Dodaj do ulubionych

Ciekawostki ortograficzne

06.08.02, 12:01
Wątek ten traktuję jako rozrywkowy, jako że sezon ogórkowy w pełni. A
poświęcić bym go chciał błędom ortograficznym (i nie tylko), które utrwaliły
się jako norma. Może wtedy z mniejszą czcią będziemy spoglądać na normy
obecne ;-)

Akurat wywołałem ogórek, który powinien być ogurkiem. Jeszcze u Brucknere w
Słowniku etymologicznym języka polskiego mamy historycznie właściwą pisownię.
Obecną u sąsiadow rosyjskich (oguriec) czeskich (okurek) i niemieckich
(Gurke). Skąd się to 'ó' urodziło, nie mam pojęcia...
Obserwuj wątek
    • tomi469 O tym jak ogurek został ogórkiem słów parę 06.08.02, 16:57
      Pierwsze polskie ogórki zostały posadzone na wzgórkach. I mówiło się dawnymi
      czasy: "Wejdź na wzgórek po ogurek", albo "Patrzaj, tam jest górka, poszukajże
      ogurka!". Kto pomyśli, może zgadnie, jak nieładnie w piśmie to wyglądało, więc
      grono ekspertów się zebrało i stosowną uchwałę wydało.
    • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 07.08.02, 09:17
      Wątek ciekawy i pouczający. I wiele mówi o głupocie reformatorów ortografii,
      którzy odgórnie narzucają błędy. Nieważne, czy teraz, czy np. w 1936 roku, czy
      jeszcze dawniej.

      Moje przykłady:

      1. 'dwóch'. Powinno być 'dwuch', tak było i jest w pokrewnych językach.

      2. 'obfity'. Pisownia zaiste kuriozalna, powinno być 'opłwity' bo pochodzi
      od 'opływania w coś".

      3. Kiedyś pięknie rozróżniano w pisowni "brąz" - kolor i "bronz" - stop miedzi
      z cynkiem. Ortografiści i to zepsuli i teraz nie ma sposobu, żeby bez
      dodatkowych informacji zgadnąć, z czego zbudowany jest np. "brązowy świecznik".

      4. Z 'deszczem' już nie jest tak prosto, bo wymowa usankcjonowała już
      bezdźwięczną odmianę typu 'deszczu' itd., choć z punktu widzenia
      etymologicznego jest to oczywiście błąd. Powinno być: 'deżdż - dżdżu' (co
      ciekawe, z wymową pierwszego 'dż' rozłączną czyli 'd-ż', a drugiego jako 'dż').

      Pozdrawiam
      • krzysztof.moczulski Re: Ciekawostki ortograficzne 07.08.02, 09:59
        sze napisał:
        > 4. Z 'deszczem' już nie jest tak prosto, bo wymowa usankcjonowała już
        > bezdźwięczną odmianę typu 'deszczu' itd., choć z punktu widzenia
        > etymologicznego jest to oczywiście błąd. Powinno być: 'deżdż - dżdżu' (co
        > ciekawe, z wymową pierwszego 'dż' rozłączną czyli 'd-ż', a drugiego
        jako 'dż').

        Co do deżdż to faktycznie, ale mam wrażenie, że pogoda deszczowa, a pogoda
        dżdżysta to są dwie zupełnie różne pogody mimo wszystko. I jeśli jest to
        rezultatem błędu to chwała za to, bo się przy okazji język wzbogacił o dżdżyste
        poranki i deszczowe lata ;)

        ------------------------------
        'Czerwona paprykę posiekałem może drobniej, ale wszystko co czerwone siekam
        bardziej zawzięcie'

        R. Makłowicz
        • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 07.08.02, 14:14
          > Co do deżdż to faktycznie, ale mam wrażenie, że pogoda > deszczowa, a pogoda
          > dżdżysta to są dwie zupełnie różne pogody

          Racja! Może nie 'zupełnie', ale chyba jednak różne. I bardzo dobrze, że tutaj język sam zadecydował i usankcjonował błąd, co przyczyniło się do jego wzbogacenia (języka, nie błędu). Nie mówiąc już o odcieniach emocjonalnych i stylistycznych właściwych obu rzeczownikom ('deszczu' a 'dżdżu').

          Co rzuca światło na zażartą walkę niektórych oprawnościowców o różne fakty językowe i uznawanie ich za potworne błędy mordujące język ojczysty.

          A forma 'deszczu' jest przecież zupełnie analogiczna do form *'ojciec - ojcieca' czy *'piesek - pieseka'.

          Pozdrawiam
      • jazzek62 Re: deszcz, dżdżownica 07.08.02, 10:32
        Bardzo ciekawy przykład. Jak się zna historię dżdżu i deszczu, to wiadomo, że
        dżdżownicę należy wymawiać właśnie d-ż-dż-ownica. Która mogłaby się właściwie
        zwać deszczownicą ;-)
      • jazzek62 Re: Obfity 09.08.02, 15:11
        Pisownia ta jest zaiste kuriozalna, ponieważ nie jest ani fonetyczna, ani
        historyczna, ani morfologiczna. Takie słowo-ikona. Najlepsze, że sugeruje ono
        posiadanie przedrostka ob-, jak w np. ob-wiązany, co drogą fałszywej dedukcji
        prowadzi nas do odkrycia starożytnego czasownika 'fić': fiję, fijąc, fity ;)
    • jazzek62 żebro 08.08.02, 09:15
      Powinno być rzecz jasna 'rzebro', por. rosyjskie 'riebro'.
      Pisownia przez 'ż' wynika zapewne z faktu, że w momencie powstawania pierwszych
      polskich tekstów przemiana miękkiego r w ż była już mocno zaawansowana.
      Jest to jednocześnie kamyk do ogródka zwolenników pisowni historycznej -
      pierwotna ortografia zwykle oddaje aktualny w owym momencie stan wymowy (np.
      angielska pisownia słowa 'knight' wymawianego 'nait' oddaje pierwotną
      wymowę 'knicht'). Gdyby zatem zasady ortografii polskiej powstały tylko nieco
      później, pisalibyśmy zapewne Żeszów, kszak i wżeszczeć.
      • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 09.08.02, 09:34
        > Pasożyt był pasorzytem, czyli osobnikiem pasącym się na cudzej rzyci.

        Chodziło mi to po głowie, ale...

        No właśnie z taką etymologią się spotkałem, ale trochę mi się nie chce w nią
        wierzyć. Za bardzo mi 'pasożyt' przypomina łacińską 'parassitę', żebym bez
        mrugnięcia mógł się zgodzić z tym pasieniem rzyci.

        Nie mam tu pod ręką Brücknera ani Bańkowskiego, więc i nie umiem rozsądzić.
      • _jazzek_ Re: Pasorzyt 02.10.02, 11:55
        Wczoraj (1X2002) w TV3 prof. Miodek miał piękny wykład o paso(rz|ż)ycie.
        Jeszcze w słowniku Arcta 1916 roku mamy etymologiczne 'rz', a w słowniku
        (chyba) historycznym z 1923 roku przykłady użycia z epoki średniopolskiej
        (oryginalna forma była pasirzyt).
        Decyzja ortografów skojarzyła pasożyta, zamiast z rzycią, z życiem. W ten
        sposób Polska okazuje się pionierem na ciężkiej drodze tzw. politycznej
        poprawności :)))
        • sze Re: Pasorzyt 02.10.02, 18:16
          Hm. A ja w księgarni zajrzałem do słownika Bańkowskiego. On również, z furią
          wręcz, optuje za 'rz' i za etymologią od pasienia rzyci. Dodał też jeszcze to i
          owo o żydokomunie w ortografii (sic! w słowniku!! w artykule hasłowym!!! o
          tempora, o mores...)

          Może i racja, ale mi to cały czas niepokojąco przypomina łacinę
          i 'parassitę'... Przypadek?

          Pozdrawiam
    • jazzek62 zdrada 12.08.02, 12:58
      Jakiż może być błąd, spytacie, w wyrazie, który nie ma ani u, ani h, ani ż?
      A jednak... Błędem (starszym chyba od polskiej ortografii) jest tu wtrącone -d-
      , a prawidłowa forma tego słowa powinna brzmieć i pisać się zrada (jako derywat
      od 'rada', w logicznym szeregu z poradą i naradą). Bracia Czesi dalej mówią i
      piszą jak trzeba.
      Skąd się to -d- wzięło? Gdy czubek języka wędruje od 'z' do 'r', w pewnym
      momencie znajduje się w pozycji odpowiadającej głosce 'd'. Z nieznanych powodów
      akurat w tym słowie to wirtualne 'd' się wzmocniło i ujawniło. I muszę
      przyznać, że dla mnie zdrada bez tego -d- wiele traci na wyrazie ;)
    • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 12.08.02, 13:04
      Popularna w archaizowanych tekstach (np. Trylogia) forma 'nie masz' w
      znaczeniu 'nie ma'. A to wcale nie jest druga osoba, tylko zwykła trzecia z
      emfatyczną partykułą '-ż(e)', a więc pisownia powinna być 'nie maż', względnie,
      dla uniknięcia konfuzji z "mazaniem", 'nie ma-ż'.

      Choć podobno to dość wczesny błąd (u Skargi już 'nie masz', przynajmniej w
      wydaniu z 1939).

      Pozdrawiam.
    • jazzek62 między 21.08.02, 10:21
      Powinno się mówić i pisać bez nosówki 'miedzy', tak jak wyraz 'miedza'. Jakiś
      powód kazał naszym przodkom unosawiać samogłoskę 'e' w pewnych wyrazach, że
      wspomnę tylko Czestochowę i szczekę (tak tak, szczekanie i szczękanie to kiedyś
      było to samo :). Niestety, nie było jeszcze w owym czasie nieocenionej pani
      Teresy, zatem błędy te nie zostały w odpowiednim czasie skorygowane i stały się
      normą :(
    • jazzek62 Re: Ciekawostki ortograficzne 26.08.02, 12:03
      Kolejny przykład z wtrąconym nieetymologicznym -d-. W tym wypadku (inaczej niż
      w 'zdrada') nie jestem w stanie się pokusić o wytłumaczenie pochodzenia tego
      wtrętu. Zdecydowanie powinno być 'zjąć', 'zjęcie' itd.

      Przy okazji warto zwrócić uwagę na inny z derywatów wychodzącego z użycia
      czasownika 'jąć', mianowicie na 'wziąć'. Przede wszystkim sama forma -
      zmiękczenie spółgłoski przedrostka, wskutek czego zaginęła pierwotna
      wymowa 'wzjąć'. Po drugie - odmiana, która mocno odbiega od innych czasowników
      tej rodziny: zamiast 'wzejmij' jak 'przejmij' mamy 'weź'. Wprawdzie to 'weź'
      jest uproszczeniem od 'weźm', a to z kolei od zgodnego z wzorcem 'wezjmij', ale
      powstała nieregularność bije w oczy. Podobnie 'wezmę' zamiast 'wzejmę' czy
      chociażby 'weźmę' (jak w rosyjskim) od 'wezjmę'. Wydaje się, że właśnie to
      odejście od wzorca odmiany powoduje kłopoty ze skojarzeniem 'wziąć' z 'jąć' i
      odpowiada za powstanie popularnego błędnego bezokolicznika 'wziąść'.

      No i na zakończenie wspomnę użycie 'weź' jako partykuły wzmacniającej: zwykle
      zamiast 'przestań no' czy 'przestańże' słyszymy 'weź przestań'.
      • jazzek62 chodzi o 'zdjąć' 26.08.02, 12:08
        Z treści listu można się domyśleć :)
        Czemuż do licha ciężkiego portal GW nie jest w stanie zapewnić pracy systemu
        bez wylogowywania użytkowników!
    • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 27.08.02, 18:26
      Znowu nie ortograficzna ciekawostka, lecz raczej językowa, ale, jak widzę,
      jakoś ostatnio odeszliśmy od tych ściśle ortograficznych. Ale tak czy inaczej
      błąd jak się patrzy.

      Chodzi o słowo 'rozgrzeszyć'. Ciekawa to sprawa, bo jest to dość zgrabna
      kontaminacja. Oczywiście poprawnie powinno być 'rozdrzeszyć' ('...z grzechów'),
      bo pochodzi to od czasownika 'rzeszyć', a więc "łączyć, wiązać". Z tego rdzenia
      do dzisiaj uchowały się raczej nieliczne wyrazy typu 'III Rzesza'
      czy 'zreszenie'.

      'Rozdrzeszać' to "rozwiązywać, rozdzierać, uwalniać, oswobadzać", skąd i
      pierwotny zwrot 'rozdrzeszać z grzechów' znaczył 'uwalniać z grzechów'. Jak
      zanikł czasownik, przestano rozumieć związek 'rozdrzeszania' z 'uwalnianiem' i
      w związku z najczęstszym kontekstem (z 'grzechem') zaczęto mówić 'rozgrzeszać'
      ('...z grzechów' już było niepotrzebne).

      I tak, przypadkiem właściwie, powstał całkiem zgrabny czasownik. Tylko jakże
      rozkosznie sobie pomyśleć, jak to w średniowieczu watahy ówczesnych Miodków et
      consortes musiały sobie żyły wypruwać nad zwalczaniem ordynarnego błędu
      językowego i biadać nad upadkiem języka, kultury i nad wspólczesną
      młodzieżą... :-)

      Pozdrawiam
        • sze Hooligans 06.09.02, 13:53
          > Jako uzupełnienie przypomnę, że w języku rosyjskim cały czas funkcjonuje
          > czasownik "razrieszyt'" w znaczeniu podanym przez sze.

          Dzięki :-)

          To jedziemy z kolejną wątpliwością. Skąd mianowicie u 'huligana' się
          wzięło 'ch'?

          Jedyne, co mi do głowy przychodzi, to to, że jest to zapożyczenie z
          rosyjskiego, który wziął to słowo z początkowym 'ch', a nie 'g'. Raczej
          niezgodnie z wcześniejszą praktyką, oddającą obce 'h' przez 'g' właśnie. I w
          tej postaci zawędrowało do polszczyzny.

          Pozdrawiam
          • jazzek62 Re: Chuligany i inne chu... 10.09.02, 09:11
            Hipoteza chuliganstwa zapozyczonego poprzez jezyk rosyjski wydaje mi sie wielce
            prawdopodobna. Jeszcze bardziej w swietle badan nad pochodzeniem jednego z
            najbardziej popularnych slow polskich. Otoz ze 20 z gorka lat temu mialem
            okazje czytac w jednym z czasopism polonistycznych rozprawke o pochodzeniu
            wspomnianego slowa. Autor dowodzil, ze zostalo ono za posrednictwem Rosjan
            zapozyczone z jezyka holenderskiego. Mianowicie wiadomo, ze Holendrzy witajac
            sie mowia do siebie bodajze 'goede morgen', co brzmi mniej wiecej "chhuie
            morchhe" (bardzo charczace ch:). Poniewaz na dworze carskim przebywalo wielu
            zachodnich Europejczykow, w tym Holendrow, powstalo tam nawet przyslowiowe
            okreslenie 'голландский хуй', ktorego koncowy element doskonale przyjal sie w
            naszym jezyku. Z drugiej strony niesamowita popularnosc moglaby wskazywac, ze
            Holendrzy trafili po prostu na juz istniejace slowo, tworzac okazje do
            zabawnych nieporozumien :)

            Pozdrowienia dla czytelnikow. Ik heb je grag!
            • sze Re: Chuligany i inne chu... 13.09.02, 14:20
              Koncepcja Holendrów szalenie zabawna, ale trochę mi zalatuje woluntaryzmem,
              czasem zwanym etymologią ludową (np. 'smętarz' zam. 'cmentarz' bo jesteśmy
              smętni z powodu śmierci itp.). Trudno rozstrzygnąć, bo niestety poloniści
              skrzętnie omijają słowa brzydkie, myśląc, że może znikną.

              Mnie się wydaje, że w najlepszym wypadku holenderskie pozdrowienia na Rusi
              mogły się nałożyć na istniejące już słowo i tylko bawić Rosjan do łez. Ale coś
              może być na rzeczy: ze sformułowaniem 'gołłandskij chuj' faktycznie się
              zetknąłem. Że przytoczę anegdotkę, wyczytaną ongi w jakichś wspomnieniach
              wojennych. Miało się ku 1945 rokowi. Oficerowie holenderscy siedzący w pewnym
              obozie jenieckim, przewidując nadejście Rosjan, obawiali się, że z racji
              podobieństwa języka zostaną przez wyzwolicieli wzięci za Niemców. Uczynni
              współwięźniowie-Polacy nauczyli ich po rosyjsku sformułowania, które miało
              odwieść czerwonoarmistów od krwawych zamiarów: "Ja nie giermaniec, ja
              gałłandskij chuj".

              O ile sobie przypominam, czytałem gdzieś artykuł Roberta Stillera o
              etymologii 'chuja' (jesteśmy językoznawcami, nie stosujmy minoderyjnych
              wykropkowań w metatekście!). Wynikało z tego, że jest to słowo szacowne, o
              etymologii indoeuropejskiej (notabene 'pierdzieć' czy 'srać' są równie godne i
              starożytne!) i licznych, wcale nie wulgarnych krewniakach w różnych językach.

              Jeśli ktoś zna namiary na bliższe dane na ten temat, niech się podzieli!

              > Pozdrowienia dla czytelnikow. Ik heb je grag!

              'graag'

              Dank U wel!

              Goeie dag!
      • jazzek62 Re: Jakób, chróst, żóraw, czyli precedens 12.09.02, 16:44
        Dla licznych zwolennikow zachowania historycznej pisowni klopotliwych wyrazow
        mamy oto przyklad, jak najwyzsze autorytety polonistyczne potraktowaly swego
        czasu ten problem. Wymienione w tytule watku wyrazy to zaledwie kilka z calej
        serii slow, ktorych pisownie zmieniono, zapewne ze wzgledu na brak mozliwosci
        ustalenia wymiany na 'o' czy cokolwiek innego w jezyku polskim jak i
        pokrewnych. Ironia historii mozna nazwac fakt, ze w tym samym czasie ogurek
        stracil swoje 'u'. Oczywiscie nie poprzestano na 'u'. Nie bede wspominal o
        zmianach w lacznej pisowni wyrazow, bo to sie zmienia jak wiatr zawieje, ale o
        uzasadnionej historycznie koncowce bezokolicznika '-dz' czasownikow takich
        jak 'módz' i 'biedz'.

        Coz, jak sie stalo raz, moze stac sie i raz drugi. Niewymiennych 'ó' jeszcze u
        nas multum, a temat 'rz' nie zostal jeszcze nawet poruszony :)
    • jazzek62 Sejm - szacowny zabytek 18.09.02, 12:36
      Słowo 'sejm' jest tak stare, że aż dziw. Językoznawcy muszą się bardzo z niego
      cieszyć, gdyż prawie co litera mamy jakiś archaizm.
      Skąd 'sejm' się wziął? (nie mam pod ręka słownika etymologicznego, więc będę
      zmyślał :). Dźwięki 'ejm' każą nam przypuszczać, że ma ono coś wspólnego z
      czasownikiem 'jąć', np. znajdziemy je w rozkaźniku 'zdejm'. Ponieważ jest to
      jednak rzeczownik, powinien stanąć w szeregu obok form takich jak 'najem',
      czyli powinien by brzmieć 'sjem'. Czemu tak nie brzmi, jest pytaniem równie
      dobrym, jak dlaczego jest 'szewc' i 'krawiec' a nie 'krawc' i 'szwiec'. Do
      wyjaśnienia pozostaje jeszcze sprawa, skąd się wzięło 's' w przedrostku. Jak
      wszyscy wiedzą ;), kiedyś w języku polskim były osobne przedrostki 's-' i 'z-',
      jak zresztą nadal jest w rosyjskim ('s-' i 'iz-'). Jakoś tak się stało, że oba
      zlały się w jeden, ale 'sejm' się ostał bez zmiany. Może dlatego, że w
      regularnej postaci brzmiałby 'zjem'? :)
      Aha, jeszcze jedno, 'sejm' jest jedynym derywatem czasownika 'zdjąć', który nie
      ma wtrąconego '-d-'
    • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 21.09.02, 18:07
      No, wróćmy do ciekawostek ortograficznych. Mam kolejne dziwactwo. Zastanawia
      mnie mianowicie, skąd węgierski 'paprykasz' wziął końcową dźwięczność i to
      jeszcze pisaną przez 'rz'? Trochę to bez sensu, bo przecież formant '-rz'
      (wcale nie rdzennie polski, a zapożyczony - to tak na marginesie) służy w
      polszczyźnie do tworzenia nomina agentis czyli nazw wykonawców czynności.
      Logicznie rzecz biorąc 'paprykarz' powinien być przecież handlarzem lub
      plantatorem papryki albo gościem w jakiś sposób z papryką związanym, a nie
      potrawką warzywną.

      Ale chyba po prostu Polacy zapożyczyli sobie tego 'paprykasza', ale że z niczym
      im się to nie kojarzyło, to jakoś to przyporządkowali sporej grupie wyrazów
      na '-rz', niezbyt logicznie, za to bardziej swojsko.

      Pozdrawiam
      • zbigniew_ Re: Ciekawostki ortograficzne 23.09.02, 08:37
        Takiemu pseudospolszczeniu oparł się na razie gulasz, choć proces który
        opisałeś (tracenia bezdźwięcznego -sz na końcu obserwuję w środowisku, w którym
        mieszkam. Wiele osób, tych o których napisałeś,że im sie z niczym nic nie
        kojarzyło, odmienia gulasz - gulażu (gularzu?). Kto wie, może jednak z jakis
        czas uznane to będzie za normę.
        • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 23.09.02, 09:16
          To fakt! Masz rację! Z błędnie zetymologizowanym 'gularzem' spotykamy się
          przecież na każdym kroku. Napisy w takiej postaci widuję w sklepach spożywczych
          od dzieciństwa.

          Z drugiej strony ciekawe: czy to końcowe '-sz' w obu wyrazach to jakaś typowa
          węgierska końcówka czy tylko tak się złożyło? Może wypowie się jakiś Węgier
          albo hungarysta!

          Pozdrawiam
        • jazzek62 Re: Ciekawostki ortograficzne 23.09.02, 10:53
          Także potwierdzam 'gulaż' :)
          A co ciekawe, w starym zapożyczeniu z francuskiego 'marriage', czyli 'mariaż',
          mamy odmiankę dotyczącą gry w karty, gdzie jest już
          ubezdźwięcznione 'mariasz'...
          Inny przykład przekręcania to 'agrafka', coraz częściej rozumiana
          jako 'agrawka', na co wskazuje występowanie zgrubiałej formy 'agrawa'. I nie
          przeszkadza tu wcale obecność w języku pary 'szafka' - 'szafa' (a nie *'szawa').
          Jak słusznie pisze sze, jest to wyraz (bardzo silnej!) dążności ludu do
          upodobnienia słowa do form bardziej znanych. Ot, chociażby wytrych, w
          oryginale 'Dietrich', ale 'dy-' przeszło w 'wy-', bo przecież narzędzie służy
          do tego żeby coś wy...trychnąć ;)
          • sze Re: Ciekawostki ortograficzne 26.09.02, 13:19
            > Inny przykład przekręcania to 'agrafka', coraz częściej rozumiana
            > jako 'agrawka',

            Fakt!

            Zresztą cóż się dziwić: w przypadku nieznajomości właściwej formy tego wyrazu
            logiczniejsze wydaje się być przyporządkowanie go do bardzo licznej grupy
            wyrazów na '-wka' ('ławka', 'huśtawka', 'zajawka' itp.) niż do dość
            ograniczonej na '-fka' ('szafka', 'lufka', 'mufka' itp.).

            > na co wskazuje występowanie zgrubiałej formy 'agrawa'.

            No i dopełniacz liczby mnogiej: *'agrawek'. Analogicznie jest wahanie 'pineska'
            vs. 'pinezka'. Stąd powszechne wątpliwości: 'pinesek' czy 'pinezek'.

            Pozdrawiam!
    • _jazzek_ Puchacz 06.11.02, 09:09
      Wprawdzie już naciąłem się na ten słownik (Słownik wyrazów obcych PWN 1958)
      przy okazji pora, ale ta informacja brzmi prawdopodobnie. Otóż nazwa 'puchacz'
      nie pochodzi wbrew pozorom od tego, że ptaki te wydają odgłosy puuu-huuuu :)
      Jest to słowo pochodzenia ukraińskiego, gdzie brzmi jakoby 'puhacz'. A to z
      kolei nie może się wiązać z niczym innym niż czasownik 'puhaty', po
      rosyjsku "pugat'", czyli straszyć - a sowy jak wiadomo budzę lęk wśród ludu.
      Innymi słowy, puchacz to straszyciel.

      Z przestraszonym pozdrowieniem
      Jazzek
    • _jazzek_ Znaczenie gestów w ortografii 17.12.02, 10:05
      Wydawałoby się, że gestykulacja nie ma nic wspólnego z ortografią czy raczej
      ortofonią. A jednak... W Słowniku poprawnej polszczyzny pod red. S. Skorupki
      (PWN 1973) znajdujemy opis słowa 'potąd'. Otóż do jego poprawnej wymowy
      konieczne jest wykonanie gestu w poprzek szyi lub przez oczy.
      W nowszych słownikach niestety wymaganie to zanikło :(
    • ja22ek Spory o ortografię 06.03.03, 10:34
      Okazuje się, że przez długie wieki język polski nie posiadał ortografii w
      znaczeniu usystematyzowanego zbioru zasad. Od kiedy Komisja Edukacji Narodowej
      stwierdziła, że takie zasady by się przydały, przez dziesiątki lat trwały
      spory, wysuwano propozycje i kontrpropozycje, powoływano się na autorytety i
      zwykłych ludzi, zgłaszano vota separata... A to Polska właśnie!
      Do pewnych uzgodnień doszło na początku XX wieku, ale i tak mało kto ich w
      pełni przestrzegał. Pewne korekty z 20-lecia międzywojennego spotkały sie nawet
      z kontrakcją odnośnego ministerstwa (ach, jak politycy lubią mieszać). Reforma
      z 1936 miała trochę więcej szczęścia, bo choć też krytykowana, trafiła na okres
      komunistyczny, który sprzyjał ujednolicaniu wszystkiego. Więc nie można
      powiedzieć, że realny socjalizm to samo zło :)

      Zainteresowanych szczegółami odsyłam do Historii Języka Polskiego
      Klemensiewicza.
      • wenowejta Re: Spory o ortografię 01.02.04, 06:33
        Tu absolutna dygresja. Przedwojenne spory o ortografię potrafiły budzić o wiele
        większe emocje niż spory dzisiejsze. W latach trzydziestych Julian Tuwim
        zamieścił w "Wiadomościach Literackich" ("Camera obscura") krytykę reformy
        ortografii z własnym komentarzem:

        REFORM ORTOGRAFICZNYW
        W artykule pt. Jasny punkt w zreformowanej pisowni. Czy jednak nie dywersja w
        dywersji? rzuca ks. Charszewski w Haśle Podwawelskim (nr 28) szereg ciekawych,
        oryginalnych, miejscami wprost natchnionych myśli i spostrzeżeń Uważając za
        jasny punkt reformy ortograficznej przywrócenie pisowni „Maryja”, potępia ks.
        Charszewski, jak większość znakomitych pisarzy, inne nakazy krakowskiego
        areopagu:

        "Szczególnie okropna jest zasada ygrekowania, w narzędnikach: przymiotników,
        zaimków, nawet i przymiotnikowych rzeczowników, bez względu na rodzaje: męski,
        żeński i nijaki......To samo prawidło powoduje również – ultrademokratyczne
        strychowanie nie tylko ludzi z ludźmi (więc i Polaków z żydami), i nie tylko
        ludzi ze zwierzętami, ale jeszcze, i ludzi, i zwierząt, z rzeczami
        bezdusznemi.Mądrzy komuniści, natchnieni przez geniusz żydowski, głoszą ciemnym
        katolikom, że krowa ma duszę taką samą, jak człowiek (z wyjątkiem żydów); ale
        nawet i sam komisarz byczo-czerwonego oświecenia, Łunczarskij, nie posunął się
        do nakazu nauczania, że duszę posiadają i nogi stołowe. Tymczasem nowa pisownia
        każe pisać i mówić zarówno głupimi gojami, jak i mądrymi nogami stołowymi.
        Prawda: czasami i w te nogi wchodzą jakieś podejrzane duchy; są to jednak
        obsesje nader rzadkie oraz przelotne, które nie mogą równouprawnić nóg
        stołowych całego świata choćby z najgłupszymi ludźmi.Dużo jeszcze, podobnie
        cudownych, konsekwencyj możnaby wysunąć z tego, majoryzującego ród żeński,
        prawidła. Np., że należałoby konsekwentnie pisać: wracam z Zakopanygo, z
        Poznańskigo donoszą, piękny kobit, mądry dziecek itp. Może byłoby to nawet
        skutecznym lekarstwym na przewrotność tego prawidła (tyn prawideł!), w którego
        skutku, gdy kto napisze: byłem w Poznańskim, to niewiadomo, czy ten gość był w
        dzielnicy wielkopolskiej, czy też w wnętrznościach łódzkiego wieloryba, żyda
        Poznańskiego (brr!)".

        Głębokie wniknięcie w ducha mowy polskiej, podziwu godna znajomość historii
        języka, a przede wszystkim niesłychana intuicja ks. Charszewskiego sprawiły to
        odkrycie, które, ku wstydowi rozmaitych pseudoznawców polszczyzny, różnych
        Brücknerów, Szoberów i Nitschów, otwiera nowe perspektywy dla językoznawstwa.
        Bo w samej rzeczy: jeżeli zaczniemy pisać dobrymi kobietami, to oczywiści takie
        formy jak dobry dziecek, tyn prawideł, stołowy nóg i mądry ksindz same proszą
        się pod pióro. Dlatygo witamy tygo uczonygo, co z tymi żydymi z dobrym skutkim
        walczy.
      • kuala_lumpur Re: Ciekawostki ortograficzne 24.01.04, 18:20
        1.Podbijam wątek bo sam też jestem ciekawy jak tłómaczyć przeszło w tłumaczyć :)
        2.Jestem też ciekaw dlaczego winniśmy pisać 'dwuch' a nie 'dwóch' - jak ktos
        postulował u góry...
        3."Ciekawość" też ma intrygującą historię... zdaje mi się, że pochodzi od
        czasownika 'ciec', ale szczegółów nie pamiętam...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka