Dodaj do ulubionych

Wróblewski

10.09.13, 13:46
Polecam artykuł prof. Wróblewskiego orka.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/5FA50C2A6481F62FC1257BC200435A20/$file/Infos_152.pdf

Nie wiedziałem, że UW wysoką pozycję w rankingu szanghajskim zawdzięcza Menachemowi Beginowi i Leonidowi Hurwiczowi, polskie wykształciło ich plemię! Podobnie było z UWr, który kilka lat temu był już w pierwszej 500-setce dopóki Chińczycy nie zdecydowali, że Wrocław to jednak nie Breslau.
Obserwuj wątek
    • sendivigius Cele rzeczywiste 10.09.13, 15:03
      Cytat z artykulu:

      Celem badań naukowych jest poszukiwanie prawdy o otaczającym świecie, inaczej mówiąc,
      odkrywanie nowych, nieznanych przedtem zjawisk i rzeczy, a także wykorzystywanie
      wyników tych odkryć do poszukiwania i wdrażania ich nowych zastosowań.


      Kiedys Michalkiewicz opowiadal (na YOutubie) jak odroznic cele rzeczywiste od celow deklarowanych. Otoz, skutki celow rzeczywistych maja nastapic natychmiast, natomiast skutki celow deklarowanych w odleglej przszlosci. Oczywiscie moga one wystapic, ale moga tez i nie, bo kto po latach bedzie wiedzial o co chodzilo.

      Na przyklad OFE, skutek celow deklarowanych mial nastapic w odleglej przyszlosci w postaci wysokiej emerytury i wylegiwaniu sie na piasku na Karaibach, skutek celu rzeczywistego czyli bajonskich wyplat dla czlonkow zarzadow tych funduszy nastapic mial od razu. I nastapil.

      Biorac powyzsze za wzor prosze publicznie aby ktos mi objasnil jakie sa cele rzeczywiste nauki w Polsce. Bo cele deklarowane to wiemy - maja nastapic w odleglej przyszlosci.
      • dobrycy Re: Cele rzeczywiste 10.09.13, 15:37
        >
        > Kiedys Michalkiewicz opowiadal (na YOutubie) jak odroznic cele rzeczywiste od c
        > elow deklarowanych. Otoz, skutki celow rzeczywistych maja nastapic natychmiast,
        > natomiast skutki celow deklarowanych w odleglej przszlosci. Oczywiscie moga on
        > e wystapic, ale moga tez i nie, bo kto po latach bedzie wiedzial o co chodzilo.
        >
        >
        > Na przyklad OFE, skutek celow deklarowanych mial nastapic w odleglej przyszlosc
        > i w postaci wysokiej emerytury i wylegiwaniu sie na piasku na Karaibach, skutek
        > celu rzeczywistego czyli bajonskich wyplat dla czlonkow zarzadow tych funduszy
        > nastapic mial od razu. I nastapil.
        >
        > Biorac powyzsze za wzor prosze publicznie aby ktos mi objasnil jakie sa cele rz
        > eczywiste nauki w Polsce. Bo cele deklarowane to wiemy - maja nastapic w odlegl
        > ej przyszlosci.

        Nauka to jest cos abstrakcyjnego i bezosobowego, to tak jakbys zapytal jakie sa cele ma np wiara, zycie, kosmos itp.
        Natomiast nauka sie zajmuja ludzie ktorzy juz faktycznie jakies cele moga miec. I tak np ministrowie chca aby nauka zuzywala coraz mniej pieniedzy
        i dawala coraz wyzsze wskazniki bibliometryczne. Najlepsza nauka to taka ktora nic nie kosztuje a przynosi same noble - jak to osiagnac ?
        Wyslac wszystkich w miare zdolnych za granice, jak osiagna sukces to sie
        bedziemy chwalic ze to nasi wychowankowie. A z inwestycji wystarcza wtedy tylko dobre rady i puste slogany ktore sa za darmo. Zwyczajne belwedery chca aby bylo tak jak jest, aby sie nie zmeczyc i miec to co maja. Ci z umowami z mianowania, czyli wiekszosc chce miec w koncu przywileje belwedera zwyczajnego, oczywiscie jak najmniejszym kosztem wlasnym.
        To sie raczej chyba nie uda, bo stoi w kolizji z celami naszej swiatlej wladzy
        ktora uwaza ze swiat zawojujemy niskimi kosztami pracy a nie jakastam nauka, ktora jak wiadomo marnuje tylko pieniadze. Nowe pokolenia doktorantow widza juz ze lajba tonie wiec staraja sie wyrwac z pokladu jakies
        jeszcze w miare cenne zbytki i szukaja szczescia gdzie indziej, bo widza
        ze na lajbie do emerytury to sie moga dokulac chyba tylko belwedery zwyczajne, i moze starsi podworkowcy.


      • trzy.14 Re: Cele rzeczywiste 10.09.13, 15:41
        Ten fragment również zwrócił moją uwagę. Jak również brak refleksji nad przyczynami tak znacznego i szybkiego awansu Korei Pd.

        Cel rzeczywisty na poziomie krajowym to prawdopodobnie czuwanie technologiczne.

        Na poziomie indywidualnym to może być dwucyfrowa liczba dzwonków przed nazwiskiem, sfinansowanie dzieciom studiów w UK, zwiedzenie jak największej liczby krajów świata, spłacenie kredytu, zbawienie Kraju działalnością w pierdylionie organizacji zawodowych, etc. etc.
      • pfg Re: Cele rzeczywiste 10.09.13, 17:19
        sendivigius napisał:

        > aby ktos mi objasnil jakie sa cele rzeczywiste nauki w Polsce.

        Posługując się terminologią tej dość obmierzłej postaci (to nie o tobie, sendi, ale o autorze, którego cytujesz), cele rzeczywiste nauki w Polsce są trojakie:

        (1) Obsługa kadrowa szkolnictwa wyższego. Rzeczywistym celem zasadniczym tegoż jest z kolei ukrywanie bezrobocia wśród absolwentów szkół średnich, celem pobocznym zaś kształcenie wyższych kadr dla administracji, usług publicznych i różnych gałęzi gospodarki.

        (2) Absorpcja funduszy unijnych, jeśli nie naukowych (stąd tak duży nacisk w działalności ministerstwa, w kryteriach awansowych i w zainteresowaniu mediów na granty międzynarodowe!), to przynajmniej spójnościowych (POIG, POKL, POIS i co tam jeszcze). Na co te pieniądze zostaną faktycznie wydane, ma znaczenie drugorzędne. Wydatek na coś sensownego można potraktować jako miły bonus. Ważne, żeby przyszły, żeby dało się je poprawnie rozliczyć, bo jak przyjdą, to pośrednio zasilą gospodarkę, a żaden wstrętny polityk opozycji nie będzie rządowi wytykał, że Polska nie dość efektywnie pozyskuje i wydatkuje środki unijne; kto jest rządem, kto zaś opozycją, nie ma *żadnego* znaczenia.

        (3) Dostarczanie ciekawostek do rubryki "sukcesy polskich uczonych". Regularne wypełnianie tej rubryki jest w dobrym tonie, podobnie jak w dobrym tonie jest chwalenie się przed gośćmi uzdolnionym dzieckiem, które chętnie zagra na fortepianie.
        • sendivigius Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 08:24
          Uff juz mi lepiej. Pfg, poprawiles moje zdanie o samoswiadomosci kadry.

          Choc, pkt 1, jest nie na temat, bo dydaktyka akademicka w PL nie jest wyraznie rozdzielona od "naukawosci" - taki rozdzial to bylby pierwszy dobry punkt. Nie mysle o ruchach administracyjnych ale jakby po prostu zniesc dziwaczne kryteria wymagan dla kierunkow, to taki rozdzial w 10 lat wytworzylby sie samoistnie.

          Punkt 2, jest bardzo celnie ujety - ale jakby sie zastanowic to realizacja jest kiepska. Absorbowane sa tylko pieniadze doslownie wepchniete w gardlo - to potrawi kazdy. Natomiast kiepsko jest z tymi o ktore trzeba sie starac, choc w skali gospodarki to grosze wiec nie ma co rozdzierac szat majac na uwadze cel pkt 2.

          Punkt 3, nauka Polska realizuje dobrze, glownie z powodu ze ani dziennikarz ani czytelnicy sie i tak na tym nie wyznaja. Byc noblista, a znac nobliste to w zasadzie to samo. Napisac wybitna ksiazke a przeczytac w zasadzie tez.
          • piotrek-256 Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 11:30
            Akurat co do realizacji punktu 3 to jest słabo...

            Jak popatrzysz sobie na artykuły o polskiej nauce, to raczej wygląda jak katastrofa, a nie zdolne dziecko. Na szczeblu między narodowym, też chyba oceniają naszą naukę słabo bo za mały procent PKB idzie na badania. Znaczy polska nauka ma chyba jeszcze gorszy PR niż osiągnięcia :).

            W ogóle, czy funkcja ministra nauki, to nie jest taki krzyżyk na drogę? Nie jestem pewien, ale chyba nikt się nie wybił działając w nauce i raczej ci ludzie przepadali zupełnie w odmętach polityki.


            • pfg Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 12:03
              piotrek-256 napisał:

              > W ogóle, czy funkcja ministra nauki, to nie jest taki krzyżyk na drogę? Nie jes
              > tem pewien, ale chyba nikt się nie wybił działając w nauce i raczej ci ludzie
              > przepadali zupełnie w odmętach polityki.

              Michał Kleiber?
              • pawcio69sk Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 12:26
                pfg napisał:

                > Michał Kleiber?

                A czymże on się wyróżnił? Wybił? Pokazał?
                • pfg Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 13:03
                  pawcio69sk napisał(a):

                  > pfg napisał:
                  >
                  > > Michał Kleiber?
                  >
                  > A czymże on się wyróżnił? Wybił? Pokazał?

                  Jest prezesem PAN, ma h=21, co jest dość wysoko, jak na informatyka. Może nie zrewolucjonizował nauki światowej, ale trudno też twierdzić, że po odejściu z funkcji ministerialnej zniknął w świecie polityki.
                  • piotrek-256 Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 14:10
                    No toż mówię, że politycznie przetrwał, to że ma H indeks 21 raczej nie zależy od jego działalności politycznej :).

                    Tu nie chodziło o zrewolucjonizowanie tylko o to czy komuś na byciu ministrem nauki udało się podnieść swój kapitał polityczny. Np. Dorna/Ziobrę/Balickiego czasem zapraszają do telewizji, czy ktoś widział byłego ministra nauki w telewizji, jako osobę opiniotwórczą.
                    • pfg Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 09:07
                      piotrek-256 napisał:

                      > No toż mówię, że politycznie przetrwał, to że ma H indeks 21 raczej nie zależy
                      > od jego działalności politycznej :).

                      A, to nie zrozumiałem. Myślałem, że chodzi ci o karierę w ogóle, a nie o karierę w polityce. Tej to chyba żaden z Ministrów Nauki nie zrobił.

                      Prof. Legutko (ale nie pamiętam, czy on u Kaczyńskiego był tylko ministrem edukacji, czy jednego i drugiego) został europosłem. To go chyba finansowo ustawia do końca życia, ale kariera to raczej żadna.
                      • chilly Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 12:18
                        pfg napisał:
                        > Prof. Legutko (ale nie pamiętam, czy on u Kaczyńskiego był tylko ministrem edukacji, czy jednego i drugiego) został europosłem. To go chyba finansowo ustawia do końca życia, ale kariera to raczej żadna.
                        Ale za to jak ułatwia swobodę wypowiedzi! Czego Profesor dawał niejednokrotnie przykład. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że również przed zostaniem europosłem. Choć wypowiedzi tych raczej nie poczytuję za powód do chwały...
                        • ordynat.uchleja Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 12:51
                          chilly napisał:

                          >
                          > Ale za to jak ułatwia swobodę wypowiedzi! Czego Profesor dawał niejednokrotnie
                          > przykład. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że również przed zostaniem europosłe
                          > m. Choć wypowiedzi tych raczej nie poczytuję za powód do chwały...
                          >

                          Mistrzowie "swobodnej wypowiedzi" ( spod metra mułu i wodorostów) rodzą ci się u nas na kamieniu. Legutko jest dla gramotnych - takich co to lubią poczytać.
                          I nie należy tego zjawiska poczytywać za zagrożenie...
                          • pawcio69sk Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 13:49
                            ordynat.uchleja napisał:

                            > Legutko jest dla gramotnych - takich co to lubią poczytać.
                            > I nie należy tego zjawiska poczytywać za zagrożenie...

                            Doprawdy? Mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie...
                            • whiteskies Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 19:46
                              Nie Ty jeden :)
                              • ordynat.uchleja Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 21:12
                                whiteskies napisał:

                                > Nie Ty jeden :)


                                O! To już dwóch ! Dokładnie ...
                            • ordynat.uchleja Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 21:11
                              pawcio69sk napisał(a):


                              >
                              > Doprawdy? Mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie...

                              Duprawdy, ta swobodna wypowiedż wcale by nie ucierpiała, gdyby ją pozbawiono owego "dokładnie". Takie mam wrażenie ...
                          • chilly Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 20:59
                            ordynat.uchleja napisał:
                            > Legutko jest dla gramotnych - takich co to lubią poczytać.
                            > I nie należy tego zjawiska poczytywać za zagrożenie...
                            Hm, licealiści z Wrocławia byliby zapewne innego zdania.
                            • ordynat.uchleja Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 21:48
                              chilly napisał:


                              > Hm, licealiści z Wrocławia byliby zapewne innego zdania.

                              Zapewne. Do tego grona należałoby zaliczyć również niezawisły sąd, ponieważ mógłby się poczuć niesprawiedliwie pominięty.
                • piotrek-256 Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 13:05
                  No trzeba mu przyznać, że w jakimś sensie przetrwał, co w polskich warunkach jest jakimś sukcesem... Ale nie wyskoczył wyżej niż był. Nie wskoczył do innego resortu...
            • chilly Re: Cele rzeczywiste 11.09.13, 21:05
              piotrek-256 napisał:
              > W ogóle, czy funkcja ministra nauki, to nie jest taki krzyżyk na drogę? Nie jestem pewien, ale chyba nikt się nie wybił działając w nauce i raczej ci ludzie przepadali zupełnie w odmętach polityki.
              Na europosła (i jego apanaże) wystarczy...
              • piotrek-256 Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 08:53
                O wystarczy, miło wiedzieć :), że jednak nie jesteśmy takim bagnem, które wciągnie wszystko :D

          • trzy.14 Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 15:06
            sendivigius napisał:
            > dydaktyka akademicka w PL nie jest wyraznie
            > rozdzielona od "naukawosci" - taki rozdzial to bylby pierwszy dobry punkt. Nie
            > mysle o ruchach administracyjnych ale jakby po prostu zniesc dziwaczne kryteria
            > wymagan dla kierunkow, to taki rozdzial w 10 lat wytworzylby sie samoistnie.

            Znaczy się, powinno się wyklarować z 10 uniwersytetów o ambicjach badawczych, a reszta ma się wycofać na z góry upatrzone pozycje szkół pomaturalnych? Tylko dlaczego szkoły pomaturalne nazywać od razu uniwersytetami? Że dają uniwersalne legitymacje studenckie?

            No dobrze, oddzielamy dydaktykę od Nauki. NNNaukę wspaniale od lat 60 uprawia koleżeństwo z PANu, ze znakomitymi wynikami, których inne narody nam zazdroszczą. Nic nie trzeba tu zmieniać, to jest wspaniały model, dzięki któremu Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej. Dydaktykę zostawmy zatem tym szkołom pomaturalnym. Pytko: jak sprawić, by uczyli tam najlepsi dydaktycy a nie krewni i znajomi Królika? Zwłaszcza, że już wykłada w niej Rodzina Pracowników Habilitowanych, w większości brzydząca się nauczaniem?
            • piotrek-256 Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 19:28
              Oj oddzielanie jednego od drugiego to nie jest droga. Znaczy nie ma nic złego w istnieniu PANu, niektóre jednostki są całkiem niezłe. Natomiast Pan ma problem z dopływem świeżej krwii z wyławianiem studentów i zachęcaniem ich do pracy w nauce. To ułatwie stagnację i utknięcie w swoim własnym świecie. Dużo zależy od grupy w dnaje jednostce od jej ambicji, otwarcia na świat itd.

              Ale wracając do Uniwersytetów, to jest trochę problem finasowania. Większość kasy dociera na uczelnie za pośrednictwem studentów. (Chyba jestem tego prawie pewien). Natomiast jasne jest, że nie każdy naukowiec ma zacięcie dydaktyczne. Dlatego przydało by się trochę przebudować mechanizmy finansowania. Uelastcznić je. Np. żeby więcej kasy w grantach było przyznawane na wynagrodzenia, ale przy jednoczesnym obniżeniu pensum. Może nie w grantach, nie wiem ale jakiś system, który pozwala uczyć mało, w zamian za wyniki naukowe.

              • trzy.14 Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 20:26
                piotrek-256 napisał:

                >nie ma nic złego w istnieniu PANu,

                A co jest dobrego?

                > Np. żeby więcej kasy w grantach było przyznawane na wynagrodzenia, ale przy
                > jednoczesnym obniżeniu pensum.

                Czy zakładasz obniżenie wynagrodzenia zasadniczego proporcjonalnie do obniżenia pensum?
                Czy też żądasz, by Ci uczelnia płaciła za pracę, której nie wykonujesz?

                Inaczej: Twoja propozycja miałaby sens, gdyby wyniki badań naukowych miały taki sens, że dzięki nim Polska rosłaby w siłę, a ludzie żyli dostatniej. Ewentualnie NCN/NCBiR mogłyby wykupywać czas pracy naukowców od uczelni. Obniżka pensum o 60 godzin kosztowałaby miesięcznie ok. 1000 zł (1/4 etatu), czyli tanio jak barszcz.
                • piotrek-256 Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 21:21
                  Co do PAN, no to nie wskażę ci żadnego spektakularnego sukcesu :), ale wydaje mi się, że są instytuty, które produkują całkiem sensowną naukę. (O ile można oceniać sensowność nauki.)
                  Ale zostawmy to. Ja się nie czuję kompetentny, żeby o tym dyskutować.


                  Co do drugiej kwestii to, nie mam tego jakoś głęboko przemyślnego. Może zacznę od tego, że
                  w ramach naszego czasu pracy, poza uczeniem, mamy też wypełniać papiery i prowadzić badania. Nie wiem, czy istnieją jakieś zalecenia ile procent czasu pracy powinno przypadać na każdą z tych części. Mam jednak wrażenie, że ogólne podejście jest takie, że zarabia się na braniu nadgodzin, jeśli się da, dorabianiu na innych uczelniach itd. Więc tu mamy jakąś patologię. Załóżmy optymistycznie, że to zostanie jakoś rozwiązane.

                  Teraz zakładając, że każda z działalności naukowca jest jakoś opłacana i przynosi jakieś korzyści i zyski dla uczelni, należało by zmniejszać uposażenie pracownika wynikające z dydaktyki a zwiększać to wynikające z działalności naukowej.

                  Takie podejście wymagałoby zapewne dosyć gruntownej przebudowy systemu finansowania nauki. Tak aby nie było oczywiste, że uczelni finansowo bardziej opłaca się zagonić naukowców do dydaktyki, bo na badaniach też można zarobić.

                  Wydaje się, że wykup czasu pracy, przez NCN wydaje się być sensowny, oczywiście problemem są oczywiście stawki po jakich NCN będzie to robił.

                  Ogólnie obecny system grantów i wynagrodzeń wypłacanych z nich jest trochę chory, bo wskażcie mi naukowca, który granty realizuje tylko po godzinach pracy.

                  Ale to nie jest proste zagadnienie...


                  • trzy.14 Re: Cele rzeczywiste 13.09.13, 00:10
                    Kluczowe pytanie: po co? Po co w Polsce uprawiać naukę, po co tworzyć instytuty naukowe? Pfg dał w tym wątku zestaw bardzo dobrych, ale też bardzo pesymistycznych odpowiedzi. Takie kwiatki jak instytuty PAN się w nich nie mieszczą. Bo komu potrzebna makulatura?

                    Ja się pytam: co zrobić, aby dzięki nauce Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. W tej chwili nauka uprawiana w Polsce w najmniejszym stopniu nie wypełnia tych zadań; gorzej: nie jest tak "skonstruowana", by je spełniać.
                    • sprawdzacz_badaczy Re: Cele rzeczywiste 13.09.13, 01:15
                      trzy.14 napisał:

                      > Kluczowe pytanie: po co? Po co w Polsce uprawiać naukę, po co tworzyć instytuty
                      > naukowe?

                      Może dlatego, że kopanie piłki średnio Polakom wychodzi, więc zamiast tego i stadionów, może trzeba zainwestować w naukę?

                      Nie ma sensu zastanawiać się o to co Polsce da nauka, bo zapewne nauka wprost jej nic nie da. Nauka jest dziedziną ogólnoświatową i da rezultaty tam gdzie one są potrzebne. Np. znam przypadki współpracy matematyków i chemików nad pewnymi zagadnieniami obliczeniowymi, które prawdopodobnie dadzą wyniki (znaczne usprawnienie pewnej technologii) ale nie konkretnemu krajowi, tylko zespołowi badawczemu, w którym są ludzie z różnych krajów i kasa jest z różnych źródeł. Z Polski niestety nie ma żadnego wkładu.

                      W twojej piaskownicy (może w piaskownicy obok) pracuje człowiek JKG. Na fejsbuku czy innych forach czesto się wypowiada na temat "po co robić fizykę". Juz pare razy coś jego czytałem. Jego wypowiedzi dla mnie wydają się sensowne, jednak ich tutaj nie odtworzę, bo na fizyce średnio się znam. Może się go zapytaj, i napisz tutaj w wersji soft tzn. dla szerokiego grona.
                    • piotrek-256 Re: Cele rzeczywiste 13.09.13, 07:45
                      No to mamy problem na poziomie fundamentów :).

                      Naukę można podzielić na dwa rodzaje. Badania podstawowe i badania biznesowe.

                      Badania biznesowe to te, które robi biznes, bo mu się opłaca. Np. większość projektowania leków, czy optymalny kształt iphona. Te badania dają dochody. W Polsce jest bardzo mało tego typu badań bo nasze firmy jeszcze do nich nie dorosły, albo są oddziałami produkcyjnymi zagranicznych koncernów, które już mają centra badawcze i nie będą ich stawiać na nowo tylko po to, żeby nam zrobić dobrze. Tutaj nasze władze mogły by zrobić dużo, modyfikując prawo podatkowe tak, żeby opłacało się w Polsce prowadzić badania.
                      Przydałyby się, też ułatwienia dla kontaktów uczelni z biznesem, np. zmiana prawa o zamówieniach publicznych itd. Ale kontaktom uczelni z biznesem wróże akurat kiepską przyszłość, bo to też wymaga zmiany myślenia w środowisku naukowym jak i administracji uniwersyteckiej. W każdym razie taką naukę opłaca się robić i ona pha państwo do przodu.


                      Teraz jest drugi rodzaj nauki czyli badania podstawowe. One się nie opłacają. Mówi, się że czasem ci naukowcy coś wymyślą i jest przełom technologiczny. Ot np badania nad 12 wieczne arabskie badania z zakresu algebry pozwoliły w 20 wieku na opracowanie szyfrowanie asymetrycznego i szyfru RSA. (Sporo tu oszukuję, ale chyba można spokojnie zamknąć wiedzę potrzebną do konstrukcji RSA do wieku 18) I myślę, że to jest bardzo dobry przykład. Badania podstawowe są, ważne.

                      Z drugiej strony.
                      Ci którzy zajmowali się budowaniem teorii, nie myśleli, kiedy, jak i kto tego użyje.
                      Ich badania nie mały przynieść postępu, rozwijali to co wydało im się ciekawe. Za jakiś czas, może ktoś przy użyciu ich badań zrobi coś praktycznego, ale mała szansa, że będzie to kolega akurat z tego samego kraju. Co więcej jeśli nie oni to ktoś inny to odkryje, prędzej czy później. Po co więc Polska tak biedny kraj ma wydawać pieniądze, żeby za 800 lat ludziom na Marsie żyło się lepiej? Tylko jeśli wszyscy będą tak myśleć to za 800 lat nie dolecimy na Marsa.

                      No dobra, a po co płacić filozofom? Przecież, na tym nikt nie zarobi? Tylko z drugiej strony świat się szybko zmienia, pojawiają się nowe wynalazki, zmienia się sposób komunikacji między ludźmi. Chyba warto, żeby ktoś myślał ,,jak żyć'', co można, a co nie bo przyniesie nam szkodę. Z punktu widzenia gospodarki, optymalnie byłoby postawić duże zakłady produkcyjne przy granicy, tak żeby w miarę stałe wiatry smrody przeganiały do sąsiadów i olać ekologię. W Polsce ludziom będzie lepiej, można np by wywozić odpady statkami i wylewać je do oceanu, to daleko więc co komu to szkodzi? Jeśli jeden tak zrobi, to pewnie nic się nie stanie, jeśli wszyscy to będzie źle. Warto, żeby ktoś w ten sposób mówił i wywierał nacisk na świat...

                      Badania podstawowe nie służą Polsce, poza budowaniem prestiżu i tworzeniem lepszej atmosfery dla badań biznesowych, ale to nie znaczy:
                      1) Że powinniśmy z nich zrezygnować,
                      2) Że możemy je finansować jakkolwiek.

                      Dla mnie osobiście, polskie badania podstawowe są nie dofinansowane, ale zdecydowanie większym problemem jest, jak zrobić tak, żeby pieniądze, które są nie były marnowane.

                      Ze świetnych przykładów marnowania kasy ostatnio, to Struzikowe. Jest kasa z Uni do wydania do kończ 2013 z kapitału ludzkiego, czy czegoś. Pomysł podnosimy doktorantom stypendia do 5000 zł miesięcznie na Mazowszu. I o ile zgadzam się, że los doktoranta ciężki i dobrze, że dostaną jakieś wsparcie, to naukowy zysk z tych pieniędzy będzie prawie żaden...

              • chilly Re: Cele rzeczywiste 12.09.13, 21:04
                piotrek-256 napisał:
                > Natomiast jasne jest, że nie każdy naukowiec ma zacięcie dydaktyczne. Dlatego przydało by się trochę przebudować mechanizmy finansowania. Uelastcznić je. Np. żeby więcej kasy w grantach było przyznawane na wynagrodzenia, ale przy jednoczesnym obniżeniu pensum. Może nie w grantach, nie wiem ale jakiś system, który pozwala uczyć mało, w zamian za wyniki naukowe.

                Na jednej ze znanych mi uczelni niepublicznych próbowano to robić. Za określoną liczbę punktów "naukowych" odejmowano porcje po 15 godzin dydaktycznych od pensum. Niestety, nie wywindowało to szkoły w rankingach, choćby ministerialnych, a dziś - tak jak większość uczelni - walczy o przetrwanie.
    • piotrek-256 Re: Wróblewski 10.09.13, 18:56
      Ja bym się raczej bał, że ktoś w ministerstwie przeczyta ten tekst...

      "Ważne dla rozwoju tej dyscypliny były zwłaszcza prace
      Alfreda Lotki, który badał m.in. rozkład produktywności uczonych
      i zwrócił uwagę, że duża część publikacji naukowych jest dziełem
      ograniczonej liczby wyjątkowo wydajnych naukowców2. Odkrycia
      i postęp w nauce są dokonywane przez niewielką mniejszość
      czy nawet pojedynczych uczonych."

      Ileż można by zaoszczędzić zwalniając 90% naukowców? Produktywność nie spadnie :D
      Tylko jak ich wybrać? Może zatrudnijmy urzędników, którzy to ocenią ;)
      • pawcio69sk Re: Wróblewski 10.09.13, 19:04
        piotrek-256 napisał:

        > Tylko jak ich wybrać? Może zatrudnijmy urzędników, którzy to ocenią ;)

        Po co? Zwolnijmy wszystkich poza jednym, tym najlepszym. Tylko wówczas zasada Pareto przestanie działać. A ile problemów z głowy?
        • pfg Re: Wróblewski 10.09.13, 20:14
          pawcio69sk napisał(a):

          > zasada Pareto

          Pareta. Włoskie nazwiska kończące się na -o należy odmieniać. Mnie to też zdziwiło :-/

          Nb, pomysł "zwolnijmy tych słabo produktywnych" może (nie musi) być zły. Ci mniej produktywni naukowo *zapewne* robią rzeczy (dydaktyka, czynności organizacyjne), które zrobić trzeba, ale gdyby robili je produktywni, to ich produktywność by spadła.
          • trzy.14 Re: Wróblewski 10.09.13, 20:42
            > Nb, pomysł "zwolnijmy tych słabo produktywnych" może (nie musi) być zły.

            Święte słowa. Dlatego uważam, że tych mniej produktywnych należy zwolnić z konieczności wykazania się samodzielnością naukową za wszelką cenę, w zamian za wykazanie się sprawnością dydaktyczną na poziomie wczesnoakademickim. Tylko jak odróżnić dobrych dydaktyków od słabych? System zakłada, że kontrola musi być na poziomie zewnętrznym jak z habilitacją. Jak w sposób w miarę obiektywny komisja "zewnętrzna" miałaby odróżnić dobrego dydaktyka od złego?

            Mam! Trzeba wprowadzić hierarchię stanowisk dydaktycznych:
            - Wykładowca - stażysta
            - Wykładowca kontraktowy
            - Starszy wykładowca
            - Starszy wykładowca dyplomowany (dyplom mógłby wręczać prezydent miasta lub wojewoda)
            I obudować to jakimiś fajnymi zasadami zdobywania kolejnych awansów, tak by każdy poza pierwszym zajął z 10 lat.

            • chilly Re: Wróblewski 10.09.13, 22:13
              trzy.14 napisał:
              > > Nb, pomysł "zwolnijmy tych słabo produktywnych" może (nie musi) być zły.
              >
              > Święte słowa. Dlatego uważam, że tych mniej produktywnych należy zwolnić z konieczności wykazania się samodzielnością naukową za wszelką cenę, w zamian za wykazanie się sprawnością dydaktyczną na poziomie wczesnoakademickim.

              Ależ to się faktycznie dzieje już od kilkunastu lat. Są kierunki, gdzie nie ma studentów, i tam się "uprawia naukę". I są takie, gdzie liczba studentów (zwłaszcza na jednego pracownika) przekracza wszelkie wyobrażenia. Te drugie zarabiają i na siebie, i na tych pierwszych. Nikt więc nie robi problemu, że poziom naukowy nie taki. A że są to te same kierunki na wszystkich uczelniach, więc na swoje potrzeby wypracowały swoiste, wewnątrzdziedzinowe mechanizmy "awansu naukowego".
              • trzy.14 Re: Wróblewski 10.09.13, 22:49
                OK, tylko jakie to są te wewnątrzdyscyplinarne kryteria? Ilość wódki wypitej z kim trzeba?
                • chilly Re: Wróblewski 11.09.13, 09:51
                  trzy.14 napisał:
                  > OK, tylko jakie to są te wewnątrzdyscyplinarne kryteria? Ilość wódki wypitej z kim trzeba?
                  Och, nie chciałem o tym tak głośno. Sądzę jednak, że jest to ważny punkt (dlatego TRZEBA jeździć na konferencje - o czym dyskusja w innym wątku). Ale i to nieważne. Ważne, że w każdej dyscyplinie pracownicy na ogół wiedzą, jakie warunki muszą spełnić, aby uzyskać awans (trzeba np. mieć "żubra", który poprowadzi). Tyle, że czasami są to kryteria wołające o pomstę do nieba, a przy tym płynne i nieostre. Ale i z tego pracownicy zdają sobie sprawę. Bardziej jednak chodziło mi o to, że te reguły gry są znane również władzom uczelni i przez nie akceptowane (może lepiej - w pełni aprobowane, jako niezbędne dla istnienia uczelni).
            • sendivigius Re: Wróblewski 11.09.13, 08:30
              trzy.14 napisał:
              > Mam! Trzeba wprowadzić hierarchię stanowisk dydaktycznych:
              > - Wykładowca - stażysta
              > - Wykładowca kontraktowy
              > - Starszy wykładowca
              > - Starszy wykładowca dyplomowany

              A moze "docent" - ma tradycje i konotacje... :D
              • charioteer1 Re: Wróblewski 11.09.13, 10:54
                sendivigius napisał:

                > trzy.14 napisał:
                > > Mam! Trzeba wprowadzić hierarchię stanowisk dydaktycznych:
                > > - Wykładowca - stażysta
                > > - Wykładowca kontraktowy
                > > - Starszy wykładowca
                > > - Starszy wykładowca dyplomowany

                - Docent nadzwyczajny
                - Docent zwyczajny
    • refe.ree Re: Wróblewski 10.09.13, 20:38
      Godny uwagi tekst, dzięki za linka.

      W Polsce pozostałości „reform” radzieckich uległy nawet wzmocnieniu wskutek powołania
      kilkudziesięciu „uniwersytetów” ekonomicznych, medycznych, muzycznych, przyrodniczych i
      rolniczych. Tak rozdrobnione polskie uczelnie nie mają żadnych szans w konkurencji z
      uczelniami zachodnimi


      Ale za to krawcy i producenci tóg mają więcej roboty, czyż nie?
      • chilly Re: Wróblewski 10.09.13, 22:27
        Dane przytoczone w tekście i w tabeli przygnębiają. Ale bądźmy optymistami:
        "Pod względem odsetka ludności zatrudnionej w badaniach naukowych Polska zajmuje wśród państw Unii Europejskiej dopiero 24–25 miejsce (wspólnie z Łotwą), wyprzedzając jedynie Rumunię i Cypr. Chcąc mieć w Polsce taki sam procent ludzi zatrudnionych w badaniach naukowych jak w Finlandii, musielibyśmy mieć nie 64 tysiące, lecz około ćwierć miliona naukowców!"
        W przyszłości w polskiej nauce będzie tyle miejsc pracy, że naukowców zabraknie!
        • pisiarz Re: Wróblewski 12.09.13, 11:44
          > Chcąc mieć w Polsce taki sam procent ludzi
          > zatrudnionych w badaniach naukowych jak w Finlandii, musielibyśmy mieć nie 64
          > tysiące, lecz około ćwierć miliona naukowców!"

          ...albo nie 38, lecz około 6 mln mieszkańców...
      • charioteer1 Re: Wróblewski 10.09.13, 22:30
        Ale gdyby przywrocic stan sprzed tych reform radzieckich, to prawdopodobnie mielibysmy szanse na pierwsza setke na tej liscie: Link
      • sendivigius Re: Wróblewski 11.09.13, 08:37
        refe.ree napisał(a):

        > Godny uwagi tekst, dzięki za linka.
        >
        > W Polsce pozostałości „reform” radzieckich uległy nawet wzmocnie
        > niu wskutek powołania
        > kilkudziesięciu „uniwersytetów” ekonomicznych, medycznych, muzyczny
        > ch, przyrodniczych i
        > rolniczych. Tak rozdrobnione polskie uczelnie nie mają żadnych szans w konkuren
        > cji z
        > uczelniami zachodnimi


        To jak? Winny Kraj Rad, czy ci co jego tworczym dokonaniom nadali nowe zycie? Nie sie AKW uderzy we wlasne piersi. Ale prawda, struktura organizacyjna to kolejny konieczny warunek aby cos sie zmienilo na lepsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka