Gość: unsatisfied
IP: *.bydg.pdi.net
26.11.02, 19:57
Czy nie najwyższy czas by wprwadzić zamiast nieczytelnego
systemu ocniania coś co "prosty nauczyciel" w podstawówce
bez wyższego wykształcenia stosuje w tej "niewykształconej"
Ameryce .
Wprowadza się tam np. system punktowy . Każdy uczeń wie na początku
roku kiedy będzie test , czy klasówka . Za każdy może uzyskać
określoną na początku ilość punktów . W sumie ,w całym semestrze ,może zdobyć
np. 100 punktów . Ustala się ocenę końcową na pdstw. ilości zdobytych
pktów . I tak np 91-100 to może być A itd .
System jest prosty i sprawiedliwy . Dla zwiększenia jego skuteczności
w nauczaniu i obiektywności ( przecież nie można wymagać od ucznia
żeby musiał wiedzieć to co reszta uczniów z klasy nie wie ) wprowadza
się w poszczególnych testach punktowanie relatywne .
Tzn. Ktoś musi dostać tę maksymalną ilość punktów . Nawet jeżeli
nie odpowiedział na wszystkie pytania , wystarczy , że napisał najlepiej .
Tak więc mozna określić , że 5 najlepszych prac ocania się na maks
10 pnktów nst. 5 za 9 itd . Jakie są walory tego relatywnego oceniania .
Ano można zostawić uczniów bez żadnego nadzoru przy sprawdzanie ,
i jest 100% gwarancja , żenie będą ściągać . Dający ściągać , wie
że ściągający podwyższa popprzeczkę i sam przez to może osiągnąć
niższą ocenę .
Inną możliwością jest średnia ważona . Szybsza od punktowej lecz
może być nieczytelna dla mołdych uczniów .