kardla 04.01.13, 17:01 Najmniej stresujaca praca wg forbesa jest profesor uniwersytecki :) www.forbes.com/sites/susanadams/2013/01/03/the-least-stressful-jobs-of-2013/?utm_campaign=fwtwittersf&utm_source=twitter&utm_medium=social Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dala.tata Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 18:17 Po naszemu byloby nauczyciel akademicki, czy tez pracownik naukowy. z wyborem forbesa w duzej mierze sie zgadzam. Odpowiedz Link
kardla Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 18:25 Hmm, czy naprawde praca bibliotekarza/bibliotekarki jest bardziej stresujaca? :P Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 18:32 kardla napisała: > Hmm, czy naprawde praca bibliotekarza/bibliotekarki jest bardziej stresujaca? : > P czytelnicy są strasznie roszczeniowi... trzeba sobie radzić niekonwencjonalnie www.youtube.com/watch?v=pXFOV8Udm5Y a mówiąc poważnie, to kompletna bzdura, że jest to najmniej stresujący zawód... Odpowiedz Link
kardla Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 18:36 No bibliotekarz wygladal na raczej wyluzowanego, to czytelnicy byli jacys spieci :P Odpowiedz Link
dala.tata Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 18:42 absolutnie sie nie zgadzam. relatywnie, mysle, ze mamy bardzo niskie poziomy stresu. adept44_ltd napisał: > a mówiąc poważnie, to kompletna bzdura, że jest to najmniej stresujący zawód... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 18:45 relatywnie do??? - brak stabilizacji związanej z pewnością pracy, - kiepska płaca, - kiepscy studenci, - idiotyczne przepisy, - brak sensownego mechanizmu oceny, - rozbuchana administracja, - lata, które upływają do momentu, w którym zaczynają wracać zwrotne informacje, czy to, co robisz, ma jakiś sens... i pewnie można by jeszcze co nieco dodać... Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 18:53 sprecyzuję kilka punktów - kompletna uznaniowość, generowana przez system... tzn. - mój los nie zależy od mojej pracy i moich osiągnięć... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:07 adepcie drogi, to jest dola wiekszosci pracownikow swiata. ty masz komfor tego, ze nikt ci nic nie zrobi. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:16 dala.tata napisał: > adepcie drogi, to jest dola wiekszosci pracownikow swiata. ty masz komfor tego, > ze nikt ci nic nie zrobi. > doprawdy? no i też nie wiem, za bardzo o jakim komforze mówisz... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:30 mowie o komforze komfortowym. Adepcie, jak ty mi chcesz sprzedac idee, ze ciebie, samodzielnego, mozna wywalic z pracy, bo zle wyklady poprowadzisz, ksiazki nie napiszesz, glupi referat wyglosisz itd, to pomysle jednak, ze sciemniasz. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:41 Adept: no ale pytanie - czy większy stres generuje to, że, jak zawalę, to mnie wywalą?, czy też to, że mnie mogą wywalić, bo tak... w naszym przypadku w grę wchodzi to drugie... Adept: sprecyzuję kilka punktów - kompletna uznaniowość, generowana przez system... tzn. - mój los nie zależy od mojej pracy i moich osiągnięć... Dalatata: Adepcie, jak ty mi chcesz sprzedac idee, ze ciebie, samodzielnego, mozna wywalic z pracy, bo zle wyklady poprowadzisz, ksiazki nie napiszesz, glupi referat wyglosisz itd, to pomysle jednak, ze sciemniasz. hm, a co ja mam pomyśleć, o tym, co wypisujesz??? ja naprawdę, gdyby mnie mieli wywalić za zły wykład bądź nienapisanie książki czy durny referat, żyłbym bezstresowo... :))) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:54 ale ja ci na reszte odpisalem wczesniej. To, o czym piszesz, dotyczy praktycznie wszystkich, szczegolnie w Polsce. cytujesz dosc wybiorczo, co wiecej, ale nie chce mi sie przytaczac. wracam do pisania. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:57 zacytowałem cały twój post... :))) wykręciłeś dokładnie na odwrót to, co napisałem (trzy razy to napisałem); nie, to nie dotyczy wszystkich w takim samym stopniu..., również w Polsce, to dość oczywiste...; pisanie, o taaak :))) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:06 wiekszosc tego dotyczy rowniez innych ludzi i innych zawodow. i jakos mi sie nie chce wierzyc, ze tak strasznie sie strsujesz kiepskimi studentami i brakiem sensownego mechanizmu oceny. Weltschmerz widze jako zrodlo stresu, jednak to jest dla mnie przyklad takiego fajnego stresiku - wiekszosc ludzi nie ma komfortu zastanawiania sie sie nad tym, czy to, co robi ma sens. pracownik akademicki (szczegolnie troche wyzej hierarchii) jest niezalezny, robi (albo i nie), co chce, pracuje, kiedy chce. a jedynym powaznym zrdolem stresu sa postepowania awansowe (stres eliminowany porzadnym dorobkiem). Jak zawalisz, to nikt ci slowa nie powie, nikt cie (realistycznie) nie zwolni z pracy. zyc nie umierac. jedynym minusem sa niskie pensje, jednak przy oakzji wrecz nieograniczony czas na dorabianie. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:15 no ale pytanie - czy większy stres generuje to, że, jak zawalę, to mnie wywalą?, czy też to, że mnie mogą wywalić, bo tak... w naszym przypadku w grę wchodzi to drugie... Odpowiedz Link
flamengista praca z ludźmi musi być stresująca 04.01.13, 18:46 moim zdaniem to przesada. Najmniej stresująca jest praca, w której kontakty z ludźmi ograniczone są do minimum: konserwatora sieci, stróża, szewca etc. Praca nauczyciela akademickiego z pewnością jest poniżej średniej, jeśli chodzi o poziom stresu - to nie agencja reklamy ani call-center. Ale Forbes pojechał po bandzie. Odpowiedz Link
dala.tata Re: praca z ludźmi musi być stresująca 04.01.13, 19:08 tak, zgdazam sie z tym, ale pod warunkiem, ze nie ma sie totalnej przewagi nad ludzmi, z ktorymi pracujesz. oczywiscie, czasy sie zmieniaja, jednak jesli nie jestes patologicznie niesmialy, jaki to stres powoduja u ciebie ludzie, z ktorymi pracujesz? Odpowiedz Link
flamengista chyba żartujesz 11.06.13, 19:15 Przykłady z ostatnich dni: - poniedziałek1 - odzywa się seminarzysta, który właśnie zostawia pracę do poprawy (miesiąc po terminie), oczekując że obroni się jeszcze w czerwcu, a pracę przeczytam na sobotę (akurat wtedy ma dla mnie czas, bo przyjedzie z Wawy). Wielkie zdziwienie i pretensje gdy dowiaduje się, że to niemożliwe; - poniedziałek2 - podczas prezentacji projektu grupowego studentce dzwoni komórka. Przerywa referat, odbiera telefon i wychodzi z sali trzaskając drzwiami. Upomniana po zajęciach nie widzi w tym nic złego ("szef dzwonił"); - wtorek - koordynator kursów w j. angielskim prosi o wyjaśnienia w sprawie studenta zagranicznego, który wykłóca się o ocenę z projektu (chodzi teraz na wszystkie zajęcia i próbuje udowodnić, że został niesprawiedliwie oceniony). Czuję się, jakby mi ktoś wbił nóż w plecy, muszę wyjaśniać sprawę po raz n-ty. Nadchodzą przeprosiny mailowe od studenta, ale co mi z tego?; - wtorek2 - na zajęcia przychodzi gagatek, którego pierwszy raz widzę na oczy. Oświadcza ze słodką minką że nic nie zrobił, ale "zaraz się broni", więc "jak to ma załatwić". Na stwierdzenie, że załatwi we wrześniu stwierdza "Pan chyba żartuje" i wychodzi z sali; - wtorek3 - egzamin i tradycyjnie kilka osób złapanych na ściąganiu. Tradycyjnie cała szopka z zaprzeczaniem mimo przyłapania na gorącym uczynku ("to nie moja ręka"). Nowość - tym razem do grupki ściągaczy przyłączają się adwokaci, którzy "widzieli lepiej". Ledwo nad sobą panuję. A przede mną jeszcze 2 egzaminy, 2 grupy seminaryjne i wpisy. Od środy do piątku to dopiero będzie jazda:) Odpowiedz Link
siedemlatwtybecie Re: chyba żartujesz 12.06.13, 23:28 Nie wiem o czy jest ta dyskusja, czy praca inna niż na uczelni nie dostarcza stresorów?? Każdy ma podobne problemy z klientami, pracownikami, współpracownikami itp itd. Tylko dodatkowo się przejmujesz tym czy spadnie czy wzrośnie kurs dolara (jak spadnie to twoj eksport nie ma sensu i się zwijasz), czy będziesz miał wystarczająco dużo klientów w przyszłym tygodniu w twoim spa (bo jak nie, to nie masz na opłacenie mieszkania), albo jeśli jesteś rolnikiem czy będzie przymrozek w kwietniu czy nie (jak będzie to jesteś w czarnej dziurze). Moim skromnym zdaniem zawód nauczyciela akademickiego (a potem profa to już w ogóle) jest jednym z najmniej stresujących jakie są - dlatego min. go wybrałem. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:13 Ja akurat pracowałem w kilku miejscach (sektor prywatny) przed pracą na uczelni. I jeżeli chodzi o poziom odczuwanego stresu, to teraz jest zdecydowanie najgorzej. Ale może to moje subiektywne odchylenie. No i kwestia tego, że kiedyś człowiek był młodszy to i bardziej optymistyczny, i mniej się w ogóle wszystkim przejmował. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Najmniej stresujaca praca 04.01.13, 19:32 a co jest zrodlem tego stresu? fajnytoster napisał: > Ja akurat pracowałem w kilku miejscach (sektor prywatny) przed pracą na uczelni > . I jeżeli chodzi o poziom odczuwanego stresu, to teraz jest zdecydowanie najgo > rzej. Odpowiedz Link
oluuu Re: Najmniej stresujaca praca 05.01.13, 00:00 Pułapka. Jest skonstruowana tak: Świeżo upieczony doktor jest zatrudniony na stanowisku adiunkta. Powiedzmy, że ma 30 lat. Jeszcze mógłby zejść ze ścieżki uczelnianej kariery (im później tym gorzej), ale z jakichś powodów decyduje się iść nią dalej. Na umowie na 8 lat 3000 brutto. Kolejny "płotek" to habilitacja. I pracodawca (a dokładnie ustawa i rozporządzenia) dokładnie mówią, co (rozporządzenie) i w jakim czasie trzeba zrobić (ustawa). Więc doktor zaczyna robić. 1. Zasoby pieniężne potrzebne na wypełnienie choć części punktów w rozporządzeniu - 200-300 tys. zł (publikacje w dobrych czasopismach, pobyt na dobrych konferencjach itp. + badania + wydanie książki). 2. Zasoby czasu - trudno oszacować, ale wiele z punktów ocenianych w procedurze wymaga duuuużo czasu (bycie promotorem pomocniczym, członkostwo w radach naukowych czasopism itp.). Ale uczelnia nie zapewnia prawie w ogóle tych zasobów do wykonania zadania, z którego sama będzie rozliczać (przedłużyć zatrudnienie/zwolnić). ad. 1. Jeśli nie ma badań statutowych (ma, nie ma - loteria), własnych itp. - 0 zł. Można ubiegać się w NCN. W ciągu 8 lat średnio można mieć jeden po drugim dwa projekty, może akurat wyjdzie w sumie 300 tys. zł. Z tym że szansa otrzymania każdego z nich to około 20%. A trzeba mieć dwa, bo z jednego może pieniędzy nie starczyć. ad. 2. Jeśli ma 500 godzin dydaktycznych (tyle mu dali), do tego kilkudziesięciu seminarzystów, to nie ma już czasu na te darmowe, dodatkowe zadania. Lata mijają, ze ścieżki zejść coraz trudniej, pojawiają się inne życiowe sprawy, za 2300 zł nie da się żyć. Podsumowując: świeżo zatrudniony adiunkt może z prawdopodobieństwem (nie wdając się w szczegóły) co najmniej 4/5 założyć, że habilitacji nie zrobi, a jeśli już, to nieproporcjonalnym do efektu wysiłkiem. 20% z nich zrobi, i potem kolejny tor przeszkód, od nowa. Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: Najmniej stresujaca praca 11.06.13, 22:14 Oluuu, dobrze napisane. Zgadzam się i potwierdzam. Odnośnie wcześniejszych wypowiedzi dala.taty, to chciałbym mu zwrócić uwagę, że świat nie stoi w miejscu. Ja sam pisałem o stosunkach na uczelni w tym samym stylu co Dala, ale to było parę lat temu. Od tego czasu sporo się pozmieniało, niż demograficzny dusi cały sektor, na mojej macierzystej państwowej uczelni wchodzą zwolnienia grupowe w wymiarze trzycyfrowym i wkrótce nawet habilitacja nie będzie żadnym gwarantem zatrudnienia. Poza tym pieniądze są wciąż coraz gorsze i gorsze, więc tym bardziej jest to życiowa pułapka. I jeszcze jedna rzecz, o której mało się mówi. Wieloletnia praca wyłącznie na uczelni sprawia, że człowiek kompletnie nie nadaje się później do normalnego życia zawodowego. Styl życia freelancera, ruchomy czas pracy, późne wstawanie, bardzo umowna dyscyplina itp. sprawiają, że taki człowiek nie nadaje się już na zwykły etat. Wielokrotnie obserwowane i ze smutnym końcem. Dlatego zgadzam się, że im szybciej ktoś wysiądzie z tego pociągu, tym lepiej, bo potem jest się po prostu skazanym na pewne role. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: Najmniej stresujaca praca 07.01.13, 23:00 Sporo rzeczy, część z nich zapewne ma charakter mój własny, osobisty. Dlatego nie chcę za bardzo odpowiadać na to pytanie, bo to nie miejsce na psychoterapię ;) Ale zgadzam się z wieloma rzeczami, które wskazał oluu. Tym bardziej, że - uwierz - pracuję na wydziale, na którym naprawdę zwalnia się pracowników za brak efektów działalności naukowej (czyt. habilitacji ;)) Odpowiedz Link
eeela Re: Najmniej stresujaca praca 12.06.13, 16:59 > a co jest zrodlem tego stresu? Profesor z tenurą być może nie ma strasznie dużo powodów do stresu, ale żeby do tego punktu dojść, to można się nerwicy nabawić. Nie wiem, czy Panowie już zapomnieli, a może mieli łatwiej? ;-) Ja mam to świeżo w pamięci, oraz grono przyjaciół wokół w chwili obecnej, usiłujących złożyć na czas prace doktorskie, jednocześnie próbując nie zaniedbać pińciuset innych spraw, którymi są obarczeni (na uczelni/na innej uczelni/w innym miejscu pracy). Mam grono przyjaciół po doktoracie, którzy zębami i pazurami szukają dla siebie miejsca w akademii i pracują po 12 godzin na dobę za pensję za pół etatu. Rzeczywiście, częśc się wykruszy, część nie dożyje, a mała grupka twardzieli będzie mogła się rozkoszować "bezstresowym" życiem do emerytury. (Wyraz "bezstresowy" wciąż zamieszczam w cudzysłowie, chociaż odnosi się do mlekiem i miodem płynącej tenury, bo jakoś po moich promotorkach, paniach w owej komfortowej sytuacji, też nie widzę, żeby były specjalnie wolne od stresu - sama im go zresztą w sporych dawkach dostarczałam ;-P) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Najmniej stresujaca praca 06.01.13, 19:58 tu jakby inne ujęcie... www.timeshighereducation.co.uk/story.asp?storycode=421388#.UOGuqP8ZVgg.twitter Odpowiedz Link
ksiegawie Re: Najmniej stresujaca praca 10.06.13, 21:15 to czy praca stresuje czy nie, w dużej mierze zależy od człowieka ;) Odpowiedz Link