joanna13975
18.01.07, 12:18
Jestem bardzo ciekawa, jakie macie doświadczenia z uczeniem studentów. Ja od
pewnego czasu mam kłopot - mam wrażenie, że 'młodzi ludzie' nie za bardzo chcą
się czegoś dowiedzieć czy popatrzeć na różne sprawy z nowych perspektyw,
raczej oczekują, że w przyjemny sposób potwierdzimy im ich wizję świata.
Dziwne, bo różnica wieku nie jest aż tak duża, a oczekiwania wobec studiów
wskazywałyby na różnicę pokoleniową. Do tego, że studenci nie chodzą do
biblioteki, kserują, nie czytając, i sądzą, że net jest jedynym źródłem
wiedzy, już się przyzwyczaiłam. Do niedawna jednak uważałam, że niezależnie od
tego, kogo mam uczyć, powinnam to robić, odpowiadając na rzeczywiste
zapotrzebowanie. Teraz obawiam się, że oznaczałoby to powtarzanie wiadomości
ze szkoły podstawowej i średniej (najlepiej w formie wizualnej) wzbogacane
anegdotami, newsami z mediów i zabawami w grupie... A, i naukę czytania dla
niektórych..
Jak to robicie?