Dodaj do ulubionych

Żarty się skończyły

23.07.14, 10:31
do niedawna słyszałem nieustanne zapewnienia, że niż dotknie jedynie prywatne uczelnie, ew. słabe państwowe w peryferyjnych ośrodkach.

Mamy dopiero drugi rok, największy dół przed nami a fakty są takie:
1. u nas rekrutacja dodatkowa na socjologię
2. na uj dodatkowa rekrutacja na europeistykę i politologię
3. na uw dodatkowa rekrutacja na europeistykę i ekonomię
wszystko na 1 stopień, na 2 jeszcze gorzej.

Oczywiście większość się wypełni i kierunki jeszcze się uruchomi. Ale co będzie za 3-5 lat? Łapanki na ulicach, by imatrykulować przypadkowych przechodniów?

Jak ja studiowałem na mój kierunek było 6 na 1 miejsce. Jak zacząłem pracę było 3,5 kandydata na 1 miejsce. Teraz jest 1,2 kandydata, a przyjmują od ca. 80 pkt na 200 możliwych.

Przy czym my mamy jeszcze znaczny limit miejsc (150). Na europeistyce na UW na razie nie znalazło się 30 osób chętnych na te studia, a bez tego kierunku nie uruchomią.

Skoro tak źle jest nawet na publicznych, to co się musi dziać na prywatnych?
Obserwuj wątek
    • pr.ofesor Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 11:00
      Od tego jest zakaz drugiego etatu, konsekwentnie wprowadzany przez rektorów państwowych uczelni. Za 3-5 lat będziemy przyjmować ludzi, którzy obecnie trafiają do prywatnych.
    • klamczuchosiedlowy trzeba sobie powiedzieć prawdę 23.07.14, 11:30
      fla, piszesz, że jak zaczynałeś studia - to było 6 na 1 miejsce na Twój kierunek a jak kończyłeś - już tylko 3,5. Nasuwa się pytanie co jako studenci robiliście na tym wydziale/kierunku, że młodsi koledzy przestali czuć zapał do studiowania w Waszym towarzystwie.
      A jak zaczęły być odczuwalne wyniki Twojej działalności na uczelni - to spadło do 1,2?

      Oczywiście nie mam nic do fla. Ale uważam, że zbyt łatwo zwalamy na demografię.
      Ludzie nie chcą u nas studiować bo mają informacje, które każą im podejrzewać, że studiowanie u nas będzie dla nich niekorzystnym okresem. I to jest tylko i wyłącznie nasza wina. Są kierunki, gdzie mimo demografii wzrastają nabory. 55 osób na miejsce na kierunku gdzie wcześniej było mniej - to wiadomość z rekrutacji z 2014 roku. Nie jest winna demografia lecz atmosfera i jakość pracy realizowanej na wydziałach. To dobrze, że upadają słabsze i niepotrzebne społecznie jednostki.
      • klamczuchosiedlowy 25 na 1 miejsce i 55 na 1 miejsce WROCŁAW 23.07.14, 11:34
        LINK
        wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,16335035,Chca_byc_lekarzami_i_zarabiac__25_osob_na_jedno_miejsce.html
      • dobrycy Re: trzeba sobie powiedzieć prawdę 23.07.14, 14:06
        klamczuchosiedlowy napisał:

        > fla, piszesz, że jak zaczynałeś studia - to było 6 na 1 miejsce na Twój kierune
        > k a jak kończyłeś - już tylko 3,5. Nasuwa się pytanie co jako studenci robiliśc
        > ie na tym wydziale/kierunku, że młodsi koledzy przestali czuć zapał do studiowa
        > nia w Waszym towarzystwie.

        Nie do mnie pytanie ale odpowiem, bo ten typ pytan mi dziala na nerwy. Otóż widzisz żyjemy w społeczeństwie gdzie wpływ różnych osób na otaczającą rzeczywistość jest różny. Jeżeli w swoim na pewno bardzo długim dorosłym życiu tego nie zauwazyłeś to największy wpływ mają ludzie
        na szczycie piramidy, czyli odnosząc to do szkolnictwa wyższego i nauki - rząd ministrowie i ewentualnie ze strony uczelni rektorzy. Jeżeli byłeś w czasach przed masowym boomem edukacyjnym na uczelni, to mogłeś
        zauważyć że wpływ studentów na to co sie dzieje na uczelni jest prawie żaden, niesamodzilenych pracowników niewielki a samodzielnych pracowników jakiśtam.
        Oczekiwanie że studenci mieli sami z siebie poprawić funcjonowanie uczelni jest cokolwiek kretyńskie, to tak jakby
        oczekiwać źe np pracownicy kopalni zaczną zasuwać 28 godzin na dobe i sprawią że górnictwo stanie sie opłacalne,
        mimo że nieefektyność jest na zupełnie innym szczeblu i gdzie indziej (przy całym moim braku
        sympatii dla przywilejów górniczych)



        > A jak zaczęły być odczuwalne wyniki Twojej działalności na uczelni - to spadło
        > do 1,2?
        >
        > Oczywiście nie mam nic do fla. Ale uważam, że zbyt łatwo zwalamy na demografię.
        > Ludzie nie chcą u nas studiować bo mają informacje, które każą im podejrzewać,
        > że studiowanie u nas będzie dla nich niekorzystnym okresem. I to jest tylko i w
        > yłącznie nasza wina. Są kierunki, gdzie mimo demografii wzrastają nabory. 55 os
        > ób na miejsce na kierunku gdzie wcześniej było mniej - to wiadomość z rekrutacj
        > i z 2014 roku. Nie jest winna demografia lecz atmosfera i jakość pracy realizow
        > anej na wydziałach. To dobrze, że upadają słabsze i niepotrzebne społecznie jed
        > nostki.
        I oczywiście w tym wypadku doktorant czy młody doktor za to ponosi wine, ale jaja.
        Co jest winne temu że maleje ilość studentów (fizyki) pisałem tu niedawno, nie bede sie powtarzał.
        Ten sam mechanizm chociaż na inną skale działa też gdzie indziej.


      • daifuku Re: trzeba sobie powiedzieć prawdę 23.07.14, 14:26
        Jest tak jak mowisz.

        A dokladniej - zyjemy w okresie, ktory nie sprzyja dobrowolnemu podejmowaniu ryzyka. Nie jest az tak zle, by ludzie nie mieli nic do stracenia i podejmowali radykalne decyzje ale nie jest az tak dobrze, by "w d sie od dobrobytu poprzewracalo" i byli znudzeni statusem quo. To nie te czasy, gdzie w razie niepowodzenia jakiego szalonu planu, zawsze jako plan awaryjny czekal cieply i dobrze platny etat. Stad pewnie w calym zachodnim swiecie taka popularnosc roznych, radykalnych opcji politycznych, ktore oferuja "gotowa recepte na zycie", jasny podzial na dobro i zlo itd. Ludzie sa zmeczeni niepewnoscia jutra i ciaglym, mimowolnym podejmowaniem ryzyka.

        I te zjawiska sa rowniez widoczne przy wyborze studiow. Po pierwsze - kierunki, ktore wymienil flamengista to obsmiewane przez lata w internecie, legendarne "wylegarnie bezrobotnych" - socjologia, politologia, europeistyka. Mlodzi sa jednak swiadomi, ze przy obecnej masowosci ksztalcenia sam papier nic im nie da a sukces po tych kierunkach jest niepewny i zalezny od szczescia, predyspozycji i konkretnego pomyslu na siebie, ktorego wiekszosc mlodych nie ma. Po drugie - w czasie kryzysu mlodzi wybieraja tzw "pewniaki" - stad zwiekszenie popularnosci kierunkow medycznych i informatycznych, ktore sa praktycznie przepustka do pracy w zawodzie. Trzeba pamietac, ze wiekszosc maturzystow nie ma bladego pojecia co by chciala robic w przyszlosci i jaki rodzaj pracy bylby zgodny z ich predyspozycjami stad wybor czegos pewnego i dobrze platnego wydaje sie byc najbardziej racjonalnym rozwiazaniem w takiej sytuacji. Do tego dochodza "wybitni-sfrustrowani", ktorym sie nie udalo i musieli sie przekwalifikowac oraz fakt, ze wczesniejsze etapy edukacji kompletnie nie przygotowuja do szukania i wyboru wlasnej sciezki zawodowej (racjonalnej oceny wlasnych predyspozycji, szukania wsrod wlasnych zainteresowan czegos rynkowego itd.). Wiec taki szaraczek pojdzie na medycyne, bo przecietny lekarz radzi sobie w zyciu duzo lepiej niz przecietny politolog.

        Niby oczywistosc ale warto ja przypomniec. Jest to zbiezne z moimi obserwacjami - najlepiej po studiach radza sobie ci, ktorzy wybrali cos pewnego, rynkowego (szeroko rozumiana branza IT (badz korpo-stanowiska, gdzie wymagane sa jakiekolwie studia, excel i angielski), kierunki medyczne) albo ci ktorzy od najmlodszych lat byli ukierunkowani na cos z czego da sie zyc. Klasowi prymusi, ktorzy wybrali historie sztuki z powodu zainteresowan kiepsko na tym wyszli.
        • daifuku Re: trzeba sobie powiedzieć prawdę 23.07.14, 14:37
          Oczywiscie niska jakosc studiow spowodowana masowoscia i podejscie wykladowcow (o niektorych kierunkach chodza legendy) tez ma znaczenie ale jest to jedna z wielu przyczyn.
        • flamengista żartujesz 23.07.14, 15:17
          jak wytłumaczysz popularność takich kierunków jak "turystyka i rekreacja"? Ludzie nie chcą studiować europeistyki - mimo, że jesteśmy w UE i znajomość unijnych mechanizmów polityki bywa bardzo praktyczne. Za to do pracy na recepcji w hotelu należy znać perfect 2-3 języki obce, a studia nie mają żadnego znaczenia.

          Prawników mamy już od groma, ale nadal prawo niezwykle popularne. Stomatologia? Wolne żarty, jest już takie nasycenie rynku że stomatolodzy przenoszą się z wielkich miast do tzw. sypialni, by złapać klienta. Dla psychologów też nie ma pracy, a mimo to tradycyjnie popularny kierunek.

          Informatyka? Bardzo śmieszne, u nas mamy problem z otwarciem zamawianego kierunku - informatyki po angielsku. Za mało chętnych:)

          To właśnie przerażające, jak mało sensownych wyborów dokonują młodzi ludzie. Nie ma praktycznie mowy o żadnej marce, są chwilowe mody i owczy pęd. Było zarządzanie i marketing oraz politologia, teraz jest turystyka i rekreacja oraz bezpieczeństwo narodowe. Powstają też kierunki-potworki - sugerujące superwąską specjalizację, która i tak nie da dostępu do specjalistycznej wiedzy.
          • sendivigius Re: żartujesz 23.07.14, 15:59
            flamengista napisał:


            > Prawników mamy już od groma, ale nadal prawo niezwykle popularne. Stomatologia?
            > Wolne żarty, jest już takie nasycenie rynku że stomatolodzy przenoszą się z wi
            > elkich miast do tzw. sypialni, by złapać klienta. Dla psychologów też nie ma pr
            > acy, a mimo to tradycyjnie popularny kierunek.


            A to wszystko dlatego ze zlikwidowano zawodowki. Zawodowke skonczylby pan Henio, stanal za rogiem na Ujastek, dal w zeby komus i juz. Dentysta, prawnik i psycholog maja zajecie.
            • dobrycy Re: żartujesz 23.07.14, 16:34
              Coś w tym jest - myśle że faktycznie wiele by rozwiązało gdyby
              zawody takie jak prawnik, dentysta czy psycholog możnaby wykonywać
              po zawodówce. Z nauką one nie mają nic wspólnego. Jakieś tam grzebanie
              w gębach i klajstrowanie dziur nie wygląda na bardziej skomplikowane niż
              praca mechanika samochodowego który studiów nie potrzebuje.
              Prawnik w systemie z sensownym i nieskomplikowanym prawem
              też nie sądze że musi być aż tyle lat kształcony.

              sendivigius napisał:

              > A to wszystko dlatego ze zlikwidowano zawodowki. Zawodowke skonczylby pan Henio
              > , stanal za rogiem na Ujastek, dal w zeby komus i juz. Dentysta, prawnik i psyc
              > holog maja zajecie.
              • mmoni Re: żartujesz 24.07.14, 02:02
                No, ta pani udowodniła praktycznie tezę dobrycego:
                marhan.pl/index.php/biblioteka/52-z-wokandy/3918-z-wokandy-leczenie-zbow-nie-jest-wcale-trudne?tmpl=component&print=1&page=
          • nullified Re: żartujesz 23.07.14, 16:18
            flamengista napisał:

            > jak wytłumaczysz popularność takich kierunków jak "turystyka i rekreacja"?

            ale papiór jest? Jest. Beneficja studenta są? sa. Kierunek (jak wiele podobnych dzięki różnym optymalizacjom), że spokojnie da się studiować dziennie i jeszcze etat (rzecz jasna na śmieciówie) niemal wyrabiać. Bardzo często to widuje w naturze.

            > Ludz
            > ie nie chcą studiować europeistyki - mimo, że jesteśmy w UE i znajomość unijnyc
            > h mechanizmów polityki bywa bardzo praktyczne.

            dla pani w warzywniaku? Pana na budowie? młodzieńca "w marketingu" ?(sprzedaż bezpośrednia olejków na porost czegoś), dziewczęcia w czymśtam?
            Bardzo praktyczne ;)

            >Za to do pracy na recepcji w hot
            > elu należy znać perfect 2-3 języki obce, a studia nie mają żadnego znaczenia.

            "zalezy którym, zalezy gdzie" ;) "zalezy" jak zwykle ;)

            > Informatyka? Bardzo śmieszne, u nas mamy problem z otwarciem zamawianego kierun
            > ku - informatyki po angielsku. Za mało chętnych:)

            Pewnie dlatego, że na starcie trzeba copś umieć (np. ten angielski ;) ) no i trza by było się uczyć. Zbrodniarze >.>

            > To właśnie przerażające, jak mało sensownych wyborów dokonują młodzi ludzie. Ni
            > e ma praktycznie mowy o żadnej marce, są chwilowe mody i owczy pęd. Było zarząd
            > zanie i marketing oraz politologia, teraz jest turystyka i rekreacja oraz bezpi
            > eczeństwo narodowe. Powstają też kierunki-potworki - sugerujące superwąską spec
            > jalizację, która i tak nie da dostępu do specjalistycznej wiedzy.

            Młódź jest całkiem racjonalna. Warunki są "nienormalne" więc zachowują się "nienormalnie" czyli całkiem sensownie.
          • uwr.uwr.uwr Re: żartujesz 23.07.14, 16:21
            flamengista napisał:

            > Informatyka? Bardzo śmieszne, u nas mamy problem z otwarciem zamawianego kierun
            > ku - informatyki po angielsku. Za mało chętnych:)

            Nie chciałbym abyś się obraził, ale ja nikomu nigdy bym nie polecił studiowanie informatyki po angielsku w Twoim kombinacie dydaktycznym. Jest to zwykła strata czasu.
            Myśle, że już lepsze studia informatyczne oferują fizycy na różnych uniwersytetach (choć i tak daleko im do porządnej informatyki).
            • klamczuchosiedlowy Re: żartujesz 23.07.14, 23:43
              :-)
              faktycznie - wystarczy wejść na stronę internetową niektórych uczelni z kategorii A+ i zrozumieć, dlaczego kandydat na studenta nie wierzy, że go dobrze nauczą informatyki skoro nie umieją zrobić strony internetowej
          • daifuku Re: żartujesz 23.07.14, 17:03
            > jak wytłumaczysz popularność takich kierunków jak "turystyka i rekreacja"? Ludz
            > ie nie chcą studiować europeistyki - mimo, że jesteśmy w UE i znajomość unijnyc
            > h mechanizmów polityki bywa bardzo praktyczne. Za to do pracy na recepcji w hot
            > elu należy znać perfect 2-3 języki obce, a studia nie mają żadnego znaczenia.

            Ludzie licza, ze znajac angielski wyjada do jukej pracowac w hotelu. Prace typu pokojowka mozna wykonywac i bez studiow ale ludzie chca miec latwy i "kierunkowy" papier, ktory "zawsze sie przyda".

            > Prawników mamy już od groma, ale nadal prawo niezwykle popularne. Stomatologia?
            > Wolne żarty, jest już takie nasycenie rynku że stomatolodzy przenoszą się z wi
            > elkich miast do tzw. sypialni, by złapać klienta. Dla psychologów też nie ma pr
            > acy, a mimo to tradycyjnie popularny kierunek.

            Prawo - bez zlosliwosci jest to wciaz jeden z najbardziej sensownych kierunkow "humanistycznych". Po czesci jedzie na prestizu a po czesci jesli ktos musi (bo inaczej sie udusi) isc na kierunek humanistyczny, to po prawie ma wzglednie najlepiej - w korpo chca ludzi po prawie, kazda firma potrzebuje kogos, kto sie na tym zna, mozna isc w kierunku radcy prawnego badz doradcy podatkowego.

            Stomatologia - jedzie na opinii, ze po tym jest kasa i robota pewna a wielu studentow pochodzi wlasnie z tych malych miejscowosci o ktorych wspominasz. Do tego ja od ciebie sie dowiaduje, ze na rynku jest przesyt. Innymi slowy nie jest to wiadomosc, ktora dotarla do szerszej publicznosci czyli osob, ktore z ta branza nie maja nic wspolnego.

            Psychologia - leci pijar, ze potrzebna w marketingu i faktycznie w wielu ogloszeniach z tej branzy mozna sie natknac na "preferowane studia z psychologii". Plus specjalnosc kiliniczna - trudna, wymagajaca dla wielu osob brzmi sensownie, ze to prawie jak medycyna.

            > Informatyka? Bardzo śmieszne, u nas mamy problem z otwarciem zamawianego kierun
            > ku - informatyki po angielsku. Za mało chętnych:)

            Juz za moich czasow (7 lat temu) odradzano tego typu kierunki, gdzie wykladowcy z Ukrainy mowia troche lamanym angielskim, troche po polsku, troche po rusku. Zreszta moi koledzy, ktorzy wybrali niby prestizowe studia po angielsku strasznie narzekali na poziom jezyka u polskich wykladowcow i ze ogolnie prowadzenie zajec po angielsku, gdy studenci nie znaja jezyka branzowego a wykladowcy srednio tym jezykiem operuja jest bez sensu, co moge potwierdzic na podstawie kilku przedmiotow, ktore na moim kierunku byly prowadzone po angielsku. W efekcie na anglojezycznych kierunkach prowadzi sie zajecia w wiekszosci po polsku, co wszystkim wychodzi na zdrowie.

            > To właśnie przerażające, jak mało sensownych wyborów dokonują młodzi ludzie. Ni
            > e ma praktycznie mowy o żadnej marce, są chwilowe mody i owczy pęd. Było zarząd
            > zanie i marketing oraz politologia, teraz jest turystyka i rekreacja oraz bezpi
            > eczeństwo narodowe.

            Bo mlodzi wciaz nie maja wiedzy. Owszem - lapia sie na pijar, ze bo bezpieczenstwie narodowym jest praca ale juz wiedza, ze po socjologii jej nie ma.
          • niewyspany77 Re: żartujesz 23.07.14, 19:11
            Wszystko fajnie, flamengisto, ale by być szczerym, to powinieneś napisać o perspektywach pracy po swojej uczelni.

            Nie jestem pewien czy jest moda i pęd. Jeśli już, to przecenianie swoich szans na dobrze płatny etat, tak bym to nazwał.

            Z Twojej perspektywy gościa gdzieś między 30/40 "sensowny wybór" i troska o młodzież wygląda nieco inaczej, szczególnie jeśli "sensowny wybór" ma związek z Twoim dobrobytem ;)
            • flamengista perspektywy - proszę bardzo 23.07.14, 22:18
              akurat były robione badania i generalnie nie wypadamy źle. Większość studentów ma pracę i to jeszcze na studiach. I tak jest od wielu lat - podczas gdy niektóre uczelnie państwowe dopiero teraz tolerują pracujących studentów na dziennych, my robimy to od lat.

              Ciężko powiedzieć, czy to zasługa uczelni. W każdym razie nie przeszkadzamy w karierze, a może trochę udaje się pomóc...

              Jeśli chodzi o mój rocznik, to znajomi poradzili sobie bardzo dobrze. Pracują wszędzie - od MSZ, poprzez NGosy na korporacjach i bankach kończąc.

              Co do naszych absolwentów z kierunku - mam kontakt z częścią moich byłych seminarzystów, ale to nie jest reprezentatywna próba. Radzą sobie bardzo dobrze.

              Ja w każdym razie mogę z czystym sumieniem codziennie przeglądnąć się w lustrze i powiedzieć, że coś swoich studentów nauczyłem. Nie jestem zwolennikiem "tumiwisizmu" - uczę ich sumienności, obowiązkowości, robienia projektów grupowych, twórczego myślenia i wyszukiwania informacji. Jak ktoś chce, to może sporo skorzystać. W każdym razie czasem to słyszę od byłych studentów, którzy po latach chwalą moje zajęcia.

              A co do "sensownego wyboru" - jeśli ktoś myśli o szeroko rozumianej ekonomii i studiowaniu na południu Polski to praktycznie nie ma wyboru. Z czystym sumieniem stwierdzam, że jesteśmy najlepsi w regionie. A w mieście to już nawet nie ma o czym mówić;)
              • niewyspany77 Re: perspektywy - proszę bardzo 24.07.14, 21:45
                No, standard, typowo, jakbym czytał szablon (i jestem coraz bardziej pewien, ze takowy istnieje ;-) )
                • flamengista no ale czego ode mnie oczekujesz? 24.07.14, 22:38
                  że zrobię z typowego przeciętniaka prezesa Orlenu, dzięki wykładowi z metodologii badań społecznych?

                  Napiszę inaczej: jeśli ktoś CHCE się u nas czegoś nauczyć, to może sporo skorzystać. Wybitnym często udaje się pomóc, słabym nie podcinamy dodatkowo skrzydeł i nie przeszkadzamy.

                  Czy da się zrobić więcej? Moim zdaniem nie. Nie przy obecnym systemie.
          • klamczuchosiedlowy Re: żartujesz 23.07.14, 23:48
            "popularność takich kierunków jak "turystyka i rekreacja""
            to naturalny proces
            ludzie chcą dobrze wypoczywać
            ludzie wypoczywający nie żałują pieniędzy
            dlatego jeśli nauczysz się turystyki i rekreacji - to będziesz bogaty niewielkim wysiłkiem

            a europeistyka?
            ludzie nie wierzą, że w wykonaniu niektórych uczelni to coś da
            u nas jest na uczelni kilku europosłów i jeden z nich jest wykładowcą i na europeistykę walą drzwiami i oknami - limit rośnie co nabór
            ilu macie na uczelni europosłów i ilu z nich faktycznie coś mówi na europeistyce?
      • flamengista ja rozumiem, że to była prowokacja:) 23.07.14, 15:06
        ale:
        1. realny wpływ na "promowanie" kierunku jest żaden, skoro osoby odpowiedzialne nie mają wpływu na obsadę zajęć i bardzo ograniczony wpływ na program
        2. wiara w to, że młodzi ludzie zbierają informacje od studiujących jest całkowicie błędna

        ad. 2 Niestety, nasze polskie doświadczenia wskazują wyraźnie, że wielu młodych chce, by im wciskano kit i nikogo z tego nie rozlicza. No bo jak wytłumaczyć sytuację, w której ktoś wybiera kierunek lekki, łatwy i przyjemny, na którym obiecują super-kursy i zdobycie doświadczenia. Następnie student przychodzi, okazuje się że jest zupełnie inaczej - nikt nie ma dla niego czasu, z doświadczenia i superkursów nici - a i tak kolejny rocznik aplikuje na to samo. A przecież powinien działać czarny PR.

        Ja już dawno przestałem rozumieć preferencje i gusta naszych studentów. Obecnie hitem (6 na 1 miejsce) jest kierunek, który jest dawnym zarządzaniem i marketingiem w nowym opakowaniu (nazwie).
        • sendivigius Re: ja rozumiem, że to była prowokacja:) 23.07.14, 16:13
          flamengista napisał:


          > Ja już dawno przestałem rozumieć preferencje i gusta naszych studentów. Obecnie
          > hitem (6 na 1 miejsce) jest kierunek, który jest dawnym zarządzaniem i marketi
          > ngiem w nowym opakowaniu (nazwie).

          Wlasnie fla, niewiele rozumiecie z tego co sie dzieje. To co trzeba zrozumiec ze nastapilo calkowite zerwanie korelacji pomiedzy wiedza i umiejetnosciami a zyskiem na rynku pracy. To jest wlasnie bardzo typowe dla krajow despotycznych, jezeli tam nie sa to osuwaja sie w kierunku III swiata. A tam liczy sie taki rodzaj umiejetnosci ktorych wykorzystanie NIE jest zalezne od wiatrow politycznych czyli na przyklad lekarz, czyli takich gdzie nie musisz pracowac w organizacji i twoim klientem jest publika na ulicy. Wiekszosc zawodow "inteligenckich" wymaga pracy w formule wielkiej organizacji, niech to nawet bedzie inzynier hutnik.

          I dlatego fla ludzie wybieraja cos co jest latwego bo po co studiowac fizyke, jak prace fizyka i tak dostanie europeista w charakterze "kierownika dzialu fizyki" a to co trzeba zrobic merytorycznego to 10 fizykow bedzie sie prosic ... bo innych ofert i tak nie ma i nie bedzie.

          A dzieje sie tak dlatego ze caly zysk z pracy fizyka czy hutnika zabiera panstwo ktore nastepnie daje ten zysk europeiscie a ten kaze fizykom aplikowac i kicac a ktory najladniejszy to dostanie 1/3 z powrotem tego co mu panstwo wczesniej zabralo. Tak dziala socjalizm. I dlatego czeka cie w Europie to co bylo po upadku Rzymu - glebokie sredniowiecze gdzie zycie sie cofnelo niemal do czasow jaskiniowych.
          • nullified Re: ja rozumiem, że to była prowokacja:) 23.07.14, 16:21
            sendivigius napisał:

            > flamengista napisał:
            >
            >
            > > Ja już dawno przestałem rozumieć preferencje i gusta naszych studentów. O
            > becnie
            > > hitem (6 na 1 miejsce) jest kierunek, który jest dawnym zarządzaniem i m
            > arketi
            > > ngiem w nowym opakowaniu (nazwie).
            >
            > Wlasnie fla, niewiele rozumiecie z tego co sie dzieje. To co trzeba zrozumiec z
            > e nastapilo calkowite zerwanie korelacji pomiedzy wiedza i umiejetnosciami a zy
            > skiem na rynku pracy. To jest wlasnie bardzo typowe dla krajow despotycznych, j
            > ezeli tam nie sa to osuwaja sie w kierunku III swiata.


            czy chcesz sendi popełnić herezję i powiedzieć że Najlepszy Świat jest despotią III świata?
            x.x
          • dobrycy Re: ja rozumiem, że to była prowokacja:) 23.07.14, 16:43
            sendivigius napisał:

            > Wlasnie fla, niewiele rozumiecie z tego co sie dzieje. To co trzeba zrozumiec z
            > e nastapilo calkowite zerwanie korelacji pomiedzy wiedza i umiejetnosciami a zy
            > skiem na rynku pracy. To jest wlasnie bardzo typowe dla krajow despotycznych, j
            > ezeli tam nie sa to osuwaja sie w kierunku III swiata. A tam liczy sie taki rod
            > zaj umiejetnosci ktorych wykorzystanie NIE jest zalezne od wiatrow politycznych
            > czyli na przyklad lekarz, czyli takich gdzie nie musisz pracowac w organizacji
            > i twoim klientem jest publika na ulicy. Wiekszosc zawodow "inteligenckich" wym
            > aga pracy w formule wielkiej organizacji, niech to nawet bedzie inzynier hutnik

            W krajach III świata nie ma struktur które generują zapotrzebowanie
            na bardziej zaawansowane prace, stąd tak jak piszesz tylko proste usługi mają
            wzięcie. Inteligencja w koloniach jest z importu - jak kto chce wykonywać
            inteligencki zawód to jedzie do metropolii.

            > .
            >
            > I dlatego fla ludzie wybieraja cos co jest latwego bo po co studiowac fizyke, j
            > ak prace fizyka i tak dostanie europeista w charakterze "kierownika dzialu fizy
            > ki" a to co trzeba zrobic merytorycznego to 10 fizykow bedzie sie prosic ... b
            > o innych ofert i tak nie ma i nie bedzie.
            >
            To też jest poniekąd prawda, poza tym fizyka ma u nas wyjatkowo zły PR.
            Beton uważa że to zrządzenie losu i przypadek, ja natomiast uważam że to rezultat
            dekad takich a nie innych działań betonu.

            > A dzieje sie tak dlatego ze caly zysk z pracy fizyka czy hutnika zabiera panstw
            > o ktore nastepnie daje ten zysk europeiscie a ten kaze fizykom aplikowac i kic
            > ac a ktory najladniejszy to dostanie 1/3 z powrotem tego co mu panstwo wczesnie
            > j zabralo. Tak dziala socjalizm. I dlatego czeka cie w Europie to co bylo po up
            > adku Rzymu - glebokie sredniowiecze gdzie zycie sie cofnelo niemal do czasow ja
            > skiniowych.

            Co do nadejścia średniowiecza - zgoda, to nieuniknione. Co do socjalizmu to jest moim zdaniem bzdura. Gdyby w polsce fizycy mieli tylko taką prace jaką zleciliby im współobywatele
            to po roku nie byłoby fizyków. Tylko dzięki jakiejstam formie socjalizmu
            wciąż jeszcze istnieją wydziały fizyki, na których można sobie bujać w obłokach wielkiej
            nauki i mieć w sempiternie niż demograficzny.
          • zitterbewegung Re: ja rozumiem, że to była prowokacja:) 24.07.14, 12:22
            Znajomy student fizyki dostal wlasnie propozycje stypendialna 10000 CHF (jeden i cztery zera) miesiecznie w EPFL i CERN. Mnie to nie zdziwilo, bo w informatyce dostalby tyle na start (w Zurichu, bo w Polsce nawet Gogole płaci 3x mniej juz docelowo (tj 7x mniej niz w USA), nie na start). Pod tym wzgledem II swiat (drugi, bop jednak Google "u nas" jest).
        • daifuku Re: ja rozumiem, że to była prowokacja:) 23.07.14, 20:03
          Czesc ludzi jednak zbiera informacje. Plus czarny PR musi dzialac przez wiele lat, by dotarl do mainstreamu. Socjologia ma ten pijar jakies 5 lat jesli nie dluzej.

          A niektorych rzeczy czlowiek nie dowie sie z internetu np. tego, ze pewna pani profesor przychodzi nawalona na zajecia. To wiem tylko od znajomych studentow. A kierunek swego czasu kusil - 1000zl stypendium, istniejace plenery zagraniczne. Czesc przemawiajacych na niekorzysc rzeczy mozna bylo wyczytac z programu studiow ale to wymagalo juz pewnego doswiadczenia w studiowaniu i obeznaniu z takimi rzeczami - totalnie nie do ogarniecia dla przecietnego maturzysty.
    • pfg Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 15:23
      Nad losem europeistyki bym raczej nie biadał. Owszem, trochę bystrych i pracowitych osób, którzy chcą interdyscyplinarnie studiować zawiłości europejskiej kultury, w każdym roczniku się znajdzie, ale tak zwana Szeroka Publiczność zrozumiała, że po tych studiach wymarzonej "pracy w zawodzie", czyli w europejskich instytucjach, dyplomacji, a chociażby prestiżowych jednostkach realizujących europejskie (w znaczeniu: finansowane przez UE) projekty się nie znajdzie, więc nie warto tam się wybierać.
    • uwr.uwr.uwr Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 16:39
      Ja myślę, że to bardzo dobra wiadomość.
      Słabe, ch... komu potrzebne uczelnie (np. omawiane tutaj ekonomiczne) i kierunki (np. humanistyczne) powinny stopniowo się unicestwiać, aby sytuacja choć trochę była normalniejsza. Następnym krokiem powinny być zwolnienia w szkolnictwie wyższym (w tym habilitowanych impotentów naukowych). Dobrych dydaktyków należało by przenieść na starszych wykładowców z pensum >350h rocznie. Myśle, że wtedy sytuacja bardzo sie poprawi (w tym pensje).

      Jeśli chodzi o młodych ludzi, to myslę, że wielu z nich dobrze wie, że pójście na studia to może być loteria. Znam sporo osób, które nie poszły na studia, lub zrobiły tylko licencjat i teraz bardzo dobrze radzą sobie na rynku pracy. Zasiadają w radach nadzorczych spółek giełdowych, mają własne dobrze prosperujące biznesy i są zadowoleni z życia.
      • dobrycy Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 16:51
        Nie wiem skąd to optymistyczne założenie że
        w pierszej kolejności wiatr historii zmiecie słabe naukowo uczelnie
        i habilitowanych impotentów. Według mnie bedzie dokładnie na odwrót,
        bowiem uprawianie nauki kosztuje i generuje tak naprawde deficyt
        dla uczelni. Bardziej kosztowne/deficytowe są wiec lepsze jednostki naukowe, które mają habilitowanych macho. Jak nie ma pieniedzy to kasuje
        sie jednostki bardziej deficytowe, c.b.d.o.


        uwr.uwr.uwr napisał:

        > Ja myślę, że to bardzo dobra wiadomość.
        > Słabe, ch... komu potrzebne uczelnie (np. omawiane tutaj ekonomiczne) i kierunk
        > i (np. humanistyczne) powinny stopniowo się unicestwiać, aby sytuacja choć troc
        > hę była normalniejsza. Następnym krokiem powinny być zwolnienia w szkolnictwie
        > wyższym (w tym habilitowanych impotentów naukowych). Dobrych dydaktyków należał
        > o by przenieść na starszych wykładowców z pensum >350h rocznie. Myśle, że w
        > tedy sytuacja bardzo sie poprawi (w tym pensje).
        >
        > Jeśli chodzi o młodych ludzi, to myslę, że wielu z nich dobrze wie, że pójście
        > na studia to może być loteria. Znam sporo osób, które nie poszły na studia, lub
        > zrobiły tylko licencjat i teraz bardzo dobrze radzą sobie na rynku pracy. Zasi
        > adają w radach nadzorczych spółek giełdowych, mają własne dobrze prosperujące b
        > iznesy i są zadowoleni z życia.
        • uwr.uwr.uwr Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 17:04
          > dla uczelni. Bardziej kosztowne/deficytowe są wiec lepsze jednostki naukowe, kt
          > óre mają habilitowanych macho. Jak nie ma pieniedzy to kasuje
          > sie jednostki bardziej deficytowe, c.b.d.o.

          W skali marko widze to tak: Lepsze naukowo jednostki mają granty, które deficyt zmniejszają.
          Jeśli lepsza naukowo jednostka nie ma grantów, albo mimo grantów kiepsko się ma, to wcale nie jest lepsza naukowo.

          W skali mikro: Jeśli ktoś uważa się za wybitego naukowca, to powinien zarabiać dużo. Jeśli tak nie jest (zarabia mało), to nie jest wybitnym naukowcem. "Wybitność" ma to do siebie, że jeśli w jednym miejscu jej nie chcą dobrze finansować, to się jedzie do innego miejsca gdzie zapłacą lepiej za "wybitność". Jest to duzy plus mobilności.
          Jeśli nigdzie nie chcą zapłacić za "wybitność", to "wybitności" wcale nie było.
          • adept44_ltd Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 17:08
            "W skali mikro: Jeśli ktoś uważa się za wybitego naukowca, to powinien zarabiać dużo. Jeśli tak nie jest (zarabia mało), to nie jest wybitnym naukowcem. "Wybitność" ma to do siebie, że jeśli w jednym miejscu jej nie chcą dobrze finansować, to się jedzie do innego miejsca gdzie zapłacą lepiej za "wybitność". Jest to duzy plus mobilności.
            Jeśli nigdzie nie chcą zapłacić za "wybitność", to "wybitności" wcale nie było".


            poczucie humoru cię nie opuszcza... albo - i na to stawiam - nie znasz rzeczywistości, o której piszesz...
            • uwr.uwr.uwr Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 17:15
              dziękuje za komplement,
              pojęcie "wybitności", które zdefiniowałem, dosyć dobrze działa w mojej naukowej rzeczywistości
              • adept44_ltd Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 17:20
                no trudno :), to może być po prostu ograniczone pojęcie..., tendencja - i nie mówię o PL, gdzie to w ogóle nie działa - jest taka, że nikogo w Europie i świecie już nie stać na prawdziwie wybitnych, i robotę wykonuje się drugim i trzecim garniturem... Może wyznaczyliśmy trend? ;)
          • dobrycy Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 17:23
            uwr.uwr.uwr napisał:

            > W skali marko widze to tak: Lepsze naukowo jednostki mają granty, które deficy
            > t zmniejszają.
            > Jeśli lepsza naukowo jednostka nie ma grantów, albo mimo grantów kiepsko się ma
            > , to wcale nie jest lepsza naukowo.

            Wyobraź sobie że jest centralna gałka która reguluje przypływ pieniedzy.
            W polskiej nauce w przeciwienstwie do polskiego sportu pieniadze ktore
            wpływaja na osobe sa kilka-kilkadziesiat razy mniejsze niz u sasiadów,
            czyli z czego te nawet dobre jednostki maja sie utrzymac. Granty to jest system
            konkurencji pomiedzy jednostkami o stałą pule, jeśli ta pula jest żałośnie mała
            i nie kompensuje kosztów to jak to twoim zdaniem ma działać. Jak wszyscy bedą
            mieli granty to po prostu każdy grant bedzie dawał jeszcze mniej pieniędzy, juz w zasadzie
            o granty sie czesto nie warto starać bo wiecej z nimi kłopotu niż z nich pożytku dla
            kierownika grantu.

            >
            > W skali mikro: Jeśli ktoś uważa się za wybitego naukowca, to powinien zarabiać
            > dużo. Jeśli tak nie jest (zarabia mało), to nie jest wybitnym naukowcem. "Wybit
            > ność" ma to do siebie, że jeśli w jednym miejscu jej nie chcą dobrze finansować
            > , to się jedzie do innego miejsca gdzie zapłacą lepiej za "wybitność". Jest to
            > duzy plus mobilności.
            > Jeśli nigdzie nie chcą zapłacić za "wybitność", to "wybitności" wcale nie było.

            I dlatego pewnie twoim zdaniem, najwybitniesi polscy naukowcy to Leszek Balcerowicz
            oraz Lech Wałęsa (zaraz po Lechu Kaczyńskim, prof Pawłowicz oraz Najwybitniejszym Polaku)
            • dobrycy Re: Żarty się skończyły 23.07.14, 17:27
              korekta - miało być oczywiście Największy Polaku. On środków trwałych to miał pod opieką naprawdę dużo i dlatego tyle osób pewnie uważa że był
              też największym naukowcem.
            • uwr.uwr.uwr Re: Żarty się skończyły 25.07.14, 13:58
              > Wyobraź sobie że jest centralna gałka która reguluje przypływ pieniedzy.
              > W polskiej nauce w przeciwienstwie do polskiego sportu pieniadze ktore
              > wpływaja na osobe sa kilka-kilkadziesiat razy mniejsze niz u sasiadów,

              Zgadzam sie ze granty z NCN sa w większości niewielkie. Jednak kto powiedział, że należy ograniczać się do krajowej kasy? nie wiecie, że można aplikować o środki UE?

              > I dlatego pewnie twoim zdaniem, najwybitniesi polscy naukowcy to Leszek Balcerowicz
              > oraz Lech Wałęsa

              ja pisałem tylko o implikacji w jedną stronę

              jeśli chodzi o Бальцеровичa, to wiki jest o nich w kilku językach,
              istnieje on w innych alfabetach, wiec ok
              • dobrycy Re: Żarty się skończyły 25.07.14, 15:38
                uwr.uwr.uwr napisał:

                > Zgadzam sie ze granty z NCN sa w większości niewielkie. Jednak kto powiedział,
                > że należy ograniczać się do krajowej kasy? nie wiecie, że można aplikować o śro
                > dki UE?

                A ile już dostałeś pracując w nauce w PL z UE ? Nie pytam o środki strukturalne.


                >
                > > I dlatego pewnie twoim zdaniem, najwybitniesi polscy naukowcy to Leszek B
                > alcerowicz
                > > oraz Lech Wałęsa
                >
                > ja pisałem tylko o implikacji w jedną stronę
                >
                > jeśli chodzi o Бальцеров&
                > #1080;чa, to wiki jest o nich w kilku językach,
                > istnieje on w innych [url=http://scholar.google.pl/scholar?hl=pl&q=%D0%91%D0%B0
                > %D0%BB%D1%8C%D1%86%D0%B5%D1%80%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87&btnG=&lr=]alfabetach[/ur
                > l], wiec ok


                Ale jaja, obecność na wiki świadczy o klasie naukowcą.
                • dobrycy Re: Żarty się skończyły 25.07.14, 15:41
                  chociaż może i coś w tym jest
                  pl.wikipedia.org/wiki/Bogus%C5%82aw_%C5%9Aliwerski
                  • adept44_ltd Re: Żarty się skończyły 25.07.14, 16:34
                    ładne zdjęcie...
                • adept44_ltd Re: Żarty się skończyły 25.07.14, 16:48
                  to bardzo dobre pytanie :))), nakazujące wyjść poza wirtualny solipsyzm...
                • uwr.uwr.uwr Re: Żarty się skończyły 25.07.14, 21:20
                  > A ile już dostałeś pracując w nauce w PL z UE ? Nie pytam o środki strukturalne

                  myślę, że trudno jest mi policzyć ile dostałem, bo jednak gdy się pracuje w pewnym "towarzystwie", to nie wie się dokładnie skąd co jest finansowane (chodzi mi o duze projekty),

                  jesli pytasz o aplikacje napisane przeze mnie jako pracownika PL, to dostalem co nieco parę razy, jednak moglem to wydac poza PL (tzn. krajowy osrodek nic z tego nie mial)
                  przy tym, miałem dwa razy więcej porażek niż sukcesów, jednak o porażkach najlepiej jak najszybciej zapomnieć i cieszyć się sukcesami

                  z mojej perspektywy, nauka jest międzynarodowa, a nie krajowa, i nie należy bać się wchodzić we współpracę z innymi, np. zwłaszcza z tymi, którzy rządzą dużą kasą
      • flamengista heloł, jest tam kto? 23.07.14, 23:47
        mój drogi, w jakim ty świecie żyjesz? bo chyba nie mówimy o Polsce.

        Do twojej wiadomości: u nas nie ma praktycznie etatów naukowych na uczelniach, więc naukowcy zatrudniani są na etatach naukowo-dydaktycznych. Czyli jak nie ma pensum, to nie ma pracy.

        I teraz pytanie dla nie kupujących w Media Markcie: komu szybciej zabraknie godzin? Impotentom naukowym z plecami, czy wielkim naukowcom, którzy są na ogół skonfliktowani z połową swojego wydziału?

        Swoją drogą, twoja naiwność jest na swój sposób rozbrajająca. Wierzyć, że się "sytuacja poprawki". Dobre, naprawdę niezłe:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka