kajecki
18.04.14, 11:31
Jakiś czas temu zrobiłem habilitację. Jestem z dość dużego uni w dużym mieście posród wojewódzkich. I zaraz po hab. sobie planowałem, że teraz 7-8 latek i tytularny. Niestety totalny brak możliwości zrealizowania tych planów. Żadnych widoków na własnego doktoranta. Duża konkurencja do środków wewnątrzuczelnianych. Brak możliwości składania wniosków grantowych. Jest stosowana preselekcja zanim rektor podpisze wniosek słany do NCN, a ponieważ wszyscy piszą, w uczelnianej kolejce pierwszeństwo do OPUS mają zwłaszcza tytularni, na SONATA BIS już stało się za późno, a do PRELUDIUM brak doktoranta, inne podobnie jak OPUS.
Zaproponowano mi przejście do małego uni z małego byłego miasta wojewódzkiego, miałbym katedrę do kierowania, co roku jednego nowego doktoranta dziennego a może też zaocznego, własny zespół. Zespół składa się z nieruszalnych przeterminowanych adiunktów z przedłużoną rotacją do trzeciego dziesięciolecia tego wieku. Poprzedni szef przeszedł na emeryturę, ale głównie to zdrowie odmówiło mu posłuszeństwa.
I co mam zrobić?
Do obu uczelni jest podobny czas jazdy z mojego domu - nie musiałbym się wyprowadzać.