Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić???

12.03.14, 14:05
Zaczeło się od błachej wizyty w dziekanacie a skończyło moją rezygnacją ze studiów.

Jakiś czs temu byłam w dziekanacie odnośnie ustalenia tego czy muszę ,czy nie muszę składać podania o przedłużenie terminu składania indeksów ze względu na brak wpisów u jednrgo z mgr. Pan mgr nie dał wpisów nikomu. Miałam wyrzuty sumienia bo sama(15 lutego) utwierdziłam go w błędzie że czas na składanie indeksów jest do 30 marca-ale gdy dowiedzieliśmy się (cała gr) ze jest inaczej i gdy Koleżanki powiadomiły go o tym ze mamy czas do tylko do 28 lutego to on i tak stwierdił że nie da rady przyjechać, Poczytałam troche o konsekwencjach jakie mooże nieść niedotrzymanie terminów przy obronie doktoranckiej i miałam wyrzuty sumienia, a wizyta w pokoju doktorantów tylko mnie utwierdziła że terminowe złożenie protokołów z naszymi ocenami jest bardzo ważne, Panie specjalnie w tygodniu przychodziły tylko aby dotrzymać terminów i trzęsły się że nie chcą zadzierać z dziekanem...Dziś wiem że niepotrzebnie się o niego martwiłam...
W dziekanace powiedziano mi że skoro zbliża się 28 luty a pan mgr nie może się zjawić to Pani może udzielić wpisów (później powiedziano że skoro jest tylko doktorantem to musi się zjawić osobiście,ale pamiętam o takiej sytuacji z licencjatu ze wykładowca miał wypadek i nie mógł być z nami fizycznie żeby udzielić nam wpisów
okazał się zaświadczeniem zdrowotnym,przesłał listę naszych ocen i dał mam je ktoś inny) byłam w tej sprwie u PaniP zarówno w któryś poniedziałek jak i we wtorek. To czego się dowiedziałam od PaniP czyli: w poniedziałek że postara się PaniP skontaktowć z mgr , we wtorek że nie mogła się Pani skontaktoweć z mgr i najwidoczniej bedzie konieczne kontaktowanie się z nim poprzez pormotora przekazałam kolegom i koleżnkom z grupy(którzy sami nie wiedzieli co mają zrobić w tej sytuacji) za co zostłam ostatecznie wyzwana od donosicieli i konfidentów itp, zarzucali mi że Pan mgr nie da im teraz żyć-że zacznie czegoś (wreszcie) od nich wymagać itp... Koledzy z grupy postanowili napisac zbiorowego maila do Pana mgr ze nie mają nic wspólnego z moim "donosem"- Było to spowodowane najprawdopodobniej tym że wku*ny Pan mgr zadzwonił do jednego z nich że ma problemy z Profesorem-promotorem, albo z Panią P(?) . Zmuszona zostałam do przyznania się ze to ja "doniosłam" na niego do dziekanatu. Napisałam mu wiadomość która brzmiała min :

To ja na Pana "doniosłam" do dziekanatu - donos mój polegał na tym że zadałam pytanie czy muszę składać podanie o przedłużenie terminu składania indeksów w związku z tym że nie otrzymałam od Pana wpisu... Bardzo Pana przepraszam.(..)
Byłam u Pani Prodziekan ale nawidoczniej nie mogła się z Panem skontaktować i wiem że miała się skontaktować z Panem pzez promotora. Przepraszam jeżei ma Pan przezemnie problemy(...) itp


Wiem że mój dobór słow był nie zbyt trafny ale pisałam najprościej jak się dało bo i Pan mgr tak do nas mówi.

Pod wiadomością się podpisałam. Myślałam że to mój akt odwagi, a okazał się aktem głupoty..., myślałam że człowiek współpracujący z wymiarem sprawiedliwości w życiu ceni szczerość, że wszyscy się teraz odemnie odczepią i nikt nie brdzie miał przezemnie problemów- że jeżeli ktoś ma odpowiedzieć za mój "donos" to tylko i wyłącznie ja... ale w sobotę okazało się że pan mgr zwołał wszystkich i zacytował wybrane fragmenty mojej wiadomości. Krzyczał.Podziękował i z ironicznym uśmiechem na twarzy .Nie chciał ze mną porozmawiać -Krzykną tylko że nikt ztn PaniP się z nim nie kontaktowała( uważał być może że poszłam bezpośrednio do jego promotora) i a jak chciałam z nim porozmawiać to stwierdził że nie bo teraz "pewnie oskarże go o molestowanie"!!!
Teraz Nikt z gr się do mnie nie odzywa...

Nikt nigdy mnie tak nie upokorzył. Tak postępuje pedagog? Poniża? Upokarza? Może i w więzieniu panują takie zasady ale nie na uczelni! Nigdy w życiu nie miałam żadnych konfliktów. Jestem zbulwersowana tą sytuacją.Długo nie mogłam sobie uświadomić co ja takiego złego zrobiłam? Czy rozzłościlo go że byłam w dziekanacie, że byłam u PaniP (ale gdzie miałam się udać?), może słowo "donos" a może pan Profesor Promotor go pouczył...tego nie wiem. Za wszystko go przeprosiłam...

Jestem sfrustowana może nawet nie tym że miał do mnie jakieś pretensje ale tym że w ten sposób postąpił.
Pisząc do Pana mgr myślałam że wezmę całą winę na siebie, żę jeżeli ktoś ma mieć problemy z zaliczeniem to tylko ja-( winę czyli uzyskanie odpowiedzi na pyatanie czy muszę skadać podanie o przedłużenie terminu składania indeksów, a może to że sam profesor-promotor się z nim skontaktował, albo że poszłam z tym do dziekanatu/do PaniP). Idąc do dziekanatu nie miałam pojęcia ze Pan mgr nie poinformował nikogo o tym że nie może przyjechać po wpisy. (Myśle że nie poruszała bym tej sprawy w dziekanacie, ale stała się dla mnie dosyć istotna gdy okazało się że ze nie z przyczyn niezależnych nie mogę dostac wpisu z zaliczonego przedmiotu u Pani dr a następna możliwość jego uzyskania będzie dopiero w marcu)
Dużo daje mi to do myslenia...Pan mgr myślał że skoro umawia się na wpisy wtedy kiedy mu pasuje jest dobrze nie bierze pod uwagę że zarówno my jak i on mogliśmy mieć przez to poważne problemy. Ale to już nie jest wazne.
Idąc na studia myślałam że spotkam tu wielu ludzi którzy zainspirują mnie do pomysłu na życie, pokaża nowe oblicza pracy z młozieżą , skazanymi i tak myślałam aż do wczoraj . Teraz wiem że na studiach są ludzie z pasją ale też tacy którzy studiują dla podniesienia swojego prestiżu=wypłaty. Osoby które nie powinny(!) miec kontaktu ze studentami bo same nie potrafią przekazać nic, a samym sobą także nie wiele reprezentują. Myślą że są pępkiem świata. Może jestem tylko studentką ale mam swoją godność i nie dam się poniżać Takiemu mg.
Myślałam o tym żeby spotkać się z PaniąP i z mgr(żeby mnie nie podejrzewał o próbę molestowania) może w PaniP obecności zechciałby mnie wysłuchać ...Jednak na taką propozycję wykonał by kolejny pewnie to tylkotelefon do kogoś z mojej gr i wszyscy by wiedzieli ze i tym razem do Pani DONIOSŁAM, albo że nie daję mu spokoju-prześladowuję go. Ale dziś wiem że zarówno on jak i ja mamy za dużo do stracenia ciągnąć to za sobą. Ja byćmoże mogłabym pogrążyć jego karierę naukową-(bo istnieje wiele uchybień w chociażby sposobie oceniania,prowadzenia zajęć itp), ale on ma "znajomości" i jako dyrektor więzienia może zaszkodzić mi i mojej rodzinie, a sobotę udowodnił że potrafi się mścić.

Zostało mi 5 zjazdów do obrony (w tym 10 godzin ćw z panem mgr z których i tak nie dostałabym pewnie zaliczania) a ja podjełam decyzję o rezygnacji z wymarzonych studiów. Po co mam się męczyć z takim "kimś" wiedząc że i tak mnie niczego dobrego nie nauczy .

Znając Pana mgr wiem że gdyby dostała się w jego ręce ta wiadomość to zdolny byłby do wydrukowania jej i rozdania wszystkim na roku...albo nawet i podania mnie do sądu o zniesławienie. Myśle że nawet gdybym została na studiach to on i tak każdy Problem jaki by napotkał (np konieczność prowadzenia zajęć w pełnym wymiarze czasowym-(u niego zajęcia zamiast 5 godzin trwały 30 min-bo się spieszył), albo zajęcia z hospitacją,albo przekazanie nam chociaż minimum programowego)utożsamiał by ze mną . Myśle że były by tylko takie komentarze z jego strony " no wiecie normalnie skończylibyśmy już zajęcia ale dzięki waszej KOLEŻANCE musimy siedzieć do końca"
10 tygodni temu zostałam mamą i myślę że moje malutkie dziecko ma więcej empatii i zrozumienia niż Pan mgr. A i ono zapłaciło za to dużą ceną bo z nerwów związanych z tą sytuacją straciłam pokarm :( i tego najbardziej mi żal.
Jeżeli macie jakieś pomysły to piszcie.

Pani P=Pani Prodziekan ds studentów





Obserwuj wątek
    • pfg Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 14:23
      Niestety, forma tego listu - oraz, jak sądzę, moje ograniczone zdolności - sprawiają, że chyba niezbyt dobrze zrozumiałem, co się właściwie stało.

      Pan nie wpisał zaliczeń w terminie bo nie miał czasu, ty się poskarżyłaś, a on się teraz złości? Wpisywanie zaliczeń jest jego obowiązkiem, on za to bierze pieniądze (jesteś na studiach niestacjonarnych, prawda?). Jeśli nie wpisał, składa się grzeczny, ale stanowczy protest w dziekanacie - najpierw ustnie, w dziekanacie, jesli nie zadziała, ustnie w rozmowie z (pro)dziekanem, jeśli dalej nie zadziała, na piśmie. Jeśli *dalej* nie zadziała, można złożyć pisemną skargę do prorektora. Jeśli dalej nie zadziała, należy natychmiast z takiej uczelni odejść (i zabrać swoje pieniądze), bo ona lekceważy studentów. I tyle.

      No, chyba że sytuacja wyglądała inaczej, niż w pierwszym zdaniu poprzedniego paragrafu, ale tego to ja już nie wiem.
      • bella691 Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 14:34
        Wiem takie mam prawo ale idąc do dziekjaatu zrobiłam z siebie wroga całej grupy i donosiciela,konfidenta itp-tak mnie nazwano. A Pan mgr publicvznie mnie poniżył z z łaską wystawil 3, Najgorsze ze będe miała z nim teraz 10 godzin cw i teraz już tak łatwo nie będzie...będzie się mścił ta jak i cała moja grupa...
        • trzy.14 Re: Co mam zrobić??? 13.03.14, 10:41
          A co zarzuca Ci grupa? Tego nie rozumiem.
          Co zarzuca magister? Też nie rozumiem.

          Obowiązkiem magistra było takie zorganizowanie pracy, aby zaliczenia wystawić i wpisać przed początkiem sesji. Jeżeli tego nie dopilnował, a potem porzucił na czas sesji miejsce pracy, to jemu a nie Tobie grozi dyscyplinarka (chyba że jest doktorantem, czyli studentem; wtedy jego zaniedbania idą na konto profesora prowadzącego zajęcia).

          Czy Twoja uczelnia to uczelnia publiczna czy prywatna?
          Czy jedynym celem Twojej grupy jest uzyskanie dyplomu jak najmniejszym kosztem, a kadra przyjmuje to z pełnym zrozumieniem?
          Czy prowadzący ćwiczenia może oceniać coś innego niż postępy czynione na zajęciach (chodzi o praktykę, nie teorię)?
          Czy masz kontakt z przełożonym mgra (promotorem)? Co mówi promotor?
          Czy byłaś osobiście u prodziekan ds studenckich? Jakie jest jego stanowisko?

          Jeśli dobrze rozumiem, studiujesz zaocznie prawo i chętnych na studiowanie wciąż jest tak dużo, że kadra może się z wami zupełnie nie liczyć?

          Jeżeli chcesz pracować w zawodzie prawniczym, to nie możesz uciekać od problemów, bo inaczej o tym, co jest prawe i sprawiedliwe decydować będą łokcie i tupet.
          • bella691 Re: Co mam zrobić??? 13.03.14, 11:49
            Studiuję nie prawo a resocjalizację. Wiesz ja też tego nie rozumiałam ale chodzi o to że poszłam do dziekanatu bez konsultacji z nimi, i w ich mniemaniu doniosłam na ich ulubionego Pana mgr. Pan mgr jest wkur*y na mnie bo cała ta sytuacja oparła się o wizytę u Pani Prodziekan-tam skierowano mnie z dziekanatu, a ona z kolei nie mogła się z nim skontaktować osobiście więc skontaktowała się z nim za pośrednictwem jego promotora. A po tym zdarzeniu nie byłam u Pani Prodziekan bo gdybym poszła to dopiero zostałabym Konfidentką przez duże K.
            • flamengista konfidentką? jaką konfidentką? 13.03.14, 16:30
              mało co z krzesła spadłem. Ty na doktoranckich studiujesz, czy Trenujesz Sztuki Walki u Sharksów? Konfidentem to się nazywa nielubianego dresa na osiedlu, nie koleżankę ze studiów doktoranckich...

              Idź natychmiast do Parlamentu Studentów, niech ci pomogą. Pańskie jaja jakieś. Takie fochy to magister mógł robić jakieś 10 lat temu i to nie wszędzie. U nas za taki numer to na dywaniku u dziekana wylądowałby leniwy ćwiczeniowiec i kto wie jakby się to skończyło.

              Pamiętaj: jesteś klientem, więc możesz wymagać. Twoje pieniądze są uczelni potrzebne. A wpisanie oceny to obowiązek ćwiczeniowca. I to ćwiczeniowiec ma psi obowiązek wiedzieć, do kiedy ma wpisać ocenę.

              Cały twój błąd polega na tym, że od początku wchodzisz nie w swoją rolę. To ćwiczeniowiec ma się tłumaczyć, czemu nie wpisał wam w terminie ocen, albo załatwić w dziekanacie by przymknięto na to oko.
              • bella691 Re: konfidentką? jaką konfidentką? 13.03.14, 18:12
                Teraz to wiem że bylam poprostu za dobra...nie chciałam żeby nikt miał "problemy". Chociaż teraz wiem że jedynym problemem jest wykładowca który nic nam nie dał,nic nie rządał a pieniądze dostał i to pewnie nie małe. Wszystko było fajnie ale tylko pozornie ,bo zbliża się obrona i będą kłopoty gdy dostaniemy na niej pytania z zakresu nieopracowanych treści.
                • trzy.14 Re: konfidentką? jaką konfidentką? 13.03.14, 23:16
                  fla napisał ostro, ale prawidłowo.
                  Ja dodam, że jak się czyta Pani wypowiedź, to ma się wrażenie, że to może pisze studentka studiów licencjackich a nie doktorantka przed obroną.

                  1. Jakim cudem doktoranci mają zajęcia z magistrem-doktorantem?????
                  Mnie się to w pale nie mieści, chyba że to są zajęcia-michałki typu obsługa komputera :-0
                  albo coś naprawdę nowoczesnego, czego profesura już nie ogarnia, np. autopromocja w
                  mediach elektronicznych, pisanie cv, pisanie artykułów naukowych :-))))

                  2. Gdzie jest Pani promotor?

                  3. Po publicznym odczytaniu prywatnego/"służbowego" listu i podniesieniu przez ćwiczeniowca głosu, po publicznym pani upokorzeniu, powinna Pani złożyć pisemną skargę na niego u p. Dziekan. Ćwiczeniowiec powinien być odsunięty od prowadzenia tych zajęć.

                  3a. Jeżeli te zajęcia nic nie dają, a mogą mieć związek z obroną, to to też jest dobry powód do złożenia skargi, ale to musiałoby być działanie grupowe, co najmniej dwie osoby.

                  4. Co to znaczy "5 zjazdów do obrony"???? To wy macie grupowe obrony doktoratów, wszyscy w tym samym terminie??? W pale się nie mieści!

                  5. Jakie ćwiczenia z magistrem kilka miesięcy przed obroną? Co to za przedmiot? Chyba nie macie spisu zagadnień, które losuje się na obronie pracy doktorskiej, a p. magister nie przygotowuje was do nich?

                  6. Te wasze studia doktoranckie to o kant d. rozbić. Pani powinna samodzielnie opracować jakieś zagadnienie naukowe i być przygotowana do samodzielnej pracy badawczej. Kto zatrudni doktora, który potrzebował zajęć z magistrem 2 miesiące przed obroną? Toż to kpina, frymarczenie dokumentami państwowymi!


                  • dobrycy Re: konfidentką? jaką konfidentką? 13.03.14, 23:48
                    trzy.14 napisał:
                    > 6. Te wasze studia doktoranckie to o kant d. rozbić. Pani powinna samodzielnie
                    > opracować jakieś zagadnienie naukowe i być przygotowana do samodzielnej pracy b
                    > adawczej. Kto zatrudni doktora, który potrzebował zajęć z magistrem 2 miesiące
                    > przed obroną? Toż to kpina, frymarczenie dokumentami państwowymi!
                    >
                    >
                    Skąd wiesz że "poszkodowana" pisze prawde i to w ogóle nie jest jakiś
                    bulshit, mi to nie wygląda autentycznie
                    • trzy.14 Re: konfidentką? jaką konfidentką? 14.03.14, 00:56
                      no... nie wiem, też mam wątpliwości. Może to prowokacja dziennikarska? Ale dziennikarze chyba nie piszą "błachy" i "rządał"? Chociaż teraz to już nic nie wiadomo na pewno...
                    • bella691 Re: konfidentką? jaką konfidentką? 14.03.14, 10:21
                      Uczelnia jest Państwowa-naprawde znana w świecie. A ja nie jestem na doktoranckich tylko na magisterce-5 rok studiów.
                      • fajnytoster Re: konfidentką? jaką konfidentką? 14.03.14, 13:42
                        > Uczelnia jest Państwowa-naprawde znana w świecie.

                        Khm, chyba nie jestem z tego świata, bo takich polskich "naprawdę znanych w świecie" uczelni nie nam :p
                        • plociara Re: konfidentką? jaką konfidentką? 14.03.14, 13:43
                          szkoła filmowa w Łodzi?
                          • bella691 Re: konfidentką? jaką konfidentką? 14.03.14, 17:34
                            Niestety nie :( ale cała ta sytuacja nadawałaby się do "trudnych spraw", "Dlaczego ja?" albo innej telenoweli ;)
                    • pfg Re: konfidentką? jaką konfidentką? 14.03.14, 10:57
                      dobrycy napisał:

                      > Skąd wiesz że "poszkodowana" pisze prawde i to w ogóle nie jest jakiś
                      > bulshit, mi to nie wygląda autentycznie

                      Też się zastanawiałem, czy to nie jakaś prowokacja, ale chyba nie. I myślę, że poszkodowana pisze prawdę - ale nie całą. Jakieś drobne okoliczności musiały umknąć ;-)
                • flamengista powtarzam 14.03.14, 09:22
                  jeśli to prawda, co piszesz (choć autentyczności dodają twoje okropne byki ortograficzne;) to nie powinnaś tego zostawić.

                  Czytając tylko twoją relację wygląda mi to na:
                  a) poważne uchybienie obowiązków ćwiczeniowca (mgr) - który nie zna terminów zaliczeń, nie wpisuje ocen w terminie, nie informuje przełożonych kiedy będzie na uczelni, nie udostępnia listy ocen (powinien wywiesić listę z ocenami i nr. albumów studenckich albo w internecie, albo na tablicy ogłoszeń)
                  b) ewidentny przypadek mobbingu i naruszenia godności studenta - korespondencja z wykładowcą ma charakter prywatny i wykładowca nie ma prawa jej udostępniać innym osobom, a już tym bardziej czytać publicznie

                  Dodatkowo z tego co piszesz to ćwiczeniowiec jest też doktorantem i na dodatek dyrektorem więzienia. Sprawą powinna zainteresować się na pewno Pani Profesor (twój promotor), władze uczelni, samorząd studencki a w ostateczności nawet lokalne media.

                  Oczywiście to wszystko przy założeniu (powtarzam, bo to istotne), że wszystko co piszesz jest prawdą i masz na to (twarde) dowody.

                  Mniejsza o ciebie i twoje studia doktoranckie, z których moim zdaniem pochopnie rezygnujesz. Ale pomyśl o innych, w tym o "podopiecznych" takiego dyrektora.

                  Swoją drogą, takie listy pokazują, że nie mamy jednej nauki w Polsce tylko kilka, a może kilkanaście bytów równoległych. Ja po prostu sobie nie wyobrażam takiej sytuacji u mnie. Po pierwsze, żaden magister nie byłby dopuszczony do prowadzenia zajęć na doktoranckich, chyba że to techniczne ćwiczenia np. z programu statystycznego. Po drugie, doktoranci są u nas dopieszczani a nie traktowani jak piąte koło u wozu. Widocznie na resocjalizacji się powodzi, a dodatkowo studia doktoranckie są traktowane jako studia podyplomowe.
                  • bella691 Re: powtarzam 14.03.14, 10:38
                    Mam dysortografię która nie skreśla mnie jako pedagoga specjalnego(studia nie nauczycielskie) z możliwości studiowania :) Sama też mam przez to kłopoty. Ale bywało tak że pisałam swoje rodowe nazwisko z bykiem-taka karma :( Ale nie o tym chciałam... Jestem studentką 5 roku a doktoranci "uczą się na nas" prowadzić zajęcia. Tylko traf chciał że nam trafił się taki który nic nam nie dał, nic nie wymagał a kase za to pobrał. Może obawiał się że prawda o tym że zajęcia istniały tylko w planie wyjdzie na jaw a teraz sie będzie wyżywał...Nie wiem tego:(
                  • fajnytoster Re: powtarzam 14.03.14, 10:50
                    Wszystko prawda, skandal itd.
                    I prawdą jest, że doktorant jest zwykle bez szans w starciu ze studentem, tym bardziej takim, który jest na wagę złota, bo płaci. A już szczególnie doktorant robiący takie cyrki szybko zostanie przytemperowany przez odpowiednią instancję jeśli dojdzie do starcia.
                    Tyle, że przed podjęciem walki sprawdziłbym w jakiejś firmie genealogicznej czy przypadkiem pan magister nie jest siostrzeńcem dziekana, nieślubnym dzieckiem znanego profesora, a może jakiegoś lokalnego notabla-samorządowca? itp. To mogłoby tłumaczyć jego dezynwolturę.
                    • spokojny.zenek Re: powtarzam 14.03.14, 13:33
                      fajnytoster napisał:

                      > Tyle, że przed podjęciem walki sprawdziłbym w jakiejś firmie genealogicznej czy
                      > przypadkiem pan magister nie jest siostrzeńcem dziekana, nieślubnym dzieckiem
                      > znanego profesora, a może jakiegoś lokalnego notabla-samorządowca? itp. To mogł
                      > oby tłumaczyć jego dezynwolturę.

                      A co na to brzytwa Ockhama?
                      Przeciez to nie jest magister-magister. To dyrektor ZK - niezwykle ważny dla wydziału/instytutu. Z punktu widzenia praktyk studenckich, z punktu widzenia późniejszej pracy absolwentów, z paru innych punktów widzenia. Jeśłi tu nie ma jeszcze innego elementu, nieznanego nam, to stanięcie władz wydziału po stronie studentów (albo raczej studentki) przeciwko komuś takiemu jest nieprawdopodobne.
                      • fajnytoster Re: powtarzam 14.03.14, 13:40
                        > Przeciez to nie jest magister-magister. To dyrektor ZK

                        A podasz konkretnie gdzie to bella napisała?

                        Zresztą to by też się kwalifikowało pod mojego notabla/itp.
                        A wyzywanie do "kapusiów" w ustach takiej osoby to dopiero chichot :D
                        • spokojny.zenek Re: powtarzam 14.03.14, 13:44

                          "...ale on ma "znajomości" i jako dyrektor więzienia może zaszkodzić mi i mojej rodzinie, a sobotę udowodnił że potrafi się mścić."

                          • fajnytoster Re: powtarzam 14.03.14, 13:50
                            spokojny.zenek napisał:

                            >
                            > "...ale on ma "znajomości" i jako dyrektor więzienia może zaszkodzić mi i mojej
                            > rodzinie, a sobotę udowodnił że potrafi się mścić."
                            >

                            Dzięki, w tym gąszczu myśli trudno się połapać ;)
      • zitterbewegung Re: Co mam zrobić??? 14.03.14, 06:25
        W znanych mi wydzialach AGH, najlepszej uczelni technicznej w Polsce, jak ma napisane na frontonie, co semestr skresla sie kilkadziesiat osob, ktore maja wpisane zaliczenia w wirtualnych dziekanatach, ale lataja z indeksami... tydzien pozniej sie ich przywraca...
    • piotrek-256 Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 14:42
      Ale co jest twoim celem? Bo od tego zależy co masz zrobić.

      Pan mgr. jest nieciekawym typem człowieka, który może zdarzyć się wszędzie. Ty wpadłaś na niego w czasie studiów. Mogę tylko współczuć.
      • bella691 Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 14:50
        Wiesz staram się życ tak żeby nikomu nie szkodzić, traktować tludzi tak jak bym chciała byc sama traktowana. Jakbym pracował=zarabiała to bez namysłu rzuciła bym studia, ale troche mi tego szkoda:|(
        • piotrek-256 Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 15:46
          No to nie rzucaj. Przemęcz się na końcu obkuj z jego przedmiotu, przebij się, przez komisa i skończ. On zmanipulował grupę, żeby ci uprzykrzyć życie, bo to taki typ człowieka. To, że ludzie się na ciebie wypieli, to nie znaczy, że zrobiłaś źle. Po prostu czasem trzeba uznać, że nie każdy musi cię kochać.

          Woja z nim, może i miałaby sens dla ogólnego dobra świata, ale prywatnie raczej nie da ci szczęścia, więc skończ studia z założeniem, że on ci będzie przeszkadzał. Sama piszesz, że nie zostało dużo. A potem o nim zapomnij...
          • bella691 Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 16:14
            Tylko w tej chwili jestem przyczyną wszelkiego zła jakie spotyka moją grupę. Nie mam komisa-dostałam podobno 3 nie wiem bo nikt nas nie poinformował o ocenach...
            • kardla Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 17:20
              Sytuacja jest przykra, ale nic nie poradzisz.

              Nie przepraszaj, nie tłumacz się. Nie zrobiłaś niczego złego, a takie zachowanie z twojej strony będzie tylko wszystkich zachęcać do wchodzenia tobie na głowę.
              • bella691 Re: Co mam zrobić??? 12.03.14, 19:02
                Moje wyrzuty sumienia...nigdy nikogo nie skrzywdziłam-świadomie, ale mam teraz nauczkę na całe zycie.
            • trzy.14 Re: Co mam zrobić??? 13.03.14, 10:12
              Oceny możesz sprawdzić w dziekanacie.
              • bella691 Re: Co mam zrobić??? 13.03.14, 11:55
                Wiem,ale chodzi mi o to że nikt ich nie zna. Bo cały ceremoniał wpisów odbył się bez zainteresowanych czyli nas. Nie jestem pewna- bo moj kierunek to studia nie nauczycielskie-, ale jednym kryteriów oceniania jest jawność, a oceny powinny być wystawione w taki sposób aby student przed wstawieniem ich do indeksu znał je -wraz z uzasadnieniem dlaczego ocena jest taka a nie inna. Ale teoria teorią a praktyka jest zuełnie inna...
                • spokojny.zenek Re: Co mam zrobić??? 14.03.14, 12:03
                  bella691 napisał(a):

                  > Wiem,ale chodzi mi o to że nikt ich nie zna. Bo cały ceremoniał wpisów odbył si
                  > ę bez zainteresowanych czyli nas.

                  K(...) (...) ...
                  To chyba rzeczywiście jakaś rzeczywistość równoległa...
                  Z poczatku byłem przeświadczony, że ktoś się chce bawić cudzym kosztem ale zaczynam się przekonywać, że chyba faktycznie istnieją koło nas jakieś światy równoległe...
            • trzy.14 Re: Co mam zrobić??? 13.03.14, 10:47
              Jakiego zła?
              Jeżeli mgr używa argumentu o "kapowaniu", "donosicielstwie", to znaczy, że ma świadomość, że zrobił coś złego i może mieć kłopoty. To jest argument - zachowując proporcje - z arsenału "wujka" molestującego dziecko.

              Nie rozumiem, dlaczego przeciwko Tobie występuje grupa studencka? Czym im zaszkodziłaś?
              • bella691 Re: Co mam zrobić??? 13.03.14, 11:40
                Tym że i ich to dotknie...ta jego zemsta. Sami pisali do/o mnie "że teraz im nie da żyć, że takie zasady panują w mundurówce, że my jako niżsi "stopniem" będziemy przez niego poniżani "... wiem dziś że to głupie i że na takie teksty nie potrzebnie odpowiadałam,chcąc się bronić
                • ewa_65 Re: Co mam zrobić??? 14.03.14, 10:42
                  no cóż, zawsze można potraktować całą sytuację jako tzw naukę życia.
                  Rezygnować ze studiów? Bzdura.
                  Grupa nie musi cię lubić. W ogóle ludzie "w masie" raz lubią a raz nie i nigdy wszystkim nie dogodzisz. Rób swoje i nawet nie zastanawiaj się nad resztą!
                  A całej sytuacji za bardzo nie rozumiem. Chyba czas zacząć ćwiczyć logiczność wypowiedzi i asertywność w życiu i będzie cacy ;)
                  • spokojny.zenek Re: Co mam zrobić??? 14.03.14, 12:04
                    ewa_65 napisała:

                    > no cóż, zawsze można potraktować całą sytuację jako tzw naukę życia.
                    > Rezygnować ze studiów? Bzdura.

                    Zwłaszcza na 5. roku.
                    • bella691 Re: Co mam zrobić??? 14.03.14, 12:33
                      Wiem, teraz to wiem że zrobiła bym wielka głupotę. Wiele się nauczyłam tą sytuacją i już nigdy nie będę martwila się o tych" którzy mogą więcej". Do dziś jednak nie wiem jakim cudem taki typ skończył studia mgr...on nic nie wie na temat resocjalizacji, kontaktów z ludzmi a brak empatii ...szkoda pisać. Licencjat robiłam na prywatnej uczelni w Wa-wie. Byłam i jestem nią zachwycona. Zajęcia z samą elitą z zakresu resocjalizacji dużo od nas wymagali ale nikt nie myślał żeby było inaczej, Ludzie z pasją nakręceni , można było z nimi w czasie przerwy pogarać,dopytać. A istotne jest że czesne na tej uczelni było znacznie niższe niż na państwowej.Taka sytuacja odnośnie braku wpisów nie miałaby miejsca bo niżsi stopniem niż dr. tam nie wykładali ani nie prowadzili ćwiczeń.
    • sendivigius Re: Co mam zrobić??? 14.03.14, 20:28
      bella691 napisał(a):

      ....Pan mgr nie dał wpisów nikomu. Miałam wyrzuty sumien
      .... a pan mgr nie może się zjawić
      ....Pan mgr nie da im teraz żyć-że zacznie czegoś


      Czekam kiedy uslysze pan papiez albo pan krol....
      • bella691 Re: Co mam zrobić??? 14.03.14, 21:43
        Nie usłyszysz...tzn nie zobaczysz tego. Ja staram się sznować ludzi mimo wszystko, ale nie pozwole się obrażać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka