Dodaj do ulubionych

Sumienie łowcy grantów

16.12.17, 09:43
Omawiane były na forum recepty na sukces rektora EPFL.

Dla równowagi wspomnienia profesora ETH Zurich o znaczeniu sukcesu.

8 mln euro później, oraz gdy nieoczekiwanie przyszła bezdyskusyjnie wymagalna przez ETH emerytura:

"Still, one should not lie. The outcomes that matter in research are not numerous
publications, best-paper awards, completed PhD theses, keynote invitations, software
tools, citations and other measurable signs of progress. I was after real success,
in the sense of changing the way the IT industry develops software. That was the
only justification for putting in parentheses my career as a technology entrepreneur.
When you have an ambitious goal, you should be judged by that goal. Such absurd
pieties as “it’s the journey that matters” or “what’s important is to participate” (by,
of all people, Coubertin, founder of modern Olympics) are even more wrong in
research than anywhere else. Only the result counts. By that standard, the story told
in this article is one of glaring, unremitted and probably definitive failure."

A Bertrand Meyer to nietypowy laureat ERC - stworzył najlepszą implementację modelu obiektowego - język Eiffel, implementację pionierskiej i nieśmiało, ale wchodzącej do powszechnej świadomości techniki design-by-contract, oraz wiele działających narzędzi wspomagających poprawność programowania. Popełnił wielki błąd z komercjalizacją - sprzedawał licencje zamiast dawać za darmo, kiedy mody się zmieniły było już za późno.

100 stron przedstawienia osiągnięć i obserwacji dydaktycznych być może jest zupełnie nieinteresujące dla niespecjalistów z wyjątkiem tego ostatniego akapitu.

arxiv.org/abs/1712.05078
Obserwuj wątek
    • trzy.14 Re: Sumienie łowcy grantów 16.12.17, 15:36
      Niezłe!
      Na razie dotarłem tu:
      Having a solid group culture was just as essential for research as for teaching. The typical beginning PhD student has great ideas - the reason for being hired as a PhD student in the first place - but no concept of how to write a scientific paper. (Occasionally, you find a born writer, able from the beginning both to conceive ideas and express them. But that is the exception.) This skill has to be learned; and, beyond general writing, the art of writing for this or that conference with its peculiar tradition and requirements.

      PhD students also need to understand the practical nature of research and their own personal role. A kind of rite of passage for the budding researcher happens the day you understand you are probably not going to discover relativity or vaccines or quanta or natural selection or NP-completeness. The consolation is that if you work hard you can add an increment or two to the existing body of knowledge.

      The group can help junior members survive that phase. Mentoring is an important part of such a culture. I quickly corrected my initial mistake of hiring (on the five positions, in addition to administrative assistant, that ETH gave me on arrival, and others soon obtained through grants) PhD students only. For their supervision, it was essential to have postdocs and senior researchers, equipped with more patience, plus fresh knowledge of the latest literature in their fields of expertise


      Akapit pierwszy sam mógłbym napisać. Ale nie napisałem.

      Do akapitu 2. dorastam z wiekiem i doświadczeniem. Nad tym akapitem powinien pochylić się twórca zapisu ustawowego, nakazującemu każdemu habilitowanemu wnieść znaczący wkład, zwłaszcza ze nie każdy polski habilitowany pracował, pracuje, lub będzie pracował na ETH z jego zapleczem kadrowym, kulturowym i finansowym.

      Akapit 3 można zadedykować naszym instytucjom grantowym oraz wszystkim tym, którzy uważają, że można skutecznie opiekować się 5 doktorantami. Jak widać, nawet na ETH tego nie potrafią. I niech się ministerstwo zastanowi, czy można naukę rozwijać bez "środka", czyli tylko geniuszami od PI-owania i młodzieżą od phd-owania i - jesli jej się nie znudzi w Akademii - od post-dokowania*.

      Notabene, kilka lat temu w Rumunii ustawowo ograniczono liczbę jednocześnie prowadzonych doktorantów do ośmiu (!!!). Jak przyszła ich kontrreformacja, to przepis ten zniesiono.

      *) Doświadczenie uczy, że z jakichś powodów postdoka najłatwiej znaleźć za granicą. Ciekawe, czemu?

      • kardla Re: Sumienie łowcy grantów 16.12.17, 19:16
        Facet oczywiście dobrze gada.

        Co ciekawe nie wspomina chyba o roli administracji w życiu naukowca. No ale za pewne on sobie nawet nie wyobraża jak to jest uciekać przed ołówkami (zaostrzonymi!) którymi rzuca w ciebie wydziałowa księgowa...
      • dystansownik Re: Sumienie łowcy grantów 17.12.17, 00:20
        trzy.14 napisał:
        > Do akapitu 2. dorastam z wiekiem i doświadczeniem. Nad tym akapitem powinien po
        > chylić się twórca zapisu ustawowego, nakazującemu każdemu habilitowanemu wnieść
        > znaczący wkład, zwłaszcza ze nie każdy polski habilitowany pracował, pracuje,
        > lub będzie pracował na ETH z jego zapleczem kadrowym, kulturowym i finansowym.

        W pełni się zgadzam. W praktyce omija się to tym, że ten "znaczący wkład" jest zazwyczaj fikcyjny i sprowadza się do obowiązkowej linijki w recenzjach o tym, że został wniesiony i spełniono wymogi ustawy, nawet jeśli recenzenci sami dobrze wiedzą, że nie jest to prawdą.
        Przykre jest to, że u nas wielu "naukowców" koncentruje się tylko i wyłącznie na zdobywaniu kolejnych stopni, a jakieś "badania" to tylko droga do celu, którym jest święty Graal czyli profesura belwederska.

        > *) Doświadczenie uczy, że z jakichś powodów postdoka najłatwiej znaleźć za gran
        > icą. Ciekawe, czemu?

        Jako stanowisko dla siebie? Zakładam, że jest to pytanie retoryczne, bo odpowiedź jest nazbyt oczywista. U nas stołeczki dla dr są zarezerwowane dla swoich i nikt puli genetycznej swojego ośrodka badawczego nie będzie zanieczyszczał obcymi post-docami. Z drugiej strony, za granicą też to nie funkcjonuje aż tak cudownie.
        • trzy.14 Re: Sumienie łowcy grantów 17.12.17, 16:13
          dystansownik napisał:


          > > *) Doświadczenie uczy, że z jakichś powodów postdoka najłatwiej znaleźć z
          > a gran
          > > icą. Ciekawe, czemu?
          >
          > Jako stanowisko dla siebie? Zakładam, że jest to pytanie retoryczne, bo odpowie
          > dź jest nazbyt oczywista. U nas stołeczki dla dr są zarezerwowane dla swoich i
          > nikt puli genetycznej swojego ośrodka badawczego nie będzie zanieczyszczał obcy
          > mi post-docami. Z drugiej strony, za granicą też to nie funkcjonuje aż tak cudo
          > wnie.

          Mnie chodziło o postdoki prawdziwie konkursowe. W moim otoczeniu jest parę osób z grantami klasy Maestro, a więc i funduszami na postdoków. Ale nie widzę w moim otoczeniu (grantowych) postdoków z Polski.

          Widziałem też wielu doktorów wypromowanych w moim otoczeniu. Żaden z nich nie jest i nie był post-dokiem w Polsce, acz wielu wyjechało na post-doki za granicę.

          Oczywiście jest jeszcze pytanie - kto to jest post-doc? Bo jeśli byłby nim też asystent/adiunkt zatrudniony świeżo po doktoracie na 12 do 33 miesięcy, to oczywiście perspektywa się całkowicie zmienia: to są wyłącznie Polacy i wyłącznie nasi wychowankowie. Nie dlatego, że nie szukamy poza swoim grałdołkiem.
          • dystansownik Re: Sumienie łowcy grantów 17.12.17, 20:07
            Problem jest też taki, że u nas podejście do kariery naukowej jest dość inne niż na zachodzie. Z moich zagranicznych kontaktów znam np. pewną Włoszkę, która zrobiła MSc w swoim kraju, na PhD wyjechała do Szwajcarii, potem wróciła na post-doca do Włoch, a dziś siedzi na tenure-track position we Francji. Ma teraz ok. 35 lat, a tuła się po Europie i dopiero obecnie ma jakieś szanse na stałą posadę.
            Jak to wygląda u nas? Ktoś kto dostaje dr, od razu liczy na etat do emerytury i jeszcze często narzeka, że "głupsi" koledzy ze studiów już mają świetne, często kierownicze i o wiele lepiej płatne posady w firmach komercyjnych.

            Btw konkursy na post-doców? A znasz nieustawione konkursy na jakiekolwiek stanowisko naukowe w Polsce? Ja się z tym jeszcze nie spotkałem. Zazwyczaj jak idzie ogłoszenie, kandydat już dawno jest wybrany.
    • trzy.14 Re: Sumienie łowcy grantów 16.12.17, 16:03
      The report on salaries was particularly controversial; we hesitated before making this information public, but decided it was important. For comparable positions, the ratio of professor salaries in different countries is over 4 to 1, even within Western Europe with a comparable standard of living. PhD students and postdoc salaries follow a similar pattern. My interpretation of these figures is that European countries divide themselves into two categories: those that treat university professors as top talent, similar to senior engineers or higher management in companies; and those that view them as somewhat ameliorated high
      • dystansownik Re: Sumienie łowcy grantów 17.12.17, 00:07
        W większości krajów pensje w nauce są niskie w porównaniu do biznesu. Może nie tak żenująco niskie jak u nas, ale problemy z którymi my mamy do czynienia, czyli odpływ najbardziej utalentowanych ludzi do komercji, to problemy również zachodniej Europy. Różnica jest tylko taka, że tam ściągają sobie ludzi z biedniejszych krajów (Europa wschodnia, bliski wschód, Azja) aby zapchać dziurę kadrową. U nas obniża się poprzeczkę i jakość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka