Dodaj do ulubionych

Protest studentow

28.04.15, 22:31
poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,17831393,Obowiazkowe_wyklady_na_UAM__Senat_uczelni_tak_chce_.html
Polecam!
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Protest studentow 28.04.15, 22:44
      Taka jest konsekwencja płacenia uczelniom za głowe studenta.
      To niehumanitarne że uczelnie wymagąją jakiejś tam obecności od studentów, przecież
      ministerstwo nie płaci w zależności od tego czy student jest obecny czy nie.
      Wiec uczelnie w swoim własnym dobrze pojętym interesie powinny dbać
      o redukcje kosztów i premiować nieobecnych, dzięki czemu szłoby zaosczedzić
      na ogrzewaniu, papierze toaletowym oraz mydle w płynie. A wykładowcy powinni brać przykład
      z: www.youtube.com/watch?v=zH8-HzseCdY

      • piotrek-256 Re: Protest studentow 28.04.15, 23:24
        Akurat jak studentów dużo to nie trzeba ogrzewać bo chuchają :)

        Ja bym na miejscu samorządu mocno postawił, że nie można zmieniać warunków studiowania w toku studiów. To jest jednak istotna zmiana dla studentów pracujących.
        Niech wprowadzają coś takiego bardzo proszę, ale dla studentów na 1 roku, jak student chce pracować niech studiuje sobie gdzie indziej.

        Obowiązkowe zajęcia to nie jest zupełnie złe rozwiązanie jeśli chce się podnieść poziom studiów, jasne jest 50 lepszych, ale one wymagają przeważnie więcej pracy od kadry akademickiej lub mniej kasy z dotacji.

        (Nie widzę całego artykułu, a nie chce mi się kasować ciastek w przeglądarce).
        • dobrycy Re: Protest studentow 28.04.15, 23:37
          No tak ale dla studentów pracujących to były studia zaoczne czy tam wieczorowe. Na dziennych
          z reguły sie zakładało że studiowanie jest podstawowym zajeciem studenta. Ja tam wprowadzanie
          obowiązkowego wykładu i tak uważam za pudrowanie syfa, problemy leżą gdzie indziej, a to jest
          rozwiązanie co najwyżej doraźne.
          • zitterbewegung Re: Protest studentow 29.04.15, 01:52
            Skad takie zalozenie? Wiekszosc zajec ch*a warta, filler na kazdym kroku, Excel 101 rozciagniety do przedmiotu 45h a przedmiotz analizydanychdumbed down do 45h z czego polowa to propedeutyka regresji liniowej, samych ECTS w przeliczeniu na godziny nie wystarcza zeby wypelnic dni tak jak zwykle liceum po 5h dziennie, polityka panstwa jest subsydiowanie taniej sily roboczej dla smieciowych pracodawcow i buforowanie bezrobocia poprzez rzesze studentow. Nie wiem skad odniosles takie wrazenie, ze nastudiach sie nie pracuje. Siegam pamiecia 5 lati nie przypominam sobie wielu takich, przynajmniej z ogarnietych.
            • dobrycy Re: Protest studentow 29.04.15, 08:56
              1. Ja sie odnosze do czasów wcześniejszych niż 5 lat temu i do kierunków nie-śmieciowych
              Może i politologia może być porządnymi studiami jak studentów bedzie 1/10 obecnych a kadra
              bedzie miała jakieś naukowe osiągniecia. Obecnie to tak jak piszesz wydmuszka. I nie tylko politologia. A tu studenci się burzą że szli na studia wydmuszke/fikcje a tu ktoś chce coś na serio. Inna rzecz że uważam że wykłady w dzisiejszych czasach to w ogóle straciły z 80% sensu.
              Bo jesl youtobe i jesli chodzi o podstawy to są lepsze wyklady na necie niż na poslkich uczelniach. I nie moze być inaczej bo te wrzucane w neta sa prowadzone przez ludzi ktorzy robia je na serio, są normalnie opłacani, nie są zawaleni dydaktyką, nie są 2 strony w ksiązce
              do przodu w stosunku do studentów i są często robione przez gosci którym sie chce i którzy mają doświadczenie. 95% wykładów na polskich uczelniach tego nie spełnia, a dowalanie
              wykładowcom kolejnych bzdurnych obowiazków ten poziom systematycznie obniża
              nawet u tych którzy pro bono chcą je robić dobrze.
              Wykłady mają sens specjalistyczne na późniejszych latach o tym co jest aktualne i ma
              związek z badaniami danego uczonka. Taka zresztą kiedyś była idea robienia badań naukowych
              na uniwersytecie. Uczenie podstaw ludzi którzy po liceun nie znają funcji trygonometrycznych
              i logarytmów, neguje sens wykładu w formie jaką on kiedyś miał.
              2. Jak sie pracuje to sie nie ma czasu na porządne studiowanie. To też zabija idee studiów.
              No może poza sytuacją że student pracuje w firmie informatycznej i studiuje informatyke.
              Na ogół szybko zauważa że studia są mu do niczego nie potrzebne, no chyba że jest ambitny.
              3. Utrzymywanie fikcyjnych studiów jest bez sensu bo:
              - studenci tracą czas, który mogliby przeznaczyć np na prace, nic sie przy tym nie ucząc
              - panstwo traci pieniadze podatników na coś nic nie daje
              - wykładowcy tracą znaczenie i ich rola ulega degradacji. Nawet dobrzy wykładowcy w zalewie
              szamba które wlało sie na polskie uczelnie muszą sie utopić i dostosować poziom. Po czym
              pewnie zostaną wywaleni jak ilość chętnych na papiery spadnie.
              Z polskim szkolnictwem zrobiono to co z polskim przemysłem - najpierw zepsuto
              a potem sie je zlikwiduje pod hasłem że nie działa.
              • zitterbewegung Re: Protest studentow 29.04.15, 09:17
                Utrzymywanie fikcyjnych studiów nie jest bez sensu, jestesmy zielona wyspa. Poza tym kto decyduje co jestfikcyjne a co nie, teraz wszystko jest rozwodnione i bywa od pewngo czasu.

                Skoro w USA studiuje sie 3 lata i zawsze pracuje co najmniej w wakacje i jest sie potem gotowym na doktoranckie (w nastepne 3), to skoro u nas studiuje sie mniej intensywnie bo dluzej (i czesto nie jest sie gotowym do niczego), to logiczne ze czas na prace jest i w niczym ona nie przeszkadza (bo i w czym mialaby przy tym tempie i intensywnosci, zajec i projektow, studenci ktorzy chcieli sie czegos nauczyc wyjezdzaja juz po licencjacie (wlasnie takiego mialem)).
                • dobrycy Re: Protest studentow 29.04.15, 09:38
                  zitterbewegung napisał:

                  > Utrzymywanie fikcyjnych studiów nie jest bez sensu, jestesmy zielona wyspa. Poz
                  > a tym kto decyduje co jestfikcyjne a co nie, teraz wszystko jest rozwodnione i
                  > bywa od pewngo czasu.
                  >
                  No to że wyspa spleśniała to się zgadzam, ale trzeba też zauważyć że gnicie
                  było widoczne i wcześniej, no i to nie jest normalny stan funcjonującego państwa

                  > Skoro w USA studiuje sie 3 lata i zawsze pracuje co najmniej w wakacje i jest s
                  > ie potem gotowym na doktoranckie (w nastepne 3), to skoro u nas studiuje sie mn
                  > iej intensywnie bo dluzej (i czesto nie jest sie gotowym do niczego), to logicz
                  > ne ze czas na prace jest i w niczym ona nie przeszkadza (bo i w czym mialaby pr
                  > zy tym tempie i intensywnosci, zajec i projektow, studenci ktorzy chcieli sie c
                  > zegos nauczyc wyjezdzaja juz po licencjacie (wlasnie takiego mialem)).
                  Argument typu "bo w USA cośtam" jest kuriozalny, i powoduje u mnie jedynie grymas na twarzy.
                  W USA są parytety mniejszości - czy u nas ma też być określonoy procent czarnych
                  a jak nie to mamy doimportować z Afryki ?
                  Tak sobie własnie zacząłem nucić
                  www.youtube.com/watch?v=pOmqJIWrqYE

                  • zitterbewegung Re: Protest studentow 29.04.15, 11:53
                    No to nie w USA, albo UKa, tylko komparatywnie w gatunku homo sapiens mamy przyklady, ze takie i takie obciazenie umozliwia to i to, i te studia nasze na ktorych bron boze pracowac bo nie ma miejsca na nic innego wypadaja jak gestosc zabudowy Warszawy do Paryza (powierzchnia ta sama nominalnie).
              • zitterbewegung Re: Protest studentow 29.04.15, 09:21
                btw, poziom zajec owszem znaczaco wzrosl dzieki coursera/YT. teraz fizycy, astronomowie i informatycy stosowani wreszcie wiedza jak powinien wygladac syllabus np wstepu do informatyki. wiedza ktorej nie udalo im sie "przekwalifikowac" chyba z dekadę.
                • dobrycy Re: Protest studentow 29.04.15, 09:46
                  Bo nie był powodu aby sie starać. Polskie uczelnie gdy granice były zamkniete nie miały żadnej konkurencji i w ogóle nie musiały dbać o żadną jakość dydaktyczną. Wraz z otwarciem granic
                  to sie zmieniło i pomału przychodzi świadomość że trzeba czymś konkurować, poza łatwością
                  wręczania papierków w czym już jesteśmy mistrzami
                  • adept44_ltd Re: Protest studentow 29.04.15, 11:46
                    starać się, konkurować..., hm, nie wiem, jak to wygląda na innych kierunkach..., na znanych mi (wielu) polonistykach to jest tak, że to studenci nie potrafią wykorzystać nawet 20% tego, co im oferują studia...a co do uciekających - to przydałyby się jakieś badania - kto to?, skąd są?, czego oczekują, no i co będą mieli do powiedzenia za 5 lat... Powtórzę się, ale w moim przekonaniu problem w Polsce nie generują uczelnie, ale brak rynku pracy - takiego, który premiowałby dobre wykształcenie..., no i takiego, który byłby w stanie skonsumować dobre wykształcenie...
    • czlowiek.z.makulatury Re: Protest studentow 29.04.15, 09:58
      Jakby na zamówienie.

      Mój przyjaciel uczący ekonomii na SGH na poziomie A+ dostał od dziekana przekazany mu protest studentów. Studenci protestują, że na wykładzie była liczona pochodna. Co prawda kwestia nie dotyczyła głównej części wywodu, niemniej jednak do takiego godnego ubolewania zdarzenia faktycznie doszło.

      W dołączonym do protestu piśmie w tonie oskarżycielskim dziekan dopytuje się, czemu wykładowca odważył się zastosować tak zaawansowane metody matematyczne i czy rozumie, że SGH walczy o przetrwanie. Pojawiła się również sugestia, żeby natychmiast zaprzestać zanim ktoś na skutek kontaktu z różniczką odejdzie z tego świata. Na odpowiedź, że na analizie matematycznej w sylabusie pochodna była, studenci odpowiedzieli, że procentowi składanemu i wyrównaniu do poziomu wiedzy matematycznej do 8 klas podstawówki poświęcili tyle czasu, że nie starczyło na pochodne, które były jedynie SYGNALIZOWANE.

      Jak tu w ogóle starać się, po co, na co, jak można wyjść na wykład i omówić ze studentami co ostatnio trendowało na fejsiku.
      • czlowiek.z.makulatury Re: Protest studentow 29.04.15, 11:09
        Wracam, bo jak tu omówić zjawisko trendowania na fejsiku bez pochodnej? Kurczę, przesrane.
        • piotrek-256 Re: Protest studentow 29.04.15, 11:22
          Witamy w świecie analizy jakościowej :).

          Rośnie ? Rośnie panie jak ch...j. :)
      • ewa_65 Re: Protest studentow 29.04.15, 11:36
        czy to serio czy urban legend??????
        Jeżeli serio, to ze mną coś nie tak. Ostatnio poprosiłam kolegę matematyka, żeby mojej córce licealistce wytłumaczył całki i pochodne, bo ja to miałam w liceum a ona nie. Uznałam, że taki dodatek do analizy jej się przyda a ona była też zainteresowana choć orłem matematycznym raczej nie jest. W takim razie po co jej to???
        • zitterbewegung Re: Protest studentow 29.04.15, 11:46
          Raczej nie na serio w zakresie, iz prawdopodobnie pochodna byla funkcji wielu zmiennych, lub tez anegdotka dotyczy dowolnego innego trivium tego rodzaju. I nie pismo od dziekana, tylko pogadanka od deputowanego dziekana ds dydaktyki. Na papierze to by by dopiero wstyd, na fejsika by wpadlo, czy ogolnie bylo ad acta, wiec raczej nie.
          • czlowiek.z.makulatury Re: Protest studentow 29.04.15, 11:55
            Oczywiście na serio. Podanie od studentów jest na papierze, prodziekan ds dydaktyki napisał maila z komentarzem od siebie, którego kolega mi przesłał dalej. Podejrzewam, że gdzieś to wypłynie, bo rozżalenie jest ogromne.

            Nie była to różniczka zupełna, przecież ktoś by raka dostał - nikt na ekonomii nie chce mieć krwi na rękach.

            Śmiałbym się gdyby nie to, że sam prowadzę flagowy wykład dla wszystkich studentów kierunku. Regularnie jestem wzywany na pogadanki z jakimiś kómitetami dydaktycznymi, żebym puszczał wszystkich jak lepiej i nie straszył żadną matematyką, bo się mleko w wymionach warzy.
            • loleklolek_pl Re: Protest studentow 29.04.15, 12:13
              U mnie na razie pomaga opinia o tym, że puszczam wszystkich. Jeszcze dość skutecznie dzieli grupę na tych chcących napisać protest i na tych, którzy mówią "dajcie spokój, wtedy tym rozkładem normalnym nie tylko wypali nam oczy, ale też zmasakruje na zaliczeniu". Niestety grupa proprotestacyjna wydaje się rosnąć w siłę z każdym rokiem. A rezygnacja z rozkładu normalnego to w zasadzie rezygnacja z prowadzenia kursu.
            • piotrek-256 Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem... 29.04.15, 12:15
              Czemu nie opłaca się uwalać studentów? Uwalony student jesli nie zrezygnuje to płaci i państwo płaci. Czemu nie uwala się masowo studentów na 3 roku, tak że albo zapłacą, albo właśnie stracili 3 lata życia? Państwo za nich dużo i tak już nie zapłaci bo zaraz studia kończą, więc czemu nie wycisnąć trochę kasy dodatkowej?
              • zitterbewegung Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 13:24
                Bo nie jesteśmy pokręconymi socjopatami? No dobrze, jestesmy, ale nie aż tak bardzo wprost.
                • piotrek-256 Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 13:53
                  To, że nie jesteś socjopatą to rozumiem. Nie rozumiem, czemu dziekan ci mówi, żebyś nie był socjopatą...
              • js.c Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 14:28
                @piotrek-256

                Podejrzewam, że takie bardziej masowe "uwalanie" na ostatnim roku byłoby działaniem na krótką metę. Wieść gminna by się rozniosła i nabór na I rok by zmalał. Może już sprawdzono ten efekt empirycznie i dmuchają na zimne?
                • piotrek-256 Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 17:40
                  No może, ale wolałbym jednak zobaczyć te dane. Nie wiem na ile informacje o tym, że jakieś studia są trudne wpływa na rekrutację.

                  Mnie się wydaje, że jak studiowałem na 1-2 roku to była Urban Legend, że na Prawie profesorowie dostają dodatek do pensji od ilości uwalonych studentów. Nie wiem jak to się miało do rzeczywistości, ale powtarzanie semestru na prawie w Warszawie to 4.600 zł jak się rocznie uwali 1000 studentów to i można 2 mil wydać na reklamę, 100 tyś odpalić samorządowi żeby siedział cicho a za 2,5 mil zrobić taki bal, że dziekana będą pamiętali jeszcze za 20 lat. :)
                  Więc co szkodzi?
                  1 raz, że dobra promocja pewnie napędzi więcej jeleni na studia niż przestraszą plotki o tym, że studia trudne.
                  2 zgodnie z filozofią, o którą często się tu oskarża kadrę zarządzającą "po nas choćby i potop" to czemu nie ?

                  Gdzie jest problem ? :) Ja naprawdę chciałbym zobaczyć dane :). Boję się, że to może bardziej być kwestia nacisków ministerstwa z góry i wytycznych procesu Bolońskiego co do tego jaki powinien być rozkład ocen na roku.
                  • dobrycy Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 18:11
                    piotrek-256 napisał:

                    > Gdzie jest problem ? :) Ja naprawdę chciałbym zobaczyć dane :). Boję się, że to
                    > może bardziej być kwestia nacisków ministerstwa z góry i wytycznych procesu Bo
                    > lońskiego co do tego jaki powinien być rozkład ocen na roku.
                    No to pora rozpocząć proces Paryski ;-)
                    • piotrek-256 Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 18:57
                      Może nie o to mi chodzi, że tak powinno się zarabiać, ale nie rozumiem skąd pogadanki u dziekana, że studenci się skarzą jak im się serwuje materiał, który 10 lat temu był w programie liceum...

                      Naprawdę chciałbym zobaczyć korelację pomiędzy tym, że studia są trudne, a brakiem studentów. Na fizyce i filozofii brakuje studentów, bo nie ma po tym dobrze płatnej pracy, ale nie umiem sobie wyobrazić, żeby SGH, Akademiach Medycznych, wydziały prawa czy ekonomii na UW czy UJ, miały takie problemy z rekrutacją na dzienne...
              • dobrycy Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 14:50
                piotrek-256 napisał:

                > Czemu nie opłaca się uwalać studentów? Uwalony student jesli nie zrezygnuje to
                > płaci i państwo płaci. Czemu nie uwala się masowo studentów na 3 roku, tak że a
                > lbo zapłacą, albo właśnie stracili 3 lata życia? Państwo za nich dużo i tak już
                > nie zapłaci bo zaraz studia kończą, więc czemu nie wycisnąć trochę kasy dodatk
                > owej?
                Tam gdzie jest mało studentów na końcu i szybka redukcja w trakcie
                to takie coś dałoby znacznie silniejszy wpływ na rekrutacje, a co za tym
                idzie ilość kasy spadłaby bardziej niż te ochłapy które dałoby sie wyciągnąć
                z trzeciego roku. Ja mam lepszy pomysł. W przypadku kształcenia osób które
                wykazywały by lekceważenie i odporność na wiedze, uczelnie mogłyby
                dochodzić odszkodwania za podniesienie kosztów procesu dydaktycznego
                oraz straty wizerunkowe od studentów którzy byli szczególnie kiepscy.
                Hajs wyrwany z tych odszkodowań możnaby przeznaczyć na stypendia
                dla zdolnych.

                • loleklolek_pl Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 15:08
                  Hmm... a w zasadzie czym różnią się te dwie metody trollowania studentów? Już widzę te reklamy w autobusach "Dajemy Ci gwarancję, że Cię nie pozwiemy!".
                  • dobrycy Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 15:23
                    Tym że złamałoby symetrie i wprowadziłoby polaryzacje studentów.
                    Co mogłoby sprzyjać odtworzeniu doktryny projakościowej. Obecnie
                    ci nieliczni dobrzy studenci nie mają pretensji do swoich kolegów
                    którzy na studia nie powinni trafić o obniżenie jakości kształcenia.
                    No może czasem mają, ale co mogą zrobić. A taki mechanizm
                    wywowałby naturalne przepływy i zmniejszył by ilość osobników
                    poprzebieranych za studentów.

                    loleklolek_pl napisał:

                    > Hmm... a w zasadzie czym różnią się te dwie metody trollowania studentów? Już w
                    > idzę te reklamy w autobusach "Dajemy Ci gwarancję, że Cię nie pozwiemy!".
                    • dobrycy Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 15:32
                      Btw dobrycy spotkał sie już z tym że większościowa frakcja matołów
                      jawnie torpedowała możliwośc prowadzenia zajęć na poziomie z mniejszościową frakcją zainteresowanych przedmiotem studiów
                      którzy przyszli się czegoś nauczyć a nie tylko ogrzać.
                      Obecnie na poziomie systemowym nie ma możliwości sensownej ochrony
                      tych którzy przyszli faktycznie studiować. Zwykle odbywa sie to tak
                      że zajecia sie prowadzi dla tych kilku osób zainteresowanych a reszta
                      sie jakoś zajmuje sobą a na koniec ma 3. Ale dobrycy uważa że tej reszty
                      w ogóle nie powinno być w pomieszczeniach uczelni (choćby dlatego
                      że często przeszkadzają). Dlaczego na zajecia z maturzystami
                      w szkole nie wpuszcza sie przedszkolaków, a na studiach
                      na zajęcia z ludzmi którzy coś wiedzą i chcą sie coś nauczyć wpuszcza
                      się większościową frakcje mentalnych przedszkolaków ?


                      dobrycy napisał:

                      > Tym że złamałoby symetrie i wprowadziłoby polaryzacje studentów.
                      > Co mogłoby sprzyjać odtworzeniu doktryny projakościowej. Obecnie
                      > ci nieliczni dobrzy studenci nie mają pretensji do swoich kolegów
                      > którzy na studia nie powinni trafić o obniżenie jakości kształcenia.
                      > No może czasem mają, ale co mogą zrobić. A taki mechanizm
                      > wywowałby naturalne przepływy i zmniejszył by ilość osobników
                      > poprzebieranych za studentów.
                      >
                      > loleklolek_pl napisał:
                      >
                      > > Hmm... a w zasadzie czym różnią się te dwie metody trollowania studentów?
                      > Już w
                      > > idzę te reklamy w autobusach "Dajemy Ci gwarancję, że Cię nie pozwiemy!".
                      • flamengista dlaczego? przecież to b. proste 29.04.15, 16:26
                        CytatDlaczego na zajecia z maturzystami w szkole nie wpuszcza sie przedszkolaków, a na studiach na zajęcia z ludzmi którzy coś wiedzą i chcą sie coś nauczyć wpuszcza się większościową frakcje mentalnych przedszkolaków ?

                        Ano dlatego, że wmówiono młodym ludziom że każdy ma prawo do elitarnego wykształcenia.

                        I to prawo zrozumiano nie w sensie: każdy, kto odpowiednio ciężko się uczy - niezależnie od statusu społecznego i koloru skóry ma prawo do edukacji uniwersyteckiej. Tylko: każdy ma prawo do dyplomu uniwersyteckiego. Każdy, nawet osoba bardzo przeciętnie uzdolniona pod względem intelektualnym [eufemizm]

                        Jeśli każdemu rozdamy okulary Prady i rolexy, to nie będą one zbyt wiele warte. Producenci dóbr luksusowych świetnie o tym wiedzą, dlatego nie poszliby na układ z rządem który kupiłby od nich 500 tys. zegarków czy okularów by rozdać biedniejszym.

                        Niestety, w przypadku uczelni właścicielem był rząd który uznał że z pewnych powodów warto by wszyscy mieli dyplom. Może uznano, że zadowoli do masy, może stwierdzono że masowe zegarki rolexa będą pewnie i słabszej jakości, ale i tak ludzie będą mniej więcej wiedzieli jaki jest czas.

                        Ale wyniki tego eksperymentu już mamy i są one fatalne. Ludzie mają pretensję, że po studiach nie ma dobrej pracy. Jak ma być, skoro dyplom uniwersytecki przestał być gwarancją jakości? W społeczeństwie zawsze będzie pewna liczba zdolniejszych i mądrzejszych od innych i nie da się jej administracyjnie znaczącozwiększyć.

                        I najśmieszniejsze że ten problem nie dotyczy tylko Polski, co więcej - w wielu miejscach jest on znacznie poważniejszy, niż u nas.
                        • dobrycy Re: dlaczego? przecież to b. proste 29.04.15, 17:18
                          flamengista napisał:

                          > I najśmieszniejsze że ten problem nie dotyczy tylko Polski, co więcej - w wielu
                          > miejscach jest on znacznie poważniejszy, niż u nas.

                          Problem na pewno był w UK już z 2 dekady temu i było wiadomo jakie komplikacje to powoduje.
                          No ale naszym mędrcom co każde zdanie zaczynają od tego że coś ma być inaczej bo tak jest w USA
                          czy UK to nie przeszkadzało. Dobrze że nie wprowadzili funtów, cali i ruchu lewostronnego, chociaż
                          pewnie wiele nie brakowało.
                          A źródła problemu są następujące:
                          - nauke i szkolnictwo zoorganizowano na zachodzie w modelu piramidki finansowej czy sprzedaży bezpośredniej ala Zepter czy Amway (ale nie wszedzie, np w Niemczech nie do końca)
                          - nauka czy szkolnictwo przez wiele dekad przynosiła zwrot inwestycji w nią włożonych zarówno z perspektywy
                          jednostki jak i całych społeczeństw. No ale żaden wzrost wykładniczy, nie może trwać wiecznie
                          - wzrost ilości ludzi po studiach powyżej kilku % spowodował że wartość studiów jako kryterium selekcyjnego spadła,
                          zwłaszcza u nas gdzie zlikwidowano sitko i wmontowano pompy tłączące i zwiększono procent do kilkudziesięciu.
                          Eliminacja selekcji spowodowała że studia które nie mają bezpośredniego przełożenia na zawód
                          (jak lekarz czy architekt) przestały mieć wartość, bo bez selekcji uczenie sie abstrakcyjnych rzeczy
                          nie jest żadenmu pracodawcy potrezebne. Kiedyś zatrudniał ludzi po studiach, bo nawet
                          nierynkowe kierunki dokonywały preselecji kandydatów pod kątem kultury, znajomości języka,
                          "umięjętności myślenia, szybkości uczenia sie czy pracowitości. No ale jak na niezawodowych kierunkach
                          zrobiono dziure w sitku to studia przestały spełniać jakąkolwiek rolę poza buforem bezrobocia i poprawiaczem samooceny. A do tego celu jakikolwiek poziom kształcenia nie jest potrzebny. Nawet gorzej, jest szkodliwy.


                      • loleklolek_pl Re: Czy ktos może mi wytłumaczyć? Serio nie wiem. 29.04.15, 16:30
                        Rozumiem frustrację... Natomiast tak bardziej serio zapewne doprowadziłoby to do większej biurokratyzacji i rzeczywistych kontrpozwów o to, że "na ostatnich zajęciach wspomniana została pochodna, a przecież na 1486 stronie szczegółowego programu studiów dołączonego jako załącznik do umowy, na której to rozpisane zostało szczegółowo te 15 minut zajęć o pochodnej nie ma żadnej wzmianki. Już nie mówiąc nawet o tym, że zajęcia odbyły się niezgodnie ze szczegółowym harmonogramem również załączonym do umowy, gdyż dwa dni później". Albo pozwów z jeszcze innych powodów, jak np. naruszenia jakiejś tam konwencji. Mi się to nie widzi. Może gdzieś na wydziałach prawa w zgodzie z myślą, iż to praktyka czyni mistrzem ;-).

                        Ale rozumiem. Osobiście jestem przeciwnym jakiemukolwiek przymusowi uczestnictwa w zajęciach. Na chwilę obecną brak takiego przymusu daje największe nadzieje, że na wykładzie pojawi się czterech studentów, ale za to zainteresowanych, podczas gdy reszta będzie sobie przy piwku oglądała kolejny odcinek jakiegoś serialu lub grała w czołgi.

                        Poważniejsze zmiany projakościowe wymagają tego, by wytyczne z góry przynajmniej nie przeszkadzały w ich wdrożeniu.
          • dobrycy Re: Protest studentow 29.04.15, 14:36
            Dobrycy też ma w tym względzie pewne skromne doświadczenie i akurat
            wierzy że to prawda. Trochę podbarwiona i oś konfliktu może
            nie polega na pochodnej ale jak najbardziej studenci mogli takie coś napisać.
            Dziekan, jeżeli jest kretynem to też. Przecież przepychanie
            studentów bez znajomości różniczek na kierunkach gdzie sie
            cokolwiek liczy powinno z automatu cofać uczelni akredytacje.
            Problem jest dokładnie w tym że wraz z dekadami miała miejsce
            cicha umowa społeczna, między władzą a społeczeńtwem że
            każdy dostanie dyplom za friko. No i studenci reagują protestem
            na łamanie niepisanej umowy. Czy też zapisanej ale nie jawnie
            a w formie algorytmu określającego dotacje dydaktyczną.



            zitterbewegung napisał:

            > Raczej nie na serio w zakresie, iz prawdopodobnie pochodna byla funkcji wielu z
            > miennych, lub tez anegdotka dotyczy dowolnego innego trivium tego rodzaju. I ni
            > e pismo od dziekana, tylko pogadanka od deputowanego dziekana ds dydaktyki. Na
            > papierze to by by dopiero wstyd, na fejsika by wpadlo, czy ogolnie bylo ad acta
            > , wiec raczej nie.
      • flamengista niezłe:) 29.04.15, 13:29
        naiwnie zakładałem, że bez znajomości pochodnej nie da się w zasadzie zrozumieć ekonomii. Ba, nawet sądziłem że i znajomość całek byłaby nie od rzeczy.

        Ale najwyraźniej studenci ekonomii zrozumieć nie chcą. Chcą dyplomu.
        • nullified Re: niezłe:) 29.04.15, 16:16
          flamengista napisał:

          > naiwnie zakładałem, że bez znajomości pochodnej nie da się w zasadzie zrozumieć
          > ekonomii. Ba, nawet sądziłem że i znajomość całek byłaby nie od rzeczy.

          no co ty... na wuj to komu? Przeca komputry policzom jak będzie trzeba a poza tym nie trzeba.

          >
          > Ale najwyraźniej studenci ekonomii zrozumieć nie chcą. Chcą dyplomu.

          W ten sposób dowodza, że są na właściwych studiach - prowadzą "rachunek ekonomiczny" co im sie opłaci a co nie i te cycałki i inne różniczki (kurde to nawet brzmi nieprzyzwoicie! co na to katecheta uczelniany!!!!????) się nie opłacają o!
      • js.c Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 14:12
        Bardzo ciekawa informacja. Jeśli jest aż tak kiepsko na tej flagowej (chyba) uczelni ekonomicznej, to aż się prosi o otwarcie porządnych studiów ekonomicznych na wydziałach ścisłych. Może ich absolwenci by się komuś przydali i pracę znaleźli?

        Ale może to tylko na jakimś masowym toku studiów takie jaja? Przecież ekonomiści prowadzą kierunek o wdzięcznej nazwie "informatyka i ekonometria". Tam chyba jest trochę poważniejszej matematyki?!?
        • dobrycy Re: Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 14:42
          js.c napisał(a):

          > Bardzo ciekawa informacja. Jeśli jest aż tak kiepsko na tej flagowej (chyba) uc
          > zelni ekonomicznej, to aż się prosi o otwarcie porządnych studiów ekonomicznych
          > na wydziałach ścisłych. Może ich absolwenci by się komuś przydali i pracę znal
          > eźli?
          >
          Cóż za kosmiczne myślenie. Są poza tym rózne ekonofizyki.
          Problem leży w tym, że polski rynek nie potrzebuje dobrze wykształconych ludzi.
          Więc uczelnie, które wbrew niejawnej sugestii władzy takich kształcą dostają
          po d*. Oczywiscie mówi się dużo o jakości i o nauce. Ale tak naprawde
          już sam fakt mianowania ministrem rektora prywatnej szkoły o wiadomym poziomie
          naukowym mówi wszystko o polityce władzy. Największy paradoks polega na tym
          że ta ministra jednak pare dobrych rzeczy zrobiła jak np jawność habilitacji czy
          kasa dla młodych badaczy.



          > Ale może to tylko na jakimś masowym toku studiów takie jaja? Przecież ekonomiśc
          > i prowadzą kierunek o wdzięcznej nazwie "informatyka i ekonometria". Tam chyba
          > jest trochę poważniejszej matematyki?!?

          Bez jaj. Po co komu taka zaawansowana wiedza.
          • js.c Re: Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 17:10
            @dobrycy

            No jak ta "wyrafinowana wiedza" w Polsce rzeczywiście jest nikomu niepotrzebna - to nie ma o czym mówić. Ale co do ekonofizyki, to niezupłęnie chodzi mi o to: bo ekonofizyka to jednkowoż FIZYKA, czyli wiedza już zupełnie odlotowa i profanom zbędna. Chodzi o studia raczej bez fizyki, ale z odpowiednią dawka matematyki, analizy danych, statystyki, modeli... Nie za trudne, tak w sam raz...



            • daifuku Re: Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 17:17
              Osobiscie uwazam, ze tyle o ile praca wlasna jest faktycznie podstawa studiowania, to studiowanie nie powinno sie tylko na niej opierac. Jesli glownie wiedze i umiejetnosci zdobywam dzieki pracy wlasnej i:

              a) platnym kursom
              b) ksiazkom
              c) tutorialom na jutubie

              a uczelnia robi tylko za budynek z zapleczem technicznym, to o czym my rozmawiamy?

              Ale faktycznie ludzie nie chca sie uczyc, wiekszosci lichy poziom na reke i studenci oddolnie nie maja motywacji do zmian.
              • daifuku Re: Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 17:18
                Nie maja tej motywacji az zetkna sie z rynkiem pracy i dotrze do nich, ze nic nie potrafia i dla pracodawcy sa calkowicie bezwartosciowi.
              • zitterbewegung Re: Pochodne postrachem SGH !? 30.04.15, 10:47
                Ależ to jest tajemnica całkiem niezłego poziomu wyjeżdżających absolwentów! Taka selekcja naturalna. Zwykle do wszystkiego doszli własną pracą, pisząc dysertacje z tematu znalezionego na blogu ucząc promotora w trakcie pisania. I potem się okazuje, że dostają się na Oxfordy, Microsofty i SpaceX i wszyscy są dumni. Na dobrej uczelni po prostu byliby świetni, na naszej muszą być bialymi żaglami, to ćwiczy heroizm cnót.
            • piotrek-256 takie studia są 29.04.15, 17:17
              www.mimuw.edu.pl/dla_kandydata/rekrutacja-msem.html
            • dobrycy Re: Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 17:23
              js.c napisał(a):

              > @dobrycy
              >
              > No jak ta "wyrafinowana wiedza" w Polsce rzeczywiście jest nikomu niepotrzebna
              > - to nie ma o czym mówić. Ale co do ekonofizyki, to niezupłęnie chodzi mi o to
              > : bo ekonofizyka to jednkowoż FIZYKA, czyli wiedza już zupełnie odlotowa i prof
              > anom zbędna. Chodzi o studia raczej bez fizyki, ale z odpowiednią dawka matemat
              > yki, analizy danych, statystyki, modeli... Nie za trudne, tak w sam raz...
              >
              >
              >
              No ale nie możesz chyba zrobić studiów z ekonomi na samej fizyce.
              Gdyby tak sie dało to nikt by nie tworzył jakiś ekonofizyk.
              Ponieważ słowo fizyka ma wartość -100 do lansu a ekono* ma +50
              no to taka ekonofizyka miała szanse złapać trochę niezdecydowanych.
              Gdyby sie dało zrobić po prostu ekonomie to by zrobiono.
              Przy rozdaniu zajęć wykładowcy by sobie po prostu kupili jakiś
              podręcznik z ekonomii i przygotowali co trzeba. Patrząc na strony CK
              odnośnie ekonomistów, czy na hece w INE PAN, to kto wie czy to nie byłoby nawet na wyższym poziomie od tego na obecnych uniwersytetach ekonomicznych.
              poziomie
              • js.c Re: Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 18:18
                No więc właśnie w tym kierunku "kombinuję". A nie musiałoby to się nazywać "ekonomia", można by jakąś zręczną nazwę wymyślić. No skoro ekonomistom pozwala się w ramach nauk ekonomicznych prowadzić "Informatykę i ekonometrię", to i wydziały ścisłe (gdyby były sprytne) mogłyby coś wywalczyć. Ale zbyt sprytne chyba nie są.
                • dobrycy Re: Pochodne postrachem SGH !? 29.04.15, 18:21
                  js.c napisał(a):

                  > No więc właśnie w tym kierunku "kombinuję". A nie musiałoby to się nazywać "eko
                  > nomia", można by jakąś zręczną nazwę wymyślić. No skoro ekonomistom pozwala się
                  > w ramach nauk ekonomicznych prowadzić "Informatykę i ekonometrię", to i wydzi
                  > ały ścisłe (gdyby były sprytne) mogłyby coś wywalczyć. Ale zbyt sprytne chyba n
                  > ie są.
                  Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś to musiałeś iluś samodzielnych
                  zatrudnić którzy są faktycznei ekonomistami (chyba 6) i chyba
                  drugich 6 przefarbowanych. Pytanie za co. Poza tym tacy fizycy to by
                  chyba apopleksji dostali i piany na ustach że mają zatrudniać
                  ludzi którzy naukowo nic nie znaczą na jakiś specjalnych zasadach. Kiedyś
                  takie coś widziałem przy okazji informatyki :-)
                  • js.c Re: Pochodne postrachem SGH !? 01.05.15, 14:11
                    Jeszcze raz: chodzi mi o to, aby podobnie jak ekonomiści wcisnęli "informatykę" w zakres "nauk ekonomicznych", tak i fizycy mogliby wcisnąć (coś ekonomicznego) w zakres nauk fizycznych. Ale chyba faktycznie jest to krok poniżej godności fizyków itp.
        • zitterbewegung Re: Pochodne postrachem SGH !? 30.04.15, 10:39
          Ja w tę opowieść o SGH średnio wierzę. Jak mówię, może sprawa dotyczyła analizy wielu zmiennych. Z drugiej strony SGH jest ogromna i jest wiele różnych kierunków, ale prowadzi wspólnie z MIM UW studia matematyczno-ekonomiczne JSEM i jak by tego było mało jeszcze MSEM. Niektórzy po SGH przechodzą potem do matematyki i są wybitniejsi niż matematycy,bo mają dodatkową intuicję, oprócz formalizmu, Piotr Zwiernik jest taką postacią.
          • czlowiek.z.makulatury Re: Pochodne postrachem SGH !? 30.04.15, 22:02
            Coś Ci się popieprzyło z Wydziałem Nauk Ekonomicznych UW.

            www.mimuw.edu.pl/dla_kandydata/rekrutacja-msem.html

            SGH z poziomem naukowym jest jak francuski czołg - jeden bieg do przodu i cztery wsteczne.
    • flamengista pomysł głupi 29.04.15, 13:31
      1. przeciwny jestem odgórnym nakazom
      2. problem leży gdzie indziej - należy raczej próbować ratować resztki elitarności studiów
      3. ad. 2 - można to robić jedynie na wybranych, elitarnych kierunkach, najlepiej realizowanych w języku angielskim i co najmniej na 2 stopniu. Licencjat jest stracony.
    • nullified Re: Protest studentow 29.04.15, 16:18
      charioteer1 napisał:

      Znaczy Poznań, jak zwykle w awangardzie idiotyzmu - czyżby osiągnęli takie dno pedagogiczne, że musza kijem?

      I tylko osłów żal...
      • nullified Re: Protest studentow 29.04.15, 16:19
        Aj...! już wiem!

        W stanie wojennym były obowiązkowe i kogoś nostalgia ogarnęła :D
    • nobooks Re: Protest studentow 01.05.15, 23:30
      To powrot do stanu sprzed ok. 6 (?) lat. Wyklady obowiazkowe zostaly zniesione w ramach kielbasy wyborczej obecnego rektora UAM.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka