Dodaj do ulubionych

Gry i zabawy ludu naukowego

18.07.14, 23:32
Zabawa nr 1: od zera do tysiąca cytowań w dwa lata
scholar.google.com/citations?hl=pl&user=hnZoWEIAAAAJ&view_op=list_works
Zabawa nr 2: średniowieczna medycyna we współczesnych czasopismach medycznych
www.researchgate.net/profile/Behnam_Dalfardi
Obserwuj wątek
    • pfg Re: Gry i zabawy ludu naukowego 18.07.14, 23:42
      Kurde, też bym chciał napisać pracę o Avicennie...
      • solar37 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 00:07
        pfg napisał:

        > Kurde, też bym chciał napisać pracę o Avicennie...

        Myślę, że redaktorzy "Advances in Physics" już na nią czekają (:
    • solar37 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 00:08
      Zabawa nr 3: zrecenzuj się sam
      retractionwatch.com/2014/07/08/sage-publications-busts-peer-review-and-citation-ring-60-papers-retracted/
    • awelin Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 01:15
      I co z tego, że wzrosły cytowania? I nie ciągu dwóch lat tylko około pięciu. Wystarczy opublikować parę prac w bardziej renomowanych czasopismach. Naprawdę nie zawsze należy doszukiwać się spisku.
      • charioteer1 Cytowania 19.07.14, 02:05
        To nie wyglada dobrze.

        Pierwsze z listy:

        Persuasion elements used in logistical negotiation: Persuasive logistical negotiation
        IC Dima, S Vladutescu
        LAP LAMBERT Academic Publishing
        Rok publikacji: 2012, 71 cytowan. WTF?

        Wydawnictwa nie polecam, ale jak ktos chce sie na wlasnej skorze przekonac, to prosze bardzo:
        www.lap-publishing.com/
        Piate na liscie:

        The communication membranes
        Ş Vlăduţescu
        European Scientific Journal 9, 32

        Rok publikacji: 2013, 48 cytowan. WTF?

        Jak ktos chce poczytac:
        eujournal.org/index.php/esj/article/view/2015/1927
        The journal is very scientific, as the title suggests.

        About the journal:
        eujournal.org/index.php/esj/about
        The ESJ is affiliated with the University of the Azores, Portugal. Hmmmm.
        Co wiecej:
        ESJ`s Index Copernicus Impact Factor, ICV 2013 = 8.25
        European Scientific Journal - IndexCopernicus™ - Journals Master List

        Ale najbardziej mi sie spodobal Editorial Board:
        eujournal.org/index.php/esj/pages/view/committee
        Tam biora z lapanki, czy trzeba zaplacic, zeby sie wpisac na liste?
        • charioteer1 Re: Cytowania 19.07.14, 02:21
          Citing article, pierwszy wypluty przez google:
          www.ijern.com/journal/December-2013/23.pdf
          Tym razem Elsevier, ale tez OA.
        • chilly Re: Cytowania 19.07.14, 08:36
          charioteer1 napisał:
          > Ale najbardziej mi sie spodobal Editorial Board:
          > rel="nofollow">eujournal.org/index.php/esj/pages/view/committee
          > Tam biora z lapanki, czy trzeba zaplacic, zeby sie wpisac na liste?
          Nie rozumiem. Lista redaktorów jest imponująco długa :) No i jest nasz człowiek:
          nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=221810&lang=pl
    • dala.tata Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 08:04
      A dowodzisz czego? Ze jakis fscet potrafil zlamac system? No i?

      Dane scjentometrycxne nie zastapia merytorycznej oceny. I np.w UK nie zastepuja. Takie wydawnictwa jak wskazane przez chario, bylyby wylapane natychmiast i stosownie ocenione.podobnie jak i to, ze te cytowania wygladaja dziwnie.

      Nawiasem mowiac, to tylko wskazuje, jak potrzebna jest dobra baza baza, bo gugiel zbiera kazdy smiec. I jak absurdalna jest idea publikowania w repozytoriach, bez rzteelnego procesy recenzyzjnego.
      • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 15:18
        dala.tata napisał:

        > A dowodzisz czego? Ze jakis fscet potrafil zlamac system? No i?

        że nie tylko Polak potrafi :( what's a shame
        zaniżamy poziom!

        >
        > Dane scjentometrycxne nie zastapia merytorycznej oceny. I np.w UK nie zastepuja
        > . Takie wydawnictwa jak wskazane przez chario, bylyby wylapane natychmiast i st
        > osownie ocenione.podobnie jak i to, ze te cytowania wygladaja dziwnie.

        ktoś kiedyś mówił że każda doskonałość wytwarza swoją niedoskonałość ;)

        > Nawiasem mowiac, to tylko wskazuje, jak potrzebna jest dobra baza baza, bo gugi
        > el zbiera kazdy smiec. I jak absurdalna jest idea publikowania w repozytoriach,
        > bez rzteelnego procesy recenzyzjnego.

        jedno nie wyklucza się z drugim (repozytoria z procesem recenzyjnym) - przeciez akurat tak to wielu z nas już funkcjonuje; chyba, że pijesz do tych rewolucyjnych idei proona z serii "internet nas oceni" czyli "sami się ocenimy" ;)
      • solar37 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 17:52
        dala.tata napisał:

        > A dowodzisz czego? Ze jakis fscet potrafil zlamac system? No i?

        Niczego nie dowodzę. Odnotowuję jedynie, że fscet zamiast wylewać żółć na forach zakasał rękawy i ma konkretny wynik. Ciężka praca popłaca, jest co napisać w CV. Możliwe zresztą, że nie było tu żadnych złych intencji, być może to był zakład ("ja nie dam rady mieć tysiąca cytowań w dwa lata? no to potrzymaj piwo i patrz..."). Albo fscet jest rumuńskim Emanuelem Kulczyckim i teraz napisze książkę "Google Scholar w teorii i praktyce". Albo ogłosi się w Internecie "sto cytowań za sto lei, najtaniej na rynku". Kto wie, w co się fscet bawi...
        • dala.tata Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 18:11
          Tak,tylko ze, jak wskazuje chario, cos tu nie gra, a zazwyczaj to nie poplaca, chyba ze patrzy sie tepo na bibliometrie i nie rozumietego, co widzi.
          • solar37 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 18:17
            dala.tata napisał:

            > cos tu nie gra

            Ależ oczywiście, że coś tu nie gra - to nie byłaby gra i zabawa, gdyby wszystko grało (:
          • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 23:58
            dala.tata napisał:

            > Tak,tylko ze, jak wskazuje chario, cos tu nie gra, a zazwyczaj to nie poplaca,
            > chyba ze patrzy sie tepo na bibliometrie i nie rozumietego, co widzi.
            >

            dala ;) no prosze, nie odgrywaj takiej przenajświętszej, nigdy nie tkniętej (albo nietkniętego) ;)
            (tykanie to o dar złośliwej przenikliwości oczywiście chodzi)

            tak się to po wsiach robi hamierykańskość, Singapur, Timisoara, Belgrad czy Bostwana... ech... a my jak zwykle zacofkani ;(
            • dala.tata Re: Gry i zabawy ludu naukowego 20.07.14, 10:16
              Nully, juz sie wlasciwie przyzwyczailem, ze nie mam pojecia, o co ci chodzi.
              • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 20.07.14, 17:30
                dala.tata napisał:

                > Nully, juz sie wlasciwie przyzwyczailem, ze nie mam pojecia, o co ci chodzi.
                >
                odpręż się przy Misiu i sobie uogólnij ;)
              • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 14:11
                dala.tata napisał:
                > Nully, juz sie wlasciwie przyzwyczailem, ze nie mam pojecia, o co ci chodzi.

                Może na Uniwersytet Trzeciego Wieku? Z wykładami z nullologii praktycznej.
    • klamczuchosiedlowy Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 09:42
      w number games podoba mi się jedna rzecz, którą można ująć w 2 punktach
      [1] jeśli mamy kogoś z dużą ilością cytowań w GS i niezerową w WoS / Scopus - to niekoniecznie jest wybitny
      [2] jeśli mamy kogoś z niedużą ilością cytowań w GS i zerową w WoS / Scopus - to na pewno jest miernotą jeśli w nauce funkcjonuje dłużej niż 5 lat.

      I dlatego do merytorycznej oceny awansowej należy dopuszczać tylko tych z [1] i nie tracić czasu na ocenę tych z [2] usuwając tych z [2] poza jakiekolwiek stanowiska mające jakikolwiek związek z nauką lub dydaktyką ponadlicealną. Im szybciej - tym lepiej. W [2] są tylko dziady i szkodniki.
      • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 15:19
        klamczuchosiedlowy napisał:

        > w number games podoba mi się jedna rzecz, którą można ująć w 2 punktach
        > [1] jeśli mamy kogoś z dużą ilością cytowań w GS i niezerową w WoS / Scopus - t
        > o niekoniecznie jest wybitny
        > [2] jeśli mamy kogoś z niedużą ilością cytowań w GS i zerową w WoS / Scopus - t
        > o na pewno jest miernotą jeśli w nauce funkcjonuje dłużej niż 5 lat.
        >
        > I dlatego do merytorycznej oceny awansowej należy dopuszczać tylko tych z [1] i
        > nie tracić czasu na ocenę tych z [2] usuwając tych z [2] poza jakiekolwiek sta
        > nowiska mające jakikolwiek związek z nauką lub dydaktyką ponadlicealną. Im szyb
        > ciej - tym lepiej. W [2] są tylko dziady i szkodniki.

        no ja w ogóle proponuję, żeby Światowe Ministerstwo Nauki wprowadziło nalezyte parametry i odpowiednią Listę. Bez tego "ni huhu" i tyla ;)
        • dobrycy Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 16:32
          nullified napisał:

          > no ja w ogóle proponuję, żeby Światowe Ministerstwo Nauki wprowadziło nalezyte
          > parametry i odpowiednią Listę. Bez tego "ni huhu" i tyla ;)
          >
          >

          swiatowe to moze nie ale unijne jak najbardziej, działające przy komisji europejskiej. Możnaby wtedy zdefiniować krzywizne habiltacji i czy profesura
          jest owocem czy warzywem :-)
          • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 23:56
            dobrycy napisał:

            > nullified napisał:
            >
            > > no ja w ogóle proponuję, żeby Światowe Ministerstwo Nauki wprowadziło nal
            > ezyte
            > > parametry i odpowiednią Listę. Bez tego "ni huhu" i tyla ;)
            > >
            > >
            >
            > swiatowe to moze nie ale unijne jak najbardziej, działające przy komisji europe
            > jskiej. Możnaby wtedy zdefiniować krzywizne habiltacji i czy profesura
            > jest owocem czy warzywem :-)

            ja mam wrażenie, że jesli jeszcze kilkaset razy usłysze słowo "habilitacja" sam zostanę warzywem >.>

            Unia to pikuś - cały ten bajzel nie jest skutkiem tego, że "że unia banana krzywi" lecz że jakiś geniusz ujemny (małostkowośc jakoś nigdy mi nie wychodziła, nie potrafię zapamiętywac nazwisk co większych matołków -.- ) wmówił sobie i wszystkim dookoła, że "ma być po hamierykańsku". No to jest. Aj... jeszcze jest "kurs na innowacyjną Europę" - matko, ratuj ...

            x.x
            • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 20.07.14, 09:50
              nullified napisał:

              > Unia to pikuś - cały ten bajzel nie jest skutkiem tego, że "że unia banana krzy
              > wi" lecz że jakiś geniusz ujemny (małostkowośc jakoś nigdy mi nie wychodziła, n
              > ie potrafię zapamiętywac nazwisk co większych matołków -.- ) wmówił sobie i wsz
              > ystkim dookoła, że "ma być po hamierykańsku". No to jest. Aj... jeszcze jest "k
              > urs na innowacyjną Europę" - matko, ratuj ...

              Nully, przestan pieprzyc. Powiedz temu Iranczykowi linkowanemu w pierwszym poscie, ze publikuje "po hamierykansku". Najlepiej w ogole jedz do Iranu i wytlumacz tym ludzion z Shiraz University, ze sie zamerykanizowali, to masz duza szanse, ze nie beda cie chcieli z tego Iranu wypuscic.

              Przeczytaj uwaznie caly watek i zwroc uwage na rozrzut geograficzny omawianego zjawiska: Daleki wschod, Iran, kraje bylego bloku sowieckiego. To jest alternatywny obieg o zasiegu globalnym, w ktorym kazdy moze pieprzyc jak potluczony i udawac wielkiego naukowca tak dlugo, jak dlugo beda to tolerowac jego przelozeni.
              • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 20.07.14, 17:29
                charioteer1 napisał:


                >
                > Nully, przestan pieprzyc. Powiedz temu Iranczykowi linkowanemu w pierwszym posc
                > ie, ze publikuje "po hamierykansku". Najlepiej w ogole jedz do Iranu i wytlumac
                > z tym ludzion z Shiraz University, ze sie zamerykanizowali, to masz duza szanse
                > , ze nie beda cie chcieli z tego Iranu wypuscic.

                hm to jest myśl, trza się rozejrzeć po jakichś znajomych archeologach
                see below
                >
                > Przeczytaj uwaznie caly watek i zwroc uwage na rozrzut geograficzny omawianego
                > zjawiska: Daleki wschod, Iran, kraje bylego bloku sowieckiego. To jest alternat
                > ywny obieg o zasiegu globalnym, w ktorym kazdy moze pieprzyc jak potluczony i u
                > dawac wielkiego naukowca tak dlugo, jak dlugo beda to tolerowac jego przelozeni

                zdziwiona?
                Ten obieg alternatywny istniał już wcześniej przecież (w różnych skalach), zarówno w wymiarze doniosłości światowej jak i powiatowej. Teraz po prostu "wsyćko" wypluwa się w lingua franca heglowskich "kucharek", więc rzeczy, o których istnieniu byśmy się nie dowiedzieli stają się nieco bardziej widoczne. Nieco, bo przeciez nie jesteś na bieżąco z kolejnymi numerami Bostwana-Warsaw International Scientific Journal of Everything.

                I nie ;p nie sądzę aby system dało się uleczyć metodami, które w nim istnieją. On się po prostu do tego nie nadaje, jest urobiony z innych warunków innych obyczajów. Dopóki egzystencja uczona będzie zależała od ilości wyprodukowanej makulatury, najlepiej "z dużym odzewem", będzie tylko ciekawiej ;p

                ehm, najlepsze jeszcze przed nami ;)
                • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 20.07.14, 23:22
                  nullified napisał:

                  > zdziwiona?

                  Nie, nully. Ja wiem, ze na tym samym University of Shiraz sa ludzie, ktorzy masakrycznym wysilkiem robia przyzwoita nauke i sa ludzie, ktorzy przepierniczaja olbrzymia kase na "miedzynarodowy" belkot w OA. Rings a bell?
            • sendivigius Re: Gry i zabawy ludu naukowego 21.07.14, 00:10

              > Unia to pikuś - cały ten bajzel nie jest skutkiem tego, że ..... wmówił sobie i wsz
              > ystkim dookoła, że "ma być po hamierykańsku". No to jest. Aj... jeszcze jest "k
              > urs na innowacyjną Europę" - matko, ratuj ...


              Masz racje Nully. Tu jest fragement z linkowanego dziela:

              The Concept of Membrane
              We understand that “membrane” is an elastic, coherent, dynamic, and
              vibrant discursive ideational configuration. This concept modulates the trans
              -paradigmatic thinking of a scientific community; thus membrane indicates
              more than a paradigm shift. Membrane reveals a substantial and radical
              change of the lineof thought in a universe of study and also retains a high
              level ideational configuration on which the thinking of a period of time
              depends on it as a whole. Therefore, all areas of sciences study membranes;
              for example, they can be found in General Communication Science,
              Theoretical Physics, Astrophysics, Physical Cosmology, Astronomy etc. I

              A tu jest oglad miejsce ktore w Ameryce jest jego zrodlem i przeglad glownych wirtuozow:

              www.youtube.com/watch?v=CyENheI2vEQ
      • dala.tata Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 18:13
        Tyle ze tu mowimy google scholar. Poza tym, trzeba rozumiec to, co sie czyta.
        • klamczuchosiedlowy Re: Gry i zabawy ludu naukowego 19.07.14, 20:21
          GS to skrót od google scholar
    • charioteer1 Polski slad 19.07.14, 11:42
      W pierwszej ze spraw jest tez polski slad. Uprzejmie prosze porownac:
      www.ejbss.com/Data/Sites/1/septemberissue/ejbss-12-1146-integratingtheicconcept.pdf
      www.ijmsbr.com/Volume%201,Issue%208%20paper%205.pdf
      Nalezy zwrocic uwage m.in. na liste autorow i tytul czasopisma.

      Abstract
      EJBSS
      Business practice confirms the need of developing basic
      organisational features that would result in creating a
      unique corporate image. The material character of
      technical, organisational and economic resources is a feature that
      may be easily copied by competitors. Among the distinguished
      features, only human capital may thus decide on the individual
      character of a company.
      The human capital and structural capital constitute the primary
      assets of every organisation and more and more every territory: on
      urban, local, regional, national and global levels. Restructuring
      technique, technology, organisation of production and work (means
      of production, subjects of work, power factors and economic
      factors) necessitates great knowledge, competence and skills, as
      well as the right organisational culture and philosophy. These
      factors constitute the basic elements of human capital. Mutual
      dependency of these factors results in the need of proper
      management of planning, organisation and motivation as well as of
      controlling human capital.


      IJMSBR:
      The human capital and structural capital constitute the primary assets of every organisation and more and more every territory: on urban, local, regional, national and global levels. Restructuring technique, technology, organisation of production and work (means of production, subjects of work, power factors and economic factors) necessitates great
      knowledge, competence and skills, as well as the right organisational culture and philosophy. These factors constitute the basic elements of human capital. Mutual dependency of these factors results in the need of proper management of planning, organisation and motivation as well as of controlling human capital.
      Business practice confirms the need of developing basic organisational features that would result in creating a unique corporate image. It turns out that an individual character of a company facilitates its winning competitive advantage. Shaping the basic variables in corporate resources enables one to identify technical, organisational, economic and social features. Creating an individual character of a company on the basis of primary material resources rarely brings the desired effect.
      The material character of technical, organisational and economic resources is a feature that may be easily copied by competitors. Among the distinguished features, only human capital may thus decide on the individual character of a company.


      Polska autorka byla m.in recenzentka w tym postepowaniu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,87574,144620980,144620980,Zaginione_prace_Ewy_Kulinskiej_pod_lupa_CKdsSiT_.html
      • flamengista nieźle, nieźle 21.07.14, 20:03
        przeczytałem (przyznaję, dość pobieżnie) oba artykuły i na pierwszy rzut oka są niemal identyczne. Różni się kolejność akapitów w abstrakcie i tytuły sekcji. Ale tekst ten sam.

        biorąc pod uwagę stanowisko zajmowane obecnie przez autorkę sprawa niefajna...
      • trzy.14 Re: Polski slad 22.07.14, 01:06
        Ale jaja! Zbiory autorów są różne, choć nie rozłączne! "Różnica zbiorów" to osoby odpowiedzialne za kolejność akapitów?
    • piotrek786 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 21.07.14, 00:11
      A ja z uporem maniaka powiem - jest ok. Bzdurne wskazniki pseudonauki się weryfikują. Moze za jakiś czas wrócimy do normalności, w której publikacja jest podsumowaniem pracy naukowej i nie liczy się jej w kilogramach. Tego sobie o wszystkim tutaj życzę..

    • trzy.14 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 01:15
      Spójrz na Irańczyka z tej strony:
      www.researchgate.net/profile/Behnam_Dalfardi/publications
      Tylko w kwietniu br opublikował 2 artykuły w pismach z IF > 7.
      W sumie ten młodo wyglądający gościu na RG ma "129.73 impact points, 37 publications, 45 citations, 136 downloads". Król dysonansu.
      "Topics: medicine, cardiology". Czyli kardiolog-kilnicysta???

      Skoro jest popyt na "sumaryczny IF", to inteligentni ludzie go zaspokajają...
      • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 02:02
        Faktycznie, to jest alternatywa dla czarnych wizji, ktore tu nully snuje. W Iranie jest straszny rezim. Jezeli jest odgorny nakaz robienia punktow, to nie ma wyjscia, trzeba te punkty robic. To jest w sumie niezly sposob na robienie nauki za zadne pieniadze. Znalezli nisze i sie w nia wgryzli i okopali. Zauwaz, ze to wszystko robi zespol.
        • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 09:07
          charioteer1 napisał:
          > W Iranie jest straszny rezim. Jezeli jest odgorny nakaz robienia punktow, to nie ma wyjscia, trzeba te punkty robic.
          To całkiem tak, jak u nas :) Nisze niektórzy też już znaleźli.
          • trzy.14 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 13:34
            chilly napisał:

            > To całkiem tak, jak u nas :)

            To była moja pierwsza myśl. Tyle że u nas publikacja koncentrowałaby się na dorobku JP2, napisana byłaby w języku Pinglish, a jej autor zadowoliłby się punktami MNiSzW. Czyli jednak jesteśmy ZA Iranem.
            • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 15:42
              upał..., może warto wtedy nie pisać w necie? ;-)
              • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 15:57
                To nie pisz. Trzy ma racje, jestesmy ZA Iranem pod wieloma wzgledami. W "strategicznych" dziedzinach badan Iranczycy od dawna publikuja w czolowych zurnalach. W tych "nie-obronnych" pieniadze na badania sa o wiele mniejsze, ale parcie na miedzynarodowosc jest tak duze, ze to sie nie da z niczym u nas porownac. Ich nie widac na miedzynarodowych konferencjach, poniewaz nie dostaja wiz. Naszych uczonych nie widac, poniewaz nie maja nic ciekawego do powiedzienia. Iranczycy nauczyli sie tworzyc zespoly badawcze i wlasnie ucza sie publikowac w miedzynarodowych zurnalach. U nas dziesiat jednoautorskich publikacji w KFC i dwie monografie czynia naukowca i nic nie wskazuje na to, zeby cokolwiek mialo sie zmienic. Co lezalo odlogiem i gnilo, to jeszcze bedzie gnic dlugo.
                • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 16:21
                  a co to ma wspólnego z przypadkiem wałkowanym przez 3.14... i czy rzeczywiście tak jest???, przecież to brednie na kółkach...
                  • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 16:25
                    Iranczyk ma dobre publikacje. Rumun bredzi.

                    W przypadku Iranczyka dziwi troche tematyka, ale gdybys mial do wyboru zostac miedzynarodowym naukowcem, albo felczerem wojskowym, to tez bys sie zastanowil nad zmiana tematyki badan.
                    • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 16:40
                      ale z tym nie mam żadnego kłopotu, kłopot mam z taką wizją, że u nas wszystko jest takie samo i wszystko do niczego..., to bardzo rozpowszechnione tu myśli i w istocie dopełniające się... A ja się nie zgadzam, widzę sporo osób, które nie zajmują się JP II i piszą na poziomie międzynarodowym i da się..., problem w tym, że zalewa ich ta reszta... i to ona głównie jest słyszalna...
                      • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 17:05
                        Jak zmienię okulary, to i w Botswanie znajdę piszącego "na poziomie międzynarodowym". Problem nie w tym, że jeszcze są tacy zdolni i wybitni, ale że system w żaden sposób nie zapewnia rozwoju tym przeciętniakom. Których, jak slusznie piszesz, jest większość. A powinieneś jeszcze pamiętać, adept, że "jednostka - zerem, jednostka - bzdurą"...
                        • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 17:24
                          nie, problem w tym, że system nie płaci tym niezłym kilka razy tyle, co przeciętniakom..., to jest problem..., zagadywany właśnie tekstami, że nic się nie da, nic nie ma, wszystko jest takie samo...
                        • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 17:41
                          chilly napisał:

                          > Problem nie w tym, że jeszcze są tacy zdolni i wybitni, ale że system w
                          > żaden sposób nie zapewnia rozwoju tym przeciętniakom. Których, jak slusznie pis
                          > zesz, jest większość.

                          Problemow jest kilka i to zupelnie w innym miejscu. Pierwszym problemem jest zenujacy poziom tej wiekszosci. Drugim problemem jest to, ze o tym, kto jest zdolny i wybitny, decyduje wlasnie ta wiekszosc wedle sobie znanych kryteriow. System wsparcia dla wybitnych, ktory starala sie stworzyc Kudrycka daje pewne mozliwosci, ale jest tez zalosnie dziurawy. Sorry, ale jak widze osobe zdolna z zerowym wsparciem systemu, to jakos nie zal mi tych przecietnych, ktorzy jednak cos maja, chocby niewiele.
                          • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 17:46
                            charioteer1 napisał:

                            > Problemow jest kilka i to zupelnie w innym miejscu. Pierwszym problemem jest ze
                            > nujacy poziom tej wiekszosci. Drugim problemem jest to, ze o tym, kto jest zdol
                            > ny i wybitny, decyduje wlasnie ta wiekszosc wedle sobie znanych kryteriow. Syst
                            > em wsparcia dla wybitnych, ktory starala sie stworzyc Kudrycka daje pewne mozli
                            > wosci, ale jest tez zalosnie dziurawy. Sorry, ale jak widze osobe zdolna z zero
                            > wym wsparciem systemu, to jakos nie zal mi tych przecietnych, ktorzy jednak cos
                            > maja, chocby niewiele.
                            >

                            nic dodać, nic ująć..., może tylko to, że zamiast rozwoju, system w tym przypadku powinien zaproponować jakąś formę humanitarnej utylizacji...
                            • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 21:29
                              > nic dodać, nic ująć..., może tylko to, że zamiast rozwoju, system w tym przypad
                              > ku powinien zaproponować jakąś formę humanitarnej utylizacji...

                              no mając wybór między "rewolucją katolicką" (per analogiam do rewolucji islamskiej i jej zbawiennego wpływu na rozwój uczonych perskich :D ) a potraktowaniem jakimś nieobrzydliwym środkiem na sen wieczny, wybieram to drugie.
                              Rewolucje sa męczące >.>
                              • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 22:02
                                zawsze jest ryzyko, że będzie obrzydliwy ;-)
                                • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 16:07
                                  "cóżeś uczynił Atenom Sokratesie"

                                  -> nie załapał się na grant ^^
                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 16:28
                                    słowo "zdobył" jest bardziej adekwatne ;-), jeśli już musimy pozostawać przy tej analogii analogii :)
                                    • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 21:14
                                      adept44_ltd napisał:
                                      > słowo "zdobył" jest bardziej adekwatne ;-), jeśli już musimy pozostawać przy tej analogii analogii :)
                                      Kiedyś zdobywało się dziewczynę :(
                                      • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 23:31
                                        a teraz się załapujesz? ;-)))
                          • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 21:26
                            ej chario ;p
                            ile tekstów w lokalnej Persów mowie przeczytało? aha :D

                            W sumie... im dłużej nas samych czytam tym bardziej się przekonuję do opinii Zaryckiego (ale on "jakiś taki inny" jest, bo co to Panie kochany i Pani Miła jest tak bezbożnie pisać nie po światowemu tylko ale i po polsku i po rosyjsku - oj to już w ogóle zgroza!! - no po prostu dziwak jeden jest ;p) Oj my "elity peryferyjne" i ich dramy ;p

                            Kudryckizm to bardzo typowy przykład bambusowych lotnisk ;p Nic odkrywczego.
                            Ciekawe to są natomiast modele adaptacyjne, niektóre (no "światowość w Polszcze" to może nie, bo to trywialne - taka banalna symulacja w sumie - ale inne, to i owszem).
                            • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 22:07
                              Sorry, nully, ale tym razem to ja nie rozumiem ani w zab, o co ci chodzi.

                              > ile tekstów w lokalnej Persów mowie przeczytało? aha :D

                              Iranczycy publikuja po angielsku. Co ma lokalna mowa do rzeczy? Jakies 10 lat temu mieli lokalne czasopisma po angielsku, teraz wladze zdecydowaly, ze to nie wystarczy i kaza publikowac miedzynarodowo. Wyksztalcony Iranczyk zna angielski. Tam sie naprawde bardzo duza wage przyklada do lektoratow. Wiecej, ci Iranczycy pokazuja, ze o lokalnej tematyce perskiej mozna tez pisac miedzynarodowo w bardzo przyzwoitych zurnalach. Wychodzi na to, ze Iranczykow Amerykanie publikuja, a Polakow nie chca, bo przeciez Polska jest wiekszym wrogiem Ameryki niz Iran. Smiertelnym wrogiem.

                              Kolejny akapit pozwole sobie pominac, poniewaz nic z niego kompletnie nie rozumiem. Odnosze wrazenie, ze usilujesz wykazac, ze Iran to metropolia, a Polska to prowincja.


                              > Kudryckizm to bardzo typowy przykład bambusowych lotnisk ;p Nic odkrywczego.

                              Bambusowe lotniska w Polsce maja historie siegajaca paru dziesiatek lat przynajmniej. To nie Kudrycka je wymyslila. Kudrycka wydala wojne bambusowi i spektakularnie polegla w tej wojnie.
                              • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 08:29
                                charioteer1 napisał:
                                > ci Iranczycy pokazuja, ze o lokalnej tematyce perskiej mozna tez pisac miedzynarodowo w bardzo przyzwoitych zurnalach. Wychodzi na to, ze Iranczykow Amerykanie publikuja, a Polakow nie chca, bo przeciez Polska jest wiekszym wrogiem Ameryki niz Iran. Smiertelnym wrogiem.
                                Błędna diagnoza. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że Persja jest znacznie ciekawsza dla świata niż Polska. Zwłaszcza dla amerykanów. Dla których Polska znaczy niewiele.

                                > Odnosze wrazenie, ze usilujesz wykazac, ze Iran to metropolia, a Polska to prowincja.
                                Biorąc pod uwagę znaczenie światowe - chyba tak.
                                >
                                > Bambusowe lotniska w Polsce maja historie siegajaca paru dziesiatek lat przynajmniej. To nie Kudrycka je wymyslila. Kudrycka wydala wojne bambusowi i spektakularnie polegla w tej wojnie.
                                Ciekawe dlaczego?
                                • pfg Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 09:05
                                  chilly napisał:

                                  > Bambusowe lotniska w Polsce maja historie siegajaca paru dziesiatek lat
                                  > przynajmniej. To nie Kudrycka je wymyslila. Kudrycka wydala wojne bambusowi i
                                  > spektakularnie polegla w tej wojnie.

                                  Kontynuując to (niezbyt trafne, IMHO) porównanie do kultów cargo, Kudrycka spektakularnie poległa w wojnie z rdzennymi kultami totemicznymi pokonferencyjniaków.

                                  > Ciekawe dlaczego?

                                  Bo kultów pierwotnych nie da się całkowicie wykorzenić, trzeba je umiejętnie adaptować do nowej religii panującej. Na przykład namawiając jakiegoś zachodniego wydawcę komercyjnego, aby wybrane (sic!) pokonferencyjniaki ładnie wydawał pod własną marką, dofinansowywać te wydawnictwa, a także tworząc lokalną listę tych bardziej wartościowych pokonferencyjniaków, za które autorzy otrzymują więcej punktów.

                                  Zaraz, zaraz...
                                  • sendivigius Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 13:15
                                    pfg napisał:


                                    > Bo kultów pierwotnych nie da się całkowicie wykorzenić, trzeba je umiejętnie ad
                                    > aptować do nowej religii panującej.


                                    Mozna i tak, chyba ze wczesniej przyjedzie ktos taki jak F. Pizarro:

                                    io9.com/5928085/10-civilizations-that-disappeared-under-mysterious-circumstances
                                    .... dopiszecie sie do listy.
                                    • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 14:09
                                      sendivigius napisał:
                                      > Mozna i tak, chyba ze wczesniej przyjedzie ktos taki jak F. Pizarro:

                                      Przyjdą raczej barbarzyńcy. Jeszcze bardziej barbarzyńscy niż my sami.
                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 16:05
                                    pfg napisał:

                                    > chilly napisał:
                                    >
                                    > > Bambusowe lotniska w Polsce maja historie siegajaca paru dziesiatek lat
                                    > > przynajmniej. To nie Kudrycka je wymyslila. Kudrycka wydala wojne bambuso
                                    > wi i
                                    > > spektakularnie polegla w tej wojnie.
                                    >
                                    > Kontynuując to (niezbyt trafne, IMHO) porównanie do kultów cargo, Kudrycka spek
                                    > takularnie poległa w wojnie z rdzennymi kultami totemicznymi pokonferencyjniakó
                                    > w.

                                    "the mirror is nice or broken" ;p
                                    metafora, jak to metafora, dokładna być nie musi i nie może, zjawisko pozwala na (IMHO! ;) ) snucie takowej.
                                    >
                                    > > Ciekawe dlaczego?
                                    >
                                    > Bo kultów pierwotnych nie da się całkowicie wykorzenić, trzeba je umiejętnie ad
                                    > aptować do nowej religii panującej.

                                    no o kreacjach świata "dla nich" jest cała biblioteka, hm ;)

                                    >Na przykład namawiając jakiegoś zachodniego
                                    > wydawcę komercyjnego, aby wybrane (sic!) pokonferencyjniaki ładnie wydawał pod
                                    > własną marką, dofinansowywać te wydawnictwa, a także tworząc lokalną listę tyc
                                    > h bardziej wartościowych pokonferencyjniaków, za które autorzy otrzymują więcej
                                    > punktów.

                                    nieważne co masz w koszyczku ważne jaki miś stoi za tobą (c: Zgred)
                                    zabawa we "wskaż dziesięć różnic" przy uwzględznieniu znaczenia terminu "tak jakby" rzecz jasna.

                                    > Zaraz, zaraz...

                                    tylko spokojnie, ciekawe czasy dopiero się zaczynają.
                                    • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 21:06
                                      nullified napisał:
                                      > nieważne co masz w koszyczku ważne jaki miś stoi za tobą

                                      Byle nie taki na miarę naszych mozliwości. Najlepiej, żeby to był tłusty misio.
                                      Gdyby jednak nawet miś nie pomógł i nas zredukowali, to zawsze można zapisać się na studia:
                                      wyborcza.biz/biznes/1,100896,16352325,Laptop_i_100_zl_za_semestr_nauki___kusza_bezplatne.html
                                • kardla Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 10:39
                                  Interesujące jest to co zostanie interesująco przedstawione.
                                  Ale jeżeli sami jesteśmy przekonani że nasze badania są nieciekawe bo co tu panie ciekawego w Polsce można by znaleźć - to nie ma się co dziwić że wszyscy inni podzielają nasze zdanie.

                                  Kilka lat temu opublikowano w mojej działce artykuł o mobilności pewnego pierwiastka, który był dotąd uważany za całkowicie stabilny. Amerykanie opublikowali obiektywnie gorszy artykuł (mniej próbek, gorzej wyjaśnione etc.) w Science, Polacy lepszy artykuł w czasopiśmie lokalnym.
                                  Teraz wszyscy cytują Amerykanów, a o wersji Polskiej wie tylko kilka osób.
                                  Czyja to wina?
                                  • sendivigius Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 13:04
                                    kardla napisała:

                                    > Teraz wszyscy cytują Amerykanów, a o wersji Polskiej wie tylko kilka osób.
                                    > Czyja to wina?


                                    Amerykanów, zdradzili w Jałcie i brużdza nadal. I tak w ogole to warto przypomniec za pierwszy na Ksiezycu wyladowal pan Twardowski.
                                    • kardla Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 23:52
                                      Czytasz czasem posty na które odpowiadasz?
                              • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 15:57
                                charioteer1 napisał:
                                > Kolejny akapit pozwole sobie pominac, poniewaz nic z niego kompletnie nie rozum
                                > iem. Odnosze wrazenie, ze usilujesz wykazac, ze Iran to metropolia, a Polska to
                                > prowincja.

                                pod względem zainteresowania jakie wzbudza (z przyczyn "tradycyjnych") i znaczenia jakie ma dla centrów, różnica jest zdecydowanie na korzyść Iranu.



                                > > Kudryckizm to bardzo typowy przykład bambusowych lotnisk ;p Nic odkrywcze
                                > go.
                                >
                                > Bambusowe lotniska w Polsce maja historie siegajaca paru dziesiatek lat przynaj
                                > mniej. To nie Kudrycka je wymyslila. Kudrycka wydala wojne bambusowi i spektaku
                                > larnie polegla w tej wojnie.

                                Kudryckie wskazali na bambus i rzekli "oto bambus, niech stanie się stal i światło"
                                po czym rozpoczeto program przemalowywania bambusa na odpowiedni kolor. "Aby był tak jakby".

                                "Tak jakby" - to kluczowy termin chario ;)

                                Bycie prowincją to nie jest jeszcze wielki problem, cały świat składa się z różnych prowincji, brak rozeznania w typie swojej prowincjonalności a już najszczególniej nadymanie się na balon światowy - owszem, to jest problem.
                                • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 17:06
                                  Nie pieprz, drogi nully, bo malowanie bambusa na kolor sino-stalowy i machanie totemami to ja widze od dobrych paru dziesiatek lat. Zeby bylo zabawniej, z perspektywy czasu widze tez doskonale, kto z moich emerytowanych nauczycieli mogl latac wysoko, ale nie dane mu bylo, bo spotkal na swojej drodze jakiegos nully'ego, ktory uwazal, ze przeciez wcale nie jest gorszy, a poza tym, skoro jemu sie nie udalo, to znaczy, ze nie warto, bo w totemie jest prawdziwa sila. Kudrycka nie docenila sily totemow i tez polegla, zebyscie mogli sobie swoje bambusy dalej spokojnie malowac. Prowincja zaczyna sie w glowie i tam przede wszystkim nalezy przewietrzyc.
                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 17:15
                                    charioteer1 napisał:

                                    > Nie pieprz, drogi nully, bo malowanie bambusa na kolor sino-stalowy i machanie
                                    > totemami to ja widze od dobrych paru dziesiatek lat.

                                    no teraz malujemy na srebrzysty, będzie ładniej

                                    > Zeby bylo zabawniej, z per
                                    > spektywy czasu widze tez doskonale, kto z moich emerytowanych nauczycieli mogl
                                    > latac wysoko, ale nie dane mu bylo, bo spotkal na swojej drodze jakiegos nully'
                                    > ego, ktory uwazal, ze przeciez wcale nie jest gorszy, a poza tym, skoro jemu si
                                    > e nie udalo, to znaczy, ze nie warto, bo w totemie jest prawdziwa sila.

                                    eeee... nie ;p nulle nie są takie groźne (mocz za mała nawet gdyby chciały) poza tym zwykle mają inne absorbujące zajęcia, nie ma kiedy łamać skrzydeł orłom ;)

                                    >Kudryck
                                    > a nie docenila sily totemow i tez polegla, zebyscie mogli sobie swoje bambusy d
                                    > alej spokojnie malowac. Prowincja zaczyna sie w glowie i tam przede wszystkim n
                                    > alezy przewietrzyc.

                                    aha, widzisz i nie widzisz - "kudryckizm" to ecencyja totemicznego prowincjonalizmu właśnie. Już szczególik, że to "skok do królestwa", które już nie istnieje pomińmy.
                                    • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 17:47
                                      nullified napisał:

                                      > aha, widzisz i nie widzisz - "kudryckizm" to ecencyja totemicznego prowincjonal
                                      > izmu właśnie.

                                      Bzdura. Kudrycka stworzyla narzedzia, ktore mozna sensownie wykorzystac. Tyle ze sensowne wykorzystanie tych narzedzi wycieloby w pien znaczne polacie buszu.

                                      > Już szczególik, że to "skok do królestwa", które już nie istnieje pomińmy.

                                      Chyba cos ci umknelo. Lokalny kryzys jakiejs dyscypliny nie jest ogolnoswiatowym kryzysem nauki.
                                      • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 18:06
                                        charioteer1 napisał:


                                        > Bzdura. Kudrycka stworzyla narzedzia, ktore mozna sensownie wykorzystac. Tyle z
                                        > e sensowne wykorzystanie tych narzedzi wycieloby w pien znaczne polacie buszu.

                                        serio? Ja nie śmiem urażac "uczuć religijnych" więc aż nie wiem jak się odnieść do takich aktów wiary ;)
                                        NBK razem z ekipą mechanicznie i mocno przypadkowo usiłowała przenieść formy, które przez tę przypadkowość nie mogą nawet wytwarzać tego "heglowskiego znaczenia formy", wypluwa głównie jej pozory >.>

                                        Gdyby ktokolwiek miał tam głowę a w tej głowie coś nigdy by nie zaczynał od odtrąbiania "reformy". Tym bardziej, że po prawdzie, żadnej "reformy" serio nie zamierzył. Musiałby zacząc przeciez od siebie i walnąć z buta we własne interesy... wolne żarty.

                                        Skutek zaś jest taki, że "stary busz" tu i tam radzi sobie świetnie, tu i tam więdnie, za to z wielkim powodzeniem rośnie "młodnik" (niekoniecznie pod względem wiekowym). Zjawisko poniekąd nieuchronne jakby, jednak podlewanie tego mądre nie jest.

                                        > > Już szczególik, że to "skok do królestwa", które już nie istnieje pomińmy
                                        > .
                                        >
                                        > Chyba cos ci umknelo. Lokalny kryzys jakiejs dyscypliny nie jest ogolnoswiatowy
                                        > m kryzysem nauki.

                                        Nie chodzi o dyscyplinę, tylko strukturę. Trochę tak jak z tym "wolnym rynkiem" do którego wystartowaliśmy w latach '90tych.
                                        • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 18:40
                                          nullified napisał:

                                          > Nie chodzi o dyscyplinę, tylko strukturę. Trochę tak jak z tym "wolnym rynkiem"
                                          > do którego wystartowaliśmy w latach '90tych.

                                          Nie ma tu zadnego porownania. To nie jest jeszcze ten etap. Jak chcesz takiego porownania, to jestesmy jeszcze przed rokiem 1989.
                                          • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 19:59
                                            charioteer1 napisał:

                                            > nullified napisał:
                                            >
                                            > > Nie chodzi o dyscyplinę, tylko strukturę. Trochę tak jak z tym "wolnym ry
                                            > nkiem"
                                            > > do którego wystartowaliśmy w latach '90tych.
                                            >
                                            > Nie ma tu zadnego porownania. To nie jest jeszcze ten etap. Jak chcesz takiego
                                            > porownania, to jestesmy jeszcze przed rokiem 1989.

                                            obawiam się, że sądzę, że jest, ale jeśli straszysz, że przyjdą jeszcze balcerowicze to ja zamiast zupy (hmmm waham się czy "hazanówka" czy raczej "hartmanówka", coś z tym "sumieniem" -.- ) poprosze jednak cykutę.

                                            I ja mam być ten pesymista >.>
                                            • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 21:13
                                              nullified napisał:
                                              > > Nie ma tu zadnego porownania. To nie jest jeszcze ten etap. Jak chcesz takiego
                                              > > porownania, to jestesmy jeszcze przed rokiem 1989.

                                              Faktycznie, porównania nie ma, bo przed rokiem 89 zaczęto sensownie reformować gospodarkę (Wilczek). No, ale potem zaczęliśmy naśladować największego brata...
                                        • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 23:30
                                          zgadzam się z nullym, choć pewnie inaczej widzimy problem. Przy całej szkodliwości pomysłów Kudryckiej uważam, że lepiej było pójść na całość, niż budować tę połowiczność, którą zaproponowała, podwajając busz i bambus...
                                          • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 08:52
                                            adept44_ltd napisał:
                                            > zgadzam się z nullym, choć pewnie inaczej widzimy problem. Przy całej szkodliwości pomysłów Kudryckiej uważam, że lepiej było pójść na całość, niż budować tę połowiczność, którą zaproponowała, podwajając busz i bambus...

                                            I już za dwa pokolenia zaczęłyby się pojawiać pozytywne skutki...
                                            • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 08:55
                                              nie, myślę, że już by były widoczne...; zdarzyło mi się widywać szybkie reakcje na wprowadzane nowe zasady i to działa...; oczywiście, byłoby dużo wrzasku, ale jakoś nie mam specjalnie litości dla tych, którym system nie pozwolił połapać się, że to nie dla nich praca...
                                          • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 12:18
                                            adept44_ltd napisał:

                                            > zgadzam się z nullym, choć pewnie inaczej widzimy problem. Przy całej szkodliwo
                                            > ści pomysłów Kudryckiej uważam, że lepiej było pójść na całość, niż budować tę
                                            > połowiczność, którą zaproponowała, podwajając busz i bambus...

                                            wiesz, ja nie mam jakichś wielkich pretensji do NBK ani nawet tego jej dworu - ja ich nawet rozumiem w obydwu skrajnych modelach ("mieli wiele dobrych chęci i wyszło jak zawsze"/"mieli podłe intencje i wyszło jak zawsze") - działa się w pewnych warunkach, w konkretnych ograniczeniach i jak to najstarsi amerykańscy górole gadają: bez wódki nie rozbirosz a i tak wyżej d*py nie podskoczysz.

                                            Nie pochwalam ale rozumiem. Szef rzucił na "odcinek nauki" (mógł dać na gorszy odcinek, co nie?) - trza było zrobić "coś". Człek rozumny zrobiłby "nic" (tzn. "robiłby tak aby nie było widać"). No ale... Na rozsądnym "nic" nie zrobi się konferencji nawet prasowej, nie zdobędzie sie sławy mołojeckiej, nie pojedzie się na wycieczkę brukselkową, nie otoczy się człek ni człeczyna dworem - dwór lgnie do splendoru i sukcesu - najlepiej w "czymkolwiek" etc.

                                            "Na całość"* bez jakiegoś życzliwego telefonu do Najwyższego, co by spuścił po kamlocie niebieskim na poszczególne gniazda uczoności to "nie wydo". Nie wiem, wziąć adiunktów i habów ze zbyt niskim iefem w kamasze i posłać z kagańcem oświaty na kałachu z demobilu do województwa irackiego albo teraz na Ukrainę? Nawet Kościół Matka Nasza nie chce pomóc, przygarnąłby, do piersi przytulił, na misję posłał, albo choć na parafię...

                                            O podłe czasy, zaiste...

                                            *
                                            Beztroskie wywalanie na ulicę tego kapitału kulturowego (nawet jeśli to tylko "kapitalik") jest, sry - marnotrawne, durne i niebezpieczne. Niebezpieczne bardzo.
                                            • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 12:34
                                              ech, różnica się różnicuje...

                                              ale w prostych żołnierskich słowach - to ja nie widzę w tym żadnego kapitału..., tym bardziej kulturowego...; no i zdaję sobie sprawę, dlaczego tak się nie da - bo środowisko nie pozwoli... i nawet świadomość przyszłości i spojrzenie na los nauczycieli, którzy też nie pozwolili nic nikogo nie nauczy...
                                              • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 13:52
                                                Ciagnac analogie do planu Balcerowicza, tu trzeba bylo rozpedzic towarzystwo na cztery wiatry, a niedobitki dobic popiwkiem.
                                                • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 22:41
                                                  charioteer1 napisał:

                                                  > Ciagnac analogie do planu Balcerowicza, tu trzeba bylo rozpedzic towarzystwo na
                                                  > cztery wiatry, a niedobitki dobic popiwkiem.
                                                  >

                                                  humanitarniej byłoby otruć albo choć dać zniżkę na spore dawki "odlatywacza"
                                                  • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 23:38
                                                    Napalm bylby najskuteczniejszy.
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 23:49
                                                    jestem za..., ewentualnie DDT w dużych ilościach...
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 15:35
                                                    @ both above

                                                    oj... ludzie, skąd w was tyle skłonności do okrucieństwa >.>
                                                    I takiej dysproporcji środków ;)

                                                    /sigh
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 16:44
                                                    wiesz, wystarczyłoby, by ci, którzy się nie nadają zrezygnowali..., ale jakoś nie chcą... - tak właśnie gotują się okrutne rewolucje ;-)
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 17:47
                                                    wielu jakby mogło to by pewnie i zrezygnowało, rzecz w tym że jesli już rezygnują to nie "ci co trzeba". Ot psikus...

                                                    "No a poza tym", jesli już trzeba zrobić coś niemiłego, róbmy to w miły sposób. Be civilised ;)
                                                  • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 16:52
                                                    nullified napisał:

                                                    > @ both above
                                                    >
                                                    > oj... ludzie, skąd w was tyle skłonności do okrucieństwa >.>
                                                    > I takiej dysproporcji środków ;)

                                                    E tam, po prostu cost-effectiveness
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 17:45
                                                    charioteer1 napisał:

                                                    > nullified napisał:
                                                    >
                                                    > > @ both above
                                                    > >
                                                    > > oj... ludzie, skąd w was tyle skłonności do okrucieństwa >.>
                                                    > > I takiej dysproporcji środków ;)
                                                    >
                                                    > E tam, po prostu cost-effectiveness
                                                    >
                                                    >

                                                    no jak nie zamierzasz potem tam mieszkac to można i tak ;p
                                              • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 22:39
                                                adept44_ltd napisał:

                                                > ech, różnica się różnicuje...
                                                >
                                                > ale w prostych żołnierskich słowach - to ja nie widzę w tym żadnego kapitału...
                                                > , tym bardziej kulturowego...;

                                                kategoria operacyjna tutaj ;)


                                                >no i zdaję sobie sprawę, dlaczego tak się nie da
                                                > - bo środowisko nie pozwoli... i nawet świadomość przyszłości i spojrzenie na
                                                > los nauczycieli, którzy też nie pozwolili nic nikogo nie nauczy...

                                                a jakby nauczyciele "pozwolili" to myślisz, że teraz byłoby im "lepiej"?
                                                wolne żarty... Odwlekali jak resekcję wiecznie ćmiącego i paprzącego pieńka w gębie w strachu że przyjdzie kowal i wyszarpnie nie to co trzeba - no i w końcu przylazł kowal i wyrwał, rzecz jasna wyrwał "coś innego" ^^
                                                • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 22:43
                                                  dla tych, którzy potrafią pracować i dla szkoły, byłoby lepiej...
                                                  więc nie takie wolne...

                                                  kategoria operacyjna kategorią operacyjną, ale niestety tylko tutaj...
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 15:32
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > dla tych, którzy potrafią pracować i dla szkoły, byłoby lepiej...
                                                    > więc nie takie wolne...

                                                    "a gdzie tam", rozumiem, że chcesz powiedzieć, że teraz zostali "ci najlepsiejsi" i - co więcej - dzieki światłym zmianom jeszcze lepsiejsi walą drzwiami i oknami do zawodu.

                                                    Ty to masz adept poczucie humoru ;)



                                                    >
                                                    > kategoria operacyjna kategorią operacyjną, ale niestety tylko tutaj...

                                                    "tak w ogóle"
                                                    - "mianie kapitału kulturowego" (kategorię zawsze trzeba odnieśc do warunków) nie oznacza bycia "kulturnym" przecież. To w końcu tylko jednostka odmienna od kapitału ekonomicznego >.> I tak - "kapitał" czy "kapitalik" mają. Im relatywnie (w proporcji do obrazu postulowanego czy imaginowanego) mniejszy tym bardziej niebezpieczne jest wypuszczać "toto" sfrustrowane na ulice. "Rewolucji" z tego nie będzie raczej, "burdzizm" owszem.

                                                    No ale jak się myśli "po nas choćby i przytup"... ^^

                                                    "A tak w ogóle" - to mamy zdecydowanie skłonnośc do przeceniania sprawczości ehm... "aktorów" w tych ocenach co "jedni powinni" a inni "nie powinni" czy tam od czego się zrobi lepiej a od czego gorzej.
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 16:42
                                                    nie chcę i nie powiedziałem, więc kwestię mojego poczucia humoru możemy odłożyć do następnego postu... (co więcej, z moich wypowiedzi zdaje się wynikać coś zupełnie odwrotnego, ale nie będę taki drobiazgowy, by się czepiać);
                                                    oczywiście, możemy sobie podebatować o kapitale kulturowym, pewnie też o rewolucji, co nie zmieni faktu, że ludzie, o których mówimy, nadają się wyłączenie do pobierania pensji, a to może ich przerastać...;
                                                    no właśnie nie, z twoich wypowiedzi wynika, że wszystko jedno (a jak nie, to miernoty wyjdą na ulicę i zrobią rewolucję - nie mogę się doczekać, dodam na marginesie), ja nie uważam tak... i dlatego pieklę się tu w sporach z Tobą ;-);
                                                    też nie sądzę, byśmy mieli taką skłonność, nawet mamy skłonność zupełnie odwrotną; jak wiesz, nie jestem zwolennikiem neoliberalizmu (delikatnie mówiąc), ale jednak korci mnie, by cię namawiać, byś taką argumentację, jaką tu stosujesz, przedstawił jakiemuś przedsiębiorcy... :), efekt byłby piorunujący...
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 17:42
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > nie chcę i nie powiedziałem, więc kwestię mojego poczucia humoru możemy odłożyć
                                                    > do następnego postu... (co więcej, z moich wypowiedzi zdaje się wynikać coś zu
                                                    > pełnie odwrotnego, ale nie będę taki drobiazgowy, by się czepiać);

                                                    ;( łamiesz mi serce

                                                    > oczywiście, możemy sobie podebatować o kapitale kulturowym, pewnie też o rewolu
                                                    > cji, co nie zmieni faktu, że ludzie, o których mówimy, nadają się wyłączenie do
                                                    > pobierania pensji, a to może ich przerastać...;

                                                    wiesz... byłem taki wyrywny do łatwego "oceniania kto się do czego nadaje" i jak "nalezy coś" jakieś 15 lat temu. Potem jakby dorosłem ;) Albo to skumulowane doświadczenia pooglądania sobie Ojczyzny od jednej do drugiej strony mapy, i nie tylko Matczyzny zresztą. Ludzie nie nadawajcy się" są całkiem "nadawajacy" w innym miejscu tej samej struktury.


                                                    > no właśnie nie, z twoich wypowiedzi wynika, że wszystko jedno (a jak nie, to mi
                                                    > ernoty wyjdą na ulicę i zrobią rewolucję - nie mogę się doczekać, dodam na marg
                                                    > inesie), ja nie uważam tak... i dlatego pieklę się tu w sporach z Tobą ;-);

                                                    ojtam... "rewolucję" chciałbyś (choć ja nie tęsknię za rewolucjami jakoś specjalnie)
                                                    Powolne zatruwanie jadem raczej...

                                                    > też nie sądzę, byśmy mieli taką skłonność, nawet mamy skłonność zupełnie odwrot
                                                    > ną; jak wiesz, nie jestem zwolennikiem neoliberalizmu (delikatnie mówiąc), ale
                                                    > jednak korci mnie, by cię namawiać, byś taką argumentację, jaką tu stosujesz, p
                                                    > rzedstawił jakiemuś przedsiębiorcy... :), efekt byłby piorunujący...

                                                    aż by się chciało napisać "typowy błąd perspektywy". Bardzo "neoliberalny" >.> Jeśli państwo ma działać jak przedsiębiorstwo (i jego agendy) z typowymi dla przedsiębiorstwa wąskimi perspektywami celów, nie mniej wąskimi środków, w perspektywie "następnej planszy ze słupkami na spotkaniu zarządu" - to rychło okaże się zbyteczne i szkodliwe gdyż dysfunkcjonalne.

                                                    (nota bene - na tym polega ta magia samospełniającej się przepowiedni "neoliberalnej" - postulujemy i wprowadzamy "słabe państwo", które jako że jest słabe no to nie ma prawa działać, z czego z własciwą dla NL "logiką" wyciągamy wniosek, że "państwo nie działa w ogóle").

                                                    mhm, dałem parę razy, raz mnie nawet posłuchano ;) To jest teraz już nieco inna firma, z prawie tym samym składem lojalnych pracowników. Wielokrotnie zaś nie, z typowymi skutkami.

                                                    Wyciąganie z tego wniosku, że mam receptę na uzdrowienie "nauki polskiej" byłoby zdecydowanie przedwczesne ;)

                                                    W przypadku szkolnictwa i niższego i wyższego "sprawczość" tych "aktorów" jest bardzo niska - naprawdę miałes większy wpływ na to w jaki sposób zamrożono lata temu nakłady, że zlikwidowano środowisko R&D? Miałes wielki wpływ na manię turboskolaryzacji? Miałeś wpływ na to, że Państwo delegowało obowiązki na gminy nie dając im dostatecznych ku temu środków? Miałeś? Rly? No jak miałeś to czemu to tak wygląda? Oh man...

                                                    Mnie się nieśmiało wydaje, że "wywalenie nierobów" (najszczególniej nierobów niskiego szczebla, no bo przeciez nieroby wyżej same się nie wywalą, hm?) niewiele da. Bedziesz mieć (losuję liczbę ;) ) ca. 20tysięcy dodatkowych bezrobotnych (nie licząc ich rodzin), na których kształcenie i utrzymanie przewaliło się kupę pieniędzy. Czego nie wydasz na ich pensje wywalisz na pomoc społeczną i obsługę kosztów (bo one się przecież rozlezą na ich rodziny też) ich degradacji. I najśmieszniejsze - nijak od tego nie będzie "lepiej". Środków na hodowlę nowego pokolenia geniuszy przecież od tego nie będzie.
                                                    Czyste "zarządzanie straganiarskie".

                                                    No dobra, a teraz coś optymistycznego. Nic nie jest wieczne ;)
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 18:03
                                                    no nie, aż tak bardzo nie przywiązuję się do tego, co tu piszę, bym miał ci łamać serce, spokojnie możemy wrócić do twojej wersji :),

                                                    co do historii twojego dorastania w ciągu ostatnich 15 lat - wiesz, że te albo można jeszcze mnożyć... ;-), kończąc, że albo nie dorosłeś, albo dorosłeś inaczej, albo dorastanie nie ma tu nic do rzeczy..., stają na tym ostatnim stanowisku (w trosce kardiologicznej, rzecz jasna...);

                                                    hm, aż tak dalekiej analogii neoliberalnej nie snułem i tylko mogę się dziwić, że chciało ci się ją snuć..., zresztą kończąc pointą, na której już się znajdujesz... - wszystko jedno..., byle było..., a wskazujesz, że to jakaś katastrofa...; nie, chodzi mi o to, że ten system ma być po coś i czemuś służyć, a a większości przypadków służy wypłacaniu pensji jego elementom... i nie sądzę, by koszty społeczne pozbycia się z niego ludzi, którzy najczęściej są sami sobie winni (a jak nie są, to są..., bo byli zbyt tępi, żeby to zobaczyć) może choćby równać sie z kosztami społecznymi utrzymywania u nas edukacji w takim stanie, w jakim się ją utrzymuje. I nie chodzi mi już nawet o wyniki z JCR i innych, ale o to, co wrzuciłem w sąsiednim wątku, ku jakiemu fundamentalizmowi całe to kretyństwo zmierza..., Więc? Co do środków - będą, ten system marnuje potężne środki...
                                                    Rewolucja? no fajnie by było, ale raczej wszystko zje robactwo i to będzie wieczne ;-)
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 20:17
                                                    adept44_ltd napisał:
                                                    od razu mi lepiej! :D

                                                    > ..; nie, chodzi mi o to, że ten system ma być po coś i czemuś służyć, a a więks
                                                    > zości przypadków służy wypłacaniu pensji jego elementom...

                                                    ależ on właśnie do tego służy, dlaczego masz pretensje, że robi to co ma robić? Tu nie ma co "reformować".

                                                    >i nie sądzę, by kosz
                                                    > ty społeczne pozbycia się z niego ludzi, którzy najczęściej są sami sobie winni
                                                    > (a jak nie są, to są..., bo byli zbyt tępi, żeby to zobaczyć) może choćby równ
                                                    > ać sie z kosztami społecznymi utrzymywania u nas edukacji w takim stanie, w jak
                                                    > im się ją utrzymuje.

                                                    ale to z nieba spadło tak? Kosmici przywieźli? Czy może hordy "nierobów adiunktów" to uczyniły? System funkcjonował w pewien sposób, był daleki od ideału (być może daleki nawet od poprawności - nie mnie sądzić) - po czym go konsekwentnie i bezmyślnie (bezmyslna konsekwencja to cnota gorsza od pracowitości pod względem zarazy, która roznosi) rozpiżono multiplikując jego wady i niszcząc resztki zalet. Nastepnym krokiem stała się już nie "modernizacja niedorozwoju" ile "modernizacja ruiny". Ot i jestesmy w bajorku.

                                                    Nawiasem mówiąc, zastanawia mnie ta łatwość przechodzenia nad "kosztami społecznymi" do porządku... Nie wiem, wysyłac na trzymiesięczny obóz szkoleniowy "koszty społeczne w praktyce - praktyczne ćwiczenia terenowe"? Pewnie kolega z warsztatu badacza dałby radę zorganizować, wprawę w kursologii ma ;)
                                                    (btw- z tymi niedojdami i innymi takimi cały "bul" w tym najczęściej, że mają zły zakres obowiązków po prostu, źle ukierunkowane aspiracje (zwykle wmówienia) - "obawiam się sądzić" że umiejętne poprzesuwanie ich na inne stanowiska i danie obowiązków z którymi sobie radzą zamiast narzucanie tych, w których sobie nie radzą, zdjęłoby "połowę" problemu od razu; przypadków cięzkich jest raczej mało - krzywa "pana na Gie".)

                                                    >I nie chodzi mi już nawet o wyniki z JCR i innych, ale o t
                                                    > o, co wrzuciłem w sąsiednim wątku, ku jakiemu fundamentalizmowi całe to kretyńs
                                                    > two zmierza..., Więc? Co do środków - będą, ten system marnuje potężne środki..

                                                    Nope ;p zostaną przesunięte na kosmosy, rakiety, armaty i oczywiście 10k pomników Najwiekszego Polaka na nowe Tysiąclecie. Zresztą - to już się stało >.>

                                                    Tu podstawowym felerem jest to, że całokształt sprawia, że zachowania bezsensowne czy szkodliwe stają się w ramach 'systemu' racjonalne.

                                                    (klasyczne? - prowincjonalna szkółka funkcjonująca faktycznie jako community college zaczyna się napinać na "inwestycje w zwiększenie naukowości" - wyjdzie z tego nieświeża sałatka i spore koszty przy braku możliwości osiągnięcia pułapu od którego koszty zaczną się zwracać "w produkcie naukowym", ale w tym bezsensie jest głęboka racjonalność - "system" tego oczekuje. Zamiast przyzwoitej szkoły prowincjonalnej będzie kolejna "wanna z kolumnadą")

                                                    > Rewolucja? no fajnie by było, ale raczej wszystko zje robactwo i to będzie wiec
                                                    > zne ;-)

                                                    etam... wiesz z tymi karaluchami to legenda jest ;)
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 20:22
                                                    to zestaw słusznych tez nie mających nic do rzeczy w przypadku, o którym mówimy, poddaję się :), myślałeś o karierze w polityce?
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 20:39
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > to zestaw słusznych tez nie mających nic do rzeczy w przypadku, o którym mówimy
                                                    > , poddaję się :),

                                                    /sigh
                                                    dlaczego "wszystko widzisz oddzielnie"? ;(

                                                    >myślałeś o karierze w polityce?

                                                    już kiedyś pisałem, że "naturalna i wrodzona potrzeba awansu" jest mi całkowicie obca ;)
                                                    Taki feler. Może objaw ekstremalnych postaci pychy :D
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 25.07.14, 20:48
                                                    no ale kto mówi o awansie?, w grę może wchodzić cudowny upadek (jak mówią - kolaps...) ;).
                                                  • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 27.07.14, 16:57
                                                    adept44_ltd napisał:
                                                    > w grę może wchodzić cudowny upadek (jak mówią - kolaps...) ;).
                                                    No to jak - upadek czy kolaps?
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 27.07.14, 17:09
                                                    klaps..., klops, kolaps..., anything goes...
                                                  • nullified Re: Gry i zabawy ludu naukowego 27.07.14, 18:27
                                                    adept44_ltd napisał:

                                                    > klaps..., klops, kolaps..., anything goes...

                                                    klops ;)
                                                    fatalne towarzystwo, fatalne słownictwo, okropny gust i jeszcze gorsze stroje służbowe...

                                                    ten awans finansowy nie jest tego wart

                                                    zostać profesorem, politykiem (co za różnica?)... oh man - "umieraj w porę!"
                                                    To ju z wolałbym kandydować na sołtysa we wsi, przynajmniej człek może zrobić coś pożytecznego bez koniecznych rytuałów pajacowania ;)
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 27.07.14, 22:04
                                                    no ale nie wszyscy są z PSLu... ;)
                                                  • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 27.07.14, 22:20
                                                    adept44_ltd napisał:
                                                    > no ale nie wszyscy są z PSLu... ;)
                                                    Ale zawsze mogą być! PSL od lat już usiłuje poszerzyć swoją bazę o mieszczuchów i (pardon) inteligentów. Nie żeby miał im coś do zaoferowania...
                                                  • chilly Re: Gry i zabawy ludu naukowego 27.07.14, 22:22
                                                    nullified napisał:
                                                    > To juz wolałbym kandydować na sołtysa we wsi, przynajmniej człek może zrobić coś pożytecznego bez koniecznych rytuałów pajacowania ;)
                                                    No to znów jestes w dobrym towarzystwie, nully. Pamiętam, jak kilka(naście?) lat temu sołtysem koniecznie chciał zostać bp (wtedy) Głódź.
                                                  • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 27.07.14, 23:20
                                                    chilly napisał:

                                                    > nullified napisał:
                                                    > > To juz wolałbym kandydować na sołtysa we wsi, przynajmniej człek może zro
                                                    > bić coś pożytecznego bez koniecznych rytuałów pajacowania ;)
                                                    > No to znów jestes w dobrym towarzystwie, nully. Pamiętam, jak kilka(naście?) la
                                                    > t temu sołtysem koniecznie chciał zostać bp (wtedy) Głódź.

                                                    już wtedy nadużywał actimelku?
                      • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 17:31
                        adept44_ltd napisał:

                        > ale z tym nie mam żadnego kłopotu, kłopot mam z taką wizją, że u nas wszystko j
                        > est takie samo i wszystko do niczego..., to bardzo rozpowszechnione tu myśli i
                        > w istocie dopełniające się... A ja się nie zgadzam, widzę sporo osób, które nie
                        > zajmują się JP II i piszą na poziomie międzynarodowym i da się..., problem w t
                        > ym, że zalewa ich ta reszta... i to ona głównie jest słyszalna...

                        Ale to jest twoja wizja. Wszystko zalezy od punktu widzenia. Ja mam natomiast problem z ta wiekszoscia, ktora zalewa i nadaje kierunek. Mozna sie szczycic tym, ze ktos plynie pod prad i nawet sie zakladac, jak dlugo jeszcze mu sie uda utrzymac na powierzchni. To tez jakis rodzaj optymizmu.
                        • adept44_ltd Re: Gry i zabawy ludu naukowego 22.07.14, 17:43
                          gdyby to była moja wizja, to nie miałbym z nią kłopotu, chario :)
    • piotrek786 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 23.07.14, 22:11
      Ciekawie się to czyta

      Kilka przykładów z życia

      1. Pewien doktor miał problem, nikt mu nie potrafił sprzedać oprogramowania
      kóre rozwiązuje ukłądy równań różniczkowych (tak około powyżej 200) opisujących procesy
      charakterystyczne dla tzw. zagadnień sztywnych, w ciągu dwóch lat stworzył wspólnie z synem, informatykiem odpowiedni program. Rozwiązał ważne gdzieś tam zagadnienie.

      JEgo szef, profesor opisał wyniki ich kilkuletnich obliczeń w czasopiśmie z IF. Szef nie zna się na obsłudze komputera, nie potrafi postawić zagadnienia, bawi się w pisarza.

      2. W pewnym zakładzie trzeba było zaprojektować i uruchomic pierwszą tego typu na świecie technologię, ktoś zaprojektował, ktoś zamodelował i zoptymalizował, ktoś uruchomił. Rzeczone osoby do dzisiaj nie opublikowały niczego na ten temat. JEdna z nich chciała, art. został odrzucony przez czasopismo, w którym pół roku później ukazał sie artykuł profesora z dużym dorobkiem. Artykół bazował na pomiarach przeprowadzonych przez doktoranta profesora na zbudowanej przez wcześniej opisanych gości instalacji.

      3. Projekty badawcze, kasa wydana setki artykułów napisane. Clou projektów to budowa i uruchomienie czegośtam. Wszyscy na ten temat piszą, za to jakoś nie ma komu uruchamiać i brac odpowiedzialności za to jak to będzie działać.
      W pierwszym przypadku dwie osoby zaprojektowały i dały koncepcję 90% instalacji za kilkanaście dużych melonów. Z pośród osób publikujących w projekcie żadna nie zaangażowała się w pracę rzeczywiście naukową. W kolejnym z opisywanych projektów celem był program komputerowy. Pisali go informatycy i gość, który nie ma do dzisiaj żadnej publikacji z projektu.
      W oparciu o jego dane powstała książka. Bez niego.

      i tak dalej i tak dalej. Pytam się kto tutaj jest naukowcem?, kto tworzy nową wartość?
      kto rozwiązuje problemy?. Kto może mi wytłumaczyć na czym polega rzeczywista nauka?

      Bo mi się wydaje, że w krajach bogatszych od nas są laboratoria, które prowadzą tęgie badania, i nie publikują za wszelka cenę.

      • charioteer1 Re: Gry i zabawy ludu naukowego 24.07.14, 00:17
        Nie, w cywilizacji wspolautorami publikacji sa ci, co rzeczywiscie wykonali robote i ten, co umie pisac. Wszystkie omawiane przypadki kwalifikuja sie do postepowania w zwiazku z naruszeniem praw autorskich.
        • flamengista dokładnie tak... 24.07.14, 09:32
          to klasyczny przykład, w którym naukowcy piszący artykuł "zapomnieli" o uwzględnieniu techników jako autorów.

          Na Zachodzie działa to inaczej. Mam krewnego, który - mimo dr przed nazwiskiem - pracuje w dziale B+R wiodącej firmy produkującej specjalistyczne narzędzia do pomiaru, stosowane gł. w medycynie. Współpracował z zespołem, który robił badania w szpitalu, analizujące zachowanie ludzkiego mózgu (przepraszam za spłycenie, ale dla mnie to kosmos naukowy).

          Wykonał głównie pracę techniczną (obliczenia i pomógł przy kalibracji sprzętu) - podobnie jak jeszcze 2-3 osoby. Praca ostatecznie miała 9 autorów. Głównym "pisarzom" absolutnie to nie przeszkadzało, podobnie jak redakcji (artykuł ukazał się w najlepszym czasopiśmie z tej działki).

          U nas pewnie autorami było by 2 badaczy którzy wymyślili problem naukowy oraz ich szef.

          PS. ale nie wszędzie na szczęście tak jest. Mam kolegę, który jest technikiem laboratoryjnym w polskiej jednostce naukowej i uwzględniają go jako autora publikacji.
          • klamczuchosiedlowy Re: dokładnie tak... 24.07.14, 09:55
            to jest też dup*chron - dopisujesz techników, bo ich praca może zawierać błędy i jeśli nie są wymienieni jako współautorzy - to w razie istotności wykrytego błędu - błąd przypisują wymienionym autorom i do tego wychodzi jeszcze, że są nie tylko nieuczciwi bo nie uwzględnili techników ale też kradną.
            Jak u nas kiedys zaczną czytać publikacje i traktować je poważnie - to też tak będzie. Na razie to tylko bezsensowny słowotok i nie ma znaczenia kto jest jego autorem.
            • piotrek786 Re: dokładnie tak... 25.07.14, 00:51
              to ja już zgłupiałem, w sytuacji,w której zagadnienie nie jest trywialne, i pomysł na problem , jego rozwiązanie i wdrożenie wychodzi nie ze strony osoby piszącej art. to

              wy to nazywacie nie praca naukowa ale wsparcie technika?!. Co to w takim razie jest praca naukowa? Pisanie tekstów na kilogramy? Pomieszanie z poplątaniem
              • dobrycy Re: dokładnie tak... 25.07.14, 09:17
                dokładnie tak, praca naukowa to brylowanie na konferecnjach z wykładami,
                korespondowanie i pisanie tekstów, kontakty itp.
                Takimi drozbiazgami jak pisanie zasadniczej czesci tekstów, stawianiem
                hipotez naukowych, poprawoianiem, recenzowaniem, tworzeniem i utrzymaniem aparatury zajmują się postdocy i technicy - bo to oni maja
                w perspektywie że też kiedyś będą brylować i korespondować.


                piotrek786 napisał(a):

                > to ja już zgłupiałem, w sytuacji,w której zagadnienie nie jest trywialne, i pom
                > ysł na problem , jego rozwiązanie i wdrożenie wychodzi nie ze strony osoby pisz
                > ącej art. to
                >
                > wy to nazywacie nie praca naukowa ale wsparcie technika?!. Co to w takim razie
                > jest praca naukowa? Pisanie tekstów na kilogramy? Pomieszanie z poplątaniem
                • piotrek786 Re: dokładnie tak... 26.07.14, 16:11
                  a o awansie poziomym, pasji naukowej, Perelmanie itp może ktoś tutaj słyszał?

                  A jeżeli mam w d.... brylowanie?, jeżeli śmieszy mnie np,. że w układzie badawczym, który mimo szczerych życzeń całego grona pseudoprofesorów nie chce przestać działać zainteresowanie szanownych celebrytów nauki dotyczy nie procesu, możliwości jego wykorzystania w praktyce, lecz przyczynkowego badania odpadu z procesu "bo mamy superduper sprzęt do tego celu i to się da szybko opublikować". Wiem, gorszy pieniądz wypiera lepszy, to prawo Kopernika, już od dawna dało tutaj owoce, i nawet kolejne pokolenia w nauce ale jest tu w tym jakieś racjonalne spojrzenie?

                  Bo imho to prowadzi do pseudonauki
                  • dobrycy Re: dokładnie tak... 27.07.14, 09:57
                    Ja mówie jak jest a nie czy tak jak jest jest dobrze
                    • piotrek786 Re: dokładnie tak... 27.07.14, 22:01
                      pytanie, czy przypadkiem nauka nie jest dzisiaj jedynym miejscem, w którym warto wdrażać ideały zamiast kalki wzorców z marnej jakości korpotechnokracji.. :)
                  • nullified Re: dokładnie tak... 27.07.14, 18:33
                    piotrek786 napisał(a):

                    > a o awansie poziomym, pasji naukowej, Perelmanie itp może ktoś tutaj słyszał?

                    przestań ;p do reszty zdemoralizujesz młódź "w której nadzieja" i Narodowy IF trzeba będzie sondą głebinową z dna wydobywać jak im się jakies pasje zaczną udzielać >.>

                    > Bo imho to prowadzi do pseudonauki

                    to trochę "jak w korpo" ;) nie jest wazne czy warto czy nie warto, czy ma sens czy nie - byle by w najbliższym okresie słupkorozliczeniowym krzywa szła w górę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka