Dodaj do ulubionych

koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze?

04.11.15, 11:10
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19134979,chcesz-studiowac-z-granica-pospiesz-sie-reformy-pis-to-koniec.html
"Rezygnacja z systemu bolońskiego oznacza też "pożegnanie z Erasmusem" - unijnym programem finansowania wyjazdów studentów na studia w innym kraju europejskim i wspieranie współpracy uczelni wyższych w krajach UE"
Obserwuj wątek
    • adept44_ltd Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 11:29
      ale chyba nie ma mowy o rezygnacji z systemu bolońskiego, tylko o wyborze..., nb. jak się okaże, że nikt nie chce studiować 5 lat, co już dzisiaj widać, będzie zabawnie.
      • yennefer_z_v Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 12:07
        Według GW:
        Obowiązujący system studiów "3+2" (czyli trzy lata licencjatu i dwa lata studiów magisterskich) zastąpi system "5-2", czyli studenci mają co do zasady kończyć jednolite studia magisterskie. Możliwość zmiany kierunku po studiach licencjackich ma być możliwa tylko w wyjątkowych sytuacjach.

        Niewiele z tego rozumiem. Czyli będą studia jednolite, ale licencjackie w sumie też - dla wyjątków? Jak na coś takiego program ułożyć? Jeśli po dawnemu na 5 lat, a ktoś jednak "wyjątkowo" skończy po 3, to znaczyłoby, że jednak program 3 lat powinien stanowić jakąś osobną całość. Czyli problemy z dopasowaniem treści do systemu 3+2 zostaną bez zmian, tylko trudniej będzie kierunek zmienić w trakcie?
        • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 12:17
          Licencjat ma byc dla tych slabszych, co nie daja rady, dlatego oprocz normalnego programu studiow beda musieli dodatkowo napisac jeszcze prace licencjacka.
          • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 14:20
            Ja to rozumiem w bardzo oczywisty sposób. Są dwa programy: jeden na 3 lata (albo na 3.5-4, to kwestia gustu), licencjacki (jak boloński) oraz 5 letni (czyli do tych 3 dodaje się kolejne dwa). Nie ma zawieszonych w próżni 2-letnich studiów mgr. Uważam to za sensowne.

            Podoba mi się tez system anglosaski, gdzie licencjat jest typowym wyższym wykształceniem, a potem są "graduate studies" (nauczycielskie lub doktoranckie).
            • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 14:38
              js.c napisał(a):

              > Ja to rozumiem w bardzo oczywisty sposób. Są dwa programy: jeden na 3 lata (alb
              > o na 3.5-4, to kwestia gustu), licencjacki (jak boloński) oraz 5 letni (czyli d
              > o tych 3 dodaje się kolejne dwa). Nie ma zawieszonych w próżni 2-letnich studió
              > w mgr. Uważam to za sensowne.

              To rozwiazanie nie likwiduje 2-letnich studiow magisterskich. W praktyce studia licencjackie beda prowadzily jednostki bez uprawnien do prowadzenia studiow magisterskich. Dla absolwentow tych studiow bedziemy tworzyc uzupelniajace studia drugiego stopnia. To oznacza powrot SUM-ow w najczystszej postaci.
              • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 16:10
                SUM - uzupełniające studia mgr, jak rozumiem?

                Mam nadzieję, że w planowanym systemie 5-2 SUM-y byłyby w zasadzie wykluczone. Byłbym za tym. Nota bene: moim zdaniem to obecny system jest systemem SUM-ów.

                Wyobrażam sobie, że ewentualnie chętni do kontynuacji musieliby się "dokleić" do 4-ego roku studiów mgr, przy założeniu, że mają zaliczone dość przedmiotów z pierwszych 3 lat. W praktyce potrzebny byłby może dla takiego delikwenta rok wstępny, gdzie uzupełni materiał z (biegnących swym torem) początkowych lat studiów w jednostce, w której chce kontynuować.

                • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 16:23
                  W ogóle nie widzę potrzeby dopychania kogo się da na magistra. Dowartościujmy licencjat. Uczelnie techniczne nie powinny mieć problemu: inżynier, to świetna nazwa, może i lepsza od magistra. Magisterium powinno być dla ludzi o aspiracjach w kierunku doktoratu, a to nie jest duży procent absolwentów, najwyżej 20-30%.
                  • dobrycy Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 16:59
                    js.c napisał(a):

                    > W ogóle nie widzę potrzeby dopychania kogo się da na magistra. Dowartościujmy l
                    > icencjat.
                    No to trzeba też zmienić nazwę. Proponuje: akolita, skrót AK.
                    • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 19:32
                      Wbrew pozorom to nie jest błachy problem. Gdyby licencjusz (?) nazywał się "ładniej", to może i bardziej by się przyjął jako popularny finalny efekt wykształcenia. Ale "akolita" jakoś mi nie pasuje :)
                • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 17:51
                  js.c napisał(a):

                  > Mam nadzieję, że w planowanym systemie 5-2 SUM-y byłyby w zasadzie wykluczone.

                  To jest myslenie zyczeniowe. Nie mozna nikomu zabronic uzupelnic wyksztalcenia.

                  > Wyobrażam sobie, że ewentualnie chętni do kontynuacji musieliby się "dokleić" d
                  > o 4-ego roku studiów mgr, przy założeniu, że mają zaliczone dość przedmiotów z
                  > pierwszych 3 lat.

                  Czyli likwidujemy rowniez ECTS-y i egzaminujemy delikwenta z kazdego przedmiotu, zeby sprawdzic, czy zasluguje na przepisanie zaliczenia. A moze jeszcze centralne programy studiow z lista podrecznikow ustalana przez ministerstwo?
                  • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 19:27
                    ECTS to jakieś punkty mierzące nakłąd pracy (w jakim kierunku? o tym się nie mówi), zatem nie widzę ich związku. A jeśli delikwent zaliczył (niech będzie, żę kiedyś) to co trzeba (nic nie mówiłem o dodatkowym egzaminie), to wskakuje na czwarty rok studiów - gdzie tu jest jakiś problem? Nawet mogę sobie wyobrazić delikwenta niedouczonego, po słabym licencjacie na głebokiej prowincji, którego przyjmują na ten 4. rok bez zbytniego sprawdzenia konsystencji programowych (bo np. wydział "walczy o liczbę studentów" i przymyka oko na szczegóły). Jeśli sobie da radę, ucząc się razem z "normalnymi" studentami 4-ego roku, to niech mu będzie, że też zasługuje na stopień mgr.

                    Czyli: opisany system (dokładnie to rozumiem po pojęciem 5-2, nie mam żadnych innych pomysłów czym innym ewentualnie 5-2 mogłoby - teoretycznie nawet - być) w zasadzie wyklucza SUM-y. Natomiast obecne 3+2, w naszej przaśnej implementacji, na ogół jest jednym wielkim SUM-em (i to, jak słyszę, czasem I i II stopień się wręcz upodabniają, czy może być gorzej?).
                    • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 19:59
                      js.c napisał(a):

                      > ECTS to jakieś punkty mierzące nakłąd pracy (w jakim kierunku? o tym się nie mó
                      > wi), zatem nie widzę ich związku.

                      Tutaj ta tajemnica jest przystepnie wyjasniona.

                      > A jeśli delikwent zaliczył (niech będzie, żę
                      > kiedyś) to co trzeba (nic nie mówiłem o dodatkowym egzaminie), to wskakuje na c
                      > zwarty rok studiów - gdzie tu jest jakiś problem?

                      Kto decyduje o tym, co trzeba?

                      > Nawet mogę sobie wyobrazić de
                      > likwenta niedouczonego, po słabym licencjacie na głebokiej prowincji, którego p
                      > rzyjmują na ten 4. rok bez zbytniego sprawdzenia konsystencji programowych

                      "Konsystencje programowe" sa naprawde cudne. Mamy sprawdzac, czy student zaliczyl przedmiot pt. "dlubanie w nosie", poniewaz u nas jest to obowiazkowy kurs na drugim roku. A co jezeli mial u siebie dlubanie w nosie w ramach kursu pod nazwa "sposoby prokrastynacji"? A jezeli dlubanie w nosie bylo w ramach kursu "zajecia specjalizacyjne A - przedmiot obieralny"?


                      > Natomiast obecne 3+2, w naszej przaśnej implementacji

                      To nauczcie sie sensownie implementowac, poniewaz problemem jest wasza przasnosc, a nie system bolonski.

                      > , na ogół jest jednym wielkim SUM-em (i to, jak słyszę, czasem I i II stopień s
                      > ię wręcz upodabniają, czy może być gorzej?).

                      Moze. Na piatym roku bedziecie uczyc tego samego, co na pierwszym, bo okaze sie, ze na pierwszym tez nie nauczyliscie, a juz niczego innego uczyc nie umiecie.
                      • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 20:55
                        "Tutaj ta tajemnica jest przystepnie wyjasniona". Niestety, nie dostrzegłem tam wyjaśnienia.
                        "The course catalogue" brzmi obiecująco, ale akurat to było nieklikalne. To, co bym zrozumiał, to podział całej wiedzy czy zasobu umiejętnosci na bardzo konkretne kategorie, mniej więcej równoważne standardowym wykłądom kursowym (lub nieco drobniej). I wtedy plan studiów składam sobie z takich klocków, czy jako student, czy jako autor programu danego kierunku. CZY TAKA KLASYFIKACJA ISTNIEJE? Bo z tego, że student "ma 180 punktów ECTS", to dla mnie dokładnie nic nie wynika, naprawdę.

                        Nawiasem mówiąc, klasyfikacje nie są aż tak konieczne. Kilkanaście minut rozmowy z pracownikiem czy Oxfordu, MGU czy lokalnej politechniki, wystarcza mi (bez żadnych ECTS) by ustalić, czy mamy podobny program na danym przedmiocie i w jakim stopniu to przerabaimy lub nie. Obecne wzory i wzorce syllabusów zaciemniają raczej niż rozjaśniają zawartość kursów.

                        • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 23:17
                          js.c napisał(a):

                          > "The course catalogue" brzmi obiecująco, ale akurat to było nieklikalne. To, co
                          > bym zrozumiał, to podział całej wiedzy czy zasobu umiejętnosci na bardzo konkr
                          > etne kategorie, mniej więcej równoważne standardowym wykłądom kursowym (lub nie
                          > co drobniej). I wtedy plan studiów składam sobie z takich klocków, czy jako stu
                          > dent, czy jako autor programu danego kierunku.

                          Po raz kolejny w tym roku prowadze zajecia, ktorych tresc od poczatku do konca jest oparta na literaturze tematycznie zwiazanej z publikacja, nad ktora obecnie pracuje. Ciekawe, jak to skatalogowac?

                          > Obecne wzory i wzorce syllabusów zaciemniają raczej niż rozjaśniają zawartość kursów.

                          Doprawdy? A ja mam wszystkie tematy kolejnych zajec zapisane w sylabusie krk. Skromnie poprosze o Nobla za dokonanie rzeczy niemozliwej.
                          • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 23:39
                            Obie wymienione rzeczy to normalność, im mniej "systemu" wokół nich - tym lepiej. Rozumiem, że warto budować enklawy normalności gdzie się da (nie trzeba do tego być Noblistą), ale wolałbym, aby nie sączyła się wokól tego mgła dziwnych (i zbędnych, moim zdaniem) konstrukcji jak np. ECTS, czy KRK (nota bene: jeśli to ostatnie polega na "wymień parę umiejętności, które mają być nabyte na zajęciach aby dać ocenę dost, i co więcej na ocenę bdb", to jestem gorąco za, ale wtedy trzeba to powiedzieć - nie jest to zbyt klarownie powiedziane - a resztę tabelek i tromtadracji wywalić do kosza, albo załatwić jakoś minimalistycznie, skoro już ta Unia bez tego żyć nie może - z tego punktu widzenia ECTS da się wytrzymać).
                            • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 23:54
                              js.c napisał(a):

                              > Obie wymienione rzeczy to normalność,

                              Alez oczywiscie, ze to jest normalne. Caly czas usiluje to wlasnie wykazac. Jest normalnie i nie ma absolutnie zadnej potrzeby przeprowadzania zadnej karkolomnej rewolucji, ktora postawilaby na glowie cala dydaktyke uniwersytecka.


                              > a resztę
                              > tabelek i tromtadracji wywalić do kosza, albo załatwić jakoś minimalistycznie,
                              > skoro już ta Unia bez tego żyć nie może

                              Nie mam zadnego problemu z tabelkami. W tabelkach wpisuje sie, ze student ma znac podstawowe pojecia, efektem nauczania jest to, ze zna pojecia, umie je poprawnie definiowac i stosowac, a sprawdzamy to za pomoca egzaminu testowego, zawierajacego pytania wielokrotnego wyboru, lub zadania otwarte, w ktorych ma te pojecia samodzielnie zdefiniowac. W czym tu jest problem?
                              • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 00:06
                                No dobrze... Chodzi mi np. o bełkoty typu: [efekt kształcenia nr] H1A_U01 "potrafi wyszukiwać, analizować, oceniać, selekcjonować i użytkować informację z wykorzystaniem różnych źródeł i sposobów".
                                I ciągnie się to przez kilkanście czy kilkadziesiąt stron. Jeśli wydział czy uczelnia (a co gorsza zespół PKA), tfórczo zacznie to stosować, weźmie to na serio i zacznie wymagać - to jest "drobny" problem. I roztrząsa się (całkiem na serio) czy efekty obszarowe mają być koniecznie ujęte wszystkie na każdym kierunku I stopnia, lub inne kwestie tego typu, których nawet streścić nie jestem w stanie, bo po wyciśnięciu wody - nic nie zawierają.
                                • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 00:26
                                  To juz jest kwestia tego, w jaki sposob instytucja sobie te efekty zaimplementuje. Dla mnie to jest typowy wymog dla seminarium dyplomowego. Wtedy sobie moge wpisac do sylabusa cos w rodzaju: "potrafi wyszukiwać, analizować, oceniać, selekcjonować i użytkować informację z wykorzystaniem źródeł drukowanych i elektronicznych". Dokladnie tego wymagamy od magistranta robiacego przeglad literatury w pracy dyplomowej.
                                  • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 00:54
                                    Poddaję się. Jesteś drugą znaną mi osobą, która naprawdę to lubi, czuje i rozumie te KRK. Nie podzielam tego, ale podziwiam i szanuję.
                                    Ale naprawdę znam wiele osób, które cierpią i tracą mnóstwo czasu przez to "jak sobie te efekty instytucja zaimplementowała".
                                    • charioteer1 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 01:31
                                      Ani nie lubie, ani nie nie lubie. Zrobienie tego po raz pierwszy zajelo mi jakies 2 godziny, z czego jedna godzina zeszla na przegryzienie sie, zeby zalapac, o co wlasciwie chodzi. Druga godzina byla na napisanie tego, co i tak robie, tylko w innej formie niz dotychczas. Bolalo tylko za pierwszym razem.
                                      • czlowiek.z.makulatury Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 23:01
                                        Mnie też bolało tylko za pierwszym razem, bo mam jednakowe efekty czy to do wykładu, czy to do ćwiczeń czy laboratorium czy seminarium.
                                        • petrucchio Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 23:28
                                          czlowiek.z.makulatury napisał(a):

                                          > Mnie też bolało tylko za pierwszym razem, bo mam jednakowe efekty czy to do wyk
                                          > ładu, czy to do ćwiczeń czy laboratorium czy seminarium.

                                          Mądrzejsi studenci? :)
                        • ewa_65 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 13:12
                          A życie może być takie proste. Licencjat w kierunku zawodowym, po licencjacie ma się okresloną wiedzę (pewnie bardziej teoretyczną, niż praktyczną) i wio na rynek. Kto ma ambicje naukowe, idzie ma magisterskie, które nic nie mają wspólnego z przygotowaniem zawodowym a dużo wiedzy ogólnej, interdyscyplinarnej, w końcu magister to brzmi dumnie. Doktorat to już tylko nauka warsztatu i dziubdzianie wąskiej działki badawczej. Wtedy na magisterskie by szli entuzjaści wykształcenia tzw ogólnego lub przyszli naukowcy. I uczelnie by padały, padały.....
                          • js.c Studentów za dużo, a kadry za mało! 05.11.15, 13:52
                            Trzeba się wyzwolić z tego schematu, który tak nam wdrukowano, że chyba wręcz działa na podświadomość. To, że od kilkunastu lat uczelnie "kształcą" tłumy studentów, czyli wypychają kolejne roczniki z coraz mniej wartymi dyplomami, wcale nie oznacza, ze tak być musi. 25 lat temu było prawie 3 razy mniej studentów stacjonarnych i tylko ok. 30% mniej kadry (która teraz musi "obrabia" jeszcze całkiem sporą liczbę niestacjonarnych i uczelni prywatnych). I jakoś to działało, choć bylismy wówczas uboższym i niedoinwestowanym krajem. Zatem wciąż są rezerwy w systemie, który wciąż działa "na wariata", kształcąc za dużo i byle jak.
                            • herr7 trzeba wówczas zmienić zasady finansowania 06.11.15, 08:50
                              uczelni, czyli odejść od systemu, gdzie uczelnia dostaje pieniądze zależnie od ilości kształconych studentów.
    • frusto Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 12:20
      Miałem jednego Portugalczyka z Erasmusa. W końcu powiedziałem, że nie chcę brać za niego godzin, bo nie zasłużyłem - facet nikt nie chciał robić, wszystko było za trudne, a koniecznie musiał wrócić do Portugalii i zaliczyć w ciągu miesiąca. Matko jedyna, ile na niego czasu zmarnowałem... Dostałem go na dodatek po kimś innym, kto nie miał czasu się nim zająć. Od tego czasu unikam studentów Erasmusa jako tylko mogę...
      • cretinophil Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 13:03
        bez przesady
        Niemcy niemieccy są spoko
      • flamengista sweet:/ 04.11.15, 13:56
        sorry za uszczypliwość, ale komentarz godny typowego przedstawiciela społ-humów w Polsce: uogólnienie na podstawie 1 (jednej) obserwacji.

        Erasmusowcy są różni. Ja mam "szczęście" prowadzić kursy, które są dość często przez nich wybierane, więc od paru lat mam dobry przegląd sytuacji. Widzę taką prawidłowość - im dalej na północ Europy, tym lepiej. I chodzi głównie o obowiązkowość i znajomość języka angielskiego. Z żalem stwierdzam, że największe problemy sprawiają mi tradycyjnie Hiszpanie i Włosi. I to głównie Panowie.

        Ale to są moje obserwacje z 1 uniwersytetu, na próbie ca. kilkaset osób:)
        • frusto Re: sweet:/ 04.11.15, 15:21
          Pewnie ma Pan rację, ale mi ten Portugalczyk naprawdę zalazł za skórę. Jeszcze mi mówił po imieniu, pewnie gdzieś wyczytał w poradniku do marketingu, że wtedy będzie miał większą szansę na nawiązanie dobrych więzi interpersonalnych i na zdobycie trójeczki za napisanie eseju na odczepnego, zamiast porządnego programu i testów wydajnościowych.
          • flamengista cóż, nie tobie pierwszemu 04.11.15, 16:11
            Portugalczycy mają u nas tradycyjnie złą prasę, znaczy - piosenkę:)
    • flamengista spoko-spoko 04.11.15, 13:57
      to są próbne baloniki wypuszczane przez PiS, by pokazać że pewnych rzeczy "nie da" się zrobić.

      Absolutnie nie należy się tym przejmować, w przypadku reformy studiów wyższych skończy się moim zdaniem na kosmetycznych zmianach.
      • piotrek-256 Ta 04.11.15, 14:52
        Zgadzam się.

        Jestem wstanie uwierzyć w lustracje na uczelniach, czy inne tego typu ruchawki.

        Unia to są pieniądze, rząd nie da nowych środków, więc chodzenie na wojnę z Unią uniwerkom się nie opłaca. Leśne dziadostwo, można posądzać o głupotę, ale nie o taką, że będą rąbać gałęzie, na których siedzą. Młodzi, też będą protestować przeciwko taki zmianom, a nie sądzę, żeby PIS chciał iść na wojnę z akademikami bo i po co?
      • trzy.14 Re: spoko-spoko 04.11.15, 18:50
        flamengista napisał:

        > to są próbne baloniki wypuszczane przez PiS, by pokazać że pewnych rzeczy "nie
        > da" się zrobić.

        Moim zdaniem oni dopiero teraz zaczynają się orientować, że tego nie da się zrobić, nie nabijając sobie i innym wielkiego guza.
    • pfg Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 16:38
      Nie wydaje mi się, żeby PiSowska propozycja 5-2, zamiast obecnych 3+2, oznaczała automatyczną rezygnację z systemu bolońskiego. Dalej będą studia I i II stopnia, tyle że uzyskanie dyplomu I stopnia będzie opcjonalne. Oczywiście dużo będzie zależeć od szczegółowych rozwiązań, ale co do samej zasady nie widzę istotnego zagrożenia. A z punktu widzenia mojego wydziału, 5-2 będzie 100 razy bardziej wygodne, od 3+2.

      Nawiasem mówiąc, nie musi być tak, jak mówi prof. Gliński, że dyplom I stopnia będzie dla tych, co "sobie nie radzą". Ktoś może wybrać tę opcję z powodów pozytywnych: bo chce/musi iść do pracy, zrobić sobie gap year, zmienić kierunek, zmienić uczelnię.
      • trzy.14 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 18:30
        pfg napisał:

        > A z punktu widzenia mojego wydziału, 5-2 będzie 100 razy bardzie
        > j wygodne, od 3+2.

        Co do tego punktu widzenia - nie ma wątpliwości. Gdy sięgam pamięcią wstecz, na moje studia, to dopiero teraz dostrzegam, że one w całości były podporządkowane interesowi kadry, w tym kształceniu przyszłych kadr akademickich, a jak się okazało, tych kadr była garstka. Cała reszta, czyli 90% studentów, to było mięso armatnie lub jak kto woli - nawóz. Piąte koło u wozu. Program nauczania - szczególnie na starszych latach - był absurdalny, a głównym jego celem było dostarczenia kadrze godzin do pensum.

        Istotą Bolonii jest UMASOWIENIE STUDIÓW PIERWSZEGO STOPNIA. Tego nie da się rozsądnie zrobić w modelu 5-2. Dlatego pomysł 5-2 jako standard dla wyższego szkolnictwa w skali Polski uważam za GŁUPI - chyba że towarzyszyć mu będzie drastyczne ograniczenie liczby studentów, co też byłoby pomysłem głupim. Na miejscu przyszłych studentów fizyki najrozsądniejszą reakcją byłaby ucieczka z takich 5 letnich studiów, czyli wybór innych, dających już po 3-3,5 latach w miarę konkretny zawód, a więc np. studiów inżynierskich. Z tej perspektywy model 5-2 może okazać się też zabójczy dla fizyków, bo on być może byłby korzystny, ale tylko wówczas, gdyby jego wprowadzenie nie doprowadziło do załamania się rekrutacji. A tego nie wiemy.

        Medycy, prawnicy mogą sobie pozwolić na studia 5-6 letnie, bo student ma perspektywę dobrze płatnej, prestiżowej pracy w krótkim horyzoncie czasowym po zakończeniu nauki.

        Inna sprawa, że ja nie wiem, jak model 3+2 może dobrze funkcjonować na wydziałach przyrodniczych i ścisłych polskiego uniwersytetu bezprzymiotnikowego. Uczelniom przymiotnikowym chyba łatwiej, bo one z definicji nastawione są na kształcenie na potrzeby gospodarki. Stopień inżyniera jest przecież dobrze zakorzeniony. Natomiast połączenie systemu 3+2 z pogłównym systemem finansowania niejako zmusza wydziały tradycyjnie akademickie do umasowienia swojej edukacji, a to jest jak żenienie ognia z wodą. Stąd system boloński największe "szkody" wyrządza chyba właśnie na wydziałach akademickich uniwersytetów bezprzymiotnikowych - od fizyki, przez chemię, po biologię. Z drugiej strony ten system jakoś przecież funkcjonuje na Zachodzie, więc może to nie 3+2 jest złe, tylko sposób, w jaki je wprowadzamy. Bo 3+2 ingeruje przecież w misję uniwersytetu, którą jest zapewnienie szczęścia kadrze profesorskiej i ta ingerencja wzbudza w nas słuszny opór.

        Model 5-2 jest odpowiedzią na potrzeby STAREJ kadry akademickiej i nikogo innego. Jako taki jest wsteczny. Jego autorzy dostrzegają skutki, ale źle identyfikują przyczyny. Problemy uczelni nie wynikają z modelu 3+2. On co najwyżej je szybciej obnażył. System 5-2 niczego nie rozwiąże, ale przynajmniej coś się będzie działo, nawet jeśli po latach okaże się, że to był tylko chaos.
        • pfg Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 18:53
          trzy.14 napisał:

          > pfg napisał:
          >
          > > A z punktu widzenia mojego wydziału, 5-2 będzie 100 razy bardziej
          > > wygodne, od 3+2.

          > Model 5-2 jest odpowiedzią na potrzeby STAREJ kadry akademickiej i nikogo innego.

          Nieprawda.

          Głównie chodzi mi o to, że na trzecim roku - i to na wszystkich kierunkach, bo my nie tylko fizyki uczymy - są trudne pracownie. Stosunkowo często zdarza się, że ktoś jakąś pracownię zawali. W modelu studiów magisterskich - a więc także domyślnie magisterskich, 5-2 - taka osoba powtarza rok, ewentualnie dostaje wpis warunkowy na rok kolejny, ale w obu konfiguracjach *może robić przedmioty ze starszego roku* i jeśli nadrobi brakującą pracownię, to ma bardzo duże szanse na skończenie studiów w terminie. W momencie, gdy mamy obligatoryjny licencjat i konieczność rekrutacji na studia II stopnia, ktoś, kto zawalił niechby jeden przedmiot - ale zawalił - na trzecim roku, jest w d... ciemnej. Formalnie nie może niczego z pierwszego roku studiów II stopnia robić. My ten przepis ćwierć-legalnie obchodzimy, pozwalamy robić przedmioty z II stopnia, a potem, gdy człowiek już się na tych studiach znajdzie, decyzją dziekana zostaje zwolniony z obowiązku ponownego zaliczania tych przedmiotów, skoro zaliczył je na pierwszym (!) stopniu. Byle tylko zgadzała się suma ECTSów i suma przedmiotów obowiązkowych na I+II stopniu. Jakoś to działa, ale boję się - wszyscy się boimy - że jakaś kolejna kontrola może się na nas rzucić z pazurami, że to nielegalne.

          Natomiast samo istnienie licencjatu nam nie przeszkadza. Mamy pewien odpływ naszych absolwentów I stopnia, ale mamy też przypływ.
          • trzy.14 Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 00:19
            pfg napisał:

            > W momencie, gdy mamy obligatoryjny licencjat i
            > konieczność rekrutacji na studia II stopnia, ktoś, kto zawalił niechby jeden p
            > rzedmiot - ale zawalił - na trzecim roku, jest w d... ciemnej. Formalnie nie mo
            > że niczego z pierwszego roku studiów II stopnia robić. My ten przepis ćwierć-le
            > galnie obchodzimy, pozwalamy robić przedmioty z II stopnia, a potem, gdy człowi
            > ek już się na tych studiach znajdzie, decyzją dziekana zostaje zwolniony z obow
            > iązku ponownego zaliczania tych przedmiotów, skoro zaliczył je na pierwszym (!)
            > stopniu. Byle tylko zgadzała się suma ECTSów i suma przedmiotów obowiązkowych
            > na I+II stopniu. Jakoś to działa, ale boję się - wszyscy się boimy - że jakaś k
            > olejna kontrola może się na nas rzucić z pazurami, że to nielegalne.

            My robimy dokładnie tak samo. Z tym, że wydaje mi się, ale pewien nie jestem, że u nas student te przedmioty jakimś cudem ma wpisywane jako zaliczone na II stopniu, choć robi je na I. Ale głowy za to, co napisałem, nie daję. W każdym bądź razie w ten sposób student nie zawala roku. No i ma motywację, by to u nas kontynuować studia :-)

        • js.c Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 04.11.15, 19:42
          @trzy.14
          Moim zdaniem istotą pomysłu 5-2 (opisuję to nieco wyżej) jest likwidacja wszechobecnych teraz (de facto) SUM-ów, Aby zrobić mgr trzeba by wskoczyć na normalny 5-letni tok, mając w miarę możności (nie nalegałbym na biurokratyczną 100%-owość) zaliczone to, co na danym kierunku robi się przez pierwsze 3 lata. Mnie się to podoba. Nie widzę tego, aby kandydaci na fizykę akurat tego się "przestraszyli"; na inżyniera to i teraz mogą iść. A być może jednym z ratunków dla fizyki jest upowszechnienie "inżyniera fizyki" jako standardowego wykształcenia licencjackiego z fizyki, przy bardziej praktycznym nakłonieniu programu?
        • loleklolek_pl Re: koniec z Orgasmusem? Czy to dobrze? 05.11.15, 09:44
          "Program nauczania - szczególnie na starszych latach - był absurdalny, a głównym jego celem było dostarczenia kadrze godzin do pensum"

          No u mnie to akurat na starszych latach dość dobrze funkcjonowały specjalności. Po przecięciu na 3,5+1,5 trochę się toto posypało. Z jednej strony na drugi stopień przychodzą absolwenci fizyki, którzy mają pewne zaległości w przedmiotach kierunkowych. Z drugiej strony nasi studenci przechodząc na drugi stopień narzekają trochę "że znowu ta matma i za mało praktyczności". Niestety studia podyplomowe niekoniecznie są refundowane ;-).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka