droszust
10.05.15, 19:04
Po przeczytaniu nowego regulaminu sotyczacego wynagrodzen w ramach grantow NCN zaczalem sie zastanawiac nad celami i motywacja naszych starszych kolegow, ktorzy to stworzyli. Wracajac po kilku latach z post-doca, wiedzialem na jakiego rodzaku wynagrodzenie na uczelni sie decyduje. Natomiast mialem nadzieje, ze pracujac naukowo bede w stanie a) "wykupic sie" z dydaktyki, b) zrownac swoje dochody z tymi jakie zaraba sie pracujac na budowie, c) bede mogl przekonac do przyjazdu do Polski kolegow z zagranicy, ktorzy chcieliby ze mna pracowac.
Na chwile obecna wyjae mi sie, ze osoby odpowiedzialne za ksztaltowanie i rozwoj nauki w naszym kraju sadza, ze znajda sie ludzie, ktorzy zroba nadania na poziomie Nature za przyslowiowe dziekuje a do tego wyksztalca studentow i doroba na boku brakujace pieniedze zeby utrzymac rodzine. Tu sie chyba zaklada, ze grant to sposob na "wyciagniecie kasy"...
Moze dyskuja na ten temat, o ile ma jakis cel, pozwoli zrozumiec o co chodzi.
Parafrazujac juz bardzo znane pytanie, ktore kiedys uslyszal nasz premier