się chucha i dmucha bez ich chciejstwa, a w zasadzie w obliczu ich odrazy. Sam jestem zniesmaczony widząc delikwenta/delikwentkę pchających się z papierosem na przystanek. Oglądam to z oddalenia, bo na tyle kultury osobistej nabrałem. Ino widzę, że ta zajadłość działa jak czysty rewanżyzm - dopieprzmy im, skoro oni nam lat tyle. To jest za daleko posunięte. I co palacz kulturalny (unikający własnej szkodliwości w ludzkim towarzystwie) ma teraz sobie myśleć? Jestem śmierdzielem, ok, ale w gronie śmierdzieli. Co wy, u licha ode mnie chcecie?
        • ka_zet Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 23:36
          zdad napisał:

          > I co palacz kulturalny (unikając
          > y własnej szkodliwości w ludzkim towarzystwie) ma teraz sobie myśleć? Jestem śm
          > ierdzielem, ok, ale w gronie śmierdzieli. Co wy, u licha ode mnie chcecie?

          Skoroś kulturalny, to absolutnie przecież nic.

          --
          Obywatelu! Nie śmiećcie.
      • pit_sam_pras Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 08:39
        A słyszałaś o normach czystości spalin? One są właśnie po to byś nie musiała wąchać prawdziwego smrodu spalin, aby ten smród był bardziej znośny. Poza tym nie widzisz różnicy między samochodem, a papierosem?
        • snellville Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 16:23
          pit_sam_pras napisał:

          > A słyszałaś o normach czystości spalin? One są właśnie po to byś nie musiała wą
          > chać prawdziwego smrodu spalin, aby ten smród był bardziej znośny. Poza tym nie
          > widzisz różnicy między samochodem, a papierosem?


          No to choc sie na zmiane zamkniemy w garazu.
          Ty na godzine z zapalonym samachodem a ja pozniej z paczka papierosow.
          Glupi jestes az mi cie zal.
          • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 16:42
            snellville napisał:

            > No to choc sie na zmiane zamkniemy w garazu.
            > Ty na godzine z zapalonym samachodem a ja pozniej z paczka papierosow.
            > Glupi jestes az mi cie zal.

            Sam jesteś głupi, bo przecież samochód (w odróżnieniu od papierosów) nie jest przeznaczony do użycia w pomieszczeniu zakmniętym.

            Żeby to było uczciwe porównanie to zróbmy tak: ty pójdziesz do małej, zadymionej knajpki w piwnicy średniowiecznej kamienicy, a druga osoba postoi sobie trochę przy ruchliwej drodze na otwartej przestrzeni.


            --
            orys.blox.pl
    • janus9 Re: Smród, nie murzyn 15.11.10, 20:17
      Cudowny artykul ( smrod nie murzyn ) ,, ,spijalem kazde ze slow ... wlasnie o To Chodzi ,, o ten obledny smrod ktory u nie palacego powoduje , bol glowy , zapalenie spojowek , chrype, kaszel , i ogolnie b. zle samopoczucie. A tym ktorzy tego nie rozumieja no coz przeciez co chwile ktos "popelnia wiatr " tu i tam ,, nie patrzac na to ze inni musza wstrzymac w tym czasie oddech ...... I jeszcze raz Pub jest dla Wszystkich !. A wiec palaczu wstan wyjdz na 3 minuty i wroc.
      • bmc3i Re: Smród, nie murzyn 15.11.10, 23:32
        janus9 napisał:

        > Cudowny artykul ( smrod nie murzyn ) ,, ,spijalem kazde ze slow ... wlasnie o
        > To Chodzi ,, o ten obledny smrod ktory u nie palacego powoduje , bol glowy , za
        > palenie spojowek , chrype, kaszel , i ogolnie b. zle samopoczucie. A tym ktorzy
        > tego nie rozumieja no coz przeciez co chwile ktos "popelnia wiatr " tu i tam ,
        > , nie patrzac na to ze inni musza wstrzymac w tym czasie oddech ...... I jesz
        > cze raz Pub jest dla Wszystkich !. A wiec palaczu wstan wyjdz na 3 minuty i wro
        > c.


        To zrezygnuj ze smordzacego samochodu i przeiadz sie na codzienny rower dojeżdzajac do pracy. W koncu inni mnaja byc prawo wolni od smrodu wydzielanego przez Twoj samochod.

        • kraq Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 21:09
          stojąc godziny w korku nie śmierdzi się nawet w 1/100 jak po 5 minutach towarzystwa jarającego debila. jak nie wierzysz przygłupie, to nie jaraj przez parę godzin, umyj zęby, załóż czyste rzeczy (najelpiej ze sklepu a nie ze swojej zasmrodzonej szafy) i idź do kogoś kto akurat jara. a potem powąchaj ubranie albo zapytaj kogoś o opinię jak już wypalił ci się węch
      • pani_ozapa_huhuya Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 00:36
        Otóż nie. Pub jest dla tych, którzy... są mile widziani przez jego właściciela. Do dziś było tak: narzygasz - najprawdopodobniej ochrona wyniesie cie na kopach; zapalisz - dostaniesz popielniczkę. Daje do myślenia? A co do palenia na lotniskach - praktycznie na wszystkich w Europie są całkiem spore boksy dla palaczy, tu czy ówdzie naprawdę rozległe, nawet z siedzeniami, stolikami itp. I wszyscy są mniej więcej zadowoleni. W Polsce ich - co do czego nie mam NAJMNIEJSZYCH wątpliwości - nie będzie, bo w Polsce nawet zakazy muszą mieć w sobie coś z martyrologii - życie ma przede wszystkim boleć. Poddany ma obowiązek czuć but władcy kopiący jego dupę. Bo to - używając ukochanego zwrotu sukienkowych - "ubogaca".
        Dla jasności - nie palę.
      • misiek.20 Czy niepalący == masochista? 16.11.10, 01:46
        Doprawdy nie rozumiem tego, jak można sobie na siłę tak krzywdę robić? Nie palę idę tam gdzie się nie pali. Drodzy niepalący po co tak umartwiać ciała? Po co ta asceza? Chcecie przybliżyć sobie nieba tudzież osiągnąć nirvanę?

        A można przecież łatwiej! Wystarczy wybrać lokal dla niepalących wolny od smrodu, wizji raka i chorób zamiast z uporem maniaka chodzić do pubopalarni.

        Czy nie byłoby tak prościej ? Niech sobie palacze się trują w swoich knajpach, a niepalący niech cieszą się czystym powietrzem w swoich. Czemu to taki problem?
        • matste Re: Czy niepalący == masochista? 16.11.10, 02:08
          > A można przecież łatwiej! Wystarczy wybrać lokal dla niepalących wolny od smrod
          > u, wizji raka i chorób zamiast z uporem maniaka chodzić do pubopalarni.
          >
          > Czy nie byłoby tak prościej ?

          To elementarne, że nie byłoby prościej.

          Dzięki nowej ustawie każdy lokal z defaultu jest ok, nie trzeba się dodatkowo wypytywać.
          • misiek.20 Re: Czy niepalący == masochista? 16.11.10, 02:23
            No dobra niech sobie będą- tylko dlaczego ustawa nie przewiduje powstawania lokali specjalnie dla palaczy i tylko dla nich?

            Można nawet zapisać nakaz umieszczania ogromnego napisu "Tu się pali, jeżeli nie jesteś palaczem to nie wchodź". Można też nakazać postawienie bramkarza, który tak jak w niektórych lokalach wpuszcza tylko osoby po 21 roku życia, tak w tym wypadku będzie wpuszczał ludzi, którzy udowodnią że mają tytoń. W czym problem? Czy takie lokale też nie-palaczom przeszkadzają?
            • matste Re: Czy niepalący == masochista? 16.11.10, 02:37
              > No dobra niech sobie będą- tylko dlaczego ustawa nie przewiduje powstawania lok
              > ali specjalnie dla palaczy i tylko dla nich?

              W praktyce sprowadzi się to tego co mamy teraz - właściciele lokalów w obawie przed konkurencją będą wybierać opcję dla palących. Tak, to jest przykład, gdy wolny rynek nie daje rady. Deal with it.
              • misiek.20 Re: Czy niepalący == masochista? 16.11.10, 02:55
                matste napisał:

                > W praktyce sprowadzi się to tego co mamy teraz - właściciele lokalów w obawie p
                > rzed konkurencją

                W obawie przed konkurencją? Przecież palaczy jest mniej niż niepalących (30% społeczeństwa). Co się bardziej opłaca przyciągać 30% czy 70% wszystkich klientów barów?
                • sidian Re: Czy niepalący == masochista? 16.11.10, 19:31
                  Odpowiedz sobie sam na podstawie Irlandii, gdzie obrot pubow po wprowadzeniu zakazu palenia spadl o 30%. Palacze po prostu wiecej wydaja w knajpach i to niezaleznie od tego, czy mozna w nich palic czy nie.

                  Najbardziej przeraza mnie, ze odbiera sie ludziom kolejna wolnosc, a debile klaszcza, klaszcza, klaszcza... I nazywaja to wolnoscia.
                  • ohimmel Re: Czy niepalący == masochista? 16.11.10, 23:41
                    Ty uważasz się ludziom wolność odbiera, ja uważam że się ją przywraca.
                    Wielu nałogowców z uporem maniaka domaga się prawa do zatruwania mnie i mojej rodziny w miejscach dla wszystkich. Niech sobie palą w przestrzeni prywatnej albo na ulicy.
                    • nikodem_73 Re: Czy niepalący == masochista? 17.11.10, 00:17
                      Tylko, że pub to jest "przestrzeń prywatna" prawem kaduka przeflancowana na "przestrzeń publiczną".

                      To tak jakbyś kupił sobie dom i z tego powodu, że nie strzelasz do Świadków Jehowy pewnego dnia się dowiedział, że musisz wpuszczać też akwizytorów. Świadków nadal możesz wpuszczać, ale wyłącznie pod warunkiem, że coś sprzedają, lub wydzielisz dla nich oddzielny dom z którego nie będzie słychać, że jednak nie sprzedają.

                      Ta ustawa to nic innego jak kolejne ograniczenie prawa własności do lokalu.

                      --
                      Gospodarka jak najbardziej opiera się u nas na wiedzy. Niestety, jest to wiedza – kto kogo wspiera i dlaczego.
                      • jean_zatapathique Re: Czy niepalący == masochista? 17.11.10, 12:33
                        nikodem_73 napisał:

                        > Tylko, że pub to jest "przestrzeń prywatna" prawem kaduka przeflancowana na "pr
                        > zestrzeń publiczną".

                        Chyba źle to interpretujesz. Od momentu, w którym zdecydowałeś się przekształcić swoje prywatne lokum w punkt usług publicznych nie jest to już Twoja "przestrzeń prywatna". Musisz się przyzwyczaić do przestrzegania pewnych przepisów i stosowania pewnych reguł, w zamian jednak otrzymujesz wymierne korzyści. Jeśli nie chcesz, to możesz zamknąć interes - nikt Cię nie zmusza do prowadzenia go.
    • stefan4 Gazeto, czy TO też nauka? 15.11.10, 20:28
      Znowu flejmy na tematy obyczajowe skierowali na Forum Nauka. Może ktoś by im wyłuszczył, gdzie przebiega granica między dyskusjami badawczymi a kłótniami o ustawy. Chociaż tracę już nadzieję, że ktoś w GW takie wyłuszczenie zrozumie...

      - Stefan
    • makaron1234 Smród, nie murzyn 15.11.10, 20:53
      Jezezli nie chce Pan zyc w smrodzie i wszechogarniajacym syfie jest tylko jedno wyjscie. Emigracja z tego kraju. Tu zadna ustawa antynikotynowa nie pomoze. Chamstwo, prymitywizm, brud, smrod i ubustwo - to integralna czescia kultury narodowej mieszkancow tej czesci Europy.
    • solemnis123 Smród, nie murzyn 15.11.10, 21:07
      Szanowny Panie, tym razem, Wojciechu.

      Najbardziej w tej całej debacie, rozpoczętej nomen omen dobre pół roku PO podpisaniu "dzisiejszej" ustawy zastanawia i przygnębia mnie poziom wypowiedzi i argumentacji tych, którzy nie palą...

      W pierwszej kolejności, wyżywa się Pan na artykule Pana Żakowskiego, sprawiając wrażenie, jakby w ogóle go nie przeczytał. Dobre dwie trzecie tekstu są o tym, jak nie darząc ślepo za Stanami i UK można znaleźć rozwiązania nie dyskryminujące nikogo. Podoba się panu pomysł, absolutnego zakazu palenia w pociągach? Gratuluje, życzę przyjemnej wizyty w toalecie, po 6 godzinach "bez nikotynowej" podróży. Bo nikt nie zmusi palacza, żeby jechał 6, 8 czy choćby 4 godziny bez papierosa, więc bez jakiegokolwiek miejsca dla palących strzelacie sobie do własnej bramki, smród będzie dochodził z najmniej pożądanych zakamarków i tyle...

      Po drugie: wszyscy niepalący, czyli zdawać by się miało: Ci bardziej ucywilizowani i świadomi i rozwinięci społecznie i emocjonalnie rzucają się z zajadłością godną burka zza płotu na każdego kto śmie bronić palących... To zrozumiałe, że nikomu z "was", nie odpowiada to, że ktoś pali w waszej obecności. Ale teraz zamiast "dominacji i terroru śmierdzących, trujących i bóg wie jak jeszcze przeklętych pubów" wprowadzono właśnie doskonale identyczny terror wobec drugiej strony! Więc teraz palący mają chować się po krzakach i uciekać gdzie pieprz rośnie i od dzisiaj wszystko jest w porządku? Naprawdę - dobrze, że palących nie można poznać po kolorze skóry, bo jeszcze upchnęlibyście nas na końcach autobusów i... no właśnie, w końcu nawet w Orlando czarni mieli własne kluby.

      W każdej niemal publikacji na ten temat niezmiennie zaskakuje mnie, jak egoistycznie do sprawy podchodzą (tak, tak) niepalący! Podczas, kiedy przeciwnicy ustawy zgadzając się z prawem do czystego powietrza wskazują na błędy rozwiązania i inne, lepsze metody. Niepalący zdają ciskać się, jak wsza na kołnierzu, chcąc najchętniej wyrżnąć wszystkich "śmierdzieli" i zdelegalizować wszystko co emituje dym. Cóż, tak się składa, że palenie jest legalne i nie wdając się w dyskusję, czemu jest, a coś tam nie jest, dyskryminuje mnie Pan takimi hasłami. Podobnie zresztą jak ta ustawa.

      Odnoście natomiast wąchania "samolubnych palaczy" na przystankach i innych miejscach rzeczywiście publicznych to powiem, że też na takich bywam i wyraźnie widzę, że tam, z papierosem a właściwie to "popkiem" czy innym "mocarzem" królują panowie w podartych swetrach i z wymiętą reklamówką pod pachą zazwyczaj skrywającą taniego wiśniowego ulubieńca. A im po pierwsze raczej nie zrobi różnicy, czy palą legalnie czy nielegalnie, tak jak już od dawna w parku. A z mojej własnej strony, wolę już żeby się kamuflowali dymem, niż wąchać ich osobiste smrody...

      Faktem jest, że bardzo duża część tej ustawy jest nie w porządku, jak chociażby (bardzo przez waszą Gazetę popularyzowane) stawianie znaku równości między paleniem do kotleta a paleniem przy piwie. W Polsce lokale gastronomiczne nie są pubami a puby nie są restauracjami. Istnieje między nimi wyraźna różnica i gdziekolwiek byłem, widać to było zawsze wyraźnie, jak niepisaną zasadę: gdzie się je tam się nie pali, a gdzie się pali tam się nie je. Rzecz jasna zawsze znajdzie się od tego wyjątek, ale od tego człowiek ma inteligencję, żeby to zauważyć. Inna rzecz - zrozumiałe, że niepalący mają prawo mieć swój pub dla niepalących, ale dlaczego niby wszystkie?! Zwłaszcza, że walka o zdrowe i beznikotynowe raczenie się piwem i innymi alkoholami trąci nieco hipokryzją, czyż nie?

      pozdrawiam i życzę zdrowia
      • my_kroolik Re: Smród, nie murzyn 15.11.10, 23:53

        Nie wiem przyjacielu do jakich restauracji/ pubów/ lokali gstronomicznych chodzisz, ale mnie nigdy się nie zdarzyło, aby w większej restauracji bez zakazu palenia, przynajmnije jeden gość po obiadku przy kawce nie zapalił sobie papieroska. Skoro mu wolno, to czemu ma się ograniczać? Zwrócenie uwagi, że ja właśnie jem, najczęściej kończyło się zupełnym lekceważeniem. Tak jakby mnie nie było! Pacjent uważał, że jak przesunie swojego śmierdzącego przyjaciela o 5 centymetrów w bok, to już nie powieniem się dalej czepiać. Tyle w temacie inteligencji i kultury. Natomiast co do histerii i "rzucania się jak burek zza płotu", to po latach znoszenia terroru właśnie palaczy, pewien triumfalizm po "naszej" stronie jest chyba zrozumiały. Mamy po prostu nadzieję, że wreszcie zaczniecie się liczyć z własnym otoczeniem jeśli nie z własnej woli i poczucia przyzwoitości, to chociaż z musu. Tak na marginesie, to na lotnisku w Bangkoku (właśnie tam, nie USA, czy UK) widziałem najfajniejszą palarnię - szklane pomieszczenie 2x2 metra z dużą popielniczką w środku i wielkim wyciągiem w suficie. Palacze stali tam jeden koło drugiego upchani jak śledzie i dosłownie jarali swoje papierosy na wyścigi. Tam zobaczyłem, jak nałóg może człowieka poniżyć, a właściwie to jak człowiek może się poniżyć dla nałogu.
        • idfx.gzb Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 00:45
          Niepokoi mnie triumfalizm niepalących i radość jaką wzbudza poniżanie się palaczy. A może jest to poniżanie palaczy? Podejrzewam, że podejście takie wynika z przeświadczenia, że jeśli pali, to po prostu lubi. Niestety palenie tytoniu to nie zabawa, a nałóg, uzależnienie, lub jak kto woli - niewola.
          Od kilkunastu lat, wypalam dwie paczki dziennie. Dlaczego zacząłem? Nie pamiętam już, zapewne przez głupotę. A może dlatego, że tytoń jest powszechnie dostępny i znajduje się na nim banderolka akcyzy ministerstwa finansów. Skoro produkt jest w sklepach to dlaczego mam nie spróbować? Państwo mi przecież na to pozwala. Pozwalało kilkanaście lat temu i pozwala nadal, niestety w tej chwili państwo zamiata pod dywan konsekwencje owego pozwalania.
          Próbowałem wielokrotnie rzucić palenie, różnymi metodami, poczynając na sugerowanych przez lekarza lub farmaceutę, a na desperacko wybieranych znachorskich banialukach kończąc. Niestety bezskutecznie. Nałóg to choroba, którą bardzo ciężko wyleczyć. Owszem, można działać profilaktycznie, ostrzegać przed nim, tak jak ostrzega się przed żółtaczką, czy AIDS rozwieszając plakaty czy emitując spoty w TV, ale wszyscy wiemy, że pomimo ostrzeżeń na żółtaczkę i AIDS ludzie chorują. Podobnie jest z nałogami - ludzie w nie wpadają. I tutaj właśnie państwo "daje ciała". Wprowadzając restrykcyjne zakazy palenia, państwo zmusza do poniżania się olbrzymią grupę ludzi chorych. Spycha ich na margines życia społecznego, do "szklanych klatek 2x2" ku uciesze zdrowej gawiedzi, która może sobie chorych głupców powytykać palcami. Nie dając nic w zamian, ale nadal pobierając od tych chorych opłatę w postaci podatku akcyzowego. Państwo zachowuje się jak diler narkotyków, najpierw pozwala wpaść w uzależnienie, a potem każe się poniżać narkomanowi w zamian za działkę. Państwo od palacza-podatnika tylko bierze: zabiera coraz większy podatek, zabiera coraz więcej swobód, zabiera godność, ale nie proponuje w zamian refundacji terapii, leków wspomagających wychodzenie z nałogu, radź sobie sam ćpunie.
          Wybacz, drogi przyjacielu, ale nie podzielam twojej radości, ani nie widzę w tym nic śmiesznego. Nie sądzę, żebyś wiedział jak się czuje człowiek z syndromem odstawienia nikotyny, ani jak się czuje człowiek który ponosi kolejną porażkę w walce z nałogiem. Nie sądzę też żebyś wiedział jak to jest zostać trędowatym XXI wieku - palaczem wyganianym zewsząd z racji swojej choroby.
          Jeśli jednak nadal jesteś rozbawiony, to proponuję ci następnym razem gdy spotkasz na ulicy narkomana lub alkoholika wytknąć go palcem i zacząć się głośno śmiać, być może dołączą do ciebie inni zdrowi.
          • banzai123 Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 00:57
            > Niepokoi mnie triumfalizm niepalących i radość jaką wzbudza poniżanie się palac
            > zy.

            Myślę, że to taki nieco wstydliwy, ale dość naturalny stan po latach poniżania przez osoby palące. Choć oczywiście mam wielu fajnych znajomych palaczy i stąd wiem, że a) fajni ludzie też palą i nie mogę myśleć o nich źle b) nałóg wyłącza inteligencję.

            No właśnie - palących znajomych. Bo niepalący i palący w lokalach (i innych miejscach publicznych) zawsze będą przebywać razem - żyjemy w jednej przestrzeni. Dlatego zakazy są niestety tak bardzo potrzebne.
            • idfx.gzb Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 01:26
              No właśnie, zakazy, czy może wystarczy zdrowy rozsądek i odrobina kultury?
              Mam w zwyczaju pytać niepalących, czy nie będzie im przeszkadzać jeśli zapalę. A jeśli przeszkadza to na papierosa wychodzę. Rzecz jasna nie pytałem o to jeśli bylem w lokalu, w którym palenie było dozwolone, bo wchodząc do takowego niepalący z niejako z automatu godził się na palenie przy nim. Z kolei przebywając w lokalu z zakazem palenia nie wyciągałem papierosów i nie paliłem ostantacyjnie - skoro nie wolno to nie wolno. Problem jest taki, że teraz już nigdzie nie wolno. Dawniej był wybór dla wszystkich, teraz tylko dla jednych, było jakieś status quo.

              Co do lat poniżania - pamiętam czasy kiedy wolno było palić na dworcach, w autobusach, w kinie, w biurze i na szpitalnym korytarzu. Co prawda byłem wtedy dzieckiem, ale pamiętam. W ostatnich latach ilość miejsc gdzie palić została ogranicznona do miejsc gdzie palenie jest czymś naturalnym - wolnego powietrza, palarni i knajp(nie wszystkich). Chyba nie było aż tak źle?
              • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 02:37
                idfx.gzb napisał:

                > No właśnie, zakazy, czy może wystarczy zdrowy rozsądek i odrobina kultury?

                No właśnie niestety nie wystarczy.

                > Mam w zwyczaju pytać niepalących, czy nie będzie im przeszkadzać jeśli zapalę.
                > A jeśli przeszkadza to na papierosa wychodzę.

                Fajnie, że jesteś taki super (poważnie mówię) ale niestety Twoje zachowanie jest rzadkością. Ja kiedyś musiałem na butach wynieść jedną palaczkę ode mnie z domu - taka daleka koleżanka niby, jakże ona była oburzona, że się wściekłem kiedy pomimo mojego zdecydowanego sprzeciwu na jej pytanie i tak zapaliła...

                > Rzecz jasna nie pytałem o to jeśl
                > i bylem w lokalu, w którym palenie było dozwolone, bo wchodząc do takowego niep
                > alący z niejako z automatu godził się na palenie przy nim.

                Widzisz. Problem polega na tym, że taki niepalący może nie mieć wyboru. W knajpie dla niepalących mogło nie być miejsca. I co jest bardziej uciążliwe - Twoje wyjście na fajkę te kilka razy w ciągu wieczora, czy jego wielogodzinne męczenie się w generowanym przez Ciebie smrodzie?

                Z kolei przebywając
                > w lokalu z zakazem palenia nie wyciągałem papierosów i nie paliłem ostantacyjni
                > e - skoro nie wolno to nie wolno. Problem jest taki, że teraz już nigdzie nie w
                > olno. Dawniej był wybór dla wszystkich, teraz tylko dla jednych, było jakieś st
                > atus quo.

                Widzisz, właśnie problem w tym, że wybór był tylko teoretyczny. NIepalący mógł teoretycznie pójść sobie "gdzie indziej" tylko że często nie było gdzie.

                Teraz wyboru muszą dokonywać palący, ale za to jest prosty i jasny: wychodzą na chwilkę na fajkę, albo nie palą.

                > Co do lat poniżania - pamiętam czasy kiedy wolno było palić na dworcach, w auto
                > busach, w kinie, w biurze i na szpitalnym korytarzu. Co prawda byłem wtedy dzie
                > ckiem, ale pamiętam. W ostatnich latach ilość miejsc gdzie palić została ograni
                > cznona do miejsc gdzie palenie jest czymś naturalnym - wolnego powietrza, palar
                > ni i knajp(nie wszystkich). Chyba nie było aż tak źle?

                Zapewniam Cię, że było. Zapominasz o wielu innych miejscach.
                - taksówkach. Pomimo ze zawsze zamawiając taksówkę zamawiam taką, w której się nie pali, centrale przysyłają jak leci, czasami nawet z palącym kierowcą. Kiedy odmówiłem jazdy taką taksówką, mało co nie zostałem pobity.
                - ciężko jest w Polsce o knajpę dla niepalących.
                - palenie jest normą w pociągach dalekobieżnych.
                - palenie na przystankach jest normą (niestety nawet w Szkocji, bo wiata przystankowa to nie budynek :( )
                naprawdę, ciężko jest żyć tak, żeby nie nadziać się na dym. Dziś jest z tym o wiele lepiej. I o ile nie lubię również jak mi ktoś smrodzi na ulicy, jestem w stanie pójść na ten kompromis i znosić Wasz nałóg pod gołym niebem - najwyżej przejdę kilka kroków dalej.



                --
                ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
                • misiek.20 Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 03:58
                  tomek854 napisał:

                  > idfx.gzb napisał:
                  >
                  > > No właśnie, zakazy, czy może wystarczy zdrowy rozsądek i odrobina kultury
                  > ?
                  >
                  > No właśnie niestety nie wystarczy.

                  Myślałem, że kasta tych co myśleli gumową pałą, a nie głową wymarła wraz z upadkiem PRL...

                  > Widzisz. Problem polega na tym, że taki niepalący może nie mieć wyboru. W knajp
                  > ie dla niepalących mogło nie być miejsca.

                  Głupi argument. Jeżeli w knajpach dla palących zabraknie miejsca to palacz może pójść do knajpy dla niepalących pod warunkiem, że zgodzi się na zasady lokalu i nie będzie palił. Dlaczego podobnie nie może się zachować palacz?

                  > Widzisz, właśnie problem w tym, że wybór był tylko teoretyczny. NIepalący mógł
                  > teoretycznie pójść sobie "gdzie indziej" tylko że często nie było gdzie.

                  Ho ho tego jeszcze brakowało, żeby nasi politycy zajmowali się przepełnionymi knajpami. Cóż zdarza się, sam parę razy byłem w sytuacji gdzie nie było wolnych miejsc - w ostateczności szedłem do domu. Skoro jest przepełniona znaczy, że jest duży popyt, skoro duży popyt to nic tylko interes rozkręcać.

                  Mieszkam w średniej wielkości mieście, a potrafię wymienić więcej knajp dla niepalących niż, dla palących w których zwykle bywam (do innych nie chodzę).
                  • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 04:59
                    misiek.20 napisał:
                    > Myślałem, że kasta tych co myśleli gumową pałą, a nie głową wymarła wraz z upad
                    > kiem PRL...

                    Ech...

                    > Głupi argument. Jeżeli w knajpach dla palących zabraknie miejsca to palacz może
                    > pójść do knajpy dla niepalących pod warunkiem, że zgodzi się na zasady lokalu
                    > i nie będzie palił. Dlaczego podobnie nie może się zachować palacz?

                    Może sobie pójść i siedzieć tam cały dzień, wychodząc czasem na fajkę.

                    W drugą stronę się tak dobrze nie da.
                    >
                    > Ho ho tego jeszcze brakowało, żeby nasi politycy zajmowali się przepełnionymi k
                    > najpami.

                    Politycy nie zajmują się przepełnionymi knajpami tylko prawem ludzi niepalących do przebywania z dala od tytoniowego dymu. Skończ z tą demagogią.

                    > Mieszkam w średniej wielkości mieście, a potrafię wymienić więcej knajp dla nie
                    > palących niż, dla palących w których zwykle bywam (do innych nie chodzę).

                    No to wspaniałe, że mieszkasz w tak nietypowym mieście (choć na szczęście od dzis nie ma to już znaczenia :-) )


                    --
                    ŻYJ ZDROWO - UŻYWAJ TYLKO LOGARYTMÓW NATURALNYCH!
                • maryannnn Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 18:54
                  i jeszcze jedno - koncerty! proszę, drodzy palący, nie mówcie, ze mogę sobie pójść "do innej knajpy" skoro mi zależy właśnie na tej konkretnej - bo tu jest interesujący mnie koncert! :)
                  • zewszad_i_znikad Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 01:05
                    maryannnn napisała:
                    > i jeszcze jedno - koncerty! proszę, drodzy palący, nie mówcie, ze mogę sobie pó
                    > jść "do innej knajpy" skoro mi zależy właśnie na tej konkretnej - bo tu jest in
                    > teresujący mnie koncert! :)

                    O, o, o. O właśnie. Uprzywilejowanie palaczy oznacza dla mnie (jako niepalącej i uczulonej na dym papierosowy) ograniczenie mojej możliwości uczestnictwa w życiu kulturalnym. Niestety chyba tylko muzykę klasyczną zwykle gra się w miejscach, gdzie trucie innych nie uchodzi za normę...

                    Nie mam ochoty się litować nad biednymi palaczami, skoro oni sami są na tyle pozbawieni troski o innych, by być w stanie palić wiedząc, że osobom w otoczeniu może to przeszkadzać.
                    • gacekemdk Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 04:14
                      Kobito twoje uczulenie to twój problem. Ja jestem uczulony na różne perfumy i w pewnych miejscach nie pojawiam się bez filtrów. Może zabronimy używania perfum? A na wiosnę pylenia się roślin?
                • idfx.gzb Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 20:35
                  > Fajnie, że jesteś taki super (poważnie mówię) ale niestety Twoje zachowanie jes
                  > t rzadkością. Ja kiedyś musiałem na butach wynieść jedną palaczkę ode mnie z do
                  > mu - taka daleka koleżanka niby, jakże ona była oburzona, że się wściekłem kied
                  > y pomimo mojego zdecydowanego sprzeciwu na jej pytanie i tak zapaliła...

                  Tutaj absolutnie ci się nie dziwię. Też bym wykopsał na twoim miejscu.

                  > Widzisz. Problem polega na tym, że taki niepalący może nie mieć wyboru. W knajp
                  > ie dla niepalących mogło nie być miejsca. I co jest bardziej uciążliwe - Twoje
                  > wyjście na fajkę te kilka razy w ciągu wieczora, czy jego wielogodzinne męczeni
                  > e się w generowanym przez Ciebie smrodzie?

                  Widzisz, problem polega na tym, że wcześniej wyboru (podobno) nie mieli niepalący a teraz nie mają go (na pewno) palący. Osobiście uważam że ustawy powinny dążyć do zrównania praw obywatelskich (zgodnie z konstytucją wszyscy jesteśmy równi), a nie przyznawać prawa jednym kosztem drugich.
                  Kwestia smrodu rozwiązana nie zostanie, bo wychodzący na fajkę na mróz czy deszcz będą ją wypalać w trybie przyspieszonym, a w palarni będą się wędzić - przyspieszone palenie generuje więcej smrodu niż normalne (wem, bo szybkiego fajka sam na sobie czuję, nawet jako wieloletni palacz) i wraca na palaczu, uwędzeni będą przynosić smród palarni. Smród pozostaje. Kwestię dymu pomińmy, bo odnosimy się do felietonu pana Orlińskiego, a on twierdzi że to właśnie o smród idzie.

                  > Widzisz, właśnie problem w tym, że wybór był tylko teoretyczny. NIepalący mógł
                  > teoretycznie pójść sobie "gdzie indziej" tylko że często nie było gdzie.

                  Było gdzie. Do lokalu z zakazem palenia. Wiem. Zakaz palenia w lokalach był po jakimś czasie znoszony, albo lokal plajtował. Bo niepalacze woleli jednak z jakiegoś niewyjaśnionego powodu łazić do lokali bez zakazu.

                  > Zapewniam Cię, że było. Zapominasz o wielu innych miejscach.
                  > - taksówkach. Pomimo ze zawsze zamawiając taksówkę zamawiam taką, w której się
                  > nie pali, centrale przysyłają jak leci, czasami nawet z palącym kierowcą. Kiedy
                  > odmówiłem jazdy taką taksówką, mało co nie zostałem pobity.
                  > - ciężko jest w Polsce o knajpę dla niepalących.
                  > - palenie jest normą w pociągach dalekobieżnych.
                  > - palenie na przystankach jest normą (niestety nawet w Szkocji, bo wiata przyst
                  > ankowa to nie budynek :( )
                  > naprawdę, ciężko jest żyć tak, żeby nie nadziać się na dym. Dziś jest z tym o w
                  > iele lepiej. I o ile nie lubię również jak mi ktoś smrodzi na ulicy, jestem w s
                  > tanie pójść na ten kompromis i znosić Wasz nałóg pod gołym niebem - najwyżej pr
                  > zejdę kilka kroków dalej.

                  - O taksówkach mi nie wiadomo, rzadko jeżdżę a jeśli nawet to są tak wypachnione, że bałbym się nawet pytać czy mogę palić.
                  - nie wiem gdzie mieszkasz, ja w mieście poniżej 100tys. I było tu przed powszechnym zakazem wystarczająco dużo lokali dla niepalących, żeby każdy miał wybór gdzie pójść.
                  - w pociągach od wielu lat obowiązuje zakaz palenia poza przedziałami dla palących. Normą nie jest palenie, tylko ignorowanie tego zakazu, ponieważ kretyni pracujący na kolei mają w zwyczaju nie dostawiać do składu wagonu dla palących. I tu masz dowód, że zakaz będzie i tak łamany, choćby dlatego że jesteśmy narodem który nie lubi kagańców.
                  - na przystankach - j.w. Obawiam się, że zakaz będzie po prostu ignorowany.

                  poza tym zapomniałem o windach, klatkach schodowych, kiblach. W tych przypadkach drażni to nawet mnie, bo na ogół są to pomieszczenia niewentylowane, lub słabo wentylowane, gdzie smród się kondensuje i miesza z innymi smrodami, co jest nawet dla nosa palacza wyjątowo przykre.

                  Na koniec: absolutnie popieram koncepcję regulowania prawem gdzie palić wolno, a gdzie nie, bo jest to kwestia wzajemnego nadeptywania sobie na sferę swobód osobistych. Niestety ustawa antynikotynowa w obecnej postaci jest po prostu kolejnym przygotowanym na kolanie legistlacyjnym bublem, bo zamiast dążyć do rozwiązania problemu zamiata go pod dywan, generując przy tym masę nowych i całkowicie niepotrzebnych problemów - o tym właśnie pisał Żakowski w swoim felietonie.
                  • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 16:40
                    idfx.gzb napisał:
                    > Widzisz, problem polega na tym, że wcześniej wyboru (podobno) nie mieli niepalą
                    > cy a teraz nie mają go (na pewno) palący. Osobiście uważam że ustawy powinny dą
                    > żyć do zrównania praw obywatelskich (zgodnie z konstytucją wszyscy jesteśmy rów
                    > ni), a nie przyznawać prawa jednym kosztem drugich.

                    No to teraz właśnie tak jest. Wcześniej było tak, ze palacze mogli iść do każdej knajpy - w knajpie dla niepalących powstrzymywali się tylko od palenia. Natomiast niepalący jeśli nie chcieli palić, nie mieli takiego wyboru.

                    Teraz natomiast wszyscy są równi, i każdy może iśc do każdej knajpy, pod warunkiem że (to zasada dotycząca wszystkich po równo) nie będą tam palić.

                    Skoro wcześniej palacze nie mieli problemu z odwiedzeniem knajp dla niepalących (bo wielokrotnie bywaliśmy ze znajomymi palaczami w takich knajpach) i wychodzeniem na dymka, to dlaczego nagle ma to być problem tylko dlatego, że ilość takich knajp zwiększyła się z X% do 100%?

                    > Kwestia smrodu rozwiązana nie zostanie, bo wychodzący na fajkę na mróz czy desz
                    > cz będą ją wypalać w trybie przyspieszonym, a w palarni będą się wędzić - przys
                    > pieszone palenie generuje więcej smrodu niż normalne (wem, bo szybkiego fajka s
                    > am na sobie czuję, nawet jako wieloletni palacz) i wraca na palaczu, uwędzeni b
                    > ędą przynosić smród palarni. Smród pozostaje.

                    Bajeczki. Mieszkam w Szkocji, tu się na fajkę wychodzi. Smród wracających z dworu palaczy w porównaniu z polską knajpą jest tak znikomy, że w praktyce pomijalny.

                    Kwestię dymu pomińmy, bo odnosimy
                    > się do felietonu pana Orlińskiego, a on twierdzi że to właśnie o smród idzie.

                    Smród bierze się z dymu właśnie. To dym jest głownym nośnikiem smrodu a nie ubranie palacza.

                    > Było gdzie. Do lokalu z zakazem palenia. Wiem. Zakaz palenia w lokalach był po
                    > jakimś czasie znoszony, albo lokal plajtował. Bo niepalacze woleli jednak z jak
                    > iegoś niewyjaśnionego powodu łazić do lokali bez zakazu.

                    To ciekawe, bo liczba lokali dla niepalących szybko rosła, miast maleć, a przynajmniej we Wrocławiu wciąż trudno było o stolik w takim lokalu.

                    Aczkolwiek jestem w stanie zrozumieć dlaczego niepalący czasem chodzą do knajp dla palących - to jest kwestia pewnego standardu w społeczeństwie w którym palacz palący w towarzystwie innych jest akceptowalny, podczas gdy ktoś utrudniający palaczowi palenie jest widziany jako tworzący niepotrzebne problemy, robiący z igły widły itp. Dlatego właśnie wielu niepalących poddawało się terrorowi palaczy.

                    > - O taksówkach mi nie wiadomo, rzadko jeżdżę a jeśli nawet to są tak wypachnion
                    > e, że bałbym się nawet pytać czy mogę palić.

                    Ja też nie jeżdżę zbyt często, ale zawsze jak jestem w Polsce zadziwia mnie ilość TAKSÓWKARZY palących we wnętrzu swojego auta...

                    > - nie wiem gdzie mieszkasz, ja w mieście poniżej 100tys. I było tu przed powsze
                    > chnym zakazem wystarczająco dużo lokali dla niepalących, żeby każdy miał wybór
                    > gdzie pójść.

                    Mieszkałem we Wrocławiu, teraz mieszkam w Glasgow.

                    > - w pociągach od wielu lat obowiązuje zakaz palenia poza przedziałami dla paląc
                    > ych. Normą nie jest palenie, tylko ignorowanie tego zakazu, ponieważ kretyni pr
                    > acujący na kolei mają w zwyczaju nie dostawiać do składu wagonu dla palących.

                    Ciekaw jestem w jaki sposób łamie się zakaz palenia nie paląc :-)
                    I
                    > tu masz dowód, że zakaz będzie i tak łamany, choćby dlatego że jesteśmy narode
                    > m który nie lubi kagańców.

                    No to mam nadzieję ze staniemy się narodem który dostaje po dupie mandatami.
                    > - na przystankach - j.w. Obawiam się, że zakaz będzie po prostu ignorowany.
                    >
                    > Na koniec: absolutnie popieram koncepcję regulowania prawem gdzie palić wolno,
                    > a gdzie nie, bo jest to kwestia wzajemnego nadeptywania sobie na sferę swobód o
                    > sobistych. Niestety ustawa antynikotynowa w obecnej postaci jest po prostu kole
                    > jnym przygotowanym na kolanie legistlacyjnym bublem, bo zamiast dążyć do rozwią
                    > zania problemu zamiata go pod dywan, generując przy tym masę nowych i całkowici
                    > e niepotrzebnych problemów - o tym właśnie pisał Żakowski w swoim felietonie.

                    To, że jest bublem i że zamiata pod dywan to się zgadzam. W tej ustawie jest tyle luk i niejasności, że i tak życie bez smrodu będzie fikcją.

                    Świetną ustawą jest ustawa szkocka - w budynkach użyteczności publicznej nie można palić, I JUŻ. Koniec kropka. Nie ma zawiłości - nie ma obchodzenia prawa.

                    Jedynym niedociągnięciem jest definicja budynku jako mającego 4 ściany i dach, przez co notorycznym jest palenie pod wiatami na przystankach, co, jak nietrudno sie domyśleć, przy szkockiej pogodzie jest problemem :-)

                    --
                    www.cytatybiblijne.pl
              • matste Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 02:49
                dfx.gzb napisał:
                > Mam w zwyczaju pytać niepalących, czy nie będzie im przeszkadzać jeśli zapalę.

                Następnym razem gdy ktoś mnie tak zapyta, to obiecuję, że nie będę udawał, że mi nie przeszkadza. Rozpocznę spotkanie drobnym spięciem, zepsuję atmosferę, sprawię wrażenie awanturnika albo przewrażliwionego zdrowersa.
                • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 03:06
                  matste napisał:

                  > dfx.gzb napisał:
                  > > Mam w zwyczaju pytać niepalących, czy nie będzie im przeszkadzać jeśli za
                  > palę.
                  >
                  > Następnym razem gdy ktoś mnie tak zapyta, to obiecuję, że nie będę udawał, że m
                  > i nie przeszkadza. Rozpocznę spotkanie drobnym spięciem, zepsuję atmosferę, spr
                  > awię wrażenie awanturnika albo przewrażliwionego zdrowersa.

                  Ach, czyli nie tylko ja zauważyłem, że to pytanie jest tylko po to, żeby zamknąć usta niepalącym, bo nie wypada odmówić, a potem juz muszą siedziec cicho, bo przecież się zgodzili? ;-)


                  --
                  www.cytatybiblijne.pl
                  • jednokolanko Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 04:59
                    Oczywiście, bo przecież jeśli twój znajomy ma taki nałóg, to przecież zniesiesz ten smród, żeby jemu trochę ulżyć. Nikt nie chce przecież utrudniać dobremu koledze życia. Ale po jednym dymku, jest następny, i jeszcze jeden, i jeszcze kilka do końca spotkania, a spotkań i kolegów jest masa...
                        • gacekemdk Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 04:23
                          Wiesz co ja w domu palę i wszyscy znajomi wiedzą, jak im się nie podoba... Nigdy nie palę u ludzi niepalących(wychodzę na powietrze). Jak w knajpie nie będzie sali dla palaczy to nie pójdę. I tyle. A jak kolegom się nie podoba...
                          • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 16:52
                            gacekemdk napisał:

                            > Wiesz co ja w domu palę i wszyscy znajomi wiedzą, jak im się nie podoba... Nigd
                            > y nie palę u ludzi niepalących(wychodzę na powietrze). Jak w knajpie nie będzie
                            > sali dla palaczy to nie pójdę. I tyle. A jak kolegom się nie podoba...

                            Stawiasz fajki wyżej niż kolegów?
                            --
                            www.berbela.com/
                        • idfx.gzb Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 11:20
                          A może po prostu trzeba być bardziej asertywnym?
                          Tak czy owak palacze będą teraz chodzić do knajp z salami dla palących i coś mi mówi, że niepalący znajomi będą tam łazić za nimi. Dlaczego? Bo tam będzie komfort rozmowy nad piwem nieprzerywanej co chwilę wyskakiwaniem na fajkę.
                          W efekcie małe, klimatyczne knajpy, gdzie nie istnieje możliwość wyznaczenia palarni padną albo będą cieńko przędły, a zostaną tylko te wielkie należące do bogatych właścicieli.
          • ka_zet Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 01:26
            idfx.gzb napisał:

            > Niepokoi mnie triumfalizm niepalących i radość jaką wzbudza poniżanie się palac
            > zy. A może jest to poniżanie palaczy?

            Ale jakie, na litość, poniżanie? Że powierzchnia kraju (ba, miejscowości) na której można palić zmniejszyła się może i pewnie o dwa procent?

            > Podejrzewam, że podejście takie wynika z
            > przeświadczenia, że jeśli pali, to po prostu lubi. Niestety palenie tytoniu to
            > nie zabawa, a nałóg, uzależnienie, lub jak kto woli - niewola.

            Większość popierających zakaz zdaje sobie z tego sprawę, tylko to jest jakby niezależne od tematu którym jest narażanie wszystkich dookoła na rakotwórczy dym.

            > Wprowadzając restrykcyjne zakazy palenia, państwo zmusza do poniżani
            > a się olbrzymią grupę ludzi chorych. Spycha ich na margines życia społecznego,
            > do "szklanych klatek 2x2" ku uciesze zdrowej gawiedzi, która może sobie chorych
            > głupców powytykać palcami.

            Wiesz co, restrykcyjne to one by były gdybyś miał wyznaczony jeden punkt na każde 10.000 mieszkańców będący szklaną klatką 2x2 i tylko tam wolno ci było palić. To co jest teraz, to jest łagodne ograniczenie.

            Czy to że w centrum handlowym nie wolno ci palić też uważasz za dyskryminację, restrykcję i przejaw poniżania?

            > Jeśli jednak nadal jesteś rozbawiony, to proponuję ci następnym razem gdy spot
            > kasz na ulicy narkomana lub alkoholika wytknąć go palcem i zacząć się głośno śm
            > iać, być może dołączą do ciebie inni zdrowi.

            Wyobraź sobie jednak, że o ile z uzależnionych rzadko ktoś się otwarcie wyśmiewa, to publiczne dawanie sobie w żyłę czy picie alkoholu jest niemile widziane.

            --
            Obywatelu! Nie śmiećcie.
        • agenoir Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 10:36
          >.....Tam zobaczyłem, jak nałóg może człowieka poniżyć, a właściwie to jak cz
          > łowiek może się poniżyć dla nałogu.

          a ja uważam że to jeden człowiek poniża drugiego człowieka
          ... dla zasady - czystości grupy i higieny podziału
          ... w imie jedynej słusznej racji, swojej własnej racji
          ... dla jego dobra bo dobre dla niego musi być to co dla mnie dobre jest
          ... w imie wolności przekonań własnych
          ... i dla zdrowej przyjemności czerpanej z poczucia wyższości

          a Ty ?
          odpowiesz mi że to poniżanych nie dotyczy ?
          - bo wszak sami chcieli (o'rly?)
          - wcale nie muszą (tu'żyć?)

          i dodasz coś jeszcze co nawet go głowy mi nie przyjdzie
          jeszcze...

          --
          ja od nikotyny mam brunatne palce
          a wy ...poglądy
          • pochodnia_nerona Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 18:57
            Co do brunatności - uważasz, że nie jest brunatne zmuszanie innych do nie tyle wdychania smrodu, co trujących substancji? Uważasz, że ochrona zdrowia innych jest stosowana dla "zasady czystości grupy i higieny podziału w imię jedynej słusznej racji, swojej racji"? Czy Ty wiesz, o czym piszesz?
            Najwyraźniej nie, więc pozwól, że Cie uświadomię:

            PALENIE (RÓWNIEŻ BIERNE) POWODUJE RAKA, CHOROBY SERCA, MOŻE PROWADZIĆ DO CHORÓB I NIEPŁODNOŚCI

            a Ty ochronę ludzi przed tym uważasz za "brunatne metody"?!

            Weź idź i wylej sobie na głowę wiaderko zimnej wody, może brunatny osad nikotynowy wreszcie spłynie.
            I doprawdy, żałosne są tłumaczenia palaczy, że oni biedni tacy, teraz państwo ma ich w dupie, a oni nie wiedzieli, czym to się skończy. No, litości.
            --
            Pojawiam się i znikam, i znikam, i znikam...
      • ka_zet Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 00:52
        solemnis123 napisał:

        > Podoba się panu pomysł, absolutnego zakazu palenia w pociągach? Gra
        > tuluje, życzę przyjemnej wizyty w toalecie, po 6 godzinach "bez nikotynowej" po
        > dróży. Bo nikt nie zmusi palacza, żeby jechał 6, 8 czy choćby 4 godziny bez pap
        > ierosa, więc bez jakiegokolwiek miejsca dla palących strzelacie sobie do własne
        > j bramki, smród będzie dochodził z najmniej pożądanych zakamarków i tyle...

        Przecież i tak smrodzicie w kiblu i z na korytarz z tej jednej klitki dla palących na klasę na pociąg (jeśli już nie otwarcie, w przedsionkach). A jak się bez narkotyku nie jest w stanie wytrzymać 4h to może jednak czas na detoks?

        Zresztą - są jakieś gumy do żucia, są papierosy.

        > Więc teraz palący mają chować się po krzakach i uciekać gdzie pieprz rośni
        > e i od dzisiaj wszystko jest w porządku? Naprawdę - dobrze, że palących nie moż
        > na poznać po kolorze skóry, bo jeszcze upchnęlibyście nas na końcach autobusów
        > i... no właśnie, w końcu nawet w Orlando czarni mieli własne kluby.

        Ależ to brednie, właśnie na miarę Żakowskiego. Nie chodzi o "was". "Wy" możecie wchodzić gdzie wam się podoba, tylko nie możecie tam generować toksycznego dymu.

        > W każdej niemal publikacji na ten temat niezmiennie zaskakuje mnie, jak egoisty
        > cznie do sprawy podchodzą (tak, tak) niepalący! Podczas, kiedy przeciwnicy usta
        > wy zgadzając się z prawem do czystego powietrza wskazują na błędy rozwiązania i
        > inne, lepsze metody.

        Np. "przecież wystarczy palącego poprosić". Jasne.

        > Cóż, tak się składa, że palenie jest legalne i nie wdając się w dyskusj
        > ę, czemu jest, a coś tam nie jest, dyskryminuje mnie Pan takimi hasłami.

        Picie alkoholu też jest, a w multum miejsc i przy multum czynności nie wolno tego robić.

        --
        Obywatelu! Nie śmiećcie.
        • ka_zet poprawka 16.11.10, 01:05
          ka_zet napisał:

          > Zresztą - są jakieś gumy do żucia, są papierosy.

          zabrakło słówka "elektroniczne"

          --
          Obywatelu! Nie śmiećcie.
      • tomek854 Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 02:22
        solemnis123 napisał:

        > Najbardziej w tej całej debacie, rozpoczętej nomen omen dobre pół roku PO podpi
        > saniu "dzisiejszej" ustawy zastanawia i przygnębia mnie poziom wypowiedzi i arg
        > umentacji tych, którzy nie palą...

        Mnie przygnębia poziom tych, którzy palą, ale widzę w Twoim poście pewną inną jakość, więc popolemizujmy ;-)


        > W pierwszej kolejności, wyżywa się Pan na artykule Pana Żakowskiego, sprawiając
        > wrażenie, jakby w ogóle go nie przeczytał. Dobre dwie trzecie tekstu są o tym,
        > jak nie darząc ślepo za Stanami i UK można znaleźć rozwiązania nie dyskryminuj
        > ące nikogo.

        Po pierwsze: dlaczego zakaz palenia w miejscach publicznych uważasz za dyskryminację?

        Przecież każdy ma takie samo prawo do korzystania z owych miejsc o ile spełni warunek niepalenia. Czy konieczność ponoszenia konsekwencji własnych wyborów to dyskryminacja?

        Moim zdaniem dużo gorzej jest kiedy trzeba ponosić konsekwencje cudzych wyborów.

        Przykład: Do wczoraj: Jestem palaczem. Czekam na autobus. Pada deszcz. Mogę sobie zapalić pod wiatą i być suchy albo za wiatą i być mokry. Oczywiście palę pod wiatą bo mi wolno.

        Jestem niepalącym, palacz przy mnie zapala papierosa. Mam do wyboru moknąć albo śmierdnąć.

        Dziś: Jestem niepalącym. Stoję sobie pod wiatą i jest mi sucho, oddycham świeżym powietrzem.

        jestem palaczem: mam wybór: pozostać pod wiatą i być suchym, albo wyjść na papierosa i zmoknąć.

        Czy sytuacja dzisiajsza, w której to palacz ponosi konsekwencje swojej decyzji a nie przypadkowy niepalący nie jest sprawiedliwsza?

        Podoba się panu pomysł, absolutnego zakazu palenia w pociągach? Gra
        > tuluje, życzę przyjemnej wizyty w toalecie, po 6 godzinach "bez nikotynowej" po
        > dróży. Bo nikt nie zmusi palacza, żeby jechał 6, 8 czy choćby 4 godziny bez pap
        > ierosa, więc bez jakiegokolwiek miejsca dla palących strzelacie sobie do własne
        > j bramki, smród będzie dochodził z najmniej pożądanych zakamarków i tyle...

        Ale pisząc tak zakładasz, że Polacy będą zakaz łamali. Ja mieszkam w UK, oczywiście też jest zakaz palenia, oczywiście pociągi też jeżdża przez 4 godziny albo i dłużej i nikt nie pali chowając się po toaletach. To nie kwestia uzależnienia tylko kultury przestrzegania prawa. To tak jakbyś napisał "zakaz parkowania jest bez sensu, bo jak będzie zakaz na ulicy to wszyscy zaczną rozjeżdżać trawniki". Owszem, w Polsce jest to norma, ale na zachodzie nie uświadczy się takiego parkowania, choć w wielu miastach jest jeszcze mniej miejsc parkingowych niż u nas.

        Jeśli zaś chodzi o sam nałóg: W samolotach lecących do Australii też nie można palić. Jeżeli uzależnienie palacza jest takie silne, ze nie może wytrzymać, to niech sobie kupi nikotykonową gumę przy podrózach.

        Zakaz palenia w pociągach ma jeszcze jeden aspekt: wyobraź sobie, że pociąg ma 10 wagonów, jeden z nich jest dla niepalących. W każdym wagonie jest 100 miejsc, jest 1000 pasażerów w tym 100 palaczy (liczby przykładowe). 50 palaczy usiądzie w wagonie dla palacych, ale 50 pójdzie do wagonu dla niepalących, bo nie lubią siedzieć w zadymionym przedziale. Będą sobie tam siedzieli, nie łamiąc prawa, i jedynie na dymka będą wychodzić do sąsiedniego wagonu. Ale w konsekwencji 50 niepalących albo musi jechać w przedziale dla palących, albo stać w wagonach dla niepalących, bo miejsc niepalących już dla nich nie będzie...

        > Ale teraz z
        > amiast "dominacji i terroru śmierdzących, trujących i bóg wie jak jeszcze przek
        > lętych pubów" wprowadzono właśnie doskonale identyczny terror wobec drugiej str
        > ony!

        Ten "terror" jest daleki od "identyczności".

        W czasach kiedy można było palić, dla niepalącego nie lubiącego dymu wybór, w świetle znikomej ilości knajp dla niepalących, był dość trudny: wyjście do knajpy i smród albo zostanie w domu.

        Tymczasem cała "uciążliwość" którą ponieść muszą palacze po wprowadzeniu nowych przepisów jest wyjście na zewnątrz na kilka minut kiedy będą chcieli sobie zapalić. Zaspokoiwszy nałóg mogą wrócić do wewnątrz i cieszyć się życiem towarzyskim. Co więcej, jak zauważyli moi szkoccy palący znajomi, ten zakaz sprzyja życiu towarzyskiemu - bo na zewnątrz "przy dymku" poznaje się nowych ludzi, których nigdy by się nie poznało gdyby paliło się bez wstawania od stolika!

        Więc teraz palący mają chować się po krzakach i uciekać gdzie pieprz rośni
        > e i od dzisiaj wszystko jest w porządku? Naprawdę - dobrze, że palących nie moż
        > na poznać po kolorze skóry, bo jeszcze upchnęlibyście nas na końcach autobusów
        > i... no właśnie, w końcu nawet w Orlando czarni mieli własne kluby.

        Ale pojechałeś kolego Lepperowską demagogią... I ty zarzucasz niski poziom argumentów obrońcom świeżego powietrza?

        Palący nie muszą chować się po krzakach. Jak dla mnie palący może sobie ustawić podest na środku rynku i palić tam żeby go wszyscy widzieli. To nie chodzi o samo palenie, ale o to, żeby nie smrodzić innym.
        >
        > W każdej niemal publikacji na ten temat niezmiennie zaskakuje mnie, jak egoisty
        > cznie do sprawy podchodzą (tak, tak) niepalący! Podczas, kiedy przeciwnicy usta
        > wy zgadzając się z prawem do czystego powietrza wskazują na błędy rozwiązania i
        > inne, lepsze metody.

        Jakie są więc te "inne lepsze metody"? Z doświadczenia (dym z papierosów bardzo drażni mi gardło - jakoś tak mam, wizyta w knajpie w której ktoś pali (i to nawet nieszczególnie zadymionej) oznacza dla mnie dwudniową chrypę i drapanie w gardle) wiem, że jakiekolwiek dobrowolne ograniczanie palenia nie działa, albo przynajmniej pozostawia niesmak. Wielokrotnie miałem sytuację, w której palacz się uprzejmie pyta "czy może zapalić", ja uprzejmie odpowiadam, że jestem temu przeciwny w rezultacie palacz się obraża i cała sytuacja się kwasi. Najwidoczniej więc to pytanie jest tylko formalnością, żeby uciąć potencjalne protesty (bo przecież pytałem) i odpowiedź "nie" jest odpowiedzią niemile widzianą, jako psującą ustalony porządek w którym palacz sobie pali a inni mają się dostosować...

        Niepalący zdają ciskać się, jak wsza na kołnierzu, chcąc
        > najchętniej wyrżnąć wszystkich "śmierdzieli" i zdelegalizować wszystko co emitu
        > je dym.

        Im dalej w posta, tym niższe loty.... Zaczynam żałować, że zabrałem się za odpisywanie.


        --
        Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć..
        • gacekemdk Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 04:36
          Drapie cię w gardle? Ojej. To straszne. Chcesz o tym porozmawiać? Tacy jak ty naprawiacze świata i zawołani egoiści uwielbiają decydować za innych. Już słychać głosy o zakazach palenia w prywatnych samochodach, a potem i w mieszkaniach... Powodzenia.
          • zbig1113 Re: Smród, nie murzyn 17.11.10, 08:48
            Nie możesz wytrzymać bez fajki? Ojej, to straszne. Chcesz o tym porozmawiać? Tacy jak ty zawołani egoiści uwielbiają decydować za innych czy ci chcą się wędzić w dymie tytoniowym. Już słychać głosy o łamaniu praw człowieka przez tą ustawę. Może napiszesz do Anmesty International?
      • tomek854 ciąg dalszy. 16.11.10, 02:29
        Cóż, tak się składa, że palenie jest legalne i nie wdając się w dyskusj
        > ę, czemu jest, a coś tam nie jest, dyskryminuje mnie Pan takimi hasłami. Podobn
        > ie zresztą jak ta ustawa.

        Jazda 130 na godzinę też jest legalna, ale jest wiele miejsc w którym ze względu na współużytkowników dróg prędkość ta jest ograniczona. Praktycznie gnać 130 można tylko na autostradach. Nikt jednak nie burzy się, że takie ograniczenia (jakże bardziej drastycznie mała jest ilość miejsc w których można jeździć 130 w porównaniu do miejsc w których można palić!) dyskryminuje miłośników szybkiej jazdy...

        Czas przyzwyczaić się, drodzy palacze, do tego, że nie jesteście sami na świecie, i że Wasza wolnosć kończy się tam, gdzie zaczyna sie wolnosć innych.

        > Odnoście natomiast wąchania "samolubnych palaczy" na przystankach i innych miej
        > scach rzeczywiście publicznych to powiem, że też na takich bywam i wyraźnie wid
        > zę, że tam, z papierosem a właściwie to "popkiem" czy innym "mocarzem" królują
        > panowie w podartych swetrach i z wymiętą reklamówką pod pachą zazwyczaj skrywaj
        > ącą taniego wiśniowego ulubieńca. A im po pierwsze raczej nie zrobi różnicy, cz
        > y palą legalnie czy nielegalnie, tak jak już od dawna w parku.

        Tylko że tu znowu w pewnym sensie akceptujesz łamanie prawa. A tymczasem jak nie wystarczyło im kutury żeby nie smrodzić innym, to wprowadzono zakaz. I teraz mam nadzieję róznicę poczują - w kieszeni, jak tylko zacznie sie łupanie mandatów.

        A z mojej własne
        > j strony, wolę już żeby się kamuflowali dymem, niż wąchać ich osobiste smrody..

        Tylko że dla niepalącego to jest leczenie trądu syfilisem... Pewnie jakbyś był niepalący, za to sam również się nie mył, cieszyłbyś się, że maskują smród papierosów smrodem potu... :P

        > Faktem jest, że bardzo duża część tej ustawy jest nie w porządku, jak chociażby
        > (bardzo przez waszą Gazetę popularyzowane) stawianie znaku równości między pal
        > eniem do kotleta a paleniem przy piwie. W Polsce lokale gastronomiczne nie są p
        > ubami a puby nie są restauracjami. Istnieje między nimi wyraźna różnica i gdzie
        > kolwiek byłem, widać to było zawsze wyraźnie, jak niepisaną zasadę: gdzie się j
        > e tam się nie pali, a gdzie się pali tam się nie je.

        A teraz będzie jeszcze prościej:
        - tam gdzie się je, tam się je (restauracje)
        - tam gdzie się pije, tam się pije (puby
        - tam gdzie się pali, tam się pali (palarnie)

        > Inna rzecz - zrozumiałe, że niepalący mają prawo mieć swój pub dla niepalących,
        > ale dlaczego niby wszystkie?!

        Nie dramatyzuj. Przecież palący też mogą chodzić do wszystkich pubów. Po prostu będą musieli wyjść na papieroska. Znam fajny pub we Wrocławiu w którym się od lat nie pali, zawsze staramy się tam pójść ze znajomymi (choć wyjątkowo ciężko tam o stolik) i nie jest to żadnym problemem dla moich palących znajomych (którzy na szczęscie są w zaniku).

        Zwłaszcza, że walka o zdrowe i beznikotynowe rac
        > zenie się piwem i innymi alkoholami trąci nieco hipokryzją, czyż nie?

        Nie. Alkohol nie szkodzi bezpośrednio osobom w Twoim otoczeniu. Dopóki nie zaczniesz bić żony, szkodzisz wyłącznie sobie.
        >
        > pozdrawiam i życzę zdrowia

        Również pozdrawiam.


        --
        Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
      • jednokolanko Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 05:03
        solemnis123 napisał:

        > Po drugie: wszyscy niepalący, czyli zdawać by się miało: Ci bardziej ucywilizow
        > ani i świadomi i rozwinięci społecznie i emocjonalnie rzucają się z zajadłością
        > godną burka zza płotu na każdego kto śmie bronić palących... To zrozumiałe, że
        > nikomu z "was", nie odpowiada to, że ktoś pali w waszej obecności. Ale teraz z
        > amiast "dominacji i terroru śmierdzących, trujących i bóg wie jak jeszcze przek
        > lętych pubów" wprowadzono właśnie doskonale identyczny terror wobec drugiej str
        > ony! Więc teraz palący mają chować się po krzakach i uciekać gdzie pieprz rośni
        > e i od dzisiaj wszystko jest w porządku? Naprawdę - dobrze, że palących nie moż
        > na poznać po kolorze skóry, bo jeszcze upchnęlibyście nas na końcach autobusów
        > i... no właśnie, w końcu nawet w Orlando czarni mieli własne kluby.

        Zaznaczam, że obecnie to palący usilnie wyganiają niepalących do klubów "dla nich". Widzisz ironię? A choćby w Krakowie wokół Rynku takich jak na lekarstwo. Czyli nałogowcy są uprzywilejowani. Może ja zacznę smrodzić czymś regularnie, usprawiedliwiając się nałogiem i odsyłać będę protestujących "gdzie indziej"?
      • dorry Re: Smród, nie murzyn 16.11.10, 22:04
        "Więc teraz palący mają chować się po krzakach i uciekać gdzie pieprz rośnie"
        Skoro dotychczas było odwrotnie to może tak będzie wreszcie sprawiedliwie? Po 60 latach takiej odwróconej sytuacji wymyśli się jakiś consensus....
    • kadykianus Co za biedny miś. Ojejku. 15.11.10, 21:09
      Największy durnotyzm tej stawy moim zdaniem polega na tym, że sieje wrogość jednych do drugich. Nagle sie okazuje, że pan Orliński to taki biedny miś, który nie odróżnia komina elektrowni albo wulkanu na Hawajach od papierosowego dymu i argumentuje z takim żalem i taką histerią, że ja się zastanawiam - tyle lat żyłeś biedny misiu w koszmarze i nic nie mówiłeś a teraz to z ciebie wylazło. Otworzyłeś się. Ta ustawa, to widać, przełom w twojej terapii :)


      --
      "W poradach na ogół jest coś podejrzanego" - Leszek Kołakowski :)
    • bimota Re: Smród, nie murzyn 15.11.10, 22:28
      A jak wejde do niezadymionej, po czym, w polowie spozywanego posilku, wkroczy do niej grupka palaczy, to, rzecz jasna, mam prawo wyjsc jak zaczna kopcic i kombinowac nowe miejsce na spedzenie popoludnia...
    • kondorx Histeryczne rozumowanie pana Orlińskiego 15.11.10, 22:40
      wyraźnie wskazuje na to, że brak nikotyny w ozganizmie wyrażnie odbija się na logice myślenia. Po pierwsze, po kiego grzyba pchasz się pan do knajp gdzie dozwolone jest palenie? Kto pana zmusza? Nikt! Ale to rozumek każe się pchać. Dlaczego? Bo mu brakuje tej uspokajającej dawki nikotyny. Kto panu każe wkładać nos do popielniczki? Nikt! Ale pan to robi. Przyczyna - jak wyżej. No i jeszcze jedno. Myj się pan od czasu do czasu. A jak się pan kąpiesz w wannie to zmieniaj pan wodę. Wtedy nie będzie śmierdziało. W koszarowym dowcipie było tak: - Co tu tak śmierdzi? - Melduję, panie generale, że dopóki pana nie było, to nie śmierdziało.
        • m-nn-m Re: Histeryczne rozumowanie pana Orlińskiego 16.11.10, 00:30
          Wedle rozumowania pana Orlińskiego należałoby również zabronić dymienia samochodów w miejscach publicznych. To jest znacznie bardziej dokuczliwe i groźne dla zdrowia. Czym się różni wjazd do zasmrodzonego miasta od wejścia do zadymionej knajpy (tym jedynie, że do miasta czasem trzeba wjechać a do knajpy nie koniecznie). Bądź pan konsekwentny panie Orliński. Jeśli jakiś parlament zabrania mi dymić papierosem to powinien zabronić dymić i smrodzić innym albo nie zabraniać nikomu.
            • bodysong Winszuję 16.11.10, 21:30
              Przede wszystkim - niesamowitej klasy wypowiedzi. Widać, że pan lubuje się we wszelakich opisach smrodu oraz czynności, które mogą ów smród powodować.
              A podążając za logiką argumentacji ww pana - kiedy powstanie ustawa zakazująca wszystkim bezdomnym, menelom chodzenia po ulicach oraz przebywania w pomieszczeniach publicznych i komunikacji miejskiej? Oni też potrafią śmierdzieć. Możemy również wyposażyć patrole policyjne w 'miarkę smrodu' i wszystkich, którzy ominęli poranny prysznic wysyłać komisyjnie do domu.
              Gratuluję pomysłu i umiejętności argumentowania swoich racji z klasą.