Dodaj do ulubionych

nietechnicznymi polska stoi

04.11.08, 21:39
"W roku akademickim 2007/2008 na polskich uczelniach studiowało łącznie ponad
1,92 mln żaków. Aż 23% stanowili studenci ekonomii i administracji. 14%
studiujących wybrało kierunki społeczne, 12% -pedagogiczne. Tylko 6,7% osób
zasiliło grono studentów kierunków technicznych. Niepokojący jest fakt, że w
latach 1999/2000 - 2007/2008 dysproporcja pomiędzy studiującymi kierunki
techniczne i humanistyczne stale się pogłębiała. Liczba studiujących kierunki
społeczne, pedagogiczne i humanistyczne wzrosła odpowiednio o 39%, 47% oraz
59%. Z kolei grono studentów kierunków inżynieryjno-technicznych zmniejszyło
się o 42%."

tiny.pl/s45c
Obserwuj wątek
    • tocqueville Re: nietechnicznymi polska stoi 04.11.08, 22:03
      Ludzie wybierają takie kierunki jakie w ich przekonaniu dają im perspektywy. Nie
      wiem o co chodzi autorom artykułu, chcą ręcznie sterować wyborami absolwentów?

      "Obserwujemy "modę na studiowanie": socjologii, pedagogiki, czy ekonomii."

      Bo to są kierunki wystarczająco otwarte, żeby robić po nich wiele rzeczy. Dają
      ogólną wiedzę. nie są hermetyczne.

      "Kierunki ścisłe, najbardziej obecnie cenione przez pracodawców, w ofercie
      uczelni niepublicznych pojawiają się niezwykle rzadko. Przykładowo studentów
      kierunków fizycznych (np. fizyka, chemia, geologia) nie ma co szukać na
      uczelniach prywatnych - 98,9% z nich kształci się na uczelniach publicznych"

      a po co tworzyć na uczelni niepaństwowej kierunek "fizyka" skoro nikt się na
      niego nie zgłosi (ledwo np. UWr może uzbierać jedną grupę, z której do końca
      studiów zostaje może z 10 osób). Gdyby było realne zapotrzebowanie na fizyków
      szybko by takie kierunki powstały.

      U mnie na uczelni właśnie powstał w tym roku kierunek techniczny - sam jestem
      ciekawy jak będzie z naborem.
      • niewyspany77 Re: nietechnicznymi polska stoi 04.11.08, 22:35
        tocqueville napisał:

        > Ludzie wybierają takie kierunki jakie w ich przekonaniu dają
        > im perspektywy. Nie wiem o co chodzi autorom artykułu, chcą
        > ręcznie sterować wyborami absolwentów?

        To zadna ujma uswiadomic maturzyscie, ze takich jak on, czyli przyszlego
        humanisty, bedzie multum, a przyszlosc niekonieczni rozowa, np. z racji ogromnej
        konkurencji.

        >Bo to są kierunki wystarczająco otwarte, żeby robić po nich
        > wiele rzeczy. Dają ogólną wiedzę. nie są hermetyczne.

        TO sobie mozesz podpiac pod absolutnie kazdy kierunek.

        > a po co tworzyć na uczelni niepaństwowej kierunek "fizyka" skoro nikt się na
        > niego nie zgłosi (ledwo np. UWr może uzbierać jedną grupę, z której do końca
        > studiów zostaje może z 10 osób). Gdyby było realne zapotrzebowanie na fizyków
        > szybko by takie kierunki powstały.

        Bzdura, sorry. Akurat z fizyka to primo jest mit, ze tego sie uczy by pozniej
        uczyc dzieci (a studia trudne jak diabli), a secundo, ze malo komu sie chce
        meczyc. Ty jak juz porownujesz to predzej porownuj po jakim czasie statystyczny
        absolwent fizyki dostanie pensje, powiedzmy 1,5 sredniej krajowej a po jakim
        statystyczny marketoid, ekonomista czy pedagog.
        • carnivore69 Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 11:04
          Ekonomista, to chyba na start ;) (oczywiscie biorac pod uwage, ze na miano
          ekonomisty nie kazdy absolwent uczelni ekonomicznej moim zdaniem zasluguje).

          Pzdr.
        • tocqueville Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 12:55
          > To zadna ujma uswiadomic maturzyscie, ze takich jak on, czyli przyszlego >
          humanisty, bedzie multum, a przyszlosc niekonieczni rozowa, np. z racji ogromnej
          konkurencji.

          No i taki humanista, zamiast na pedagogikę pójdzie na fizykę? Po co? żeby być
          slabym fizykiem zamiast dobrym pedagogiem?


          > >Bo to są kierunki wystarczająco otwarte, żeby robić po nich
          > > wiele rzeczy. Dają ogólną wiedzę. nie są hermetyczne.
          >
          > TO sobie mozesz podpiac pod absolutnie kazdy kierunek.

          aLe sa kierunki bardziej otwarte i mniej (np. hodowla zwierząt czy budowa maszyn).
          • niewyspany77 Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 13:18
            tocqueville napisał:

            > > To zadna ujma uswiadomic maturzyscie, ze takich jak on, czyli przyszlego
            > >
            > humanisty, bedzie multum, a przyszlosc niekonieczni rozowa, np. z racji ogromne
            > j
            > konkurencji.
            >
            > No i taki humanista, zamiast na pedagogikę pójdzie na fizykę? Po co? żeby być
            > slabym fizykiem zamiast dobrym pedagogiem?

            No wiesz, zakladasz ze w wieku 19 lat typowy maturzysta wie, ze jego zyciowym
            celem jest bycie fizykiem czy pedagogiem? No stary, bez jaj.

            > > >Bo to są kierunki wystarczająco otwarte, żeby robić po nich
            > > > wiele rzeczy. Dają ogólną wiedzę. nie są hermetyczne.
            > >
            > > TO sobie mozesz podpiac pod absolutnie kazdy kierunek.
            >
            > aLe sa kierunki bardziej otwarte i mniej (np. hodowla zwierząt czy budowa maszy
            > n).

            Jezeli zalozymy ze studia maja uczyc uzywania mozgownicy w celach pozytecznych i
            zeby z tego kasa jakas byla to ja nie widze roznicy. Ktos juz w tym watku
            napisal, ze studia maja byc latwe, szybkie i przyjemne no i dawac stopien mgr.
            Ja sie z tym zgadzam i tyle. Bo widzisz, problem w tym, ze po skonczonych
            studiach zazwyczaj - o ile trzeba sie mniej lub bardziej przekwalifikowac,
            tudziez zalozyc biznes - to mozna studiowac absolutnie byle co.
            • dworzec Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 18:16
              > No wiesz, zakladasz ze w wieku 19 lat typowy maturzysta wie, ze jego zyciowym
              > celem jest bycie fizykiem czy pedagogiem? No stary, bez jaj.

              ja po roku fizyki w klasie 6 podstawowki wiedzialem, ze zadnej przyszlosci z fizyka nie zwiaze... to samo wiedzialem w klasie 8 po roku chemii... w pierwszej liceum dokladnie wiedzialem jaka dziedzina nauki mnie interesuje... nie sadze bym byl wyjatkiem, grunt tylko by ludzi nie zniechecac kiepskim nauczaniem, tylko by faktycznie wybrali to co ich ciekawi (tak bylo w moim przypadku - nauczycieli mialem z fizyki rownie dobrych co z historii)
              • tocqueville Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 20:33
                Dokładnie. ja w wieku 19 lat za Chiny Ludowe nie poszedłbym na chemię, choćby mi
                24 godziny na dobę rządowa propaganda wmawaiała że warto. Po prostu wiedziałem,
                że to nie dla mnie.
                • niewyspany77 Re: nietechnicznymi polska stoi 06.11.08, 11:41
                  Kierunki techniczne to nie tylko chemia i fizyka. No ok, po prostu sie nie
                  zrozumielismy. Ja pisalem w kontekscie, ze "celem zyciowym ma byc to a tamto".
                  Widzisz, nawet po glupiej chemii czy fizyce mozna byc a) belfrem b) belfrem
                  akademickim c) zahaczyc sie w zakladzie pracy majacym costam wspolnego z fizyka
                  czy chemia d) pracowac w labie jako technik w jbr etc a mozna po prostu e)
                  studiowac dla jaj i otworzyc warzywniak na osiedlu. Studiowac sobie mozna
                  cokolwiek i faktycznie, "to co ich ciekawi" jak pisal dworzec. Ino to co pozniej
                  sie realnie robi to juz kompletnie insza inszosc i tego maturzysta nie wie.
      • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 03:30
        a ja mysle ze to nie jest tylko kwestia otwartosci tych kierunkow. otoz w UK
        obserwujemy dokladnie to samo. ludzie nie chca studiowac fizyki i chemii, ale
        wola studiowac media studies, cultrual studies i cala mase kierunkow, ktore
        wielu uwaza za michalki. a nie chca studiowac dlatego, bo nie chca sie uczyc, bo
        o ile w cultrual studies mozemy sobie pointerpretowac przerozne rzeczy, w fizyce
        zanim sie pointerpretuje, najpierw sie trzeba wkuc cala mase rzeczy, co wiecej,
        nalezy je jeszcze zapamietac.

        i teraz sobie sobie mozna zadac pytanie, dlaczego tak jest. po czesci mysle ze
        kwestia jest to, ze my inaczej uczymy dzieci (mniej "stresujaco"), coraz
        bardziej lubimy wygode i prawo do tego zeby sie nie uczyc. mnie kiedys student
        powiedzial, ze on sie dobrze czuje ze swoja wiedza i nie widzi powodu zeby
        zmieniac ja. na fizyce pewnie troche trudniej to poweidziec, jak sadze.
        • tocqueville Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 09:30
          jest racja w tym co piszesz. Nawet na tzw. michałkach studenci mają największy
          problem z przedmiotami na których nie wystarczy "blablabla", ale trzeba po protu
          przysiąść i wchłonąć pewien zakres wiedzy.
        • yellow_tiger Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 10:21
          A ja mam zupełnie inna diagnozę. Chodzi o możliwości intelektualne. Niestety tak
          już jest, ze tylko b. mały procent populacji jest w stanie zrozumieć
          zaawansowana matematykę, a jeszcze mniejszy procent jest w stanie zrozumieć
          powiedzmy mechanikę kwantowa. Mowiac krotko Gaussa nie przeskoczysz.
          Gdy zaczynałem studiować fizykę było nas na roku o ile mnie pamięć nie myli ~600
          osób... po pierwszym kolokwium zostało 300, po pierwszej sesji ze 150, po
          pierwszym roku z setka a skończyło z 30-40 osób.
          Fizyka jest trudnym kierunkiem nie dlatego, ze trzeba b. dużo zapamiętać czy
          wkuć. Wbrew przeciwnie, kucia i zapamiętywania jest niewiele, wręcz nie ma go
          wcale, co jest za to wymagane to b. abstrakcyjne myślenie i dużo nauki. To
          właśnie z tym jest kłopot. Powiem tak, w czasie gdy ja kończyłem Hożą 69 na
          każdym egzaminie czy kolokwium można było mieć swoje notatki (z tego co wiem nic
          się w tej materii nie zmieniło). B. często było tak, że wystarczyło praktycznie
          przepisać zadanie z pracy domowej... łatwizna. Tyle tylko, ze najpierw trzeba
          było to zadanie zrobić w domu. Efekt końcowy był taki, ze zdawało 40-50%
          składu... a do tego dochodzą laborki. Siedzisz cały dzień przez 2-3 dni w
          tygodniu w labie i coś tam mierzysz. Potem trzeba te wyniki opracować... jak
          miałem dobry dzień to opracowanie wyników zajmowało mi cały weekend od 7-8 rano
          do 19-20, a oprócz tego trzeba zrobić prace domowe, zrozumieć wykłady i
          przygotować się na ćwiczenia. Normalna orka 7 dni w tygodniu od 8/9-20/21, i tak
          przez 5.5-6 lat... Cholera przecież my zaczynaliśmy zajęcia o 9 (laborki o 8) a
          kończyliśmy o 17-18 (laborki o 19-20)...
          Za to na końcu całego procesu masz takie dziwne wrażenie (b. przystające do
          rzeczywistości), ze możesz się nauczyć dowolnej rzeczy w przeciągu max 1-2 tyg.
          i nie ma takich rzeczy których byś nie mógł zrozumieć.
          • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 10:29
            jesli Gaussa nie przeskocze (co nie jest takie pewne wedle mnie, ale to inna
            dyskusja), to nie widze pwoodu, dla ktorego dzisiaj powinno o tyle byc mniej
            ludzi z tymi mozliwosciami intelektualnymi. w ciagu 10-15 lat nagle tak nam
            spadlo? zupelnie w to nie wierze.

            i ja nie mam problemu z etym ze maly procent rozumie. tylko z tym ze on sie
            nagle zaczal zmniejszac.
            • yellow_tiger Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 10:48
              Jak to spadło? Jest tyle samo. Tyle, ze teraz na studia wali 30-40% ludzi. Kiedy
              szlo 5-10%. Mówiąc prosto, wymagania na innych wydziałach zmalały (bo nie ma
              bata aby nagle dodatkowe 30% populacji nagle stało się b. inteligentne), a na
              ścisłych zostały te same (bo do jasnej anielki jak koleś chce policzy energie
              układu/wiązania to musi napisać hamiltonian i go rozwiać). Tyle.
              To jest efekt całkowicie statystyczny, wywołany masowością studiów. Idę o
              zakład, ze w liczbach bezwzględnych liczba chętnych na ścisłe jest pi razy drzwi
              taka sama jak 10-15 lat temu.
              • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 11:20
                no wlasnie o to idzie ze nie jest. w UK departamenty chemii i fizyki czy
                matematyki sa pod wielka presja by przetrwac. nie ma chetnych do studiowania.
                wedle mnie to kwestia chetnych, wedle ciebie to kwestia mozliwosci
                intelektualnych. czy tak?
        • mpit78 Re: nietechnicznymi polska stoi 07.11.08, 15:54
          dalatata napisał:

          <ciach> w fizyc
          > e
          > zanim sie pointerpretuje, najpierw sie trzeba wkuc cala mase rzeczy, co wiecej,
          > nalezy je jeszcze zapamietac.
          >
          ..

          no i przede wszystkim zrozumieć i z tym właśnie głównie sa największe problemy.

          Na kierunkach technicznych student zwykle styka się z zagadnieniami, w których
          wiedza ścisła jest odnoszona do rzeczywistego procesu. I tutaj najczęściej
          pojawiające sie problemy to trudność zrozumienia faktu, ze można te sztandarowe
          x i y zastąpić np przez temperaturę i czas i że dobrze zapisany odpowiadający
          rzeczywistości związek ma nie tylko sens zwykłej formułki, iż umiejętność
          własnego tworzenia i modyfikacji oraz aplikacji tworzy ze studenta adepta wiedzy
          inżynierskiej. Że zjawiska są możliwe do prześledzenia i że każdy wyposażony w
          taką wiedzę jest w stanie coś tworzyć. Właśnie z tym widzę jeden z powodów
          problemu - młodzież nie wierzy we własne umiejętności, skoro dla wielu już
          bazowo jesteśmy pariasami więc po co się czegoś uczyć, rozumieć i tworzyć. Do
          tego dochodzi cala reszta wymienionych w tym wątku powodów. Straszne jest ze
          również cześć środowiska naukowego nie wierzy we własne możliwości co być może
          sie bierze z pewnego rodzaju negatywnej selekcji decydentów tego środowiska i
          naszej kochanej narodowej przywary jaką jest nieumiejętność dyskusji i
          pogodzenia sie z faktem ze oponent może być w czymś lepszy.

          Te rozlegle przyczyny czasem jak sianko wystają zza pazuchy i na każdym kroku
          drabinki edukacyjnej są widoczne. Fajnie by było, gdyby Polska stała sie
          potentatem w nauczaniu myślenia, a nasi absolwenci byli elita intelektualna
          Europy, skoro jest nisza należy ja zapełnić zresztą tutaj chyba nikt nie będzie
          wątpił że z pozytywnym skutkiem dla rozwoju państwa (górnolotnie ;)). Niestety w
          duchu procesu bolonskiego sa to marzenia ściętej głowy.


          • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 07.11.08, 17:38
            a co ma przepraszam proces bolonski do tego, ze ludzie nie chca studiowac fizyki?
            • mpit78 Re: nietechnicznymi polska stoi 08.11.08, 08:07
              przejście jest proste, skoro system pozwala łatwiej i mniejszym kosztem uzyskać
              dyplom to "gorszy pieniądz wypiera lepszy". Wśród młodzieży pojawiają się wzorce
              zachowań i postaw za którymi kroczy większość. Jeżeli Wyższa Szkoła Zarządzania
              Siusianiem Po Ścianie prowadzi agresywną kampanię reklamową a instytut fizyki na
              uniwersytecie w tym samym czasie nie ma z czego wymienić świetlówek do sal
              wykładowych, nie mówiąc o promocji i przekazywaniu myśli. To chyba jednak część
              strumienia studentów którzy są w stanie studiować fizykę omija taką ścieżkę
              edukacyjną.
              • adept_ltd Re: nietechnicznymi polska stoi 08.11.08, 09:06
                coraz dziwniejsze szkoły pojawiają się w tych postach... ;_)
              • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 08.11.08, 16:45
                nadal nie wiem co do tego ma proces bolonski.

                ludzie nie studiuja fizyki nie dlatego ze to trudny dyplom, tylko dlatego ze to
                trudna dziedzina.
            • adept_ltd Re: nietechnicznymi polska stoi 08.11.08, 08:57
              ma do robienie z ludzi większych idiotów niż tradycyjnie się to
              robiło...
              (a już jako anegdota - ostatnio rozmawiałem z włoską profesorką i
              to, co oni tam mają: począwszy od poziomu, a skończywszy na bajzlu i
              polityce władz, to u nas jest chyba idealnie ;-)
      • autumna Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 09:39
        > Ludzie wybierają takie kierunki jakie w ich przekonaniu dają im >perspektywy.

        Ludzie wybierają takie kierunki, po których WYDAJE im się, że będą mieli perspektywy: np. zostaną wysoko opłacaną kadrą menadżerską. Koleżanka mamy chwaliła się "Córka studiuje ekonomię i będzie businesswoman". No i w ten sposób cały ryneczek warzywno-ciuchowy w mojej dzielnicy prowadzą magistrowie.

        > Bo to są kierunki wystarczająco otwarte, żeby robić po nich wiele >rzeczy.

        Zapewniam Cię, że po technicznych też. Wszystko zależy od elastyczności absolwenta. A wiedzy ogólnej oczytany chemik czy fizyk miewa więcej niż kiepski socjolog czy pedagog.

        > a po co tworzyć na uczelni niepaństwowej kierunek "fizyka" skoro nikt >się na niego nie zgłosi (ledwo np. UWr może uzbierać jedną grupę, z >której do końca studiów zostaje może z 10 osób). Gdyby było realne >zapotrzebowanie na fizyków szybko by takie kierunki powstały.

        Oj, nie tak szybko. Koszty stworzenia od zera laboratoriów niezbędnych dla kierunków technicznych są znaczne. No chyba że będzie się przyszłych chemików czy fizyków kształcić wyłącznie przy pomocy kredy i tablicy.
        • krysiulka Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 10:23
          > No chyba że będzie się przyszłych chemików czy fizyków kształcić wyłącznie
          przy pomocy kredy i tablicy.

          Ale czy wtedy będą prawdziwymi chemikami czy fizykami? Moim zdaniem w tych
          branżach to nierealne, tak samo jak wykształcenie informatyków bez kontaktu z
          komputerami.
      • flamengista zupełnie się nie zgadzam 05.11.08, 10:12
        Młodzież wybiera takie kierunki, bo:
        - zupełnie nie wie, co robić w życiu;
        - kierunki techniczne są trudne;
        - chcą sobie przedłużyć dzieciństwo - najlepiej w sposób bezproblemowy i
        bezstresowy;
        - oferta nauk społecznych i humanistycznych jest najszersza (bo najtaniej takie
        kierunki uruchomić) - zawsze można się na coś załapać;
        - istnieje mit o tym, że po zarządzaniu zostaje się menedżerem, po ekonomii -
        prezesem banku, po prawie - Magdą M;
        - wiedza studentów po szkole średniej jest na tyle słaba, że nie są zdolni do
        studiów technicznych.

        Najgorsze jest jednak to, że istnieje nieformalna zgoda całego środowiska
        akademickiego, by tą fikcję edukacyjną kontynuować. Ze szkodą dla studentów.

        BTW: właśnie zaczyna się listopad i skapują na konsultacje ludzie, o których
        nigdy bym nie pomyślał że mogą się OŚMIELIĆ studiować. Nie z takimi zdolnościami
        intelektualnymi i brakiem pracowitości.

        Ulewam ich, często już wysyłając na komis (3 termin - jeszcze nikt nie
        podszedł;). A i tak wiem, że za rok powrócą, bo kupią sobie warunek w dziekanacie.
    • flamengista można to tłuc młodzieży do głowy 05.11.08, 10:05
      ale już zwątpiłem, że to przyniesie efekty.

      Oczywiście wolą pójść po łatwiznę i dostać śmieciowy dyplom do ręki.

      Sprawę może tylko uratować normalnie funkcjonujący rynek pracy, gdzie faktyczne
      kwalifikacje będą doceniane.

      Jak 90% absolwentów kierunku olewnictwo nauczanego w Wyższej Szkole Rekreacji i
      Dobrej Zabawy wyląduje na bezrobociu - i tak będzie przez kolejne 5 lat, to może
      części młodych zmądrzeje. Może.

      Na razie mamy rynek latynoski, gdzie 60-70% nowych miejsc pracy obsadzane jest w
      ramach towarzysko-rodzinnych powiązań. Dlatego opłaca się mieć nic nie warty
      dyplom, bo często wyższe wykształcenie to wymóg formalny.
      • krysiulka Re: można to tłuc młodzieży do głowy 05.11.08, 10:28
        > Jak 90% absolwentów kierunku olewnictwo nauczanego w Wyższej Szkole Rekreacji
        iDobrej Zabawy wyląduje na bezrobociu - i tak będzie przez kolejne 5 lat, to
        może części młodych zmądrzeje. Może.

        To już się zaczęło - widziałam ogłoszenia rekrutacyjne z zapisem "zapraszamy
        wyłącznie absolwentów uczelni państwowych" (politechniki, wydziału XYZ) itp.
        • tocqueville Re: można to tłuc młodzieży do głowy 05.11.08, 12:45
          > To już się zaczęło - widziałam ogłoszenia rekrutacyjne z zapisem "zapraszamy
          wyłącznie absolwentów uczelni państwowych"

          No ale to hasło jest właśnie bez sensu.
          zdobyć dyplom na uczelni państwowej wcale dziś nie jest trudniej niż na jakiejś
          prywatnej. Poziom zaocznych (gdzie nie ma selekcji wstępnej) jest porównywalny.

          Ludzi powinno się dobierać na podstawie tego, co wiedzą i co potrafią, a nie w
          oparciu o dyplom jaki posiadają.
          • niewyspany77 Re: można to tłuc młodzieży do głowy 05.11.08, 13:24
            tocqueville napisał:


            > Ludzi powinno się dobierać na podstawie tego, co wiedzą i co potrafią, a nie w
            > oparciu o dyplom jaki posiadają.

            No i tu jest blad. Skoro wiedza jest rozna to niech dyplomy beda rozne, a nie
            jednakowe. Bo jesli na tzw zachodzie od kupy lat wiadomo, ze dyplom tej a tej
            uczelni gwarantuje taki a taki poziom, to chyba cos w tym jest.
          • krysiulka Re: można to tłuc młodzieży do głowy 06.11.08, 11:19
            > Ludzi powinno się dobierać na podstawie tego, co wiedzą i co potrafią, a nie w
            > oparciu o dyplom jaki posiadają.

            Z drugiej strony - czytałeś pewnie, co powyżej o swoich studiach napisał
            yellow_tiger. Skończenie takich kierunków jest zwykle wystarczającym atutem - bo
            przez TAKĄ fizykę byle kto nie przebrnie. I rozsądny pracodawca cieszy się jak
            dziecko, gdy może takiego człowieka zatrudnić.

            Jednak ostatnio na większości takich wydziałów (a sama kończyłam podobnie
            wymagający, jak yellow_tiger) poziom poleciał z górki na pazurki i z
            umiejętnościami, o których piszesz, jest generalnie... kiepsko.
            Dużo bardziej kiepsko, niż kilka lat temu.
    • tocqueville Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 12:50
      napiszę coś, co wielu się wyda cyniczne (choć cynikiem nie jestem) - ale czym
      się przejmować? Że wykładowcy-humaniści będą mieli więcej godzin?
      Problem nie polega na tym, co ludzie wybierają - ale czy państwo powinno
      SPONSOROWAĆ ludziom chybione wybory.
      Komu to przeszkadza, że student X chce sobie postudiować pedagogikę na prywatnej
      uczelni za własne pieniądze???

      • bumcykcyk2 Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 15:52
        Studia humanistyczne to jak gra w golfa, studia techniczne to jak gra w polo.
        ;-) Można spędzić pół życia na polu golfowym reprezentując żenujące umiejętności
        (a nawet kupić sobie lewy handicap jak moja koleżanka ze Szwajcarii, która
        poślubiła milionera), natomiast gra w polo weryfikuje każdego uczestnika w ciągu
        pierwszej minuty spędzonej na koniu.

        Właśnie wyszedłem z zajęć u prywaciarza, gdzie mimo wyświetlania slajdów
        zrobionych przeze mnie fikuśnie z myślą o analfabetach i naprawdę lekkiej
        -humanistycznej, a jakże- problematyce zajęć, miałem jak co tydzień do czynienia
        z BEZMYŚLNĄ TŁUSZCZĄ. Nie chwytającą czegokolwiek, żadnych niuansów,
        jakichkolwiek metafor, niczego, co wykracza poza komunikatywne porozumiewanie
        się w ramach kilkuset najprostszych słów i pojęć. Ci ludzie przysypiają na
        zajęciach, patrzą tępo w sufit, stukają smsy albo walą jakieś gierki na
        telefonie, w najlepszym przypadku czytają darmowe "Metro", wykładane na
        korytarzach "uczelni". Nie są w stanie myśleć abstrakcyjnie, przyswoić
        jakichkolwiek nowych pojęć, a tłumaczenie im jakiejkolwiek teorii mija się z
        celem. Najlepsi z nich to panienki w typie szkolnej prymuski, które starają się
        skrupulatnie zapisywać każde słowo jakie wypowiem, licząc, że tą bezmyślną i
        odtwórczą działalnością uzyskają łatwe zaliczenie przedmiotu. Panowie wolą cykać
        z komórki zdjęcia wyświetlanych slajdów... Oczywiście, wszyscy przychodzą tylko
        na ćwiczenia gdzie jest sprawdzana lista. Na wykładach mam po kilka osób
        (słyszałem, że w tej szkole podobno normą jest sprawdzanie obecności na
        wykładach!!!)

        Jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem, ale zajęcia z tymi ludźmi wyzwalają
        u mnie agresję na przemian z otępieniem. Nie wiem po co oni idą na jakiekolwiek
        studia. Czynią krzywdę przede wszystkim sobie, bo życie brutalnie zweryfikuje
        zarówno ich, jak i ten śmieciowy dyplom, który za jakiś otrzymają. No chyba, że
        kolesiowska gospodarka o której pisze flamengista wchłonie ich wszystkich po
        znajomości... Niech Bóg mnie wtedy chroni przed zawodowym kontaktem z
        którymkolwiek z nich!

        Ps. Żeby nie było, że przykładam rękę do patologii - oblewam ich równo, mimo, że
        "uczelnia" patrzy na to krzywo i nie płaci za poprawki. Co z tego! Wykupują
        sobie warunki i przyłażą znowu...
        • tocqueville Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 16:42
          Zajęcia ze studentami wyzwalają u ciebie agresję i jak wnioskuję,nie lubisz tych
          zajęć - zatem dlaczego je prowadzisz? np widzisz, można dorobić (starczy na
          książki) i to jest argument za takimi studiami :)
          • bumcykcyk2 Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 18:27
            Robię to dla kasy oczywiście, przy czym główną rolę odgrywa drugi
            etat. Chałturząc na godziny byłbym w stanie w roku akademickim
            zarobić wielokrotnie więcej, ale ta "uczelnia" daje mi komfort
            trzech i pół miesiąca płatnych wakacji. I to jest jedyny argument za
            tym katowaniem się. Dodam, że ogólnie lubię zajęcia ze studentami,
            ale takimi, którzy COKOLWIEK rozumieją z przekazywanych im treści.
            Gadanie do ściany, która głośno szemrze, żre kanapki, popija colę i
            od czasu do czasu głośno beka jest dla mnie średnią przyjemnością.
            • tocqueville Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 20:37
              No, widzisz - gdyby nie ten dziwny ciąg słabych studentów do studiowania
              humanistyki nie miałbyś 3,5 miesiąca płatnych wakacji.
              To tak jak w innych zawodach - trzeba (albo nie trzeba, kwestia wyboru) się
              pomęczyć z klientami, nawet jak są niemili, czepiający się i roszczeniowi :)
              • bumcykcyk2 Polska nierządem stoi - do czasu... 06.11.08, 21:30
                Wakacji? No wtedy to chyba trzeba coś pisać...? tak mi się
                przynajmniej do tej pory wydawało. Profesorem belwederem na razie
                nie jestem, abym mógł wyłącznie chałturzyć, gadać mętnie byle co,
                olewać studentów i odcinać przy kasie kupony od własnego nadętego
                ego.

                Dydaktyka na uczelni to jednak trochę inny zawód niż np. doradzanie
                klientowi w sklepie z dżinsami. Tutaj modelujemy komuś mózg
                specjalistycznymi umiejętnościami - przynajmniej w teorii. Jeśli
                nasz "wsad naukowy" dotyczy np. dziennikarstwa, a siedzi przed nami
                nierozgarnięta pomoc domowa, domorosły ochroniarz i kilku nocnych
                stróży, no to jest chyba pewien rozdźwięk w tej całej sytuacji, nie
                sądzisz? Nie chciałbym wyjść na bufona w stylu Kołodki, ale zbyt
                często zdarza mi się rzucać perły przed wieprze.

                Nie zgadzam się z tym co piszesz, bo to nie jest klasyczna relacja
                usługodawca-klient. Nie wiem na co oni liczą po tych studiach, nawet
                jeśli na nic nie liczą i poszli na te idiotyczne studia wyłącznie z
                własnej głupoty, to nie jest stosowne trzymać ich tam dłużej niż 1
                semestr. 95% z nich powinno się po pierwszej sesji wywalić na zbity
                pysk i to dla ich własnego dobra. Niestety, działa tu pazerność
                właściceli tych szkółek, która obróci się za kilka lat przeciwko nam
                wszystkim. Wtedy kiedy to stado świń zacznie roszczeniowo domagać
                się od państwa i całego rynku pracy wielu rzeczy oraz realnie
                wykonywać różne zawody nie mając ku temu najmniejszych kwalifikacji.
                • dalatata Re: Polska hipokryzja stoi 06.11.08, 23:02
                  co do profesorow belwederow to sobie wypraszam.

                  a co do reszty, to nie ma jednego zlotego standardu wiedzy, poziomu czy
                  czegokowliek do ktorego studenci maja dazyc. student Harvarda bedzie wiedzial co
                  innego i inaczej niz student Shitwater City University. i o ile ten pierwszy
                  bedzie mial szanse na kariery globnalne, ten drugi na lokalne. i wlasnie tak ma byc.

                  a tak ogolnie to mi sie nie bardoz nie podoba mowienie o wlasnych studentach
                  jako o stadzie swin czy o wieprzach. bo, z calym szacunkiem, dopoty dopoki sa
                  ludzie, ktorzy maja ochote ich uczyc i przepuszczac, status quo bedzie
                  kontynuowany. dr bumcykcyk2, jak rozumiem, wydatnie sie do tego przyczynia, czyz
                  nie?
                  • bumcykcyk2 Ja hipokryta? 06.11.08, 23:48
                    Akurat nieroby z kasty belwederów są u mnie najbardziej widoczni.
                    Jeden nie napisał linijki tekstu od ponad 25 lat. Co nie znaczy
                    oczywiście, że inni uczciwie pracują. Ale błagam, nie wikłajmy się
                    po raz n-ty w ten sam jałowy temat.

                    Ja się zgadzam z tym, że trzeba kształcić zarówno elitę elit na
                    Harvardzie, jak i lokalnych liderów na Shitwater University. Tyle,
                    że to w czym ja uczestniczę, to nawet nie jest shit, to jest raczej
                    Zagłoba University, gdzie imć Zagłoba jest właścicielem uniwersytetu-
                    knajpy, ja słabo opłacanym szynkarzem, a klientami szlachta tak tępa
                    i pijana, że słabo kojarzy gdzie i po co w ogóle jest.

                    Ps. Ja wyjaśniłem wcześniej, że bynajmniej nie przepuszczam. Oblewam
                    ich na własny koszt, bo mi za poprawki nie płacą (studenci są
                    niestety święcie przekonani że jestem na procencie od każdej stówy
                    którą bulą za poprawkę). A uczę, czy raczej przemawiam do tłumu, z
                    chęci zysku oczywiście. I też wyjaśniłem wcześniej co, jak i
                    dlaczego.
                    Ps2. Ok. W ramach polit-poprawności będę odtąd stosował eufemizmy.
                    Zagalopowałem się, ale "koń jaki jest każdy widzi".
                    • dalatata Re: Ja hipokryta? 07.11.08, 00:27
                      nie, ja tez nie chce sie wglebiac w belwederow - zapytam tylko po jaka cholere
                      ma pisac wiecej ten belwederski, skoro nikt od niego tego nie wymaga.

                      po co jest? jest po to zeby zarabiac pieniadze. a jest dlatego bo system
                      nauczania wyzszego na to pozwala. i gdyby sie szlachta ujela honorem i wyszla,
                      to by zagloba Uni znikl, najprawdopodobniej z korzyscia dla wszytkich z
                      wyjatkiem karczmarza. a skoro dr bumcykcyk robi to dla kasy, to czymze rozni sie
                      od karczmarza? tylko poziomem dochodu? i zeby bylo jasne - ja jestem daleki od
                      oceniania.

                      i mnie nie zalezy na PC - ja po prostu mysle, ze 1. ci studenci placa twoje
                      rachunki, 2. mysle tez ze wsrod nich znajdzie sie jeden czy dwa rodzynki, z
                      ktorymi warto porozmawiac - i na nich nalezy sie skupic.
                      • adept_ltd Re: Ja hipokryta? 07.11.08, 10:07
                        pomijam 1 - bo oczywiste i zarazem do długiego rozwijania... (to są sprawy
                        systemu i nawet bunt Bumcykcyka nic nie zmieni, mnie się zdarzyło kiedyś
                        zrezygnować z pracy w takiej sytuacji, ale co z tego, kiedy było kilku chętnych
                        na moje miejsce...) ale właśnie to 2 jest istotne. Od dawna obserwuję, jak są
                        traktowani studenci zaoczni i ci płatni... i to trochę tak wygląda, że
                        wykładowca robi im łaskę, że ich uczy... zgoda poziom bywa makabryczna, ale, jak
                        pisze Dalatata, perełki zawsze się znajdują i jest to niezwykła przyjemność, jak
                        się widzi, że są i że zaczynają się rozwijać. Raczej tak bym do tego podszedł...
                        • tocqueville Re: Ja hipokryta? 07.11.08, 14:11
                          Adept, ale wiesz - żeby dwie perełki miały świetne warunki rozwoju, trzeba ośmiu
                          słabszych, którzy im to sfinansują :)
                          to pewien kompromis - uczelnia żyjąca tylko z czesnego chce zapewnić studentom
                          dobre warunki kształcenia (najlepsza kadrę, sale, sprzęt, obsługę itd.) - ale
                          żeby to zrobić musi mieć pieniądze - dlatego tak wazny jest nabór - no i
                          przyjmuje się także słabych, bo z pieniędzy dobrych uczelni nie utrzymasz -
                          błędne koło.
                          Widzę na co dzień jak funkcjonuje prywatna uczelnia - i w tym co piszecie macie
                          trochę racji, ale czasem bardzo upraszczacie sytuację, która jest złożona.
                          • dalatata Re: Ja hipokryta? 07.11.08, 15:21
                            ale my teraz nie o tym nie? masz racje i nie ma sporu. jednak z punktu widzenia
                            satysfakcji w pracy warto sie wlasnie skupic na tych perelkach. latwiej sie
                            prowadzi wyklad jelsi sie juz znajdzie te oczye w ktorych widzac proces myslowy.
                      • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 07.11.08, 12:18
                        dalatata napisał:

                        > nie, ja tez nie chce sie wglebiac w belwederow - zapytam tylko po
                        > jaka cholere ma pisac wiecej ten belwederski, skoro nikt od niego
                        > tego nie wymaga.

                        ;-) ok, zgadzam się. Mam nadzieję, że nikt nie rzuci we mnie
                        kamieniem jak zostanę belwederem (może kiedyś...) i będę tak właśnie
                        argumentował... ;-)

                        > po co jest? jest po to zeby zarabiac pieniadze. a jest dlatego bo
                        > system nauczania wyzszego na to pozwala. i gdyby sie szlachta
                        > ujela honorem i wyszla, to by zagloba Uni znikl,

                        szlachta jest zbyt tępa żeby wyjść, to tak jakbyśmy dziecko z
                        zespołem Downa sadzali przed noblistą z literatury i oczekiwali
                        dyskusji polemicznej na temat interpretacji tekstu. To dziecko nie
                        jest w stanie się ująć honorem, bo nie zna takiego pojęcia, może
                        ewentualnie usnąć po kwadransie

                        > a jest dlatego bo system nauczania wyzszego na to pozwala.

                        ten system jest zbrodnią na społeczeństwie. Niedługo będziemy mieli
                        masę roszczeniowo nastawionych miernot z formalnie wyższym
                        wykształceniem, którzy sprawią nam wszystkim więcej kłopotów niż
                        dzisiejsi pijani górnicy z kilofami pod URM-em. Nie można dopuszczać
                        do sytuacji oszustwa w majestacie prawa. Ci ludzie, jakby nie byli
                        tępi, sądzą jednak, że w tych szkółkach nabywają coś, co im się w
                        życiu przyda. Tymczasem równie dobrze mogliby pieniądze tatusia i
                        mamusi spuszczać co miesiąc z wodą w swoim domowym klozecie. Przy
                        czym nie można tego tłumaczyć ich wolną wolą, stwierdzeniami
                        typu "widziały gały co brały" itp. bo oni nie są w stanie ocenić
                        prawidłowości swoich wyborów. A ludzi otępiałych, niedorozwiniętych
                        i niepoczytalnych demokracja nakazuje chronić przed własną głupotą.

                        > to by zagloba Uni znikl, najprawdopodobniej z korzyscia dla
                        > wszytkich z wyjatkiem karczmarza. a skoro dr bumcykcyk robi to dla
                        > kasy, to czymze rozni sie od karczmarza? tylko poziomem dochodu? i
                        > zeby bylo jasne - ja jestem daleki od oceniania.

                        No właśnie oceniasz, szanowny Panie Profesorze. ;-)

                        Tym się różnię od karczmarza, że wbrew jego woli nie upijam moich
                        klientów do nieprzytomności, dając im zaliczenia za to że przyszli,
                        tylko staram się otrzeźwić wystawiając kopniakiem na dwór. Mimo, że
                        karczmarz się krzywi i muszę sam dopłacać do interesu siedząc na
                        poprawkach za friko. Może to za mało, ale tylko tyle jestem w stanie
                        zrobić. Moje odejście nic nie zmieni, bo chętnych na etat u
                        karczmarza jest wielu.
                        • dalatata Re: Ja hipokryta? 07.11.08, 13:26
                          przperaszam, dla mnie ta szlachta to byli pracownicy naukowi i to oni moga sie
                          uniesc honorem. i mam dwa komentarze.

                          1. te wszystkie zle rzeczy, zaliczenia za pol darmo itd robia pracaownicy
                          naukowi. co prawda system - cokowliek to oznacza - pozwala na to, jednak to dr
                          X,Y i Z wstawiaja trojki tam gdzie skali brakowaloby, bo jest tak zle. i tak,
                          mozna argumentowac ze nastepni sie znajda kotrzy przyjda na to miejsce, ale to
                          jest argument slaby wedle mnie. nie widze powodu dla ktorego mam dawac dupy,
                          tylko dlatego ze jest kto inny ktory swa dupe wypnie jeszcze entuzjastyczniej.

                          2. co do roszczeniowosci to zalezy co mamy na mysli. jesli student, placacy za
                          studia, idzie do dziekanatu a tam obrazona biurwa siedzi i fuczy, to student
                          powienien zadac lepszej obslugi. jesli przychodzi i chce lepszej oceny (mnie do
                          lez rozsmieszaja 50latki i latkowie ktorzy przychodza i prosza: Panie
                          profesooooooorzeeee, a moze by tak trooooojkeeeeee. bo ja mam ciezko, pod gorke,
                          stary jestem itd itd. smieje sie przy nich i prosto im w twarz, ale to nie
                          przeszkadza im i jeszce bardziej przeciagaja samogloski w 'panie profesorze' i
                          jesli na tym polega roszczeniowosc, to patrz pkt. 1. ale nie rozciagalbym tego
                          wszytskiego na zycie spoleczne w ogole, a przynajmniej argumentowalbym ze to
                          bardizej skomplikowane.

                          3. w rzeczywistosci ja nie oceniam, a jelsi oceniam, to co innego. oceniam
                          narzekanie i wyklinianie na studentow, ktorzy placa rachunki bumcykcyka. nbo
                          przeciez strasznie fajnie jest krytykowac system, bedac jednoczesnie jego
                          beneficjentem.

                          i do tego dodam diwe rzeczy. skoro sie zgadzamy, ze nie wszystcy sa genialni i
                          nie musza byc, to nawet te polmatolki moga skorzystac z nauczania bumcykcyka, a
                          tenze bumcykcyk powienien zrobic wszystko zeby oni skorzystali (dostosowac swoje
                          wyklady, zajecia itd itd). druga rzecz. a druga rzecz to mam wrazenie,
                          bumcykycku, zes sfrustrowany tym wszystkim i czesc tych frustracji wylewasz na
                          tych, ktorych nie potrafisz zachecic do tego zeby cie posluchali.

                          dostanie mi sie nie?
                          • flamengista Panowie, proszę o cd... 07.11.08, 14:04
                            Patrzę na Waszą dyskusję i muszę powiedzieć, że dawno się tak nie uśmiałem
                            czytając posty na tym forum.

                            A maksymę dalataty:

                            "nie widzę powodu dla którego mam dawać dupy, tylko dlatego ze jest kto inny
                            który swa dupę wypnie jeszcze entuzjastyczniej"

                            to chyba oprawię w ramki i powieszę nad biurkiem na uczelni;)
                            • dalatata Re: Panowie, proszę o cd... 07.11.08, 15:23
                              cala przyjemnosc po mojej stronie.
                          • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 08.11.08, 21:16
                            dalatata napisał:

                            > przperaszam, dla mnie ta szlachta to byli pracownicy naukowi i to > oni moga
                            sie uniesc honorem.

                            Nie, nie, nie. Doktorów jest nadmiar, różne uczelnie wypuszczają ich multum,
                            zwłaszcza na prowincji. Robią doktora z wolnej stopy różni podtatusiali
                            urzędnicy i niewyżyte Panie (bez obrażania kogokolwiek), często po tym sukcesie
                            życiowym pałają chęcią kariery naukowej w fazie 'późnej dojrzałości' (sam znam 3
                            przypadki) i ZAWSZE przyjdą na etat do prywaciarza, nawet za grosze. Ci ludzie
                            nie mają pojęcia o dydaktyce, standardach, niestety często także o swojej
                            dyscyplinie. TO SZCZYT NAIWNOŚCI twierdzić, że winę za zapaść poziomu dydaktyki
                            u prywaciarzy ponosi kadra naukowa!

                            > nie widze powodu dla ktorego mam dawac dupy, tylko dlatego ze jest > kto inny
                            ktory swa dupe wypnie jeszcze entuzjastyczniej.

                            No cóż, w słynnym dziele "My dzieci z dworca ZOO" młodociane narkomanki z
                            Berlina mierzyły swoje upodlenie w skali 'obciąganie klientowi ręką', 'robienie
                            Francuza', i normalny seks (ekstremum na końcu skali). Myślę, że każdy naukowiec
                            w Polsce parający się dydaktyką jest niejako w sytuacji tych narkomanek, bo
                            JAKOŚ się upadla. Nawet jeśli pracuje na szacownym uniwersytecie państwowym, ma
                            do czynienia ze studentami płatnymi, których poziom nie odbiega specjalnie od
                            tych studiujących u prywaciarza. I raczej nie oblewa 98% z nich, co powinien
                            zrobić, gdyby chciał zachować czystość swojej postawy dydaktycznej. Najczęściej
                            po prostu zaniża poziom i przepuszcza. Także, odnosząc się do wypowiedzi
                            dalataty, twierdzę, że prawie każdy naukowiec daje dziś dupy, a jeśli już chcemy
                            to wartościować, to może nie zastanawiajmy się nad tym kto się bardziej
                            entuzjastycznie wypina, tylko kto obciąga ręką z zamkniętymi oczami, a kto się
                            publicznie pieprzy z figurami. To jest właściwa skala porównań! Siebie widzę
                            raczej w pierwszej grupie... ;-)

                            > jelsi oceniam, to co innego. oceniam narzekanie i wyklinianie na
                            > studentow, ktorzy placa rachunki bumcykcyka. no bo przeciez
                            > strasznie fajnie jest krytykowac system, bedac jednoczesnie jego
                            > beneficjentem.

                            Tiaaaaa. A jednostka ruszy bryłę z posad świata, no nie?!

                            Żadnego systemu nie obaliły jeszcze jednostki. Wałęsa był częścią RUCHU
                            SPOŁECZNEGO, podobnie Piłsudski na czele pierwszej kadrowej, i inni. Ja nie
                            zamierzam poświęcić życia na obalanie systemu chorej edukacji w Polsce, nie mam
                            zresztą na to pieniędzy, a napadać na pociągi wzorem Marszałka nie zamierzam.

                            Zresztą, dam jeszcze jedną paralelę, bo mnie to gadanie już serdecznie wkurza.
                            Przypomina mi nieco orzeczenie sądu w Łodzi, który na roszczenie mojej rodziny o
                            zwrot kamienicy na Piotrkowskiej orzekł, że w 1952 r. kiedy miasto formalnie
                            przejęło nieruchomość, babka mogła na piśmie zaprotestować. Skoro tego nie
                            zrobiła, wywodził sąd, to znaczy, że zajęcie kamienicy zaakceptowała i zwrot
                            jest nienależny. Tym, że w 1952r. trzy czwarte rodziny siedziało w więzieniu i
                            pisząc protest babka niechybnie również natychmiast by tam trafiła, sąd się nie
                            przejmował w swym orzeczeniu, bo i po co?

                            Łatwo jest wymagać od innych niezłomności honorowej i etycznej grzejąc wygodną
                            ławę w UK na stanowisku profesora.

                            > i do tego dodam diwe rzeczy. skoro sie zgadzamy, ze nie wszystcy
                            > sa genialni i nie musza byc, to nawet te polmatolki moga
                            > skorzystac z nauczania bumcykcyka, a tenze bumcykcyk powienien
                            > zrobic wszystko zeby oni skorzystali (dostosowac swoje
                            > wyklady, zajecia itd itd)

                            Jak dostosować niby? Jak oni nie znają podstaw ortografii, matematyki,
                            abstrakcyjnego myślenia etc.? Mam robić wykłady o aktualnych promocjach w
                            hipermarkecie, czy może nauczać praktycznie wykładania towaru na półki w tesco,
                            bo to im się zapewne w życiu przyda???

                            > druga rzecz. a druga rzecz to mam wrazenie,
                            > bumcykycku, zes sfrustrowany tym wszystkim

                            trudno nie być sfrustrowanym gadając godzinami do tępej ściany

                            > i czesc tych frustracji wylewasz na tych, ktorych nie potrafisz
                            > zachecic do tego zeby cie posluchali.

                            ależ ja od nikogo na forum niczego nie chcę! trzeba zmienić system edukacji
                            wyższej w Polsce, to przecież nie zależy od pojedynczych niedecyzyjnych ludzi nauki

                            > dostanie mi sie nie?

                            ;-)
                            • dalatata Re: Ja hipokryta? 08.11.08, 22:04
                              bardzo przepraszam - jednak teksty typu - mysmy tylko wykonywali rozkazy juz
                              odrzucilismy jako usprawiedlwienie. prywaciarz dazy do maksymalizacji zysku. od
                              ciebie jako naukowca wymagam standardu profesjonalnego, nie od wlasciela szkoly.

                              ruszy, nie ruszy, jest mi obojetne. wszystko co mowie to to, ze mi sie nie
                              podoba krytykowanie systemu ktorego sie jest beneficjentem, jak powiedzialem. i
                              argumenty typu walki z wiatrakami itd mnie nie przekonuja. skoro bagienko placi
                              za rachunki, to udawajmy ze to kapiel z babelkami.

                              i powtarzam: mnie wcale nie preszkadzaja ani szkoly prywatne, ani przepuszczanie
                              studentow, ja to jestem w stanie zrozumiec. przeszkadza mi robienie tego i
                              krytykowanie tychze studentow za to ze sa glupi, a pracodawnce za to ze jest
                              chamem. toz to hipokryzja na 100 fajerek.

                              mysmy juz tu mieli 1000postowe dyskusje - system systemem, jednak w Polsce kazda
                              reforma zostanie obalona praktykami zawodowymi naszych pracwonikow naukowcyh. z
                              calym szacunkiem bumcykcyku, ale zacznij od siebie, a potem krytykuj innych.
                              • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 08.11.08, 23:02
                                Panie dalatato, wytłumacz mi proszę, czy stosunkowo wysokie standardy egzaminów
                                na prawo jazdy w państwowych ośrodkach egzaminacyjnych są osiągane poprzez
                                SYSTEM (kamery na placu manewrowym, nieustanne kontrole przebiegu egzaminów,
                                łapówki kontrolowane itp.), czy może poprzez APELE O HONOR I ETYKĘ ZAWODOWĄ,
                                kierowane przez władze do egzaminatorów?

                                • dalatata Re: Ja hipokryta? 08.11.08, 23:53
                                  nie mam pojecia, nie znam sie na prawach jazdy, egzaminach i placach
                                  manewrowych. natomiast rozumiem z implikacji, ze w szkole w ktorej pracuje
                                  bumcykcyk problemem jest zdawanie egzaminu za lapowki tak? do tego zmierza analogia?

                                  Bo jesli nie, to co? kamery w salach wykladowych bedziemy instalowac? czy pod
                                  stolem egzaminacyjnym beda siedziec inspektorzy CK i sprawdzac czy student II
                                  roku wprowadzenia do metod badawczych odpowiada na pytania wystaraczajaco dobrze?

                                  jesli jest jakikowliek zawod w ktorym wlasnie ja oczekuje pewnego etosu
                                  zachowan, to wlasnie uczelnie wyzsze. my mamy niesamowita wladze - mozemy
                                  dowolnego studenta oblac i dowolnego studenta przepuscic - zawsze sie znajdzie
                                  uzasadnienie. a problemem polskiej nauki jest wlasnie to, ze tego etosu nie ma.
                                  ze plagiat, nieprzygotowanie, nieczytanie prac podopiecznych, spoznianie sie,
                                  odwolywanie zajec jest praktyka codzienna.

                                  wiem, zaraz uslysze ze system pozwala. rozumiem, ze gdyby w kodeksie karnym nie
                                  bylo zakazane morderstwo, to bysmy chodzili po ulicach podcinajac sobie gardla
                                  tak? fantastycznie zwalic swoja nieczuciwosc, frustracje, tumiwisizm na system.

                                  przepusczam barana - ale to nic ze inny sie napracowal, system mi pozwala; nie
                                  przyszledelm na zajecia - pestka, system mi pozwala....mnie ta logika nie
                                  odpowiada.
                                  • charioteer Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 00:35
                                    dalatata napisał:

                                    > Bo jesli nie, to co? kamery w salach wykladowych bedziemy instalowac? czy pod
                                    > stolem egzaminacyjnym beda siedziec inspektorzy CK

                                    Tym sie zajmuje PKA, a raczej powinna sie zajmowac, bo w praktyce nie ma takich
                                    mozliwosci.

                                    O ile dobrze pamietam, to w UK, jak tworzono nowa uczelnie, to jej absolwenci
                                    przez jakis czas musieli zdawac egzaminy w innej uczelni o uznanym prestizu. To
                                    byla jakas forma kontroli poziomu i rzeczywistych umiejetnosci absolwentow. W
                                    Polsce wszystkie nowe szkoly i szkolki zostaly puszczone na zywiol, bez
                                    jakiejkolwiek kontroli rzeczywistych umiejetnosci absolwentow.
                                    • dalatata Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 16:10
                                      o tych egzaminach na innej uczelni w UK nic mi nie wiadomo. u nas jest
                                      rozbudowany (choc calkowicie fikcyjny zreszta) system kontroli jakosci
                                      polegajacy na sprawdzaniu calosci dokumentacji. to czego uczymy nie ma
                                      najmniejszego znaczenia dopoty dopoki wszystko w papierach sie zgada.
                                      • charioteer Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 16:21
                                        Takie byly poczatki redbrick universities. Poczatkowo przygotowywaly tylko
                                        studentow, a stopien nadawala inna uczelnia. To w sumie stara historia. Kiedy
                                        powstawaly nowsze uniwersytety, albo dotychczasowe politechniki przeksztalcaly
                                        sie w uniwersytety, stopnie tez byly nadawane zewnetrznie, zanim same nie
                                        uzyskaly uprawnien. Dalej nie chce mi sie szukac.
                                  • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 00:54
                                    Rygorystyczny system kontroli jakości egzaminów na prawo jazdy sprawia, że
                                    trudno coś tam zachachmęcić. Ośrodków egzaminacyjnych jest mało (w Warszawie
                                    były niedawno tylko dwa), a nad zachowaniem standardów dba się codziennie w
                                    sposób systemowy, tzn. wprowadzając takie warunki przebiegu egzaminów, aby nie
                                    można było oszukać, obniżyć wymagań, przymknąć oka, czy wziąć łapówki.

                                    W szkolnictwie wyższym można łatwo osiągnąć te same efekty, blokując zgodę na
                                    funkcjonowanie prywatnych Shitwater University kształcących pseudohumanistów.
                                    Wystarczy jedna administracyjna decyzja, daleko bardziej skuteczna niż setki
                                    apeli do sumień Dalataty, toquevilla i innych marzycieli-pięknoduchów. Jakoś w
                                    RFN, UK i innych krajach zachodniej Europy Pan Mietek z Panią Stefą nie mogą
                                    sobie po zamknięciu szczęki na bazarze ot tak otworzyć szkoły wyższej jako
                                    kolejnego biznesu. A u nas mogą... wystarczy kupić paru leśnych dziadków do
                                    minimum kadrowego.

                                    Ja w ogóle nie rozumiem odwołań do etosu. To jest myślenie magiczne! Etos i
                                    normy moralne moga być dopełnieniem norm prawnych, ale ich nie zastąpią. Wiem,
                                    że w UK prawo zwyczajowe i konwenanse zastępują nawet spisaną konstytucję, no
                                    ale my mówimy o Polsce! Lata spędzone w UK nie powinny przesłaniać Dalatacie
                                    różnic kulturowych między tradycją anglosaską a Europą kontynentalną. Tutaj ramy
                                    działań człowieka wyznacza prawo stanowione - obowiązuje wzór niemiecki ścisłego
                                    precyzowania co wolno, a co nie, i egzekwowania tych norm przez suwerena
                                    (państwo). Uff... wyraziłem się wreszcie jasno?

                                    > wiem, zaraz uslysze ze system pozwala. rozumiem, ze gdyby w
                                    > kodeksie karnym nie bylo zakazane morderstwo, to bysmy chodzili po > ulicach
                                    podcinajac sobie gardla, tak?

                                    TAK! Wystarczy popatrzeć, co się dzieje na ulicach po jakiejś klęsce żywiołowej,
                                    gdy policja nagle znika (np. Nowy Orlean po huraganie Katrina). Rabunki sklepów
                                    i mieszkań, gwałty i dzicz. Niestety, taka jest natura człowieka, że gdy znika
                                    państwowy przymus, rozpoczyna się namacalny dyktat teorii Darwina. Awaria kamer
                                    na placu manewrowym powoduje natychmiastowe podniesienie zdawalności aplikantów
                                    na prawo jazdy i dziwny wzrost zamożności egzaminatorów... Tak po prostu jest i
                                    nie chce być inaczej. Zamiast udawać, że magiczny etos pracy coś zmieni, po
                                    prostu zakażmy tego całego edukacyjnego shitu i będzie po sprawie. Ja się
                                    chętnie zgodzę na utratę dochodów z Zagłoba University jeśli będzie to
                                    skorelowane z zamknięciem wszystkich tego typu szkół.
                                    • tocqueville Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 11:26
                                      > wiem, zaraz uslysze ze system pozwala. rozumiem, ze gdyby w
                                      > kodeksie karnym nie bylo zakazane morderstwo, to bysmy chodzili po > ulicach
                                      podcinajac sobie gardla, tak?

                                      "TAK! (...) Niestety, taka jest natura człowieka, że gdy znika państwowy przymus"

                                      Bumcykcyku - gdyby zniknął zapis w kodeksie o karze śmierci chodziłbyś po
                                      ulicach i podrzynał ludziom gardła? Tylko ten zapis cię powstrzymuje? Jedynie
                                      państwowy przymus?
                                      • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 13:58
                                        Ja bym nikomu gardła nie poderżnął, ale znam paru, co i owszem. Nie możesz
                                        przenosić na całe społeczeństwo norm i wzorców elitarnej grupy społecznej, do
                                        której przynależysz.
                                        • tocqueville Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 14:16
                                          Myslę, że "paru takich", o których piszesz państwowy przepis też często nie
                                          powstrzymuje.
                                          chodziło mi oto, że nie wszystkie działania człowieka sa determinowane wyłącznie
                                          przez przepisy prawa. Jest jeszcze etyka, wychowanie, religijność itd.
                                          • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 14:24
                                            Ależ wiadomo, że nie powstrzymuje. Jednak fakt, że jest pełno piratów drogowych
                                            nie powinien nas skłaniać do likwidacji kodeksu drogowego.

                                            A prawo może także stymulować bądź blokować pewne procesy w społeczeństwie.
                                            Jeśli prawnie dopuścisz bigamię, zaręczam ci, że kandydatów na posiadaczy kilku
                                            żon w Polsce nie zabraknie. Również wśród ochrzczonych rzymskich katolików :)
                                            • tocqueville Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 16:07
                                              "Jeśli prawnie dopuścisz bigamię, zaręczam ci, że kandydatów na posiadaczy kilku
                                              żon w Polsce nie zabraknie".

                                              ale właściwie co złego w bigamii - opartej na świadomym wyborze?
                                        • dalatata Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 16:34
                                          bumcykcyk2 napisał:

                                          > Ja bym nikomu gardła nie poderżnął, ale znam paru, co i owszem. Nie możesz
                                          > przenosić na całe społeczeństwo norm i wzorców elitarnej grupy społecznej, do
                                          > której przynależysz.

                                          ale wlasnie to ta elitarna grupa uczy, do cholery!! to wlasnie o to chodzi. nie
                                          da sie byc elitarnym w wypadku morderstw, ale jak juz przychodzi do uczciwwosci
                                          na egzaminach, to juz nie trzeba.
                                          • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 19:51
                                            dalatata napisał:

                                            > ale jak juz przychodzi do uczciwwosci na egzaminach, to juz nie
                                            > trzeba.

                                            pitu pitu

                                            Kolega był bezkompromisowy na egzaminach i po semestrze po prostu mu PODZIĘKOWANO.

                                    • dalatata Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 16:18
                                      no wiec po raz kolejny: mnie nie preszkadzaja pseudohumanisci, ani szkola
                                      otwarta przez pania Stefe. nie pracowalbym w niej, ale to moj wybor. nie widze
                                      tez powodu zeby zakacywac takim szkolom, jelsi absolwenci znajduja zatrudnienie
                                      na lokalnym rynku.

                                      nie wiem jak jest w krajach Europy zachodniej, w UK szkolnictwo wyzsze
                                      praktycznie cale jest panstwowe, problem nie istnieje. natomiast nie istnieje
                                      rowniez zaden system kotntorli jakosci. system brytyjski opiera sie na
                                      profesjonalizmie tych, ktorzy ucza. i tyle. glownie dlatego ze taki system
                                      jakosci nie moze powstac.

                                      myslenie magiczne to to moze jest jednak nie zmieni to tego, ze jak sie puscza
                                      becwalow na egzaminie, to odpowiedzialnosc jest tego, ktory to robi. i juz.
                                      • bumcykcyk2 Re: Ja hipokryta? 09.11.08, 20:15
                                        No różnimy się i już. Moim zdaniem lepiej likwidować przyczyny niż leczyć
                                        skutki. Medycyną ludową...
                • tocqueville kompletnie cie nie rozumiem 07.11.08, 08:50
                  skoro się tak męczysz pracą z głąbami to zrezygnuj.
                  Narzekasz na produkcję absolwentów, którą sam tworzysz.
                  jeśli masz takie doświadczenia z tej uczelni, to po prostu nie bierz tam godzin
                  Odejdziesz ty i inni, to uczelnia padnie.
                  Niestety udajesz idealistę jednocześnie czerpiąc profity z sytuacji, która jest
                  wg ciebie patologiczna.

                  Obecnie tacy studenci na których narzekasz są dla słabo opłacanej kadry
                  naukowo-dydaktycznej w naszym kraju nadzieją na zarobek, który powoli im
                  rozwijać się naukowo, nie mówiąc o utrzymaniu rodziny.




                  • charioteer OT 07.11.08, 08:57
                    tocqueville napisał:

                    > Obecnie tacy studenci na których narzekasz są dla słabo opłacanej kadry
                    > naukowo-dydaktycznej w naszym kraju nadzieją na zarobek, który powoli im
                    > rozwijać się naukowo, nie mówiąc o utrzymaniu rodziny.

                    I uwazasz, ze to zdrowe, normalne i godne pochwalenia? Dla mnie to argument,
                    zeby te szkolki pozamykac.

                    BTW Nie pracuje na etat ani na zadna inna umowe na zadnej uczelni prywatnej.
                    • dalatata Re: OT 07.11.08, 09:40
                      wydaje mi sie, ze wlasnie o tym tocq napisal, a i ja sugerowalem - po co
                      narzekac na prdukcje tumanow, skoro sie ich produkuje.

                      a czy zamknac czy nie, to sprawa jest zupelnie inna. i bynajmniej nie taka
                      oczywista.
                    • tocqueville Re: OT 07.11.08, 14:01
                      No widzisz - nie pracujesz na uczelni prywatnej, czyli wnioskuję, że twoja
                      pensja pochodzi z budżetu. To bardzo wygodne wygłaszać stanowcze sądy z ciepłej
                      państwowej posady.
                      Powtarzam - wprowadźmy równe zasady dla państwowych i prywatnych i zobaczymy,
                      gdzie będzie wyższy poziom. No chyba, że jesteś z tej opcji, która tak grzmiała
                      przeciw komercjalizacji szpitali.
                      • flamengista ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 14:11
                        Przede wszystkim - dajmy kierownikom katedr, dziekanom i rektorom państwowych
                        uczelni REALNE instrumenty, by wymóc na swoich pracownikach większy wysiłek w
                        pracy naukowej i przede wszystkim - dydaktycznej.

                        Bo obecnie bardzo trudno jest zapędzić niektórych do roboty, a możliwości
                        dyscyplinowania ich są niemal zerowe. Nawet nie wiesz, jak trudno zwolnić
                        pracownika na uczelni państwowej, mimo niewątpliwych "zasług".
                        • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 14:32
                          Dajmy? Ale kto ma dać?
                          to chyba dotyczy tylko państwowych (ten brak narzędzi).

                          no widzisz - pracownik państwowej uczelni X, z pensją z budżetu, trudno
                          usuwalny, mający na uczelni ustawowo zagwarantowany nabór lepszych studentów
                          (pokrycie czesnego z budżetu) może z wyższością prawić morały temu, kto pracuje
                          na prywatnej i martwi się naborem (bo od tego zależą nie tylko jego dochody, ale
                          i fakt czy starczy dla niego godzin na etat).
                          • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 17:30
                            Ja tobie z wyzszoscia moraly prawie? Jakby prywatne beda mialy lepsza kadre, to
                            przejelyby CALY rynek ksztalcenia niestacjonarnego, a jakos do tego daleko.
                            Student niestacjonarny, tak dla przypomnienia, placi za wlasne studia z wlasnej
                            kieszeni.

                            O zmartwieniach prywaciarzy moze mnie w tonie wyzszosci nie pouczaj. Znam
                            przypadki zwolnien na uczelni panstwowej, bo nie starczylo godzin na etat. Idzie
                            niz i w takiej stytuacji ustawa nikogo nie chroni, a studenci glosuja nogami.
                            • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 17:46
                              Po pierwsze powtarzam po raz któryś - nie ma rynku. uczelnie państwowe mają
                              DOPŁATY z budżetu pokrywającego część czesnego na zaocznych dzięki czemu moją
                              zaoferować je w taniej. Czyli niższa cen jest atutem państwowych.
                              Drugim powodem jest prestiżu dyplomu jakim kuszą uznane uczelnie państwowe.
                              Nie wspomnę już jak kontrowersyjne jest prowadzenie studiów płatnych przez
                              uczelnie państwowe, bo tym samym co jest właściwie różni od prywatnych? Że
                              pracownicy są opłacani z podatków?

                              • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 17:59
                                Nie nudz.

                                Po pierwsze, budzet do zaocznych juz nie doplaca.

                                Po drugie, na prestiz pracuje sie latami. Jak prywaciarz przez kilkanascie lat
                                nic nie robil, tylko kosil kase, a teraz placze, ze nie ma prestizu, to niech
                                spada na drzewo.

                                Po trzecie, rynku pracy tez twoim zdaniem nie ma? Rynek pracy nie chce
                                absolwentow szkol prywatnych. Do parzenia kawy - tak, do obslugi sekretariatu - nie.

                                Po czwarte, przestan sie uzalac nad ciezka dola prywaciarza, ktory jest
                                dyskryminowany, bo nie dostaje pieniedzy z budzetu. To wszystko, o czym tu
                                piszemy, w rownym stopniu dotyczy prywatnych fabryk dyplomow, panstwowych PWSZ,
                                niektorych prowincjonalnych akademii madrosci wszelakiej (panstwowych),
                                niektorych instytutow na renomowanych uczelniach (panstwowych). Autentycznie
                                znam kierunek na uczelni panstwowej, i to takiej uczelni z gornej polki, ktorego
                                osobliwoscia bylo to, ze masowo uciekali stamtad najzdolniejsi studenci. Jezeli
                                uwazasz, ze kasa z budzetu automatycznie przeklada sie na madrosc, to jestes w
                                grubym bledzie.
                                • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 08.11.08, 09:03
                                  prywaciarz też dostaje z budżetu, od tego należałoby zacząć...
                                  ale w związku z 2. - dlaczego prywaciarze nie zainwestowali w
                                  uczelnie zysków z prawie 10 lat prosperity na rynku eduakacyjnym???
                                  mogli kusić prestiżem...ale łatwiej było skonsumować zyski...
                                  • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 08.11.08, 16:59
                                    Ale co prywaciarz dostaje z budżetu???
                                    • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 08.11.08, 20:03
                                      orzeszki arachidowe???
                                      • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 08.11.08, 20:05
                                        A to jakies zoologiczne skojarzenie? ;-)
                                        • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 08.11.08, 20:16
                                          jeszcze nie wiem :-)
                              • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 08.11.08, 09:00
                                no to niech prywatne kuszą prestiżem dyplomów...
                                przecież już wiele razy dyskutowaliśmy tę kwestię i sporo osób
                                pokazywało ci, że twoja wizja jest daleka w wielu aspektach od
                                rzeczywistości, no ale tocqueville z upartością sinusoidy powraca do
                                tematu... ;-)
                          • rilian Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 08:49
                            tak pieprzysz, że aż smutno. oblężona twierdza uczelni prywatnych. prawie jak
                            toruń jednego redemptorysty.

                            przed paroma tygodniami musiałem obciąć etaty paru dobrym znajomym, bo nie ma
                            studentów i nie ma godzin. dyrektoruję na jednej z tych brzydkich uczelni
                            państwowych.
                            • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 13:39
                              wybacz, ale zabieram głos zazwyczaj tylko w reakcji na pojawiające się tu od
                              czasu do czasu tezy "prywatne - zlikwidować".
                              widzisz - uczelnia gdzie piastujesz dyrektorskie stanowisko może sobie na
                              pierwszej stronie www rzucić tekst: "zapraszamy na bezpłatne studia" - czyli
                              dziwi mnie fakt, że jak piszesz "nie ma studentów i nie ma godzin".
                              • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 13:54
                                tocqueville napisał:

                                > dziwi mnie fakt, że jak piszesz "nie ma studentów i nie ma godzin".

                                NIE MA, bo sie NIE URODZILI 20 lat temu. Naprawde masz problem.
                                • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:13
                                  charioteer mm wrażenie, że, pisząc kolokwialnie ,trochę na mnie "siadłeś" :)
                                  Mozesz mi zarzucac monotematycznośc, ale twoje "prywatne do likwidacji" też nie
                                  jest lepsze. :)
                                  • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:19
                                    Nie masz przypadkiem wrazenia, ze twoja odpowiedz jest jakby nie na temat? Twoja
                                    doktryna zapomniala uwzglednic czynnik niedoboru klientow - o tym bylo w moim
                                    poscie. No wygodnie mi sie na tobie siedzi poki co ;-)

                                    tocqueville napisał:

                                    > charioteer mm wrażenie, że, pisząc kolokwialnie ,trochę na mnie "siadłeś" :)
                                    > Mozesz mi zarzucac monotematycznośc, ale twoje "prywatne do likwidacji" też nie
                                    > jest lepsze. :)
                                    • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:04
                                      Napiszę ci tak. U mnie na uczelni prywatnej była bardzo dobry nabór - na
                                      licencjaty nawet większy niż w tamtym roku (mam wrażenie, że w ogóle
                                      magisterskie chyba nieco tracą popularność). I co ty na to?
                                      A może to znaczy, że prawa rynku jakoś zaczynają działać?
                                      • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:11
                                        Dla mnie to znaczy tylko tyle, ze twoje teorie o prawnym uposledzeniu i
                                        finansowej dyskryminacji szkol prywatnych nie trzymaja sie kupy. Sam podajesz
                                        dowod na to, ze te hamulce jakos nie hamuja rozwoju szkol prywatnych.
                                        • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:23
                                          Te mechanizmy utrudniają walkę o najlepszych studentów - o to mi tylko chodziło.
                                          aby uczelnia prywatna mogła przetrwać musi przyjmować także szereg osób
                                          ewidentnie słabych (aby zapewnić możliwości rozwoju najlepszym) i przez to
                                          trudno i jej osiągnąć taki poziom jaki od niej wymagasz (błędne koło) - pisałem
                                          już o tym wielokrotnie.
                                          Mam wrażenie, że i my kręciły się w kółko.
                                          dla nie liczba przyjętych studentów jest tylko jednym z kryteriów sukcesu.
                                          • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:25
                                            Krecimy sie w kolko. Zaraz powiesz, ze uczelnia prywatna musi dawac matolom
                                            stopnie za nic, tylko dlatego, ze placili czesne przez 6 semestrow. Nie
                                            przyjmuje takiej logiki.
                                          • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:35
                                            biedna ta prywatna uczelnia, przyjmuje masę kiepskich, by uchowało się kilku
                                            geniuszy, toż to misja nad misjami...i dlatego też prywatna uczelnia lekką ręką
                                            wydaje masę dyplomów kiepskich - by geniusze mieli też kiepski dyplom...
                                            to, co widziałem dotąd, to było głównie ciągnięcie kasy... i tyle, a na każdym
                                            kroku były jakieś niedociągnięcia, które na przykład na państwowych uczelniach
                                            PAK-a bezlitośnie tępi, a na prywatnych dziwnym trafem przepuszcza, ale nic to,
                                            prawda?
                                      • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:12
                                        jakby tpo powiedzieć... hm, a może jest tak, że właśnie na tej twojej prywatnej
                                        uczelni jest najłatwiej zrobić ten licencjat??? nie bierzesz tego pod uwagę,
                                        prawda??? ja też nie, bo nie znam twojej prywatnej uczelni. Ale widzisz, moje
                                        doświadczenia są takie, że na mojej państwowej nie radzą sobie na studiach II
                                        stopnia ci z licencjatem z uczelni prywatnej, gdzie kiedyś pracowałem i
                                        wykruszają się... wolą gdzieś zapłacić na prywatnej i "skończyć" studia...
                                        (prywatna gdzie obecnie pracuję, nie ma tego problemu, bo ma studia II
                                        stopnia...). Może lepiej otworzyć oczy na świat dookoła???
                              • bumcykcyk2 Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:04
                                tocqueville napisał:

                                > widzisz - uczelnia gdzie piastujesz dyrektorskie stanowisko może
                                > sobie na pierwszej stronie www rzucić tekst: "zapraszamy na
                                > bezpłatne studia" - czyli dziwi mnie fakt, że jak piszesz "nie ma
                                > studentów i nie ma godzin".

                                Oj, wykazujesz całkowite niezrozumienie tematu. Państwowa uczelnia aby się
                                utrzymać MUSI mieć określoną liczbę studentów płatnych. Pracuję w instytucie,
                                gdzie dziekan powiedział nam otwarcie - "albo przyjmiecie tyle i tyle studentów
                                na płatne, albo was ciupasem i w krótkich abcugach zlikwiduję, bo dokładać do
                                was nie będę."
                                • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:11
                                  zaraz na mnie nakrzyczycie ale ja wlasnie tego nie rozumiem.
                                  skoro państwowa to dlaczego ma mieć płatne studia?
                                  W szpitalu państwowym nie ma płatnych wizyt (tzn. oficjalnie).
                                  Cały czas chodzi mi tylko o jednolite zasady.
                                  • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:11
                                    Tzn nie w szpitalu tylko w przychodni.
                                  • bumcykcyk2 Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:18
                                    No jeśli państwowa ma nie mieć płatnych studiów (czemu nie? proszę bardzo!), to
                                    jednocześnie w ogóle i wszędzie zlikwidujmy studia ZAOCZNE, bo ja dalibóg nie
                                    wiem, jak można się CZEGOKOLWIEK nauczyć w cztery dni w miesiącu.

                                    Ale wtedy cienko byś śpiewał jako apologeta prywatnych, bo one by z płatnych
                                    dziennych i wieczorowych raczej nie wyżyły.
                                    • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:16
                                      ej likwidatorzy :)
                                      prywatne zlikwidować, zaoczne zlikwidować? co jeszcze zabronić?
                                      a właściwie co to kogo obchodzi, ze ktoś chce płacić za studia zaoczne?
                                      nadopiekuńczy jesteście?
                                      A ile się można nauczyć na 4 godzinnym szkoleniu, za który się płaci 500 zł?
                                      Takie też chcecie zlikwidować Panowie?

                                      Nie porównujcie faktu, że ktoś sobie od czasu do czasu wykupi badania krwi za 10
                                      zł z wielkim z prowadzenie studiów dla kilku tysięcy osób równoległe do tzw.
                                      bezpłatnych.
                                      I jeszcze jedno: czym się różni uczelnia X prowadząca studia płatne od innej
                                      uczelni Y prowadzącej studia płatne: dlaczego pierwsza jest nazywana publiczną a
                                      druga niepubliczną? może ktoś mądry wyjaśni
                                      • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:28
                                        ech...
                                        nikt tu chyba serio nie mówi o likwidacji i są to raczej metafory stanu
                                        szkolnictwa prywatnego w ojczyźnie (wcześniej, przypomnę, już zlikwidowaliśmy
                                        szkolnictwo państwowe, więc trzeba się było zabrać za to, co zostało...). A
                                        poważnie, hm - ciekaw jaką gałąź nauki reprezentujesz, gdyż twoja odporność na
                                        argumenty jest godna podziwu i zazdrości, podobnie jak zdolność do
                                        nieodpowiadania na trudne dla przyjętej doktryny pytania...

                                        a co do ostatniego pytania (choć w dobrej wierze przyjmuję, że to taka
                                        prowokacja, to jednak odpowiem) - ano tym, że w prywatnej kasa idzie do kieszeni
                                        szefa, który np. wykupuje później za nią pół miasta (znam taki przypadek), a w
                                        państwowej idzie na badania i rozwój.
                                        • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:34
                                          "A poważnie, hm - ciekaw jaką gałąź nauki reprezentujesz, gdyż twoja odporność
                                          na argumenty jest godna podziwu i zazdrości, podobnie jak zdolność do
                                          nieodpowiadania na trudne dla przyjętej doktryny pytania...

                                          - dziwne, bo pomyślałem to samo o oponentach :)
                                          może po prostu nadajemy w innych językach - zresztą obie strony nie są
                                          obiektywne, związane etatowo z takim typem uczelni jakiego bronią
                                          - muszę to przemyśleć, bo moje stanowisko wydaje się jasne, proste, logicznie
                                          spójne, a jednocześnie nie ma mocy przebicia - może jednak gdzieś jest błąd w
                                          argumentacji :)
                                          no offence
                                          • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:39
                                            :-)
                                            ale widzisz, przeoczyłeś (przez przypadek ;-) i z otwartości poznawczej), że
                                            kilka razy zaznaczałem, iż pracowałem i pracuję na prywatnej uczelni..., więc
                                            czego bronię, gdzie moja strona barykady... po prostu widziałem już to i owo w
                                            kilku miejscach.
                                            • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 17:00
                                              problem ze zrozumieniem może też wynika z tego, że ja nie pracuję na uczelni
                                              prywatnej, gdzie właściciel wykupuje pół miasta z zysku z czesnego. W statucie
                                              ma sformułowanie: "uczelnia jest instytucją non-profit". Założycielem jest
                                              stowarzyszenie. Dochody przeznaczane są na rozwój i inwestycje.
                                              • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 17:09
                                                ale to raczej chlubny wyjątek (pewnie będą jeszcze ze dwa...), no i tak naprawdę
                                                nie wiesz, co tam się dzieje, bo jeśli ta firma działa od przynajmniej 15 lat, i
                                                jeśli miała tylu studentów, co inne firmy tego typu, to gdyby inwestowała,
                                                powinna być drugim ujotem...
                                                • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 17:19
                                                  w sumie wiem co się dzieje. I dlatego wydaje mi się, że twoje wyobrażenie o
                                                  niezwykłych zyskach jakie przynosi ta gałąź "biznesu" jest nieco przesadzone...:)
                                                  No chyba, ze na uczelniach, które znasz było inaczej.
                                                  • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 17:23
                                                    to możesz nie wiedzieć, uczelnia, na której kiedyś pracowałem, rzeczywiście
                                                    wykupiła pół miasta - w ciągu kilku lat, w czasach, gdy było sporo studentów i
                                                    to była główna inwestycja właściciela...
                                                  • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 17:24
                                                    no, nie jest to największe miasto... ;-), ale i nie najmniejsze, no i gdyby kasa
                                                    poszła w rozruch firmy... nie byłyby potrzebne żadne dotacje budżetowe.
                                                  • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 17:41
                                                    Jak zaczne na konferencjach spotykac naukowcow z afiliacja wyzszej Szkoly Tego i
                                                    Owego w ..., to moze uwierze. Na razie nie wierze w te inwestycje. Jak firma
                                                    powaznie traktuje swoja dzialalnosc, to przede wszystkim inwestuje w rozwoj
                                                    wlasnej kadry, a to sa naprawde smieszne pieniadze w budzecie uczelni.
                                                  • dalatata Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 18:17
                                                    z calym szacunkiem chario, ale znow dokonujesz takiego malego myku, po naszemu
                                                    sleight of hand...dowod na jakosc szkoly to udzial w konferencjach? co to za
                                                    pierdoly, pardon. od kiedy sie konferencje do czegokkowliek licza? udzial w
                                                    konfgerencjach glownie wskazuje na budzet kofnerencyjny uczelni, na niewiele wiecej.

                                                    moze jednak wprowadzimy nieco powszechniejsze rozumienie jakosci - publikacje w
                                                    porzadnych czasopismach miedzynarodowych. to co zamykamy wiekszosc polskich
                                                    szkol, szkolek i uniwerstyetow?
                                                  • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 18:46
                                                    Dalatata, sorry, ale sam tu dokonujesz takiego myku i z jednego banalnego
                                                    przykladu generalizujesz na cale szkolnictwo wyzsze. Ewidentnie masz sie ochote
                                                    poklocic :]

                                                    Rozmawialismy o inwestowaniu - w konkretnym przykladzie chodzilo o inwestowanie
                                                    szkoly w rozwoj wlasnej kadry.

                                                    Calkowity brak przedstawicieli szkol prywatnych na jakichkolwiek konferencjach
                                                    to dla mnie po prostu cos, co sie rzuca w oczy. Na tych uczelniach po prostu nic
                                                    sie nie dzieje, to sa maszynki do wyciskania pieniedzy ze studentow. Jako
                                                    pozytywny przyklad moge podac niektore prowincjonalne szkoly zawodowe, glownie
                                                    wspierane przez samorzady lokalne, ktore nie tylko wysylaja czasami pracownikow
                                                    na konferencje, ale rowniez oplacaja studia doktoranckie i przewody habilitacyjne.

                                                    Zeby nie bylo - tu masz wykaz wszystkich szkol niepublicznych z linkami do stron
                                                    domowych:
                                                    www.nauka.gov.pl/mn/index.jsp?place=Menu06&news_cat_id=951&layout=2
                                                    Niektore óczelnie sa calkiem humorystyczne. Sa tez takie, ktore organizuja
                                                    wlasne konferencje naukowe, co moze swiadczyc o tym, ze jednak jakas dzialalnosc
                                                    naukowa na tych uczelniach jest prowadzona.

                                                    Zeby nie bylo bis - sa wydzialy na duzych, panstwowych uczelniach, na ktorych
                                                    finansowanie dzialalnosci naukowej to jeden wielki skandal.
                                                  • tocqueville Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 18:52
                                                    "Calkowity brak przedstawicieli szkol prywatnych na jakichkolwiek konferencjach
                                                    to dla mnie po prostu cos, co sie rzuca w oczy."

                                                    Sa tez takie, ktore organizuja
                                                    > wlasne konferencje naukowe, co moze swiadczyc o tym, ze jednak jakas dzialalnos
                                                    > c
                                                    > naukowa na tych uczelniach jest prowadzona.

                                                    Już dawno nie czytałem takich absurdów. Uczelnie prywatne organizują
                                                    konferencje-to źle? dlatego, ze są prywatne...? Jesteś skrajnie uprzedzony i tu
                                                    nie ma miejsca na dialog.
                                                  • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 18:58
                                                    Tocqueville, sorry, wiem, ze sprzecznosci ciezko sie mieszcza w twoim systemie
                                                    pojeciowym, ale to byla proba obiektywnego przedstawienia faktow w odpowiedzi na
                                                    post Dalataty. Obiecuje, ze odpowiadajac na twoje posty bede przedstawiac tylko
                                                    jedna strone medalu i koniecznie tylko ta ciemniejsza, zeby nie psuc spojnosci
                                                    argumentacji.
                                                  • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 19:00
                                                    ALE CHARIO NIE NAPISAŁ, ŻE TO ŹLE...
                                                  • dalatata Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 19:46
                                                    Chario, ja mysle ze to jest taka polprawda. bo ty tych ludzi spotykasz, ale z
                                                    plakietkami innych, lepszych, uczelni.

                                                    wszystko co chce powiedziec to to, ze takie kryterium nie ma sensu. jest
                                                    sztuczne i mozemy wymyslec inne, pod kotre nie podpadnie 90 proc szkol polskich.
                                                    i co wtedy?

                                                    co wiecej, w Ropczycach nie ma i nie bedzie badan. i mozna sie zastanawiac czy
                                                    moze byc szkola wyzsza bez badan, ale to jest inna sprawa zupelnie (zawsze bylem
                                                    zdania, ze nie, ale dzisiaj nie jestem taki pewny). a inwestowanie w kadre,
                                                    wazna sprawa, jest czyms co mozna robic inaczej.
                                                  • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 20:02
                                                    dalatata napisał:

                                                    > Chario, ja mysle ze to jest taka polprawda. bo ty tych ludzi spotykasz, ale z
                                                    > plakietkami innych, lepszych, uczelni.

                                                    Widzisz, wlasnie chodzilo mi o to, ze te uczelnie nie inwestuja we WLASNA kadre,
                                                    tylko w pozyczona... A jest tak jak jest, bo uczelnie prywatne funkcjonuja tak,
                                                    a nie inaczej. Mozemy sie licytowac dalej, bo przeciez ja tych wszystkich ludzi
                                                    znam i wiem, kto gdzie pracuje. A pierwszoetatowa kadra u prywaciarza to moi
                                                    byli studenci - i ich nie spotykam na tych konferencjach.
                                                  • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 18:58
                                                    Dalatata - w Polsce o aktywności środowiska świadczy też jeżdżenie na
                                                    konferencje (no świadczy też o budżecie - ale to znów dowód przeciw tobie, gdyż
                                                    pokazuje, że prywatna uczelnia nie finansuje rozwoju kadry...), no ale jak
                                                    popatrzeć na twoje kryterium (z którym w pełni się zgadzam), to proszę bardzo -
                                                    jest jeszcze gorzej (poza SWPS-em, który zainwestował i kupił wielkie nazwiska
                                                    piszące wielkie książki i chwała mu za to, no ale tocqueville pisał przecież o
                                                    fałszywej indukcji na przykładzie jednej szkoły, nie ;-)
                                                  • dalatata Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 19:51
                                                    ja to akceptuje, jak juz poweidzialem. mysle jednak ze 1. kryterium aktyuwnosci
                                                    srodowiska jest problematyczne. 2. nie w kazdej psiej wolce trzeba miec od razu
                                                    aktywne srodowisko nie.
                                                  • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 19:58
                                                    pewnie, że nie, ale w takim razie nie widzę powodu, dla którego mamy pakować
                                                    kasę w Psią Wólkę... (odpowiesz, by stworzyć środowisko? na to ja - przecież
                                                    właściciel Psiej Wólki miał na to kasę i ją przejadł, więc może lepiej tę kasę
                                                    włożyć w co innego...).
                                              • bumcykcyk2 Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 20:00
                                                tocqueville napisał:

                                                > ja nie pracuję na uczelni prywatnej, gdzie właściciel wykupuje pół
                                                > miasta z zysku z czesnego. W statucie ma sformułowanie: "uczelnia
                                                > jest instytucją non-profit". Założycielem jest stowarzyszenie.
                                                > Dochody przeznaczane są na rozwój i inwestycje.

                                                Kpisz czy o drogę pytasz? Z taką naiwnością jeszcze się nie spotkałem. Każda
                                                prywatna uczelnia w Polsce jest instytucją non-profit z mocy ustawy. Między
                                                innymi dlatego nie płaci podatku dochodowego i vatu. Absolutnie nie przeszkadza
                                                to jednak wyprowadzać kasy na lewo i finansować dziwnych inwestycji.
                                                Założycielem słynnej kuźni kadr prof. Pomykały jest fundacja Innowacja,a celem
                                                tejże rozwój i inwestycje, a jakże. Na wylotówce z Warszawy na Poznań postawił
                                                zatem spory hotel, tfu przepraszam, akademik znaczy;-)
                                  • charioteer Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:26
                                    Twoja ideologia jest w powaznym konflikcie z rzeczywistoscia. W panstwowej
                                    sluzbie zdrowia placi sie za uslugi ponadstandardowe. Jak ktos nie jest
                                    ubezpieczony, to tez placi. Ja np. ostatnio za morfologie krwi do badan
                                    okresowych - nie chcialo mie sie ganiac do wyznaczonej przychodni na 7 rano na
                                    glodnego na drugi koniec miasta, skoro za pare zl mozna to zrobic w kazdej
                                    panstwowej placowce.
                                    • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 16:13
                                      tym gorzej dla rzeczywistości... ;-)
                                  • adept_ltd Re: ok, ale z pewnymi zmianami 09.11.08, 14:59
                                    o tym już też było... państwo nie pokrywa w całości kosztów funkcjonowania
                                    państwowej uczelni i już (przykład ze szpitalem też nie trafiony, gdyż
                                    oficjalnie funkcjonują tam płatne usługi).
                        • dalatata Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 15:07
                          ja podejrzewam, choc nie jestem peweien, ze oni te instrumenty maja, tyle ze
                          wola z nich nie korzystac. bo 1. sami musieliby sie wziac do roboty 2. musieliby
                          podejmowac decyzje i to a. niepopularne, b. rowniez wobec swoich
                          znajomych,dzieci, nie mowiac o sobie samych.

                          po co im ten klopot, jesli za to wszystko i tak dostana te sama forse.
                          • flamengista Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 17:56
                            Hmm. Jakby to powiedzieć... Okazuje się, że nie mają takich instrumentów. W
                            każdym razie u nas;)
                            • dalatata Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 18:43
                              mozna powiedziec wprost.

                              ja niespecjalnie wiem, na czym polegaja te instrumenty i dlaczego szef instytutu
                              nie moze wprowadzic systemu oceniania pracownikow i na dodatek przestrzegac go.
                              ja tam pracowalem w instytycie takim, gdzie nas goniono do pracy. i ludzie
                              pracowali jakos..... ale moze nie maja instrumentow
                              • babazgaga Re: ok, ale z pewnymi zmianami 07.11.08, 20:30
                                > ja niespecjalnie wiem, na czym polegaja te instrumenty i dlaczego szef instytut
                                > u
                                > nie moze wprowadzic systemu oceniania pracownikow i na dodatek przestrzegac go.

                                A ja wiem na czym te instrumenty polegają, i problemu upatruję w tym, że nad
                                dyrektorem jest jeszcze Rada Instytutu. Mam na myśli, że dyrektor nie podejmuje
                                sam z siebie decyzji, ale na wprowadzenie systemu czegokolwiek musi zgodzić się
                                Rada, a jak Radzie nie zależy na adekwatnej ocenie pracowniczej, to nie
                                przegłosuje. To znaczy - to ludzie nie chcą być rzetelnie oceniani, oczywiście
                                są wyjątki, czyli Ci, którzy nie muszą się wstydzić.
                  • bumcykcyk2 Re: kompletnie cie nie rozumiem 07.11.08, 12:20
                    Ja nie produkuję tych absolwentów, to system szkolnictwa wyższego w
                    Polsce ich tworzy. Jesteś naprawdę tak naiwny, że wierzysz w to, że
                    nie znajdą się ludzie z niskim morale gotowi udawać nauczanie na
                    podobnych "uczelniach"???
                    • tocqueville Re: kompletnie cie nie rozumiem 07.11.08, 14:03
                      Typowy argument - "gdy ja odejdę przyjdą jeszcze gorsi" :) - nie przekonuje mnie.
                      • bumcykcyk2 Re: kompletnie cie nie rozumiem 08.11.08, 23:24
                        tocqueville napisał:

                        > Typowy argument - "gdy ja odejdę przyjdą jeszcze gorsi" :) - nie
                        > przekonuje mnie.

                        Mnie przekonuje, bo znam go z autopsji (właściciel-prywaciarz gdy usiłuję
                        wydębić podwyżkę macha mi przed oczami aplikacjami o pracę przysyłanymi przez
                        różne spady)
                        • tocqueville Re: kompletnie cie nie rozumiem 09.11.08, 11:20
                          a rozumiem - poświęcasz się dla dobra sprawy :)
                          Nie obraź się, ale za komuny tak samo mówiono: "musiałem objąć to stanowisko
                          partyjne, bo gdybym odmówił, to wiecie - przyszliby gorsi, zatem wziąłem to
                          brzemię na barki"
                          • bumcykcyk2 Re: kompletnie cie nie rozumiem 09.11.08, 20:18
                            No za komuny różni ludzie różnie się moczyli w gnoju. Inaczej umoczony był
                            Mietek Moczar, a inaczej Mieczysław F. Rakowski. Ja jednak widzę różnicę, skoro
                            już chcesz operować takimi przykładami i nawiązywać do członków PZPR.
                            • tocqueville Re: kompletnie cie nie rozumiem 09.11.08, 21:33
                              ale niby jak inaczej? Rakowski jako pierwszy sekretarz chyba bardziej?
                              • bumcykcyk2 Re: kompletnie cie nie rozumiem 09.11.08, 23:20
                                No nie. Różnica jest chyba zasadnicza. Moczar był po wojnie szefem UB w Łodzi i
                                reprezentantem betonowego skrzydła partii. Rakowski był co prawda krótko
                                oficerem politycznym w LWP, ale nikogo nie wsadzał do więzień, a później przez
                                ponad 30 lat był red. naczelnym "Polityki", gazety prezentującej poglądy
                                najbardziej liberalnego skrzydła partii. Na końcu kazał wyprowadzić sztandar
                                PZPR i rozwiązał tę partię. Nie pochwalam drogi życiowej Rakowskiego, ale w
                                porównaniu z Moczarem no to jednak zupełnie inna jakość człowieka.
                  • flamengista poniekąd masz rację 07.11.08, 14:08
                    Rzecz jasna, łatwiej udzielić takiej rady niż się do niej zastosować. Przecież
                    ten drugi etat z pewnością pozwala bumcykcykowi na życie na odpowiedniej stopie.
                    I tu ideały muszą ustąpić przed twardą rzeczywistością.

                    Niemniej faktycznie - mimo wielkiej sympatii do bumcykcyka - innej rady nie
                    potrafiłbym udzielić.

                    Wydaje mi się też, że jest możliwe - przy odpowiednim wysiłku i determinacji -
                    by zacząć zarabiać pieniądze na badaniach naukowych. Co z pewnością jest
                    przyjemniejsze, bardziej rozwojowe i perspektywiczne. Oczywiście wymaga to
                    sporego zachodu i poczynienia pewnych inwestycji. Ale jeśli dydaktyka męczy,
                    szczególnie na drugim etacie - to może to jest jedyne rozwiązanie?

                    Bo że Uniwersytet Zagłoby kiedyś padnie, tego raczej można być pewnym.
                • mpit78 Re: Polska nierządem stoi - do czasu... 07.11.08, 16:11
                  bumcykcyk2 napisał:

                  <ciach> Niestety, działa tu pazerność
                  > właściceli tych szkółek, która obróci się za kilka lat przeciwko nam
                  > wszystkim. Wtedy kiedy to stado świń zacznie roszczeniowo domagać
                  > się od państwa i całego rynku pracy wielu rzeczy oraz realnie
                  > wykonywać różne zawody nie mając ku temu najmniejszych kwalifikacji.

                  jeszcze bardziej należy sie obawiać tego specyficznego typu kołtuństwa, który
                  właśnie w tych szkółkach w końcu zdobywa dyplomy a w przyszłości to on (tak jak
                  swego czasu rożni posłowie samoobrony) może decydowac o kształcie szkolnictwa
                  właśnie. Nie znam ostro potraktowanego i zmuszonego do intensywnej pracy
                  studenta który by narzekał, a takich którzy wypisują bzdury po rożnego typu
                  onetach absolwentów prywatnej szkoły zarządzania sikaniem po ścianie jest
                  multum. Ci goście w życiu nie zrozumią sensu nauki, badań i procesu
                  dydaktycznego, więc będą podważać jego sensowność. Ich właśnie się boję
                  najbardziej.
                  • dalatata Re: Polska nierządem stoi - do czasu... 07.11.08, 17:37
                    niespecjalnie wiem po co ci licencjanci maja doceniac donioslosc badan naukowych
                    podstawowych lub nie i dlaczego to takie przerazajace. dolacza do, na oko, 90
                    procent polskiego spoleczenstwa.


                  • charioteer Re: Polska nierządem stoi - do czasu... 07.11.08, 17:41
                    Tak za dobrze nie pamietam, jakis dziennikarz, moze nawet z GW, przepytal o
                    wyksztalcenie kelnerow w warszawskich restauracjach. Wiekszosc byla z
                    licencjatem z popularnych kierunkow humanistycznych.
                    • charioteer Re: Polska nierządem stoi - do czasu... 07.11.08, 17:43
                      Uzupelnienie do postu wyzej - no az chcialoby sie powiedziec, ze rynek pracy
                      ocenil i docenil wartosc dyplomow.
                      • flamengista niezupełnie 07.11.08, 17:50
                        Kelner dobrej warszawskiej restauracji zarabia więcej niż profesor belwederski.

                        Wiem, bo w wakacje pracowałem kiedyś jako kelner;)
                    • tocqueville metodologia 07.11.08, 17:49
                      Ale o czym to świadczy? A może o tym, ze większość studiuje popularne kierunki
                      humanistyczne, zatem i wśród studentów-kelnerów jest ich więcej? A może o tym,
                      że studenci popularnych kierunków humanistycznych sami sobie finansują studia?

                      jak jesteśmy na forum naukowym to przytaczajmy jakieś rozsądne badania, a nie
                      ankiety dziennikarza GW na 20 osobowej próbie.
                  • bumcykcyk2 Re: Polska nierządem stoi - do czasu... 08.11.08, 21:22
                    mpit78 napisał:

                    > jeszcze bardziej należy sie obawiać tego specyficznego typu
                    > kołtuństwa, który właśnie w tych szkółkach w końcu zdobywa dyplomy > a w
                    przyszłości to on (tak jak swego czasu rożni posłowie
                    > samoobrony) może decydowac o kształcie szkolnictwa właśnie. Nie
                    > znam ostro potraktowanego i zmuszonego do intensywnej pracy
                    > studenta który by narzekał, a takich którzy wypisują bzdury po
                    > rożnego typu onetach absolwentów prywatnej szkoły zarządzania
                    > sikaniem po ścianie jest multum. Ci goście w życiu nie zrozumią
                    > sensu nauki, badań i procesu dydaktycznego, więc będą podważać
                    > jego sensowność. Ich właśnie się boję najbardziej.

                    DOSKONALE POWIEDZIANE!!! W 100% o to właśnie mi chodziło!
                    • tocqueville Re: Polska nierządem stoi - do czasu... 08.11.08, 21:29
                      Ci goście w życiu nie zrozumią
                      > > sensu nauki,

                      ZROZUMIĄ? :) to po jakiemu?
            • alba.alba Re: nietechnicznymi polska stoi 16.11.08, 12:28
              bumcykcyk2 napisał:

              > Robię to dla kasy oczywiście

              Argument godny podziwu;) Równie dobrze studenci mogą gardzić tobą, że męczysz się dla paru groszy. Przecież świetny naukowiec potrafi znaleźć audytorium, które go słucha z zainteresowaniem albo jakieś inne zajęcie godne jego inteligencji. Naprawdę w promieniu 30 km nie ma lepszej szkoły, która by ci chciała dać dorobić? Nie ma też żadnego innego pracodawcy, niekoniecznie właściciela szkoły wyższej, który chciałby cię zatrudnić?
              • bumcykcyk2 Re: nietechnicznymi polska stoi 16.11.08, 18:21
                alba.alba napisała:

                > bumcykcyk2 napisał:
                >
                > > Robię to dla kasy oczywiście
                >
                > Argument godny podziwu;)

                To chyba najnormalniejszy argument pod słońcem! A Ty zajmujesz się pracą z
                powodu metafizycznych uniesień przeżywanych w jej trakcie i solidarystycznej
                postawy wobec bliźnich???

                > Równie dobrze studenci mogą gardzić tobą, że męczysz się dla paru > groszy.

                Co za pokręcony tok rozumowania! Niech oni lepiej litują się nad sobą, bo po tej
                Sorbonie czeka ich mocno nieciekawa przyszłość.

                > Przecież świetny naukowiec potrafi znaleźć audytorium, które go
                > słucha z zainteresowaniem albo jakieś inne zajęcie godne jego
                > inteligencji

                Mam inne zajęcie, z pracy naukowo-dydaktycznej -nawet na dwóch etatach-
                zdechłbym z głodu. Lubię wygodne życie i nienawidzę dziadowania. Ale nie widzę
                powodu, aby tutaj o tym pisać. Omawiany problem dotyczy czego innego.

                > Naprawdę w promieniu 30 km nie ma lepszej szkoły, która by ci
                > chciała dać dorobić?

                Jakość szkół prywatnych, z kilkoma nielicznymi wyjątkami, jest wyrównana.

                > Nie ma też żadnego innego pracodawcy, niekoniecznie właściciela
                > szkoły wyższej, który chciałby cię zatrudnić?

                Wyjaśniłem wcześniej.

        • alba.alba a gdzie twoja klasa? 16.11.08, 12:21
          bumcykcyk2 napisał:
          > Właśnie wyszedłem z zajęć u prywaciarza

          Skoro tak gardzisz studentami tej prywatnej uczelni, to dlaczego tam pracujesz? Nie stać cię na znalezienie sobie innego źródła dochodów niż przebywanie z ludźmi, z których się wyśmiewasz? Człowiek z klasą tak nie postępuje.
          • bumcykcyk2 Re: a gdzie twoja klasa? 16.11.08, 18:09
            Uwielbiam Twoje bzdurne argumenty. Rozumiem, że lekarz który leczy margines
            społeczny, którym gardzi, też powinien sobie zmienić target pacjentów? A jak
            nadal leczy, to znaczy, że nie ma klasy?!

            Ja nie mam wpływu na poziom studentów. Mam zawód taki, a nie inny. Mogę
            ograniczyć dydaktykę jak złapię dobry grant i tyle.
    • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 13:33
      no wlasnie. przy czym zanim zaczniemy myslec ze to tylko mentalnsc, to
      zwrocilbym uwage na przyklad na zwiekszona poczucia nie/bezpieczenstwa i nasza
      chec uchronienia dzieci od potencjalniue niezykle tragicznych skutkow lutowania.

      niedawno tu cytowano badania ze 30 lat temu dzieci operowaly na dworze w
      promieniu ok 5 km od domu. dzisiaj to jest kilkaset metrow.

      a na koniec dodam, ze niedawno slyszlaem od psychologa ze szkoly coraz czesciej
      zauwazaja dzieci ktore nie maja wyksztalconego w pelni jezyka idac do szkoly.
      powalilo mnie to zupelnie. ale jesli caly dzien dziecko siedzi przed tv albo
      pred komputerem no to co sie dziwic.
      • mmaupa Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 13:45
        Zalezy co oglada w TV i co robi przed komputerem. Bardzo nie lubie tego typu
        nagonki na rzeczy martwe.
        • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 13:59
          nie. nie zalezy. jesli dziecko siedzi caly dzien przed telewizorem, to nawet
          jesli to jest tylko ulica sezamkowa z turbodoladowaniem to to i tak jest zle.

          a jesli przez to nie tylko nie potrafi rozmawiac, a na dodatek mowic, to ja
          niespecjanie widze argumentu typu 'zalezy co robi'.
          • mmaupa Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 14:09
            Siedzac przed komputerem moze rozmawiac przez Skype'a z tatusiem w Niemczech. W
            TV moze ogladac National Geographic. Komputer i telewizor to narzedzia, mozna je
            uzywac na rozne sposoby - nie tylko do oglupiania dzieci, ale rowniez do
            rozwijania pasji (do fizyki chociazby), do komunikacji itd.
            • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 14:53
              z cala pewnoscia. najwyrazniej jeszcze pscyhologowie tego nie zalapali i
              bezsensownie kaza tym pieciolatkom wyjsc z domu i sie pobawic z rowniesnikami. a
              przeciez mozna ogladac NG i na skyupie pogadac z tatusiem, a przy okazji na msn
              z rowiesnikami. po co wychodzic z domu?
              • mmaupa Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 15:03
                >po co wychodzic z domu?

                Chocby dla zdrowia.

                Argumentuje tylko, ze ogladanie TV i siedzenie przed kompem nie jest przeszkoda
                w "wyksztalcaniu jezyka".

                Koniec, bo robi sie spory off-topic.
      • charioteer Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 16:08
        dalatata napisał:

        > a na koniec dodam, ze niedawno slyszlaem od psychologa ze szkoly coraz czesciej
        > zauwazaja dzieci ktore nie maja wyksztalconego w pelni jezyka idac do szkoly.

        A kiedys mialy? Mowimy o 5-latkach, tak? Nie znam 5-latkow, ktore maja w pelni
        wyksztalcony jezyk.
        • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 17:14
          za duzy skrot zrobilem. chodzi o to, ze dzieci idace do szkoly nie maja
          wyksztalconego zasobu fonetycznego jezyka. nie potrafia wypowiadac wszystkich glosek
          • charioteer Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 17:31
            Tez mnie to nie dziwi. Znajomego pieciolatka rodzona matka czesto nie rozumiala,
            a miala przygotowanie logopedyczne. Angielski jest moze troche latwiejszy niz
            polski, ale tez ma kilka trudnych spolglosek.
        • niewyspany77 Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 17:39
          charioteer napisał:

          > dalatata napisał:

          > > zauwazaja dzieci ktore nie maja wyksztalconego w pelni
          > jezyka idac do szkoly.

          > A kiedys mialy? Mowimy o 5-latkach, tak? Nie znam 5-latkow, ktore maja w pelni
          > wyksztalcony jezyk.
          >

          Uwaga formalna: w tym kraju do szloly ida *siedmiolatkowie*. Zerowka moze byc
          organizowana z powodzeniem w przedszkolu.
          • dalatata Re: nietechnicznymi polska stoi 05.11.08, 17:48
            a ja myslalem ze 6 latki.
    • tocqueville prywatn a pwsz 07.11.08, 17:58
      Mam wrażenie, że najłatwiej wszystko zwalić na prywatne. Ale tutaj student
      studiując np pedagogikę robi to za własne pieniądze.
      Ale czemu nikt np. nie zwraca uwagi na PWSZ - tutaj się finansuje michałki z
      kasy państwa. i to jest problem.

      przykład pierwszy z brzegu:

      Kierunek: Pedagogika
      limit miejsc: studia stacjonarne - 350 osób
      www.pwsz-ns.edu.pl/pwsz/studia/ip.html
      • charioteer Re: prywatn a pwsz 07.11.08, 18:03
        Moje zdanie juz znasz - jedne i drugie kwalifikuja sie do zamkniecia jako
        producenci edukacyjnych bubli.
        • dalatata Re: prywatn a pwsz 07.11.08, 18:51
          rozumiem ze produkowanie edukacyjnych bubli w skali europejskiej na przyklad nie
          ma juz wiekszego znaczenia nie?

          mnie sie strasznie podoba takie relatywizowanie bubli. bo pewnie jakies tam
          szkolki rzeczywiscie buble produkuja edukacyjne. no ale taki na przyklad
          Uniwerstyet Zielonogorski, albo i Opolski. to co? samych kurde intelektualistow
          prima sort wypuszcza? wiem ze tak nie jest. to co tez zamkniemy?

          a gdybuysmy sie przypatrzyli lingwistyce w skali polskiej? to ile by sie katedr,
          instytutuow ostalo, gdybysmy europejskie standardy zastosowali? potrafie
          wymienic paru polskich lingwistow, ktorzy sobie radza w Europie niezle (to z
          reguly anglisci), a reszta? to co zamykamy?

          • charioteer Re: prywatn a pwsz 07.11.08, 19:04
            Ale mnie chodzilo przede wszystkim o jakosc absolwentow w skali krajowej, a nie
            o jakosc kadry w skali miedzynarodowej. Ja na przyklad zdecydowanie wole
            absolwenta Uniwersytetu Opolskiego czy Zielonogorskiego od absolwenta pewnej
            szkoly w Poznaniu, czy pewnej szkoly w Plocku.
            • dalatata Re: prywatn a pwsz 07.11.08, 19:54
              wiem, ale mysle ze to troche pachnie hipokryzja. a co do absolwentow to nie mam
              pojecia, wolalbym ich zobaczyc i posluchac najpierw.

              tak nawiasem mowiac, to jkais czas temu w UK przetoczyla sie tzw. debata na
              temat graduateness - kim powienien byc absolwent studiow wyzszych
              (licencjackich). debatowalismy, wymyslalismy kolejne dokumenty i tabele,
              programy i oswiadczenia.... i co? i nic. nie ma czegos takiego jak standard
              licencjacki w UK, czy na swiecie. Oxford bedzie mial jeden, Ulster drugi, a
              Huddersfield trzeci.

              i w lokalnym urzedzie gminy nikt nie bedzie szukal absolwenta z Oxfordu, bo mu
              na kit taki potrzebny. potrzebny mu ktos kto policzy procent i moze nawet
              obliczy srednia zarobkow w urzedzie gminy i bedzie wiedzial co to jest komputer.
              i tego naucza tegoz absolwenta na gminnej szkole tego i owego. absolwent ow
              nigdy nie znajdzie pracy w Pricewaterhousecoopers, ale tez nie bedzie jej szukal
              tam.

              co osiagniemy zamykajac lokalna szkole? no na pewno poczucie dobrze spelnionego
              obowiazku. cos jescze? no pozbawimy lokalny biznes doplywu lokalnych znajacych
              teren absolwentow z wiedza zadawalajaca ow biznes. i lokalny piekarz, ktory chce
              otworzyc swoja druga piekarnie w sasiedniej wsi ma w dupie pierkarskiej czy
              Ziutek docenia czy tez nie docenia badania podstawowe mniej lub bardziej. ziutek
              ma napisac biznes plan (napisze), z ktorym piekarz pojdzie do lokalnego banku
              spoldzielczego po pozyczke. i tyle i fajosko!

              • charioteer Re: prywatn a pwsz 07.11.08, 20:35
                No dobrze, ale to sa troche powazniejsze argumenty niz "dajcie nam kase, to
                zmadrzejemy".

                Co do praktycznej znajomosci absolwentow - SUM daje dosc dobry oglad.

                Ja mysle, ze rozne lokalne szkoly powinny istniec i one sa potrzebne. Glowny
                problem polega na tym, ze te szkoly nie spelniaja swojego zdania. One nie
                ksztalca takich absolwentow, jakich potrzebuje lokalny rynek. One ksztalca
                wedlug ogolnopolskich standardow - takich samych dla UW i dla Pcimskiej Akademii
                Madrosci Stosowanej. Pcimska akademia do tego standardu nie dorosnie nigdy, bo
                nie ma do tego odpowiedniej kadry i material tez nie ten, nie mowiac juz o
                potrzebach.
                • adept_ltd Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 09:08
                  charioteer napisał:


                  >
                  > Ja mysle, ze rozne lokalne szkoly powinny istniec i one sa
                  potrzebne. Glowny
                  > problem polega na tym, ze te szkoly nie spelniaja swojego zdania.
                  One nie
                  > ksztalca takich absolwentow, jakich potrzebuje lokalny rynek. One
                  ksztalca
                  > wedlug ogolnopolskich standardow - takich samych dla UW i dla
                  Pcimskiej Akademi
                  > i
                  > Madrosci Stosowanej. Pcimska akademia do tego standardu nie
                  dorosnie nigdy, bo
                  > nie ma do tego odpowiedniej kadry i material tez nie ten, nie
                  mowiac juz o
                  > potrzebach.


                  i tu chyba pies (bądź inne żyjątko) jest pogrzebany, ciągle jesteśmy
                  dziećmi uniwersalnych standardów, a świat jest różny i różnorodny.
                • dalatata Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 16:50
                  nie mam pojecia co to jest ogolnopolski standard. od paru lat mam znow wyklady w
                  polsce i nikt nie pokazal mi owego standardu ogolnopolskiego. chetnie wiec
                  uslysze, chario, co to sa te standardy ogolnopolskie i gdzie moglbym sie
                  zapoznac z nimi, zebym mogl dostosowac sie i swoje wyklady do nich.....
                  • charioteer Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 16:55
                    www.bip.nauka.gov.pl/bipmein/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=117&news_id=982&layout=1&page=text
                    • dalatata Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 20:07
                      bardzo przepraszam chario, ale to sa programy nauczania (nazwane nie wiadomo po
                      co, standardami). dla mnie standard to osiagniecie pewnego poziomu wiedzy, a nie
                      przerabianie (celowo uzywam tego slowa) pewnej ilosci tematow.
                      • charioteer Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 20:15
                        Kiedys mowilo sie na to minima programowe. Jak zwal, tak zwal, ten dokument
                        zaklada osiagniecie, badz posiadniecie przez absolwenta pewnego zasobu wiedzy.
                        Ponadto dokument precyzuje, jakie maja byc kwalifikacje absolwenta oraz efekty
                        ksztalcenia. Z mojego doswiadczenia wynika, ze absolwenci niektorych wszechnic
                        tych kwalifikacji nie posiadaja, a efekty ksztalcenia sa mizerne.
                        • dalatata Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 20:24
                          strajki czy przerwy w pracy....to a propos jka zwal tak zwal

                          te dokumenty mowia ze pewne tematy maja byc przerobione. dokument z filoglogii
                          mowi o 'podstawowej wiedzy'. co to tak dokladnie znaczy? i mowi o podstawowej
                          wiedzy "jzyku, literaturze i kulturze z
                          zakresu wybranego jzyka oraz umiejtnoci wykorzystania jej w pracy zawodowej
                          i yciu z
                          zachowaniem zasad etycznych." nie mowi z kolei o tym, ze ma miec podstawowa
                          wiedze ze wszystkich rzeczy ktore maja zostac przerbione.

                          nie ma zadnego standardu. jest minimum programowe, ktory spelni kazdy,
                          wstawiajac przedmioty o odpowiednich nazwach.
                          • charioteer Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 20:56
                            dalatata napisał:

                            > nie ma zadnego standardu. jest minimum programowe, ktory spelni kazdy,
                            > wstawiajac przedmioty o odpowiednich nazwach.

                            Wlasnie taka filozofia przyswieca tworcom radosnej dzialalnosci edukacyjnej w roznych "wyzszych szkolach", a zacheta do takiej radosnej tworczosci jest system
                            akredytacji sprawdzajacy literki przed nazwiskami prowadzacych i niewiele poza tym.

                            Jak chcesz filologie, to pisze tam tez tak:

                            Efekty kształcenia – umiejetnosci i kompetencje: wykorzystania pojec i metod współczesnego jezykoznawstwa do analizy tekstów i dyskursu; interpretacji gramatycznej dowolnego tekstu; stosowania zasad i reguł gramatycznych współczesnego jezyka; rozumienia i analizy tekstów pochodzacych z wczesniejszych etapów rozwoju jezyka; opisu i analizy zróznicowania fonetycznego, fonologicznego, morfologicznego i składniowego porównywanych jezyków oraz struktury tworzonych w nich tekstów.

                            I tu akurat latwo sprawdzic, czy absolwent ktorakolwiek z tych umiejetnosci i
                            kompetencji posiada - wystarczy mu dac tekst i kazac zanalizowac. Ciekawe, ile z
                            tych PWST i prywatnych sorbon zatrudnia choc jedna osobe, ktora sama umialaby
                            zanalizowac dyskurs, albo tekst pochodzacy z wczesniejszego etapu rozwoju.
                            • dalatata Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 21:57
                              to potraktowalem jako koncert zyczen. nie ma absolwenta filologii na poziomie
                              licencjatuy czy mgr ktory spelnilby te wymagania. co wiecej, mysle ze mielibysmy
                              trudnosci ze znalezieniem filologow, ktory bylby w stanie to zrobic to wszystko
                              razem (poza petrucchiem :-) )

                              ja mam dokotrat i habilitacje z lingwistyki (bo tytul prof jest z nauk hum juz)
                              i nie potrafilbym.
                              • charioteer Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 22:27
                                Standardy to jest temat na osobna dyskusje, ale nie mozna powiedziec, ze
                                standardu wymagan nie ma. Standard wymagan jest. Absolwenci roznych uczelni
                                roznia sie tym, ze ci z najlepszych uczelni spelniaja jakas czesc tych wymagan,
                                a absolwenci najgorszych uczelni nie spelniaja prawie zadnych. Glowny problem
                                polega na tym, ze te najgorsze uczelnie nie posiadaja kadry, ktora wspolnym
                                wysilkiem moglaby te wymagania spelnic. Czesto nie maja kadry, ktora lacznie
                                spelnialaby choc wieksza czesc z tych wymagan.

                                Jezeli chodzi o jakosc samych standardow, to sa one koncertem zyczen w dosc
                                kiepskim wydaniu. Nie wchodzac w szczegoly, nie znam ani jednej uczelni, na
                                ktorej pewne tresci ksztalcenia bylyby realizowane w ramach obligatoryjnych
                                kursow. Brak specjalistow, a tam, gdzie sa specjalisci, robi sie to w ramach
                                kursow opcjonalnych. Typowe myslenie zyczeniowe. Wiecej, pewnych tresci na
                                swoich zajeciach nie realizuje, choc tego ode mnie oczekuje standard, poniewaz
                                jest to przestarzala ramota, ktora nikomu do niczego nie jest potrzebna. Inni
                                tez tego nie robia - troche czasu zajelo mi wyguglanie, o co wlasciwie chodzi.
                                Jednak okazuje sie, ze na niektorych uczelniach sie tego jeszcze naucza.
                                • dalatata Re: prywatn a pwsz 08.11.08, 23:43
                                  jesli jest jak piszesz, to ja nie rozumiem, dlaczego nalezy zamknac szkoly
                                  prywatne. bo sa mniej standardowe niz niestandardowe UZ, UO, USwietokrzys?

                                  jest mi zupelnie obojetne czy dana uczelnia nie wypelnia koncertu zyczen, ale ma
                                  kadre, czy tez nie wypelnia, ale nie ma kadry. co za roznica?
                                  • charioteer Re: prywatn a pwsz 09.11.08, 00:50
                                    Ciekawe, ze na podstawie tych samych przeslanek czesto wyciagamy odmienne
                                    wnioski. Przy zle napisanych standardach mnie w zupelnosci satysfakcjonowaloby
                                    np. ustalenie procentu, w jakim uczelnia wypelnia wymogi standardu i zakaz
                                    ksztalcenia dla tych, ktore nie spelniaja wymagan progowych. Innym rozwiazaniem
                                    mogloby byc wprowadzenie dwoch rodzajow dyplomow, przy jasnym okresleniu, ze
                                    dyplom najgorzej ksztalcacych uczelni nie uprawnia do podjecia studiow wyzszego
                                    stopnia. Kandydat na studenta ma wtedy pelna jasnosc i sam decyduje, czy mu
                                    takie studia odpowiadaja i czy chce na taka edukacje poswiecic czas i pieniadze.
                                    To drugie rozwiazanie przyjeto w szkolnictwie powszechnym - zeby swiadectwo
                                    szkolne bylo wazne, szkola prywatna lub spoleczna musi miec uprawnienia szkoly
                                    panstwowej. Chyba to zdaje egzamin, skoro szkoly prywatne i spoleczne z reguly
                                    lepiej wypadaja na wszelkiego rodzaju testach i w rankingach liceow.
      • flamengista Re: prywatn a pwsz 07.11.08, 18:07
        To już wiadomo, czemu Pawłowski leży.
    • kostkiewicz321 Re: nietechnicznymi polska stoi 26.11.08, 20:15
      1. Studenci głosują nogami. Jeśli maturzysta widzi, że inżynier po studiach
      zarabia 1500 zł (a wcześniej szukał przez rok pracy) a jego kolega po szkole
      średniej czy po licencjacie zarabia 2x tyle to raczej nie zdecyduje się na
      studia techniczne - dłuższe, trudniejsze. 2.(z którego wynika poniekąd 1)
      pojawiające się "rewelacje" o rzekomym niedoborze inżynierów wyglądają mi na
      propagandę uczelni technicznych, które tracą klientów. Gdyby faktycznie
      brakowało inżynierów ich płace byłyby dosyć wysokie, tymczasem jest zupełnie
      odwrotnie - za wyjątkiem informatyków, budowlańców i może kilku innych
      specjalności. Polska gospodarka nie jest w stanie wchłonąć specjalistów,
      wystarczy popatrzeć na ogłoszenia z ofertami pracy - największe zapotrzebowanie
      jest na ludzi do prostych prac i... "inżynierów sprzedaży"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka