pfg 23.04.12, 09:04 Kolejna salwa w walce z uczelniami? Kolejny argument dla NBK, że wykształcenie ma być "praktyczne". Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
chilly Dla równowagi... 23.04.12, 10:02 głos B. Łagowskiego w dzisiejszym "Przeglądzie". W kontekście Smoleńska (a jakże!), ale w wymowie ogólny: "Gdy pojawia się problem, polski naukowiec w pierwszym odruchu, jak również po namyśle, rozwiązania oczekuje od uczonych zagranicznych. Amerykańska tabliczka mnożenia jest lepsza niż polska, bo w Ameryce nie ma sporu, ile jest siedem razy osiem, a w Polsce taki spór wybucha, gdy głos zabiorą księża i politycy". Jak, nie przymierzając, Pani B. wczoraj na "Polonii". Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 10:19 bodaj w zeszłym tygodniu mieliśmy z kolei tekst o tym, jak to polski biznes jest anachroniczny i nie jest w stanie wchłonąć tych, którzy mają dobre wykształcenie... Odpowiedz Link
jael53 Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 10:57 A prawdą jest zapewne jedno i drugie. I jeszcze trzecie: było nie psuć szkolnictwa średniego, było nie napinać się na ilość i nie podtrzymywać mrzonki, że ilość przejdzie w jakość, choć najpierw będzie chaos. Oczywiście, kreatywny. No to jest. Odpowiedz Link
nullified Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 16:16 cytacik: Kompletnie leżą pragmatyka biznesu i umiejętności społeczne, komunikacja, praca w grupie, przystosowanie do zmian. dość typowy przykład "spengleryzmu" - prawdziwe przesłanki, fałszywe wnioski. Cóz - to poniekąd właśnie jest efekt *praktycznego* kształcenia. Nic dziwnego, że jak trzeba kogos do pracy np. w firmie informatycznej nastawionej na innowacje, informatycy-programiści lecą na koniec ogona rekrutacji. Pisania kodu można nauczyć (nah... zawsze moze to zrobic klepacz na godziny) - "kombinowania - a jak by to wygladało inaczej" nie. Nota bene - nie jest to odkrycie jakoś specjalnie polskie. Mamy szkoły (i społeczności) nastawione na tępienie wyżej wymienionych cech, ktorych taki niedostatek się widzi. To... nie rozumiem skad zdziwienie x.x Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 11:24 Dzizas, kompletne pomieszanie z poplataniem. Do konsultingu przyjmujemy absolwentów matematyki, fizyki, biologii. Ci z właściwymi dyplomami się nie nadają. Szukamy zdolnych do nieschematycznego myślenia, którzy potrafią selekcjonować wiedzę, pracować w zespole. Uczciwych i odważnych. Takich nasze szkoły nie wypuszczają Czyli *ktos* jednak ksztalci dobrze i wyposaza absolwentow w umiejetnosci potrzebne na rynku pracy. Nawet kucharzy i recepcjonistów musimy uczyć wszystkiego od nowa To kucharz i recepcjonistka *tez* musi miec magistra? Odpowiedz Link
pfg Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 14:35 Tak, ci kucharze jako absolwenci studiów wyższych też mnie poruszyli. Odpowiedz Link
chilly Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 22:10 Nie rozumiem. Tyle tu piszemy na forum o Wyższych Szkołach Gotowania na Gazie a potem zdziwienie, że od kucharza wymaga się wyższego wykształcenia? Odpowiedz Link
chilly Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 22:12 P.S. Porównamy zarobki kucharzy i profesorów uniwersyteckich. Może być i strasznie, i śmiesznie. Ostatnio czytałem, że wśród celebrytów na czoło wysuwa się Magda Gessler. Odpowiedz Link
spokojny.zenek Re: Fabryki bezrobotnych da capo 24.04.12, 08:34 Owszem, wysuwa, choć akurat nie z racji zarobków. Nawiasem mówiąc, taki z niej kucharz, jak profesor... Odpowiedz Link
eeela Re: Fabryki bezrobotnych da capo 02.06.12, 02:08 Dlaczego strasznie albo śmiesznie? Żeby być dobrym kucharzem, potrzeba dużo talentu, długiej nauki i wiele pracy, dlaczego więc kucharze mieliby zarabiać mniej niż profesorzy? Odpowiedz Link
chilly Re: Fabryki bezrobotnych da capo 02.06.12, 23:10 eeela napisała: > Dlaczego strasznie albo śmiesznie? Żeby być dobrym kucharzem, potrzeba dużo tal > entu, długiej nauki i wiele pracy, dlaczego więc kucharze mieliby zarabiać mnie > j niż profesorzy? Bo jednak, wydaje mi się, każdy profesor może zostać kucharzem (niekoniecznie od razu dobrym), za to bardzo niewielu kucharzy miałby szanse zostać profesorami. No, chyba że - zgodnie z tradycją naszego forum - gotowania na gazie. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: Fabryki bezrobotnych da capo 03.06.12, 02:44 Dlaczego tak sądzisz? Szefowie kuchni zatrudnieni na etatach w najlepszych restauracjach świata praktycznie je tworzą, a są to wielomilionowe biznesy. Opracowują przepisy w całkiem naukowy sposób. Mają swoje pisma. Badają fizykę, chemię i wzajemne oddziaływanie półproduktów, modernistcuisine.com/books/modernist-cuisine/contents/ Kucharz mógłby zostać profesorem, nie koniecznie od razu dobrym. Jak zresztą większość i kucharzy i profesorów. Odpowiedz Link
chilly Re: Fabryki bezrobotnych da capo 03.06.12, 09:53 zitterbewegung napisał: > Szefowie kuchni zatrudnieni na etatach w najlepszych restauracjach świata (...) praktycznie je tworzą (...) . Opracowują przepisy w całkiem naukowy sposób. Mają swoje pisma. Nie wynika z tego, że zajmują się nauką. > Badają fizykę, chemię i wzajemne oddziaływanie półproduktów, Ci, którzy badają fizykę i chemię" (naprawdę?) pewno nie potrafiliby ugotować jajka na półmiękko. A ci co potrafią przyrządzić pyszne danie raczej nie badają "fizyki i chemii". > Kucharz mógłby zostać profesorem, nie koniecznie od razu dobrym. Jak zresztą wi > ększość i kucharzy i profesorów. Tu częściowa zgoda. Zwłaszcza w tej drugiej kwestii. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Fabryki bezrobotnych da capo 03.06.12, 12:13 no to kolega dołożył do pieca :) he Modernist Kitchen, presents nearly 200 pages of highly illustrated explanations of specialized equipment that has moved from scientific laboratories to professional kitchens. Centrifuges, freeze dryers, rotary evaporators, homogenizers, vacuum filters, and many others are covered, all based on the first-hand experience of the authors and their team of research cooks in using such equipment to develop innovative dishes at the The Cooking Lab. Through example recipes and illustrated step-by-step techniques, the chapter opens the door to a whole new world of culinary possibilities, a world until now inhabited by just a handful of top chefs around the world. mała cytata wskazując na to, że ktoś po prostu uprzystępnia kucharzom jakieś tam badania..., raczej niepoczynione przez kucharzy :))) Odpowiedz Link
chilly Re: Fabryki bezrobotnych da capo 06.06.12, 23:00 Już w real-socjalizmie techniczki piekły ciasto w suszarkach laboratoryjnych, zwanych uczenie komorami cieplnymi (utrzymywały temperaturę z dużo większą dokładnością niż to co mamy w kuchniach). Nikt jednak nie wnioskował na tej podstawie o naukowym podejściu do sprawy. Odpowiedz Link
genialna_oxford Re: Fabryki bezrobotnych da capo 06.06.12, 15:56 Wolny rynek weryfikuje przydatnosc osobnika dla spoleczenstwa, a nie jego wiedze. Dlatego kucharz ma prace w zawodzie, a politolog zmywa naczynia. Proste? Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Fabryki bezrobotnych da capo 23.04.12, 13:20 nb. jak na etat z politycznego mianowania to odważny głos w sprawie rynku pracy... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Fabryki bezrobotnych da capo 24.04.12, 10:58 dobra pani, da milion... wyborcza.pl/1,75248,11599548,Minister_Kudrycka__Dam_milion_za_ulepszenie_studiow.html Odpowiedz Link
pzgr Re: Fabryki bezrobotnych da capo 28.04.12, 10:46 Dorabiam sobie do pensyjątka (tak, bo pensyjka, to za duże słowo, zważywszy na liczby) akademickiego w firmie X zajmującej się doradztwem strategicznym dla biznesu (głównie unikalne, szyte na miarę projekty, za sielny karwas grosza). Nie mam pojęcia, kim są licznie tam pracujące dzieciaki, ale inner circle z złożony jest z ludzi, którzy a) studiowali w czasach, gdy wskaźnik scholaryzacji wynosił kilkanaście procent i zdawało się egzaminy, b) skończyli staroświeckie studia bez "umiejętności praktycznych", c) wybierali studia wedle własnych zainteresowań: profesje od teologii do fizyki. Brak rzeczonych umiejętności praktycznych w rozumieniu kudryckim jest główną siłą tej firmy, bo zamiast zajmować się powielaniem nabytych "umiejętności praktycznych" rozwiązują problemy niekonwencjonalnie. Tego się nie można nauczyć, bo to się nazywa IQ + szeroka wiedza ogólna, nauczyć zaś można jedynie kudryckich umiejętności, cyt. "umie podać przykłady", czy "umie zaprojektowć badanie". Problem "fabryk bezrobotnych" jest po pierwsze dęty, po drugie wziął się z powiększenia dostępności studiów nawet dla giertychowych maturzystów, wreszcie po trzecie, z ogólnej skłonności do planowania w perspektywie jednego roku budżetowego (i rząd i firmy), czyli strategii "wycisnę jak cytrynę i kopnę d...". -- Bogurodzica, rydzyca... Odpowiedz Link
niewyspany77 trochę inne spojrzenie 29.04.12, 18:48 Dziś przeczytane, choć tekst trochę już ma: slomski.us/2012/01/14/brak-rak/ "To takie neoliberalne poklepywanie się po pleckach: jak to nie możesz znaleźć pracy, zobacz, tylu fachowców potrzeba, to twoja wina, że nic przydatnego nie potrafisz – zrób studia/drugi fakultet/trzeci fakultet to ktoś cie zatrudni." "Gdy brak doświadczonego pracownika można rozważyć możliwość jego wyszkolenia przez pracodawce. To kolejna cecha wspólna pracodawców – jak ognia unikać sytuacji, gdy trzeba kogoś czegokolwiek nauczyć. Pracownik ma być już gotowy do startu, jak koń w boksie na wyścigach." Odpowiedz Link
genialna_oxford Re: Fabryki bezrobotnych da capo 31.05.12, 17:08 Jesli mgr to tytul zawodowy, to posiadacz tego tytulu musi posiadac umiejetnosci praktyczne. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: Fabryki bezrobotnych da capo 01.06.12, 00:45 Postulowalbym, ze powinno byc rowniez praktyczne. Poza wiedza ogolna absolwenci nauk scislych winni opanowac "techniki" fachu - biolodzy np. PCR, microskopie czy co tam jeszcze, chemik synteze, informatyk obsluge komputera. A wszyscy powinni nauczyc sie pisac, umiec dyskutowac, uzasadniac etc. Do tego potrzebna jest wiedza teoretyczn i praktyczna. Podejrzewam, ze studia niekoniecznie tego ucza. Odpowiedz Link
chilly Re: Fabryki bezrobotnych da capo 01.06.12, 09:57 Niby tak, ale jak to zrobić, gdy ważnego dla danej profesji aparatu nie ma w instytucie, bo jest zbyt drogi? Albo jest tylko jeden i dostęp do niego ma wyłącznie jeden. "przeszkolony" pracownik, a studenci mogą go sobie pooglądać nie przekraczając 2-metrowej granicy? Pamiętam niebotyczne zdumienie kolegi, który podczas pierwszego ze swoich wyjazdów na Zachód zobaczył w pracowni kilka aparatów HPLC, przy których studenci coś tam majstrowali... Odpowiedz Link
chilly Co na to fla? 16.07.12, 09:09 "Coraz więcej pracodawców przekonuje się, że łatwiej jest nauczyć humanistę podstaw księgowości niż ekonomistę języków obcych". ("Przegląd" z 16.07.12) Co prawda, z teksu wynika, że humanom wciąż nie jest łatwo. Choć nie ufałbym tym procentom zbyt mocno. Po prostu, problem nadprodukcji przy stosunkowo dużej liczbie słabych studentów. Ci lepsi raczej znajdują pracę. Odpowiedz Link
carnivore69 Re: Co na to fla? 16.07.12, 11:23 Podejrzewam, ze rowniez latwiej nauczyc jest humaniste podstaw ksiegowosci niz humaniste jezykow obcych. Ale juz moze byc znacznie trudniej nauczyc humaniste ekonomii (zwlaszcza "humaniste" ekonomii; natomiast humaniste "ekonomii" powinno byc dla odmiany latwo). Pzdr. Odpowiedz Link
dworzec Re: Co na to fla? 16.07.12, 12:33 dodam, ze aby nauczyc kogokolwiek ekonomii (bez "") trzeba by ten ktos znal angielski, bo najnowsza literatura jest w tym wlasnie jezyku; ta uwaga dotyczy rowniez tych, ktorzy nauczaja, bo u nich tez roznie bywa z jezykiem a ksiegowosc ma z ekonomia tyle wspolnego co posiadanie przez jana kowalskiego młotka z rowojem budownictwa w kraju Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: Co na to fla? 16.07.12, 14:55 Ja w ogóle chciałbym zapytać skąd takie badania? Czyżby to nie był wniosek wysnuty z wzrostu ilości zatrudnianych przez outsourcingowe centra księgowe anglistów, italianistów, gwermanistów itp-istów za 3000 brutto? W tych centrach żadna ekonomia, ani żadna wiedza w ogóle poza językiem do czytania i pisania dokumentacji nie są do niczego potrzebne. Ekonomiści nie chcą tam pracować. Odpowiedz Link
flamengista ano właśnie 16.07.12, 18:06 na pewno chodzi o te centra outsorcingowe, które faktycznie tworzą sporo miejsc pracy. No i tam atutem podstawowym jest znajomość języków, szczególnie tych rzadkich. Czy ekonomiści nie chcą tam pracować? Nie, część naszych absolwentów tam właśnie pracuje - ale nie ze względu na znajomość ekonomii, ale języków obcych właśnie. Odpowiedz Link
flamengista zgadzam się 16.07.12, 18:03 Łatwo jest nauczyć humanistę (konkretniej - filologa) podstaw rachunkowości, żeby obsługiwał klientów w centrum outsorcingowym, niż przyuczyć absolwenta finansów i rachunkowości języków obcych, szczególnie tych rzadkich. Ale to są proste prace i wiedza z zakresu księgowości jest absolutnie podstawowa. W dodatku przeciętny absolwent finansów i rachunkowości nie ma predyspozycji i nie chce pracować na linii telefonicznej, mając bezpośredni kontakt z klientem. Tu też humaniści mogą mieć większe inklinacje i umiejętności interpersonalne. Natomiast większość absolwentów finansów i rachunkowości pracuje w swoim zawodzie, bo nadal spory jest popyt na księgowych. Odpowiedz Link