flamengista
23.07.14, 10:31
do niedawna słyszałem nieustanne zapewnienia, że niż dotknie jedynie prywatne uczelnie, ew. słabe państwowe w peryferyjnych ośrodkach.
Mamy dopiero drugi rok, największy dół przed nami a fakty są takie:
1. u nas rekrutacja dodatkowa na socjologię
2. na uj dodatkowa rekrutacja na europeistykę i politologię
3. na uw dodatkowa rekrutacja na europeistykę i ekonomię
wszystko na 1 stopień, na 2 jeszcze gorzej.
Oczywiście większość się wypełni i kierunki jeszcze się uruchomi. Ale co będzie za 3-5 lat? Łapanki na ulicach, by imatrykulować przypadkowych przechodniów?
Jak ja studiowałem na mój kierunek było 6 na 1 miejsce. Jak zacząłem pracę było 3,5 kandydata na 1 miejsce. Teraz jest 1,2 kandydata, a przyjmują od ca. 80 pkt na 200 możliwych.
Przy czym my mamy jeszcze znaczny limit miejsc (150). Na europeistyce na UW na razie nie znalazło się 30 osób chętnych na te studia, a bez tego kierunku nie uruchomią.
Skoro tak źle jest nawet na publicznych, to co się musi dziać na prywatnych?