Dodaj do ulubionych

Uprawianie nauki za własne pieniądze

27.06.13, 10:12
Rzucam temat, bo jestem ciekawa opinii innych osób o uprawianiu nauki za własne pieniądze.
Wiadomo, ze mamy finansową bryndzę, o granty trudno, a jeszcze na dodatek coraz gorzej o pieniądze z działalności statutowej wydziału. W moim przypadku, w ostatnich miesiącach okazało się, że nie mam co liczyć na dofinansowanie udziału w konferencji, korekty językowej artykułu przez native speakera, oraz symbolicznych kosztów niezbędnych do zebrania materiałów do badań. Oczywiście nie mogłabym liczyć także na dofinansowanie czegokolwiek innego, ale że nie proszę, to mi nie odmawiają.... W rezultacie, musze wyciągnąć pieniądze z własnej kieszeni, bo bez tego wkładu nic w tym roku w nauce nie zrobię.
Niestety, brak kasy na badania i publikację ich wyników nie stanowi okoliczności łagodzącej przy ocenie okresowej. Padnie pytanie o aktywność, publikacje i referaty konferencyjne (a najlepiej, by były na prestiżowych konferencjach zagranicznych). Jeżeli nie będę ich miała, to dostane "pałę". Jeżeli dokonania będą, nikt nie spyta o źródło finansowania, ale z ochotą wydział wpisze te dokonania do swojego rejestru, który będzie podstawą do uzyskania finansów z ministerstwa.
Tylko ja się pytam, dlaczego mam uprawiać naukę z afiliacją mojego pracodawcy za własne pieniądze? Kiedy o tym opowiadam znajomym spoza branży, łapią się za głowę. Lekarz do pracy nie przychodzie z własną strzykawką, kierowca MPK nie kupuje sobie benzyny do baku... Więc czemu nasz zawód jest tak "uprzywilejowany", że opiera się na autosponsorowaniu przez pracowników?
Obserwuj wątek
    • dr_pitcher Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 10:32
      Staram sie zrozumiec. Ale wez pod uwage, ze w tzw. cywilizacji uczelnie rzadko takie rzeczy pokrywaja. DO tego sluza granty. A jak delikwent ich nie dostaje, to jest to powod do oceny negatywnej. Przychodza nawet czasy, ze w niketorych instytucjach placi sie za wynajem laboratorium. Paranaja, wiem - ale takie czasy.
      • scorq Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 10:49
        W takim razie po co uczelnia? Zdobądźmy grant, wynajmijmy biuro i sprzęt, i możemy robić badania... Biurokratyczo-administracyjny narzut uczelni wydaje się być tylko balastem.
        • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 15:52
          Znam kilku takich którzy w tym modelu uprawiają naukę. Nie w Polsce, ale i w Europie i za Atlantykiem i nawet w Japonii. Jedno- czy kilkuosobowe małe przedsiębiorstwa naukowe żyjące z grantów, rozliczające się publikacjami...
      • bumcykcyk2 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 11:18
        dr_pitcher napisał:

        > w tzw. cywilizacji uczelnie rzadko takie rzeczy pokrywaja.

        W tzw. cywilizacji pensja starcza więcej niż na waciki.
        • dr_pitcher Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 04.07.13, 05:45
          nie zawsze, nie wszedzi, ie na kazdym stanowisku. Przestalem liczyc forse od 1 do 1 dopiero po 15 latach pracy.
      • kardla Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 11:42
        We wszystkich instytucjach z "cywilizacji" z ktorymi mialam do czynienia (3 panstwa + zeznania znajomych) wiem ze pracownicy moga liczyc na:
        - dostep do sprzetu jaki jest na wydziale - nawet jezeli sie osobnik osobiscie nie dorzucil.
        - dostep do nativespeakera zatrudnionego przez uniwersytet.
        - pieniadze dla mlodszych pracownikow na konference (conajmniej jedna konferencja rocznie).

        • sendivigius Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 12:00
          kardla napisała:

          > We wszystkich instytucjach z "cywilizacji" z ktorymi mialam do czynienia (3 pan
          > stwa + zeznania znajomych) wiem ze pracownicy moga liczyc na:
          > - dostep do sprzetu jaki jest na wydziale - nawet jezeli sie osobnik osobiscie
          > nie dorzucil.

          Nieprawda. Jak se kupi z grantu to ma. Sa centra wydzialowe oplacane z innych zrodel ale to co innego. Specyficzny sprzet do wlasnych badan masz se kupic sam, nawet jak sasiad ma podobny.


          > - dostep do nativespeakera zatrudnionego przez uniwersytet.

          Jaja se robisz?

          > - pieniadze dla mlodszych pracownikow na konference (conajmniej jedna konferenc
          > ja rocznie).

          Dostaniesz grant to masz, nie to nie. Nie ma czegos takiego jak "prawo do konferencji".
          • kardla Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 12:24
            Jak powiedzialam, na podstawie osobistych doswiadczen (wliczajac osobiste wyjezdzanie na konferencje) na uniwersytecie w USA w Kanadzie i w jednym z krajow UE:

            Sprzet mozesz uzywac (co najwyzej trzeba uzupelnic czesci zuzywalne - ale tez mozna sie dogadac ze to zrobisz pozniej jak bedziesz mial grant). Specyficzy sprzet kupujesz sobie sam - oczywiscie, ale z tego co jest mozesz korzystac.

            Na wiekszosci uniwersytetow usa dzialaja "Writing Center" gdzie ucza studentow jak pisac, a pracownikom naukowym (rowniez natiwom!!) pucuja artykuly.

            Wiekszosc moich znajomych na mlodszo-naukowych pozycjach ma w kontrakcie zapisane ze conajmniej raz w roku jada na duza konferencje miedzynarodowa. To jest standard.

            • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 12:29
              kardla napisała:

              > Jak powiedzialam, na podstawie osobistych doswiadczen (wliczajac osobiste wyjez
              > dzanie na konferencje) na uniwersytecie w USA w Kanadzie i w jednym z krajow UE
              > :
              >
              > Sprzet mozesz uzywac (co najwyzej trzeba uzupelnic czesci zuzywalne - ale tez m
              > ozna sie dogadac ze to zrobisz pozniej jak bedziesz mial grant). Specyficzy spr
              > zet kupujesz sobie sam - oczywiscie, ale z tego co jest mozesz korzystac.
              >
              > Na wiekszosci uniwersytetow usa dzialaja "Writing Center" gdzie ucza studentow
              > jak pisac, a pracownikom naukowym (rowniez natiwom!!) pucuja artykuly.
              >
              > Wiekszosc moich znajomych na mlodszo-naukowych pozycjach ma w kontrakcie zapisa
              > ne ze conajmniej raz w roku jada na duza konferencje miedzynarodowa. To jest st
              > andard.
              >


              Sendiemu nie dano, obawiając się, że zepsuje... może to jest jakieś wytłumaczenie jego wpisów tutaj?
          • eeela Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 12:47
            > Nieprawda. Jak se kupi z grantu to ma. Sa centra wydzialowe oplacane z innych z
            > rodel ale to co innego. Specyficzny sprzet do wlasnych badan masz se kupic sam,
            > nawet jak sasiad ma podobny.

            Sendi, masz tendencję do zapominania, że na Stanach świat się nie kończy ;-)

            U nas można się ubiegać o sfinansowanie takich zakupów, jeśli się to dobrze uargumentuje. Są opcje dla wszystkich, od doktorantów po profesurę, chociaż oczywiście profesura może liczyć na więcej.
            • sendivigius Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 13:32
              eeela napisała:

              > Sendi, masz tendencję do zapominania, że na Stanach świat się nie kończy ;-)

              to zaraźliwe:

              interculturalmeanderings.files.wordpress.com/2011/07/the-world-according-to-reagan.gif
        • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 19:16
          Natomiast w Polsce dostają finansowanie tylko wybrani, pozostali wegetują
      • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 19:14
        Wszyscy doskonale wiemy jak jest z konkursami na finansowanie badań z grantów zewnętrznych
        • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 19:32
          bo przeciez powinni dostawac wszyscy! no, ci, ktorzy chca!

          cpx35 napisał(a):

          > Wszyscy doskonale wiemy jak jest z konkursami na finansowanie badań z grantów z
          > ewnętrznych
          • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 19:36
            Bynajmniej, konkurencja jest konieczna, ale musi dotyczyć również szefów, który mając dotacje na działalność statutową, nic nie muszą.
            • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 19:49
              aaaaaa. i stad wniosek, ze granty dostaja swoi, nie?
              • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 19:59
                Bez związku przyczynowego. Rzeczywistość: kierownik w każdym roku akademickim dostaje z budżetu kilkadziesiąt tysięcy za dorobek pracowników, którym dowolnie decyduje, a pracownicy służą tylko do sprawozdań i kolejnych dotacji statutowych. Ci sami pracownicy piszą wnioski do NCN i jak się uda raz na kilka lat dostają grant, dzięki któremu zamiast płacić za badania własnych wynagrodzeniem z uczelni, mogą przeżyć od jednej oceny okresowej do kolejnej. Kierownik niezwykle szczęśliwy, kolejne publikacje pracowników-wyrobników w kolejce i szansa, że w kolejnym roku dostanie z kieszeni podatnika więcej należnych statutowych.
                • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 20:15
                  aaaa. no ja bym sie chcial dowiedziec, skad to przekonanie o nieuczciwym przyznawaniu grantow?

                  rzucasz oskarzenia, bez ciebia dowodu i jakos nie masz ochoty wrocic do kwestii.
                  • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 20:34
                    Chwila. Kolega mowi o pieniadzach na badania statutowe, a nie o grantach. Instytucje, w ktorych statutowe sa dzielone w sposob przejrzysty mozna chyba policzyc na palcach. Byc moze sie myle, ale chetnie sie dowiem, jak rozne instytucje dziela statutowe.
                    • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 20:37
                      forum.gazeta.pl/forum/w,87574,145395248,146417646,Re_Uprawianie_nauki_za_wlasne_pieniadze.html?wv.x=2
                    • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 21:17
                      Cieszę się, że ktoś dostrzega ten częściowo patologiczny system funkcjonujący w niektórych (podkreślam, w niektórych) jednostkach, gdzie pracownik ma do wyboru - albo płaci sam za badania z wynagrodzenia, kosztem własnych dzieci jeżeli ma je na utrzymaniu, albo bezskutecznie aplikuje po zewnętrzne środki. W tym samym czasie kierownik rok w rok otrzymuje wcale nie mała środki z Ministerstwa Nauki, których algorytm przyznawania opiera się częściowo na liczbie zatrudnionych pracowników naukowych i dorobku wyrażonego publikacjami. Oczywiście te publikacje tworzą pracownicy, którzy kosztem własnych dzieci dokładają sami do badań, gdy w tym samym czasie kierownik przeznacza kilkadziesiąt tysięcy złotych dla swoich doktorantów lub na dydaktykę, co jest niezgodne z prawem.
                      • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 22:24
                        To nie jest do konca tak. To nie sa pieniadze przyznawane kierownikowi, tylko jednostce i rada jednostki powinna kontrolowac sposob ich wydatkowania. Tyle teorii.
                        • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 22:48
                          Dlaczego tak się dziwnie składa, że wszyscy wiedzą, jak powinno być a patologia ma się dobrze ? Przecież wiesz doskonale, że to kierownik tworzy wnioski i sprawozdania, wpisuje kogo chce i robi ze statutowymi co chce. Rade Wydziału to zupełnie nie interesuje. Jesteś zainteresowany informacją, na jakie nietypowe wydatki idą pieniądze statutowe jednostki, a pracownik nie ma za co wysłać dziecka na kolonię, ponieważ dotuje naukę polską ?
                          • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 23:46
                            cpx35 napisał(a):

                            > Dlaczego tak się dziwnie składa, że wszyscy wiedzą, jak powinno być a patologia
                            > ma się dobrze ?

                            Pytanie retoryczne. Kolezanka mi opowiadala, ze u nich w jednostce tworzony jest algorytm i pieniadze ze statutowego sa dzielone w zaleznosci od wkladu, jaki kazdy pracownik wniosl do oceny parametrycznej. Szczeka mi opadla.
                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 23:56
                              Jak to możliwe, że wszystkie uczelnie publiczne podlegają tym samym przepisom i kryteria podziału statutowych powinny być jednakowe, a w rzeczywistości mamy modelowe jednostki i jednostki będące przykładem patologii systemu do sześcianu ? Jak to możliwe, że Ministerstwo toleruje takie sytuacje i nie ma kontroli nad zarządzaniem środkami na działalność statutową ? Dysponowanie całą pulą dotacji statutowych przez jedną osobę, pomimo, że zostały one przydzielone na liczbę wszystkich pracowników, można traktować jako wyłudzenie środków budżetowych, które nie trafiają do uprawnionych osób (pracowników).
                  • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 17.08.13, 21:07
                    Przepraszam, ale jakie oskarżenia ? o jakich nieuczciwościach mowa ??? nic takiego nie zostało napisane (patrz komentarz pierwszy dzisiaj), była wyłącznie mowa o małym success rate aplikowania do konkursów, czyli statystycznie małych szansach na zostanie beneficjentem, nic więcej.
                    • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 00:31
                      rzeczywiscie, teksty typu: wiemy dobrze.... to raczej insynuacje, a nie oskarzenia.
                      • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 00:44
                        Wszyscy wiemy doskonale, jak niski jest odsetek zakwalifikowanych do finansowania wniosków NCN i wyniki to z różnych powodów, często formalnych, merytorycznych, etc. Osobiście mam do NCN-u duży szacunek jako instytucji.
                        • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 01:04
                          taaaaa. wszyscy wiemy doskonale....

                          cpx35 napisał(a):

                          > Wszyscy wiemy doskonale, jak niski jest odsetek zakwalifikowanych do finansowan
                          > ia wniosków NCN i wyniki to z różnych powodów, często formalnych, merytorycznyc
                          > h, etc. Osobiście mam do NCN-u duży szacunek jako instytucji.
                          • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 01:08
                            Wystarczy sprawdzić wyniki ostatnich konkursów....
                            • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 11:11
                              Nie, nie wystarczy. zeby miec jakiekolwiek zdanie na temat tgo , kto dostaje granty, trzeba 'sprawdzic' caly proces recenzyjny. a jak sie tego nie robi, to trzeba przestac pierdoly gadac.

                              Jako ecenzent NCN napisalem uczciwa i rzetelna recenzje. Z tego, co wiem, wniosek przepadl i bardzo dobrze. Bez zadnych watpliwosci nCN ma wiele problemow. Ale mowienie o jakichkowliek systemowych nieuczciwosciach bez konkretnych dowodow jest swinstwen.

                              cpx35 napisał(a):

                              > Wystarczy sprawdzić wyniki ostatnich konkursów....
                              • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 11:19
                                Więc powtórzę uparcie po raz kolejny - nie mam nic do NCN ! i uważam, że to jedyna z nielicznych instytucji związanych z nauką, która ma jasne zasady, a finansowania badań podstawowych odbywa się w NCN na zdrowych zasadach konkurencji naukowców posiadających istotny dorobek. Dyskusja dotyczy wyłącznie rozdziału dotacji statutowych na poziomie jednostki i wydziału, czyli dowolnego dysponowania kasą z pieniędzy podatnika przez kierowników, którzy nie muszą nic robić, ponieważ dzięki grantom NCN pracowników jednostka ma dotacje na działalność statutową. W moim otoczeniu żaden kierownik od lat nie złożył wniosku do NCN.
                                • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 11:29
                                  rozumiemzatem, ze wycofujesz sie ze swoich niewczesnych stwierden o tym, kto dostaje granty.

                                  co do tego, czy kierownicy skladaja granty, czy nie. znam wielu kierownikow, ktorzy nie skladaja grantow, bo ich rola jest ulatwianie skladania grantow przez ich pracownikow. I to jest bardzo wazna rola. i zamiast pyszczyc na ten temat, sprobuj sie zastanowic nad tym, czym jest zarzadzanie nauka. To bardzo wazna i w polsce niedoceniana rola na uczelniach.

                                  Zupelnie nie twierdze przy tym, ze wszyscy kierownicy sa dobrymi menedzerami. powiedzialbym, ze to niezwykle malo prawodopodobne. jednak tacy sa. i faktu nieskladania grantow nic nie wynika.

                                  Ja rozumiem, ze to niezwykle rewolucyjne stwierdzenie, ze kierownik jest od tego, zeby kierowac. i z tego nalezy kierownika rozliczac. a nie z tego, co nalezy do jego ppodwladynych.
                                  • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 11:38
                                    Stare polskie przysłowie nadal aktualne - głodny pracownik sponsorujący polską naukę nie zrozumie sytego kierownika, siedzącego w fotelu, mającego dorobek dzięki publikacjom podwładnych i doktorantów oraz zgarniającego 100% kasy na utrzymanie działalności statutowej dla siebie. To tak ma wyglądać polska nauka ??? czy tak samo jest na zachodzie Europy ? Heads of Departments w Niemczech, Danii, Szwecji, US zajmują się wyłącznie research management i żerują na pracy podwładnych ponieważ tytuł i stanowisko ich do tego upoważnia ? Szok...
                                    • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 18.08.13, 11:39
                                      tak, tak, zeruja. i mam nadzieje, ze niedlugo znajdzie sie nowy Zeromski, ktory napisze nowelke: Rozdziobali nas kierownicy i dziekani.
    • sendivigius Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 11:55
      kramka1 napisała:

      > Tylko ja się pytam, dlaczego mam uprawiać naukę z afiliacją mojego pracodawcy z
      > a własne pieniądze?... Lekarz do pracy nie przychodzie z własną strzykawką, kierowca MPK nie kupuje sobie benzyny do baku... Więc czemu nasz zawód jest tak "uprzywilejowany",
      > że opiera się na autosponsorowaniu przez pracowników?


      Uprzejmie odpowiadam. Otoz nie ma takiej krowy ktorej rosnie tylko szyneczka, rosna jej tez rogi i flaki.

      Uklad jest nastepujacy. Kierowca MPK przychodzi do pracy i dostaje za to pieniadze. Naukowiec w POlsce do pracy nie przychodzi, bo w tym czasie robi lewizne na drugim lub trzecim etacie, prowadzi swoja firme, wystepuje w telewizji w roli wszystkowiedzacego eksperta etc, etc. Wiec te pieniadze ktore dostaje nie sa za jego prace bo takiej nie wykonuje ale na to aby utrzymac swoj status naukowca poprzez wydawanie ich na to co wymienilas i dzieki temu móc zarabiac gdzie indziej.

      A to ze taki uklad dziala w przypadku prawnikow i ekonomistow a nie dziala dla chemikow i elektrykow powoduje ze mamy wybitnych* prawnikow i ekonomistow ale zaden wybitny chemik mi nie przychodzi do glowy.

      c.b.d.o.

      *) zdaniem telewizji, prasy, i innych przekaziorow; zreszta sam stan ekonomii i prawa o tym swiadczy
      • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 12:11
        sendivigius napisał:


        > Uklad jest nastepujacy. Kierowca MPK przychodzi do pracy i dostaje za to pienia
        > dze. Naukowiec w POlsce do pracy nie przychodzi, bo w tym czasie robi lewizne n
        > a drugim lub trzecim etacie, prowadzi swoja firme, wystepuje w telewizji w roli
        > wszystkowiedzacego eksperta etc, etc. Wiec te pieniadze ktore dostaje nie sa z
        > a jego prace bo takiej nie wykonuje ale na to aby utrzymac swoj status naukowca
        > poprzez wydawanie ich na to co wymienilas i dzieki temu móc zarabiac gdzie ind
        > ziej.
        >
        > A to ze taki uklad dziala w przypadku prawnikow i ekonomistow a nie dziala dla
        > chemikow i elektrykow powoduje ze mamy wybitnych* prawnikow i ekonomistow ale z
        > aden wybitny chemik mi nie przychodzi do glowy.
        >
        > c.b.d.o.
        >
        > *) zdaniem telewizji, prasy, i innych przekaziorow; zreszta sam stan ekonomii i
        > prawa o tym swiadczy

        he, he..., myślałeś kiedyś o karierze w dziedzinie fikcji beletrystycznej? gdybyś dopracował styl... imaginacje niesie cię sama...
      • trzy.14 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 12:23
        Ło cie kurczę pieczone!
        Czy można by gdzieś powyższy wpis zarchiwizować dla potomności?
        Naprawdę jest tego wart!
        • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 12:28
          nie trzeba, sendi rzadko generuje inne...
    • ford.ka Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 13:43
      Filologie obce uprawia się w Polsce zasadniczo za własne pieniądze od zawsze - powszechne założenie (niekiedy tak właśnie formułowane w sytuacjach oficjalnych przez najwyższe władze uczelni...) jest takie, że skoro taki naukowiec może dorabiać na uczeniu języka lub przekładach, to powinno mu starczyć na kupowanie książek czy wyjazdy zagraniczne.
      Nikt mu, oczywiście, nie broni starać się pomoc z kraju, który bada, ale to już zależy od szczęścia, bo jedne mają na obcych badaczy środki, a inne każą sobie płacić za możliwość prowadzenia badań na miejscu. Ostatnio jest kryzys, więc zrobiło się gorzej jeśli nie beznadziejnie, choć w niektórych filologiach jest po prostu "z każdym dniem bardziej tak samo".
      Grantów nigdy na to tak naprawdę nie było, a obecna polityka "narodowej humanistyki" wiele w tej kwestii nie zmienia. Kto nie wierzy, niech sprawdzi listy grantowanych. W efekcie mamy nadreprezentację profestytutek (zwłaszcza tam, gdzie naukowiec zajmuje się językiem "sprzedawalnym") i żon przy bogatych mężach, no i durne pojękiwanie scjentystów "skoro piszecie po X, to dlaczego nie publikujecie w kraju X".
      Może do co drugiej konferencji, w jakiej uczestniczyłem, dostałem jakieś dofinansowanie, ale zawsze to jest kawałek (niezależnie od tego czy krajowa czy zagraniczna) - czasem zwrot za opłatę, czasem za bilet, czasem za hotel, ale za całość jeszcze mi się nie zdarzyło. Za resztę płacę z własnych. Konferencje krajowe są relatywnie drogie (400-500PLN wpisowego to standard, w tym zwykle koszt wydania KFC, ale za to w tak renomowanych wydawnictwach jak Cambridge Scholars) i w zasadzie wyłącznie płatne.
      Jak się już przeprowadzi badania i napisze książkę, można liczyć na dofinansowanie do publikacji, ale ostatnio i z tym jest słabo, bronią się jeszcze habilitacje, ale i to się pewnie skończy, jak uciekną studenci.
      • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 13:51
        Z ciekawością zerkam na wpisy w wątku. Jak na razie mowa w nich o sytuacji za granicą, co akurat mniej mnie obchodzi z uwagi na inne realia uprawiania nauki, np. pensje, albo, że "jest jak jest". Ale jak powinno być?
        • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 16:02
          Jakieś minimum warunków miejsce pracy powinno zapewniać, przynajmniej na start. Miejsce pracy powinno tez zachęcać, trochę kijem (ocena pracownika z konsekwencjami w razie kiepskich wyników) a trochę marchewką (premie, awanse, e.t.c) do wydajniejszej pracy. A szczegóły zależą od miejsca pracy. Twoje, z opisu, wydaje się kiepskie.
      • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 14:00
        granty są... - przynajmniej tak, jak dla wszystkich..., więc ja podejrzewam, że filolodzy obcy rzadko składają wnioski, natomiast jak składają, to dostają...
        • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 14:08
          natomiast co do reszty - moją zasadą jest niedokładanie do interesu - i to się udaje, jeśli chodzi o konferencje, natomiast regularnie kupuję książki - za swoje... więc zasady nie zawsze pozostają niezłamane ;-)
          • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 14:23
            "regularnie kupuję książki - za swoje... więc zasady nie zawsze pozostają niezłamane ;-) "
            Chyba jednak nie. Generalnie książki to inwestycja w samego siebie, uczelnia nie ma z tego bezpośrednich pieniędzy, ale z publikacji ma kasę w postaci dotacji z ministerstwa.
            Wygląda to mniej więcej tak, ze co roku każą nam wpisywać zadania badawcze na kolejny rok, na podstawie listy tych zadań wydział dostaje dotację, ale co mamy z tego my, wykonawcy tych zadań? Pomijam sprawę pensji, bo ironia sytuacji polega na tym, że bez funduszy na badania jest tylko: "czy się stoi, czy się leży..."...., co oczywiście jest głęboko frustrujące i pozbawione sensu.
            • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 14:30
              no to wyobraź sobie (wiem, że to trudne), że są dziedziny, w których właśnie tak :), to jest mój warsztat badawczy...nic innego :)))

              I sprostuję dla jasności - wydział nie dostaje kasy na podstawie listy zadań badawczych, tylko dostaje ją za prace już wykonane... i przydziela na te, które będą wykonywane.
    • nullified Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 18:46
      w znanych mi "nienaukach" (czyli humaniorach) tak jest od zawsze (czyli "naukę synku to się robi za swoje w czasie wolnym od poważnych zajęć") - rzecz jasna, jak w każdym stadku są i ci równiejsi co to na drobne i więcej niż drobne beneficja liczyć mogą.

      --
      i nie, ja się tam nie domagam "wielkich pieniędzy", "grantów dla każdego" etc. Mnie w zasadzie wystarcza, o ile jem tak mało jak z przyzwyczajenia, humaniści są z reguły dość tani, do tego nawykli często do mizerii, więc jesli nie przeszli przez jakąś "szkołę sukcesu" to się nie domagają za głośno. Taki fizyk, chemik czy lekarz to ma rzeczywiście spore potrzeby bo sobie laba nie zbuduje z kartonu czy nie zmodernizuje ze "środków własnych".
      • chilly Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 19:30
        Przywykłem do tego, traktuje jako inwestycje i tylko sprawdzam, czy koszty uzyskania sa niższe od spodziewanych zysków. Adept pracuje na dużym uni, nie rozumie więc tych problemów :( A ponieważ w spisie Jego lektur z pewnością brakuje "NIE", więc zacytuję zakończenie artykułu z numeru 26/.2013:
        "Budzące entuzjazm premiera reformy minister Kudryckiej okażą się w konsekwencji jeszcze jednym kamykiem, o który potknie sie PO. Na własne życzenie".
        • nullified Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 20:29
          mnie jest wszystko jedno kto i o co się potknie - one się potkną a ja z tym wykwitem twórczości zostanę... -.-
        • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 27.06.13, 20:40
          wielkość uni nie ma tu nic do rzeczy..., pieniądze, o które mogłoby chodzić w tym wątku, przychodzą za to, co wypracowali pracownicy..., proporcjonalnie...
    • ewa_65 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 28.06.13, 23:42
      muszę zaprotestować w imieniu lekarzy.
      Stetoskop muszę kupić sama, również - jak chcę mieć a żadna firma mi nie zasponsoruje (sponsorują już nielicznym) - lampę Klara i inne utensylia, które są bardzo drogie, sprzęt medyczny ma odjechane ceny. Nie mówię już o większym sprzęcie typu ekg czy USG, choć kontraktowcy czasem to kupują. Sama też muszę sobie opłacić coroczne ubezpieczenia, kartę do podpisu elektronicznego i kilka innych rzeczy, np jednorazowy zestaw reanimacyjny, gdyż ustawa obliguje mnie do udzielania pomocy np. na ulicy a nie chcę "dmuchać" ustami ;). Więc proszę nie pisać, że lekarz sam sobie strzykawki nie kupi.

      Jeżeli chodzi o pracę naukową - książki mi kupują. Papier i tusz do drukarki. I w zasadzie już nic wiecej :( . Sprzęt diagnostyczny, jaki mam, jest z grantów. Wszelkie wyjazdy są tylko z grantów. Kto nie ma - nie jeździ.
      • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 28.06.13, 23:44
        ewa_65 napisała:

        > muszę zaprotestować w imieniu lekarzy.
        > Stetoskop muszę kupić sama, również - jak chcę mieć a żadna firma mi nie zaspon
        > soruje (sponsorują już nielicznym) - lampę Klara i inne utensylia, które są bar
        > dzo drogie, sprzęt medyczny ma odjechane ceny. Nie mówię już o większym sprzęci
        > e typu ekg czy USG, choć kontraktowcy czasem to kupują. Sama też muszę sobie op
        > łacić coroczne ubezpieczenia, kartę do podpisu elektronicznego i kilka innych r
        > zeczy, np jednorazowy zestaw reanimacyjny, gdyż ustawa obliguje mnie do udziela
        > nia pomocy np. na ulicy a nie chcę "dmuchać" ustami ;). Więc proszę nie pisać,
        > że lekarz sam sobie strzykawki nie kupi.
        >
        > Jeżeli chodzi o pracę naukową - książki mi kupują. Papier i tusz do drukarki. I
        > w zasadzie już nic wiecej :( . Sprzęt diagnostyczny, jaki mam, jest z grantów.
        > Wszelkie wyjazdy są tylko z grantów. Kto nie ma - nie jeździ.

        fakt, dentysta też sobie musi kupić plombę, tylko kto za to płaci??? hę??? :)))
      • chilly Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 29.06.13, 08:33
        Zauważę tez smętnie, że są dziedziny bardziej i mniej grantodajne. Jedni dostają je łatwiej i liczą w setkach tysięcy/milionach, inni z mozołem starają się wyrwać kilkanaście tysięcy. Bo tak ustaliło sobie ministerstwo (cedując czasami swe uprawnienia na inne podmioty). Przy czym trafność ministerialnych prognoz - jak pokazuje przykład kierunków zamawianych - jest nader wątpliwa. Ostatnio, w Superstacji, Pani Ministra znów namawiała do studiowania biotechnologii. Może by tak posłuchać relacji absolwentów na temat ich losów zawodowych? No, chyba że przygotowujemy kadry do pracy w cywilizacji...
        • sendivigius Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 29.06.13, 09:40
          chilly napisał:

          > Zauważę tez smętnie, że są dziedziny bardziej i mniej grantodajne. Jedni dostaj
          > ą je łatwiej i liczą w setkach tysięcy/milionach, inni z mozołem starają się wy
          > rwać kilkanaście tysięcy.


          Te bardziej grantodajne sa tez bardziej grantojadalne, wiec wzglednie patrzac glod wsrod nic panuje wiekszy.
      • gruszka_wierzbowa Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 12:00
        Przepraszam, ale musisz to sobie kupić pracując w swoim gabinecie czy państwowym zosie lub szpitalu?
        • ewa_65 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 17:38
          to chyba do mnie? Wszędzie. A co mojego pracodawcę (etatodawcę bądź kontraktodawcę) obchodzi, czy ja mam stetoskop??? Mogę do pacjenta przecież szklankę albo ucho przyłożyć. Nie, taką drobnicę a nawet coraz częściej fartuchy czy ubranka kupujemy sobie sami i sami serwisujemy.
          A poza tym nie mylmy pracy medycznej z naukową, to są światy, które wprawdzie się przenikają, ale nie do końca. To znaczy z grantu mogę sobie kupić wszystko, a bez grantu to dostaję w przychodni gabinet, dobrze, jak jest kozetka i szpatułki i czasem aparat do ciśnienia. W szpitalu dostaję natomiast kawałek biurka i 1/5 komputera i czasem mogę mieć dostęp do aparatury różnej a czasem nie. Za to nigdy nie jest tak, że mam pomysł badawczy i idę i mówię- to dajcie mi np UKG. Ha ha ha ...
    • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 30.06.13, 23:02
      Temat bardzo istotny, szczególnie w aspekcie wymogów stawianych pracownikom. W ostatnich miesiącach pojawiły w sieci komentarze dotyczące izolacji pracownika od dostępu do dotacji statutowych jednostki przez kierowników, którzy arbitralnie i bez uzasadnienia decydują komu dać środki (czytaj: kto może rozwijać się naukowo, a kogo penalizować). Szersza dyskusja mile widziana.
      • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 10:23
        Co z tego, ze temat istotny, jak tu dyskutujący, podobnie jak multum pracowników uczelni, zdaje się akceptować taką rzeczywistość. A przecież jest to rozbój w biały dzień. Dlaczego pracownik, poganiany batem oceny okresowej i ewentualnym zwolnieniem, musi sam siebie dotować? A może nie musiałby, gdyby było powszechne zrozumienie, że obowiązkiem zakładu produkcyjnego, jakim jest uczelnia, z "produkcją" w postaci publikacji i magistrów, jest dostarczenie pracownikowi środków, niezbędnych do tejże "produkcji". Bo to, co mamy w tej chwili, to po prostu naukowa franczyza. Uniwersytet daje nam logo, miejsce na biurko i nędzną pensje, a co do reszty, to tylko na nas spoczywa obowiązek zdobycia środków na "produkcję" wysokopunkowych publikacji i to my ponosimy konsekwencje przy braku takiej produkcji.
        • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 10:40
          Oczywiście, że masz rację kolego/koleżanko. Pamiętam dyskusję, w której ktoś twierdził, że delikwent, któremu grozi rotacja, wyłącznie z powodu faktu, że uczelnia nie stworzyła mu warsztatu pracy lub skutecznie uniemożliwiła prowadzenie działalności badawczej, teoretycznie mógłby udowodnić przy pomocy dobrego prawnika, (być może również w Strasburgu), że narzucone obowiązki były niemożliwe do spełnienia. Oczywiście, musiałby udowodnić, że np. nie dostał złotówki od szefa ze statutowych przez cały czas zatrudnienia, co było właściwie mobbingiem, starał się o finansowanie z grantów (składane wnioski), itp. To byłby precedens. Obecnie raczej trudne do realizacji, ale kto wie, czy za kilka lat nie zmieni się prawo w tej materii. Sądzę, że obecnie bardzo ważna jest kwestia dowolności w decyzjach finansowych kierowników, którzy jednym dają wszystko, a innym nic. Zaskakujące jest, że do tej pory nikt nie zwrócił uwagi ten problem. To wymaga jednak zmian legislacyjnych.
          • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 10:54
            Wolność kierowników katedr w wydawaniu pieniędzy z DS jest nieograniczona, przynajmniej na moim wydziale. I co gorsza, nie widać starań, by to zmienić. Być może przy obecnym prawie nie byłoby to łatwe, ale czasem wystarczyłaby inna atmosfera wokół finansów katedr. Tymczasem teraz jest tak, ze w jednych katedrach szef wydaje pieniądze tak, jak mu w duszy gra (np. na wypasiony komputer radykalnie ponad potrzeby swojej pracy), a w innych kierownik dzieli fundusze na pracowników wg klucza: ile procentowo zarobiłeś (publikacjami) dla katedry, tyle możesz wydać z DS-u. Oczywiste jest i to, ze przy "widzimisiowej" polityce pracownicy niepreferowani przez szefa nie dostają ani złotówki, co jest przejawem jawnej dyskryminacji.
            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:06
              Masz 100% racji. W rozmowie z kolegami z innych uczelni, to najważniejszy obecnie problem w systemie szkół wyższych, który musi być zmieniony z zakresie prawnym. Wszyscy mówią, że powinno stworzyć się natychmiast inicjatywę na wzór Obywateli Nauki i po prostu wystosować wniosek o zmianę prawa. Powód tej właściwie patologicznej sytuacji jest banalny - permanentny brak środków na finansowanie nauki, ministerstwo daje podstawową pulę. Głównym problemem jest pozostawienie tych środków do arbitralnej decyzji kierowników, bez jakiejkolwiek kontroli na co one są wydawane.
              • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:20
                cpx35 napisał(a):

                > Wszyscy mówią, że powinno stworzyć się natychmiast inicjatywę na wzór Obywa
                > teli Nauki i po prostu wystosować wniosek o zmianę prawa.

                Ogolnokrajowy zwiazek zawodowy pracownikow nauki. Jedynie zwiazek zawodowy moze zatrudnic prawnikow, ktorzy dokonaja analizy obowiazujacych aktow prawnych i zaproponuja odpowiednie zmiany legislacyjne.


                > Głównym problemem jest pozostawienie t
                > ych środków do arbitralnej decyzji kierowników, bez jakiejkolwiek kontroli na c
                > o one są wydawane.

                To nie jest jedyny problem. Oprocz statutowki teraz dochodzi jeszcze dodatek uznaniowy podwyzki plac. Oprocz tego cale mnostwo roznych uregulowan, ktore w praktyce pozostawiaja mozliwosc awansu w gestii przelozonych. Na przyklad, awans na prof tytularnego wymaga wypromowania trzech doktorow. W jaki sposob ma to zrobic pracownik, ktoremu nie powierza sie opieki nad doktorantami? Ocena okresowa zazwyczaj zawiera podobne mozliwosci.
                • pfg Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:27
                  charioteer1 napisał:

                  > pracownik, ktoremu nie powierza sie opieki nad doktorantami?

                  Chario, to u ciebie doktorantów się poszczególnym pracownikom przydziela? Dziwne.
                  • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:43
                    Jest przepis, ktory obliguje uczelnie do przydzielenia uczestnikowi studiow doktoranckich opiekuna naukowego. Z reguly opiekun naukowy pozniej staje sie promotorem. Z reguly opiekunem naukowym zostaje promotor pracy magisterskiej. Promotorem pracy magisterskiej moze byc tylko osoba prowadzaca seminarium magisterskie. Ergo, jak sie przez lata nie bedzie dawac profesorowi seminarium magisterskiego, to nie bedzie mial doktorantow. Tak to z grubsza dziala.
                    • pfg Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 15:58
                      charioteer1 napisał:

                      > Z reguly opiekunem naukowym zostaje promotor pracy magisterskiej. Promot
                      > orem pracy magisterskiej moze byc tylko osoba prowadzaca seminarium magisterskie.

                      U nas jedno i drugie jest nieprawdą.
                      • spokojny.zenek Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 17:22
                        Nie tylko u Was.
                • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:29
                  Chario, od tego jest profesor, ktory powinien proponowac doktorom promotorstwo pomocnicze. To kwestia traktowania powaznie swej profesorskiej roli, a nie rola ministra.
                  • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:39
                    Dala, nie rozumiem, dlaczego zakladasz, ze sekowani moga byc jedynie doktorzy.
                    • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 19:11
                      Mie, niezakladam. Jednak troche mysle, ze jesli profesor jest warty bycia promotorem, znajda sie i doktoranci. Podobnie z magistrantami. No przeciez, jesli beda chetni, to instytut nie powie, ze nie moga, co?

                      Ja zreszta nie wyobrazam sobie promowania osoby, ktora nie ma ochoty u mnie pisac pracy.

                      charioteer1 napisał:

                      > Dala, nie rozumiem, dlaczego zakladasz, ze sekowani moga byc jedynie doktorzy.
                      >
                      • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 21:27
                        dala.tata napisał:

                        > Jednak troche mysle, ze jesli profesor jest warty bycia promo
                        > torem, znajda sie i doktoranci.

                        W teorii tak. W praktyce znam pare osob, ktore od lat, jezeli maja jakichkolwiek doktorantow, to tylko niestacjonarnych, a niekazdego stac na niestacjonarny doktorat, bo motywacji tym studentom raczej trudno odmowic.
                • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:38
                  Konkretnie: według znajomych, którzy doskonale znają wykładnię prawa, w tym również prawa europejskiego, należy zacząć od wykazania, że pieniądze z budżetu, które daje MNiSZW nie trafiają do pracowników naukowych lub naukowo-dydaktycznych, pomimo, że zgodnie z przepisami są dotowane WYŁĄCZNIE W OPARCIU O DEKLAROWANĄ LICZBĘ TYCH PRACOWNIKÓW. Co więcej: KAŻDY PRACOWNIK POWINIEN PODPISAĆ OŚWIADCZENIE.

                  Jeżeli ktoś potrzebuję rozporządzenia MNiSZW podającego algorytm jak oblicza się DS dla jednostek, służę pomocą. Wymaga oświadczenia pracowników, na których będą przeznaczone DS !
                  Jak jest obecnie ? Kierownik podaje liczbę wszystkich pracowników o statucie naukowym raz w roku, często służy do tego jego inny podpis, np. dotyczący włączenia do pensum, itp.

                  Zgodnie z opinią prawników - niezgodna z prawem jest sytuacja, gdy jednostka dostaje pieniądze w oparciu o liczbę wszystkich pracowników uprawnionych do korzystania z tych środków, a beneficjentem jest np. jedna osoba. W opinii prawników - to pewna forma wyłudzenia pieniędzy publicznych, niezgodnych z deklaracją we wniosku o finansowanie z DS.

                  Ta niekorzystna dla pracowników sytuacja jest oczywiście bardzo po myśli, dla kierowników, a z drugiej strony jest instrumentem skutecznej eliminacji pracowników. Wszyscy o tym wiedzę i ta patologiczna sytuacja musi się zmienić.
                • ewa_65 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 17:45
                  Co do doktorantów - jak się ich nie powierza, to trzeba ich znaleźć samemu, niestety. Nie przeczę, że moja szefowa ma nadmiar a ja dotychczas jedną w trakcie, ale ... trzeba granty pisać. Jak się ma grant, można zatrudnić pracownika, który w ramach pracy sobie doktorat uskłada. I wszyscy są zadowoleni. Sęk, zeby dostać :)
          • pfg Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:22
            cpx35 napisał(a):

            > To wymaga jednak zmian legislacyjnych.

            Wcale nie. To jest, proszę o wybaczenie, typowo polskie podejście: Jest problem, trzeba zmienić prawo. Tymczasem w tym wypadku znacznie ważniejsza (i skuteczniejsza) od zmiany prawa byłaby zmiana obyczaju, uświadomienie kierownikom i innym decydentom, że pewnych rzeczy po prostu robić nie wypada. Także dlatego, że może to się okazać przeciwskuteczne z punktu widzenia pożądanego wyniku naukowego instytucji.

            Co więcej, "młodzi" (do 35 lat) mogą występować o specjalne granty - czy to na poziomie NCN, czy na poziomie grantów dziekańskich. I tu, i tu jest wydzielona osobna pula. Dawne BW zostało zastąpione częścią dotacji statutowej dedykowanej dla "młodych". Uczestniczyłem chwilę temu w pracach komisji, która na naszym wydziale rozdzieliła - przy całkiem znośnym nateżeniu awantur - jakieś 550 tys. PLN. Wnioski typu "chcę pojechać na konferencję do Japonii, bo to fajna konferencja jest" były odrzucane, ale wnioski "chcę pojechać na konferencję <obojetne>, bo mam wyniki, mam zaakceptowaną prezentację, ale nie mam na bilet i opłatę konferencyjną" były akceptowane, podobnie jak wnioski "chcę pojechać do <obojetne>, bo tam w grupie prof. X mogę zrobić pomiary na aparaturze, którą on ma, a my nie mamy".
            • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 11:37
              pfg napisał:

              > Wcale nie. To jest, proszę o wybaczenie, typowo polskie podejście: Jest problem
              > , trzeba zmienić prawo.

              Obowiazujace prawo to kodeks pracy, ktory sam w sobie jest kiepski. Ponadto zaden adwokat, a tym bardziej sedzia sadu powszechnego nie zrozumie specyfiki pracy na uniwersytecie. Ich zrozumienie opiera sie na przekonaniu, ze pracownik ma wypelniac polecenia przelozonych, ktorzy decyduja o awansie. O utrudnianiu awansu mozna mowic tylko wtedy, kiedy pracownik spelnia okreslone wymagania, a mimo to nie jest awansowany. Tyle istniejace prawo, a my mowimy o sytuacjach, w ktorych z woli przelozonych pracownik nie jest w stanie spelnic kryteriow wymaganych do awansu, ktore z kolei sa opisane w ustawie i rozporzadzeniu ministra.


              > Tymczasem w tym wypadku znacznie ważniejsza (i skuteczn
              > iejsza) od zmiany prawa byłaby zmiana obyczaju, uświadomienie kierownikom i inn
              > ym decydentom, że pewnych rzeczy po prostu robić nie wypada.

              Jest Kodeks etyki pracownika naukowego i Zespol ds Dobrych Praktyk Akademickich przy ministrze. Czy to cos zmienilo do tej pory w zakresie obyczajow?

              > Także dlatego, że
              > może to się okazać przeciwskuteczne z punktu widzenia pożądanego wyniku naukowe
              > go instytucji.

              Tutaj z kolei mamy ocene parametryczna, ktora do tej pory nie wymusila zrozumienia zwiazku miedzy dobrostanem pracownikow a wynikiem naukowym jednostki, wiec mozna przypuszczac, ze w przewidywalnej przyszlosci tez nie wymusi.
              • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 18:36
                Ale, jak uczy doświadczenie z wielokrotnymi zmianami prawa, zmiana prawa bez zmiany obyczajów tez nie pomoże. Zostaje jednak praca od postaw nad zmianą obyczajów...
                • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 21:35
                  whiteskies napisał:

                  > Ale, jak uczy doświadczenie z wielokrotnymi zmianami prawa, zmiana prawa bez zm
                  > iany obyczajów tez nie pomoże. Zostaje jednak praca od postaw nad zmianą obycza
                  > jów...

                  To jednak nie do konca tak. Kiedys szef mogl wszystko i byla to tylko kwestia obyczajow, dzisiaj za mobbing i dyskryminacje mozna pozwac do sadu. Kiedys przepisywanie cudzego tekstu bez cudzyslowiu uznawane bylo za cos, czego nie wypada robic, dzisiaj mozna za to z pracy wyleciec.
                  • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 22:11
                    To dobre przykłady . A ja jednak obawiam się kontrolowania wszystkiego.... Samych szeryfów wokół.... Z drugiej strony prawo mamy takie, ze szefowie na uczelni są wybierani. To nie jest tak jak w innych firmach.
                    • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 01.07.13, 23:43
                      whiteskies napisał:

                      > To dobre przykłady . A ja jednak obawiam się kontrolowania wszystkiego....

                      To dobry argument. Chyba chodzi o to, ze my mamy za duzo nakazow, a za malo mozliwych do wyegzekwoania zakazow.
              • sendivigius Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 09:06
                charioteer1 napisał:

                Tyle istniejace prawo, a my mowimy o sytuacjach, w kto
                > rych z woli przelozonych pracownik nie jest w stanie spelnic kryteriow wymagany
                > ch do awansu, ktore z kolei sa opisane w ustawie i rozporzadzeniu ministra.


                A czy nie beda tu mialy zastosowania przepisy o mobbingu ?

                Ale tak BTW, jak czesto juz odpowiadalem, srodowisko akademickie niech sie lepiej nie wychyla z brudami, bo jak zaczna prać, to mogą chcieć prać juz wszystko i niejeden zostanie bez ostatniej koszuli co mu w praniu sie rozpadla.
                • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 09:55
                  Jeżeli nikt nie mówi o problemach środowiska naukowego to niestety stają się one permanentną częścią tego środowiska, a niektórzy traktują je jako normę. Nie można pozwolić na sytuację, w której patologie stają się normą.
                  • sendivigius Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 10:18
                    cpx35 napisał(a):

                    Nie można pozwolić na sytuację, w której patologie stają się normą.


                    Otóż nie "stają się" ale "stały się" i tu już dawno. Tworza one fundament systemu i jego modus operandi. Jak widac nie tylko "pozwolic mozna" ale wielu dobrze z tego zyje i bedzie bronilo obecnego systemu jak Kordecki Częstochowy.

                    Zmiana to operacja podobna do rozdzielenia blizniakow syjamskich. Punkt pierwszy to narkoza, punkt drugi to skalpel w reke i tniemy. Ale tak naprawde poczatkiem jest zgoda rodzicow (=podatnikow) na operacje, tego nie ma wiec nie da sie zaczac.
                    • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 10:28
                      Wszystko zależy od dobrej woli decydentów. Ktoś tworzy przepisy, ktoś może je zmienić i w dostosować do obecnie obowiązujących. Skoro od pracownika-podwładnego wymaga się uzyskiwania funduszy z grantów, to dlaczego ta sama zasada nie dotyczy kierowników ?
                • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 10:23
                  sendivigius napisał:

                  > charioteer1 napisał:
                  >
                  > Tyle istniejace prawo, a my mowimy o sytuacjach, w kto
                  > > rych z woli przelozonych pracownik nie jest w stanie spelnic kryteriow wy
                  > magany
                  > > ch do awansu, ktore z kolei sa opisane w ustawie i rozporzadzeniu ministr
                  > a.

                  >
                  > A czy nie beda tu mialy zastosowania przepisy o mobbingu ?

                  Prawna definicja mobbingu brzmi tak:

                  Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skiero-wane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmie-szenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpra-cowników.

                  Nie da sie tego podciagnac pod mobbing, poniewaz wszystkie wymienione przeslanki musza byc spelnione lacznie, a zaden sedzia nie pojdzie na to, ze ktos jest nekany, bo pracodawca nie daje mu pieniedzy na wyjazdy konferencyjne. Pracodawca wedlug polskiego prawa w ogole nie ma obowiazku zapewnic pracownikowi warsztatu pracy.

                  Na pewno da sie to podciagnac pod przepisy dotyczace dyskryminacji w zatrudnieniu, ale problem polega na tym, ze w kodeksie pracy jest cala masa przaepisow blankietowych, ktore stwierdzaja, ze pracownik ma prawo do podnoszenia kwalifikacji (za zgoda pracodawcy), a pracodawca ma obowiazek mu to umozliwic, ale kodeks nie daje zadnych mozliwosci wyegzekwowania tych praw. Po prostu poza akademia sa to rzeczy na tyle nieistotne, ze nikt sie tym nie przejmuje. Jak szef nie wysle inzyniera na szkolenie, to inzynierowi nic sie nie stanie, z roboty nie wyleci za to, ze sie nie rozwija, najwyzej nie awansuje. Tutaj widze role dla zwiazkow zawodowych, ktore by sie domagaly przestrzegania kodeksowych praw i nalegaly na taka zmiane prawa, by te gwarancje kodeksowe nie pozostawaly jedynie na papierze.


                  > Ale tak BTW, jak czesto juz odpowiadalem, srodowisko akademickie niech sie lepi
                  > ej nie wychyla z brudami, bo jak zaczna prać, to mogą chcieć prać juz wszystko
                  > i niejeden zostanie bez ostatniej koszuli co mu w praniu sie rozpadla.

                  Czyli godzimy sie na to, zeby wszy nas dalej gryzly.
                  • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 10:33
                    Według mnie sytuacja, wedle której jeden pracownik dostaje od szefa pieniądze na działalność a drugi nie, to zwykła dyskryminacja. Kiedyś się przymierzałam do takiego procesu z różnych powodów, ale problem udowodnienia dyskryminacji przed sądem jest dwojakiej natury. Doświadczeni prawnicy uczulili mnie na fakt, ze o ile mobbing jest dość dobrze znany, to dyskryminacja jest zjawiskiem nowym czy też rzadko spotykanym w sądach i stąd niekoniecznie mogę być pewna wygranej w mojej wydawałoby się oczywistej sprawie. Po drugie, do takiego procesu potrzeba adwokata znającego się na tym temacie, a takich w moim mieście nie ma. Rada była prosta i niewykonalna zarazem: poradzono mi wynajęcie adwokata z dalekiej W-wy, na co oczywiście nie było mnie stać. Więc zamiast bujać się w sądach po prostu zmieniłam pracę.
                    • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 10:50
                      Nie mówimy o radykalnych rozwiązaniach (chociaż być może były by skuteczne), ale o stopniowej ewolucji polskich przepisów dotyczących dystrybucji środków budżetowych na naukę. Czy kiedykolwiek dojdziemy do etapu standardów światowych w tej materii ?
                    • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 11:34
                      Dodając do wątku: Pani rozwiązała tą sytuację wybierając najłatwiejsze rozwiązanie. Jednak tysiące pracowników ma bardzo podobne problemy i jedyną rozsądną opcją jest zmiana przepisów, która powinna być poparta przez środowisko. Tylko oficjalna droga przyniesie skutek, np. poprzez sygnalizowanie problemy również poprzez wysłanie petycji do Ministerstwa Nauki, z nadzieją, że za kilka lat coś się zmieni. Tym bardziej, że obecnie rozdzielanie DS jest poza kontrolą, a środki są de facto w pewien "wyciągane" z ministerstwa podając liczbę pracowników, w sytuacji, gdy korzysta np. tylko jedna osoba. To jest niezgodne z prawem.
                      • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 11:49
                        Tego jedna petycja nie zalatwi, tym bardziej ze nie tyle chodzi o nowe uregulowania prawne, co o zapewnienie mozliwosci egzekwowania obowiazujacych przepisow. Ale od czegos trzeba zaczac...
                        • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 17:41
                          Oczywiście, że masz rację. Wszyscy powinni być świadomi jak przydzielane są środki na DS i komu się należą, a należą się wszystkim w jednostce o statucie pracownika naukowego lub naukowo-dydaktycznego.

                          Zagadka - zastanowiliście się, skąd kierownicy mają oświadczenia, podpisy do wniosku o dotacje statutowe na kolejny rok ?
                    • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 11:43
                      kramka1 napisała:

                      > do takiego procesu potrze
                      > ba adwokata znającego się na tym temacie, a takich w moim mieście nie ma. Rada
                      > była prosta i niewykonalna zarazem: poradzono mi wynajęcie adwokata z dalekiej
                      > W-wy, na co oczywiście nie było mnie stać.

                      Prawnik z W-wy prawdopodobnie powiedzialby ci mniej wiecej to samo, ale inaczej ubierajac w slowa. Sprawa jest nie do wygrania w pierwszej instancji, poniewaz wymaga zarowno od adwokata jak i od sedziego bardzo dobrej znajomosci nie tylko prawa pracy, ale rowniez prawa o szkolnictwie wyzszym i odrebnych uregulowan dotyczacych stopni naukowych. Jezeli sama nie jestes oblatana w przepisach na tyle, zeby samodzielnie skonstruowac pismo procesowe, a prawnika poprosic tylko o sprawdzenie, to koszty pomocy prawnej moga wyjsc astronomiczne.
                      • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 13:07
                        Mój przypadek obejmował różne formy dyskryminacji, no takie po prostu, jakie mogą wynikać z sytuacji, gdy nowemu szefowi nie po drodze z pracownikiem. Czyli nie tylko chodziłoby tu o wyższą znajomość przepisów uczelnianych. Ale to tylko tak a propos.

                        Natomiast stwierdzenie poprzedniczki, że wybrałam łatwiejszą drogę, jest bardzo ryzykowne. W naszej uczelnianej rzeczywistości była to bardzo kosztowna droga i nie jestem wcale pewna, czy cena tego wyboru nie była za wysoka jak za jedyny uzyskany efekt, czyli święty spokój.
                        • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 13:36
                          Zazwyczaj jest cos wiecej, a przepisy kodeksowe sa zle skonstruowane. Zeby wygrac sprawe z przepisow o mobbing i dyskryminacje potrzebny jest dobry prawnik specjalizujacy sie w prawie pracy. Najglosniejsze sprawy o mobbing, np. w Biedronce, zostaly wygrane dlatego, ze wlasnie bylo co innego, a nie z powodow, ktore przedstawiala prasa. Jezeli pracodawca nie leje pracownika na odlew w morde przy swiadkach, bez dobrego prawnika sprawa jest nie do ugryzienia, a kancelarie adwokackie wyrabiaja sobie marke na jednej wygranej sprawie przeciwko duzemu pracodawcy.
                          • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 16:39
                            I dlatego tak ważna jest sprawa standardów etycznych i dobrego obyczaju...
                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 17:54
                              A teraz najważniejsze - podstawa prawna - rozporządzenie MNiSZW z dnia 12 kwietnia 2012 roku:

                              Rozdział 2
                              I. Dotacja na utrzymanie potencjału badawczego
                              Przy przyznawaniu środków finansowych na utrzymanie potencjału badawczego uwzględnia się ocenę wniosku sporządzoną przez zespół oraz następujące kryteria:

                              1. liczbę osób, w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy, zatrudnionych w jednostce naukowej przy prowadzeniu badań naukowych lub prac rozwojowych na podstawie stosunku pracy, dla których jednostka ta jest podstawowym miejscem pracy, wskazanym w pisemnym oświadczeniu pracownika złożonym pracodawcy (dotyczy: prof. zw., prof. nadzw., prof. wizytujących, adiunktów i asystentów oraz pracowników naukowo-technicznych i inżynieryjno-technicznych zatrudnionych w celu wykonywania prac pomocniczych w badaniach naukowych oraz pracach usługowo-badawczych). Oświadczenie o zgodzie na zaliczeniu do tej liczby składane jest przez pracowników corocznie. Stan zatrudnienia w jednostce podaje się na dzień składania wniosku.

                              Zwróciliście uwagę na kluczowe słowa:

                              PISEMNYM OŚWIADCZENIU PRACOWNIKA ZŁOŻONYM PRACODAWCY !

                              Jak myślicie - co się wykorzystuje jako oświadczenie pracowników ? Chyba znacie odpowiedź...
                              • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 08:45
                                Precyzując źródło informacji o algorytmie dla dotacji statutowych jednostek, czyli jak Ministerstwo rozdziela środki budżetowe na naukę i dlaczego zależy to od liczby pracowników, którym należą się te dotacje:

                                Dziennik Ustaw RP, Poz. 532, 17 maja 2012, Rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 27 kwietnia 2012 roku.

                                Strona 14, Załącznik 2:

                                Si – nominalny poziom odniesienia dotacji bazowej dla i-tej jednostki naukowej w danym roku, obliczony wg wzoru:

                                gdzie:
                                qi – współczynnik przypisany kategorii i-tej jednostki naukowej,
                                l – liczba dziedzin,
                                kj – współczynnik kosztochłonności badań dla j-tej dziedziny, ogłaszany w formie komunikatu w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej Ministra,
                                Nji – liczba osób w i-tej jednostce naukowej w j-tej dziedzinie naukowej, w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy, zatrudnionych w jednostce naukowej przy prowadzeniu badań naukowych lub prac rozwojowych na podstawie stosunku pracy, ustalona na podstawie corocznie składanych przez pracowników pisemnych oświadczeń o wyrażeniu zgody na zaliczenie do tej liczby.

                                Proszę zwrócić uwagę na ostatni akapit:

                                LICZBA OSÓB W JEDNOSTCE NAUKOWEJ oraz COROCZNIE SKŁADANYCH PISEMNYCH OŚWIADCZEŃ
                        • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 17:38
                          Nie było moją intencją sugerowanie, że wybrałaś łatwiejszą drogę, wręcz przeciwnie. Na pewno decyzja była przemyślana.

                          Wracając do sedna problemu - szanowni koledzy i koleżanki - czy zastanowiliście się w jakim absurdalnym systemie żyjemy ? W jakim cywilizowanym kraju dopuszczalne jest, aby jednostki akademickie otrzymywały środki finansowe od państwa (czyli podatników) w zależności od liczby pracowników naukowych (wzór - algorytm w rozporządzeniu ministerstwa), a całą kasą dysponowały wyłącznie wybrane osoby ??? wyobrażacie sobie coś podobnego w Niemczech, Szwecji, UK itp. ? Co to za system, gdzie zgarnia się całą kasę, podając niezgodnie z prawdą, że będzie ona rozdzielona na wszystkich ? co to za system, gdzie w sprawozdaniach z DS pisze się różne dziwne rzeczy, aby tylko dobrze wyglądały ?
                          • chilly Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 02.07.13, 23:28
                            W tym cywilizowanym kraju uczelnie toną w długach. Ratują się, obcinając pracownikom różnego rodzaju dodatki do pensji, w zamian zwiększając liczbę obowiązków. A ostatnio - uchwałami senatów - tnąc nawet fundusz socjalny (i tak żałośnie mały). Adios dofinansowania do wczasów, "karpiowe", pożyczki na remont mieszkania i inne frykasy...
                          • sendivigius Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 08:33
                            cpx35 napisał(a):

                            > Wracając do sedna problemu - szanowni koledzy i koleżanki - czy zastanowiliści
                            > e się w jakim absurdalnym systemie żyjemy ?


                            Szanowny kolego i kolezanko. Nie tylko sie zastanowilismy ale nawet wiemy dlaczego tak jest.
                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 08:51
                              Więc dlaczego tak jest ? Dlaczego tysiące pracowników nie może wykonywać swojej pracy ? Dlaczego tysiące pracowników ma zastanawiać się jak realizować obowiązki akademickie pomimo zerowego poziomu finansowania ? Dlaczego wymaga się od nich rzeczy niemożliwych do spełnienia ?
                              Pamiętam taką scenę z rady wydziału z rozmowy w kuluarach, gdy jeden z kierowników śmiejąc się powiedział: "zrobię wszystko aby (delikwenka) nie dostała nawet złotówki na swoje badania z moich (!) dotacji statutowych, którymi dysponuję". Czy to nie jest patologia do potęgi n-tej ?
                              • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 10:29
                                Odpowiedziałem na to w wątku obok....
                                P.S. Czy pełniłeś(aś) kiedyś funkcje kierowniczą? Aktualnie nie pełnię, ale mam tez doświadczenie z drugiej strony.
                                • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 10:46
                                  Nie jestem bezkrytyczną jednostką, uwierz mi. Częściowo rozumiem ten mechanizm bez jakiejkolwiek kontroli i rozumiem kierowników. Daje im to nieograniczone pole manewru. Jednak nie mogę się zgodzić z sytuacją, gdy widzę, że koleżanka, która ciągnie w górę cały wydział, wydaje 3/4 wynagrodzenia na odczynniki i nikt jej nie pomaga. A w tym samym czasie prawie ogromne pieniądze z DS wydawane są na tłumaczenia publikacji przez tych co dysponują środkami, włączając sytuację, która ona opisywała (a sądzę, że mówiła prawdę), gdy na koniec okresu rozliczeniowego z DS do kierownika tłumacz dostał kilkanaście tysięcy, tylko dlatego, że należało wydać pieniądze. Szok, szok to mało powiedziane...
                                  • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 12:13
                                    Nigdzie nie napisałem ze żadna kontrola nie jest potrzebna Ale patrząc z praktycznej strony nie wydaje mi się, żeby na poziomie ogólnokrajowym da się stworzyć prawo które regulowałoby rozdział pieniędzy z DS i BW na poziomie Zakładu i które byłoby satysfakcjonujące nie dla konkretnej wąskiej grupy/dziedziny ....
                                    Tu naprawdę potrzebne są zasady/obyczaje na poziomie Wydziału, Instytutów, zakładów, może w jakimś stopniu sformalizowane na poziomie Regulaminu Wydziału.
                          • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 10:26
                            > W jakim cywilizowanym kraju dopuszc
                            > zalne jest, aby jednostki akademickie otrzymywały środki finansowe od państwa (
                            > czyli podatników) w zależności od liczby pracowników naukowych (wzór - algorytm
                            > w rozporządzeniu ministerstwa), a całą kasą dysponowały wyłącznie wybrane oso
                            > by ???

                            W wielu krajach tak jest. To jest dotacja podstawowa, która zależy m.in. od liczby osób.

                            Poza tym, przynajmniej u nas, zasady rozdziału przygotowuje komisja budżetowa a zatwierdza rada wydziału. Kierownicy zakładów już tylko rozdysponowuje dotacje. Kierownicy których wybierają pracownicy....

                            > wyobrażacie sobie coś podobnego w Niemczech, Szwecji, UK itp
                            Tak

                            > Co to za
                            > system, gdzie zgarnia się całą kasę, podając niezgodnie z prawdą, że będzie on
                            > a rozdzielona na wszystkich ? co to za system, gdzie w sprawozdaniach z DS pisz
                            > e się różne dziwne rzeczy, aby tylko dobrze wyglądały ?

                            Z tym się zgadzam. Problem jednak polega na tym że społeczność akademicka każdej jednostki ma w reku wszystkie mechanizmy żeby to zmienić, a że jest wiele miejsc gdzie taka patologie się toleruje a nawet pielęgnuje jest tylko i wyłącznie sprawą niezgodnego z prawem i zasadami obyczaju.
                            To dotyczy zresztą nie tylko społeczności akademickiej, ale np. spółdzielni mieszkaniowych, władz lokalnych a nawet parafii...
                            • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 10:37
                              whiteskies napisał:
                              > Kierownicy zakładów już tylko rozdysponowuje dotacje. Kierownicy których wybierają pracownicy....>

                              W jakim świecie i jacy pracownicy? Czy po prostu masz na myśli pracownika Wydziału w osobie dziekana? ;))
                              • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 12:01
                                U nas nie zdarza sie żeby dziekan wskazał kogoś kto nie został wyłoniony w wyborach na terenie zakładu. Regulamin Wydziału mówi o wyborach....
                                • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 12:12
                                  U nas nie ma mowy o wyborach w katedrze (piszesz o zakładach, to ma jakieś znaczenie-katedra czy zakład?). Nie wiem, jakie są zapisy nowej ustawy, a stara praktyka była taka, ze to dziekan mianował szefa katedry, kandydatem był habilitowany pracownik katedry i w sytuacjach, gdy stary szef odszedł, a typowany na nowego nie miał jeszcze habilitacji, miesiącami albo i latami trwał okres "interregnum" z jakimś p.o. kierownika katedry, zamiast ogłoszenia konkursu i szukania kandydata z zewnątrz. Nie musze tłumaczyć, że taki chów wsobny nie jest korzystny dla poziomu jednostki...
                                  • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 12:19
                                    > piszesz o zakładach, to ma jakieś znacz zenie-katedra czy zakład?
                                    Może mieć, przynajmniej na poziomie statutu Uczelni.U nas kierownik katedry powinien mieć tytuł, kierować zakładem może doktor.

                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 10:49
                              Cieszę się, że chociaż tutaj się zgadamy częściowo. Nikt nie mówi o finansowaniu fanaberii w postaci konferencji, etc, piszemy o podstawowym finansowaniu obowiązków pracownika jako naukowca, który musi mieć z czego je realizować !
                              • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 10:59
                                cpx35 napisał(a):
                                >Nikt nie mówi o finansowaniu fanaberii w postaci konferencji, etc, >

                                Skąd takie dość częste przekonanie, że konferencje to fanaberia? Bardzo cenię konferencje jako źródło wiedzy, co, kto i gdzie robi. Pozwala mi to umieścić moje tematy na mapie tematów głównych i niszowych oraz na konfrontację stanu wiedzy innych naukowców z mojej branży. Nie mówię rzecz jasna o konferencji w Pipidówce Dolnej, lecz o ważnej konferencji ogólnopolskiej lub zagranicznej. Nie widzę żadnego powodu, by mój pracodawca, czyli uczelnia, nie miał finansować mojego udziały w takiej imprezie. Nie dość, że jest to bezpośrednio lub pośrednio ważne dla moich badań, to na dodatek jest to okazja do lansowania logo mojej uczelni na forum zewnętrznym.

                                • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 11:05
                                  Przepraszam, rzeczywiście to nieodpowiednie słowo. Masz rację w kwestii konferencji, ale gdyby była mowa o m.in. konferencjach, od razu pojawił by się głos, że to luksus w polskich warunkach. Z punktu widzenia drastycznei małych nakładów, tak jest naprawdę. Dlatego jest mowa głównie o finansowaniu z DS 'poważnych' rzeczy typu małe projekty własne i publikacjach zagranicznych na podstawie tychże. Jasne, że z DS nikt nie kupi dobrego sprzętu (żadnego sprzętu?), ale przynajmniej są to środki jak mówi definicja na podstawową działalność, np. jakieś nie-kosmicznie-drogie odczynniki, itp.
                                  • kramka1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 03.07.13, 11:49
                                    "Masz rację w kwestii konferencji, ale gdyby była mowa o m.in. konferencjach, od razu pojawił by się głos, że to luksus w polskich warunkach. Z punktu widzenia drastycznei małych nakładów, tak jest naprawdę."

                                    Nie, to nie jest luksus. To jest PR, albo reklama, jak kto woli. Jeżeli amerykański portal anonsujący różne istotne publikacje notkę o moim artykule zaczyna słowami: "Naukowcy z uniwersytetu w X zbadali...", to jest to po równi chwała dla mnie jak i dla mojej uczelni X, o której może nie wszyscy słyszeli w USA (a to akurat jest więcej niż pewne). Podobnie, gdy jadę na ważną konferencję do W-wy lub Paryża, nie każdy wie, ze tematem Y zajmuje się ktoś z uczelni X. A jak cos ciekawego mam do "sprzedania", to sprzedaję nie tylko logo "Kramka" ale i "Uniwersytet X". W zwykłym biznesie marka odgrywa ogromna rolę i tak samo powinno być w nauce.
    • adept44_ltd jedna mała uwaga... 03.07.13, 15:26
      to nie jest tak, że algorytm jest ilościowy tylko i wyłącznie (czyli - im więcej pracowników, tym więcej kasy), dotacja jest wyliczana (i będzie tak w coraz większym stopniu) w związku z osiągnięciami jednostki... i wypadałoby, by podobnie była rozdzielana w jednostce - w związku z osiągnięciami pracownika.
      • cpx35 Re: jedna mała uwaga... 03.07.13, 16:49
        Zgadzam się i odpowiadam - jak w poprzednim wpisie - znajoma jest głównym motorem dorobku dla jednostki, pisze doskonałe publikacje, monografie, to ona mnoży punkty i pośrednio umożliwia większe dotacje statutowe dla jednostki. I z bezsilności zaciska zęby (i pięści) ponieważ nie dostaje prawie nic od szefa (prosiła i błagała), który śmieje się z jej bezsilności i czeka, aż zabraknie jej możliwości finansowych i da sobie spokój widząc jak bezwzględne warunki panują na uczelni, w prostej drodze prowadząc do eliminacji i zniszczenia pracownika. To jest realny świat, nie fikcyjne przepisy i w taki sposób niszczy się ambitne osoby, które chcą coś wnieść do dorobku naukowego uczelni.
      • chilly Re: jedna mała uwaga... 03.07.13, 20:08
        adept44_ltd napisał:
        > ... dotacja jest wyliczana (...) w związku z osiągnięciami jednostki... i wypadałoby, by podobnie była rozdzielana w jednostce - w związku z osiągnięciami pracownika.
        Jak już pisałem, trzeba by jeszcze zmusić rządzących wydziałami/instytutami, aby pracowników nie oceniano wg algorytmów wewnętrznych (sporządzanych przez szefów, wg ich "osiągnięć" i na ich potrzeby).
        • adept44_ltd Re: jedna mała uwaga... 03.07.13, 21:22
          to jest bardzo proste do zrobienia, ciągle jeszcze spora cześć dotacji idzie z przeniesienia (z dawnych zasad), gdyby całość szła na ludzi uprawiających naukę i mających osiągnięcia, tacy szefowie, o których piszecie zostaliby bez kasy... ale na to nikt nie pozwoli, bo z połowa (jestem optymistą) uczelni zostałaby bez dotacji statutowych... i byłby wrzask...
          • charioteer1 Re: jedna mała uwaga... 04.07.13, 00:00
            Adept, ale kto ma ten algorytm ustalac? Wiesz, jaki bylby wrzas, gdyby to zrobic inisterialnym rozporzadzeniem? Parametryzacja to pikus malutki...
            • cpx35 Re: jedna mała uwaga... 04.07.13, 00:36
              Więc zróbmy coś, co zmieni system, w którym kierownicy (niektórzy) śmieją, że z faktu, że polskie prawo pozwala na super-dowolność w rozdzielaniu środków bez żadnych konsekwencji. Propozycja - I etap: pisma (email) informujące w merytoryczny sposób o problemie krajowe media, w tym Forum Akademickie, portal Obywatele Nauki, popularne tygodniki i gazety. Statystycznie, ktoś musi być zainteresowany i opublikować taki tekst. Etap II: pismo do Ministerstwa. Ktoś powie, że to nie ma sensu. Owszem ma, pracowników penalizowanych przez zabranie DS są tysiące, więcej osób dowie się o istniejących prawach i zasadach i uświadomi sobie, że tak być nie powinno. Należy podjąć działanie, to forum powinno być początkiem zmian.
          • cpx35 Re: jedna mała uwaga... 04.07.13, 09:12
            No właśnie - czy sytuacja, w której kierownik dostaje wszystko, pomimo, że nie daje znacznego dorobku, a podwładny nie dostaje nic, pomimo, że tworzy dorobek jednostki - nie jest patologią do potęgi n-tej i to utrwaloną od lat przepisami ?
            • vatitenhajk-szelkam 3n 17.08.13, 23:20
              w zeszłym roku weszła zasada 3n
              gdy liczymy publikacje na potrzeby podziału statutowych, każda jednostka może podać 3n publikacji, z czego n to liczba pracowników, a ponieważ zależy nam na zrównoważonym rozwoju, to każdy pracownik może podać nie więcej niż 3 publikacje
              Dość szybko skończyło się dopisywanie przez kierowników, każdy z pracowników ze środków jednostki ma na wyjazdy konferencyjne zagwarantowane (liczone ryczałtowo po 150 przed narzutem na jeden punkt ministerialny) i może pojechać na zagraniczne o ile zmieści się w limicie. Kierownik z tytułu kierownikowania ma na każdego doktoranta pulę 5000 zł na 3 lata studiów doktoranckich, z założenia, aby gdy praca jest gotowa, promotor lub promotor pomocniczy mógł pojechać z doktorantem na jedną konferencję, przedstawić go potencjalnym recenzentom. Reszta pieniędzy ma pochodzić z grantów i wszyscy piszą wnioski jak szaleni. Jest jednak dość niska skuteczność - po prostu jesteśmy mało znaczącą uczelnią i stała śpiewka recenzentów w NCN to niska ocena jednostki - często 0 punktów za tę część mamy. Co przy średnio przeciętnych ocenach za pomysł i konstrukcję badań powoduje, że poziom sukcesu na ilość wysłanych wniosków jest niższy od poziomu konkurencyjnych ośrodków.
              Do tego doktorzy przed habilitacją boją się pisać wniosków. Zauważono dziwną zależność, kilku adiunktów, którzy wygrali granty, otrzymali potem negatywne recenzje w postępowaniach habilitacyjnych. W zasadzie wzbudziło to taki popłoch, że adiunkci wolą sztucznie na kierowników pisanych przez nich projektów proponować swoich kierowników, gdyż wszyscy co do jednego adiunkci, którzy otrzymali grant z NCN (i ostatnie konkursy z MNiSW ale już kończone w NCN), i którzy w międzyczasie rozpoczęli procedurę habilitacyjną, niezależnie od tego czy w nowym czy w starym trybie, otrzymali niepomyślne recenzje i albo zatrzymali postępowania albo gdy dobiegły do końca otrzymali odmowę nadania stopnia.
              Co ciekawe, podobne obserwacje mają znajomi z innych ośrodków, u nich było wręcz namawianie, że poza sonatą adiunkci mają wniosków nie pisać a kto się wyłamał i otrzymał, został bez wsparcia w swoich staraniach awansowych.
              • cpx35 Re: 3n 17.08.13, 23:37
                Interesujący komentarz. W pierwszej części opis prawie modelowego podziału środków statutowych, w drugiej opis patologicznych relacji, być może związanych z beneficjentami grantów NCN. Powiem tak, w naszym przypadku kierownik pisze wszystkie wnioski pod doktorantów, którzy jako jedyni korzystają z dotacji statutowych dla jednostki, pomimo, że nie są uprawnieni. Pracownicy etatowi są nikim, nie mają złotówki ze statutowych i muszą walczyć o granty, które też nie są dobrze widziane na wydziale. To nie patologia, to jakiś surrealistyczno-czarny obraz nauki ...
                • charioteer1 Re: 3n 17.08.13, 23:50
                  Na doktorantow w tej chwili jest osobny fundusz dla naukowcow ponizej 35 roku zycia. Maja swoje pieniadze, ze statutowych nie powinni w ogole korzystac.
                  • trzy.14 Re: 3n 17.08.13, 23:53
                    charioteer1 napisał:

                    > Na doktorantow w tej chwili jest osobny fundusz dla naukowcow ponizej 35 roku z
                    > ycia. Maja swoje pieniadze, ze statutowych nie powinni w ogole korzystac.

                    Ten fundusz nie jest wydzielony ze statutowych?
                  • cpx35 Re: 3n 17.08.13, 23:59
                    Dokładnie tak jak napisałeś, mają swoje środki. U nas mają wszystko, pracownicy są nikim.
                • trzy.14 Re: 3n 17.08.13, 23:53
                  cpx35 napisał(a):

                  > Interesujący komentarz. W pierwszej części opis prawie modelowego podziału środ
                  > ków statutowych, w drugiej opis patologicznych relacji, być może związanych z b
                  > eneficjentami grantów NCN. Powiem tak, w naszym przypadku kierownik pisze wszys
                  > tkie wnioski pod doktorantów, którzy jako jedyni korzystają z dotacji statutowy
                  > ch dla jednostki, pomimo, że nie są uprawnieni.

                  Wiele rzeczy mogę sobie wyobrazić, ale tego nie rozumiem. Kierownik też nie korzysta ze statutowych? O ile wiem, obecnie przepisy wymuszają na kierownictwie, by część statutowych została przeznaczona na młodych - W TYM doktorantów, ale to jest część a nie 100%.

                  > Pracownicy etatowi są nikim, ni
                  > e mają złotówki ze statutowych i muszą walczyć o granty, które też nie są dobrz
                  > e widziane na wydziale.

                  Nie rozumiem. Możesz rozwinąć tę myśl?

                  • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 00:05
                    Wyjaśniam: kierownik 80% daje dla doktorantów, pisząc we wniosku na statutowe, że to projekty jednostki i pracowników. Dorobek zyskuje dzięki doktorantom oraz pracownikom, których dzieci chodzą głodne, ponieważ pracownicy muszą z własnej kieszeni realizować zadania badawcze.

                    Dlaczego są nikim ? ponieważ od lat nie dostają złotówki na badania, od czasu do czasu mają wydzielone środki na krajową konferencję. To wszystko. Pracownicy są nic nie znaczącym dodatkiem do kariery kierownika, który ją realizuje dzięki doktorantom.
                    • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 00:10
                      cpx35 napisał(a):

                      > Wyjaśniam: kierownik 80% daje dla doktorantów, pisząc we wniosku na statutowe,
                      > że to projekty jednostki i pracowników. Dorobek zyskuje dzięki doktorantom oraz
                      > pracownikom, których dzieci chodzą głodne, ponieważ pracownicy muszą z własnej
                      > kieszeni realizować zadania badawcze.

                      Kierownik jest dr hab i zbiera na tytularnego?


                      > Dlaczego są nikim ? ponieważ od lat nie dostają złotówki na badania, od czasu d
                      > o czasu mają wydzielone środki na krajową konferencję. To wszystko. Pracownicy
                      > są nic nie znaczącym dodatkiem do kariery kierownika, który ją realizuje dzięki
                      > doktorantom.

                      Ja pierdzielę, to jest tak niewiarygodne że aż całkiem prawdopodobne! Dobrze wiem, że tak mogłoby być i u mnie. Nie jest.
                      • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 00:21
                        Tak, zbiera wszystkimi możliwymi sposobami na profesora, przy okazji wykańczając wszystkich innych pracowników naukowo-dydaktycznych. Zazdroszczę normalnego kierownika, nawet bardzo. Ostatnio rozmawiając ze znajomymi z innych miast doszliśmy do wniosku, że zła sytuacja nauki w Polsce jest wynikiem głównie patologicznych postaw niektórych osób, mających możliwości decyzyjne w jednostkach, a które zrobią wszystko, aby pracownicy nie mieli możliwości rozwoju naukowego.
                    • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 00:33
                      oczywiscie. a bidulki same nie moga zlozyc wniosku o grant, bo ich wszyscy sekuja.

                      cpx35 napisał(a):

                      > Dlaczego są nikim ? ponieważ od lat nie dostają złotówki na badania, od czasu d
                      > o czasu mają wydzielone środki na krajową konferencję. To wszystko. Pracownicy
                      > są nic nie znaczącym dodatkiem do kariery kierownika, który ją realizuje dzięki
                      > doktorantom.
                      • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 00:41
                        Widzisz, z punktu widzenia kierownika jednostki łatwo jest pisać taki komentarz. Nie wiem czy było by to tak śmieszne, gdyby Twoja rodzina odczuwała finansowe skutki fanaberii rodzica-naukowca, który musiał sam dotować swoje badania, aby udowodnić, że jest coś wart na uczelni. Nie chodzi o to, że nikt nie ma grantów, ale o to, że wszyscy muszą się starać, pisać i składać wnioski, z wyjątkiem kierowników. Oni nic nie muszą, mają i statutowe i doktorantów i dorobek jednostki dzięki tym grantom pracowników-wyrobników.
              • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 00:07
                vatitenhajk-szelkam napisał:

                > w zeszłym roku weszła zasada 3n
                > gdy liczymy publikacje na potrzeby podziału statutowych, każda jednostka może p
                > odać 3n publikacji, z czego n to liczba pracowników, a ponieważ zależy nam na z
                > równoważonym rozwoju, to każdy pracownik może podać nie więcej niż 3 publikacje
                > Dość szybko skończyło się dopisywanie przez kierowników,

                U was kierownik dopisywał do swoich prac? Zwykle jest odwrotnie.
                A gdyby wszystkie prace miały za autorów wszystkich pracowników jednostki (zakładam, że to zakład lub katedra), to co by to zmieniło? Czy jeżeli pracownik X poda publikację A, to praconik Y jest już zablokowany i tej publikacji podać nie może?

                > każdy z pracowników ze
                > środków jednostki ma na wyjazdy konferencyjne zagwarantowane (liczone ryczałto
                > wo po 150 przed narzutem na jeden punkt ministerialny)

                Albo przyznają wam kupę szmalu albo macie mało punktów

                > i może pojechać na zagra
                > niczne o ile zmieści się w limicie. Kierownik z tytułu kierownikowania ma na ka
                > żdego doktoranta pulę 5000 zł na 3 lata studiów doktoranckich,

                Studia doktoranckie trwają 4 lata? 1666 zł rocznie na doktoranta ze statutowych to kupa kasy.

                > z założenia, aby
                > gdy praca jest gotowa, promotor lub promotor pomocniczy mógł pojechać z doktor
                > antem na jedną konferencję, przedstawić go potencjalnym recenzentom. Reszta pie
                > niędzy ma pochodzić z grantów i wszyscy piszą wnioski jak szaleni. Jest jednak
                > dość niska skuteczność - po prostu jesteśmy mało znaczącą uczelnią i stała śpie
                > wka recenzentów w NCN to niska ocena jednostki - często 0 punktów za tę część m
                > amy.

                We wnioskach NCN jest - o ile pamiętam - miejsce na ocenę WARUNKÓW, jakie jednostka zapewnia na realizację grantów, a nie ocena samej jednostki.

                > Co przy średnio przeciętnych ocenach za pomysł i konstrukcję badań

                Tu jest źródło słąbych wyników. W grantach NCN trzeba mieć bardzo bardzo dobre oceny, żeby w ogóle myśleć o sukcesie

                > powoduj
                > e, że poziom sukcesu na ilość wysłanych wniosków jest niższy od poziomu konkure
                > ncyjnych ośrodków.


                > Do tego doktorzy przed habilitacją boją się pisać wniosków. Zauważono dziwną za
                > leżność, kilku adiunktów, którzy wygrali granty, otrzymali potem negatywne rece
                > nzje w postępowaniach habilitacyjnych. W zasadzie wzbudziło to taki popłoch, że
                > adiunkci wolą sztucznie na kierowników pisanych przez nich projektów proponowa
                > ć swoich kierowników,

                w których konkursach? W wielu typach konkursów kierownikiem może być tylko i wyłącznie młoda osoba.

                > gdyż wszyscy co do jednego adiunkci, którzy otrzymali gra
                > nt z NCN (i ostatnie konkursy z MNiSW ale już kończone w NCN), i którzy w międz
                > yczasie rozpoczęli procedurę habilitacyjną, niezależnie od tego czy w nowym czy
                > w starym trybie, otrzymali niepomyślne recenzje i albo zatrzymali postępowania

                Po otrzymaniu recenzji można zatrzymać postepoanie?

                > albo gdy dobiegły do końca otrzymali odmowę nadania stopnia.
                > Co ciekawe, podobne obserwacje mają znajomi z innych ośrodków, u nich było wręc
                > z namawianie, że poza sonatą adiunkci mają wniosków nie pisać a kto się wyłamał
                > i otrzymał, został bez wsparcia w swoich staraniach awansowych.

                Proponuję napisać w tej sprawie rzeczowy i udokumentowany list do szefa NCN. Nie żartuję.
                • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 00:16
                  Przepraszam, ale co zmieni bardzo formalny i dobrze udokumentowany list do dyrektora NCN ? Zapewne chodzi i jakieś rozgrywki personalne, komuś nie odpowiada, że osoba przed habilitacją dostaje dodatkowe finansowanie. Jednak muszę przyznać, zgarnięcie całości statutowych przez kierownika, w zestawieniu z negatywnymi recenzjami habilitacyjnymi za bycie głównym wykonawcą grantu - to mały problem. Marzy mi się system anonimowego raportowania oczywistych patologii, np. przez stronę www. ministerstwa nauki i wydzielona komórka, która bezpośrednio reaguje na funkcjonujące obecnie patologiczne relacje na uczelniach.
                  • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 00:29
                    cpx35 napisał(a):

                    > Przepraszam, ale co zmieni bardzo formalny i dobrze udokumentowany list do dyre
                    > ktora NCN ?

                    Można znaleźć e-mail uczelniany i napisać list nieformalny. To lepszy pomysł niż list formalny, bo nie wymaga uruchomienia MACHINY, co musiałoby odbić się rykoszetem na autorze listu.
                    Taki list nie przywróci zawalonych habilitacji ani nie da osłony kolejnym podejściom, ale NCN wydaje mi się najsensowniej prowadzoną instytucją w otoczeniu nauki, co widać choćby po tym, jakie konkursy i dla kogo tam przewidziano. Ponad połowa kierowników grantów NCN nie ma habilitacji!!! Szef NCN wyraźnie daje do zrozumienia, że próbuje tymi grantami rozruszać zmurszały system, dobrze by było gdyby dobrze sobie uświadomił warunki, w jakich działa. Bo np. dla mnie to, co piszecie, jest nie z tego świata.
                    • charioteer1 Re: 3n 18.08.13, 00:33
                      To moze mu wyslac linka do tej dyskusji?
                      • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 00:44
                        Postaw się w sytuacji osoby decyzyjnej. Czytasz dyskusję i nawet nie wiesz, o jakie granty NCN chodzi, o czyje habilitacje. Wzruszasz ramionami, bo takich sygnałów dostajesz setki. Dla mnie jest jasne, że ewentualny e-mail powinien być udokumentowany, tzn. trzeba podać - krótko - historię kilku konkternych osób, pod nazwiskiem. Inaczej to nie ma sensu.
                        • charioteer1 Re: 3n 18.08.13, 01:16
                          Ale co to da? NCN nie jest instytucja odpowiedzialna za habilitacje. Ze swojej rady ci podam przyklad. Habilitacja w starym trybie. 4 jednoznacznie pozytywne recenzje, zrealizowany grant, publikacje z LF. Na kolokwium recenzenci sie ze soba zgadzaja, wrecz miod sobie z ust pija wzajemnie. 4 glosy przeciw. Skad? W polskim piekle diably nie musza z widlami stac i pilnowac, zeby grzesznicy sie rowno smazyli. Jak tylko ktoremus sie uda glowe z kotla wystawic, to go sasiedzi za piety na dol sciagaja.
                          • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 01:26
                            Dokładnie tak. Ktoś powinien przeprowadzić research - wpływ patologicznego systemu habilitacji w Polsce na stan zdrowotny społeczeństwa, a szczególnie środowiska akademickiego. Powinna być dokonana ocena wpływu negatywnego habilitacji na: relacje rodzinne habilitanta (lata spędzone w stresie), deficyt budżetu rodzinnego (tysiące z na badania samo-finansowane), zdrowie psychiczne, efekty dydaktyczne (czas spędzony w labie zamiast ze studentami). Po co to wszystko, jeżeli przy 4 pozytywnych recenzjach i tak wychodzi inny efekt końcowy ? tak może być tylko w pięknym kraju jakim jest Polska, z towarzyszącą wszechobecnie hipokryzją
                            • charioteer1 Re: 3n 18.08.13, 01:37
                              Uspokoj sie. Ta habilitacja przeszla przy 4 glosach negatywnych. Chodzi o to, ze tu nie bylo sie czego przyczepic, a jednak, jak widac, mozna.

                              Problemem systemu jest brak mechanizmow kontrolnych, a najlepiej w nim funkcjonuja socjopaci.
                        • adept44_ltd Re: 3n 18.08.13, 15:03
                          pardonsik, ale co ma szef NCN-u do praktyk recenzji hab???
                          • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 17:21
                            adept44_ltd napisał:

                            > pardonsik, ale co ma szef NCN-u do praktyk recenzji hab???

                            Do habilitcji - nic, ale powinna go zainteresować informacja, że uzyskanie grantu NCN jest dla niektórych kotów pocałunkiem śmierci.
                            • adept44_ltd Re: 3n 18.08.13, 18:17
                              trzy.14 napisał:

                              > adept44_ltd napisał:
                              >
                              > > pardonsik, ale co ma szef NCN-u do praktyk recenzji hab???
                              >
                              > Do habilitcji - nic, ale powinna go zainteresować informacja, że uzyskanie gran
                              > tu NCN jest dla niektórych kotów pocałunkiem śmierci.

                              pomijam, że średnio w to wierzę..., to też nie za bardzo wiem, dlaczego powinni go to zainteresować... choć, jeśli już pisać, to można by też zwrócić uwagę na głód w Somalii, łamanie praw człowieka w Rosji i parę innych...
                              • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 18:19
                                > pomijam, że średnio w to wierzę..., to też nie za bardzo wiem, dlaczego powinni
                                > go to zainteresować... choć, jeśli już pisać, to można by też zwrócić uwagę na
                                > głód w Somalii, łamanie praw człowieka w Rosji i parę innych...

                                Bo on jeszcze wierzy, że ma na coś wpływ i że tym swoim NCN-em coś zmienia.

                    • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 00:33
                      Szanowny kolego, relacje panujące na (niektórych) uczelniach w naszym kraju są nie z tego świata. To relikt przeszłości, zrobić wszystko, aby jednostka (pracownik) nic nie znaczył w niejasnym systemie, w którym kierownik może wszystko, a pracownik jest tylko dodatkiem do kariery kierownika.
                • vatitenhajk-szelkam Re: 3n 18.08.13, 01:44
                  > U was kierownik dopisywał do swoich prac? Zwykle jest odwrotnie.

                  Z opisu wynikało, że autor artykułu, zanim wysłał go do publikacji, musiał uzyskać akceptację kierownika, a ta była udzielana, po "dyskusji" nad artykułem i ponieważ owa "dyskusja" była wkładem własnym kierownika, pojawiał się on jako współautor - "dopisywał" się, nie dopisywał innych. Chyba brak życzliwości uniemożliwia Tobie zrozumienie tekstu.

                  > A gdyby wszystkie prace miały za autorów wszystkich pracowników jednostki (zakł
                  > adam, że to zakład lub katedra), to co by to zmieniło?

                  Bardzo dużo. Zasada 3n w obecnej interpretacji (możliwe, że będzie to zmienione) oznacza, że w zgłoszonych z wydziału pracach, nazwisko jednego autora może paść 3 razy. A nawet chyba dotyczy to uczelni - bo na styku wydziału chemii i wydziału fizyki, niektórzy autorzy są i tu i tu - i w ramach całej uczelni rocznie można zaliczyć tylko 3krotne wystąpienie nazwiska.
                  Zaproponowane przez Ciebie dopisanie - oznaczałoby, że katedra mogłaby zgłosić nie więcej niż 3 prace co skutecznie odcięłoby ją od środków statutowych.
                  Bardzo wspierana jest natomiast współpraca między ośrodkami - wtedy nie ma strat. Ludzie mając widok na dobrą publikację z wysokim IF dopisują znajomych z konferencji a tamci się rewanżują. Z tego powodu liczba punktów będzie od przyszłego roku przemnażana przez udział procentowy z oświadczeń.

                  > Czy jeżeli pracownik X p
                  > oda publikację A, to praconik Y jest już zablokowany i tej publikacji podać nie
                  > może?

                  Publikacje zgłasza kierownik - i to on decyduje co będzie zgłoszone i na kogo. Tak jak przedtem wszyscy pisali "zespołowo" tak teraz niemal wszyscy piszą samodzielnie - a na pewno nie mają chęci mieć współautora z macierzystej uczelni. Nie opłaca się.

                  > Albo przyznają wam kupę szmalu albo macie mało punktów

                  za około 40-50p. jest nagroda rektora 3 stopnia, za 60-80p drugiego, za ponad 100p pierwszego. Ponad 95% składu osobowego uczelni nie dochodzi do 20 punktów w skali roku.
                  Dobre czasopismo za 35 pkt, trzech autorów, czyli około 12p. na artykuł, na którego publikację czeka się 3-4 lata gdy wszystko idzie pomyślnie. Są tacy, którzy mają nawet 3 "samodzielne" artykuły rocznie (mają wówczas około 100p. - dopisanego kierownika udział oszacowany na więcej niż 10% może spowodować, że jednak nie przekroczy się 100p.), ale to są rodzynki
                  Na niektórych wydziałach mają gorzej, podobno są obszary gdzie nie ma czasopism krajowych na JCR lub jest ich mało albo tylko 15 punktowe. Nawet bez dopisywania się kierownika 15 punktów razy 3 to max 45p, czyli max. na 6750 zł wychodzi, to dużo pieniędzy?? żartujesz
                  A większość uzbiera 12 punktów (ekwiwalent 1800zł - jedna konferencja w pacanowie z dojazdem autostopem i w schronisku młodzieżowym zamiast hotelu?) lub mniej.
                  > Studia doktoranckie trwają 4 lata? 1666 zł rocznie na doktoranta ze statutowych
                  > to kupa kasy.
                  żartujesz - proszę sobie nie żartować
                  nie 4 lata, a 3
                  i jest to na sfinansowanie udziału 2 osób, doktoranta i jego promotora.
                  > We wnioskach NCN jest - o ile pamiętam - miejsce na ocenę WARUNKÓW, jakie jedno
                  > stka zapewnia na realizację grantów, a nie ocena samej jednostki.
                  dobrze pamiętasz - i za to jest nisko lub zero
                  poza tym, za ocenę kierownika, też zawsze jest słabo lub bardzo słabo - skoro związał się z naszą uczelnią, to dla większości recenzentów to wystarczający i rozstrzygający dowód, że wnioskodawca jest palantem, co implikuje niską ocenę samego kierownika i rekomendowanie go do 20% celem odbycia kwarantanny dla 20% najsłabszych
                  > Tu jest źródło słąbych wyników. W grantach NCN trzeba mieć bardzo bardzo dobre
                  > oceny, żeby w ogóle myśleć o sukcesie
                  pisząc o przeciętnych - myślę właśnie o takich samych jakie wystarczają osobom z innych ośrodków na otrzymanie grantu - znamy się, koledzy którzy otrzymali wnioski, przy nas logowali się do swojego opi i pokazywali jakie mieli oceny i uwagi - młodzież trzyma się razem i życzliwie sobie pomagamy oraz dzielimy się informacjami. Często jest tak, że te granty, które otrzymały finansowanie, ale są z lepszego ośrodka, w punktach (tak, punkty to nie wszystko) mają trochę więcej niż te, które nie otrzymały - ale jeśli pominąć różnice w punktach za jednostkę - to spora ich część, tych realizowanych, ma mniej niż te odrzucone.
                  Mało tego mniejszy indeks H z "lepszego" ośrodka jest większy od większego indeksu H od nas.
                  Ta sama dziedzina, ten sam panel, recenzent na temat h = x, pisze, że duży h, a w ocenie grantu od nas, że h = 2x jes skromnym h. Obektywizm.
                  > w których konkursach? W wielu typach konkursów kierownikiem może być tylko i wy
                  > łącznie młoda osoba.
                  Młoda osoba może być tylko w preludium (nie dla adiunktów) i w sonacie.
                  Szkoda, że zabierasz się za dyskusję o czymś w czym się średnio nie orientujesz.
                  > Po otrzymaniu recenzji można zatrzymać postepoanie?
                  Nie znam szczegółów - nie ja zatrzymywałem
                  Podobno postępowanie habilitacyjne jest postępowaniem administracyjnym i skoro tak, to na wniosek zainteresowanego można je zatrzymać i uznać za niebyłe na dowolnym etapie postępowania a na pewno po otrzymaniu recenzji i przed zebraniem rady naukowej
                  mam mieszane uczucia odpowiadając na Twoje uwagi - mam wrażenie, że kompletnie nie masz żadnego pojęcia o tym co się dzieje w środowisku naukowym - czy to zbieg okoliczności?

                  • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 01:58
                    Interesujące są kryteria punktowe na Twojej uczelni, które nie istnieją na mojej i punkty ministerialne całkowicie się nie liczą. Hm..oceniając na szybko za ubiegły rok miałem około 200 pkt.....
                  • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 02:01
                    Znam informacje dotyczące planów zmiany algorytmu od przyszłego roku i istotnego zmniejszenia dotacji budżetowych. Przynajmniej wszyscy będą mieli równy punk wyjścia i kierownicy będą musieli sami pracować na finansowanie badań.
                  • ford.ka Re: 3n 18.08.13, 10:51
                    Czasem myślę, że takich bredni jak naukowcy polscy to nikt inny nie wymyśli.
                    Zasada 3n oznacza, że jednostka może przedstawić do oceny 3 razy tyle publikacji, ilu ma pracowników etatowych. Oceniana jest jednostka a nie pracownik, więc wybiera się najwyżej punktowane publikacje bez patrzenia na nazwiska.
                    Jeśli jednostka ma dziesięciu pracowników, z których jeden co roku ma 10 artykułów w "Science" i jeden w "Nature", a pozostała dziewiątka składa się wspólnie po jednym artykule do "Naszego Rocznika Naukowego" wydawanego jako monografia (4 kudryki za artykuł, 4 kudryki dla redaktora), to do oceny za trzy lata przedstawia się 30 artykułów w "Science" tego jednego pracownika, a resztę "dorobku" wywala do śmieci. Bo z tego jest 1800 kudryków. Opcja, że każdy MUSI być uwzględniony w ocenie parametrycznej i nie może do niej przedstawić więcej niż 3 publikacje, oznacza, że kudryków taka jednostka dostanie 98 (3 x 30 + 2 x 4) jak jest społ-hum, bo publikacji w książkach może być nie więcej niż 40%. Jak jest STEM, dostanie 90, bo publikacje w monografiach się nie liczą.
                    Wasza interpretacja (o ile jakimś cudem nie zdarzyło się, że wszyscy pracownicy są na identycznym poziomie i publikują w równie wysoko punktowanych pismach) oznacza, że bohatersko pracujecie na kategorię C i odcięcie od finansowania.
                    I może tak będzie dla wszystkich lepiej, bo z mojego punktu widzenia macie do dyspozycji niewyobrażalną kupę pieniędzy. Na moim wydziale nie ma nagród rektora, odkąd Magnificencja przerzucił ich finansowania na wydziały, wydział przestał o takowe występować.
                    • ford.ka Autokorekta 18.08.13, 10:53
                      Science jest po 60... Powinno być:
                      "Opcja, że każdy MUSI być uwzględniony w ocenie parametrycznej i nie może do niej przedstawić więcej niż 3 publikacje, oznacza, że kudryków taka jednostka dostanie 188 (3 x 60 + 2 x 4) jak jest społ-hum, bo publikacji w książkach może być nie więcej niż 40%. Jak jest STEM, dostanie 180, bo publikacje w monografiach się nie liczą."
                      • drambolli science jest za 50 18.08.13, 14:34
                        CytatSCIENCE 0036-8075 50 A 9161
                        źródło: www.czasopismapunktowane.pl/

                        o ile wiem, to 50 jest max.
                        45 w wielu miejscach to top topów.

                        mylisz ocenę indywidualną z oceną uczelni - u nas uczelnia do oceny uczelni przedstawia wszystko co najlepsze, co nie zmienia faktu, że do oceny kandydata do nagrody rektora można pokazać 5 publikacji, w tym nie więcej niż jedną książkową (monografię naukową jednoautorską - max do 3 autorów z jasno określonym wkładem każdego autora, podręcznik, z minimum 2 recenzentami napisanymi na okładce, nie wolno przedstawiać monografii gdzie było się autorem mniej niż 2 arkuszy wydawniczych i mniej niż 30% całości)

                        każda chyba uczelnia sama decyduje za co nagradza swoich pracowników - a do ministerstwa raportuje to za co nagradza ministerstwo
                        u nas na przykład za wykłady po angielsku do niepolskich studentów jest przelicznik do polskich zajęć 1 do 4 (a w nadgodzinach w pieniądzach 50 zł za polskie nadgodziny a 240 za angielskie) i do tego 1:1,5 dzienne od pn-pt do zaocznych w so-ni.
                        Bo taki jest zdaniem władz potrzebny mechanizm mobilizujący. Wcześniej było po angielsku 1 do 3 i niewielu się chętnych zgłaszało a jeszcze wcześniej 1 do 2 to już nikogo nie dało się zmobilizować.
                        Uczelnia obok nie mają prawie żadnych przeliczników a tylko dodatek przez 5 miesięcy za semestr wykładów po angielsku w wysokości 1% za 1 godzinę zajęć po angielsku, z górnym ograniczeniem 80 godzin semestralnie (można prowadzić więcej niż 80 godzin po angielsku semestralnie ale za to co ponad 80 się już dodatku nie otrzymuje) i jakoś hula - nawet zastanawiają się z zakończeniem dodatków, tylko rotowanych adiunktów będą zatrudniać z kontraktowo określonymi zajęciami tylko po angielsku co już będzie na etapie konkursu podstawą oceny kandydatów.

                        Niezależnie od tego - Science jest za 50 - ale w Science jeszcze nikt z mojego miasta niczego nie opublikował od 2004 (od czasu jak mam prenumeratę). Dlatego to taki oderwany przykład z tym science. Większość publikuje w czasopismach listy B, a jeśli trafią na A, to z zakresu 15 punktów do podziały na ilość autorów - najczęściej podział na 3 lub 2, czyli 5 lub 7,5.

                        • trzy.14 Re: science jest za 50 18.08.13, 18:25
                          drambolli napisał:

                          > u nas na przykład za wykłady po angielsku do niepolskich studentów jest przelic
                          > znik do polskich zajęć 1 do 4 (a w nadgodzinach w pieniądzach 50 zł za polskie
                          > nadgodziny a 240 za angielskie) i do tego 1:1,5 dzienne od pn-pt do zaocznych w
                          > so-ni.

                          A kategorię naukową to jaką macie? Przy takiej rzece pieniędzy to musi być 3?
                        • ford.ka Re: science jest za 50 18.08.13, 19:09
                          Ja pomyliłem? Zasada 3N dotyczy oceny parametrycznej dotyczy oceny jednostki. Sam/a piszesz dalej, że można przedstawić do nagrody rektora max. 5 publikacji, czyli żadnej zasady 3N u Was w ocenach wewnętrznych nie ma. Tak, wewnętrzne oceny możecie sobie przeprowadzać wg dowolnych zasad.
                          Obliczenia były od czapy, żeby pokazać bezsensowność systemu, jaki opisałeś/aś. Tyle że sam się pogubiłem w tym, jaką "stawkę" przyjąłem za to wymyślone "Science". W mojej działce max. to 15 kudryków.
                          A na pocieszenie - mój wydział na UW. Nie ma żadnych nagród rektora wg żadnych zasad. Nie ma dodatkowego grosza za zajęcia w językach obcych. Za zajęcia na płatnych studiach płaci się powyżej wyrobienia 120% pensum, za te 20% nad pensum stawka jak za nadgodziny. Marna. Stawki za płatne studia z 2004 roku minus 5PLN od godziny. Pieniądze na płatnych studiach rozliczane raz do roku, po wyrobieniu i wyliczeniu pensum. Każdy dostaje pensje (większość minimum z widełek) i ma się cieszyć. Pamiętaj o tym, jak następnym razem będziesz się skarżyć, jak tam u Was źle.
                    • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 11:09
                      Real life - pracownik, który daje 3/4 dorobku dla oceny parametrycznej katedry i pośrednio/bezpośrednio warunkuje dotację statutową, nie dostaje z niej nawet złotówki. Kolejne etapy projektu badawczego finansuje sam, w tym roku jest podwyżka z ministerstwa kilkaset złotych, więc można sobie pozwolić na jakiś większy zakup do labu. Co za absurd...
                      • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 11:13
                        To, ze nie dostaje ani zlotowki nie jest zadnym absurdem. To nie sa jego pieniadze i uczelnia moze sobie z nimi robic, co jej sie podoba. Mozna sie z tym klocic, mozna polemizowac, ale to wcale nie jest zaden absurd.

                        Absurdem jest to, ze pracownik za wlasne pieniadze wyposaza laboratorium. ale skoro chce to robic, to niech to robi.

                        cpx35 napisał(a):

                        > Real life - pracownik, który daje 3/4 dorobku dla oceny parametrycznej katedry
                        > i pośrednio/bezpośrednio warunkuje dotację statutową, nie dostaje z niej nawet
                        > złotówki. Kolejne etapy projektu badawczego finansuje sam, w tym roku jest podw
                        > yżka z ministerstwa kilkaset złotych, więc można sobie pozwolić na jakiś większ
                        > y zakup do labu. Co za absurd...
                        • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 11:23
                          To jest absurd. Co ma zrobić wg Ciebie pracownik, który ma oceny okresowe, i musi wykazać się dorobkiem według wymogów dla stanowiska pracy nauczyciela naukowo-dydaktycznego ? ma siąść i płakać ? Dlaczego kierownik nie robi nic i ma kasę, a pracownik sponsoruje lab publicznej uczelni ?
                          • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 11:33
                            Nie wiem, co. Prywatne wyposazanie laboratorium jest absurdem. ale skoro pracownik chce pracowac w takiej uczleni, no to niech pracuje. wolnosc i demokracja jest.

                            Natomiast zarzadzajacy pieniedzmi moga i powinni je wydawac zgodnie z najlepszym interesem uczelni. z tego wcale nie wynika przekazywanie tych pieniedzy konkretnemu pracownikowi.

                            A co ma zrobic pracownik? no coz, albo robic to, co robi, albo zlozyc skarge na kierownictwo, albo zzrezygnowac z pracy. i zastanowic sie jeszcze moze nad swoim kompleksem kierwonika.

                            cpx35 napisał(a):

                            > To jest absurd. Co ma zrobić wg Ciebie pracownik, który ma oceny okresowe, i mu
                            > si wykazać się dorobkiem według wymogów dla stanowiska pracy nauczyciela naukow
                            > o-dydaktycznego ? ma siąść i płakać ? Dlaczego kierownik nie robi nic i ma kasę
                            > , a pracownik sponsoruje lab publicznej uczelni ?
                            • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 11:41
                              Jako kierownik posiadający nieograniczoną władzę nad duszami łatwo jest pisać powyższy komentarz. To nie kompleks - to poczucie sprawiedliwości powiedzmy społecznej. Na szczęście jest światło w tunelu patologii i od przyszłego roku zmienia się algorytm statutowych. Zobaczymy jak wtedy będą funkcjonować kierownicy i pracownicy.
                              • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 11:55
                                Tak, wladza kierownikow katedr jest zaiste nieograniczona. Wem o kilku, ktorzy kazali wybatozyc pracownikow. Inni wprowadzili prawo pierwszej nocy w katedrach....znam jednego, ktory zabiera pol pensji swym pracownikom. A to tylko ci, ktorzy ujawnili zasady w zycia w swych katedrach!
                                • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 12:07
                                  To dobrze, że przynajmniej kierownicy i eksperci NCN mają jeszcze poczucie humoru.
                                  • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 12:11
                                    Tak. To jedno z ostatnich zarzadzen Camerona. Wprowadzic poczucie humoru. Dla zmyly. Zeby ta nieograniczona wladza nienklula za bardzo w oczy.
                                    • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 12:15
                                      Za czasów totalitarnego komunizmu była taka metoda socjotechniczna stosowana przez rzeczników - torpedowanie poważnych tematów poprzez ich wyśmiewanie.
                                      • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 12:43
                                        A zatem mamy dwie mozlwiosci. Zostalem odkryty jako rzecznik totalitarnego komunizmu. Z drugiej strony, moze temat dawno przestal byc powazny i trudno na powaznie odnosic sie do tego, co rozmowca mowi.

                                        cpx35 napisał(a):

                                        > Za czasów totalitarnego komunizmu była taka metoda socjotechniczna stosowana pr
                                        > zez rzeczników - torpedowanie poważnych tematów poprzez ich wyśmiewanie.
                                • sendivigius Re: 3n 18.08.13, 13:01
                                  dala.tata napisał:

                                  Inni wprowadzili prawo pierwszej nocy w katedrach


                                  I oczywiscie nie ma mowy o dyskryminacji ze wzgledu na plec... to dopiero zapowiada sie interesujaco :D



                                  • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 13:26
                                    oczywiscie. bo to robia i kierownicy i kierowniczki.... wszak one tez maja nieograniczona niczym wladze!

                                    sendivigius napisał:

                                    > dala.tata napisał:
                                    >
                                    > Inni wprowadzili prawo pierwszej nocy w katedrach

                                    >
                                    > I oczywiscie nie ma mowy o dyskryminacji ze wzgledu na plec... to dopiero zapow
                                    > iada sie interesujaco :D
                                    >
                                    >
                                    >
                            • sendivigius Re: 3n 18.08.13, 13:06
                              dala.tata napisał:

                              > Nie wiem, co. Prywatne wyposazanie laboratorium jest absurdem. ale skoro pracow
                              > nik chce pracowac w takiej uczleni, no to niech pracuje. wolnosc i demokracja j
                              > est.


                              Aby nawiazac do "totalitarnego komunizmu*" to zauwaze ze w komunizmie nawet w stolowce studenckiej wybor byl. Mozna bylo jesc albo nie.


                              * pl.wikipedia.org/wiki/Pleonazm

                              • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 13:13
                                Nie rozumiem, dlaczego patologiczne uwarunkowania systemowe (zgarnianie 100% dotacji statutowych) mają determinować decyzję pracownika o zmianie miejsca pracy. Wiem, to było by marzenie wielu decydentów...
                                • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 13:26
                                  Nie, decdyowac o zmianie pracy moze niezadowolenie z niej. Swiat sie oczuywiscie powinien dostoswoac do twych marzen i zalecen, niestety, najprawdopodobniej tak sie nie stanie. wiec skoro uwazasz, ze kierwnicy katedr to TUMANy z nieograniczona wladza, granty przyznawane sa 'wszyscy wiemy komu', to proponuje, zebys uderzyl ich tam, gdzie ich naprawde zaboli. Zrezygnuj z pracy! oni wszyscy wpadna w poploch i beda na kolanach cie prosic, zebys wrocil.

                                  cpx35 napisał(a):

                                  > Nie rozumiem, dlaczego patologiczne uwarunkowania systemowe (zgarnianie 100% do
                                  > tacji statutowych) mają determinować decyzję pracownika o zmianie miejsca pracy
                                  > . Wiem, to było by marzenie wielu decydentów...
                                • sendivigius Re: 3n 18.08.13, 13:48
                                  cpx35 napisał(a):

                                  > Nie rozumiem, dlaczego patologiczne uwarunkowania systemowe (zgarnianie 100% do
                                  > tacji statutowych) mają determinować decyzję pracownika o zmianie miejsca pracy
                                  > . Wiem, to było by marzenie wielu decydentów...


                                  Uprzejmie wytlumacze. System sie rownowazy na roznych poziomach. Moze miec rownowage makro - ilosc pieniadza rownowazy ilosc towaru ale nie miec rownowagi mikro : brak masla.

                                  Tak samo spoleczenstwo sie rownowazy na roznych poziomach. Nie da sie osiagnac (u was) rownowagi ani racjonalnosci mikro = kierownik to ch. Ale da sie osiagnac rownowage makro = idziemy do innej pracy (uniwersytetu), osiaga on lepsze rezultaty, tamten kiepski ostatecznie zamykaja i kierownika wyp...Ostatecznie wiec rownowaga makro wymusza rownowage mikro

                                  Totalitarym natomiast jest wtedy gdy dzieki dzialaniu wladzy wszedzie jest, bo musi byc, tak samo wiec rownowaga makro nie moze sie samoistnie ustalac, wiec jest nacisk i nadzieja na przynajmniej osiagniecie rownowagi mikro = powolanie dobrego kierownika lub wytlumaczenie mu ze zyje w grzechu i niech sie poprawi etc. To BYWA ze daje rezultaty lokalne. Natomiast jesli nie ma mozliwosci do ksztaltowania sie rownowagi makro ta rownowaga mikro jest rownowaga nietrwala bo w kazdej chwili kierownik moze sie zbiesic.

                                  Tych poziomow rownowagi jest wiecej - uproscilem do dwoch aby pokazac istote.

                                  Dlatego nawolywanie do robienia porzadku na niskim szczeblu gdy nie ma normalnosci makro jest praca Syzyfa (podkreslenia moje):

                                  Bogowie lubili Syzyfa i zapraszali go na swoje uczty, skąd Syzyf zawsze podkradał trochę ambrozji i puszczał pogłoski o tym co się dzieje w świecie bogów na co bogowie przymykali oko. Syzyfa zgubiła jego próżność: chwalił się ludziom tym, że był na ucztach bogów, a ponieważ był nieostrożny zdradził tajemnicę Zeusa. ... Wtedy został ukarany wieczną i bezużyteczną pracą.

                                  pl.wikipedia.org/wiki/Syzyf
                                  • charioteer1 Re: 3n 18.08.13, 14:37
                                    Sendi, analiza niezwykle trafna. Zauwaz, ze przy braku rownowagi makro zmiana pracy jest dzialaniem nieracjonalnym. Po co? Zeby jednego ch zamienic na innego? Trawestujac Pawlaka z Samych swoich mozna powiedziec ch to ch, ali swoj. Przynajmniej znajomy i wiadomo, czego sie po nim spodziewac. Po co sie nowego uczyc od poczatku? Jedynym racjonalnym dzialaniem jest wykopac kierownika i zajac jego miejsce, a potem pilnowac, zeby twoj nastepca nie wyrosl powyzej trawy.
                                    • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 14:58
                                      korygując - nikt nie chce nikogo wykopywać. Wręcz przeciwnie, niech jest kierownikiem do końca życia, jeżeli chce. A przy okazji - ktoś słyszał, aby na tłumaczenie publikacji kierownik przeznaczył kilkanaście tysięcy ze statutowych ? koleżanka z innej jednostki twierdzi, że tak jest u nich.
                                    • sendivigius Re: 3n 18.08.13, 16:15
                                      charioteer1 napisał:

                                      Zauwaz, ze przy braku rownowagi makro zmiana p
                                      > racy jest dzialaniem nieracjonalnym. Po co? Zeby jednego ch zamienic na innego?
                                      > Trawestujac Pawlaka z Samych swoich mozna powiedziec ch to ch, ali swoj. Przyn
                                      > ajmniej znajomy i wiadomo, czego sie po nim spodziewac.
                                      >

                                      Alez oczywiscie ze tak. I stad biora sie te konwulsje systemu nauki w Polsce. Tak jak bylo z PGRami - bywaly dobre, byli dobrzy dyrektorzy ale ogolnie system zasadzal sie na nonsensie, wiec jedynie chwilowo tu i owdzie mogl dawac dobre rezultaty. Dobrze zorganizowany sekor poznac po tym ze w zasadzie wszedzie jest w miare dobre a jedynie gdzies jest kierownik swinia i ta firma idzie powoli ale nieublaganie na dno. W zlym sektorze odwrotnie.
                                  • spryciurka Re: 3n 19.08.13, 15:18
                                    Szanowny Sendivigiusie,
                                    opowieść, jak zwykle, intrygująca,
                                    tylko, że nie jest to ani kraina bogów, ani niewolnictwo, ani feudalizm,
                                    tylko zwykłe prawo buszu.
                                    Opowiem inną historyjkę:
                                    bawią się grzecznie zajączki na polance, jest fajnie i wesoło. Wkracza niedźwiedź, przygniata łapą zabawki i pęka ze śmiechu.
                                    • adept44_ltd Re: 3n 19.08.13, 15:29
                                      spryciurka napisał(a):

                                      > Szanowny Sendivigiusie,
                                      > opowieść, jak zwykle, intrygująca,
                                      > tylko, że nie jest to ani kraina bogów, ani niewolnictwo, ani feudalizm,
                                      > tylko zwykłe prawo buszu.
                                      > Opowiem inną historyjkę:
                                      > bawią się grzecznie zajączki na polance, jest fajnie i wesoło. Wkracza niedźwie
                                      > dź, przygniata łapą zabawki i pęka ze śmiechu.

                                      o w mordę, brutalne...
                  • adept44_ltd Re: 3n 18.08.13, 15:13
                    młoda osoba może też być w opusie...
                    • dolnapaj23fio opos 18.08.13, 19:24
                      Nie w tym rzecz, gdzie może być formalnie - formalnie może być i kierownikiem Harmonii, a nawet Maestro (wystarczy przeanalizować już otrzymane granty na stronach NCN).

                      Kłopot polega na tym, że w wielu miejscach - jak się słyszy - niemile jest widziane gdy niehabilitowany bierze się za opus, maestro, harmonię albo co gorsza za symfonię - akceptowalne i tolerowane jest gdy niehabilitowany kierownikuje sobie sonatą, lub sonatą bis, a dla niedoktorów preludium (w którym jest miejsce dla 3 osób, czyli doktoranta i 2 dodatkowych, samodzielnych).

                      Zapewne są też normalne miejsca - jednak z wyników postępowań habilitacyjnych wynika, że cios przychodzi z konkurencyjnych ośrodków w postaci negatywnych recenzji od tych, którym habilitant nadepnął na odcisk otrzymując środki na badania. Często cios jest podwójny - bo nie można wykluczyć kwestionowania poprawnej realizacji grantu - tak by było niemiło.

                      Wystarczy wejść na stronę CK - w mojej dziedzinie wygląda to porażająco: ponad 2/3 odmów habilitacji dotyczą osób, które są kierownikami Opus lub 38, 39 lub 40 konkursu MNiSW. Za to wszyscy którzy nie mieli żadnych grantów, lub mieli je jeszcze za KBN lub przed 37 konkursem, przez procedurę habilitacyjną przeszli.
                      To jest o tyle ciekawe, że wszędzie na świecie granty przyznaje się lepszym naukowcom - czy w Polsce jest tak, że granty NCN, które tu tak chwalicie, przyznawane są słabszym przedstawicielom populacji naukowców? Dla mnie niepojęcie niepojęte.
                      • cpx35 Re: opos 18.08.13, 19:44
                        Na tym polega kuriozum całego systemu. Podwójne standardy. Publikujesz - źle, bo jesteś za dobry, nie publikujesz - jesteś negatywnie oceniany, wygrywasz konkurs NCN - uczelnia się cieszy, konkurencja wręcz przeciwnie, jesteś biernym niesamodzielnym - źle dla recenzentów hab. bo nie kierowałeś projektem, idealnie międzynarodowym (!?). Po kilku latach ze znajomymi dochodzimy tylko do jednego wniosku - brak jasnych przepisów i dowolność nie jest przypadkowa. To tak jak w rotujących się przepisach podatkowych - przedsiębiorca od 1989 roku nigdy nie wie czego się spodziewać. Brak transparentnych kryteriów jest tylko polem do nadużyć.
                      • dala.tata Re: opos 18.08.13, 19:44
                        Oooo to ciekawe. Poprosze o nazwiska tych uwalonych wybitnych badaczy. Wyrobimy sobie zdanie.
                      • trzy.14 Re: opos 18.08.13, 20:23
                        dolnapaj23fio napisał:

                        > Wystarczy wejść na stronę CK - w mojej dziedzinie wygląda to porażająco: ponad
                        > 2/3 odmów habilitacji dotyczą osób, które są kierownikami Opus lub 38, 39 lub 4
                        > 0 konkursu MNiSW. Za to wszyscy którzy nie mieli żadnych grantów, lub mieli je
                        > jeszcze za KBN lub przed 37 konkursem, przez procedurę habilitacyjną przeszli.

                        Jaka to dziedzina? Zaglądam na stronę CK i czegoś takiego nie zauażyłem.
                        Bez konkretów, bez podania linków do konkretnych przewodów cała ta dyskusja sprowadza się do bicia piany.
                        • dolpanea Re: opos 18.08.13, 20:36
                          strony CK są publiczne, autoreferaty również
                          ja sprawdziłem moją dziedzinę, 10 pierwszych wniosków zakończonych, alfabetycznie, i widzę tę prawidłowość - może nie 2/3 ale więcej niż połowa

                          jeśli mowa o biciu piany - to trzy.14 ty ją bijesz - dane publiczne i źródło zostało podane, w autoreferatach habilitant chwali się projektami - grantami - głosowania są znane przez opublikowane uchwały - wystarczy czytać
                          ale Ty wolisz odgadywać tożsamość rozmówcy - bo niby czemu interesuje Cię dziedzina danej osoby? to bez znaczenia - weź dowolną dziedzinę i sprawdź - ja widzę, że w pierwszej losowej dziedzinie się potwierdza a będę jeszcze sobie sprawdzać dalej, póki wakacji czas
                          • dala.tata Re: opos 18.08.13, 20:44
                            Taaaaaa. W mojej dziedzinie z kolei widac wyraznie, ze padaja habilitacje ludzi, ktorzy maja autoreferaty na mniej niz 10 stron. Ale nie powiem, ktora to dziedzina, bo strony CK sa publiczne i mozna sobie sprawdzic.
                            • adept44_ltd Re: opos 18.08.13, 20:45
                              wg mnie w twojej uwalają tych, którzy mają autoreferaty o objętości miedzy 12 a 14 stron...
                              • dala.tata Re: opos 18.08.13, 20:53
                                To chyba zalezy od czcionki!
                                • trzy.14 Re: opos 18.08.13, 21:29
                                  Dala,
                                  Tylko w tym wątku dziś napisano ze 100 postów.
                                  Jak Ty to moderujesz?
                                  • dala.tata Re: opos 18.08.13, 21:41
                                    Nie moduje, bojak moderuje, to jestem ultracenzorem z totalitarnego komunizmu.....:)
                                    • charioteer1 Re: opos 18.08.13, 21:47
                                      dala.tata napisał:

                                      > Nie moduje, bojak moderuje,

                                      Kto to jest bojak?
                                      • dala.tata Re: opos 18.08.13, 21:50
                                        To jest 'bo jak' bez spacji.
                                        • charioteer1 Re: opos 18.08.13, 22:06
                                          Aha, to nie moderuje. Szkoda.
                          • adept44_ltd Re: opos 18.08.13, 20:45
                            tja, bezwarunkowo uwaleni przez granty...
                          • ford.ka Re: opos 18.08.13, 20:47
                            Serio oczekujesz, że ktoś będzie przedzierał się przez setki wniosków, żeby dać upust Twojej paranoi? Zajrzałem do mojej, wniosek: bredzisz.
                          • trzy.14 Re: opos 18.08.13, 21:23
                            W mojej dziedzinie to zjawisko nie wystęuje, dlatego grzecznie ponawiam pytanie o dziedzinę.
                            Przecież podanie dziedziny Ciebie nie zdekonspiruje?
                            • fajnytoster Re: opos 18.08.13, 23:39
                              z pewnością nie zdekonspiruje podanie tej "losowo wybranej innej, w której też to się sprawdza"
                              • adept44_ltd Re: opos 19.08.13, 00:24
                                jedyny myślący w dyscyplinie... od razu się połapią...
                  • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 18:14
                    vatitenhajk-szelkam napisał:

                    > > U was kierownik dopisywał do swoich prac? Zwykle jest odwrotnie.
                    >
                    > Z opisu wynikało, że autor artykułu, zanim wysłał go do publikacji, musiał uzys
                    > kać akceptację kierownika, a ta była udzielana, po "dyskusji" nad artykułem i p
                    > onieważ owa "dyskusja" była wkładem własnym kierownika, pojawiał się on jako ws
                    > półautor - "dopisywał" się, nie dopisywał innych. Chyba brak życzliwości uniemo
                    > żliwia Tobie zrozumienie tekstu.

                    sorki, ale po prostu nie znam takiego zwyczaju z autopsji! W głowie mi się nie mieści dopisywanie kierownika do czegokolwiek. To jak wy robicie habilitację? A co, jak wam kierownik nie da kwitu ("oświadczenia współautora")?

                    > > A gdyby wszystkie prace miały za autorów wszystkich pracowników jednostki
                    > (zakł
                    > > adam, że to zakład lub katedra), to co by to zmieniło?
                    >
                    > Bardzo dużo. Zasada 3n w obecnej interpretacji (możliwe, że będzie to zmienione
                    > ) oznacza, że w zgłoszonych z wydziału pracach, nazwisko jednego autora może pa
                    > ść 3 razy.


                    To ktoś wam robi wodę z mózgu. Nie ma takiej zasady. Ewentualnie podaj rozporządzenie, gdzie ją zapisano. Wg moich informacji 3N to liczba najlepiej punktowanych prac z afiliacją jednostki, przy czym N pomniejsza się o liczbę osób w ogóle niepublikujących w okresie, którego dotyczy ocena. Chyba że macie taki durny statu uczelni - wtedy podziękujcie Senatowi.

                    > > Albo przyznają wam kupę szmalu albo macie mało punktów
                    >
                    > za około 40-50p. jest nagroda rektora 3 stopnia, za 60-80p drugiego, za ponad 1
                    > 00p pierwszego. Ponad 95% składu osobowego uczelni nie dochodzi do 20 punktów w
                    > skali roku.
                    > Dobre czasopismo za 35 pkt, trzech autorów, czyli około 12p. na artykuł, na któ
                    > rego publikację czeka się 3-4 lata gdy wszystko idzie pomyślnie. Są tacy, którz
                    > y mają nawet 3 "samodzielne" artykuły rocznie (mają wówczas około 100p. - dopis
                    > anego kierownika udział oszacowany na więcej niż 10% może spowodować, że jednak
                    > nie przekroczy się 100p.), ale to są rodzynki

                    Dotarło do mnie, że chyba inaczej liczycie punkty za prace wieloautorskie. Natomiast mam w głowie zakodowane, że pieniędzy statutowych "do wydania" jest nieco ponad 1000 zł rocznie na łebka.
                    Może nasze kierownictwo część kasy wydaje na inne cele? Nie wiem.
                    Gdy wszystko idzie pomyślnie, na publikację od momentu złożenia manuskryptu do jej opublikowania nie czeka się dłużej niż pół roku :-)


                    > Na niektórych wydziałach mają gorzej, podobno są obszary gdzie nie ma czasopism
                    > krajowych na JCR lub jest ich mało albo tylko 15 punktowe. Nawet bez dopisywan
                    > ia się kierownika 15 punktów razy 3 to max 45p, czyli max. na 6750 zł wychodzi,
                    > to dużo pieniędzy?? żartujesz

                    6750 na łebka to kwota ASTRONOMICZNA!!! Nie żartuję.
                    Nie ma czasopism krajowych - katastrofa!

                    > A większość uzbiera 12 punktów (ekwiwalent 1800zł - jedna konferencja w pacanow
                    > ie z dojazdem autostopem i w schronisku młodzieżowym zamiast hotelu?) lub mniej
                    > .
                    > > Studia doktoranckie trwają 4 lata? 1666 zł rocznie na doktoranta ze statu
                    > towych
                    > > to kupa kasy.
                    > żartujesz - proszę sobie nie żartować
                    > nie 4 lata, a 3

                    Kurde, gdzie studia doktoranckie trwają 3 lata? Może ty pracujesz w instytucie PAN? Na uczelniach 4 lata. W praktyce 5-6.


                    > > w których konkursach? W wielu typach konkursów kierownikiem może być tylk
                    > o i wy
                    > > łącznie młoda osoba.
                    > Młoda osoba może być tylko w preludium (nie dla adiunktów) i w sonacie.
                    > Szkoda, że zabierasz się za dyskusję o czymś w czym się średnio nie orientujesz

                    Ponad połowa kierowników wszystkich grantów NCN nie ma habilitacji.


                    > > Po otrzymaniu recenzji można zatrzymać postepoanie?
                    > Nie znam szczegółów - nie ja zatrzymywałem
                    > Podobno postępowanie habilitacyjne jest postępowaniem administracyjnym i skoro
                    > tak, to na wniosek zainteresowanego można je zatrzymać i uznać za niebyłe na do
                    > wolnym etapie postępowania a na pewno po otrzymaniu recenzji i przed zebraniem
                    > rady naukowej

                    I to jest granda.

                    > mam mieszane uczucia odpowiadając na Twoje uwagi - mam wrażenie, że kompletnie
                    > nie masz żadnego pojęcia o tym co się dzieje w środowisku naukowym - czy to zbi
                    > eg okoliczności?

                    Nie, po prostu Twoje środowisko bardziej przypomina środowisko mafijne niż naukowe.
              • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 00:16
                vatitenhajk-szelkam napisał:

                > Do tego doktorzy przed habilitacją boją się pisać wniosków. Zauważono dziwną za
                > leżność, kilku adiunktów, którzy wygrali granty, otrzymali potem negatywne rece
                > nzje w postępowaniach habilitacyjnych.

                Czy macie uprawnienia, tzn. czy habilitujecie się przed własną radą? W takim wypadku zwykle jeden z recenzentów jest od was. Czy on też daje negatywną recenzję? Jaki interes mają samodzielni w blokowaniu grantów niesamodzielnym - przecież każdy grant to żywy pieniądz w jednostce?
                • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 00:24
                  Przyczyna jest prawdopodobnie banalna, są osoby, które nie znoszą, gdy ktoś otrzymuję dodatkowe pieniądze.
                • charioteer1 Re: 3n 18.08.13, 00:31
                  trzy.14 napisał:

                  > Jaki interes mają samodzielni w blokowaniu grantów niesamodzielnym - przecie
                  > ż każdy grant to żywy pieniądz w jednostce?

                  Dzisiaj siegnal po grant bez niczyjej pomocy, jutro wyciagnie kierownikowi miekki fotel spod siedzenia. Proste?
                  • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 00:46
                    Kapituluję.
                    • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 00:50
                      Też jestem taki jak Ty. Mój system wartości i wychowanie buntują się widząc jawne nieprawidłowości akceptowane przez system. Dlatego nigdy nie dogonimy świata, ambitni zostaną zniszczeni lub zniechęceni, przy biernym przyglądaniu się i pasywnej postawie decydentów i uśmiechach kierowników. Niestety.
                      • sendivigius Re: 3n 18.08.13, 11:12
                        cpx35 napisał(a):

                        Dlatego nigdy nie dogonimy świata
                        > , ambitni zostaną zniszczeni lub zniechęceni, przy biernym przyglądaniu się i p
                        > asywnej postawie decydentów i uśmiechach kierowników.


                        "...bo ma pecha kto tutaj się rodzi..."

                        Roznica pomiedzy mna a wiekszoscia na tym forum polega na tym ze ja twierdze ze to juz sie stalo dawno, inni ze nos jeszcze wystaje nad wode.
                        • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 11:28
                          Zgadzam się, to równia pochyła. Chociaż nadal nie dopuszczam do siebie myśli, że istnienie patologicznych sytuacji na uczelniach zostało w pewien sposób zaplanowane i jest po cichu od dawna realizowane. Jak wytłumaczyć sytuację totalnej dowolności kierowników w rozdziale dotacji ? Czy nie jest to systemowe rozwiązanie w celu utrzymania status quo określonych grup ?
                          • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 11:38
                            alez dopuszczasz. tak, to zostalo zaplanowane. I teraz jest systematycznie wykonywany plan zniszczenia polskiej nauki przez tzw. GUK (grupe uczelnianych kierownikow). Sa to ludzie, ktorzy obecnie pracuja dla Camerona i Obamy (tak, tak, Kaczynski sie pomylil!). Wszystkie te wraze kraje tak sie obawialy potencjalu polskiej nauki, ze postawili grupe dywersantow na stanowiskach kierowniczych w polskich uczelniach.

                            jest to najtajniejszy program anglo-amerykanski o nazwie: The Universal Manager-Academic Network, w skrocie TUMAN.
                          • trzy.14 Re: 3n 18.08.13, 18:17
                            Nie to jest patologią, tylko to, że Twojego kierownika nikt z niczego nie rozlicza (poza jego kolegami).

                            • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 19:15
                              Długo można by pisać o patologiach....
                              • dala.tata Re: 3n 18.08.13, 19:46
                                Oj taaaak. Jak czlek zacznie, to potem nie ma czasu nawet artykulu napisac.

                                cpx35 napisał(a):

                                > Długo można by pisać o patologiach....
                                • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 19:52
                                  Publikacji (nie najgorszych) aż nadto. Teraz można sobie pozwolić na pisanie o patologiach. Udawanie, że nic się nie dzieje trwa już zbyt długo, a teraz jest do tego najlepszy czas w świetle zielonego światła ministerstwa nauki w kierunku zmian algorytmu statutowych. To już następuje, za kilka miesięcy zmiana rozporządzenia.
              • assembea Re: 3n 18.08.13, 21:52
                > Dość szybko skończyło się dopisywanie przez kierowników, każdy z pracowników ze środków
                > jednostki ma na wyjazdy konferencyjne zagwarantowane (liczone ryczałtowo po 150 przed
                > narzutem na jeden punkt ministerialny) i może pojechać na zagraniczne o ile zmieści się w
                > limicie.

                Ale to nie jest żadne globalne, ministerialne ustalenie, tak? Bo u nas na razie to wygląda tak, że pieniążki na konferencje dostali niepublikujący "krewni i znajomi", zaś niektórzy publikujący musieli sobie zarobić na wyjazd samodzielnie po godzinach...
                • cpx35 Re: 3n 18.08.13, 22:04
                  Osobiście, nie jestem fanem wyjazdów konferencyjnych. Moja uczelnia uważa, że powinny być ograniczone do minimum i ja się z tym zgadzam.
                  • trzy.14 Re: 3n 19.08.13, 15:13
                    cpx35 napisał(a):

                    > Osobiście, nie jestem fanem wyjazdów konferencyjnych. Moja uczelnia uważa, że p
                    > owinny być ograniczone do minimum i ja się z tym zgadzam.

                    Jeśli mówimy o konferencjach krajowych, to ja się całkowicie z tym zgadzam. Krajowe powinny być konferencje "popularno-naukowe", służące integracj różnych środowisk.
                    Udział w konferencjach krajowych (=wszyscy wykładowcy i uczestnicy są z PL) powinien się liczyć w ocenie okresowej wyłącznie w dziale "popularyzacja wiedzy" i ja bym ten dział traktował dużo poważniej, niż jest to teraz robione.

                    Jestem też przeciwny konferencjom międzynarodowym typu turystycznego (Paryż! Tokio! Kreta!), choć trudno określić, który wyjazd ma taki charakter.

                    Ale zdarzają się konferencje, z których współpracownik wysyła mi SMS-a "ludzie tu oszaleli, miałem mnóstwo pytań i jeszcze po południu mnie zagadywali". Wysłanie gościa na tę konferencję to była doskonała promocja i inwestycja.

                    • cpx35 Re: 3n 19.08.13, 20:49
                      Myślimy podobnie. Z powodu 'lęku przed napiętnowaniem' (turysta konferencyjny) i permanentnego braku pieniędzy niewielu odważy się wyjechać na konferencję zagraniczną, nawet tą najlepszą z punktu widzenia nawiązania kontaktów naukowych, współpracy, etc. Tak wiem, to idiotyczne...
                      • charioteer1 Re: 3n 19.08.13, 23:34
                        Stany uogolnionego leku nie wroza najlepiej.
                        • cpx35 Re: 3n 20.08.13, 08:20
                          Te "stany lęku" są codziennością w polskim systemie szkolnictwa wyższego od czasu powojennego. Wcześniej piętnowanie przez komunistów, teraz bardziej wyrafinowane manipulowanie dotacjami statutowymi, z pozbywaniem się tych najbardziej ambitnych, którzy tworzą dorobek jednostki.
                          • charioteer1 Re: 3n 20.08.13, 11:36
                            A skad wiesz, ze przed wojna nie bylo tak samo?

                            Stany uogolnionego leku sa stanami chorobowymi. Krotko mowiac, oznacza to, ze w nastepstwie przezytej traumy zaczyna ci odpieprzac i przestajesz rozrozniac miedzy rzeczywistym zagrozeniem a wyimaginowanym. To nie jest osobisty przytyk.

                            Pamiec mam dluga, choc miedzywojnia nie siega. Na podstawie wlasnych kontaktow moge powiedziec, ze patologie w zarzadzaniu dotykaja co najmniej co druga jednostke w Polsce. Z pokolenia swoich nauczycieli, czyli dzisiejszej profesury tytularnej, znam 2-3 osoby, ktore maja trwale zaburzone relacje spoleczne w nastepstwie wczesniejszych przezyc. Jezeli nic sie nie da zrobic, czasami warto sie zastanowic, czy we wlasnym interesie nie lepiej trzasnac drzwiami i wyjsc.
                            • cpx35 Re: 3n 20.08.13, 19:41
                              Dziękuję za szczerą poradę, ale gdyby to był "złoty standard" podczas podejmowania decyzji na uczelniach, oznaczało by to przyzwolenie na nadal istniejące patologie i ich ukrywanie. Niestety, nie mogę się na to zgodzić i jestem pewny, że kropla drąży skałę (patrz: ostatnia zmiana algorytmów dotacji budżetowych przez Ministerstwo Nauki)
                              • charioteer1 Re: 3n 20.08.13, 20:02
                                Jaka kropla? Jaka skala? Kto sie przejmie twoimi zalami wylewanymi na forum?
                          • dala.tata Re: 3n 20.08.13, 11:56
                            ja pier...., wez, kobieto, na wstrzymanie. Mysmy juz naprawde wszyscy sie dowiedzieli, ze kierownicy to samo zlo, z piekla wzieta. i bez egzorcyzmow nie rozbieriosz....ile mozna!?

                            cpx35 napisał(a):

                            > Te "stany lęku" są codziennością w polskim systemie szkolnictwa wyższego od cza
                            > su powojennego. Wcześniej piętnowanie przez komunistów, teraz bardziej wyrafino
                            > wane manipulowanie dotacjami statutowymi, z pozbywaniem się tych najbardziej am
                            > bitnych, którzy tworzą dorobek jednostki.
                            • cpx35 Re: 3n 20.08.13, 19:45
                              Ok, temat zakończony. Dyskusja miała konkretny cel - zwrócenie uwagi jak najszerszej grupy osób zaangażowanych w naukę i mam nadzieję, że jest nadzieja na realne zmiany.
                              • dala.tata Re: 3n 20.08.13, 20:14
                                Taaaaa. Wszystko dzieki forumowiczce cpx35!

                                cpx35 napisał(a):

                                > Ok, temat zakończony. Dyskusja miała konkretny cel - zwrócenie uwagi jak najsze
                                > rszej grupy osób zaangażowanych w naukę i mam nadzieję, że jest nadzieja na rea
                                > lne zmiany.
                                • cpx35 Re: 3n 20.08.13, 20:25
                                  Mam taką nadzieję. Pozdrawiam administratora (serdecznie i szczerze).
                                  • dala.tata Re: 3n 20.08.13, 20:35
                                    Pozdrowienia odwzajemniam rownie szczerze. Nad naiwnoscia boleje :)

                                    cpx35 napisał(a):

                                    > Mam taką nadzieję. Pozdrawiam administratora (serdecznie i szczerze).
                                    • cpx35 Re: 3n 20.08.13, 20:53
                                      Well...taka moja natura (naiwność) :)
                          • adept44_ltd Re: 3n 20.08.13, 12:00
                            "z pozbywaniem się tych najbardziej ambitnych, którzy tworzą dorobek jednostki."


                            tak, to znana praktyka, najfajniejsza jest jednakowoż albowiem jednostka bezdorobkowa... postępowanie takie wynika z fobii dotyczącej pisania sprawozdań - nie ma dorobku, nie ma sprawozdań...

                            a serio, myślę, że warto sobie podarować to trucie, zwłaszcza, że raczej pozwala ono olać realne głosy krytyczne... porównywane z takimi idiosynkrazjami i przez to dezawuowane...
                            • assembea Re: 3n 20.08.13, 18:42
                              > postępowanie takie wynika z fobii dotyczącej pisania sprawozdań - nie
                              > ma dorobku, nie ma sprawozdań...

                              Ależ tu nie chodzi o pisanie sprawozdań, pisanie sprawozdań jest fajne! (Fajne właśnie dlatego, że można w nim napisać o swoich publikacjach.) Sęk w tym, że u mnie nie pisze się wcale sprawozdań - pisze się wyłącznie "plany badawcze". Nie ukrywam, że tego nienawidzę, z oczywistych powodów. Jak to pisze w niedawno wydanej autobiograficznej książeczce jeden z bardzo (bardzo bardzo) utytułowanych polskich profów: "W niektórych grupach badawczych i instytutach naukowych działających w Polsce zauważyłem nadzwyczaj brzydką i krótkowzroczną praktykę ukrywania tematów lub swoich dotychczasowych wyników przed kolegami i współpracownikami >>żeby mi ktoś nie podkradł problemu lub nie wyprzedził w jego rozwiązaniu<<". Gdyby przełożeni nie kradli, nie byłoby chęci ukrywania...
                              • adept44_ltd Re: 3n 20.08.13, 18:58
                                to była ironia... dość grubo zresztą skrojona...

                                matko boska, jeszcze kradzież pomysłów? w trakcie kolejnych 7 wcieleń nie uda mi się zrealizować tych, które posiadam... ale utajnianie - fajna sprawa... :)))
                            • cpx35 Re: 3n 20.08.13, 19:50
                              Przyznaję, że temat był zbyt 'rozwinięty', ale to wynik wyłącznie bezsilności wobec istniejącego systemu. Wątek zakończony (na razie :)
                      • trzy.14 Re: 3n 20.08.13, 22:53
                        cpx35 napisał(a):

                        > Myślimy podobnie.

                        bynajmniej

                  • assembea Re: 3n 19.08.13, 17:07
                    > Osobiście, nie jestem fanem wyjazdów konferencyjnych. Moja uczelnia uważa, że
                    > powinny być ograniczone do minimum i ja się z tym zgadzam.

                    A ja jestem wrogiem takich wyjazdów, zwłaszcza, że nie widzę, żeby przekładały się na wzrost cytowań. Ale co zrobić, jeśli szef *wymaga*? Wymaga bym jeździł za swoje. Wspomnę jeszcze, że na mój tekst, że musi wybierać: albo będę publikować, albo jeździć by śpiewać i tańczyć pod tablicą, nieźle się wku*$ił...
                    • cpx35 Re: 3n 19.08.13, 20:51
                      Tak, to kwintesencja absurdu, zmuszać pracownika, aby jechał za swoje na konferencję i zapewne jeszcze dopisać do wystąpienia. Typowe dla naszego systemu akademickiego.
    • dala.tata Do cpx35 18.08.13, 16:28
      Usunalem twoj ostatni post i bede usuwal nastepne, w ktorych bedxiesz przekraczal granice dobrego smaku, piszac na przyklad o niewolnictwie w polskiej nauce. Nie dosc, ze to obrazliwe dla tych, ktorzy kiedys byli i sa niewolnikami, to dodatek jest obrazliwe dla tych, ktorzy maja zlych szefow. Zacznij moze myslec piszac, co?
      • cpx35 Re: Do cpx35 18.08.13, 16:34
        Komentarz nie był dla nikogo obraźliwy i nie przekraczał żadnych granic. Powtórzę merytorycznie - jest tylko nadzieja, że od 2014 roku ministerstwo zredukuje dotacje statutowe. Wtedy wszyscy będą na jednakowej pozycji - pracownicy i kierownicy. Man nadzieję, że ten komentarz jest bardziej odpowiedni i nie będzie podlegał cenzurze.
      • charioteer1 Re: Do cpx35 18.08.13, 16:38
        Nie wiem, co bylo w usunietym poscie. Miedzy niewolnictwem a feudalizmem jest bardzo cienka linia. Zbyt wielu znam ludzi, ktorzy zdecydowali sie rzucic wszystko w cholere i wiac byle dalej, by nie potraktowac tego powaznie.
        • dala.tata Re: Do cpx35 18.08.13, 16:45
          Nie chde sie wdawac w dyskusje na temat niewolnictwa, natomiast twierdzenie, ze pracownicy uczelni sa niewolnikami jest tak glupie, ze trudno sie do tego odnosic
          • charioteer1 Re: Do cpx35 18.08.13, 17:10
            Bo to malo szefow, ktorzy traktuja podleglych im pracownikow, jakby byli ich wlasnoscia?
            • dala.tata Re: Do cpx35 18.08.13, 17:22
              Tylko ze ci pracownicy moga pokazac szefowi dwa palce i zrezygnowac z pracy. To dosc kluczowa sprawa,nie?

              charioteer1 napisał:

              > Bo to malo szefow, ktorzy traktuja podleglych im pracownikow, jakby byli ich wl
              > asnoscia?
              >
              • cpx35 Re: Do cpx35 18.08.13, 17:26
                Nie. Takie rozwiązanie nie może być wynikiem złego postępowania szefów. Dlaczego zwalniać się ma ktoś, kto nic nie zawinił w całym systemie ?
              • charioteer1 Re: Do cpx35 18.08.13, 17:28
                Korcilo mnie, zeby napisac, ze smierc w miejscu pracy tez im nie grozi, ale po krotkim namysle przestalo to byc dla mnie oczywiste.
                • dala.tata Re: Do cpx35 18.08.13, 18:10
                  masz racje, niejeden kierownik katedry korzysta z prawa odstrzelenia jednego pracownika na semestr.

                  charioteer1 napisał:

                  > Korcilo mnie, zeby napisac, ze smierc w miejscu pracy tez im nie grozi, ale po
                  > krotkim namysle przestalo to byc dla mnie oczywiste.
                  >
                  • adept44_ltd Re: Do cpx35 18.08.13, 18:20
                    to z tego powodu zakład musi liczyć minimum 3 osoby...
              • cpx35 Re: Do cpx35 18.08.13, 17:30
                Historia usłyszana na jednej z konferencji, z zaprzyjaźnionej uczelni - szef z uporem powtarzał na zebraniach bardzo pracowitemu i oddanemu uczelni pracownikowi, że jak coś nie odpowiada (otwarcie mówił i nieprawidłowościach) to powinien się zwolnić. Trwało to kilka lat, nosząc znamiona 'dręczenia' pracownika. Sprawa trafiła do władz i to kierownik musiał pożegnać się ze stanowiskiem.
              • nullified Re: Do cpx35 19.08.13, 17:22
                oj nie demonizujmy przymusów ;) zawsze jest jakieś wyjście, przez drzwi, przez okno. No i przecież można się powiesić, nie? ;)
                • cpx35 Re: Do cpx35 14.10.13, 22:36
                  Nie wiem, czy to "etyczna" porada, szczególnie wypowiedziana przez pracownika akademickiego. Sugerowanie (namawianie) do takich działań jest niezgodne z prawem. Czy zdajesz sobie z tego sprawę, nawet jeżeli było to napisane w tonie ironii ?
                  • adept44_ltd Re: Do cpx35 14.10.13, 22:58
                    znowu ty? ożesz...
    • pisiarz Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 19.08.13, 11:49
      kramka1 napisała:

      > nie mam co liczyć na dofinansowanie udziału w
      > konferencji, korekty językowej artykułu przez native speakera,

      U nas udział w konferencji jest na ogół z grantu. A o korekcie przez native speakera nikt nawet nie marzy. Gdyby mieć dostęp do takiej korekty, to uhuhu! - takie byłyby publikacje ;-)

      Zdarza się, ze czasem do labu coś się kupi za swoje. Na konferencję nieraz też się za swoje pojedzie - na krajowe to się da: tanie opłaty konferencyjne, tanie przejazdy. Jakoś tam większych kwot nie dokładam.
      • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 19.08.13, 12:17
        No coz, zawsze mozna zainwestowac w lekcje angielskiego, nie?
        • pisiarz Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 19.08.13, 14:24
          Można i trzeba i się inwestuje ;-) Kiedyś ta inwestycja pewnie się zwróci...
          Ale nie sądziłem, że można płakać nad tym, że nikt nie zrobi korekty naszego artykułu za nie nasze pieniądze.
          • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 19.08.13, 16:00
            Ja rozumialbym, jesli takie pieniadze bylyby dostepne w jednostce. Ba, uznalbym, ze sa niezle wydane, pod warunkiem, ze artykul jest przyjety do druku!

            Jednak jesli ich nie ma, no to ich nie ma. I zgadzam sie, ze jojczenie na ten temat nie ma wiekszego sensu. Ja sam dawalem znajomym do czytania, do dzisiaj mi sie to zdarza. znam ludzi, ktorzy placa z grantow, a i takich, ktorzy bula z wlasnej kieszeni. Uznaja to, wg mnie bardzo slusznie, ze to swietna imwestycja.

            pisiarz napisał:

            > Można i trzeba i się inwestuje ;-) Kiedyś ta inwestycja pewnie się zwróci...
            > Ale nie sądziłem, że można płakać nad tym, że nikt nie zrobi korekty naszego ar
            > tykułu za nie nasze pieniądze.
            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 26.08.13, 11:24
              Dlatego, dopóki mi starcza sił, co miesiąc inwestuję w naukę z wynagrodzenia uczelnianego.
      • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 19.08.13, 20:56
        Też jeżdzę za swoje, ale wątek tutaj ma większy kaliber. Dla przypomnienia - pracownicy dzięki swoim publikacjom dają dotacje statutowe dla kierownika, który zatrzymuje je dla siebie lub swoich doktorantów.
        • pisiarz Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 22.08.13, 09:39
          ...i dzięki temu mają pracę, etat, miejsce przy biurku i pobory. Co warto przypomnieć, bo wielu naukowców uważa, że te kilka tysięcy miesięcznie to im się należy za samo istnienie, a żeby coś w ramach tego istnienia zrobić - to powinno się im ekstra zapłacić.
          • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 22.08.13, 20:05
            Nie zgadzam się. I nie jest to tylko moje zdanie. Utrzymujemy stanowisko na uczelniach dzięki własnej pracy, nierzadko kosztem rodziny (koleżanka policzyła, że wydała w ostatnich 3 latach kilkanaście tysięcy z wynagrodzenia tylko po to, aby mogła realizować swoją pasją naukowca. I głównie dzięki jej publikacjom kierownik utrzymuje wskaźnik przeniesienia z algorytmu i dostaje rok w rok kasę z kieszeni podatnika.
            • mirusz Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 23.08.13, 11:26
              > koleżanka policzyła, że wydała w ostatnich 3 latach kilkanaście tysięcy z wynagrodzenia tylko >po to, aby mogła realizować swoją pasją naukowca.

              Na co mogła tyle wydać? W jakiej dyscyplinie działała?
              • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 23.08.13, 11:27
                ja bym zapytał, kto ją sponsoruje w życiu...
                • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 23.08.13, 11:37
                  adept44_ltd napisał:

                  > ja bym zapytał, kto ją sponsoruje w życiu...

                  Malzonek, rodzice, otrzymala spadek, chalturzy, zeby moc pracowac zawodowo... Mozliwosci jest mnostwo.
                  • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 23.08.13, 11:51
                    dziękuję, jestem usatysfakcjonowany tą odpowiedzią... (natomiast rzeczywistością nie za bardzo).
                    • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 23.08.13, 18:39
                      Hm, tak mi przyszlo do glowy, ze mozna jeszcze grac na gieldzie, albo czerpac dochody z nieruchomosci.
                      • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 25.08.13, 17:58
                        Tylko w teorii niestety.
                        • charioteer1 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 25.08.13, 18:09
                          Wypraszam sobie takie insynuacje. Dowodow na publicznym forum nie podam;)
                          • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 25.08.13, 18:22
                            Gratuluję i trochę zazdroszczę :)
              • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 23.08.13, 21:48
                Tak, posiada dobry support ze strony rodziny, ale sponsorowanie uczelni odbywa się kosztem tejże. Rok temu syn nie pojechał na kolonię ponieważ były wydatki na lab. W szczerej rozmowie ze mną przyznała, że zbiera rachunki i faktury na wypadek, gdy ktoś jej na uczelni zarzuci, że "nie jest dobrym naukowcem" podczas oceny okresowej. Obecnie zbiera podobną kwotę na realizację projektu do habilitacji. Czy polski system wymagań wobec pracownika nie jest surrealistyczny ? wyłącznie wymaga, nie dając żadnej pomocy w zakresie możliwości badań i nie chodzi tylko i pieniądze. Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że granty będę finansowane przez EBI jako kredyt. Czy cała nauka w Polsce będzie wkrótce na kredyt ? Pożyczka, aby uzyskać recenzje ? Do tego to zmierza ?
                • chilly Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 24.08.13, 10:43
                  cpx35 napisał(a):
                  > Do tego to zmierza ?
                  Nie, zmierza to do pozostawienia kilku uczelni ze stosunkowo dużymi pieniędzmi na działalność naukową, co przesunie je w rankingu do trzeciej setki światowej, a zapewne obrodzi też noblistami. Pozostałe uczelnie będą pełniły funkcję wyłącznie dydaktyczną (czy nadal będzie je można nazywać uczelniami?). Przy czym większość przeciętnych uczelni niepublicznych padnie (zostaną najlepsze i najsłabsze).
                  • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 24.08.13, 11:03
                    Dlatego kilka osób z mojego otoczenia - zdolnych naukowców z liczącym się IF i H-index poważnie bierze pod uwagę emigrację - nie jako fanaberia - ale konieczność, aby nie umrzeć z głodu na starość. Gdybyś miał do wyboru: z jednej strony - niepewność jutra w Polsce, niejasne przepisy, ciągłe zastraszanie (nigdy nie jesteś dość dobry), kierownika, który śmieje się z ciebie prosto w oczy, gdy za dwie twoje publikacje z IF > 3 on dostaje kilkadziesiąt tysięcy na działalność statutową, a ty połowę swojej pensji dajesz na odczynniki, nie mając na opłacenie czynszu na koniec miesiąca - a z drugiej strony - emigrację, skromną pracę za przeciętne pieniądze, ale w normalnym kraju i systemie, z normalnym i uczciwym kierownikiem, który nie dość, że nie zabiera to jeszcze wspiera naukowo, stać ciebie na nowe buty na zimę - to co być wybrał ?

                    W rozmowach ze znajomymi coraz częściej dochodzimy do wniosku, że sytuacja na uczelniach nie jest przypadkowa. Jej istotnym celem może być pozbycie się ambitnych, jeszcze młodych ludzi i zabetonowanie miejsc pracy dla osób, które wykorzystują wiedzę i pracowitość podwładnych, funkcjonujących z opuszczoną głową na granicy przetrwania ( i ubóstwa).
                    • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 24.08.13, 11:14
                      Tak, bo przeciez naukowcy umieraja z glodu. Ostatnio trzech polonistow w Kielcach, wczesniej matematyk w Gorzowie, geolog w Kaliszu.... Polegli stojac na naukowej reducie bez kruszynki...
                      • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 24.08.13, 11:59
                        ci poloniści byli z Siedlec, w Kielcach mają jeszcze kilka kanapek na wydziale...
                        • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 24.08.13, 13:13
                          Ale na pewno tylko ze smalcem, a herbate bez cukru.
                          • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 24.08.13, 13:19
                            Skąd to wiesz ?
                          • chilly Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 26.08.13, 13:48
                            dala.tata napisał:
                            > Ale na pewno tylko ze smalcem, a herbate bez cukru.
                            Rozumie, dala, że dopiero taki stan rzeczy Cię zadowoli. A może i to za dużo dla miernych i leniwych polskich naukowców?
                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 26.08.13, 13:58
                              Tak się składa, że nie tak wcale dawno każda złotówka była ważna, oszczędzając na maśle i nie kupując cukru. Więc nie wiem, czy to jest powód do śmiechu. Teraz oczywiście, teraz jest lepiej, po iluś tam latach mogę kupić masło. Wyjątkiem są miesiące, kiedy znowu jest konieczność zapłaty faktury za elementy niezbędne od badań z własnych oszczędności. Perspektywa ? spanie pod mostem na starość.Ciekawe, czy to też jest śmieszne dla niektórych.
                            • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 26.08.13, 14:49
                              Tak, chilly, wreszcie odgadles moje najskrytsze marzenai.

                              chilly napisał:

                              > dala.tata napisał:
                              > > Ale na pewno tylko ze smalcem, a herbate bez cukru.
                              > Rozumie, dala, że dopiero taki stan rzeczy Cię zadowoli. A może i to za dużo dl
                              > a miernych i leniwych polskich naukowców?
                      • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 24.08.13, 12:03
                        Jako dowód - kilka miesięcy temu odszedł od nas jeden z wieloletnich wykładowców. Pracował przez lata na uczelni na stanowisku adiunkta, jako dr hab, dłuższy czas spędził również w stanach na stypendium. Nie miał bliskiej rodziny. Emerytura w wysokości 1200 złotych nie wystarczyła na przeżycie, był zmuszony sprzedać kawalerkę w dużym mieście akademickim i żyć w domu opieki. Koszt leków związany z problemami zdrowotnymi to była połowa jego emerytury. I to jest rzeczywistość, nie fikcyjne dane statystyczne.
                        Dostaliśmy prognozę ZUS przyszłej emerytury w przesłanym do was liście ? więc wiemy co nas czeka. Tak, tak, oczywiście wszyscy liczymy, że każdy z nas otrzyma grant, podwyższą wynagrodzenie dwukrotnie, ZUS stanie się normalną instytucją, itp. Mrzonki...
                        • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:03
                          Osoby zainteresowane przygotowaniem petycji do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie zmiany zasad dysponowania dotacją statutową na poziomie jednostki, proszę o kontakt. Mile widziana znajomość przepisów prawa i legislacji oraz przykłady nieprawidłowości w rozdziale dotacji statutowych. Czas na działania formalne.
                          • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:09
                            Hurra!!! Nowa petycja!!

                            ale ta na pewno jest ta prawdziwa i ta na pewno przyniesie pozadany skutek! Tylko niech w niej koniecznie bedzie o tym, jacy koszmarni sa kierownicy, a moze i o tym, zeby w ogole kierownikow nie bylo!
                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:14
                              " Ten się śmieje, kto....."

                              Zobaczymy, czy tak wesoło będzie w przyszłym roku po zmianach przepisów...

                          • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:15
                            a ja miałem nadzieję, że po prostu umilkłaś...
                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:17
                              Wyjaśnij mi proszę merytorycznie, co jest złego w idei zmiany rzeczywistości akademickiej na lepsze ?
                              • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:18
                                nic, raczej martwię się o ciebie...
                                • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:26
                                  Pytanie było konkretne i pozostało bez odpowiedzi. Czy jako polskie środowisko akademickie potrafimy już tylko śmiać się z innych, którzy chcą coś jeszcze zmienić, ironizować i z sarkazmem oceniać ich inicjatywy ?
                                  • dala.tata Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.09.13, 23:30
                                    sa inicjatywy i inicjatywy. petycje to sa te drugie :)
                                    • piotrek-256 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:29
                                      Oj nie czepiajcie się. Chce coś zrobić, niech robi, jak będzie z sensem to się podpiszemy, jak nie to nie. Nie znam się na dotacjach statutowych (bo za młody jestem) ani na prawie, więc nie pomogę. Od narzekania, że nic się nie da, lepiej nie będzie, więc chociaż nie gaście człowieka.

                                      • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:36
                                        ducha nie gasimy, gasimy trollowanie w każdym wątku...
                                        • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:40
                                          Nie rozumiem. Tylko ten wątek dotyczy tego tematu.
                                          • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:41
                                            no to jak nie rozumiesz, to ci powiem, że jesteś nieuczciwy, gdyż odnowiłeś ten temat (zresztą średnio wierzę w to, co napisałeś) po tym, jak ci wyciąłem takie wstawki z innych wątków...
                                      • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:38
                                        Piotrku, również zastanawiam się skąd taki opór (szczególnie wśród samodzielnych pracowników na kierowniczych stanowiskach) przed zmianami na lepsze. Przede wszystkim wydatki na statutowe staną się transparentne, ich rozliczanie zgodne z prawem, być może zaoszczędzone zostaną pieniądze polskiego podatnika. Pozdrawiam
                                        • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:40
                                          to ja powtórzę - jak będziesz każdy wątek zaśmiecał swoimi problemami, to będziesz cięty, a insynuacje sobie wypraszam; u mnie wydatki statutowe są jawne... podejrzewam, że jakbyś się zainteresował u siebie, byłoby podobnie (nie musisz odpowiadać, nie interesuje mnie to marudzenie).
                                          • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:42
                                            Mam dostęp do sprawozdań ze statutowych. Chodzi o nieprawdziwe dane podawane w sprawozdaniach. To wszystko.
                                            • adept44_ltd Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 19:43
                                              no to w takim razie masz obowiązek pójść do prokuratury, to jest fałszowanie dokumentów, a nie marudzić na forach... i to tyle EOT.
                                        • piotrek-256 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 05.11.13, 21:18
                                          No nie no bez takich :D

                                          Dala jest samodzielny ale w Anglii, więc raczej nie fałszuje sprawozdań w Polsce.
                                          Ja bym raczej nie podejrzewał nikogo tutaj o złe intencje. Jeśli już to po prostu zmęczenie życiem w tym systemie. I ogólnie takie insynuacje, są nie na poziomie..., bez twardego dowodu.

                                          Co do transparentności to jestem za, być może jak mówi adept już jest :), nie wiem. Jakby uczelnie publikowały sprawozdanie finansowe na stronie głównej jednostki to by było lepiej. Jakby wszystkie instytucje państwowe tak robiły to było by super, najlepiej w jednolitym formacie, żeby niezależne instytucje mogły to obrabiać maszynowo.

                                          Bajki :D, ale jak coś przygotujesz to wrzuć na forum, poczytamy, może skomentujemy i zaproponujemy jakieś poprawki :).
                                          • whiteskies Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 06.11.13, 07:38
                                            Uczelnie państwowe maja obowiązek publikacji sprawozdań na stronie internetowej, jednostki uczelni raczej nie publikują na zewnątrz, są albo na stronach zabezpieczonych hasłem, albo dostępne w dziekanatach/sekretariatach.
                                            Przykłady sprawozdań masz tu:
                                            www.bip.uw.edu.pl/ViewBIP?exec=nowy&pdm=1&tmt=22
                                            amu.edu.pl/s2/bip/sprawozdania-rektora
                                            • cpx35 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 06.11.13, 08:09
                                              Na podstawie sprawozdań rocznych całościowych uczelni nie można ocenić prawidłowości wydawana dotacji BST w poszczególnych jednostkach. W kwestii prawa (i bezprawia) - trudno udowodnić, że pieniądze statutowe nie zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem. Przykład - kierownik, aby nikt nie skorzystał ze statutowych przeznaczył całą kwotę na sprzęt, który teraz służy do kształcenia studentów, w zapotrzebowaniu podając, że jest przeznaczony do badań.
                                            • piotrek-256 Re: Uprawianie nauki za własne pieniądze 06.11.13, 08:33
                                              No z tego co ja rozumiem to nie chodzi o laurkę którą uczelnia sobie pisze, tylko o na tak na pałe
                                              pieniądze z puli x i historia rozchodów i przychodów
                                              z dołączonymi fakturami, umowami itd na wszystko.

                                              Po prostu pełna księgowość jawna. W tej chwili tego nikt nie obrobi, ale jak dane będą dostępne to prędzej czy później, ktoś się za to zabierze, nawet sami naukowcy zrobią narzędzia do analizy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka