flamengista
09.02.15, 18:41
Zupełnie niezauważone - przynajmniej na tym forum - przeszły "genialne" zmiany w finansowaniu programu Erasmus+. Sprowadzają się one do tego, że stypendium wyjazdowe zostało opodatkowane, z odliczeniem wartości diet pobytowych.
Wcześniej w ramach Erasmusa było stypendium z którego pokrywało się koszty wyżywienia i noclegów - w formie ryczałtu, bez konieczności przedstawiania faktur. Było skromnie, ale pozwalało na wyjazd do krajów UE bez dokładania do interesu.
Dla wielu - w tym i dla mnie - Erasmus stanowił ważny etap w nawiązywaniu współpracy, również naukowej. Poznawało się kogoś na konferencji, później przyjeżdżało na Erasmusa i uzgadniało się szczegóły projektu. W takiej sytuacji trochę głupio było robić za ubogiego krewnego i sypiać w najtańszych pensjonatach, wypadało jednak zatrzymać się w najskromniejszym, ale jednak hotelu (np. Ibis).
Przy obecnych stawkach to jest już praktycznie niemożliwe. Na przykład stawka włoska wynosi 110 €, z tego 48 wolne od podatku, a 62 jest opodatkowane. Wychodzi więc jakieś 100 € na rękę, max. na 5 dni. Bardzo się "ściskając" da się jeszcze radę (60€/noc to minimum, a w Mediolanie, Rzymie czy Bolonii to 70) - pamiętajmy, że w to wliczyć trzeba jeszcze dojazdy z i na lotnisko, opłaty za parking etc.
Ale Włochy są jeszcze tanie. Weźmy taką Holandię - bałwany wyliczyli dofinansowanie na 130 € dziennie, z czego ledwie 50 wolne od podatku. Wychodzi nieco ponad 100 € - wystarczy akurat na najtańszy hotel w normalnej lokalizacji (min. 90 €, nie licząc Amsterdamu) i lunch w McDonaldsie.
Nic dziwnego, że u nas nie ma praktycznie chętnych na te wyjazdy. Ciekawe, jak te nowe przepisy korespondują z polityką ministerstwa, promującą mobilność polskich wykładowców...