sendivigius
21.03.25, 21:53
Dobrze juz nie bede. A moze jednak.
hartman.blog.polityka.pl/2025/03/19/humanistyka-i-ewaluacja-czyli-wielkie-qui-pro-quo/
Przeżarty wszelkiego rodzaju patologiami system waloryzacji jednostek naukowych i rozdzielania pieniędzy na naukę nie może być zmieniony w jednej chwili.
A to zalezy panie profesorze, bowiem jest tak ze Bog stawia nam wymagania na nasza miare. Kiepskie wasze notowania - widac.
... Czy wyobrażacie sobie Józefa Tischnera występującego o grant w celu „przeprowadzenia zespołowych badań filozoficznych nad wartościami”? Albo piszącego artykuł „do czasopisma stupunktowego”? No, koń by się uśmiał. Ale młody doktorant, czemu nie? Skoro dają, to trzeba brać!
Nie wyobrazam sobie po co wogole filozofowi grant? Co ma za to sfinansowac? Prozac? A moze Viagre? Albo stare dobre LSD?
...I co teraz ma z tym zrobić biedny minister? Jak ten bałagan okiełznać? Moim zdaniem to niewykonalne. W naukach humanistycznych i społecznych nie ma i nie może być czegoś takiego jak ogólnośrodowiskowy autorytet ani ogólnośrodowiskowy konsensus odnośnie do tego, jakie czasopismo jest dobre, a jaki profesor mądry. Podziały są zbyt głębokie. Dlatego uważam, że w humanistyce i naukach społecznych ewaluacja generalnie nie ma sensu.
I tu sie zgadzamy ale ja rozszerze to na wszystkie dyscypliny. Pewnych rzeczy nie da sie naprawic bo nie sa zepsute tylko źle zaprojektowane. Musza iść na złom. To samo dotyczny idei i pomysłów organizacji panstwa i spoleczenstwa. Pewnie pisalem to kiedys ale powtorze. Za PRLu byla komisja ocenianiajaca piosenkarzy, takich estradowych. Kazdemu nadawano katygorie i od tego zalezaly jego stawki za koncerty. Bardzo dobry pomysl byl. Co nie? Legenda glosi ze kiedys Jackowski z Maanamu przyszedl na taka komisje i powiedzial gdzie go moga pocalowac. Ale aby tak zrobic to trzeba miec prawdziwy talent i osiagniecia. I tu jest pies pogrzebany. Jak wam teraz? Powiecie tak samo?
Ale jest wyjscie!
Prosty algorytm, oparty nie na publikacjach, lecz na liczbie zatrudnionych z doktoratem, habilitacją i tytułem profesorskim plus granty dla „empiryków... byłby lepszym „systemem” od tych wszystkich punktów,
Dzieki temu w takim USA, poniewaz nikt nie ma habiltacji ani belwedara wszystkie wydzialy (po znormalizowaniu do wielkosci) beda rowne co dowodzi wyzszosci demokracji amerykanskiej, przy jednoczesnym dowodzie na upadek jej nauki.
C.b.d.o
Postscriptum. A moze dodawac "+" na ilosc desek klozetowych na wydziale, co jak co, ale to wyznacza, jak doswiadczyl sam autor "potencjal habilitacyjny".