dala.tata Re: Hahaha 04.04.13, 23:37 kiedys na polskiej konferencji jedne z prelegentow, profesor, wyciagnal swa ksiazke i powiedzial, ze bedzie ja sprzedawal na konferencji po promocyjnej cenie. Niestety, dzielo chyba nie przyciagnelo chetnych, bo pod koniec konferencji profesor oglosil, ze przyiwezionego towaru nie sprzedal i bedzie rozdawal. Czy bylo zainteresowanie, nie wiem. Pomyslalem sobie wtedy, ze to zenujace. Okazalo sie jednak, ze mylilem sie. Linkowany biznesmen przebija wszystko. Odpowiedz Link
mn7 Re: Hahaha 05.04.13, 14:39 W środowisku znana jest historia pewnego dużego nazwiska, które taki numer wycięło w Paryżu. Książki przywiózł z Polski, ceny były w euro. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Hahaha 05.04.13, 16:02 Zalamalem sie.... mn7 napisała: > W środowisku znana jest historia pewnego dużego nazwiska, które taki numer wyci > ęło w Paryżu. > Książki przywiózł z Polski, ceny były w euro. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Hahaha 05.04.13, 16:21 Dala, ale to ty jesteś za umiędzynarodowieniem polskiej nauki :), chłopak umiędzynarodowiał... Odpowiedz Link
darek12345 Re: Hahaha 04.04.13, 23:47 Ja to zwykle w takich przypadkach zastanawiam się, na ile to co napisał dziennikarz jest zgodne z rzeczywistością, a na ile przez niego podkolorowane. Rzeczywistość zwykle nie jest taka zabawna, a każdego dnia trzeba napisać jakiś ciekawy news. Niestety podział na tabloidy i poważne gazety zatarł się ostatnimi czasy dość mocno i chyba rzetelne dziennikarstwo poszło już w niepamięć. Nie wykluczam, że jest to najprawdziwsza prawda, ale moja wiara w to jest jednak dość słaba. Odpowiedz Link
hohenstauf Re: Hahaha 04.04.13, 23:50 łagodniej, że oskarżyli go o korupcję, bo dostanie niższy wyrok, niż gdyby oskarżyli go o sprzedaż książek z pominięciem kasy fiskalnej Odpowiedz Link
pfg Re: Hahaha 05.04.13, 09:29 Podobne historie już były. Nie chce mi się szukać odnośnika, więc z pamięci. Pewien profesor na Kierunku Masowym każdemu studentowi, który przyszedł na egzamin z egzemplarzem jego podręcznika (kupionym w księgarni, nie u profesora, ach, nie), wpisywał dedykację na karcie tytułowej (książek nie można było recyklować). Ci, co dostali dedykację, zdawali. Ci, co nie dostali, nie zdawali - no, taka korelacja. Podręcznik autorstwa profesora, gruby i drogi, sprzedawał się świetnie :-) Odpowiedz Link
podworkowy Re: Hahaha 05.04.13, 10:40 chciałbym tylko zauważyć, że historia radomska jest nieco inna (co nie znaczy, że usprawiedliwiam tamten przypadek; choć wydaje mi się, że nie było tam takiej prostej korelacji, że ten kto nie kupił, nie zdał, to i tak tamto zachowanie było skandaliczne). Otóż tutaj łapówki była UKRYWANE pod płaszczykiem sprzedaży książki, o czym świadczy fakt zróżnicowania jej ceny - facet brał odpowiednią kwotę za określoną ocenę. A tak pół żartem, pół serio - o upadku świadczy też wysokość stawek... 100 złotych?? Jeśli ktoś jeszcze wątpił w pauperyzację pracowników naukowych, to ma tu dowód czarno na białym... Odpowiedz Link
mn7 Re: Hahaha 05.04.13, 14:40 Eee tam gruby. Wcale nie był specjalnie gruby, meretorycznie żałosny. Odpowiedz Link
spryciurka Re: Hahaha 05.04.13, 15:34 jeżeli to tylko korelacja (może na dokładkę bardzo słaba), byłabym ostrożna z ocenami. Zawsze lubiłam mieć swoje podręczniki, na niektórych mam autografy i bardzo mnie cieszyły i cieszą nadal. Jeżeli książka jest przydatna, a profesor lubianym autorytetem, co w tym złego? Proszę zwrócić uwagę, że słaby student zaopatruje się w ściągi, a nie w podręczniki. (to odnośnie tej korelacji). Odpowiedz Link
pfg Re: Hahaha 05.04.13, 19:55 Słyszałaś, spryciurko, że w internecie ciężko jest przekazać takie typy ekspresji, jak ironia czy sarkazm? No właśnie. Odpowiedz Link
mn7 Re: Hahaha 06.04.13, 08:09 Także odebrałam wypowiedź spryciurki jako ironiczno-sarkastyczną. Odpowiedz Link
pfg Re: Hahaha 06.04.13, 13:47 mn7 napisała: > Także odebrałam wypowiedź spryciurki jako ironiczno-sarkastyczną. A ja właśnie nie. Zresztą, patrz wyżej. Odpowiedz Link
mn7 Re: Hahaha 06.04.13, 14:02 "...w internecie ciężko jest przekazać takie typy ekspresji, jak ironia czy sarkazm? No właśnie." :-)) Odpowiedz Link
chilly Re: Hahaha 05.04.13, 09:32 fajnytoster napisał: > Upadek? Jaki tam upadek! Część osób w tym środowisku, raczej "samodzielnych" niż nie, leży już od dawna. I z tej pozycji rządzi, kupczy, sprzeniewierza... Pamiętam, jak jeszcze "za socjalizmu" pewien profesor polecał studentom na zajęciach (a miał tych studentów setki) jako lekturę obowiązkową swoją własna książkę. Którą można było od niego kupić zaraz po zajęciach. A na zaliczenie należało przyjść z tą własnie książką. Aha, zapomniałem dodać, że przy zakupie profesor gratisowo dodawał do każdej książki autograf :) Odpowiedz Link
sendivigius Norma 05.04.13, 10:18 fajnytoster napisał: > Upadek? Nie to standard, czyli norma. Nawet film o tym powstal: wyborcza.pl/1,75248,13678064,_Uklad_zamkniety___czyli_jak_zniszczyc_firme_w_Polsce.html I z przerażeniem dowiedzieliśmy się, że historia biznesmenów z Krakowa nie jest jedyna, że tylko w BCC monitorowanych jest około 300 podobnych spraw. Na szczescie w nauce i szkolnictwie wyzszym standardy sa inne i najwyzszych lotow. "Pan prokurator ma racje, mamy w Polsce demokracje" - spiewano onegdaj. Nie rozumiem tylko skad przerazenie tworcow filmu. Tak jakby zyli w jakim kokonie albo na Ksiezycu. "Dojarka" - to jest przedsiebiorstwo budzetowe, ktore sluzy do przepompowywania panstwowej kasy do kieszeni rzadzacej nim kliki rodzinno-towarzyskiej. Wszystko lege artis. No to ile jest takich dojarek w nauce? Zero? Odpowiedz Link