eeela 03.12.14, 01:14 Dość przerażająca historia obiega w tych dniach wyspiarskie akademickie fejsbuki: www.dcscience.net/2014/12/01/publish-and-perish-at-imperial-college-london-the-death-of-stefan-grimm/ Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
flamengista straszne 03.12.14, 11:01 Hirsch=19, ponad 1300 cytowań w ostatnich 5 latach - i to ma być mało? Tylko kasa z grantów ma się liczyć? Odpowiedz Link
nullified Re: straszne 03.12.14, 11:07 flamengista napisał: > Hirsch=19, ponad 1300 cytowań w ostatnich 5 latach - i to ma być mało? Tylko ka > sa z grantów ma się liczyć? -.- to się "prosi" o bardzo złośliwy komentarz, ale nawet moja zła natura ma swoje granice. Tak przy okazji, ten fragment o grantach jako loterii warto mieć w pamięci, w końcu to prawie sam środek cywilizacji itp. "Wszyscy wiemy" prawda? Odpowiedz Link
czlowiek.z.makulatury Re: straszne 03.12.14, 11:18 Życie to dziwka i jest podłe, bije na oślep i wali w mordę. A potem się umiera. CIA Supervisor: Jesus Fucking Christ. What did we learn, Palmer? Palmer: I don't know sir. CIA Supervisor: I don't fucking know either. I guess we learned not to do it again. I'm fucked if I know what we did. Palmer: Yes sir, it's hard to say. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 11:36 Ta straszna historia jest ekstremalna, jednak dobrze oddaje dzisiejsza rzeczywistosc w UK. Licza sie granty. Kazdy przecietny badacz publikuje bez problemu tyle, zeby sie znalezc w parametryzacji, wiec to, co nas rozroznia, to granty. Im wiecej, tym lepiej. Szczegolnie takie z full economic costing, ktore sa bardzo zyskowne dla uczelni. Presja potezna, a niestety grany to jest loteria, nawet gdy sa rzetelnie oceniane. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: straszne 03.12.14, 12:31 Chcialbym sie w tym miejscu zastanowic czy i dlaczego naukowcy sa szefami z piekla rodem. Mozna powiedziec, ze to wszystko wina centralizacji wladzy w rekach najemnych profesjonalnych managerow i przeksztalcenia uniwersytetow w firmy. Ale z mojego doswiadczenia, rownie co do nich negatywnego, wynika ze ci ludzie znaja jakies granice. Wiedza jak eksploatowac zeby nie zarznac. Podobnie jak nie majac przygotowania psychologicznego/pedagogicznego akademicy zaczynaja uczyc i ucza sie na swoich bledach, podobnie wchodzac do zarzadzania popadaja w najgorsze karykaturalnie wypaczone kalki ideologii Odpowiedz Link
eeela Re: straszne 03.12.14, 12:42 Ja widzę tę rzeczywistość wokół siebie. Przejście do research support dało mi nieco lepsze warunki pracy jeżei chodzi o stabilność zatrudnienia, ale widzę, z jakimi problemami zmagają się moje koleżanki i koledzy, którzy zostali w badaniach. Dostają kawałek czasowego etatu albo umowę konsultancką (oczywiście z grantu), ale wymaga się od nich tyle, że pracują po 60h tygodniowo, rzecz jasna w międzyczasie pisząc projekty na kolejne granty. Czasem aż płakać mi się chce, jak na to patrzę, bo widzę, jak taki tryb pracy wysysa z nich energię, zapał i pasję, którą u nich przez tyle lat widziałam. Szkoda ludzi, szkoda talentów, i szkoda nauki przede wszystkim. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: straszne 03.12.14, 14:23 Dala mam pytanko. Czy w UK na uczelniach nie ma związków zawodowych? Zawsze wydawało mi się, że w europie zachodniej jeśli pracownicy nie są zadowoleni z warunków pracy, to związki zawodowe są od tego, żeby rozmawiać z pracodawcami. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 16:48 Oczywiscie ze sa zwiazki zawodowe, ale co chcialbys, zeby zrobily? Powedzialy, ze walcza o to, zeby ludzie mniej pracowiali? Przeciez pekniemy wszyscy ze smiechu. Spoleczna akceptacja chattering classes jest bardzo niska. I nikt palcem w bucie nie kiwnie obronie tych, ktorzy nie maja 'prawdziwej pracy'. Nie mam pojecia, jak bylo z omawianym profem. Podejrzewam, ze w corocznej ocenie okreslono, ile ma grantow dostac, on sie na to zgodzil, bo w imperial wszyscy maja granty. To jedna z najlepszych uczelni na swiecie i bias w orzyznawaniu grantow takim uczelniom jest duzy. Pewnie uznal, ze mu sie uda. Tyle ze sie nie udalo. A jesli bylo tam dodatkowe dno, no to presja na niego byla tym potezniejsza. I nie wytrzymal. Ta straszna historia powinna byc swietnym kontekstem dla narzekajacych, jak zle jest w Polsce. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: straszne 03.12.14, 17:17 No ale czemu pracownicy Imperial nie zastrajkują, przeciw takiemu traktowaniu. Np. zaczną masowo uwalać studentów, albo zaczną publikować w internecie, a nie jurnalach przez jakiś okres. Przecież nikt w kontrakcie nie ma wpisane, że rocznie musi opublikować x punktów, albo, że nie może publikować w otwartym repozytorium. Owszem jest ewaluacja mogą go wywalić, ale wszystkich nie zwolnią, tak chyba działają strajki... I postulatem nie jest pracować mniej, tylko nie narzucać akademikom sposobów ewaluacji, które prowadzą do psucia nauki. Znaczy sądzę, że większość profesorów ma poczucie, że nauka to nie jest maszynka do trzepania kasy i nie każdy dział musi być dochodowy... Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 17:43 Ale przeciw jakiemu traktowaniu? ze ow prof. najprawdopodobniej zgodzil sie na swoje cele grantowe? podobnie jak wszyscy inni? W kontrakcie nie masz napisane, ale zgadzasz sie na to, zeby wykonywac zadania nalozone na ciebie. a jak ci sie nie podoba, mozesz zreszygnowac z pracy. a argument o psuciu nauki jest, wybacz, idiotyczny. Imperial jest w samej czolowce uczelni na swiecie - bardzo trudno argumentowac, ze tam sie psuje nauke. Wiesz, to w polsce wszyscy ciagle chca strajkowac.w UK to tak nie dziala i dlugo by o tym mowic. na wypadek, gdbyby to nie bylo jasne - ja uwazam, ze to, co sie stalo, jest po prostu straszne. i to jest skandal. ale niestety (podkreslam to niestety) spojne z tym, dokad idzie nauka brytyjska. Czy to zle? tak, dla pojedynczego badacza to jest straszne, dla uczelni takich jak imperial i inne, najwyrazniej nie. Warto tez zauwazyc, ze imperial, stosunkowo mala uczelnia, w ostatnie parametryzacji dostala, o ile dobrze pamietam, 100 mln GBP rocznie na badania. najwyrazniej ich strategia dziala. Ja mam nadzieje, ze to, co sie stalo z prof. Grimmem, zadziala jak prysznic dla tych, ktorzy chca strzelic batem jeszcze raz i przykrecic srube bardziej. Bo jakkoliwek by na to wszystko popatrzec, cena, ktora on zaplacil za sukces uczelni, jest duzo za duza. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: straszne 03.12.14, 20:15 Zwiazki moglyby wystapic przeciw takim klauzulom umowy jak uznaniowy "cel" minimumm grantowego. Skoro pracownik ma zarabiac wiecej niz sam kosztuje, to niech to bedzie zapisane w umowie, albo jakas kwota. Z Grimmem to byl czysty mobbing, bo granty mial, mial nawet na zadana kwote, tylko ktos wtedy wyciagnal ze to ma byc jeden duzy stabilny grant a nie suma wszystkich ktore ma w tym momencie, ale ktore sie nie wiem, koncza w roznych terminach. Cala sytuacja jest niejasna i to nie jakas biurokracja uczelniana ja wytworzyla, tylko kolega sir lord professor na stanowisku. Nie moze byc tak ze w kontrakcie jest zakres obowiazkow taki jak np "dbanie o prestiz uczelni", i sobie co roku ktos interpretuje co to znaczy, a to 2000 cytowan, a to 20 grantow i przeciw temu zwiazki powonny wystapic. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: straszne 03.12.14, 20:49 Dala, zakladajac, ze email Grimma jest autentyczny, opis sytuacji spelnia wszelkie kryteria bullying w brytyjskim pojeciu, pod polska definicje mobbingu tez to sie da podciagnac: grozby, zastraszanie pracownika, ponizanie w obecnosci studenta, nierowne traktowanie pracownikow. Nie chodzi o to, czy wymagania sa wysokie, czy niskie, pracownik musi je znac z sensownym wyprzedzeniem. W tym przypadku tak nie bylo. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 21:07 Nie wiemy, jak bylo, nie wiemy, ile bylo wczesniejszych rozmow z Grimmem, nie wiemy, czy byla jakas komunikacja formalna. Jesli TYLKO tak, jak opisal to Grimm, to mozesz miec racje. Ogolnie jednak jestem dosc zaskoczony, mowiac szczerze. dlatego doszukiwalbym sie jakies drugiego dna. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 21:19 W tym artykule jest wiecej formalnej komunikacji miedzy Grimmem a wladzami. Z emaila wynika, ze stanowisko profesora w Imperial niesie ze soba warunki 'metrics'. One z cala pewnoscia dotycza wszystkich, a nie tylko jednego profesora. Warto zwrocic uwage, ze mail z marca jest formalnym poczatkiem procedury oceny w zwiazku z tym, ze Grimm nie wywiazuje sie wystarczajaco dobrze z obowiazkow. Mail wskazuje, ze Grimm szukal innej pracy. Podejrzewam, ze jej nie znalazl. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: straszne 03.12.14, 21:32 Nie trzyma sie kupy. To wyglada na zamiatanie sladow przez Imperial. Grimm pisze o grozbach zwolnienia, ktore mialy miejsce w maju 2013. Poczatek informal review wg Wilkinsa to marzec 2014, czyli rok pozniej. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: straszne 03.12.14, 21:44 Ale Imperial nie jest, świetny bo tam przykręcają śrubę, tylko dlatego, że tam zatrudniają świetnych ludzi. To nie są polskie leśne dziadki do, których bez bata nie podchodź, tylko ludzie, którzy jakoś się wykazali i mieli oraz zapewne ciągle mają zapał do robienia nauki. Jasne, że trzeba pilnować, żeby pracownicy się nie obijali za bardzo, ale nie można oceniać nauki na podstawie tego ile kasy przynosi. Zresztą równolegle toczy się dyskusja, że presja na publikacje zbieranie punkcików zdobywanie kasy, niszczy naukę. Czy zdecydujesz się na prowadzenie badań, które mają wysokie ryzyko, czy będziesz stawiał śmiałe hipotezy? Czy zamiast tego nastukasz i opublikujesz w prestiżowych Jurnalach, wyniki ciekawe, ale w żadnej mierze nie przełomowe... Wiesz umiem sobie wyobrazić dużo więcej rzeczy "dobrych dla uczelni" i straszniejszych dla jednostek, niż śmierć jednego naukowca. Tylko co to znaczy "dobry dla uczelni" dostaliśmy więcej kasy? To ja proponuje zostawić główne biuro i siedzibę dziekana w Londynie, laboratoria przenieść do Tajlandii, obniżyć pensje i w momencie przyjęcia do pracy kazać podpisywać czeki in-blanco do realizacji w razie próby ucieczki z miejsca pracy. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 22:05 To sa dwie storny tego samego medalu. Zatrudniaja swietnych ludzi, ale oni sa rowniez swietni, bo jest na nich presja, by udowadniac swoja swietnosc. a jak udowodnisz siwetnosc, jesli nie bedziesz mial pieniedzy na badania? no i oni to robia. A jako ze sa tacy swietni, latwiej tez im dostawac granty, a i maja najaprawdopodobniej potezna jednostke wspierajaca ich w tym. Problem w tym, ze Grimm, wedle uczelni przynajmniej, przestal byc wystarczajaco swietny, no to go zaczeli naciskac. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: straszne 03.12.14, 22:38 Wiesz ja mam inne doświadczenia. Pracowałem w Niemczech na małej uczelni, teraz jestem gdzie indziej dalej na wygnaniu. W każdym razie mój szef, profesor, pomazany przez boga, nienaruszalny, nie usuwalny, całkowicie niezależny od widzimisię kogokolwiek włączeni z papieżem i kanclerz Merkel, przychodził do pracy na 9 rano i wychodził o 19. Przez te 10 godzin codziennie zasuwał bardziej niż ja. Dlaczego, to robi? Dlaczego mu się chce? Dlaczego nikt nie musi mu dokręcać śruby? Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 22:44 piotrek, jestem rowniez pewien, ze ci w imperial tak pracowali. ale nagle przyszedl ktos, kto powiedzial, ze musza wejsc na nowy poziom, bo ten to za malo. i zamiast dostawac rocznie 100K GBP granotw, wymyslili, ze bedzie 200. za 5 lat ktos stwierdzi, ze tak naprawde to powinno byc 300. Rightsizing, panie dzieju. Uczelnie brytyjskie od ladnych paru lat sa poddawane coraz silniejszej presji rzadu, zeby produkowac wiecej. co wiecej, pameitaj, ze w takim imperialu pewnie ponad 50 proc pracownikow jest zaleznych od tych grantow. Jak nie bedzie grantu, to beda zwolnienia. itd itd. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: straszne 04.12.14, 00:02 Widzisz dala i dla mnie właśnie tu jest problem. Jesteśmy k.... na szczycie mamy w p...u kasy spróbujmy zrobić coś takiego, że będą o nas uczyli w książkach do historii. Dla mnie to powinno być podejście jednostek wiodących na świecie. A nie czy dostaniemy więcej kasy w przyszłym roku. Ilu znasz sławnych malarzy, których celem było zarobienie jak najwięcej kasy, a nie namalowanie obrazu. Ilu wynalazców, którzy byli motywowani przez pieniądze a nie chęć stworzenia czegoś? Pieniądze to nie może być cel, bo nie stworzysz nic co będzie warte pamiętania. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 04.12.14, 01:22 Tak, tylko powiedz to tej polowie ludzi zatrudnionych na uczelni, ktorych praca zalezy od tego, czy bedzie ta kasa. Od tej kasy zalezy rowniez wynik oceny parametrycznej w UK. Jak sie dostaje 100 mln rocznie, to obciecie o 10 proc. nagle rowniez oznacza zwolnienia z pracy, gorsza aparature itd. Tak, jasne, to sa problemy bogatych, jednak nie zmienia to zupelnie sytuacji bardzo konkretnego JOhna, ktory bardzo konkretnie straci prace. a jesli tak bezwzglednie postepuje sie z profesorem, to mozesz sobie wyobrazic, jak sie postepuje z takim szarym, bezimiennym badaczem, ktory zalezy od tego, czy prof. Grimm zdobedzie grant czy nie. Znow na wypadek wszelki: ja uwazam, ze bardzo bogaty Imperial powinien zaoferowac miekkie ladowanie dla Johna, ale provost Imperial natychmiast zapyta, na jak ddlugo i czy dla Toma, Betty, Iana, Claire.....tez. Niestety, sprawy zaszly daleko za daleko, zeby sobie pomyslec, ze pieniadze to nei jest zaden cel. Jest, bo od tego zaleza bardzo konkretne kredyty hipoteczne bardzo konkertnych ludzi. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: straszne 04.12.14, 09:12 Ok, zaczynam rozumieć, w czym rzecz. Po prostu w UK kiedyś był inny system finansowania nauki i pozatrudniali dużo ludzi. Teraz system się zmienił na grantowy i nie ma kasy na utrzymanie pracowników jeśli wydział nie zdobędzie dostatecznie dużo grantów. Większość pracowników naukowych ma gigantyczne kredyty hipoteczne na całe życie, bo nieruchomości w Londynie są bardzo drogie i dlatego wszyscy się godzą na granie w te grę, bo nie widzą innej opcji. To się skończy tym, że kiedyś jacyś wkurzeni naukowcy zaczną wysadzać samochody przed ministerstwem nauki. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 04.12.14, 09:41 Nie zaczna, bo nie ma zadnego wsparcia spolecznego dla nich. Ogolnie w UK jest niewielkie wsparcie dla strajkujacych, dla strajkujacych pracownikow badawczych jest ono zerowe. Choc smierc prof. Grimma moze to troche zmienic. Zauwazylem, ze pisal o tym Independent - to mainstreamowa gazeta, jednak to nadal za malo. Odpowiedz Link
czlowiek.z.makulatury Re: straszne 04.12.14, 09:50 Albo będą pisać pełne jadu komentarze na forum Ph D - science - university. Tutaj napisałem rekordowo długi i przemyślany komentarz z my take on this, ale mi wcięło jak się logowałem. Trochę za stary już jestem, żeby pisać elaboraty po raz drugi, więc napiszę złośliwy pamflet. Pamflet ponadczasowy, bo to co u nich, zaraz u nas, tylko jeszcze gorsza karykatura. Napiszę, że kiedyś prof. Man from Maculature i prof. Marian siedzieli razem w kości słoniowej. Jeden produkował makulaturę w tonach, a drugi miał dotyk Szmidasa - czego nie dotknął zamieniało się kupę, ponieważ był leniem i pajacem sprytnie manewrującym w uczelnianej rzeczywistości. Wszystko jedno, czy Man from Maculture produkował makulaturę ze znakiem jakości firmy T/R, czy nie, bo 99% badań poza ogólnym ACHA!, nie wnosi nic do jakości życia. Zatem nie przynosi dochodu ekonomicznego i gdyby nie garnuszek państwa, to obaj wylecieliby na pysk. Jednak obaj mieli stado akolitów, którzy byli jakoś tam zależni od prof. ale chałturzyli na maksa i się ich nie bali. Nagle przyszedł ekonomista i powiedział aj, waj, trzeba to jakoś zobiektywizować, żeby prof. Man from Maculature odróżnić od prof. Marianów. Jak się Mariana wyrzuci z resztą pajaców, to będzie poklask i ogólne zadowolenie, bo efektywność wzrośnie i będzie więcej makulatury z wydanej jednostki pieniężnej. No to wprowadzono te kryteria. Man from Maculature przyklasnął, bo jeszcze nie był takim capem cynikiem jak dziś. Skutek był taki, że Mariana wyrzucili, a Man from Maculture tylko biega. Zamiast siedzieć w swojej makulaturze tylko zdobywa forsę dla swoich akolitów, którzy są od niego zależni jak trzymiesięczne niemowlę, bo wszyscy prof. obrośli w betony i doktorantów. Jak się makulaturowemu noga powinie, to nikt nie zapłacze. Miało być jak w korporacji, to jest, jest katorżnicza praca bez wytchnienia przez święta i weekendy, jest. Ekonomista jest zadowolony. Prof. makulaturowy nie bardzo, bo w przeciwieństwie do korporacji, gdzie biurowiec A klasa, służbowa Skoda, Ajfon i LuxMed, to przeciekający sufit, boazeria, autobus Solaris, telefon stacjonarny bez wyjścia poza miasto oraz przychodnia za rogiem. Zamiast pracy w angielskiej corporation dostał pracy w bangladeskim sweat-shopie. W ten sposób Man from Maculature zrozumiał, że można występować we wszystkich światach, ale z każdym z tych światów jest coś nie tak. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: straszne 04.12.14, 13:20 W tym pamflecie widać sporą wprawę w tworzeniu makulatury! Odpowiedz Link
dobrycy Re: straszne 04.12.14, 20:17 Generalnie sie zgadzam w 100% z pamfletem prof. Man from Maculature czlowiek.z.makulatury napisał(a): > > Nagle przyszedł ekonomista i powiedział aj, waj, trzeba to jakoś zobiektywizowa > ć, żeby prof. Man from Maculature odróżnić od prof. Marianów. Jak się Mariana w > yrzuci z resztą pajaców, to będzie poklask i ogólne zadowolenie, bo efektywność > wzrośnie i będzie więcej makulatury z wydanej jednostki pieniężnej. No to wpro > wadzono te kryteria. Man from Maculature przyklasnął, bo jeszcze nie był takim > capem cynikiem jak dziś. pustelnik dobrycy też kiedyś miał ten etap że całe zło świata uczelnianego widział w nierobach. Ale pożył troche, i zobaczył że cieszenie się z eliminacji nierobów jest głupie bo likwiduje bufor. Poza tym nieroby czasem są nierobami bo mogą, i gdy nadchodzi wiatr redukcji, to pierwsi na opał idą nielubiani pracusie, którzy lubią innym przypominac ile to sami pracują i jak to inni się obijąją. > > Skutek był taki, że Mariana wyrzucili, a Man from Maculture tylko biega. Zamias > t siedzieć w swojej makulaturze tylko zdobywa forsę dla swoich akolitów, którzy > są od niego zależni jak trzymiesięczne niemowlę, bo wszyscy prof. obrośli w be > tony i doktorantów. Jak się makulaturowemu noga powinie, to nikt nie zapłacze. > Miało być jak w korporacji, to jest, jest katorżnicza praca bez wytchnienia prz > ez święta i weekendy, jest. Ekonomista jest zadowolony. Prof. makulaturowy nie > bardzo, bo w przeciwieństwie do korporacji, gdzie biurowiec A klasa, służbowa S > koda, Ajfon i LuxMed, to przeciekający sufit, boazeria, autobus Solaris, telefo > n stacjonarny bez wyjścia poza miasto oraz przychodnia za rogiem. Zamiast pracy > w angielskiej corporation dostał pracy w bangladeskim sweat-shopie. dobrycy na szczęscie się opamiętał i ostatnio koncentruje energię oraz siłę duchową. > > W ten sposób Man from Maculature zrozumiał, że można występować we wszystkich ś > wiatach, ale z każdym z tych światów jest coś nie tak. > dobrycy zauważył że polska ma tendencje do wybierania najgorszych elementów z każdego ze światów, a jej lokatorzy radośnie przyklaskują że przecież gdzie indziej tak jest. Dlatego dobrycy ma szczególna alergie na argumentacje że u nas ma być tak jak w UK czy USA. Odpowiedz Link
dobrycy Re: straszne 03.12.14, 22:58 piotrek-256 napisał: > Wiesz ja mam inne doświadczenia. Pracowałem w Niemczech na małej uczelni, teraz > jestem gdzie indziej dalej na wygnaniu. > > W każdym razie mój szef, profesor, pomazany przez boga, nienaruszalny, nie usuw > alny, całkowicie niezależny od widzimisię kogokolwiek włączeni z papieżem i kan > clerz Merkel, przychodził do pracy na 9 rano i wychodził o 19. Przez te 10 godz > in codziennie zasuwał bardziej niż ja. Dlaczego, to robi? Dlaczego mu się chce? > Dlaczego nikt nie musi mu dokręcać śruby? Jak pójdziesz do ogrodu botanicznego, np w Koloni czy gdzie indziej to nikt tam nie kradnie kwiatków mimo że są niepilnowane. Zwykle nie pali się śmieciami w piecu, ani nie wyrzuca śmieci do lasu. Jak wrzucisz butelke z zielonego szkła do smietnika z białymi to rdzenni mieszkańcy zabiją cie samym spojrzeniem. Jak wykrecisz katalizator z auta i bedziesz smrodzić to nikt cie nie pochwali ze jestes oszczedny. Tak samo jak gdy bedziesz sie odnosil z pogarda do sprzataczek to tez nie bedziesz żadnym macho. U nich po prostu jest inna kultura wynikajaca z innego wychowania. O ile sie nie myle nawet w szkole maja nie jedna ocene ze sprawowania a 3 , gdzie jest osobno wyszczegolnione umiłowanie porządku, pilnośc i chyba zachowanie. A u nas jak uczen nauczycielowi nie porysuje auta i nie nalozy kosza na glowe to ma wzorowe. Odpowiedz Link
nullified Re: straszne 03.12.14, 22:34 piotrek-256 napisał: a ja Cię bardzo prosze - możesz nie podsuwać światłych idei nastepnej czeredzie zbawców nałki polskiej? Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: straszne 03.12.14, 22:44 Ale nuli pojedziesz do Tajlandi będzie cię stać na 3 niewolnice i tragarzy do noszenia twojej lektyki nawet jak ci zetną pensję o połowę. Za jedzenie zapłacisz tyle co nic, a kontakt z wysoką kulturą zapewni ci wujek youtube :). Jedyne do czego będzie tęsknić to do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,... ale dasz radę, niema co trząść portkami ;) Odpowiedz Link
nullified Re: straszne 04.12.14, 16:13 piotrek-256 napisał: > Ale nuli pojedziesz do Tajlandi będzie cię stać na 3 niewolnice i tragarzy do n > oszenia twojej lektyki nawet jak ci zetną pensję o połowę. Za jedzenie zapłacis > z tyle co nic, a kontakt z wysoką kulturą zapewni ci wujek youtube :). Jedyne d > o czego będzie tęsknić to do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,... a > le dasz radę, niema co trząść portkami ;) a jak nie cierpię małych dziewczynek (i chłopców) to powinienem się zmusić dla dobra Nauki? Odpowiedz Link
chilly Re: straszne 05.12.14, 22:17 piotrek-256 napisał: > Ale nuli pojedziesz do Tajlandi będzie cię stać na 3 niewolnice i tragarzy do noszenia twojej lektyki nawet jak ci zetną pensję o połowę. Za jedzenie zapłacisz tyle co nic, a kontakt z wysoką kulturą zapewni ci wujek youtube :). Hm, chyba z tydzień temu GW publikowała zarobki Polaków pracujących za granicą. Był tam m.in. nauczyciel w Tajlandii. W przeliczeniu na polskie - 3,5 tys. zł. Wychodzi po 1000 zł za niewolnice i 500 dla tragarza. Bo jedzenie nie kosztuje nic (no, prawie nic), a że ciepło jest, to i można spać na dworze. Ale na uczelniach pewno mają jeszcze lepiej. Odpowiedz Link
flamengista ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 21:02 CytatTa straszna historia powinna byc swietnym kontekstem dla narzekajacych, jak zle jest w Polsce. To trochę tak, jakbyś chciał porównywać złą sytuację amerykańskich i brazylijskich pilotów wojskowych. Jedni mają strasznie stresującą pracę, bo ciągle ryzykują życiem w Iraku, Afganistanie i innych miejscach, za to latając na superzabawkach. Drugich zmartwieniem do niedawna było to, że brakowało paliwa i zdarzały się sytuacje, że musieli katapultować się podczas lotu, bo do bazy nie dawało się dolecieć. Ale za to nie ryzykowali życiem na froncie. Naprawdę, porównywanie bananów do ziemniaków jest bez sensu. W polskiej nauce jest fatalnie, ale to są zupełnie inne problemy niż brytyjskie. U nas zdecydowanie największym problemem jest tragiczna wręcz organizacja. U was rosnąca presja i nierealistyczne cele w kontekście zakręcenia kurka z kasą. Ja jednak nadal uważam, że problemy anglosaskie są przyjemniejsze, albo inaczej: łatwiejsze do zniesienia. Natomiast jeśli chcesz powiedzieć, że gdzie indziej nie jest różowo, to się zgadzam. Ale naprawdę problemy włoskie, czy hiszpańskie, nie wspominając nawet o greckich są dużo poważniejsze niż brytyjskie. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 21:09 fla, nie do konca mi sie chce wyluszczac wszelkie argumenty. ja jedynie chce powiedziec to, co mowilem wiele razy, warunki pracy na polskich uczelniach maja wiele wad, jednak ogolnie, wam sie lepiej pracuje niz nam. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 21:20 Dala, warunki pracy to nie sa wymagania stawiane pracownikowi. To nie jest tak, ze im wieksze zapizdziejewo, tym lepiej sie pracuje, bo mniej wymagaja, a jeszcze se mozna pogwiazdorzyc z dobrym dorobkiem. To tak nie dziala. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 21:22 A ja nie twierdze, ze to tak dziala. Jednak warunki pracy to rowniez wymagania stawiane pracownikom. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 22:01 dala.tata napisał: > fla, nie do konca mi sie chce wyluszczac wszelkie argumenty. ja jedynie chce po > wiedziec to, co mowilem wiele razy, warunki pracy na polskich uczelniach maja w > iele wad, jednak ogolnie, wam sie lepiej pracuje niz nam. > To dlaczego tak sie umartwiasz i pracujesz w UK ? Nie lepiej zapuścić brode i zostać u nas leśnym dziadkiem. Jak podczas pobytu w UK dużo napublikowałes, to by pewnie starczyło do końca życia w polskim humanistycznym grajdole i możnaby się zająć udzielaniem w mediach, dziekawaniem itp. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 22:02 miało byc dziekanowaniem, kierowaniem zakładem itp Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 22:22 rozmawialismy juz tu u tym nie raz, szczegolnie na temat zatrudniania profesorow zagranicznych w polsce. Im starszy jestes, im bardziej zapuszczasz korzenie, masz dzieci, kredyt hipoteczny itd, tym trudniej tak po prostu spakowac zycie i przeniesc sie do innego kraju. Ale to jeszcze jest pol biedy. Niedawno bylem w polskim sklepie Orange (mam od nich polska komorke). Najpierw stalem pol godziny w kolejce (oboje 'konsultantow' bylo zajetych, a przede mna nie bylo nikogo), jak juz byla moja kolej, pani z bardzo obrazona mina powiedziala, ze ona mnie teraz nie moze przyjac. drugi pan byl zajety caly czas (co robil z jednym klientem przez 30 minut, nie mam pojecia). Po 20 kolejnych minutach wyszla, zapytala, z czym przychodze i stwierdzila, ze w tym 'salonie' nie moge tego zalatwic. Musze isc do 'salonu glownego' (umyka mi roznica), Stracilem prawie godzine. Nastepnego dnia stracilem nastepne 45 minut w innym 'salonie', ale udalo mi sie zalatwic banalna zmiane karty sim. Sama zmiana trwala 2 minuty. Mi sie nie chce tak zyc. u mojego operatora komorek w UK, wchodze do 'salonu', stoi usmiechniety czlowiek, ktory pyta, po co przychodze. jak sie okazuje, ze musze rozmawiac z 'konsultantem', a wszyscy sa zajeci, to on mowi, zeby sobie pochodzil po centrum handlowym, a oni przysla mi smsa (okresla mneij wiecej, keidy to bedzie) 5 minut przed tym, keidy juz bede mogl porozmawiac. Ja wiem, ze to duperele. ale wg mnie zycie codziennie sklada sie wllasnie z takich dupereli. Ja sie juz przyzwyczailem do tego, ze mi w sklepach i urzedach nik nie robi łaski. Moja niechec do powrotu jest w znacznie mniejszym stopniu zwiazana z warunkami pracy na uczelniach niz z tym, jak sie w polsce zyje. Tu sie zyje znacznie znacznie latwiej. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 22:30 Dodam jeszcze, ze drugi konsultant rozmawial z jednym klientem do mojego wyjscia, czyli co najmniej przez ok 50 minut. Naprawde chcialbym sie dowiedziec, o czym. Odpowiedz Link
dobrycy Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 22:45 dala.tata napisał: >... Stracilem prawie godzine. Nastepnego dnia stracilem n > astepne 45 minut w innym 'salonie', ale udalo mi sie zalatwic banalna zmiane ka > rty sim. Sama zmiana trwala 2 minuty. > No i na polskiej uczelni jak chcesz coś załatwic to też jest tak jak z tym salonem, tylko że 100 razy gorzej. Ktoś kiedyś bardzo trafnie określił próbę osiągnięcia jakiegokolwiek sukcesu w polsce z zawodami pływackimi, polskie zawody odbywają się w bagnie i musisz sie dużo bardziej zmęczyć żeby uzyskać jakikolwiek efekt i zostać na powierzchni. Poza tym Twoj sielankowy obraz egzystencji naukowej w Polsce bierze sie pewnie z obrazu nauk humanistycznych i to pewnie sprzed iluś lat. Od tego czasu dużo zmieniło sie na niekorzyść, podejrzewam że nawet u humanistów. > Mi sie nie chce tak zyc. u mojego operatora komorek w UK, wchodze do 'salonu', > stoi usmiechniety czlowiek, ktory pyta, po co przychodze. jak sie okazuje, ze m > usze rozmawiac z 'konsultantem', a wszyscy sa zajeci, to on mowi, zeby sobie po > chodzil po centrum handlowym, a oni przysla mi smsa (okresla mneij wiecej, keid > y to bedzie) 5 minut przed tym, keidy juz bede mogl porozmawiac. > > Ja wiem, ze to duperele. ale wg mnie zycie codziennie sklada sie wllasnie z ta > kich dupereli. Ja sie juz przyzwyczailem do tego, ze mi w sklepach i urzedach n > ik nie robi łaski. Moja niechec do powrotu jest w znacznie mniejszym stopniu z > wiazana z warunkami pracy na uczelniach niz z tym, jak sie w polsce zyje. Tu si > e zyje znacznie znacznie latwiej. > Gdy idziesz do sałonu w UK to oczekujesz profesjonalnego traktowania, w związku z czym musisz też osoby które przychodzą do ciebie (studenci) również tak traktować. To jest pewien element kultury zachodniej. U nas i w salonie i na uczelni jest inna kultura, nasza polska z hierarchią, pseudoszacunkiem i ogólnym chamstwem. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 03.12.14, 22:48 bardzo mozliwe, ze tak jest. tyle, ze to nadal nie ma nic wspolnego z ta naukowo-finansowa czescia pracy akademickiej w polsce. ja sie po prostu nie chce uzerac. Z nikim. Odpowiedz Link
nullified Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 16:16 dala.tata napisał: > bardzo mozliwe, ze tak jest. > > tyle, ze to nadal nie ma nic wspolnego z ta naukowo-finansowa czescia pracy aka > demickiej w polsce. ja sie po prostu nie chce uzerac. Z nikim. > eeee? serio? ;) z tym "nie ma nic wspólnego"? (pomińmy rozkoszność tego tubylczego samozadowolenia z samoupokarzania; "Moja droga, ci ludzie po prostu myślą inaczej" ;) ) Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 16:45 No serio. Patrze sobie, jak zyja koledzy profesorowie w polsce i mysle, ze nie jest tak zle. Moge sie mylic, ale moze nie. Ja nie mam ochoty mieszkac w Polsce, a to zupelnie inny wybor. Wiem, ze to ci sie nie podoba i dla ciebie praca na polskiej uczelni to nieustanna golgota. Ja tak nie mysle. Odpowiedz Link
carnivore69 Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 16:56 > Wiem, ze to ci sie nie podoba i dla ciebie praca na polskiej uczelni to nieusta > nna golgota. Ja tak nie mysle. W przeliczeniu np. na 1 EUR dochodu, to golgota w UK mimo wszystko mniejsza. (Czyli - Twoj dochod wzrosl wiecej niz proporcjonalnie w stosunku do "wymagan" przy przeprowadzce PL -> UK.) Pzdr. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 17:26 Ja tego nie kwestionuje. Jednak praca to nie tylko placa (choc bez watpienia jest to wazny jej element), a zycie to bie tylko praca. I decyzje o zmianie kraju zamieszkania wynikaja z calej masy czynnikow, z ktorych placa jest tylko jednym i to wcale nie najwazniejszym. i choc ja nie cierpie za bardzo w UK, uwazam nadal, ze latwiej sie pracujew Polsce, ale decyzja o zostaniu w UK nie wynika glownie z tego, ze w UK zarabiam wiecej. Odpowiedz Link
czlowiek.z.makulatury Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 17:43 Zaprawdę wielka jest siła logiki humanistycznej. To znaczy, że w Polsce jest łatwiej, bo nie ma "mobbingu", tylko jest "użeranie się". A jak na ulicy dadzą w mordę da w Anglii prestiżowy "hooligan", to jest to dużo lepiej, niż jakby mordę obił zwykły prostak "chuligan". Inne porównania same przychodzą jak koza do woza, albo raczej goat to a waggon. Na dłuższą metę jest wszystko jedno czy prześladuje prof. Marian za brak rozdziału w pokonferencyjniaku czy prześladuje Ser Edward Njuton we własnej osobie za brak grantu na milion. Bo dla kogoś w Polsce ten rozdział w pokonferencyjniaku jest tak ciężki do osiągnięcia, jak ten milion dla chłopa, który nawet się już nie cieszy z publikacji z Q1 JCR i 1300. cytowań. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 17:34 Dala, troche inaczej to wyglada, jak sie patrzy z zewnatrz, troche inaczej, jak jest sie wewnatrz tego zakletego "profesorskiego" kregu. Kiedys przy mnie milkly "profesorskie" rozmowy na krajowych konferencjach. Teraz ja jestem czescia tego kregu, ktory sporadycznie tylko dopuszcza niewtajemniczonych i naprawde bardzo mi sie perspektywa od tego zmienila. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 17:45 Na pewno tak jest, jednak trudno mi wyjsc z siebie i stanac obok. Odpowiedz Link
piotrek-256 Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 17:35 Myślę, że to bardzo zależy nawet nie od uczelni tylko od wydziału. Wiesz Dala to ludzie ludziom zgotowali ten los. Większość nonsensów i głupot jest wewnątrz uniwersytecka lub wewnątrz wydziałowa. Zresztą wydział może się częściowo bronić się przed głupotą z góry. Ogólnie ja wierzę, że nuli co poniedziałek udowadnia, że nie jest wielbłądem, a w budynku 100 metrów dalej administracja raczej pomaga niż przeszkadza. Wierzę też, że na jednym wydziale w zimie palą makulaturą, żeby woda w kiblu nie zamarzała, a na drugim doktorantom rozdają laptopy, żeby mieli na czym układać pasjanse. Odpowiedz Link
dala.tata Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 17:47 To bardzo ryzykowna teza na tym forum. Wszystko to Kudrycka i system :) Odpowiedz Link
nullified Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 20:55 dala.tata napisał: > To bardzo ryzykowna teza na tym forum. Wszystko to Kudrycka i system :) przesadzasz, Pani K. to tylko jedna z wielu cwanych jednostek, które chwyciły "swój momęt", pomyśl tylko: słaba prowincjonalna szkółka pierogów, drobne lewizny, skrety na miarę powiatu najwyżej a znagła ministra, brukselizm... uczta się chłopy! "system" ma w sobie wiele z leninowskiego ideału jak zwróciła uwagę chario (?nie kręcę coś znów?) - trza być nie byle jakim geniuszem albo nie byle jakim idiotą aby go przemóc. Odpowiedz Link
sammy_the_salmon Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 20:15 Właśnie przeniosłem się do UK - moje pierwsze wrażenia - przy probie wymiany karty SIM w salonie Vodafone informacja, że "system nie działa, będzie naprawiony do jutra". Przy wizycie dnia następnego identyczna informacja (system nie działa, proszę przyjść jutro). Dopiero przy trzeciej wizycie załatwiono moją sprawę, a ja uzyskałem dostęp do usługi, za którą już wcześniej zapłaciłem. Zupełnie jak u nas... Odpowiedz Link
nullified Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 20:47 sammy_the_salmon napisał: > Właśnie przeniosłem się do UK - moje pierwsze wrażenia - przy probie wymiany ka > rty SIM w salonie Vodafone informacja, że "system nie działa, będzie naprawiony > do jutra". Przy wizycie dnia następnego identyczna informacja (system nie dzia > ła, proszę przyjść jutro). Dopiero przy trzeciej wizycie załatwiono moją sprawę > , a ja uzyskałem dostęp do usługi, za którą już wcześniej zapłaciłem. Zupełnie > jak u nas... na pewno miałeś do czynienia z emigrantami z Polski i teraz już rozumiesz bulCamerona Odpowiedz Link
sammy_the_salmon Re: ale co chcesz porównywać? 04.12.14, 23:16 Ludzie obsługujący mnie byli w 100% rasy niewystępującej natywnie w Polsce, więc o to bym się nie martwił. A sam problem miał ewidentnie źródło w centralnym systemie obsługi klienta - ktoś w vodafonowej korpocentrali nie przetestował wystarczająco nowej wersji systemu i w efekcie w salonach nie działały niektóre funkcjonalności. Dla mnie wniosek był taki, żeby sobie po UK w tej kwestii za dużo nie obiecywać - najwyraźniej pewien poziom korporacyjnego burdelu jest po prostu nie do uniknięcia... Odpowiedz Link
nullified Re: ale co chcesz porównywać? 05.12.14, 00:06 sammy_the_salmon napisał: > Ludzie obsługujący mnie byli w 100% rasy niewystępującej natywnie w Polsce, wię > c o to bym się nie martwił. A sam problem miał ewidentnie źródło w centralnym s > ystemie obsługi klienta - ktoś w vodafonowej korpocentrali nie przetestował wys > tarczająco nowej wersji systemu i w efekcie w salonach nie działały niektóre fu > nkcjonalności. Dla mnie wniosek był taki, żeby sobie po UK w tej kwestii za duż > o nie obiecywać - najwyraźniej pewien poziom korporacyjnego burdelu jest po pro > stu nie do uniknięcia... aj no widzisz - to wszystko jest skutek że tych Polaków awansowali! Sa gorsi niż ci no wiesz na "Ż" a co do korpobajzlu (jednym z jego źródeł jest pasja ewaluacji) - to już dawno zostało przecież opisane ;) Odpowiedz Link
dworzec Re: straszne 03.12.14, 21:52 "Ta straszna historia powinna byc swietnym kontekstem dla narzekajacych, jak zle jest w Polsce." im więcej takich historii (plus opowiesci o adjunct hell w USA) tym bardziej zastanawiam się czy wizja wyjazdu z PL i robienia kariery międzynarodowej (co chodzi mi po głowie) ma sens. tutaj jest jak jest, ale za jakiś czas będę miał haba i może będzie biednie, raczej groteskowo niż stresująco... Odpowiedz Link
dobrycy Re: straszne 03.12.14, 21:57 dworzec napisał: > "Ta straszna historia powinna byc swietnym kontekstem dla narzekajacych, jak zl > e jest w Polsce." > > im więcej takich historii (plus opowiesci o adjunct hell w USA) tym bardziej za > stanawiam się czy wizja wyjazdu z PL i robienia kariery międzynarodowej (co cho > dzi mi po głowie) ma sens. tutaj jest jak jest, ale za jakiś czas będę miał hab > a i może będzie biednie, raczej groteskowo niż stresująco... Skąd to optymistyczne podejrzenie że po habilitacji już nie ma stresów i się zaczyna sielanka ? Odpowiedz Link
dworzec Re: straszne 04.12.14, 08:58 z obserwacji wydziałowych leśnych dziadków :) poza tymi co dziekanują, mają się całkiem dobrze (acz było lepiej, teraz jednak lepiej być zw. niż tylko hab. by mieć święty spokój) Odpowiedz Link
dobrycy Re: straszne 04.12.14, 20:25 Pewnie gdzieniegdzie tak jest, ale możesz mi wierzyć że przed habilitacją też człowieka wiele stresów omija. Jak siedzi na RW i musi głosować zgodnie z linią partii (a nie daj Boże jak są rózne partie czy frakcje GTW) i wygłaszać płomienne wyrazy poparcia oraz robić z siebie idiote, to też nie ma lekko. dworzec napisał: > z obserwacji wydziałowych leśnych dziadków :) > poza tymi co dziekanują, mają się całkiem dobrze (acz było lepiej, teraz jednak > lepiej być zw. niż tylko hab. by mieć święty spokój) Odpowiedz Link
nullified Re: straszne 04.12.14, 20:57 dobrycy napisał: > Pewnie gdzieniegdzie tak jest, ale możesz mi wierzyć że przed habilitacją > też człowieka wiele stresów omija. Jak siedzi na RW i musi głosować zgodnie > z linią partii (a nie daj Boże jak są rózne partie czy frakcje GTW) i wygłaszać > płomienne wyrazy poparcia oraz robić z siebie idiote, to też nie ma lekko. podobno (rzekłbył mnie taki jeden jenerał zwyczajny w ataku samokrytyki) po pewnym czasie człek nawet już nie musi idioty udawać i tak dokonuje się tajemnica przeistoczenia ^^ Odpowiedz Link
dobrycy Re: straszne 04.12.14, 21:02 nullified napisał: > podobno (rzekłbył mnie taki jeden jenerał zwyczajny w ataku samokrytyki) po pew > nym czasie człek nawet już nie musi idioty udawać i tak dokonuje się tajemnica > przeistoczenia ^^ > To jest jasna sprawa. Ludzie nie rodzą sie leśnymi dziadkami tylko nimi zostają dzięki wychowawczej roli starszych i otoczenia. Konwersja przebiega w sposób ciągły i trudny do zauważenia u samego siebie. Odpowiedz Link
czlowiek.z.makulatury Re: straszne 04.12.14, 22:07 To wcale nie jest jasna sprawa. Zaprawdę powiadam Wam. Profesorowi Man from Maculature również wydawało się, wyglądając daleko na pole wielkiej nauki ze swojej wieży z kości słoniowej, że jest ponad moralnością leśnego dziada. Dla oszczędności w jednostce profesora nie było lustra, bo zmywać codziennie trzeba było, a sprzątaczkę outsoursowano. Dlatego prof. Man from Maculture pracując na wielką chwałę w gronie trzech podstarzałych osób na całym świecie, które "się znają na tematyce" pośród 20 tysięcy publikacji na JCR w jego dziedzinie, nie zauważył nawet, kiedy jego wieża z kości słoniowej okazała się być pudłem na makulaturę. Pewnego poranka jak zwykle prof. Man from Maculature wyglądał daleko na pole. Nagle okazało się, że w wieży z makulatury śmierdzi lasem. Wyjrzał zza biurka, a tam kurczę świerki. Ktoś w ramach reformy wyniósł wszystkie pudła pod las, albo sukcesja przyrodnicza sama wyniosła las pod pudło. Zdziwiony bohater wziął głęboki oddech. I wtedy zaśmierdziało również dziadem. Odpowiedz Link
dobrycy Re: straszne 04.12.14, 22:24 Luster nie ma bo szanujący się leśny dziad otacza się tylko ludzikami którzy robią za takie intelignetne lusterko - lustreczko powiedz przecie kto jest najmądrzejszy w świecie. Odpowiedz Link
podworkowy Re: straszne 04.12.14, 22:37 wie Pan co, czytając Pana brednie mam szczerą nadzieję, że to był Birnam Wood... Odpowiedz Link
eeela Re: straszne 04.12.14, 22:43 Dlaczego uważasz autorefleksję za brednie? Mnie się ta odnoga wątku bardzo podoba. Dopóki duch samokrytyki tli się w narodzie, jest jakaś szansa dla ludzkości ;-) Odpowiedz Link
podworkowy Re: straszne 04.12.14, 22:49 cóż, moim zdaniem jest to troll, a trollowania nie lubię i tyle. A tak ogólnie, choć zazwyczaj nie zgadzam się z dalą a'propos jego zdania o warunkach pracy na polskich uczelniach ("wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma"), to jednak w przypadku rzeczonej tragedii tez byłbym ostrożny ws. wyciągania jakichś daleko idących wniosków. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: straszne 05.12.14, 01:53 Kolego makulaturowy, dziadostwo zaczyna sie wtedy, kiedy zaczynsz sie autocenzurowac nie dlatego, ze niepoprawna politycznie wypowiedz moglaby ci zaszkodzic, ale dlatego, ze inni, zwlaszcza ci mlodsi i bardziej naiwni, mogliby nie zrozumiec, o co ci w ogole chodzi. Te forumowe alegoryjki to tez taka forma autocenzury. Jakby to powiedziec, zeby wlasciwie nic nie powiedziec? Transformacja w lesnego dziada jest kompletna, kiedy zaczniesz wierzyc w to, co sam opowiadasz. Odpowiedz Link
czlowiek.z.makulatury Re: straszne 04.12.14, 23:04 Może też nie przychodzić na RW. Jak pierwszy raz nie poszedłem ziemia nie zadrżała. Potem znowu nie poszedłem i okazało się, że samopoczucie mi się znacznie poprawiło. Od razu polubiłem swoich kolegów, uwierzyłem również, że są to ludzie inteligentni od kiedy nie zaprzestałem słuchać ich dłuższych wypowiedzi. Gorąco polecam. Chyba, że wierzycie, że Wasza obecność we własnej osobie na RW coś zmienia, a bez tego nauka w Polsce się stoczy do poziomu posowieckiego. No cóż. Każdy ma prawo do swojej iluzji. Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 21:58 Jak powiedzialem, przpadek Grimma jest ekstremalny, w UK profesorowie nie umieraja na co dzien z presji. Jednak jest on symptomatyczny, szczegolnie jesli idzie o najlepsze uniwersytety, ale nie tylko. Odpowiedz Link
nullified Re: straszne 03.12.14, 23:03 dala.tata napisał: > Ta straszna historia jest ekstremalna, jednak dobrze oddaje dzisiejsza rzeczywi > stosc w UK. Licza sie granty. > tak dala, tak... "wszyscy to wiemy"... i potem ten klasyczny już styl o "wzroście wymagań i efektywności" (można podstawiać ;) ). hm... te fragmenty o "prawdziwej pracy" też są niezłe, zawsze dobrze jest wiedziec, że nawet najtępszą krajową gromadę troglodytów łączy z lepsza częścią ludzkości ta sama pustka we łbie. Human nature ;) W zasadzie nalezałoby to zresumować prostym żołnierskim: no przeciez niedojda był i tyle - inni mogą, on nie mógł pffff! No i przeciez się zgodził, umowę podpisał o! Sam chciał! .... /sigh święta idą, karpie niecierpliwią się kiedy przyjdzie czas na opłatka >.> Odpowiedz Link
dala.tata Re: straszne 03.12.14, 23:08 Wybacz, nully, ale mi sie nie chce o tym w ten sposob rozmawiac. Strasznie pieprzysz. nie znam faceta, ale jest mi go cholernie zal, szczegolnie jesli, co sie chyba implikuje, popelnil samobojstwo. Mam tylko nadzieje, ze ta smierc spowoduje, ze ktos sie wreszcie puknie w glowe. Odpowiedz Link
nullified Re: straszne 04.12.14, 16:12 dala.tata napisał: > Wybacz, nully, ale mi sie nie chce o tym w ten sposob rozmawiac. Strasznie piep > rzysz. inspiracja z forumowych mądrości, styl może nie Mistrzów, ale mi się nie chciało - a pieprzenie rzeczywiście "straszne". Się zgodzę. Odpowiedz Link
zitterbewegung Re: publish and perish 03.12.14, 11:38 Pocieszające, że Imperial jest lepiej zarządzany na szczeblu uczelni i nie oszczędza na pracownikach biurowych, ledwo Grimm odszedł z pracy, a już wymazano ślady jego zatrudnienia na stronach internetowych www.imperial.ac.uk/people/s.grimm perished indeed. Odpowiedz Link
charioteer1 Bullying culture 03.12.14, 11:48 Dwa linki podane na stronie: www.glassdoor.com/Reviews/Imperial-College-London-Reviews-E36783.htm?sort.sortType=RD&sort.ascending=false www.academicfoi.com/tribunalsgagging/index.htm Cytat wybrany na chybil-trafil: Cytathorrible environment, bullying, bullies supported by senior management. if it happens to you get out fast.......HR not useful - don't even answer emails O tym, co sie dzieje na polskich uczelniach, nikt nie wie. Czasami jakas straszna historia wycieka do prasy, ale to jest czubek gory lodowej. Odpowiedz Link
dobrycy Re: publish and perish 03.12.14, 19:00 wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17053225,Pierwsi_pracownicy_odchodza_z_Amazona___Nie_da_sie.html?piano_d=1 Wiadomo że hamerykańskie wzorce są najlepsze - można zrobić jak w amazonie - co tydzień licznik i napisane ile sie ma jeszcze do napisania kolejnego papiera. Kojarze dowcip - kiedy przy obecnym tempie produkcji publikacji w Phys Rev, sterta Phys Rev osiągnie prędkość swiatła i jak to sie ma do teorii względności - odpowiedź - nic nie szkodzi, co prawda sterta będzie rosła coraz szybciej ale w końcu nie będzie zawierała żadnej informacji. Odpowiedz Link
piotrek786 Re: publish and perish 03.12.14, 22:43 Dla mnie wciąż problemem nie są wymagania ilościowe, lecz związana z nimi jakościowa bryndza. Ot siedzę sobie teraz w jednej z lepsiejszych uczelni w GB i kolegom z całego świata opowiadam jak to budowaliśmy w Polsce coś tam, a to uruchamialiśmy coś tam na jakimś zakładzie, a to projektowałem owędy a w tym celu wykorzystywałem to i to. Problem w tym, że w tych dziedzinach każdy z nich ma dorobek kilkakrotnie większy od mojego, zaś żadnej wiedzy na ten temat. Baa łapię się, ze szefowi zespołu tłumaczę podstawowe prawa zwiazane z zasadniczymi elementami jego dziedziny. Ot książka, szybki wniosek i publikacyjka... Zero zastanowienia i zrozumienia problemu. Moim zdaniem to są bardzo złe wzorce, i zaś odnoszę przekonanie, żę ta prawdziwa nauka jest gdzieś poza Odpowiedz Link
dala.tata Re: publish and perish 03.12.14, 22:46 ja tam nie wiem, co to jest 'prawdziwa nauka'. ale mozesz mnie oswiecic :) Odpowiedz Link
piotrek786 Re: publish and perish 05.12.14, 17:56 nie wiem, jestem prosty chłop - co i po sposobie pisania jest widoczne. Dla mnie - (ale tylko dla mnie) prawdziwa nauka jest poszukiwaniem odpowiedzi na pytania, na które nikt wcześniej nie odpowiedział - nie jest zaś przepisywaniem książek i z 10 stron prostego dowodu robieniem 1000 stron totalnego nielogicznego wywodu z którego wynika to samo. Za to ten 2 autor jest bardziej znany bo więcej publikuje. Dla mnie prawdziwa nauka służy człowiekowi, ułatwia mu życie, pozwala zrealizować zamierzenia w sposób nowy. Nie jest podglądaniem tego, co ktoś już wcześniej zrobił i klepaniem dziesięciu tysięcy powtórzeń tego samego eksperymentu. Dla mnie prawdziwa nauka jest uciecha, poszukiwaniem rozwiązania, logika i rozwojem, zastanowieniem i czasem wkraczaniem w inne dziedziny z chęci poszukania analogii. Nie zasiadaniem, odcinaniem kuponów z pracy innych i wożeniem się na cudzej robocie. Nie jest tez zlecaniem 99% realizacji grantu "płatnym zabójcom" podczas gdy samemu się bryluje po konferencyjkach nie rozumiejąc nawet sensu swoich (zrobionych w oparciu o cudze rezultaty) prezentacji "własnego dorobku". Prawdziwa nauka to również bezinteresowność w dyspucie naukowej, w rozwiązywaniu problemów, współpraca i uciecha z sytuacji, w której ktoś inny zrobi to lepiej. Zadowolenie wynikające z ciekawości świata. Na pewno nie jest to korporacyjna papa przetykana w coraz większym stopniu technokratycznymi regułami i ich wiernymi hunwejbinami zdobywającymi kolejne profesorskie szlify i " robiącymi karierę" ucząc następców swojej "roboty w firmie". Tak w bardzo szybkim skrócie... :) Odpowiedz Link
podworkowy Re: publish and perish 05.12.14, 22:07 świetny post - chylę czoła! Warto by go jakoś tu upamiętnić... Odpowiedz Link
nullified Re: publish and perish 05.12.14, 22:27 podworkowy napisał(a): > świetny post - chylę czoła! Warto by go jakoś tu upamiętnić... możemy dać jako uniwersalny memoir do nalepiania na nagrobki ;p Odpowiedz Link
chilly Re: publish and perish 07.12.14, 10:47 sqro napisał: > kolega inżynier zgaduję? Wszyscyśmy inżynierami. Dusz ludzkich. Odpowiedz Link
dobrycy Re: publish and perish 03.12.14, 22:47 prawdziwą nauke to już Lem zdefiniował w Kongresie Futurologicznym, my do tego ideału zmierzamy. piotrek786 napisał(a): > Dla mnie wciąż problemem nie są wymagania ilościowe, lecz związana z nimi jakoś > ciowa bryndza. Ot siedzę sobie teraz w jednej z lepsiejszych uczelni w GB i kol > egom z całego świata opowiadam jak to budowaliśmy w Polsce coś tam, a to urucha > mialiśmy coś tam na jakimś zakładzie, a to projektowałem owędy a w tym celu wyk > orzystywałem to i to. Problem w tym, że w tych dziedzinach każdy z nich ma doro > bek kilkakrotnie większy od mojego, zaś żadnej wiedzy na ten temat. Baa łapię s > ię, ze szefowi zespołu tłumaczę podstawowe prawa zwiazane z zasadniczymi elemen > tami jego dziedziny. Ot książka, szybki wniosek i publikacyjka... Zero zastanow > ienia i zrozumienia problemu. Moim zdaniem to są bardzo złe wzorce, i zaś odnos > zę przekonanie, żę ta prawdziwa nauka jest gdzieś poza Odpowiedz Link
czlowiek.z.makulatury Ocho, zaczyna się i u nas 06.12.14, 18:06 Wjechał w rowerzystów, bo był zdenerwowany wykładem, który miał wygłosić. Do zdarzenia doszło 13 marca 2014 roku. Jerzy K. jechał za kierownicą fiata pandy, gdy na ulicy Mostowej w Kędzierzynie-Koźlu minął prawidłowo jadących rowerzystów. - Wtedy zawrócił i skierował swój samochód w kierunku poruszania się rowerzystów Piotra B. i Romana K., a następnie uderzył w nich - mówi Lidia Sieradzka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu. Z ustaleń śledczych wynika, że Jerzy K. w dniu wypadku jechał do pracy, jest pracownikiem naukowym wyższej uczelni. Wtedy był zdenerwowany, bo miał wygłosić wykład i obawiał się, że niedostatecznie się do tego przygotował. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,17083107,Wjechal_celowo_w_dwoch_rowerzystow__ale_nie_bedzie.html Mam nadzieję, że Kudrycka przewraca się w brukselce. Odpowiedz Link
dr_pitcher Re: publish and perish 09.12.14, 06:09 200k w medycynie to znowu nie tak duzo. wiele instytucji tego wymaga. owszem istnieje loteria grantowa ale ludzie po 20 latach ich pisania wiedza jak gant w koncu dostac. Odpowiedz Link
flamengista ale nie w tym rzecz 09.12.14, 09:25 facet miał świetny dorobek, nie wiem czemu nie można było go wspomóc w tych wysiłkach o pozyskanie grantu zamiast grozić wylaniem za brak 200 tys. Ja sądzę, że pewnie ten nieszczęśnik uznał, że na tym etapie nie musi już niczego udowadniać i może uprawiać prawdziwą naukę. Srodze się przy tym zawiódł. Poczytałem też o tym więcej i to był pracoholik, żyjący wyłącznie badaniami. Naprawdę można było wykorzystać lepiej jego potencjał zamiast kazać mu pracować jeszcze ciężej. Odpowiedz Link
dala.tata Re: publish and perish 09.12.14, 10:20 Kazdy 'target' traktowany nieelastycznei musi doprowadzac do coraz wiekszego stresu i musi byc przeciwuzyteczny. Rozumiem, ze instytucja musi egzekwowac swoje oczekiwania, jednak management przez straszenie jest tylko glupi. Nb, podano nieficjalnie, że Grimm popelnil samobojstwo. Odpowiedz Link