Dodaj do ulubionych

Kursy przygotowujące do...- chory system

18.03.10, 06:55
Wczoraj poszłam na zebranie informacyjne do jednego z liceów.
Większośc uczniów przyznała, że chodzą na kursy przygotowujące do
matury. To samo powiedzieli uczniowie innego liceum na targach
edukacyjnych.

Słyszę, że wielu gimnazjalistów chodzi na kursy przygotowujące do
egzaminów.

Mam wrażenie, że teraz korepetycje, kursy to nie jest ewentualny
dodatek do szkoły, ale równoległy i obowiązkowy świat edukacyjny.
Firmy "edukacyjne" powstają jak grzyby po deszczu , a uczeń nie
korzystające z ich usług ( a planujący studia) to gatunek
wymierający.

Kto nakręca tę machinę?


Obserwuj wątek
    • myszmusia Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 07:48
      dla mnei to jest totalna bzdura - tak byc nie powionno. NIe po to sie płaci za szkołe (za panstwowa tez wbrew pozorom "darmowosci" oświaty sie płaci) zeby chocdzic na kursy - przeceiz to jest prowadzone przez nauczycieli najczesciej - rożnego rodzaju szkoł czy uczelni ale nauczycieli. Dla mnie to jest nieetyczne - ze mozna nauczyc na kursach a nei mozna na lekcjach.
      MOi obydwoje rodzice sa (byli) nauczycielami - NIGDY nie dawali korepetycji a bardzo czesto siedzieli z uczniami "za bóg zapłac" zeby cos wytłumaczyc dodatkowo - z własnymi uczniami (a nie to co czeste - podsyłanie do kolegi/kolezanki na korepetycje , czy polecanie własnie jakistam kursów)
      • Gość: filga Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: 217.11.129.* 18.03.10, 08:36
        Ale problem jest bardziej złożony. Nie zawsze jest tak, że "szkoła
        nie uczy". Dość często uczniowie nie korzystają z oferty szkoły,
        lekcji, dodatkowych lekcji, konsultacji. Wolą zamiast tego lekcje
        prywatne. A i u części rodziców jest głęboko zakorzenione
        przekonanie, że na korepetycjach będzie lepiej. Słuchałam dzisiaj w
        radio wypowiedzi korepetytorów z matematyki. Twierdzili stanowczo,
        że szkoła nie jest w stanie dobrze przygotować do matury na poziomie
        rozszerzonym. Trzeba brać korepetycje. To co robi rodzic? Łatwo
        zgadnąć. Nie wiem, czemu bardziej wierzy się temu, co mówią media
        niż szkole.
        • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 09:39
          W klasie mojej corki w gimnazjum czesc dzieci chodzila na kursy juz od wrzesnia,
          nawet kilka razy w tygodniu! Z tej grupy najlepsi uczniowie zdali egzamin na
          poziomie klas dwujezycznych np. w Batorym,powyzej 90 pkt. Ale byli w niej takze
          tzw. slabi uczniowie - z wynikami jak na nie rewelacyjnymi- ok.80 pkt. Pozostala
          czesc klasy - tragedia;madre dzieciaki polegly na prostych zadaniach, bo
          zwyczajnie nie wycwiczyly sie w rozwiazywaniu testow.
          Moja corka dopiero w drugim semestrze zaczela chodzic na kurs z czesci
          mat.-przyr., a ze miala jeszcze final olimpiady (tydzien przed testem) - ten
          czas okazal sie za krotki, aby sie solidnie przygotowac. Z czesci "scislej"
          miala 35 punktow - przecietnie- ale jak twierdzi, co najmniej 10 pkt.zawdziecza
          kursowi.
          Do humanistycznej czesci podeszla "z marszu" - 45 pkt., troche zawiedziona, ale
          zal ma tylko do siebie,bo polonistka uczulala ja na pewne typy zadan,z ktorymi
          moze miec problemy.

          Slowem - mam wrazenie, ze w szkolach,w ktorych nauczyciele przygowtowuja uczniow
          do testow, nie sa potrzebne zadne kursy. Natomiast tam,gdzie jedynie
          "przerabiany jest program", kursy sa niezbedne.
          • joa66 Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 10:03
            "mam wrazenie, ze w szkolach,w ktorych nauczyciele przygowtowuja
            uczniow
            do testow, nie sa potrzebne zadne kursy. Natomiast tam,gdzie jedynie
            "przerabiany jest program", kursy sa niezbedne. "

            A wydawałoby się, że skoro za "przerabianie materiału" i za egzaminy
            odpowiedzialna jest jedna instytucja - MEN
            • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 11:05
              "A wydawałoby się, że skoro za "przerabianie materiału" i za egzaminy
              odpowiedzialna jest jedna instytucja - MEN "

              Tak by sie wydawalo. Ale doswiadczenie pokazuje, ze nawet przecietny uczen,jesli
              na kursach "potrzepie" troche testow - moze swietnie zdac egzamin gimnazjalny
              czy maturalny.
              Moj bardzo oczytany,ale niewybitny z polskiego syn, przed matura wymusil na
              mnie zakup brykow, bo jak sie gdzies dowiedzial, testy z polskiego ukladaja
              autorzy takich publikacji, wiec dobrze aby zapoznal sie z ich "mentalnoscia".
              Zdal swietnie, choc wynik z polskiego nie byl mu do niczego potrzebny. I bylo mu
              glupio wobec kolegow, przy ktorych nie smialby ust otworzyc w dyskusji o
              literaturze - a ktorzy mature napisali slabiej od niego,bo czytanie brykow
              "uwlaczalo ich godnosci".
            • nchyb Korea, Wietnam i tamte strony... 18.03.10, 11:24
              Tak skojarzyły mi się reportaże o edukacji w krajach Orientu.
              Edukacja (dobra edukacja) jest tam z z jednej strony trampoliną do
              kariery, a raczej odskocznią od wiejskiej biedy, z drugiej jednak
              strony, jest typowym obowiązkiem ucznia i to na najwyższym poziomie
              i najwyższym wysiłkiem.
              Szkoła nie wystarcza i wszyscy (WSZYSCY) uczniowie biorą dodatkowe
              korepetycje. Bo tylko tak mają szansę wykazać, że się angażują!
              Cóż, może powoli i my doganiamy Japonię ;-)
              • Gość: agatka_s Re: Korea, Wietnam i tamte strony... IP: *.aster.pl 18.03.10, 11:46
                A mnie to naprawde dziwi.

                Zrobiłam (ja 42-latka, prawie ćwierć wieku po maturze) kilka
                matur,np z WOS, z angielskiego, z polskiego i byłam zdumiona jak
                banalne i proste są one obecnie(nie wypowiadam się o maturach z
                przedmiotów ścisłych, bo tu bez bicia pewnie bym poległa, ale jakbym
                się pouczyła trochę to pewnie bym dała radę). Naprawde trzeba być
                osłem nie lada aby tych matur nie zdać (po jakimś tam porzygotowaniu
                do nich), ba!!! nie zdać dobrze. Pamiętam że stara (moja) matura to
                było naprawde COŚ, tylko że ja w klasie maturalnej to poprostu non
                stop się uczyłam-spotykaliśmy się w domach i się uczylismy
                (równolegle z nauką do egzaminów wstępnych, które akurat dla mnie
                były z zupełnie innych przedmiotów niż moja matura). Przed samą
                maturą pamiętam jak dziś siedziałysmy z koleżankami w Łazienkach i
                bite 8 godzin pytałysmy się nawzajem (wcześniej to wszystko trzeba
                było spiasć, bo nie było takich kompendiów wiedzy jak teraz). Te
                testy, które są publikowane naprawde nie są trudne i wydaje mi się
                że choć przy odrobinie chęci nie jest to jakiś problem, je zdać.

                Tak się zastanawiam czego uczą szkoły jeśli korepetycje są potrzebne
                nawet do tak banalnego egzaminu ? Jak ta młodzież dałaby sobie radę
                z matura która była 25 lat temu ?


                Może te korepetycje to tylko jakaś moda, a nie rzeczywista
                konieczność. Może bardziej chodzi o to że młodzież nie umie się
                zmobilizować sama, i te kursy i korepetycje to bardziej chodzi o to
                zeby jednak się przyłożyć, a nie o to aby nadrabiać braki. Myślę że
                to czasem też czyste sumienie rodziców. Zamiast siąść z dzieckiem i
                go przepytać (tak robiła moja mama, tak robie czasem ja), wygodniej
                dać dziecko na korki, albo na kursy.

                Mój syn do egzaminu gimnazjalnego został przeze mnie wyposażony w
                róznego rodzaju vademecum, rózne płyty z testami, jakieś wydania
                specjalnie pod egzamin gimnazjalny itp itd-jestem pewna że gdyby
                zechciał je "przerobić" w całości to naprawde da sobie radę, bo tam
                wszystko jest. Nie wiem tylko czy zechce, bo narazie nie przejawia
                żadnych chęci....No ale to nie jest powód żeby mu fundować kursy.
          • lodewijk Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 11:00
            To ja teraz juz wiem, dlaczego wyniki warszawskie tak bardzo odbiegaja w górę od
            reszty kraju. Zawsze zastanawiało mnie, czy to dzieci tam sa madrzejsze, czy
            nauczyciele genialni, a tu po prostu chodzi o nadrabianie pracy szkoły
            korepetycjami i kursami. Przyznam, że zdumiała mnie skala zjawiska. Ja znam
            pojedyncze przypadki osób korzystajacych z takich usług, na pewno gdzie indziej
            nie jest to normą. Ale rozumiem, że konkurencja do szkół wymusza takie
            zachowania. Mimo wszystko przerażające.
            • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 18:42
              odewijk napisał:

              > To ja teraz juz wiem, dlaczego wyniki warszawskie tak bardzo odbiegaja w górę o
              > d
              > reszty kraju. Zawsze zastanawiało mnie, czy to dzieci tam sa madrzejsze, czy
              > nauczyciele genialni, a tu po prostu chodzi o nadrabianie pracy szkoły
              > korepetycjami i kursami. Przyznam, że zdumiała mnie skala zjawiska. Ja znam
              > pojedyncze przypadki osób korzystajacych z takich usług, na pewno gdzie indziej
              > nie jest to normą. Ale rozumiem, że konkurencja do szkół wymusza takie
              > zachowania. Mimo wszystko przerażające.

              Hehe. A cos Ty myslal? Ze warszwskie dzieci glownie bawia sie w klubach a potem
              ot tak maja nalepsze w Polsce wyniki na maturach, bo sa genialne i maja
              genialnych nauczycieli?
              Nie, nawet jesli sa czasem genialne i czasem maja genialnych nauczycieli, a i
              zdarza im sie czasem isc do klubu - przede wszystkim haruja, i to od 1 wrzesnia
              1 klasy. A w 3 klasie dodatkowo biora korepetycje albo chodza na kursy, nie
              wszystkie,moj syn nie chodzil, a mature zdal swietnie - ale skala tego zjawiska
              w Warszawie jest ogromna.
      • claratrueba Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 11:51
        To jest parę spraw. Testy są proste, matura też ale skonstruowane po prostu
        głupio (nasza dawna dyskusja o liczbie więźniów więźniarce i parę podobnych).
        Moim zdaniem, pokazuja bardziej czy kto umie rozwiązywac taki specyficzny test
        lub "odkryc co jest w kluczu" niz jaką faktycznie ma wiedze i zdolność analizy.
        A nauczyciel ma nie tylko wytresować do zdawania testów a przekazać konkretna
        wiedzę, chocby na teście była równie przydatna jak rybie parasol. I jednego i
        drugiego zrobic porządnie nie zdoła w przeciętnej szkole. W 'nieprzeciętnej"
        mojego syna, program właściwie został zrealizowany z wiekszości przedmiotów do
        ferii, teraz trenują "pod testy". W innych szkołach, z uczniami których mam
        kontakt nie tylko daleko do zrealizowania programu (prawdopodobnie nie zdążą-
        niektórzy w pierwszym półroczu robili jeszcze II klasę) ale o żadnym ćwiczeniu
        do testów nie ma mowy. Kto ambitny- kursy, korepetycje.
        Druga sprawa to ogromne zróżnicowanie uczniów w ramach jednej klasy. Nie da sie
        skutecznie uczyć uczniów o bardzo różnym poziomie umysłowym i bardzo różnym
        poziomie ambicji. Nie da się jednocześnie uczyć pamięciowca i anlityka. A
        gimnazjalista sam na ogół nie jest w stanie wypracować sobie własnej skutecznej
        metody. Raczej sie zniechęci do przedmiotu jesli sposób nauczania nie uwzględnia
        jego predyspozycji.
        Sprawa trzecia, nieco bolesna. Wielu rodziców myli bezwarunkową miłość do
        dziecka z bezkrytycznym spojrzeniem na jego możliwości. Wiele dzieci
        korzystających z kursów czy korepetycji jest po prostu mało zdolnych a ambicja
        rodziców, nierzadko chęć pochwalenia sie dzieckiem w jakiej to jest ho,ho
        szkole, powoduje zasypywanie coraz to nowymi "dokształcaczami". Dziecko kuje, bo
        musi. Satysfakcja z tego żadna. Poczucie winy wielkie- "tyle pieniędzy na mnie
        wydali". Jaką samoocenę może mieć dziecko, ktoremu kolejne korepetycje i kursy
        nie pomogły jednak dostac sie do upragnionego przez rodziców liceum wole nie
        myśleć. A to może być niezwykle wartościowy młody człowiek- intelekt to nie jest
        jedyna wartość.
          • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 12:30
            "U mojego syna w szkole tzw fakultety są od września w 3 klasie, ale
            po pierwsze są dla chętnych, po drugie są co kilka dni z różnych
            przedmiotów na tzw "zerówkach" (czyli o 7 rano), albo po lekcjach,
            po trzecie są finansowane z Rady Rodziców. Czyli jest to absolutnie
            coś extra poza normalną nauką, jeśli ktoś czuje taką potrzebę."

            Agatko, ale szkola Twojego syna jest szkola wyjatkowa, gdzie ucza sie
            wyselekcjonowane dzieci pod opieka wysokwalifikowanych fachowcow.
            W klasie mojej corki byly dzieci,ktore swietnie zdaly egzaminy do Batorego,
            Zmichowskiej czy na Twarda, ona sama lezala w szpitalu w czasie egzaminu do
            szkol dwujezycznych; dziewczynki chcialy byc razem - bo blizej, bo chcialy byc
            razem, bo pani dyrektor obiecywala, ze w tej wyselekcjonowanej klasie stworzy
            zdolnym dziecom swietne warunki. Ale nie wywiazala sie ze swoich obietnic - i
            gdyby rodzice nie wzieli odpowiedzialnosci za losy swoich dzieci, wyladowalyby
            nie wiem gdzie. Moja corka wygrala konkurs,inne dziewczynki chodzily na kursy -
            wszystkie dostaly sie tam, gdzie chcialy, ale nie zawdzieczaja tego szkole,
            tylko sobie i swoim rodzicom, korepetytorom i nauczycielom z drogich kursow.
            • Gość: agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.aster.pl 18.03.10, 12:42
              Ja nie pisze o Reytanie żeby się chwalić, pisze żeby pokazać ze są
              różne dobre praktyki i np wiedząc o nich można podobnych rzeczy
              domagać się w "swoich" szkołach. Gdyby moje dziecko miało braki, to
              woalałabym aby chodziło na takie szkolne "douczki", niż gdybym miała
              mu fundować korepetycje. Myslę że taki system jest do skopiowania,
              tylko ktoś to musi zarganizować, jacyś nauczyciele muszą na te 7
              rano przyjść, i ktoś musi za to zapłacić. Ale jesli jest sprawna
              dyrekcja i fajni rodzice, to wszystko jest do załatwienia, i to tak
              aby normalne lekcje i uczniowie którzy nie potrzebują dodatkowych
              zajęć na tym nie ucierpiały.

              Fakultety z tego co wiem, były przede wszystkim dla dzieci z klas
              rejonowych, bo to głównie te klasy wypadają słabiej. Zobaczymy czy
              będą też w przyszłym roku, kiedy to będzie pierwszy
              rocznik "wyselekcjonowany" (swoją drogą też nie, że się chwalę !!!!,
              ale mój syn na próbnym, teraz w 2 klasie miał identyczne wyniki jak
              Twoja córka (prawie) tylko na odwrót 37 z human, a 44 z mat-przyr, i
              zostało to uznane przez nauczycieli za bardzo kiepski wynik (był
              jakoś w środku klasy) i mają się wziąć do roboty, ot taka
              ciekawostka).
              • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 12:59
                Agatko, ale gdybys zobaczyla jak wygladaja nauczucielki z bylego gimnazjum mojej
                corki (poza polonistka) - watpie, abys chciala, aby Twoj syn korzystal u nich z
                jakichkolwiek douczanek.

                Przypomina mi sie jak moj syn (po szkolach spolecznych) ogladal kiedys strajk
                ZNP w telewizji i nagle zbladl - o jezu, to sa nauczyciele?
                A moja corka - o co ci chodzi, ja mam z takimi osobnikami do czynienia na co
                dzien w swoim gimnazjum.
                Zgroza, ale nie dziwie sie sie, ze mozesz nie rozumiec o czym mowie, bo moja
                corka jest w tej chwili w szkole, gdzie nawet pani wozna jest osoba powszechnie
                szanowana z powodu wysokiej kultury osobistej i serdecznosci, ktora obdarowuje
                innych.
                • Gość: agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.aster.pl 18.03.10, 13:19
                  W Reytanie obecnie trwa zbiórka pieniędzy (zainicjowana przez
                  społeczność szkolną) dla wieloletniego pana woźnego, którego dziecko
                  zachorowało....

                  Nie no nie wiem o czym mówisz, przyznaje się, to znaczy wyobrażam to
                  sobie (bo np pamiętam swoja podstawówkę 40 lat temu), ale nigdy w
                  praktyce obecnej nie zetknęłam się z czymś takim. Mój syn był w 2
                  publicznych podstawówkach (niby ta sama, bo przeszedł z całą klasą i
                  nauczycielką do nowootwartej szkoły), w 1 szkole STO i teraz w
                  publicznym gimnazjum (wczesniej jeszcze w prywatnym przedszkolu
                  sióstr zakonnych). Wszędzie nauczyciele byli super. Poza jednym
                  przypadkiem katechetki-debilki (autentycznej), którą karnie
                  relegowano ze szkoły (niestety do innej :-( ) wszyscy nauczyciele
                  byli naprawde na poziomie i całkowicie angażujący się w to co robią,
                  nigdy nie miałam żadnej spornej sytuacji z nauczycielami (no moze
                  raz, gdy odmówiłam zapłaty za rozwaloną ścianę przez syna, bo
                  kwestionowałam jakość ściany którą 10 latek może opierając się
                  rozwalić).


                  Wczoraj czy przedwczoraj w TVN widziałam reportaż o tym jak rodzice
                  teraz decydują o posyłaniu 6-latków czy do zerówki, czy pierwszej
                  klasy, jak szkoły zabiegają, jak kokietują, jak są otwarci. Ja
                  zawsze wybierałam szkoły BARDZO DOKŁADNIE (czyli np odwiedzałam po
                  kilka kilkanaście szkół-stad moze te wybory były takie dobre) ale
                  nigdy nie spotykałam się z taka zyczliwoscią i taka otwartością
                  (były nawet szkoły gdzie konczyłam na rozmowie z ochroną, bo wejscie
                  było niemozliwe, "nielzia" i już). Bardzo zazdroszcze obecnym
                  rodzicom, wydaje mi się że mają łatwiej, myślę że polska edukacja
                  zmienia się i będzie się zmieniać-trzeba tylko egzekwować swoje
                  prawa.


              • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 13:13
                (swoją drogą też nie, że się chwalę !!!!,
                ale mój syn na próbnym, teraz w 2 klasie miał identyczne wyniki jak
                Twoja córka (prawie) tylko na odwrót 37 z human, a 44 z mat-przyr, i
                zostało to uznane przez nauczycieli za bardzo kiepski wynik (był
                jakoś w środku klasy) i mają się wziąć do roboty, ot taka
                ciekawostka)."

                Najwyzszy wynik w klasie mojej corki to 97 punktow. Dziewczynka,ktora pod koniec
                roku wygladala jakby czolg po niej przejechal. Rok chodzenia na kursy nie wiem
                ile razy w tygodniu,po dwoch latach straconych w beznadziejnym gimnazjum.
                • Gość: agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.aster.pl 18.03.10, 13:33
                  Nie wiem jaki był najwyższy wynik w klasie, pewnie dowiem się na
                  zebraniu.

                  Mój syn narazie poza zrobieniem kilku testów (i kilku matur, ale to
                  kompletnie dla zabawy), nie zrobił nic w kierunku egzaminów (już
                  bardziej w kierunku szóstek ze strategicznych przedmiotów, bo to
                  wydaje się praca bardziej długofalowa, bo akurat szóstek to
                  nauczyciele tak łatwo w Reytanie nie dają i trzeba nieźle
                  pokombinować i pokazać że się zasłużyło, i egzaminu do ewentualnej
                  klasy IB lub 2-jęz). Podejrzewam że w 3 klasie będzie tych testów
                  robił wiecej, i pewnie trochę się pouczy (w sensie "pokuje"-tak
                  pamięciowo) (mam nadzieję że książki co mu je kupiłam jednak
                  wykorzysta). W Reytanie średnia z klas 2-jęz jest co roku w
                  okolicach 90, więc mysle ze nie ma powodu aby i on takiego wyniku
                  nie mógł osiagnąć, poprostu ciut się przykładając (ale przyłożyć
                  trzeba się będzie, i on ma tego świadomość) w 3 klasie (przy czym 3
                  lata to on się naprawde uczy, nie obija się ani troche nawet ze
                  znienawidzonej biologii, a moze nawet przede wszystkim ;-).
                  Kompletnie nie widzę potrzeby żadnych dodatkowych lekcji, wręcz
                  odwrotnie w 3 klasie planujemy postawić na relaks i odpoczynek (zero
                  dodatkowych zajęć typu jezyki, tylko sport, wyjazdy) żeby przeżyć to
                  jak najmniej boleśnie.
          • tukata Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 13:14
            korepetycje, kursy -to jest jakieś chore zjawisko i faktycznie warto
            sobie zadać pytanie, kto to wszystko napędza. U mojej córki w szkole
            nikt z wyjątkiem jednej dość słabo uczącej się dziewczynki nie
            chodzi na żadne korepetycje. Gimnazjum jest świetne, wyniki są
            bardzo dobre, czyli szkoła jest w stanie przygotować do egzaminu,
            dzieci dostają sie do liceów tych co chcą. Dzieciaki wzajemnie sobie
            pomagają, jedno drugiemu jak trzeba coś tam wytłumaczy, w
            ostateczności nauczyciel potrafi zostać po lekcjach ( za darmo).
            Rozumiem, że szkoła jest społeczna, trochę mniejsze klasy (20-22
            uczniów), dzieci jakoś tam wyselekcjonowane, ale wasze dzieci też są
            bardzo dobre, a jednak posyłacie je na te kursy. Przecież średnio
            zdolne dziecko przerabiając te testy w domu jest w stanie się samo
            przygotować do egzaminu, więc po cholere napedzać tę machinę. Kiedyś
            ( za moich czasów) korepetycje brali uczniowie (nieliczni), którzy
            przygotowywali sie na ciężkie studia, typu medycyna. A dziś, to jest
            jakas moda, znam rodziców, którzy od I klasy szkoły podstawowej
            posyłają dzieci(dobrze uczące się, bez dysfunkcji) na dodatkowe
            lekcje. Przecież to jest chore. Pojawia się pytanie, co to znaczy
            dobra szkoła? Jeżeli wynik w rankingu nie jest zasługą szkoły, tylko
            korepetytorów, to cały ten system edukacji jest do d...py.
            • claratrueba Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 13:25
              wynik w rankingu nie jest zasługą szkoły, tylko
              > korepetytorów, to cały ten system edukacji jest do d...py.

              No bo jest.
              Nasz był lepszy.
              Jam tam mojego nigdzie nie posyłam, bo szkoła jest b. bobra, w klasie aktualnie
              18 uczniów. Korepetycje bierze szt. 2- rzeczywiście słabi jak na tę szkołę.
              Jeden "odstający" przeniósł się do państwowej żeby mieć przyzwoitą średnią.
              Dobrze zrobił- zmiana z 2,3 na 4,4 a matka ubolewa, że "teraz to on już się
              zupełnie nie uczy". Dziwisz się, że rodzice dzieci z tego gimnazjum szukaja
              korepetycji dla dzieci z dobrymi ocenami?
            • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 13:25
              U mojej córki w szkole
              > nikt z wyjątkiem jednej dość słabo uczącej się dziewczynki nie
              > chodzi na żadne korepetycje. Gimnazjum jest świetne, wyniki są
              > bardzo dobre, czyli szkoła jest w stanie przygotować do egzaminu,
              > dzieci dostają sie do liceów tych co chcą.

              Ale gimnazjum mojej corki nie bylo swietne. Moja corka w ciagu 3 lat miala
              chyba 3 nauczycieli od geografii, pani od biologii na lekcji czytala glownie
              podrecznik, fizyka-chemia to glownie kucie na pamiec i non stop karkowki z
              definicji i wzorow,pani od matematyki zostala zwolniona po 2 klasie po
              interwencjach w kuratorium rodzicow wszystkich klas,ktore uczyla....

              ale wasze dzieci też są
              > bardzo dobre, a jednak posyłacie je na te kursy.

              A co bys zrobila na moim miejscu? Ja i tak za pozno poslalam corke na kurs, w
              dodatku w tym samym czasie samodzielnie, bez jakiejkolwiek pomocy nauczyciela
              przygotowywala sie do olimpiady.

    • kmir Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 13:29
      W kwestii kursów przygotopwawczych do matury pragnę dorzucić kilka
      uwag:

      1. Często osobami korzystającymi z takich kursów są osoby, które
      chcą na maturze zdawać egzamin (szczególnie na poziomie
      rozszerzonym) z przedmiotu realizowanego na poziomie podstawowym.
      Bywa to czasami efektem zmiany zainteresowań (planowanego kierunku
      studiów), ale moim zdaniem częściej jest to efektem złego wyboru
      klasy. Jeżeli uczeń jest zainteresowany rozszerzaniem matematyki i
      fizyki trafi do klasy matematyczno-geograficznej to bardzo często
      juz w klasie I zakłąda, że w klasie maturalnej będzie chodził na
      kursy (korepetycje). Moim zdaniem jest to założenie błędne bo
      kilkadziesiąt godzin kursu czy nawet 100 godzin korepetycji nie
      zastąpi trzech lat intensywnej nauki w klasie o odpowiednim profilu
      i nastawieniu ucznió i nauczyciela.

      2. Bywa tak, że do klasy z rozszerzoną matematyką trafia osoba,
      która ma olbrzymie zaległości. Czasami część winy za powstanie tych
      zaległości spoczywa na szkole podstawowej i gimnazjum. Ale nie
      zmienia to sytuacji, że nie da się dobrze zdać matury bez
      nadrobienia tych zaległości. A w liceum już nie bardzo jest na to
      czas.

      3. Nie da się całego cieżaru przygotowań do matury "przerzucić" na
      szkołę. Nauczyciele zadają uczniom prace domowe, polecają
      powtórzenie okreśłonych zagadnień itp. Uczeń w liceum powinien być
      dojrzały do samodzielnej pracy. Niestety w wielu szkołąch nie
      wszyscy to potrafią.
      • claratrueba Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 13:44
        Generalnie zgoda.
        Ale:
        Uczeń w liceum powinien być
        > dojrzały do samodzielnej pracy. Niestety w wielu szkołąch nie
        > wszyscy to potrafią.
        Nie zawsze jest to wina ucznia, często- szkoły, niestety. Jeśli zupełnie dobry
        uczeń nie ma zadawanych prac domowych w dostatecznej ilości (a jedna rozprawka w
        semestrze dla ucznia chcącego zdawać język rozszerzony to nie jest dostatecznie,
        no ale te rozprawki trzeba sprawdzać, skomentować, dać zalecenia...) to do
        samodzielnej pracy nie dojrzewa. Idzie na korepetycje, gdzie "nadzorcy
        niewolników" będzie się chciało i te rozprawki sprawdzać i wskazywac sposoby
        poprawy, podręczniki czy materiały odpowiednie dla konkretnego ucznia.
      • tukata Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 18.03.10, 14:47
        3. Nie da się całego cieżaru przygotowań do matury "przerzucić" na
        > szkołę.

        A kto ma przygotować do matury, jak nie szkoła? Korepetytorzy? Poza
        tym czym innym są korepetycje tuż przed maturą, a czym innym
        korepetycje np. 5 przedmiotów trwające latami, a zaczynające się juz
        na początku edukacji. Tak samo szkoła powinna przygotować do
        sprawdzianu po 6 klasie czy po gimnazjum. Kiedyś mówiło sie, że na
        korepetycje to chodzą osoby, które nie radzą sobie z nauką, dziś
        chodzą wszyscy łacznie z tymi bardzo zdolnymi. Przecież to absurd. A
        poza tym są szkoły (chociażby przykład szkoły córki), że "da się"
        bez korepetycji. Czy to wina systemu czy nauczycieli? Czy to
        przypadkiem, nie jest tak, że właśnie szkoła chce przerzucić
        odpowiedzialność na rodziców. I tworzą nam sie szkoły popołudniowe
        (szara strefa nauczycieli korepetytorów, którzy w szkole nie moga
        nauczyć, a już po szkole mogą). To tak jak z nauczycielem, u którego
        z klasówek są same jedynki. To kto jest beznadziejny dzieci, czy
        nauczyciel, który nie potrafi nauczyć(wytłumaczyć)?
        • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 15:15
          tukata napisała:

          > 3. Nie da się całego cieżaru przygotowań do matury "przerzucić" na
          > > szkołę.
          >
          > A kto ma przygotować do matury, jak nie szkoła? Korepetytorzy?

          Na stronach wielu "firm edukacyjnych" mozna poczytac jak bardzo prestizowych
          maja wykladowcow - glownie z topowych warszawskich ogolniakow.Na stronach
          topowych ogolniakow z kolei mozna poczytac pytania uczniow - panie dyrektorze,co
          z nasza geografia, ile razy mamy powtarzac, ze pani profesor nie oddaje naszych
          prac juz od dwoch miesiecy? A prywatny kurs kosztuje u niej podobno 2 tys,...
            • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 21:41
              verdana napisała:

              > Czyli dyrektor jednego z najlepszych liceów deklaruje "Nie liczcie
              > na to, ze szkoła przygotuje do matury."
              > Nasuwa się pytanie zatem, czy osiągniecia uczniów tej szkoły sa
              > osiągnięciami szkoły... To nie jest to samo.
              >
              Gdyby moje dziecko przypadkiem znalazlo sie w Jezioranskim,po tej dyrektorskiej
              deklaracji - natychmiast zabralabym je z tej szkoly.
              Mam nadzieje, ze pani dyrektor szkoly, do ktorej chodzi moja corka,gdzie progi
              byly punktowe byly o kilkanscie punktow wyzsze niz do Jezioranskiego, ma
              odmienny poglad na kwestie odpowiedzialnosci szkoly za wyniki maturalne uczniow.
            • kmir Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 11:50
              verdana napisała:
              > Czyli dyrektor jednego z najlepszych liceów deklaruje "Nie liczcie
              > na to, ze szkoła przygotuje do matury."

              Moim zdaniem szkoła ponadgimnazjalna jest powołana do tego, aby
              stworzyć uczniowi warunki do przygotowania do matury. Nauczyciel nie
              jest w stanie nauczyć się za ucznia - może i powinien wskazywać mu
              zagadnienia do opanowania, wyjaśniać wątpliwości, tłumaczyć
              niezrozumiałe zagadnienia itd. Natomiast nie jest w stanie robić
              zadań,czytać lektur, uczyć się obcego języka itd za ucznia.

              > Nasuwa się pytanie zatem, czy osiągniecia uczniów tej szkoły sa
              > osiągnięciami szkoły... To nie jest to samo.

              Tak zwane "osiągnięcia szkoły" są zawsze przede wszystkim
              osiągnięciami ucznia (absolwenta). Jedyną zasługą szkoły jest
              zmobilizowanie ucznia i ukierunkowanie jego pracy i jak to czasem
              żartem mówię nie przeszkadzanie mu w rozwoju.
              Ile razy miałem okazję odbierać wyróżnienia w rankingu tyle razy
              mówiłem o zasługach uczniów i ich ciężkiej pracy.
      • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 22:00
        morekac napisała:

        > A może to chodzi i o to, że takie kursy nieco ułatwiają powtarzanie wiedzy?
        > Nieco systematyzują? Może niektórzy uczniowie bardziej mobilizują się do pracy?

        Moze tak. Ale dlaczego nie moga tego robic w szkole- na lekcjach?
        Albo dlaczego uczniowie musza czekac tygodniami az nauczyciele sprawdza im
        klasowki - bo sa "zarobieni" na platnych kursach?













        • claratrueba Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 08:06
          Nasuwa się pytanie zatem, czy osiągniecia uczniów tej szkoły sa
          osiągnięciami szkoły... To nie jest to samo.

          Tia, w jednym z liceów w moim mieści dyrekcja kiedys (tylko raz, pewnie nie
          podobały się wyniki) zrobiła anonimową ankietę dot. korepetycji. W mocno
          wyróżniających się klasach "korki" miało prawie 100%. U nauczycieli
          emerytowanych lub z innej szkoły, której uczniowie masowo brali korepetycje u
          nauczycieli emerytowanych lub z innej szkoły, której uczniowie itd. itd. I tak
          się to kręci.
          I będzie się kręcić. Nie ma co się łudzić- praca w szkole dla wielu nauczycieli
          to jest pensja, wakacje, prawo do urlopu i ZUS a zarobki realne to sa "korki" i
          kursy. Prace "państwową" stracić trudno, prywatną- łatwo- wystarczy nie miec
          wyników. Więc do której trzeba przyłożyć sie kosztem której?
      • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 22:20
        aster napisał(a):

        > Jednego nie rozumiem - po co wybierać "topowe" liceum z kosmicznym progiem
        > punktowym, jeśli potem i tak do matury się przygotowuje na kursach? I czy
        > rzeczywiście te kursy są niezbędne? To jakieś szaleństwo, moim zdaniem.

        Dobre pytanie, ale jesli juz dziecko ma te 'kosmiczna' liczbe punktow, to co z
        nim zrobic? Myslisz, ze nietopowa szkola to jakis luksus?

        "



      • tukata Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 09:57
        aster napisał(a):

        > Jednego nie rozumiem - po co wybierać "topowe" liceum z kosmicznym
        progiem
        > punktowym, jeśli potem i tak do matury się przygotowuje na
        kursach? I czy
        > rzeczywiście te kursy są niezbędne? To jakieś szaleństwo, moim
        zdaniem.
        No właśnie. Dobre pytanie. Szczególnie, że najwyższy próg punktowy
        nie jest równoznaczny z najwyższym wynikiem matury. Tak samo jak
        pozycja w rankingu nie jest odzwierciedleniem najlepszej matury.
        Zawsze myślałam, że dobra szkoła, to szkoła gdzie dzieci chodzą
        sporadycznie na korki czy jakieś tam kursy, bo właśnie szkoła uczy.
        I to na szkole spoczywa odpowiedzialność za przygotowanie do
        egzaminów. A jesli okazuje się, że większość dzieci chodzi się
        dokształcać, to dyrektor powinien bić się w piersi i zastanowić się,
        co zrobic, żeby to zmienić, a nie głośić, że to super, bo tak
        powinno być. Jestem mocno zawiedziona Panie Dyrektorze.
        • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 10:44
          A ja jak zwykle, będe miała inne zdanie i wezme w obronę Pana
          Dyrektora.

          Szkoła to może brać odpowiedzialność za naukę 6-latków, no może
          jeszcze za całą podstawówkę. Ale umówmy się od gimnazjum, to
          dzieciaki nie uczą się dlatego że tak mówi pani, albo dlatego że jak
          się nie nauczą to pani wstawi jedynkę. No to wystawi, i co mi
          zrobisz ? Jeśli licealista nie ma własnej motywacji i nie ma chęci
          przyłożenia się, to choćby nie wiem jak genialna szkoła była, to nie
          może wziąć odpowiedzialności że takiemu delikwentowi zapewni
          maturę. To nie nauczyciel odpowiada, to UCZEŃ, bo to jego matura i
          jego życie (taka parafraza niektórych z Was co tak zżymają się że
          rodzice pomagają!! cytuje: to jego szkoła nie moja-to szkoła ucznia,
          nie nauczyciela). Zaraz uczelnia, czy ktoś oczekuje od uczelni
          Wyższej że zapewni studentowi tytuł magistra, uczelnia stwarza
          warunki ale niczego nie zapewnia (poza Wyższymi Uczelniami gotowania
          na kuchenkach gazowych-ale to osobna kwestia...) ?

          Poza tym jest jeszcze jedna rzecz, jak napisałam że jak mój syn
          dostanie się do klasy bez rozszerzonej fizyki to chóralnie radzono
          mi aby zgłębiał fizykę na mieście (czyli de facto olał to co mu
          proponuje szkoła, a uczył się gdzie indziej)-dla wielu było to
          normalne i do zaakceptowania (dla mnie nie). No przepraszam, ale za
          takie sytuacje pan Dyrektor naprawde nie może ponosić
          odpowiedzialności. Szkoła to jest instytucja gdzie uczą się tysiace
          młodych ludzi i jeśli któryś robi głupoty, albo dokonuje złego
          wyboru to NA WŁASNĄ ODSPOWIEDZIALNOŚĆ, a nie na odpowiedzialność
          Pana Dyrektora. Oczywiście pan Dyrektor może starać się pomóc, może
          maksymalizować szanse, może wykazywać daleko idącą życzliwość,ale
          moim zdaniem to jest odpowiedzialność młodego człowieka i jeśli coś
          decyduje musi rozumieć konsekwencje. I tu bym stawiała na
          samodzielność i na branie odpowiedzialnośći, a nie pojmowała
          samodzielność i dojrzałość tym czy to dziecko czy jego mama wykona
          telefon do szkoły. Takie niby chcecie żeby Wasze dzieci były
          samodzielne, a oczekujecie że to Pan Dyrektor im zagwarantuje
          matury. Obłuda do kwadratu.
        • claratrueba celny strzał, tukato 19.03.10, 10:50
          O ile dotychczasowe wyjasnienia P. dyrektora generalnie są dośc przekonujące, o
          tyle w odniesieniu do topowych liceów- nie.
          1. Topowe zbieraja "best of the best of the best" i większość zdolnej, dojrzałej
          młodzieży dokonuje złego wyboru klas?
          2. W topowych znajduje się młodzież z zaległościami z podstawówki i gimnazjum?
          3. Topowe zbierają laureatów konkursów i ci nie potrafią pracować samodzielnie
          oraz punkty 1 i 2?

          też ciekawa jestem (ewentualnej) odpowiedzi.

          • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 11:01
            claratrueba napisała:

            > O ile dotychczasowe wyjasnienia P. dyrektora generalnie są dośc
            przekonujące, o
            > tyle w odniesieniu do topowych liceów- nie.
            > 1. Topowe zbieraja "best of the best of the best" i większość
            zdolnej, dojrzałe
            > j
            > młodzieży dokonuje złego wyboru klas?
            > 2. W topowych znajduje się młodzież z zaległościami z podstawówki
            i gimnazjum?
            > 3. Topowe zbierają laureatów konkursów i ci nie potrafią pracować
            samodzielnie
            > oraz punkty 1 i 2?
            >
            > też ciekawa jestem (ewentualnej) odpowiedzi.
            >
            Ja myśle że akurat Pan Dyrektor, to nie ma się z czego tłumaczyć.
            Proszę spojrzeć na wyniki matur tego Liceum i dosyć jednokierunkowe
            wybieranie studiów (UW+SGH)przez abiturientów, wyglada na to że
            akurat te ww kwestie kompletnie nie dotyczą szkoły Pana Dyrektora,
            bo to co pan Dyrektor oferuje (np na spotkaniach, albo piszac u nas)
            działa w praktyce. To czego Pan Dyrektor nie oferuje (np kierunk
            politechniczny, biologia) jest wiadome i jak widać wsród uczniów
            szkoły raczej nie ma tych błądzacych. Mnie się podoba to że Pan
            Dyrektor mówi o wielu sprawach konkretnie i otwarcie, i nie obiecuje
            czegoś czego obiecać nie może.
              • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 11:45
                Gość portalu: menodo napisał(a):

                > Agatko, a poczytalas moze forum Jezioranskiego?
                > Tam nie wypowiadaja sie uczniowie,ktorzy maja waty ze szkola nie
                przygotowuje
                > ich na ASP albo na medycyne.


                Nie, nie czytałam (aż tak nie jestem szkołą zainteresowana), ale
                jakie to są zarzuty ?, takie że szkoła nie uczy i uczniowie muszą
                uczyć się poza szkołą ? Może poprostu nie muszą się wcale douczać,
                tylko muszą trochę bardziej "przysiąść fałd" (jak to kiedyś w
                zamierzchłych czasach określano), zwyczajnie popracować
                samodzielnie. Nie każdy uczeń który narzeka na forum (swoją drogą
                to chyba odważne ze strony szkoły, że takie forum jest , i że można
                ponarzekac nie tylko po kątach) to od razu dowód na to że szkoła źle
                uczy, czy źle przygotowuje do matury (swoją drogą kiedyś maturę
                nazywano "świadectwem dojrzałosci", co to za dojrzałość którą ma
                zagwarantować Dyrektor i nauczyciele, dojrzałość Dyrekcji ???).

                Jeśli są to jakieś pretensje do konkretnych nauczycieli, to pewnie
                jest to całkiem normalne. Ja też w liceum złościłam się na wielu
                nauczycieli, i obrzucałam ich epitetami i miałam szereg pretensji-
                zresztą bardzo doniosłych i odczuwałam każdą rzecz jako
                niesprawiedliwość tego świata na skalę gnębienia czarnych w USA
                (szczególnie pewną pania od chemii), szkoda że wtedy nie bło takich
                form wyrażenia swojej frustracji jak teraz-ja kilka razy przyszłam
                do domu i rzucałam książkami krzycząc że na lekcje do tej ....więcej
                nie pójde-teraz mogłabym to napisać (i może ona by to przecytała ?).
                Niemniej mimo wszystko dziś z perspektywy czasu widzę żw szkoła była
                bardzo dobra, a przede wszystkim nauczyła mnie własnie
                samodzielności.

                Ja uważam że to co napisał pan dyrektor to prawda: Szkoła nie
                odpowiada
                za wyniki matur swoich uczniów. I chyba lepiej to
                uświadomić dzieciom wczesniej, niż obarczać winą za potencjalne
                niepowodzenia wszystkich świętych, tylko nie sibie.
                • kmir Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 11:54
                  agatka_s napisała:

                  > Ja uważam że to co napisał pan dyrektor to prawda: Szkoła nie
                  > odpowiada
                  za wyniki matur swoich uczniów. I chyba lepiej to
                  > uświadomić dzieciom wczesniej, niż obarczać winą za potencjalne
                  > niepowodzenia wszystkich świętych, tylko nie sibie.

                  Dziękuję
                  • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 12:13
                    agatka_s napisała:

                    > Ja uważam że to co napisał pan dyrektor to prawda: Szkoła nie
                    > odpowiada za wyniki matur swoich uczniów. I chyba lepiej to
                    > uświadomić dzieciom wczesniej, niż obarczać winą za potencjalne
                    > niepowodzenia wszystkich świętych, tylko nie sibie.

                    Dziękuję

                    Jezu, co za zenada. Wstyd i hanba.
                • jakw Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 17:28
                  agatka_s napisała:

                  >
                  > Ja uważam że to co napisał pan dyrektor to prawda: Szkoła nie
                  > odpowiada
                  za wyniki matur swoich uczniów. I chyba lepiej to
                  > uświadomić dzieciom wczesniej, niż obarczać winą za potencjalne
                  > niepowodzenia wszystkich świętych, tylko nie sibie.

                  To właściwie za co odpowiada szkoła?
                  • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 18:01
                    akw napisała:

                    > agatka_s napisała:
                    >
                    > >
                    > > Ja uważam że to co napisał pan dyrektor to prawda: Szkoła nie
                    > > odpowiada
                    za wyniki matur swoich uczniów. I chyba lepiej to
                    > > uświadomić dzieciom wczesniej, niż obarczać winą za potencjalne
                    > > niepowodzenia wszystkich świętych, tylko nie sibie.
                    >
                    > To właściwie za co odpowiada szkoła?"

                    Za to co Pan Dyrektor mowi a agatka popiera.
                    • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 18:39
                      Gość portalu: menodo napisał(a):

                      > akw napisała:
                      >
                      > > agatka_s napisała:
                      > >
                      > > >
                      > > > Ja uważam że to co napisał pan dyrektor to prawda: Szkoła
                      nie
                      > > > odpowiada
                      za wyniki matur swoich uczniów. I chyba lepiej to
                      > > > uświadomić dzieciom wczesniej, niż obarczać winą za potencjalne
                      > > > niepowodzenia wszystkich świętych, tylko nie sibie.
                      > >
                      > > To właściwie za co odpowiada szkoła?"
                      >
                      > Za to co Pan Dyrektor mowi a agatka popiera.

                      I znowu te wycieczki osobiste ? Czy ja cię menodo obrażam ? drwie
                      z Ciebie, atakuje personalnie ?

                      Szkoła odpowiada za stworzenie warunków aby uczniowie tę maturę jak
                      najlepiej zadali. Stworzenie warunków-to pojęcie bardzo pojemne od
                      logistyki, poprez zatrudnienie fachowców, realizację programu,
                      system oceny, motywowanie młodych ludzi do nauki, aż wreszcie
                      wychowywanie (też pojecie rzeka). Jednakże za ostateczny rezultat
                      Iksińskiego na maturze odpowiada on sam i tylko on. Jeśli mimo
                      stworzonych warunków nie zda matury, to konsekwencje tego nie
                      poniesie ani żaden nawet nie wiem jak empatyczny Dyrektor, ani żaden
                      nauczyciel-konsekwencje czyli odpowiedzialność poniesie sam uczeń i
                      jego najbliżsi (jeśli się poczują do współodczuwania tego
                      niepowodzenia, bo to też nie takie oczywiste, rodzice czasem mają to
                      gdzieś czy dziecko zda czy nie). Fajnie że są nauczyciele,
                      Dyrektorzy którzy deklarują że są odpowiedzialni za maturę ich
                      uczniów, tylko co to oznacza w praktyce ? To oni będą tą maturę
                      zdawać za rok, i nie dostaną się na studia jeśli uczniowi nie będzie
                      się chciało uczyć? Ja też mogę deklarować że czuje się
                      odpowiedzialna za to do jakiego liceum dostanie się mój syn za rok,
                      no czuje się jak CHOLERA (niektórzy uważają że nawewt może za
                      bardzo), ale to ja zdam za niego egzamin i zdobęde szóstki ??? To ja
                      nie dostanę się do żadnego liceum jak się nie postram ???

                      To nie chodzi o to że szkoła nie ma stanąć na rzęsach, aby uczeń
                      zdał maturę jak najlepiej-ma i chyba dobre szkoły to robią, starają
                      się każda w inny sposób, jedne lepiej inne gorzej. Ale jeśli sam
                      uczeń na rzęsach nie stanie, to nikt nawet nie wiem jak genialny,
                      doświadczony ze szkoły za niego tego nie zrobi. Na tym polega
                      odpowiedzialność za maturę i na tym polega to że nazywana ona kiedyś
                      była świadectwem dojrzałości.
                      • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 19:21
                        I znowu te wycieczki osobiste ? Czy ja cię menodo obrażam ? drwie
                        z Ciebie, atakuje personalnie ?"

                        Ja Cie nie atakuje agatko. Ja po prostu nie moge wyjsc ze zdumienia jak tak
                        inteligentna osoba jak Ty nie moze zrozumiec tego, co nie mniej inteligentne
                        osoby na tym forum zrozumialy juz dawno.

                        • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 19:22
                          Gość portalu: menodo napisał(a):

                          > I znowu te wycieczki osobiste ? Czy ja cię menodo obrażam ? drwie
                          > z Ciebie, atakuje personalnie ?"
                          >
                          > Ja Cie nie atakuje agatko. Ja po prostu nie moge wyjsc ze
                          zdumienia jak tak
                          > inteligentna osoba jak Ty nie moze zrozumiec tego, co nie mniej
                          inteligentne
                          > osoby na tym forum zrozumialy juz dawno.

                          tzn co?
                          • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 19:48

                            agatka_s napisała:

                            > Gość portalu: menodo napisał(a):
                            >
                            > > I znowu te wycieczki osobiste ? Czy ja cię menodo obrażam ? drwie
                            > > z Ciebie, atakuje personalnie ?"
                            > >
                            > > Ja Cie nie atakuje agatko. Ja po prostu nie moge wyjsc ze
                            > zdumienia jak tak
                            > > inteligentna osoba jak Ty nie moze zrozumiec tego, co nie mniej
                            > inteligentne
                            > > osoby na tym forum zrozumialy juz dawno.
                            >
                            > tzn co?

                            No to, ze Jezioranski nie jest dobra szkola po prostu.
                            • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 20:01
                              Gość portalu: menodo napisał(a):

                              >
                              > agatka_s napisała:
                              >
                              > > Gość portalu: menodo napisał(a):
                              > >
                              > > > I znowu te wycieczki osobiste ? Czy ja cię menodo obrażam ?
                              drwie
                              > > > z Ciebie, atakuje personalnie ?"
                              > > >
                              > > > Ja Cie nie atakuje agatko. Ja po prostu nie moge wyjsc ze
                              > > zdumienia jak tak
                              > > > inteligentna osoba jak Ty nie moze zrozumiec tego, co nie mniej
                              > > inteligentne
                              > > > osoby na tym forum zrozumialy juz dawno.
                              > >
                              > > tzn co?
                              >
                              > No to, ze Jezioranski nie jest dobra szkola po prostu.

                              Bo co ? Matury-super (mimo niskich progów na wejsciu), Dostawanie
                              się na studia-super, Jasny kierunek specjalizacji szkoły (SGH, UW) i
                              mówienie otwarcie kandydatom, że dla scisłowców to nie jest OK
                              szkoła, Pan Dyrektor nie owija w bawełne i od początku mówi że uczeń
                              Jeziorańskiego jak chce tu być tu musi pracować, i że jego wynik
                              zależy od niego samego (mnie ta filozofia bardzo odpowiada, jest
                              liberalno-protestancka), unikalny (inny niż gdzie indziej) system
                              doboru przedmiotów, dodatkowe lekcje np języki finansowane przez
                              rodziców, a dziś dowiedziałam się ze i matematyka dodatkowa dla tych
                              z brakami, bardzo zadowoleni uczniowie (w każdym razie Ci z którymi
                              ja rozmawiałam, z pierwszej klasy podczas spotkania). Absolwenci
                              dostają celujacy na obronach prac magisterskich mimo dwój w szkole i
                              absolwenci którzy według słów Twojego syna uwielbiają swoja szkołe.
                              Fatalny budynek-tu zgoda 100%-beznadziejnie słaby punkt szkoły.

                              No i Dyrektorem nie jest katechetka !!!!! ;-)

                              To są konkrety.


                              Jakie są konkrety, które przekonają mnie że szkoła jest zła ?
                              • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 20:25
                                agatka_s napisała:
                                >
                                >
                                > Jakie są konkrety, które przekonają mnie że szkoła jest zła ?


                                Zero wartosci. Kompletnie. Dla to wiocha totalna. Cos co oddala Polske od
                                reszty Europy na Kaukaz. Owszem, po takiej szkole mozna sprzedawac Polakom
                                mnostwo niepotrzebnych produktow. Trudniej juz konkurowac o przywodztwo w Unii
                                Europejskiej z kolegami, ktorzy wyniesli ze swoich szkol poczucie wlasnej
                                wartosci i wiare, a przede wszystkim potrzebe, ze moga zrobic cos dobrego dla
                                innych ludzi.
                                • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 20:39
                                  Gość portalu: menodo napisał(a):

                                  > agatka_s napisała:
                                  > >
                                  > >
                                  > > Jakie są konkrety, które przekonają mnie że szkoła jest zła ?
                                  >
                                  >
                                  > Zero wartosci. Kompletnie. Dla to wiocha totalna. Cos co oddala
                                  Polske od
                                  > reszty Europy na Kaukaz. Owszem, po takiej szkole mozna sprzedawac
                                  Polakom
                                  > mnostwo niepotrzebnych produktow. Trudniej juz konkurowac o
                                  przywodztwo w Unii
                                  > Europejskiej z kolegami, ktorzy wyniesli ze swoich szkol poczucie
                                  wlasnej
                                  > wartosci i wiare, a przede wszystkim potrzebe, ze moga zrobic cos
                                  dobrego dla
                                  > innych ludzi.

                                  Ojej....

                                  Ale sprowadzając znów to na ziemie, czyli do konkretów. Skąd wiesz
                                  że w szkole jest zero wartości ? Byłaś na spotkaniu w szkole,
                                  pytałaś Pana Dyrektora o wartości szkoły, rozmawiałas z uczniami o
                                  tych wartościach ?

                                  Ja póki co wiem , że jest napewno przez szkołę promowana jedna
                                  wartość "Twój los zależy tylko od Ciebie" czyli tzw "self-made-
                                  man". Taką samą wartość promowano i w Staszicu i tfu tfu Batorym-
                                  tam też dyrektorzy mówili otwarcie: "My dajemy wedkę, dajemy
                                  najlepsze w Warszawie warunki nauki, ale od Was zależy czy to
                                  wykorzystacie, ostrzegamy u nas trzeba pracować ostro". Myślę że z
                                  takim podejscim to akurat w Unii można sporo zdziałać, nie mówiąc o
                                  USA i Kanadzie (która rozumiem jest Ci bliska). Raczej o tak
                                  wychowanych absolwentów bym się nie martwiła, będą sięgać gdzie
                                  wzrok nie sięga...


                                  O innych wartościach promowanych w Jeziorańskim nic nie wiem, ale
                                  może zapytaj się pana Dyrektora, może jednak jakieś wartosci się tam
                                  promuje ?



                                  A jakie wartości promuje Czacki ? Bednarska ? (byłam tylko na
                                  Raszyńskiej, te wartości akurat tam promowane nie bardzo mi
                                  przypadły do gustu, filantropia i pochylanie sie nad biednymi za
                                  pieniadze rodziców)
                                  • verdana Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 21:16
                                    Ale twierdzenie "Twój los nalezy tylko od Ciebie" w dobrym liceum to
                                    a. nieprawda, b. hipokryzja, c. horror wychowawczy. Bowiem uczy
                                    mlodzież, ze kazdy, komu w zyciu się nie powiodło jest sam sobie
                                    winien, oraz ze oni nie sa nic winni nikomu. Brr....
                                    I mlodziez - wspierana finansowo przez rodziców, majaca wlasne
                                    pokoje, wakacje, kursy angielskiego za granicą wierzy, ze "wszystko
                                    zalezy tylko od nich" i ze wszystko zdobyli wlasną pracą? Jesli tak,
                                    to zgłupieja w szkole , zamiast zmądrzeć.
                                    Już wolę pochylanie się nad biednymi za pieniądze rodziców, niż nie
                                    zauwazanie, ze dzieki tym pieniądzom mozna "samemu wykuć swój los".
            • tukata Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 11:40
              Wybacz agatko, ale ja zakładam, że to topowych liceów idą
              wyselekcjonowane dzieci, jesli chodzi o naukę. Wybierają profil
              klasy, w którym czują sie najlepiej. Oczywiście zdarzają się
              wyjatki, które tuż przed maturą zmienią zdanie i wtedy musza zasuwać
              na dodatkowych kursach. Ale to sa wyjątki i o nich nie mówię. I
              mówiąc, że to szkoła powinna przygotować do egzaminu, to oczywistym
              dla mnie jest to, że uczeń chce przynajmniej tak samo jak szkoła ten
              egzamin dobrze zdać. Nie zakładam, że uczeń jest lejem, któremu
              wszystko wisi, bo po cholerę by na te kursy chodził. Jak sie nie
              chce uczyć, to i kursy mu nie pomogą. Chodzi, bo szkoła nie
              wystarczająco przygotowuje. Powtórzę raz jeszcze, w dobrej szkole
              dzieci nie potrzebują korepetycji. I jesli chodzą na te korepetycje
              nieliczni, to nie jest problem, ale jesli chodzi zdecydowana
              większość to jest to ogromny problem. I rozwiązania tego problemu
              powinien szukać dyrektor.
              • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 11:55
                A ja twierdzę że większość (poza naprawde nielicznymi przypadkami,
                gdie jest to koniecne) chodzi na korepetycje, bo to jest najmniejsza
                linia oporu i dla samych dzieciaków, i chyba PRZEDE WSZYSTKIM
                rodziców (bo to rodzice płacą). To jest takie same przenoszenie
                odpowiedzialnośći z siebie na innych, zatrudnie kogoś kto mi zapewni
                mature, to trochę podobne do zjawiska kupowania prezentacji
                maturalnych, kupowania prac itp-zamiast popracować samemu idzie się
                po najmniejszej lini oporu. Zamiast się wziąc do roboty, załatwia
                się sobie korki.

                Poza tym ja naprawde nie jestem przekonana że w dobrych szkołach
                korepetycje są masowe, moim zdaniem to mit (myślę że w gorszych
                szkołach, tak może być). Z tych dzieciaków, które ja znam, albo
                których rodziców znam (Twarda (gim), Batory, Poniatowski,
                Kochanowski,Reytan, Staszic) nikt na żadne korepetycje nie chodził i
                nie chodzi, ale to są dzieci które się uczą i zawsze uczyły,
                naprawde nie mają żadnych problemów w szkole. Owszem na zajęcia
                dodatkowe, nawet np z matematyki tak, ale nie na douczanie.
          • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 12:04
            O ile dotychczasowe wyjasnienia P. dyrektora generalnie są dośc przekonujące, o
            tyle w odniesieniu do topowych liceów- nie.
            1. Topowe zbieraja "best of the best of the best" i większość zdolnej, dojrzałej
            młodzieży dokonuje złego wyboru klas?
            2. W topowych znajduje się młodzież z zaległościami z podstawówki i gimnazjum?
            3. Topowe zbierają laureatów konkursów i ci nie potrafią pracować samodzielnie
            oraz punkty 1 i 2?

            też ciekawa jestem (ewentualnej) odpowiedzi.

            Jezioranski nie jest topowa szkola w sensie progow punktowych. Juz nie che mi
            sie tego mi sie tego sprawdzac, ale laureaci olimpiad, ktorzy sa krolami
            punktow, obdarowuja swoimi skarbami przede wszystkimi Czackiego i klasy IB w
            Koperniku i Batorym.
            • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 12:14
              Gość portalu: menodo napisał(a):

              > O ile dotychczasowe wyjasnienia P. dyrektora generalnie są dośc
              przekonujące, o
              > tyle w odniesieniu do topowych liceów- nie.
              > 1. Topowe zbieraja "best of the best of the best" i większość
              zdolnej, dojrzałe
              > j
              > młodzieży dokonuje złego wyboru klas?
              > 2. W topowych znajduje się młodzież z zaległościami z podstawówki
              i gimnazjum?
              > 3. Topowe zbierają laureatów konkursów i ci nie potrafią pracować
              samodzielnie
              > oraz punkty 1 i 2?
              >
              > też ciekawa jestem (ewentualnej) odpowiedzi.
              >
              > Jezioranski nie jest topowa szkola w sensie progow punktowych. Juz
              nie che mi
              > sie tego mi sie tego sprawdzac, ale laureaci olimpiad, ktorzy sa
              krolami
              > punktow, obdarowuja swoimi skarbami przede wszystkimi Czackiego i
              klasy IB w
              > Koperniku i Batorym.

              To tym bardziej chwała szkole że z "tak nędznego" materiału na
              wejściu, potrafi tyle "wycisnąć" na wyjściu....;-)

              A tak poważnie, progi naprawde o niczym nie świadczą, ani ilości
              punktów zdobyte w postępowaniu kwalif. Tak naprawde jedynie
              obiektywna część to są punkty z zadań testowych na egzaminie.
              Reszta poczynająć od oceny wypowiedzi pisemnej, przez zadania mat
              (bo je też mozna ocenić w zależnosci od "humoru" oceniającego),
              przez przede wszystkim OCENY (to chyba kazdy wie że sa szkoły które
              dają szóstki za nic, a są szkoły gdzie żeby mieć dwóje trzeba mieć
              powyżej 50% np, a na 5 99,9%), dokonania (była tu o tym mowa), a
              nawet konkursy (których ocena też bywa uznaniowa, i o ile
              zrozumiałam to czasem dochodzi do "sekowania" uczniów danej szkoły,
              która jest np w jakimś konflikcie z komisją konkursową, bo np
              ośmieliła się skrytykować poziom danego konkursu)-te 200 pkt do
              zdobycia nie jest tak samo do zdobycia dla wszystkich. To mit że w
              wysokoprogowych szkołach uczą się sami geniusze, tak naprawde uczeń
              który ma 170 punktów moze się DIAMETRALNIE róznić od innego z taką
              samą punktacją.
            • Gość: menodo do tukaty IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 12:28
              Bylo cos o tym, ze Twoja corka zachwycila sie na targach Jezioranskim.
              Hehe. " Nie idzie ta droga". Sa szkoly, ktore czuja sie odpowiedzialne za to,
              kogo przyszlo im wyksztalcic i podejmuja to wyzwanie z korzyscia dla dzieci, bez
              bolesnych nokautow, z wielkich dla nich szacunkiem. Moj syn, ktory na co dzien
              ma do czynienia z absolwentami Jezioranskiego, nie moze wyjsc ze zdumienia - jak
              wielkim kosztem mozna zdac tak dobrze zdac mature, a jednoczesnie byc dumnym ze
              swojej szkoly.
              • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 12:42
                Gość portalu: menodo napisał(a):

                > Bylo cos o tym, ze Twoja corka zachwycila sie na targach
                Jezioranskim.
                > Hehe. " Nie idzie ta droga". Sa szkoly, ktore czuja sie
                odpowiedzialne za to,
                > kogo przyszlo im wyksztalcic i podejmuja to wyzwanie z korzyscia
                dla dzieci, be
                > z
                > bolesnych nokautow, z wielkich dla nich szacunkiem. Moj syn, ktory
                na co dzien
                > ma do czynienia z absolwentami Jezioranskiego, nie moze wyjsc ze
                zdumienia - ja
                > k
                > wielkim kosztem mozna zdac tak dobrze zdac mature, a jednoczesnie
                byc dumnym ze
                > swojej szkoly.


                A możesz mi wyjaśnić na czym ta odpowiedzialność polega (poza
                deklaracjami że się czują odpowiedzialne) ?

                Jak te szkoły podejmują "te wyzwania" ?

                Jaki to "wielki koszt" jaki ponoszą uczniowie JNJ (jak dużo większy
                jest to koszt niż ponoszą np uczniowie Czackiego ? czym to
                mierzysz ?)
                • Gość: menodo Re: do tukaty IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 13:02
                  "Jaki to "wielki koszt" jaki ponoszą uczniowie JNJ (jak dużo większy
                  jest to koszt niż ponoszą np uczniowie Czackiego ? czym to
                  mierzysz ?)"

                  Ja na temat Czackiego,gdzie chodzi moje dziecko,chetnie wypowiem sie privie.
                  Niemniej, przeraza mnie pan dyr. Mirowski, zwlaszcza ze Jana Nowaka
                  Jezioranskiego znalam osobiscie, a nawet bylam z nim zaprzyjazniona.
                  • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 13:10
                    Gość portalu: menodo napisał(a):

                    > "Jaki to "wielki koszt" jaki ponoszą uczniowie JNJ (jak dużo
                    większy
                    > jest to koszt niż ponoszą np uczniowie Czackiego ? czym to
                    > mierzysz ?)"
                    >
                    > Ja na temat Czackiego,gdzie chodzi moje dziecko,chetnie wypowiem
                    sie privie.
                    > Niemniej, przeraza mnie pan dyr. Mirowski, zwlaszcza ze Jana Nowaka
                    > Jezioranskiego znalam osobiscie, a nawet bylam z nim
                    zaprzyjazniona.


                    ale czym konkretnie ??? abstrahujac od plotek "jedna mama, drugiej
                    mamie", wypowiedzi kilku niezadowolonych uczniów na forum, i jednego
                    artykułu w prasie (dla mnie osobiscie cała ta sprawa jest bardzo
                    niejednoznaczna).

                    Co konkretnie masz do zarzucenia panu Dyrektorowi ? że nie głaszcze
                    po głowie i nie mówi że spowoduje że kazdy zda mature. Nie mówi, bo
                    nie moze tego powiedzieć, ale jak widać każdy zdaje i to bardzo
                    dobrze.

                    Chętnie poznam zarzuty, ale MERYTORYCZNE i KONKRETNE, a nie stek
                    jakiś legend o wielkich kosztach. JAKICH ????
                    • Gość: menodo Re: do tukaty IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 14:02
                      agatka_s napisala:
                      Ale czym konkretnie ??? abstrahujac od plotek "jedna mama, drugiej
                      mamie", wypowiedzi kilku niezadowolonych uczniów na forum, i jednego
                      artykułu w prasie (dla mnie osobiscie cała ta sprawa jest bardzo
                      niejednoznaczna).

                      Co konkretnie masz do zarzucenia panu Dyrektorowi ? że nie głaszcze
                      po głowie i nie mówi że spowoduje że kazdy zda mature. Nie mówi, bo
                      nie moze tego powiedzieć, ale jak widać każdy zdaje i to bardzo
                      dobrze.

                      Chętnie poznam zarzuty, ale MERYTORYCZNE i KONKRETNE, a nie stek
                      jakiś legend o wielkich kosztach. JAKICH ???? "

                      Po co te pytania? Jestes wzorowa matka ucznia Jezioranskiego. Po co mam
                      rozwiewac Twoje watpliwosci?
                      • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 14:17
                        Gość portalu: menodo napisał(a):

                        > agatka_s napisala:
                        > Ale czym konkretnie ??? abstrahujac od plotek "jedna mama, drugiej
                        > mamie", wypowiedzi kilku niezadowolonych uczniów na forum, i
                        jednego
                        > artykułu w prasie (dla mnie osobiscie cała ta sprawa jest bardzo
                        > niejednoznaczna).
                        >
                        > Co konkretnie masz do zarzucenia panu Dyrektorowi ? że nie głaszcze
                        > po głowie i nie mówi że spowoduje że kazdy zda mature. Nie mówi, bo
                        > nie moze tego powiedzieć, ale jak widać każdy zdaje i to bardzo
                        > dobrze.
                        >
                        > Chętnie poznam zarzuty, ale MERYTORYCZNE i KONKRETNE, a nie stek
                        > jakiś legend o wielkich kosztach. JAKICH ???? "
                        >
                        > Po co te pytania? Jestes wzorowa matka ucznia Jezioranskiego. Po
                        co mam
                        > rozwiewac Twoje watpliwosci?

                        Po to, że jak się rzuca publicznie "zarzuty" (i to bardzo poważne
                        jak mniemam, skoro powołujesz się na pamięć o niezyjącym patronie,
                        sugerujesz chyba conajmniej nieetyczne zachowanie) to trzeba te
                        zarzuty po pierwsze sformułować konkretnie , po drugie uzasadnić.
                        Inaczej to pomówienia i to wredne.


                        Gwarantuje Ci, że jeśli ktoś będzie napadał na Bednarską albo
                        Czackiego bez żadnych konkretów ani merytorycznych zarzutów, to tak
                        samo będe bronić dobrego imienia tych szkół i ich Dyrektorów i
                        protestować przeciwko takim praktykom.

                        • Gość: menodo Re: do tukaty IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 14:36
                          "Gwarantuje Ci, że jeśli ktoś będzie napadał na Bednarską albo
                          Czackiego bez żadnych konkretów ani merytorycznych zarzutów, to tak
                          samo będe bronić dobrego imienia tych szkół i ich Dyrektorów i
                          protestować przeciwko takim praktykom. "

                          Na temat Bednarskiej,pogadaj sobie ze "znikomkiem" z sasiedniego watku.
                          Z pania dyrektor Czackiego nigdy nie zamienilam slowa, nie sadze, aby udzielala
                          sie na tym forum, bo jest zaharowana kobieta, dla ktorej mam wielki
                          szacunek.Wszystko, czego doswiadcza moje dziecko w Czackim jest jednak swiatem z
                          innej bajki niz to co, przedstawia dyr.Mirowski; stad moje glebokie zdumienie.
                          • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 14:55
                            Gość portalu: menodo napisał(a):

                            > "Gwarantuje Ci, że jeśli ktoś będzie napadał na Bednarską albo
                            > Czackiego bez żadnych konkretów ani merytorycznych zarzutów, to tak
                            > samo będe bronić dobrego imienia tych szkół i ich Dyrektorów i
                            > protestować przeciwko takim praktykom. "
                            >
                            > Na temat Bednarskiej,pogadaj sobie ze "znikomkiem" z sasiedniego
                            watku.
                            > Z pania dyrektor Czackiego nigdy nie zamienilam slowa, nie sadze,
                            aby udzielala
                            > sie na tym forum, bo jest zaharowana kobieta, dla ktorej mam wielki
                            > szacunek.Wszystko, czego doswiadcza moje dziecko w Czackim jest
                            jednak swiatem
                            > z
                            > innej bajki niz to co, przedstawia dyr.Mirowski; stad moje
                            glebokie zdumienie.

                            Menodo !! Błagam daj mi choć jeden przykład tego "świata z innej"
                            bajki !!! Ja naprawde chętnie się dowiem o dobrych praktykach w tej
                            szkole!!!! Słowo. Cokolwiek konkretnego co ma miejsce w Czackim co
                            przeciwstawisz temu koszmarowi z JNJ (tylko nie w sferze
                            deklaratywnej, tylko praktycznych działań). Co się np robi w
                            Czackim z uczniami którzy z gimnazjum przychodzą z ogromnymi
                            brakami ? Jak im się pomaga ? Jak szkoła bierze odpowiedzialność za
                            zdanie matury ?, na czym ta odpowiedzialność polega jak uczeń nie
                            zda ? Pani Dyrektor się podda do dymisji, pójdzie do Canossy jak
                            Iksiński nie będzie się uczył ?


                            Naprawdę chciałabym zrozumieć te kolosalne różnice.
                            • Gość: menodo Re: do tukaty IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 15:16
                              > Menodo !! Błagam daj mi choć jeden przykład tego "świata z innej"
                              > bajki !!! Ja naprawde chętnie się dowiem o dobrych praktykach w tej
                              > szkole!!!! Słowo. Cokolwiek konkretnego co ma miejsce w Czackim co
                              > przeciwstawisz temu koszmarowi z JNJ (tylko nie w sferze
                              > deklaratywnej, tylko praktycznych działań). Co się np robi w
                              > Czackim z uczniami którzy z gimnazjum przychodzą z ogromnymi
                              > brakami ? Jak im się pomaga ? Jak szkoła bierze odpowiedzialność za
                              > zdanie matury ?, na czym ta odpowiedzialność polega jak uczeń nie
                              > zda ? Pani Dyrektor się podda do dymisji, pójdzie do Canossy jak
                              > Iksiński nie będzie się uczył "

                              No przeciez juz podawalam taki przyklad- chlopca z mat.-inf,ktory dostal sie na
                              SGH. A i moja corka z klasy humanistycznej rozwaza SGH i nie sadze, aby szkola
                              zrobila jakies wielkie halo, jesli zdecyduje sie na rozszerona mature z
                              matematyki. Bedzie chodzila na dodatkowe zajecia z matematyki organizowane przez
                              szkole, po prostu.
                              • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 15:30
                                Gość portalu: menodo napisał(a):

                                > > Menodo !! Błagam daj mi choć jeden przykład tego "świata z innej"
                                > > bajki !!! Ja naprawde chętnie się dowiem o dobrych praktykach w
                                tej
                                > > szkole!!!! Słowo. Cokolwiek konkretnego co ma miejsce w Czackim
                                co
                                > > przeciwstawisz temu koszmarowi z JNJ (tylko nie w sferze
                                > > deklaratywnej, tylko praktycznych działań). Co się np robi w
                                > > Czackim z uczniami którzy z gimnazjum przychodzą z ogromnymi
                                > > brakami ? Jak im się pomaga ? Jak szkoła bierze odpowiedzialność
                                za
                                > > zdanie matury ?, na czym ta odpowiedzialność polega jak uczeń nie
                                > > zda ? Pani Dyrektor się podda do dymisji, pójdzie do Canossy jak
                                > > Iksiński nie będzie się uczył "
                                >
                                > No przeciez juz podawalam taki przyklad- chlopca z mat.-inf,ktory
                                dostal sie na
                                > SGH. A i moja corka z klasy humanistycznej rozwaza SGH i nie
                                sadze, aby szkola
                                > zrobila jakies wielkie halo, jesli zdecyduje sie na rozszerona
                                mature z
                                > matematyki. Bedzie chodzila na dodatkowe zajecia z matematyki
                                organizowane prze
                                > z
                                > szkole, po prostu.

                                Teraz zapytam absolutnie poważnie: jesteś pewna że to jest
                                logistycznie możliwe ???



                                Na wszystkich spotkaniach na których byłam (ponad 10 szkół, wydaje
                                mi się że tak samo też mówiono w Czackim, ale szczerze nie pamiętam
                                tak dokładnie), usłyszałam bardzo jasno: takie zmiany w 3 klasie to
                                tylko na własną rękę zainteresowanego. Szkoła nie ma możliwości, bo
                                zeby zrealizować program rozszerzony trzeba byłoby się "wrócić" do 1
                                klasy i chodzić na wszystkie zajęcia od początku. To nie jest
                                sprawa dodatkowych kilku lekcji, tylko realizacja zupełnie innych
                                programów, z innycc podręczników, wersja podstawowa to nie jest to
                                samo co rozszerzona tylko mniej intensywnie. Zajęcia dodatkowe są
                                przeznaczone dla tych z profilu rozszerzonego, ale one odwołują się
                                już do tego co się nauczyli, do znajomości zagadnień z programu
                                rozszerzonego, których w klasach nie-mat-fiz poprosstu się nie
                                porusza. Matematyka, fizyka-tu nie da się nauczyć czegoś bez
                                wczesniejszego opanowania podstaw.
                                Ja akurat bardzo się tą kwestią interesowałam bo mój syn jeszcze w
                                zeszłym roku był taki pomiędzy SGH, prawem a politechniką i
                                obawiałam się że może nie być wciąż przekonany. Niestety żadna ze
                                szkół nie dała mi złudzeń ąby zmiana profilu była możliwa-tylko na
                                właśną rękę. Właśnie JNJ był w tej kwestii najlepszy bo tu decyzja
                                jest trochę odłożona w czasie.


                                Jeśli córka naprawde myśli o zmianie to lepiej dowiedz się dokładnie
                                jak to jest możliwe, moim zdaniem nie jest (chyba że zgłebi program
                                rozszerzony sama, albo z jakimś nauczycielem).
                                • verdana Re: do tukaty 19.03.10, 18:44
                                  Trochę OT.
                                  Rozwaliło mnie zdanie "dowiedz się , czy to jest mozliwe" - w
                                  odniesieniu do spraw szkolnych już nie 16, ale 17-czy 18 latki...
                                  Agatko, czy nie sadzisz, ze dzieci kiedyś jednak dorastają i nie
                                  potrzebują już wsparcia mamusi?
                                  • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 19:02
                                    verdana napisała:

                                    > Trochę OT.
                                    > Rozwaliło mnie zdanie "dowiedz się , czy to jest mozliwe" - w
                                    > odniesieniu do spraw szkolnych już nie 16, ale 17-czy 18 latki...
                                    > Agatko, czy nie sadzisz, ze dzieci kiedyś jednak dorastają i nie
                                    > potrzebują już wsparcia mamusi?

                                    No przecież właśnie pisze, że to uczniowie muszą odpowiadać za swoją
                                    maturę.

                                    Ja niestety nie mam przyjemności dyskutować z córką menodo, gdybym
                                    miała to moze poradziłabym jej bezposrednio, zeby się dowiedziała.
                                    To zwyczajnie z życzliwości, tak samo jakbym radziła osobie dorosłej
                                    żeby sprawdziła czy danym autobusem napewno dojedzie tam gdzie chce.

                              • kmir Re: do tukaty 19.03.10, 15:32
                                Gość portalu: menodo napisał(a):
                                > A i moja corka z klasy humanistycznej rozwaza SGH i nie sadze, aby
                                szkola
                                > zrobila jakies wielkie halo, jesli zdecyduje sie na rozszerona
                                mature z
                                > matematyki. Bedzie chodzila na dodatkowe zajecia z matematyki
                                organizowane przez
                                > szkole, po prostu.

                                W LXVII LO też nie zrobimy wielkiego halo, jak ktoś chce zdawać na
                                maturze biologię, chemię czy fizykę mimo, że w maturalnej klasie nie
                                ma tych przedmiotów (takie przypadki trafiają się co jakiś czas).
                                Natomiast w przypadku analogicznym do Pani córki w LXVII LO moim
                                zdaniem jest lepiej - bo jest możliwe zmienienie grupy z jednego
                                przedmiotu (bez zmiany klasy). W przypadku matematyki byłoby to 6
                                godzin tygodniowo w grupie rozszerzonej nastawionej na przygotowanie
                                do matury rozszerzonej. (Domyślam się, że w swojej szkole córka poza
                                3-4 godzinami matematyki w klasie humanistycznej, a więc na poziomie
                                matury podstawowej może dodatkowo chodzić na zajęcia fakultatywne -
                                pewnie 2 godziny tygodniowo)
                            • verdana Re: do tukaty 19.03.10, 16:45
                              ja akurat znam kilku absolwentów Nowaka-Jeziorańskiego. dziewczyne z
                              dwóją na świadectwie z angielskiego, ktora w zeszłym tygodniu
                              obronila na anglistyce pracę na "celujacy" i zapropotnowano jej
                              doktorat (nie miała żadnej przerwy miedzy szkołą a studiami, czyli
                              angielski musiała równie dobrze znać w szkole, co na maturze...) i
                              córkę mojego przyjaciela, ktora ledwo zdawała z klasy do klasy, a
                              olimpiade zrobila "z palcem w nosie". To jeden zarzut.
                              Drugi - to fakt, ze szkoła nie czuje się odpowiedzialna za uczniów.
                              Matura - to ich sprawa. Po cóż w takim razie szkoła? Od szkoly
                              oczekuję, ze potrafi przygotować do matury zdolne i pracowite
                              dzieci, "elitę" jak twierdzi sam dyrektor. Czyli z gimnazjum braków
                              nie ma (w Czackim zresztą też nie...). A jeśli ktoreś dziecko z tak
                              wyselekcjonowanych ma kłopoty, to nie powinno się "nie brać
                              odpowiedzialnosci" - tylko przeciwnie - zainteresować się, cóż
                              takiego dzieje się z uczniem, ze ma problemy.
                              Hydraulik, lekarz, szewc - wszyscy biora odpowiedzialność za wynik
                              swojej pracy. Nauczyciele nie.
                              Po trzecie - sama obecność dyrektora szkoły na tym forum mnie
                              zniechęca. To utrudnia dyskusję i o tej szkole i o innych także,
                              sprawia tez wrazenie nachalnego marketingu.
                              Po czwarte - strona szkoły i lojalka podpisana przez uczniów, w
                              obronie nauczycieli, którzy zostali oskarzeni o niekompetencję
                              (zdaniem mojego kolegi, profesora - bardzo zresztą słusznie). Taka
                              lojalka to dla mnie przyklad jak nie nalezy wychowywać.
                              • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 18:57
                                yverdana napisała:

                                > ja akurat znam kilku absolwentów Nowaka-Jeziorańskiego. dziewczyne
                                z
                                > dwóją na świadectwie z angielskiego, ktora w zeszłym tygodniu
                                > obronila na anglistyce pracę na "celujacy" i zapropotnowano jej
                                > doktorat (nie miała żadnej przerwy miedzy szkołą a studiami, czyli
                                > angielski musiała równie dobrze znać w szkole, co na maturze...) i
                                > córkę mojego przyjaciela, ktora ledwo zdawała z klasy do klasy, a
                                > olimpiade zrobila "z palcem w nosie". To jeden zarzut.

                                Ale czego zarzut to jest konkretnie ? Ja miałam trójki w liceum, a
                                na studiach piatki od gory do dołu, ITS, stypendium i pracować
                                zaczełam na 3 roku od razu na cały etat. Moja mama oblała maturę,
                                potem ją zdała, dostała się na medycynę , zrobiła 2 specjalizackje,
                                i była przez 40 lat ordynatorem szpitala (a też miała same dwóje w
                                liceum ).
                                > Drugi - to fakt, ze szkoła nie czuje się odpowiedzialna za uczniów.

                                Szkoła czuje się chyba odpowiedzialna za uczniów (w każdym razie ja
                                nigdzie nie czytałam aby pan Dyrektor powiedział ze nie czuje się
                                odpowiedzialny za swoich uczniów). Szkoła (a konkretnie pan
                                Dyrektor) tylko mówi wprost-wynik Twojej matury zależy przede
                                wszystkim od Ciebie. My stworzymy Ci warunki, a co ty z nimi
                                zrobisz "your choice".

                                > Matura - to ich sprawa.

                                Nie matura to ich sprawa, tylko to jaki wynik z matury osiagną to
                                ich sprawa. Szkoła stworzy możliwie dobre warunki, a jak oni je
                                wykorzystają to ich sprawa. To jest moim zdaniem kolosalna
                                różnica. To tak jak z tą wędką i rybą.


                                Po cóż w takim razie szkoła? Od szkoly
                                > oczekuję, ze potrafi przygotować do matury zdolne i pracowite
                                > dzieci, "elitę" jak twierdzi sam dyrektor. Czyli z gimnazjum
                                braków
                                > nie ma (w Czackim zresztą też nie...). A jeśli ktoreś dziecko z
                                tak
                                > wyselekcjonowanych ma kłopoty, to nie powinno się "nie brać
                                > odpowiedzialnosci" - tylko przeciwnie - zainteresować się, cóż
                                > takiego dzieje się z uczniem, ze ma problemy.

                                Ale to (zainteresowanie, pomoc) chyba też powinni robić rodzice.
                                Jeśli uczeń ma problemy to należy mu pomóc, ale sama szkoła tego nie
                                zrobi, bo rzadko kiedy problemy dobrych uczniów pojawiaja się tak
                                nagle bez konkretnej przyczyny, często przyczyna tkwi w jakiś
                                wydarzeniach, np sytuacji w domu, rozwód, choroba itp. Ale to są
                                raczej jakieś jednostkowe sytuacje.
                                > Hydraulik, lekarz, szewc - wszyscy biora odpowiedzialność za wynik
                                > swojej pracy. Nauczyciele nie.

                                Nauczyciele chyba też. Wydaje mi się że cały system
                                sprawozdawczosci itp itd służy temu aby nauczycieli rozliczać.
                                Nigdy nie byłam nauczycielem, ale wydaje mi się że z rezultatów
                                pracy są rozliczani i to bardzo dokładnie, nie wiem tylko czy akurat
                                mierzy się to tym jaki wynik matury osiagnie Iksiński, chyba aż tak
                                trywialne to rozliczanie nie jest.
                                > Po trzecie - sama obecność dyrektora szkoły na tym forum mnie
                                > zniechęca. To utrudnia dyskusję i o tej szkole i o innych także,
                                > sprawia tez wrazenie nachalnego marketingu.



                                No ale to nie jest zarzut że pan Dyrektor tu pisze. Pan Dyrektor ma
                                prawo pisać, szczególnie że wiele razy udzielił bardzo cennych
                                (akurat nie dla mnie) rad osobom niezorientowanym.

                                > Po czwarte - strona szkoły i lojalka podpisana przez uczniów, w
                                > obronie nauczycieli, którzy zostali oskarzeni o niekompetencję
                                > (zdaniem mojego kolegi, profesora - bardzo zresztą słusznie).
                                Taka
                                > lojalka to dla mnie przyklad jak nie nalezy wychowywać.
                                >




                                Ale to Pan Dyrektor im kazał tę lojalke jak to nazywasz napisać ?
                                To co miał zabronić ? Jesus, to by było dopiero ze w JNJ jest
                                cenzura i Dyrektor zabrania Samorzadowi się wypowiedzieć.
                                No wtedy to już by chyba rozjechano i szkołe i pana Dyrektora.
                                • verdana Re: do tukaty 19.03.10, 21:57
                                  Agatko, pomysl proszę przez chwilę. Jesli dziewczyna z dwóją na
                                  świadectwie zdaje maturę z angielskiego tak, ze dostaje się bez
                                  problemow na anglistyke - to cos jest nie tak ze szkolnym systemem
                                  oceniania. To jest inna sytuacja niż oceny na studiach, ktore sa z
                                  zupełnie czego innego. Tu dwa razy oceniano szkolną wiedzę - i jakos
                                  dziwnie to wypadło.
                                  jesli chodzi o wynik matury, to nie jest prawdą, zę zalezy przede
                                  wszystkim od ucznia - w nie mniejszym stopniu w szkole, gdzie leniwi
                                  i niezdolnie się nie dostaną zależy od poziomu nauczycieli i tego,
                                  czego potrafią nauczyć. Warunki to za mało - tak naprawdę
                                  uczeń "wybrany" powinien nauczyć się w szkole do matury, a nie uczyć
                                  się do matury poniekad sam. Szkoła jak najbardziej ma pomoc uczniom
                                  z klopotami, choćby dlatego, ze spora część tych klopotów rodzi się
                                  właśnie w domu. Nie rodzice, a szkoła maja wspierać ucznia w nauce.
                                  Nie wpada Ci do głowy, ze rodzice mogą tego nie umieć, bo uklonczyli
                                  zawodówkę, albo i to nie? Z takich rodzin tez wywodza się bardzo
                                  zdolne dzieci. Problemy w domu miało (wg. ankiety) 65% moich
                                  uczniów - niemalo , prawda?
                                  Prawdziwy wychowawca widzac lojalkę, ma być może satysfakcję, ale
                                  ukrywa ją przed uczniami, omawia z nimi temat pt. "wolność
                                  wypowiedzi jest dobrem tak cennym, ze popieramy ją także u naszych
                                  wrogów", a nie umieszcza tąże na stronie szkoly.
                        • joa66 Re: do tukaty 19.03.10, 16:16
                          agatko - to ja przypomne, mimo wdziecznosci za wiele konkretbych
                          nodpowiedzi pana dyrektora.

                          W liceum lamano prawo (nie honorowano zwolnien lekarskich).

                          Pan Dyrektor NIGDY temu nie zaprzeczyl. Choc mial szanse.

                          Ja tez o tym pisalam. Ot, wybiorcz pamiec.

                          to nie sa plotki
                          • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 19:21
                            joa66 napisała:

                            > agatko - to ja przypomne, mimo wdziecznosci za wiele konkretbych
                            > nodpowiedzi pana dyrektora.
                            >
                            > W liceum lamano prawo (nie honorowano zwolnien lekarskich).
                            >
                            > Pan Dyrektor NIGDY temu nie zaprzeczyl. Choc mial szanse.
                            >
                            > Ja tez o tym pisalam. Ot, wybiorcz pamiec.
                            >
                            > to nie sa plotki


                            Joa, niestety już drugi raz o tym piszesz, a ja drugi raz musze
                            powiedzieć że zwyczajnie nie ma m na ten temat zadnej wiedzy.
                            Jeśli zostało prawo złamane, to źle i tak nie powinno być, ale ja
                            nic o tej sprawie nie wiem, więc trudno mi się ustosunkować. Ale
                            jako skrajna legalistka deklaruje potępienie dla wszelkich działań
                            niezgodnych z prawem jeśli są one udowodnione, a sprawca miał szansę
                            obrony.
                            • joa66 Re: do tukaty 19.03.10, 23:58
                              Wyszlam z zalozenia, ze skoro od tego zaczela sie awantura i Pan
                              dyrektor poddawal w watpliwosc wiarygodnosc zarowno artykulu jak i
                              zamieszanych wsprawe uczniow (plus rodzica), ale nigdy nie
                              skomentowal (ani w artykule ani na forum) faktu nie uznawania
                              zwolnien lekarskich, to jednak jest to prawda. Pan Dyrektor jest
                              obecny na forum , odpowiada rzeczowo na wiele naszych pytan, jednak
                              te jedna sprawe pozostawia bez komentarza.
                      • tukata Re: do tukaty 19.03.10, 14:28
                        > agatka_s napisala:
                        > Co konkretnie masz do zarzucenia panu Dyrektorowi ?
                        To, że zrzuca z siebie(szkoły) odpowiedzialność.
                        Jako uczeń chciałaby usłyszeć od dyrektora: jeżeli będziecie się
                        solidnie uczyć, to będziecie świetnie przygotowaani do matury i nie
                        będa wam potrzebne żadne korepetycje, kursy i cos tam jeszcze. Tylko
                        tyle. Nie wiem jaka jest skala tego zjawiska w Jeziorańskim czy w
                        Czackim, ale ogólnie w liceach(i gimnazjach)jest ogromna. I to jest
                        do zmiany. Trzeba sobie głośno powiedzieć, jeśli tak jest, to jest
                        źle. A nie opowiadać, że kursy, że braki, że trzeba uzupełniać
                        wiedzę i inne farmazony.
                        • agatka_s Re: do tukaty 19.03.10, 14:45
                          tukata napisała:

                          > > agatka_s napisala:
                          > > Co konkretnie masz do zarzucenia panu Dyrektorowi ?
                          > To, że zrzuca z siebie(szkoły) odpowiedzialność.

                          Nie zrzuca !! Mówi że zdanie matury to odpowiedzialność ucznia, a
                          nie szkoły. Twoim zdaniem jest na odwrót ? To szkoła odpowiada za
                          zadanie matury przez Iksińskiego ?

                          > Jako uczeń chciałaby usłyszeć od dyrektora: jeżeli będziecie się
                          > solidnie uczyć, to będziecie świetnie przygotowaani do matury i
                          nie
                          > będa wam potrzebne żadne korepetycje, kursy i cos tam jeszcze.
                          Tylko
                          > tyle.


                          No to przecież to Pan Dyrektor mówi !!! Mówi: musicie się solidnie
                          uczyć, bo to od waszej solidnej nauki zależy jak zdacie. Szkoła
                          stworzy Wam najlepsze warunki do nauki, ale jak to wykorzystacie to
                          WASZA SPRAWA i WASZA ODPOWIEDZIALNOŚĆ.




                          Nie wiem jaka jest skala tego zjawiska w Jeziorańskim

                          Pan Dyrektor napisał (a ja nie mam żadnych podstaw aby mu nie
                          wierzyć),że korepetycje w jegop szkole to margines-dotyczy tych
                          uczniów z zaległosciami z poprzednich szkół, oraz tych co dokonali
                          nie tego wyboru rozszerzeń co trzeba (im trzeba) i muszą przed
                          maturą nadganiać na własną ręke.


                          czy w
                          > Czackim, ale ogólnie w liceach(i gimnazjach)jest ogromna.

                          możliwe że jest ogromna, a możliwe ze nie jest. Ja żadnych danych
                          nie posidam, a z moich doswiadczeń wynika że to margoines, ale moim
                          zdaniem nawet jeśli to masowe zjawisko to dlatego że na to decyduja
                          się sami zaintersowani, a robia tak bo jest to najłatwiejsze i
                          wymaga najmniej wysiłku, wystarczy zapłacic i problem z głowy (już o
                          tym pisałam, nie będe powtarzać)



                          I to jest
                          > do zmiany. Trzeba sobie głośno powiedzieć, jeśli tak jest, to jest
                          > źle. A nie opowiadać, że kursy, że braki, że trzeba uzupełniać
                          > wiedzę i inne farmazony.


                          Ale Pan Dyrektor opowiada o kursach ? Pan Dyrektor o ile
                          zrozumiałam jest im przeciwny poza ewidentnie wyjatkowymi
                          przypadkami gdzie uczeń dla własnego dobra musi uzupełnić braki
                          (patrz wyżej).




                          Moim zdaniem lepiej apelować do rodziców, aby jeśli nie uważają
                          korepetycji za coś pozytywnego poprostu na nie dzieci nie posyłali.
              • tukata Re: do tukaty 19.03.10, 13:24
                Gość portalu: menodo napisał(a):

                > Bylo cos o tym, ze Twoja corka zachwycila sie na targach
                Jezioranskim.
                Tak, faktycznie bardzo jej sie podobała, ale po rozmowie z uczniami
                tej szkoły. Może gdyby rozmawiała z dyrektorem, jej zachwyt nie
                byłby już tak wielki.

                > Hehe. " Nie idzie ta droga".
                I znowu przekonuję się, że to nie jest właściwa droga. Spotkanie w
                dniu otwartym jeszcze przed nami. Pójdziemy popytamy uczniów, jak to
                jest z tymi kursami i korkami. Na szczęście mamy jeszcze rok.
            • kmir Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 12:35
              Gość portalu: menodo napisał(a):

              > 1. Topowe zbieraja "best of the best of the best" i większość
              > zdolnej, dojrzałej młodzieży dokonuje złego wyboru klas?

              Zdecydowanie nie można mówić o większości, ale całkiem sporo uczniów
              rozpoczynających naukę w dobrych liceach (także moim) ma wypaczony
              obraz własnych zdolności i możliwości. Wynika to z zawyżania ocen
              końcowych przez gimnazja.

              > 2. W topowych znajduje się młodzież z zaległościami z podstawówki
              i gimnazjum?

              TAK. Przykładowo w obecnych klasach I w LXVII LO ponad 20% uczniów
              ma niezaliczoną klasówkę z chemii z zadań na stężenie procentowe
              (klasówka była pod koniec grudnia, od tego czasu były już trzy
              terminy popraw). Podstawową przyczyną niezaliczenia jest brak
              umiejętności dotyczących przekształcania stosunkowo prostych wzorów
              matematycznych. Niestety są to zaległości z poprzednich etapów
              kształcenia. Problem jest poważny nie ze wzgledu na chemię (tutaj
              zadania rachunkowe nie są wcale najważniejsze), ale ze względu na
              pespektywę obowiązkowej matury z matematyki.
              Uprzedzając "pytania co szkoła robi..." wyjaśniam, że ponieważ fakt,
              że część uczniów ma kłopoty z matematyką nie jest dla nas
              zaskoczeniem (zjawisko występuje od lat) to zwiększyliśmy wymiar
              godzin matematyki w grupach podstawowych (o 2 godziny tygodniowo) na
              wszystkich poziomach (klasy I - III), pozostawiając uczniom prawo
              decyzji, czy chcą z tych dodatkowych godzin skorzystać.

              > 3. Topowe zbierają laureatów konkursów i ci nie potrafią pracować
              samodzielnie oraz punkty 1 i 2?

              Wśród laureatów konkursów są także tacy, którzy uczciwie przyznają,
              że wcale ich dany przedmiot nie interesuje w szczególnym stopniu,
              ale nauczyli się go, żeby bez problemu dostać się do liceum

              > Jezioranski nie jest topowa szkola w sensie progow punktowych.

              Tak jest od lat - wiem o tym. I tym bardziej się cieszę, że naszym
              absolwentom udaje się lepiej zdawać maturę niż ich kolegom ze szkół
              o wyższych progach.
              • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 12:48
                > Jezioranski nie jest topowa szkola w sensie progow punktowych.

                Tak jest od lat - wiem o tym. I tym bardziej się cieszę, że naszym
                absolwentom udaje się lepiej zdawać maturę niż ich kolegom ze szkół
                o wyższych progach."

                Jakie to ma znaczenie, czy na dany kierunek ktos sie dostal z piatym czy
                pietnastym wynikiem? Dla pozniejszego rozwoju mlodego czlowieka, o wiele wieksze
                znaczenia ma to,jakie ma poczucie wlasne wartosci, czy potrafi nawiazywac
                relacje miedzykudzkie, czy radzi sobie stresem, a przede wszystkim- czy jest
                szczesliwym czlowiekiem.

                • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 12:56
                  Gość portalu: menodo napisał(a):

                  > > Jezioranski nie jest topowa szkola w sensie progow punktowych.
                  >
                  > Tak jest od lat - wiem o tym. I tym bardziej się cieszę, że naszym
                  > absolwentom udaje się lepiej zdawać maturę niż ich kolegom ze szkół
                  > o wyższych progach."
                  >
                  > Jakie to ma znaczenie, czy na dany kierunek ktos sie dostal z
                  piatym czy
                  > pietnastym wynikiem? Dla pozniejszego rozwoju mlodego czlowieka, o
                  wiele wieksz
                  > e
                  > znaczenia ma to,jakie ma poczucie wlasne wartosci, czy potrafi
                  nawiazywac
                  > relacje miedzykudzkie, czy radzi sobie stresem, a przede wszystkim-
                  czy jest
                  > szczesliwym czlowiekiem.
                  >
                  Menodo, Ty chyba naprawde jesteś jakaś "zaślepiona" albo celowo
                  manipulujesz i jak nie możesz skrytykować za progi (niskie) to
                  krytykujesz za wyniki matutr (wysokie), przecież wynik matury nie
                  jest TYLKO po to żeby się dostać na studia. Wynik matury (sama
                  zresztą przywiązujesz do niego ogromną wagę, wypowiadałaś się wręcz
                  z pogardą o Reytanie, który ma moim zdaniem bardzo dobre wyniki, ty
                  twierdziłaś, że kiepskie, i twierdziłaś że wszystko poniżej wyników
                  maturalnych z pierwszej 10, to żenada...)świadczy o tym czego dany
                  człowiek się nauczył, co umie (już nie będę wchodzić w dyskusje na
                  ile matura jest obiektywna, ale załóżmy że jest). Jeśli szkoła mimo
                  nizszych progów ma pierwsze czy drugie wyniki matur, to nawet nie
                  wiem jak szkoły się nie lubi, trzeba przyznać że to zasługuje na
                  szacunek.

              • lodewijk Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 13:22
                Tu mnie Pan zastrzelił ta klasówka z chemii, bo wydawałoby się, że uczniowie,
                którzy z egzaminu gimnazjalnego mieli prawdopodobnie blisko max punktów i
                zapewne świetne oceny z matematyki (pomijam chemię, bo ta się pewnie nie liczy w
                punktacji), nie są w stanie obliczać procentów. Pytanie - jak ktoś z takimi
                brakami mógł sie prześlizgnąć przez (zapewne) topowe gimnazjum i uzyskać
                (zapewne) świetny wynik na egzaminie. Mnie, jako chemika, to zawsze zastanawia.
                No chyba że jest tak, że uczeń owszem, procenty umie liczyć, ale na matematyce,
                ale tego samego na chemii już nie umie. I to jest chyba jeszcze bardziej
                przerażające.
                • agatka_s Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 13:56
                  lodewijk napisał:

                  > Tu mnie Pan zastrzelił ta klasówka z chemii, bo wydawałoby się, że
                  uczniowie,
                  > którzy z egzaminu gimnazjalnego mieli prawdopodobnie blisko max
                  punktów i
                  > zapewne świetne oceny z matematyki (pomijam chemię, bo ta się
                  pewnie nie liczy
                  > w
                  > punktacji), nie są w stanie obliczać procentów. Pytanie - jak ktoś
                  z takimi
                  > brakami mógł sie prześlizgnąć przez (zapewne) topowe gimnazjum i
                  uzyskać
                  > (zapewne) świetny wynik na egzaminie. Mnie, jako chemika, to
                  zawsze zastanawia.
                  > No chyba że jest tak, że uczeń owszem, procenty umie liczyć, ale
                  na matematyce,
                  > ale tego samego na chemii już nie umie. I to jest chyba jeszcze
                  bardziej
                  > przerażające.

                  Nie wiem czy zaległości z poprzednich szkół, to taka obecna
                  specjalność. Kiedyś było tak samo.


                  Do dziś pamiętam że na pierwszej lekcji w liceum nasza chemiczka
                  zrobiła nam kartkówkę z wzorów soli (jak tam się te cyferki
                  stawia). Tylko jedna dziewczyna, na nas 30 dostała pozytywną ocenę,
                  bo ona te cholerne sole przerabiała w swojej podstwówce, reszta nie,
                  same dwóje. Za tydzień miała być poprawa tej pracy, nauczycielka
                  rzuciła tylko "jak nie umiecie to macie się nauczyć" i tyle. Całe
                  30osobowa klasa uczyła się od tej dziewczyny jak te wzory się
                  tworzy, siedzieliśmy u niej w mieszkaniu (swoją drogą nadal
                  podziwiam jej mamę za cierpliwość), a potem ćwiczyłam te sole nocą i
                  dniem.... Pamiętam do dziś, nawet pamiętam że dostałam 3 z dwoma i
                  była to najlepsza nagroda jaka mi się trafiła...


                  Jak byłam w Zamoyskim (już współcześnie) na spotkaniu to pani od
                  matematyki mówiła że różnice pomiędzy uczniami są dramatyczne, jako
                  przyklad podawała ze są kwiatki ze uczniowie nie znają wzorów
                  skróconego mnożenia, działań na procentach, ułamkach....To co zrobić
                  z takimi uczniami ? Kto ma z nimi nadrobić te zaległosci i kiedy ?
                  • Gość: menodo Re: celny strzał, tukato IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 14:18
                    agatka_s napisala:
                    Do dziś pamiętam że na pierwszej lekcji w liceum nasza chemiczka
                    > zrobiła nam kartkówkę z wzorów soli (jak tam się te cyferki
                    > stawia). Tylko jedna dziewczyna, na nas 30 dostała pozytywną ocenę,
                    > bo ona te cholerne sole przerabiała w swojej podstwówce, reszta nie,
                    > same dwóje. Za tydzień miała być poprawa tej pracy, nauczycielka
                    > rzuciła tylko "jak nie umiecie to macie się nauczyć" i tyle. Całe
                    > 30osobowa klasa uczyła się od tej dziewczyny jak te wzory się
                    > tworzy, siedzieliśmy u niej w mieszkaniu (swoją drogą nadal
                    > podziwiam jej mamę za cierpliwość), a potem ćwiczyłam te sole nocą i
                    > dniem.... Pamiętam do dziś, nawet pamiętam że dostałam 3 z dwoma i
                    > była to najlepsza nagroda jaka mi się trafiła..."

                    Jezu, na tym forum najwieksza inteliegencje jezykowa i odwage spoleczna zarazem
                    ma kkokos. Ja odpadam, nie potrafie skomentowac tej wypowiedzi. Dla mnie SZOK.

                    >
                  • kmir Re: celny strzał, tukato 19.03.10, 14:21
                    agatka_s napisała:
                    > Do dziś pamiętam że na pierwszej lekcji w liceum nasza chemiczka
                    > zrobiła nam kartkówkę z wzorów soli (jak tam się te cyferki
                    > stawia).

                    Zwracam uwagę, że klasówka, o której napisalem była z chemii, ale
                    uczniowie nie zaliczyli jej z powodu matematyki. I to o
                    nieznajomość matematyki chodzi ...

                    > Jak byłam w Zamoyskim (już współcześnie) na spotkaniu to pani od
                    > matematyki mówiła że różnice pomiędzy uczniami są dramatyczne,
                    jako
                    > przyklad podawała ze są kwiatki ze uczniowie nie znają wzorów
                    > skróconego mnożenia, działań na procentach, ułamkach.... To co
                    zrobić
                    > z takimi uczniami ? Kto ma z nimi nadrobić te zaległosci i kiedy ?

                    Bardzo trafna uwaga "uczniowie nie znają wzorów skróconego
                    mnożenia .. ". A powinni znać! Czyli muszą się nauczyć. Jak maja to
                    zrobić? Tak samo jak się uczą słowek z obcego języka, czyli na
                    pamięć.
                    Nauczyciel w liceum powinien jak najwcześniej wykryć te zaległości i
                    wskazać uczniowi książkę, z której może to uczeń uzupełnić
                    (przeważnie podręczik z gimnazjum), a następnie sprawdzić, czy efekt
                    jest zadawalający.
                    (Uwaga: nauczyciel w liceum nie ma możliwości realizowania na
                    lekcjach programu gimnazjum, bo wtedy nie zrealizuje obowiązującego
                    programu liceum)
        • kmir Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 12:12
          tukata napisała:
          > A jesli okazuje się, że większość dzieci chodzi się
          > dokształcać, to dyrektor powinien bić się w piersi i zastanowić
          się,
          > co zrobic, żeby to zmienić, a nie głośić, że to super, bo tak
          > powinno być. Jestem mocno zawiedziona Panie Dyrektorze.

          Uczniowie LXVII LO nie muszą się dokształcać poza szkołą - i
          zdecydowana większośc tego nie robi. I to właśnie jest super i tak
          powinno być :)
          Gdyby to dokształcanie poza szkołą decydowało o wynikach matury to
          nie rozumiem dlaczego akurat moja szkoła ma najwyższe w Warszawie
          wyniki z matury na poziomie rozszerzonym z następujących przedmiotów
          (dane z Perspektyw - dotyczą matury 2009):
          geografia (wskaźnik 1,44, średnia warszawska 61,83%)
          historia (wskaźnik 1,40, średnia warszawska 52,74%)
          język angielski (wskaźnik 1,18, średnia warszawska 77,67%)
          oraz jedne z najwyższych wskaźników z matematyki i wos-u.
          (podane wskaźniki są stosunkiem średniego wyniku egzaminu w LXVII LO
          do średniej "warszawskiej")
          • tukata Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 13:15
            Uczniowie LXVII LO nie muszą się dokształcać poza szkołą - i
            > zdecydowana większośc tego nie robi. I to właśnie jest super i tak
            > powinno być :)

            Jeśli to prawda to też uważam, że super

            > Gdyby to dokształcanie poza szkołą decydowało o wynikach matury to
            > nie rozumiem dlaczego akurat moja szkoła ma najwyższe w Warszawie
            > wyniki z matury na poziomie rozszerzonym
            Chyba wszyscy na tym forum przeanalizowali wyniki szkół wszelakich,
            ja również, nawet ze zrobieniem sobie tabelek, więc autopromocję
            zostawmy.
            A może na to dokształcanie poza szkołą ( w pańskiej szkole)jest
            jakis szczególny nacisk...
            • claratrueba Panie Dyrektorze 19.03.10, 14:19
              Uczniowie LXVII LO nie muszą się dokształcać poza szkołą - i
              > > zdecydowana większośc tego nie robi. I to właśnie jest super i tak
              > > powinno być :)

              Czy ma Pan na to dane? Bo dokładnie taka opinię wyrażał dyrektor jednego z
              liceów w moim mieście, forum lokalne zawrzało, zrobił ankietę i ..zonk - prawie
              100%.

              Gdyby to dokształcanie poza szkołą decydowało o wynikach matury to
              > > nie rozumiem dlaczego akurat moja szkoła ma najwyższe w Warszawie
              > > wyniki z matury na poziomie rozszerzonym
              Wystarczy by nauczyciel stawiali wysokie wymagania uczniom, a niekoniecznie, by
              dobrze wykładali. Włożą korepetytorzy. Znam takich sytuacji aż nadto.
              Nie kwestionuję, że LXVII LO może być rzeczywiście bardzo dobą szkołą. Szczerze
              gratuluję wyników. Ale ja znam sprawę dokładnie od drugiej strony- za to co ja i
              tacy jak robią ze swoimi uczniami prywatnie, nauczyciele i szkoły zbierają
              laury. I raczej o nas nie wiedzą, uczeń nie może się przecież przyznać do
              korepetycji otwarcie.
      • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 21:07
        Gość portalu: menodo napisał(a):

        > Agatko, wartosci to nie sa sprawy ktore trzeba sprowadzac na
        ziemie.
        > Z panem Mirowskim nie jest mi po drodze i ciesze sie, ze nasze
        drogi sie nie
        > krzyzuja. Blizej mi na Bednarska i do Czackiego, ale prosze
        zwolnij mnie z
        > obowiazku tlumaczenia sie - dlaczego.


        Aaaaaa no widzisz, to jest zuełnie inna rzecz. Ta szkoła nie musi
        Ci się podobać i ja to rozumiem. Ba !!! ona jest specyficzna (tyle
        że o tej specyfice mówi się otwarcie) i nawet nie ma prawa się
        podobać wszystkim. Mnie nie podobał się Czacki (dlaczego napisałam
        Ci myślę konkretnie, z częścią rzeczy nawet zgodziłas się), ale
        rozumiem że Tobie i Twojej córce podoba się bardzo. Nie obrażaj i
        nie oskarżaj człowieka, który kieruje jedną z najlepszych szkół w
        Warszawie (z ewidentnym sukcesem, tym bardziej że to szkoła bardzo
        młoda porównujac z takim Czackim, Batorym, Reytanem), tylko dlatego
        że coś o tej szkole, gdzieś słyszałaś, i że nie spodobały Ci się
        wypowiedzi pana Dyrektora (mogły nie spodobać, ale rozmawiajmy
        merytorycznie co Ci się nie spodobało, a nie oskarżajmy bez pokrycia
        i szafujmy autorytetem zmarłych żeby zasugerować że tam jakieś
        straszne rzeczy odchodzą-to było moim zdaniem wyjątkowo podłe.


        Dyskutujmy o szkołach, krytykujmy, postulujmy zmiany (np sama
        chętnie bym si e zaangażowała w walkę z systemem korepetycji, sama
        zresztą deklaruje że nigdy poza sytuacją jakiegoś nieszczęscia
        choroba itp, nie pośle dziecka na korepetycje, bo uważam je za chore
        i myślę że to my sami rodzice dajemy na to przyzwolenie)ale na
        argumenty merytoryczne a nie typu że Dyrektorka jest zakonnicą, a
        syn gdzieś tam słyszał że uczniowie szkoły X ponoszą ogromne koszty
        że szkoła ma dobrą pozycje.


        Szkoła JNJ, ani mnie ziębi ani grzeje. Pan Dyrektor ani mi brat ani
        swat. Ale nienawidzę jak ktoś szerzy uprzedzenia i pomówienia nie
        poparte żadnymi konkretami.
        • verdana Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 19.03.10, 21:18
          Ja mam poparte konkretami - znam szereg osób bardzo niezadowolonych,
          niebezpodstawnie z tej szkoly. Tylko tego nie chcesz zauwazyć.
          Konkretem jest również obecność dyrektora na forum, gdzie nie
          powinien być stroną, oraz wiernopoddańcze pismo uczniów,
          zamieszczone na stronie internetowej szkoły.
          • kkokos Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 20.03.10, 12:38
            erdana napisała:

            > Ja mam poparte konkretami - znam szereg osób bardzo niezadowolonych,
            > niebezpodstawnie z tej szkoly. Tylko tego nie chcesz zauwazyć.
            > Konkretem jest również obecność dyrektora na forum, gdzie nie
            > powinien być stroną, oraz wiernopoddańcze pismo uczniów,
            > zamieszczone na stronie internetowej szkoły.
            >

            nie rozumiem zarzutu co do obecności dyrektora na tym forum

            też mnie pan dyrektor w gruncie rzeczy ani grzębi, ani zieje, a szkoła tym
            bardziej (także dlatego, że pozostaje poza zasięgiem mojego syna) i nawet nie
            chce mi się dociekać, czy świetna jest, czy wręcz przeciwnie. ale:

            człowiek się ujawnił, wchodzi w merytoryczne dyskusje, a nie w lanie wody (jak
            np. niegdysiejszy ekspert tego forum), chyba raz tylko tej dyskusji nie podjął
            (usprawiedliwienia lekarskie).

            tak, oczywiście uprawia w ten sposób działania marketingowe, tym sprytniejsze,
            że połączone z doraźną pomocą zrozumienia zasad rekrutacji - która to pomoc paru
            osobom się przydało i pewnie jeszcze przyda. ja go rozumiem, uważam, że to w
            miarę czysty marketing, stosunkowo nienachalny, zupełnie inna klasa niż
            działania kretynki/kretyna od korepetycji, i nie widzę w tym nic szczególnie
            zdrożnego.

            że to ogranicza wolność dyskusji o jeziorańskim? to znaczy, że lepiej i
            uczciwiej by było, gdyby się dyrektor był nie ujawnił, podczytywał z cicha, a
            verdana zrelacjonowałaby tu wspomniane żale uczniów byłych i obecnych, bo nie
            miałaby świadomości(którą ma teraz), że kogoś może wkopać?
            pewności, ze nie czytają tego forum dyrektorzy/nauczyciele innych obgadywanych
            szkół nie ma (choć oczywiście nic nie wskazuje też, że czytają). paru
            nauczycieli całkiem anonimowo choćby w wątku o korepetycjach się wypowiedziało -
            być może są oni ze szkół, w które celują nasze dzieci. to ich też pogońmy?
            ale i nie zauważyłam, by obecność dyrektora, zwłaszcza w okresie po ukazaniu się
            pamiętnego artykułu, jakoś powstrzymywała wymianę opinii o szkole (i o tej sprawie).
            • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 13:54
              kkokos napisala:
              "ale i nie zauważyłam, by obecność dyrektora, zwłaszcza w okresie po ukazaniu się
              pamiętnego artykułu, jakoś powstrzymywała wymianę opinii o szkole (i o tej
              sprawie). "

              Mnie tez obecnosc dyrektora kompletnie nie przeszkadza, marketing uprawiany
              przez niego uwazam za uczciwy i w dobrym stylu.
              Przeszkadza mi natomiast to, ze np.dla Agatki Pan Dyrektor ma tu jakis specjalny
              status - nie wiem- ViP- a i w zwiazku z tym poucza innych jak maja z nim
              dyskutowac i na czym opierac swoje opinie.
              Ja na przyklad spotkalam sie z zarzutem, ze zachowalam sie PODLE, ze obrazam i
              atakuje PANA DYREKTORA - mimo ze nie napisalam niczego, co lamie zasady netykiety.
              Tymczasem w sasiednim watku znikomek nazwal dyrektora Bednarskiej "malym
              ksieciem chalturnikow" - i tam juz agatka nie interweniowala, nie zapytala co to
              sa "aferki z dzieciakami" itd.

              Slowem - mnie obecnosc pana Mirowskiego w niczym nie przeszkadza, to jest
              otwarte forum internetowe, a nie proszony obiad. Przeszkadza mi natomiast
              upominanie mnie, jak mam z panem Mirowskim dyskutowac albo czy jakis poglad
              wolno mi wyglosic czy nie, bo moze nie wypada....
              • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 20.03.10, 16:08
                Gość portalu: menodo napisał(a):

                > kkokos napisala:
                > "ale i nie zauważyłam, by obecność dyrektora, zwłaszcza w okresie
                po ukazaniu s
                > ię
                > pamiętnego artykułu, jakoś powstrzymywała wymianę opinii o szkole
                (i o tej
                > sprawie). "
                >
                > Mnie tez obecnosc dyrektora kompletnie nie przeszkadza, marketing
                uprawiany
                > przez niego uwazam za uczciwy i w dobrym stylu.
                > Przeszkadza mi natomiast to, ze np.dla Agatki Pan Dyrektor ma tu
                jakis specjaln
                > y
                > status - nie wiem- ViP- a i w zwiazku z tym poucza innych jak maja
                z nim
                > dyskutowac i na czym opierac swoje opinie.
                > Ja na przyklad spotkalam sie z zarzutem, ze zachowalam sie PODLE,
                ze obrazam i
                > atakuje PANA DYREKTORA - mimo ze nie napisalam niczego, co lamie
                zasady netykie
                > ty.
                > Tymczasem w sasiednim watku znikomek nazwal dyrektora
                Bednarskiej "malym
                > ksieciem chalturnikow" - i tam juz agatka nie interweniowala, nie
                zapytala co t
                > o
                > sa "aferki z dzieciakami" itd.
                >
                > Slowem - mnie obecnosc pana Mirowskiego w niczym nie przeszkadza,
                to jest
                > otwarte forum internetowe, a nie proszony obiad. Przeszkadza mi
                natomiast
                > upominanie mnie, jak mam z panem Mirowskim dyskutowac albo czy
                jakis poglad
                > wolno mi wyglosic czy nie, bo moze nie wypada....


                Podłym nazwałam powoływanie się przez Ciebie na zmarłego Jana
                Nowaka Jeziorańskiego, w kontekście insuowania jakiś strasznych
                rzeczy Panu Mirowskiemu. I to chyba bardziej podłym s tosunku do
                zmarłego niż samego Dyrektora.


                Niestety nie czytam wszystkich wątków i nie wiem o jakich aferkach z
                jakim znikomkiem piszesz, więc przepraszam ale nie mam możliwości
                się ustosunkować. Niemniej jeśli ktoś stosuje insynuacje a ja to
                przeczytam to będe nim tak samo przeciwna jak np wobec Dyrektor
                Batorego (która też mnie ani ziębi a ni grzeje), SŁOWO HARCERZA !!!
                • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.10, 17:22
                  "Podłym nazwałam powoływanie się przez Ciebie na zmarłego Jana
                  Nowaka Jeziorańskiego, w kontekście insuowania jakiś strasznych
                  rzeczy Panu Mirowskiemu. I to chyba bardziej podłym s tosunku do
                  zmarłego niż samego Dyrektora."

                  Nie widze niczego podlego w odwolywaniu sie do wartosci, ktore uosabia postac
                  patrona szkoly w dyskusji z dyrektorem tej szkoly.

                  Mozesz nie zrozumiec, co mialam na mysli, aczkolwiek nie bylo w tym zadnych
                  insynuacji ani osobistych wycieczek zwlaszcza.

                  Niemniej,musze przyznac, ze po przeczytaniu wypowiedzi dyr.Mirowskiego na tym
                  forum, nie dziwia mnie stosunkowo niskie progi do Jezioranskiego, mimo ze jest
                  to szkola "z pierwszej dwojki" warszawskiego rankingu. Dotychczas wydawalo mi
                  sie, ze to efekt "czarnego PR" jaki szkole zrobil artykul w wyborczej. Ale teraz
                  mysle, ze niekoniecznie. Po prostu - wielu mlodych ludzi oczekuje od liceum
                  czegos wiecej niz "skutecznego przygotowania" do matury. I nie sa to ludzie malo
                  ambitni, niesamodzielni a zwlaszcza "majacy powazne braki z gimnazjum lub nawet
                  z podstawowki".
                  Popatrz w tabelki z progami punktowymi, bo wiem, ze lubisz konktrety.
                  Z jakiegos powodu tlumy chetnych na UW czy SGH olimpijczykow nie podjaraly sie
                  faktem, ze moga chodzic do liceum, ktore najskuteczniej przygotowuje do
                  studiow na "prestizowych kierunkach".




                  • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 09:18
                    Gość portalu: menodo napisał(a):


                    > forum, nie dziwia mnie stosunkowo niskie progi do Jezioranskiego,
                    mimo ze jest
                    > to szkola "z pierwszej dwojki" warszawskiego rankingu. Dotychczas
                    wydawalo mi
                    > sie, ze to efekt "czarnego PR" jaki szkole zrobil artykul w
                    wyborczej. Ale tera
                    > z
                    > mysle, ze niekoniecznie. Po prostu - wielu mlodych ludzi oczekuje
                    od liceum
                    > czegos wiecej niz "skutecznego przygotowania" do matury. I nie sa
                    to ludzie mal
                    > o
                    > ambitni, niesamodzielni a zwlaszcza "majacy powazne braki z
                    gimnazjum lub nawe
                    > t
                    > z podstawowki".
                    > Popatrz w tabelki z progami punktowymi, bo wiem, ze lubisz
                    konktrety.
                    > Z jakiegos powodu tlumy chetnych na UW czy SGH olimpijczykow nie
                    podjaraly si
                    > e
                    > faktem, ze moga chodzic do liceum, ktore najskuteczniej
                    przygotowuje do
                    > studiow na "prestizowych kierunkach".
                    >
                    >
                    >
                    >

                    Progi średnie do klas human (bo najbardziej porównywalne do JNJ) w
                    2009:


                    Batory 165,5
                    Poniatowski 159
                    JNJ 170
                    Czacki ? nie wiem
                    Zamoyski 159
                    Reytan 166
                    Dąbrowski 158

                    Staszic (klasa mat-fiz, ale nie matex) 176



                    Naprawde nie uważam aby średni próg do Jeziorańskiego 170, był
                    zenująco niski....
                    • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 09:55
                      Prog do Jezioranskiego w zeszlym roku to 152,27.
                      Ale porownywalnymi klasami dla tej szkoly nie sa klasy humanistyczne, lecz
                      "spoleczne" - mat.hist.geo.wos. I do takich klas punktowanymi przedmiotami sa
                      zazwyczaj polski, matematyka,historia i geografia. W JNJ -polski, matematyka,
                      angielski i DO WYBORU historia lub geografia. (pomijam juz ze w Koperniku,
                      Czackim czy Batorym w gre wchodzi biologia). Slowem - niemal kazdy kandydat do
                      dobrych szkol w Warszawie ma 5 lub 6 z angielskiego. Jesli chce zalapac sie do
                      superszkoly gwarantujacej mu supermature i 2 super jezyki - po co startuje do
                      szkol slabszych i jeszcze zdaje dodatkowe egzaminy, i jeszcze stara sie o dobre
                      stopnie z przedmiotow, ktore w tej superszkole nie sa punktowane?

                      Dyskusja o obnizeniu progow do Jezioranskiego byla juz chyba na tym forum,a
                      takze na stronach tej szkoly.
                      Zwroc tez uwage, ze sa w niej wolne miejsca - w I i II klasie. Czy odeszli z
                      niej uczniowie z "potwornymi zaleglosciami z gimnazjum"?





                      www.egzaminy.edu.pl/component/option,com_schoolexams/task,progi/rok,2009/miejsce,1/Itemid,8/limit,25/limitstart,50/
                      • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 10:20
                        Odpowiednikiem minimum (choć dla mnie minimum, nie jest
                        miarodajne,wole średnią, albo nawet coś co się nazywa "wynikiem
                        topowym" w zestawieniu na stranach Biura Edukacji, ale tam są progi
                        po rekrutacjach usupełnijących, co już w ogóle zamazuje obraz,
                        minimum jest kompletnie przypadkowe, no ale niech bedzie...) 152 w
                        JNJ, jest np 157 w Batorym (klasa pol-his-wos). To taka ŻENUJĄCA
                        róznica ? 5 pkt ?

                        Ile było w Czackim ?

                        Nie wiem o co Ci chodzi naprawde i co chcesz udowodnić ?



                        Może Cię zaskoczę, ale mnie JNJ KOMPLETNIE SIĘ NIE PODOBA.

                        Mnie JNJ nie podoba się ale z merytorycznych powodów
                        (choć nie przeczę że subiektywnych, wynikających z preferencji
                        mojego dziecka):

                        -ścisła specjalizacja, nam akurat nie po drodze z tymi
                        specjalizacjami
                        -fatalne warunki lokalowe (to nie że ciasno, to poprostu brak w
                        miarę normalnych klas-już nawet w naszej społecznej podstawówce było
                        lepiej, a bardzo to było niewygodne)
                        -brak zajęć dodatkowych np zero ofert sportowej w ramach szkoły (w
                        Straszicu kajaki, Drużyna Harcerska jeżdząca po górach świata,
                        Reytan narty itp itd),
                        -zero oferty kulturowej obecnej nawet w tak ścisłym liceum jak
                        Staszic, typu festiwale filmowe, teatralne itp itd
                        -brak oferty typu wymiany, wycieczki (jest jeden wyjazd
                        integracyjny), projekty pozwalajace uczniom coś np poza Warszawa
                        zobaczyć itp
                        -brak współpracy z uczelniami (to akurat berziej dotyczy przedmiotów
                        ścisłych, ale Reytan np współpracuje z Wydziałem filozofii)
                        -konieczność opłaty za języki (ja akurat nie mam ochoty, bo w swoje
                        dziecko już inwestowałam wczesniej, nie widzę już takiej potrzeby).

                        I z tych MERYTORYCZNYCH powodów nie podoba mi się JNJ (jest też
                        kilka rzeczy które mi się podobają, głownie realizowanie przedmiotów
                        nie w klasach), ale rozumiem że komuś o innych priorytetach może się
                        bardzo podobać. Resztę poruszanych tu spraw, uważam za manipulacje,
                        pomówienia i zwyczajnie informacje nieprawdziwe (np to ze progi są
                        ŻENUJĄCO noiskie, nie SĄ !!!).


                        I tyle w tym temacie.
                        • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 11:47
                          Kurcze, ale ja mowie, ze odpowiednikiem dla Jezioranskiego sa klasy spoleczne, a
                          nie humanistyczne, wiec co mi pokazujesz humana z Batorego. Zobacz tam klase
                          mat- geo, a zwlaszcza dwujezyczna mat.-geo, gdzie dzieciaki musialy zdac egzamin
                          z angielskiego a do punktacji przedstawic historie ORAZ geografie.
                          W czackim wiesz przeciez jakie byly progi - nie wrabiaj mnie w role osoby, ktora
                          zajmuje sie piarem tej szkoly. Moja corka miala 165 pkt.nie dostalaby sie do
                          klasy spolecznej w swojej szkole, bo miala "tylko" 5 z geografii i "tylko" 80
                          pkt. z testu; zreszta w ogole jej na takiej klasie nie zalezalo. Do JNJ mialaby
                          o 13 pkt. "za duzo", a osoby ktore mialy 152 pkt. w jezioranskim nawet z szostka
                          z biologii nie zalapalyby sie na prog w jej klasie.
                          Wolalam, aby poszla sciezka IB,bo zwyczajnie nie przepadam za systemem polskiej
                          edukacji.
                          Zalapala sie do czackiego, chodzi, narzeka, bo nauka nie jest obecnie
                          najwazniejsza sprawa w jej zyciu:), ale w porownaniu z jej gimnazjum to przepasc
                          cywilizacyjna i na razie nie widze powodow, aby ja z tej szkoly zabierac. Zrobie
                          to, jesli uznam, ze dzieje jej sie tam krzywda, ale na razie docieraja do mnie
                          sygnaly wrecz przeciwne.

                          Wracajac do naszych baranow - probuje udowodnic Ci, ze progi do Jezioranskiego
                          SA relatywnie niskie, biorac pod uwage pozycje tej szkoly w rankingu wynikow
                          maturalnych. Ale nie docieraja do Ciebie moje argumenty, co mnie dziwi, bo
                          wydaje mi sie, ze jestes w stanie zrozumiec jak wazne w statystyce jest
                          porownywanie tych samych populacji.
                          A to juz uniemozliwia mozliwosc zaakceptowania wspolnej plaszczyzny dla
                          interpretacji tego zjawiska.

                          • Gość: agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.aster.pl 22.03.10, 12:39

                            nie wiem czemu koniecznie mat-geo, jeśli targetem Jeziorańskiego
                            obok SGH jest UW, wydział prawa ? ja bym jednak brała pod uwagę
                            klasy pol-hist-wos. No ale niech Ci będzie weźmy klase mat-geo w
                            Batorym. Tu progi zawierają też punkty z egzaminu wstępnego z
                            języka, bo to jest klasa dwujęzyczna, więc zupełnie nie są "tą samą
                            płaszczyzną". Robiłam kiedyś zabawę ile by ten próg wyniosł bez
                            tego egzaminu i wyszło że wtedy trzeba odjąc minimum 14 pkt (bo tyle
                            jest minimum z egzaminu mniej więcej), czyli jak by nie liczyć
                            wychodzi koło 150 pkt, nawet w klasie społecznej jak ty to
                            nazywasz. W Batorym też są przedmioty do wyboru, to akurat uważam
                            ze jest dobre, czemu kandydat nie może sobie wybrać tego w czym jest
                            dobry?

                            Przysięgam, że nie znam progów Czackiego z zeszłego roku SŁOWO
                            HARCERZA (tych z rekrutacji komputerowej, bo te po uzupełniajacej
                            mogę sobie sprawdzić, ale to nie są te miarodajne)!!!! naprawde nie
                            mam żadnych złych intencji ale poprostu Czacki mnie nie interesuje
                            jako szkoła potencjalnie dla mojego syna, stąd sobie tych progów nie
                            zapisałam.


                            Mnie naprawde ani Czacki ani JNJ kompletnie nie interesują, ani to
                            czy są to dobre czy nie szkoły. W obu byłam osobiście (ty chyba w
                            żadnej?) na spotkaniach dla kandydatów, obie MI (ale to MI !!!!)
                            zupełnie się nie spodobały. I mam to naprawde w nosie czy Czacki
                            jest lepszy, czy JNJ, czy Batory ? (który akurat jako szkoła mi się
                            podoba). Nawet konkurencja Czackiego ze Staszicem czy Reytanem
                            (który Ty uważasz za żenujaco beznadziejny) czyli szkołami które
                            interesują moje dziecko, kompletnie mnie nie obchodzi.


                            Mogę nawet napisać 100 razy: Czacki to najlepsza szkoła pod
                            słońcem !!!

                            Mnie intersuje aby szkoła była w porządku dla mojego syna, a może
                            tak być że inne szkoły są lepsze obiektywnie i mają wyższe progi i
                            lepsze matury, to akurat mnie kompletnie nie frustruje.

                            Protestuje natomiast przeciwko pisaniu źle o jakiejś szkole na
                            podstawie jakiś pojedyńczych przypadków (co mnie obchodzi że ktoś
                            miał dwóje z angielskiego,a potem szóstke ? w klasie mojego syna
                            jest dziewczynka która ma jedynki, no i co z tego ? może w liceum
                            będzie mieć same szóstki), albo jakiś niesprawdzonych historii
                            (artykuły prasowe nie zawsze są wzorem obiektywizmu), albo
                            manipulacji, albo nieprawdy lub półprawdy, jakiś sugestii.
                            Protestuje ze względów na moje wartości (chyba lubisz to
                            pojęcie), tak samo jak bym protestowała przeciwko mówieniu źle o
                            kimkolwiek bez oparcia w faktach.

                            Jak szkoła Ci się nie podoba to napisz dlaczego, ale konkretnie i na
                            podstawie sprawdzonych (choćby obecnością na spotkaniach dla
                            kandydatów) faktów, a nie sugeruj że tam niewiadomo co się dzieje bo
                            2 osoby odeszły i są wolne miejsca. Może odeszły bo np miały
                            wypadek, a może się przeniosły do innego miasta, a może narozrabiały
                            i zostały poproszone o zminę szkoły, a moze, a może, a moze.... A
                            może szkoła okazała się dla nich zbyt wymagająca (no cóż zdarza
                            się). Rzucasz też ot tak sobie, że progi są żenujaco niskie, a
                            wcale nie są (są trochę nizsze, ale bez przesady, tak samo jak
                            wyniki matur Reytana są żenujaco beznadziejne-w obu przypadkach
                            naprawde nie są), i co najważniejsze są mniej więcej takie same od
                            lat, co pokazuje w miarę stabilna pozycję szkoły, a nie jak Ty to
                            sugerujesz jakiś exodus i odwrócenie się od szkoły.


                            Naprawde nie chce już mi się o tym gadać. Proszę tylko o obiektywne
                            ocenianie szkół (WSZYSTKICH!!!) i ostrożne szafowanie epitetami
                            typu "żenujace", nawet jak się komuś nie podobają, a może tym
                            bardziej jeśli subiektywnie nie są to szkoły z naszej bajki.
                            Podobać się nie muszą, ale używajmy argumentów dlaczego się coś nie
                            podoba, a nie fantazji i tego co się komuś wydaje.
                            • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 13:09
                              > Naprawde nie chce już mi się o tym gadać. Proszę tylko o obiektywne
                              > ocenianie szkół (WSZYSTKICH!!!) i ostrożne szafowanie epitetami
                              > typu "żenujace", nawet jak się komuś nie podobają, a może tym
                              > bardziej jeśli subiektywnie nie są to szkoły z naszej bajki.
                              > Podobać się nie muszą, ale używajmy argumentów dlaczego się coś nie
                              > podoba, a nie fantazji i tego co się komuś wydaje. "

                              Ale Ty nie chcesz obiektywnie gadac. Po prostu nie przyjmujesz argumentow albo
                              interpretujesz je tak, by pasowaly do Twoich zalozen.Nawet punkty do
                              dwujezycznej klasy w Batorym zliczasz w sposob, ktory budzi moje wspolczucie.
                              Sorry, ale nie chce mi sie juz o tymgadac. Lepiej zapytaj pana Mirowskiego co
                              tam ze zwolnieniami lekarskimi w INJ i co slychac u jego Legii Cudzoziemskiej.
                              • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 13:29
                                Gość portalu: menodo napisał(a):

                                > > Naprawde nie chce już mi się o tym gadać. Proszę tylko o
                                obiektywne
                                > > ocenianie szkół (WSZYSTKICH!!!) i ostrożne szafowanie epitetami
                                > > typu "żenujace", nawet jak się komuś nie podobają, a może tym
                                > > bardziej jeśli subiektywnie nie są to szkoły z naszej bajki.
                                > > Podobać się nie muszą, ale używajmy argumentów dlaczego się coś
                                nie
                                > > podoba, a nie fantazji i tego co się komuś wydaje. "
                                >
                                > Ale Ty nie chcesz obiektywnie gadac. Po prostu nie przyjmujesz
                                argumentow albo
                                > interpretujesz je tak, by pasowaly do Twoich zalozen.Nawet punkty
                                do
                                > dwujezycznej klasy w Batorym zliczasz w sposob, ktory budzi moje
                                wspolczucie.

                                Ale co budzi Twoje współczucie ? W Staszicu próg do matex jest 500
                                (to dopiero może budzić frustracje, co tam 170 do Czackiego przy
                                500 w Staszicu ;-)), bo dodają punty z egzaminu mat, w Modrzewskim
                                próg jest ponad 200 bo dodają punkty z egzaminu (tu jest jakoś dużo
                                tych punktów z egzaminu), W Batorym do klas IB i dwujęzycznych progi
                                też są zawyżone o wynik egzaminu z ang (to wiem ze spotkania w
                                Batorym, a nie bo tak sobie wymyśliłam, tak samo jak i wyliczenie 14
                                punktów które wynikają z minimum % które pozwala egzamin z ang w
                                Batorym zaliczyć razy punkty które się zdobywa-czyli nikt poniżej 14
                                pkt z ang nie miał prawa dostać się do tych klas). To nie są
                                moje "obliczenia"tylko fakty i to fakty które podają dyrektorzy na
                                spotkaniach.


                                > Sorry, ale nie chce mi sie juz o tymgadac. Lepiej zapytaj pana
                                Mirowskiego co
                                > tam ze zwolnieniami lekarskimi w INJ i co slychac u jego Legii
                                Cudzoziemskiej.

                                Nie wiem o czym mówisz, znów coś sugerujesz, coś insynuujesz i
                                jeszcze na dodatek mnie samej (chyba mi się rykoszetem dostało za
                                niewinność. Chcesz jakoś udowodnić że jestem "po stronie" Dyr
                                Mirowskiego i chyba jestem już współwinna (przy najmniej go kryje).
                                Pewnie zaraz się okaze że jak tak samo za te wszystkie straszne
                                rzeczy w tym okropnym liceum odpowiadam....
                          • Gość: agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.aster.pl 22.03.10, 12:53
                            joa !!! Matko Święta, aleś nudna, ile razy mam Ci mówić, że ja nic o
                            tym nie wiem.

                            Ty mówisz, ze nie honorują, i to wszystko co na ten temat ja wiem.
                            Trochę za mało (nawet jeśli Cię lubie i wielu sprawach myślę tak
                            samo jak Ty !!!!) aby potępiać szkołę i Dyrektora i rzucać tu
                            kalumniami jakie bezprawie tam odchodzi.

                            Ja mogę powiedzieć że w Reytanie biją i gwałcą. No i co ? Potępisz
                            tu publicznie Dyrektora Szatkowskiego z Reytana ?

                            Teraz w klasie mojego syna mamy afere, i też w jakimś sensie chodzi
                            o nieobecność na lekcji. Są 3 strony konfliktu, 1 grupa uczniów,
                            2ga grupa uczniów i nauczyciel. Chyba będą rodzice którzy
                            usprawiedliwią nieobecność swoim dzieciom, choć ewidentnie skłamią
                            (ja mam dylemat, bo nie chce kłamać, ale tez nie chce aby moje
                            dziecko było jedyną ofiarą bezkompromisowości swojej matki), choć
                            dzieci de facto naprawde nie są winne (rodzice skłamią aby dzieci
                            nie poczuły się skrzywdzone za ewidentną niesprawiedliwość). Każdy
                            prezentuje inną wersję zdarzeń i wygląda na to że nam się w klasie
                            szykuje duży konflikt etyczny (w sumie najgorsze że o totalną bzdurę
                            niewartą tego co się szykuje). Szkoła to nie jest takie
                            jednoznaczne miejsce gdzie wszystko jest takie czarno-białe. Ja nie
                            mam odwagi ocenić tej naszej sytuacji, o której sporo wiem
                            oddziecka,od innych rodziców-ale nie potrafie jednoznacznie
                            powiedzieć kto zachowuje się nieetycznie i źle, skąd mam wobec tego
                            mieć odwagę oceniać sytuację o której nie wiem praktycznie nic.



                              • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 13:38
                                joa66 napisała:

                                > A dlaczego Twoim zdaniem dyrektor NIGDY temu nie zaprzeczył
                                chociaz
                                > miał tyle okazji?;)
                                >
                                > A jestem nudna, bo mnie bawi taka wybiórczość :)


                                Nie wiem czemu nie zaprzeczył (póki co to nie ma jeszcze takiego
                                obowiązku aby zaprzeczać pomówieniom). Może nie zaprzeczył, bo to
                                właśnie nie jest taka ewidentna sprawa i nie daje się jej
                                przedstawić w takich jednoznacznych kategoriach, a gdyby miał się do
                                niej odnosić to może wymagałoby przedstawienia wielu szczegółów,
                                kontekstu sytuacji, o których nie chce mówić (np żeby ochronić kogoś
                                dobra osobiste). Może sprawa jest w toku (np w prokuraturze ?) i
                                panu Dyrektorowi nie wolno się wypowiadać o sprawie? Może została
                                zawarta ugoda z zainteresowanymi, i warunkiem ugody jest niewracanie
                                do tej sprawy publicznie. Może uznał że nie będzie zaprzeczał, bo
                                nie będzie udawadniał, że nie jest wielbładem ? Nie wiem, powodów
                                moze być naprawde dużo.


                                Ale może jeśli to jest dla Ciebie tak ważne poprostu napisz do pana
                                Mirowskiego na jego mail.
                                • joa66 Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 13:47
                                  Nie jest to dla mnie ważna sprawa:)

                                  To po prostu zwykłe zaciekawienie światem - jak można byc ślepym na
                                  argumenty nie pasujące do tezy.


                                  Taaak, oczywiście. Na pewno to była umowa dżentelmeńska o
                                  milczeniu;).

                                  Plus lojalka, która dla niektórych lojalką nie jest
                                  ( www.sjp.pl/co/lojalka )...


                                  Ale faktycznie to dobry trening dla kasjerów z supermarketów lub
                                  pracowników niektórych korporacji - tam też nie respektują praw
                                  pracowniczych. (oczywiście dyrekcja różnych biedronek się nie
                                  wypowiada, bo nie ma zwyczaju dyskutowac z pomówieniami;) )

                                  Wiem, można i tak.
                                  • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 14:06
                                    joa66 napisała:

                                    > Nie jest to dla mnie ważna sprawa:)
                                    >
                                    > To po prostu zwykłe zaciekawienie światem - jak można byc ślepym
                                    na
                                    > argumenty nie pasujące do tezy.
                                    >
                                    >
                                    > Taaak, oczywiście. Na pewno to była umowa dżentelmeńska o
                                    > milczeniu;).
                                    >
                                    > Plus lojalka, która dla niektórych lojalką nie jest
                                    > ( www.sjp.pl/co/lojalka )...
                                    >
                                    >
                                    > Ale faktycznie to dobry trening dla kasjerów z supermarketów lub
                                    > pracowników niektórych korporacji - tam też nie respektują praw
                                    > pracowniczych. (oczywiście dyrekcja różnych biedronek się nie
                                    > wypowiada, bo nie ma zwyczaju dyskutowac z pomówieniami;) )


                                    To jest właśnie manipulacja, czystej wody. Skąd wiesz że
                                    jakiekolwiek prawa zostały w Jeziorańskim złamane ????

                                    > Wiem, można i tak.


                                    Matko. Ja nie mówie że tak było. Może jest tak że doszło do
                                    złamania prawa, a może nie. Może pan Dyrektor ma coś na sumieniu, a
                                    może nie. Ale ja tego poprostu nie wiem, i nie oskarże
                                    człowieka o coś o czym nie wiem.

                                    Nie znam się na lojalkach, ale lojalka to chyba coś co się pisze pod
                                    dyktando, albo zeby mieć z tego jakiś interes. Co sugerujesz ? Że
                                    Dyrektor kazał, czy że młodzież cxhciała się podlizać ? Nie mam
                                    ZADNEGO dowodu, aby przypuszczać że za tym pismem stał pan
                                    Dyrektor. Ty masz ? (No i tak samo: może to pan Dyrektor kazał to
                                    napisać i to pod groźbą obnizenia ocen, móze tak było. Ale ja nie
                                    oskarże o to pana Dyrektora bo nic o tym nie wiem). Nie mam też
                                    żadnej wiedzy na temat młodzieży która ten list napisała, ani tym
                                    bardziej pobudek jakimi się kierowała list ten pisząc (raczej śmiem
                                    twierdzić że były szlachetne).


                                    Uczeń liceum Reytana miesiac temu napisał na murze Kochanowskiego
                                    (te 2 licea konkurują ze sobą, jak widać czasem beznadziejnie
                                    głupio) bardzo niecenzuralny napis. Też zostało wydane oświadczenie
                                    ze strony społeczności Reytana, przepraszajace Kochanowskiego i
                                    obiecujace wykrycie sprawcy i ukaranie. Uczeń został znaleziony
                                    (sam się znalazł, bo się pochwalił tym w internecie) i ukarany. Też
                                    myslisz że to Dyrektor kazał przepraszać (sam przeprosił też) i
                                    zmobilizował uczniów do wykrycia sprawcy? Ja nie wiem czy kazał,
                                    ale mam nadzieję że młodzież czasem potrafi sama ocenić sytuację, i
                                    coś zrobić sama z siebie, a nie dlatego ze się im każe. Mam taką
                                    głęboką wiarę.
                                    • joa66 Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 14:10
                                      "Uczeń liceum Reytana miesiac temu napisał na murze Kochanowskiego
                                      (te 2 licea konkurują ze sobą, jak widać czasem beznadziejnie
                                      głupio) bardzo niecenzuralny napis. Też zostało wydane oświadczenie
                                      ze strony społeczności Reytana, przepraszajace Kochanowskiego i
                                      obiecujace wykrycie sprawcy i ukaranie. Uczeń został znaleziony
                                      (sam się znalazł, bo się pochwalił tym w internecie) i ukarany. Też
                                      myslisz że to Dyrektor kazał przepraszać (sam przeprosił też) i
                                      zmobilizował uczniów do wykrycia sprawcy? Ja nie wiem czy kazał,
                                      ale mam nadzieję że młodzież czasem potrafi sama ocenić sytuację, i
                                      coś zrobić sama z siebie, a nie dlatego ze się im każe. Mam taką
                                      głęboką wiarę. "

                                      Naprawdę widzisz podobieństwo między tymi sytuacjami?:)
                                      • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 14:28
                                        joa66 napisała:

                                        > "Uczeń liceum Reytana miesiac temu napisał na murze Kochanowskiego
                                        > (te 2 licea konkurują ze sobą, jak widać czasem beznadziejnie
                                        > głupio) bardzo niecenzuralny napis. Też zostało wydane
                                        oświadczenie
                                        > ze strony społeczności Reytana, przepraszajace Kochanowskiego i
                                        > obiecujace wykrycie sprawcy i ukaranie. Uczeń został znaleziony
                                        > (sam się znalazł, bo się pochwalił tym w internecie) i ukarany.
                                        Też
                                        > myslisz że to Dyrektor kazał przepraszać (sam przeprosił też) i
                                        > zmobilizował uczniów do wykrycia sprawcy? Ja nie wiem czy kazał,
                                        > ale mam nadzieję że młodzież czasem potrafi sama ocenić sytuację,
                                        i
                                        > coś zrobić sama z siebie, a nie dlatego ze się im każe. Mam taką
                                        > głęboką wiarę. "
                                        >
                                        > Naprawdę widzisz podobieństwo między tymi sytuacjami?:)

                                        Całą sprawę "z Alanem" znam tylko z artykułu. Nie jestem pewna czy
                                        artykuł był obiektywny (może był, ale moze nie jak to z artykułami
                                        bywa). Wierze , że uczniowie szkoły mimo wszystko mają większą
                                        wiedzę na temat tego co zaszło niż np osoby które w szkole nawet
                                        nigdy nie były, a ich (uczniów) oświadczenie było zgodne z ich
                                        sumieniem i najlepszym możliwie ogladem sytuacji (nie mam prawa
                                        myśleć że działali wbrew swojemu sumieniu).


                                        Myślę że gdyby się ktoś uparł (np gdyby rodzice sprawcy chcieli) to
                                        o sprawie w Reytanie też można by było napisać artykuł (bo np można
                                        byłoby spróbować udowodnić że chłopiec został kozłem ofiarnym bo
                                        Dyrektor chciał naprawić na gwałt stosunki z Kochanowskim i szybko
                                        znaleziono sprawce i zrobiono pokazówke) i potem wywodzić z tego
                                        jakieś wnioski i roztrząsać na forach, jaką to paskudną i niegodną
                                        patrona szkoła jest Reytan (swoją drogą Reytan już został pomówiony
                                        w zeszłym roku przez dziennikarzy, że to tu było fałszerstwo wycieku
                                        pytań, tylko dlatego że szkoła o którą chodziło też mieściła się na
                                        Wiktorskiej ulicy). Myslę że media mają wielką władzę i czasem z
                                        niej korzystają niezbyt etycznie, dlatego ja wolę sama sobie
                                        wyrabiać poglady bez ślepej wiary w to co mi nawet bardzo
                                        sympatyczne internautki które czytają gazety mówią....
                                          • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 18:14
                                            joa66 napisała:

                                            > Ja nie wyrobiłam sobie zdania na podstawie artykułu, tylko na
                                            > podstawie reakcji (jej braku )dyrektora tutaj na forum, tudzież na
                                            > podstawie lojalki na stronie, którą widziałam na własne oczy.


                                            Joa możesz mi znaleźć gdzie jest o tych zwolnieniach, o co chodzi
                                            tak naprawde z tymi zwolnieniami (ponieważ sama mam problem z
                                            usprawiedliwieniem, to tym bardziej się zainteresowałam tematem) i
                                            co takiego bulwersującego mówił pan Dyrektor ?

                                            Jedyny wątek o JNJ, to ten tutaj, ale mimo ze go przeczytałam nic o
                                            zwolnieniach tam nie ma:

                                            forum.gazeta.pl/forum/w,1129,93107567,,liceum_przy_Mokotowskiej.html?v=2


                                            Będe wdzięczna
                                            • joa66 Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 18:24
                                              wyborcza.pl/1,76842,6409094,Niewychowanie_obywatelskie.html
                                              "Na WOS jeszcze inaczej: za trzy nieobecności, nawet
                                              usprawiedliwione, ocena semestralna leci o cały stopień w dół.
                                              Minusy można też dostać za złą odpowiedź (na każdej lekcji każdy
                                              uczeń dostaje pytanie) albo za spóźnienie"

                                              "Alan był pierwszym, który odważył się powiedzieć głośno, że mu się
                                              system nie podoba.

                                              Petycja

                                              System na WOS nie jest zgodny z prawem oświatowym. Według
                                              rozporządzenia MEN z 30 kwietnia 2007 roku "W sprawie warunków i
                                              sposobu oceniania..." nieobecności mają wpływ na ocenę, ale tylko z
                                              zachowania. Albo w sytuacji, gdy uczeń opuści ponad połowę zajęć
                                              (nawet przez chorobę), można go nie klasyfikować. Czyli nie
                                              przepuścić do następnej klasy"


                                              Od tego się zaczęło. Ale dalsze dyskusje dotyczyły już tego co się
                                              działo potem.

                                              Nie podobała mi się początkowa reakcja dyrektora, który przesuwał
                                              środek cięzkości problemu na ojca ucznia, uciekając konsekwentnie od
                                              problemu, który spowodował całą sytuację.



                                              Nie podobało mi się dalsze rozegranie sytuacji, ale można uznac, że
                                              to moje osobiste upodobania. Natomiast zwolnienia to jest konkret.
                                              • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 18:47
                                                Nie, to to jest co innego, to nie jest bezprawne nieuwzględnianie
                                                PRZEZ PANA DYREKTORA zwolnień lekarskich jako usprawiedliwień (o
                                                którym cały czas piszesz). Bo usprawiedliwione obecności były
                                                (swoją drogą usprawiedliwia nieobecności chyba wychowawca, nie
                                                Dyrektor, ani nauczyciel). To był niezgodny z prawem (tak jak pisze
                                                petycja zresztą) system oceniania stosowany przez konkretną
                                                nauczycielkę. Rozumiem że reakcja była taka że owa nauczycielka
                                                system ten zmieniła, czyli przyznała że nie był prawidłowy. Dotąd
                                                wszystko chyba byłoby bez zarzutu, i postawa Alana i postawa
                                                nauczycielki, jak potrafiła przyznać się do błędu.


                                                Schody zaczęły się chyba rzeczywiście później.
                                                • joa66 Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 18:57
                                                  Aaaaa...... faktycznie! No tak to nie było nieuwzględnianie zwolnień
                                                  lekarskich przez dyrektora tylko niezgodny z prawem system oceniania
                                                  stosowany przez jedną nauczycielkę! Która potem szybko i bez
                                                  kłopotów wycofała się z niego!

                                                  No tak...teraz jest już uczciwie.
                                                  • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 19:11
                                                    No jest chyba uczciwe nazwać sytuację precyzyjnie.

                                                    Wierze, że Pan Dyrektor do momentu petycji, nie miał świadomości
                                                    systemu oceniania przez nauczycielkę. Chyba każdy nauczyciel ma
                                                    autonomie w tym względzie i chyba Dyrektor nie musi być świadomy
                                                    takich szczegółów, jak stawia sie stopnie na przedmiocie X. Tak mi
                                                    się wydaje. Oczywiście jako Dyrektor ponosi odpowiedzialność za to
                                                    co się w szkole dzieje, ale to jest tzw odpowiedzialność moralna
                                                    jako Dyrektor, a nie prawna za postępowanie konkretnego
                                                    nauczyciela. Jeśli coś było niezgodne z prawem, to postępowanie tej
                                                    nauczycielki, nie pana Dyrektora (a cały czas sugerowałaś że to pan
                                                    Dyrektor postąpił niezgodnie z prawem). To jest jednak moim zdaniem
                                                    różnica.

                                                    Może powinien donieść do prokuratury na nauczycielkę że złamała
                                                    prawo. Może prawnie to byłoby OK, ale moralnie właśnie chyba nie
                                                    bardzo, tak donosić na swojego pracownika (mnie to by nie bardzo się
                                                    podobało w każdym razie). Myślę że gdyba sprawa w tym momencie się
                                                    skończyła to wszystkim dałaby możliwość satysfakcji. Niestety o ile
                                                    pamiętam był i ciąg dalszy, dużo mniej optymistyczny.
                                                  • agatka_s do joa-Sprostowanie 23.03.10, 08:55
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Prawdę mówiąc mnie już ten problem nudzi, zafascynowało mnie tylko
                                                    > interpretacja słowa "uczciwość" i brak akceptacji dla braku
                                                    > uczciwości (temat o meldunkach) oraz stosunek do uczciwości w
                                                    > problemie z liceum JNJ.

                                                    Chciałam sprostować: jak pisałaś o bezprawnym nieuznaniu zwolnień
                                                    lekarskich przez Dyrektora, ja byłam przekonana ze to chodzi o jakąś
                                                    inną sprawę, polegająca na tym że pan Dyrektor (np podejrzewajac ze
                                                    zwolnienie lewe) nie usprawiedliwił komuś nieobecności, co np
                                                    doprowadziło do relegowania ze szkoły itp. Myśłałam że gdzieś o
                                                    takiej historii napisano, usłyszano, nie skojarzyłam że mówisz o
                                                    systemie oceniania nauczycielki Wos. Myślałam ze chodzi tu a jakiś
                                                    inny konflikt.

                                                    Stad moje wszelkie wypowiedzi (np czemu pan Dyrektor nie prostuje
                                                    itp) dotyczyły jakiejś hipotetycznej sprawy o której nic nie
                                                    wiedziłam (no bo nie mogłam wiedzieć , bo jej nie było). Dla mnie
                                                    sprawa z artykułu to tak jak napisałam bezprawny system oceniania,
                                                    nie bezprawne nieuwzględnianie zwolnień, stad pewnie to
                                                    niezrozumienie się.

                                                    A co do samego "systemu". Uważam to co stosowała pani Dybowska za
                                                    złe i niedopuszczalne. Nie tylko dlatego że nie zgodne z prawem (bo
                                                    jest ewidentnie, i tu nie ma żadnej dyskusji), ale:

                                                    -nieskuteczne-bo do młodzieży w tym wieku należy docierać inaczej
                                                    nie przez niskie uczucia typu strach. Idea z kóra się zgodziłam, a
                                                    którą prezentował pan Dyrektor: "Wynik matury zależy od samego
                                                    ucznia" jest moim zdaniem w sprzeczności z tym systemem, bo tu
                                                    właśnie nie pozwolono przejąć odpowiedzialności przez ucznia tylko
                                                    właśnie szkoła przejmowała odpowiedzialność tworząc system
                                                    opresyjny, który karał za coś na co uczeń de facto wpływu nie ma.
                                                    Gdyby stawiano wysoką poprzeczkę i rozliczano z wiedzy, nawet bardzo
                                                    ostro-OK, zgoda, ale karanie za nieobecności to już moim zdaniem
                                                    terror, który niczego pożytecznego nie przynosi.

                                                    -niebezpieczna-jako matka nie chaciłabym aby moje dziecko w poczuciu
                                                    strachu szło na lekcje z gorączką. Poprostu uważam to za stwarzanie
                                                    ryzyka dla jego zdrowia i bezpieczeństwa (no bo jakby mu się
                                                    pogorszyło nagle ?). Ja rozumiem że nikt tych dzieci nie zmusza aby
                                                    szły z gorączką, ale jednak wywieranie takiej presji jest szkodliwe
                                                    i nawet sama "pokusa" to już jest zło. Szkoła powinna raczej
                                                    młodych ludzi zachęcać o dbanie o swoje zdrowie i unikanie zachowań
                                                    ryzykownych (jakim jest ignorowanie choroby) a nie na odwrót-
                                                    promować takie zachowania, moim zdaniem poprostu GŁUPIE.

                                                    Ja uważam że taki system powinien zostać wycofany. I chyba była na
                                                    to szansa-można było jakoś z tego wybrnąć, z tzw twarzą dla
                                                    wszystkich. Niestety doszło chyba potem do osobistego potraktowania
                                                    sprawy przez nauczycielkę, który zamiast z godnością przyznać rację
                                                    (i pewnie tym pani by sobie zdobyła szacunek, bo to sztuka umieć
                                                    przyznać się do błędu, szczególnie przed nieletnimi), pani się
                                                    poczuła obrażona i osobiście dotknieta. No i potem to już potoczyła
                                                    się lawina....



                                                    To tyle tytułem spójności moich poglądów i zasad.
                                      • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 14:41
                                        "Uczeń liceum Reytana miesiac temu napisał na murze Kochanowskiego
                                        (te 2 licea konkurują ze sobą, jak widać czasem beznadziejnie
                                        głupio) bardzo niecenzuralny napis. Też zostało wydane oświadczenie
                                        ze strony społeczności Reytana, przepraszajace Kochanowskiego i
                                        obiecujace wykrycie sprawcy i ukaranie. Uczeń został znaleziony
                                        (sam się znalazł, bo się pochwalił tym w internecie) i ukarany. Też
                                        myslisz że to Dyrektor kazał przepraszać (sam przeprosił też) i
                                        zmobilizował uczniów do wykrycia sprawcy? Ja nie wiem czy kazał,
                                        ale mam nadzieję że młodzież czasem potrafi sama ocenić sytuację, i
                                        coś zrobić sama z siebie, a nie dlatego ze się im każe. Mam taką
                                        głęboką wiarę. "

                                        Slyszalam. Totalny obciach. Nic dziwnego, ze dyr. Reytana przepraszal. Moja
                                        corka ma znajomych i w Reytanie, i w Kochanowskim. Pelna zgoda - ze taki koles
                                        to porazka. Dobre ogolniaki to nie sa kluby pilkarskie i w przypadku zachowan z
                                        poziomu "bydla" - normalne dzieci, dyrekcje, nauczyciele i rodzice sa solidarni
                                        w zwalczaniu patologii.
                                  • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 14:19
                                    joa66 napisala:
                                    "Ale faktycznie to dobry trening dla kasjerów z supermarketów lub
                                    > pracowników niektórych korporacji - tam też nie respektują praw
                                    > pracowniczych. (oczywiście dyrekcja różnych biedronek się nie
                                    > wypowiada, bo nie ma zwyczaju dyskutowac z pomówieniami;) )"

                                    Hehe, kto nie maszerue, ten ginie, zwlaszcza w legii cudzoziemskiej lub innej
                                    biedronce. a maszerowanie dla dyr. Mirowskiego jest symbolem rozwoju...Jezu!!!
                                    Patrz ponizej:
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,427,26046254,26257302,do_Majki.html
                                    • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 14:50
                                      Sam pogląd i idea nie podoba mi się i nie tak wyobrażam sobie
                                      idealną szkołę, myślę że z młodzieżą można równie wiele a może i
                                      więcej osiagnąć bez "maszerowania i ginięcia". (dużo bardziej mi się
                                      podoba idea, że za wynik matury odpowiada sam maturzysta, bo ja wolę
                                      odwoływać się do dobrych cech i instynktów młodego człowieka, w tym
                                      poczucia odpowiedzialności za siebie i dojrzałości już od możliwie
                                      najmłodszych lat-i to mimo tego że paradoksalnie verdana mi zarzuca
                                      coś kompletnie na odwrót).

                                      Ale podoba mi się że Pan Dyrektor mówi o tym otwarcie i wprost (też
                                      tak mówił na spotkaniu, tak samo jak o innych rzeczach specyficznych
                                      dla szkoły), nie ściemnia, nie owija w bawełne, nie kokietuje, nie
                                      obiecuje czegoś czego w szkole nie ma-to moim zdaniem jako
                                      stosunek "do klienta" należy pochwalić. To jest specyficzna szkoła
                                      dla specyficznej publiczności, która jeśli chce się uczyć w JNJ musi
                                      takie zasady zaakceptować, "widziały gały co brały" po prostu. Przy
                                      czym obowiązku tu uczyć się nie ma.

                                      • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 15:13
                                        agatka_s napisała:

                                        > Sam pogląd i idea nie podoba mi się i nie tak wyobrażam sobie
                                        > idealną szkołę, myślę że z młodzieżą można równie wiele a może i
                                        > więcej osiagnąć bez "maszerowania i ginięcia". (dużo bardziej mi się
                                        > podoba idea, że za wynik matury odpowiada sam maturzysta, bo ja wolę
                                        > odwoływać się do dobrych cech i instynktów młodego człowieka, w tym
                                        > poczucia odpowiedzialności za siebie i dojrzałości już od możliwie
                                        > najmłodszych lat-i to mimo tego że paradoksalnie verdana mi zarzuca
                                        > coś kompletnie na odwrót).
                                        >
                                        > Ale podoba mi się że Pan Dyrektor mówi o tym otwarcie i wprost (też
                                        > tak mówił na spotkaniu, tak samo jak o innych rzeczach specyficznych
                                        > dla szkoły), nie ściemnia, nie owija w bawełne, nie kokietuje, nie
                                        > obiecuje czegoś czego w szkole nie ma-to moim zdaniem jako
                                        > stosunek "do klienta" należy pochwalić. To jest specyficzna szkoła
                                        > dla specyficznej publiczności, która jeśli chce się uczyć w JNJ musi
                                        > takie zasady zaakceptować, "widziały gały co brały" po prostu. Przy
                                        > czym obowiązku tu uczyć się nie ma."

                                        No to nieco sie zblizylysmy w pogladach.
                                        Ale co to znaczy "widzialy galy co braly". Przecietny rodzic nie sledzi
                                        wypowiedzi dyrektorow szkol w internecie i ma prawo wierzyc,ze jesli posyla
                                        dziecko do szkoly publicznej, jest to szkola "normalna" a nie jakas legia
                                        cudzoziemska. Tylko nieliczni wiedza,co co to znaczy poslac dziecko do
                                        Jezioranskiego.
                                        Zwlaszcza ze to nie jest jakis zwykly publiczny ogolniak. Skladka na rade rade
                                        rodzicow czy tam sowe kosztuje 200 zl miesiecznie.












                                        >
                                        >
                                        • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 15:35
                                          Gość portalu: menodo napisał(a):

                                          > agatka_s napisała:
                                          >
                                          > > Sam pogląd i idea nie podoba mi się i nie tak wyobrażam sobie
                                          > > idealną szkołę, myślę że z młodzieżą można równie wiele a może i
                                          > > więcej osiagnąć bez "maszerowania i ginięcia". (dużo bardziej mi
                                          się
                                          > > podoba idea, że za wynik matury odpowiada sam maturzysta, bo ja
                                          wolę
                                          > > odwoływać się do dobrych cech i instynktów młodego człowieka, w
                                          tym
                                          > > poczucia odpowiedzialności za siebie i dojrzałości już od
                                          możliwie
                                          > > najmłodszych lat-i to mimo tego że paradoksalnie verdana mi
                                          zarzuca
                                          > > coś kompletnie na odwrót).
                                          > >
                                          > > Ale podoba mi się że Pan Dyrektor mówi o tym otwarcie i wprost
                                          (też
                                          > > tak mówił na spotkaniu, tak samo jak o innych rzeczach
                                          specyficznych
                                          > > dla szkoły), nie ściemnia, nie owija w bawełne, nie kokietuje,
                                          nie
                                          > > obiecuje czegoś czego w szkole nie ma-to moim zdaniem jako
                                          > > stosunek "do klienta" należy pochwalić. To jest specyficzna
                                          szkoła
                                          > > dla specyficznej publiczności, która jeśli chce się uczyć w JNJ
                                          musi
                                          > > takie zasady zaakceptować, "widziały gały co brały" po prostu.
                                          Przy
                                          > > czym obowiązku tu uczyć się nie ma."
                                          >
                                          > No to nieco sie zblizylysmy w pogladach.
                                          > Ale co to znaczy "widzialy galy co braly". Przecietny rodzic nie
                                          sledzi
                                          > wypowiedzi dyrektorow szkol w internecie i ma prawo wierzyc,ze
                                          jesli posyla
                                          > dziecko do szkoly publicznej, jest to szkola "normalna" a nie
                                          jakas legia
                                          > cudzoziemska. Tylko nieliczni wiedza,co co to znaczy poslac
                                          dziecko do
                                          > Jezioranskiego.
                                          > Zwlaszcza ze to nie jest jakis zwykly publiczny ogolniak. Skladka
                                          na rade rade
                                          > rodzicow czy tam sowe kosztuje 200 zl miesiecznie.
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          > >
                                          > >
                                          Ale podczas spotkań (na których są uczniowie,a spotkania są 2 na
                                          sezon, tak że każdy zainteresowany może dać radę przyjść) jest o tym
                                          mowa. O tym że nie ma szansy na niektóre przedmioty, o tym że
                                          szkoła jest częściowo odpłatna, o tym że jak młody człowiek się nie
                                          uczy to wylatuje i o samej logistyce szkoły która jest bardzo
                                          odmienna (logistyka). Pan Dyrektor długo to wszystko tłumaczył.
                                          Były też pytania o zajęcia dodatkowe (brak), o wycieczki (brak), o
                                          inne przyjemności (brak). To jest szkoła która uczy specyficznie,
                                          ale klient zostaje o tym poinformowany, jeszcze zanim się na nią
                                          zdecyduje.


                                          Nie zauważyłam natomiast nic nieetycznego, czy wychowawczo
                                          niepokojącego. Pamiętam nawet że zaraz po spotkaniu ktoś na forum
                                          (a było to zaraz po artykule, więc modne było po szkole jechać jak
                                          po łtsej kobyle)zarzycał że na spotkaniu Pan Dyrektor wręcz
                                          szantażował młodzież ze jak skrytykuje coś to bedzie mieć klasówke z
                                          chemii, a pech chciał że ja byłam na tym spotkaniu i było coś
                                          takiego ale to były takie żarty i przekomarzanie się. Wtedy też
                                          zaprotestowałam, bo ja chronicznie nie znoszę jak się komuś robi
                                          gębe. Ogólnie odniosłam wrażenie bardzo dobrego kontaktu pana
                                          Dyrektora z młodzieżą, tyle że ta młodzież była bardzo
                                          zdeterminowana na naukę, co było też bardzo widoczne szczególnie
                                          jedna dziewczynka się wyrózniała. Aha o ile pamiętam w szkole jest
                                          dużo osób z poza Warszawy, to chyba też specyfika tej szkoły-ktoś
                                          mieszkał na stancji-co dla mnie jako matki pierwszoklasisty
                                          gimnazjum było szokujące-choć dziś rok później już dużo mniej (chyba
                                          też w Staszicu jest taka sytuacja o ile pamietam że są dzieci z
                                          całej Polski).




                                          Ja szanuje tych co i mnie szanują i mówią prawde, nawet jeśli to co
                                          mówią nie podoba mi się, wolę tak niż to jak ktoś dla marketingu
                                          tworzy te rózne klasy dziennikarskie i obiecuje gruszki na wierzbie
                                          (choć akurat nie chciałabym aby mój symn maszerował i ginął,
                                          szczególnie ginął...). Myśle że np Staszic, Poniatowski może się
                                          pochwalić podobnymi rezultatami końcowymi a tam jest kompletnie inna
                                          idea jak do tego dojść (choć uczyć i to dużo trzeba i tam).
                                          Bardziej partnerski stosunek z młodzieżą, który mi dużo bardziej
                                          trafia do serca i jak znam swoje dziecko jest skuteczniejszy. Ale
                                          wiem że są dzieci które potrzebują tego marszu i ginięcia, bo
                                          inaczej naprawde zginą. Dlatego uważam że szkoła o takich zasadach
                                          też jest potrzebna.
                                          • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 15:49
                                            "Ale
                                            wiem że są dzieci które potrzebują tego marszu i ginięcia, bo
                                            inaczej naprawde zginą. Dlatego uważam że szkoła o takich zasadach
                                            też jest potrzebna. "

                                            A ja nie zycze sobie aby w moim kraju istnialy szkoly, w ktorym 'dzieci
                                            maszeruja i gina".
                                            Nie zycze sobie, aby jakikolwiek promil z mojego naprawde wysokiego mojego
                                            podatku preznaczany byl na taka szkole.A juz kompletnie nie wyobrazam sobie,
                                            abym miala doplacac do niej 200 zl miesiecznie z wlanej kieszeni.
                                            • agatka_s Re: Kursy przygotowujące do...- chory system 22.03.10, 16:04
                                              Gość portalu: menodo napisał(a):

                                              > "Ale
                                              > wiem że są dzieci które potrzebują tego marszu i ginięcia, bo
                                              > inaczej naprawde zginą. Dlatego uważam że szkoła o takich zasadach
                                              > też jest potrzebna. "
                                              >
                                              > A ja nie zycze sobie aby w moim kraju istnialy szkoly, w
                                              ktorym 'dzieci
                                              > maszeruja i gina".
                                              > Nie zycze sobie, aby jakikolwiek promil z mojego naprawde
                                              wysokiego mojego
                                              > podatku preznaczany byl na taka szkole.A juz kompletnie nie
                                              wyobrazam sobie,
                                              > abym miala doplacac do niej 200 zl miesiecznie z wlanej kieszeni.

                                              Przesadzasz, ta szkoła naprawde nie robi nic złego. Dobrze że są
                                              rózne szkoły o róznych podejściach i metodach dochodzenia do celu
                                              (szczególnie że szkoła ponadgimnazjalna nie jest obowiązkowa).
                                              System polegający na stawianiu wysokich wymagań i ich egzekwowaniu,
                                              z konsekwencją że jesli delikwent nie sprosta wymaganiom wylatuje,
                                              nie jest jakimś odkryciem Dyrektora Mirowskiego. Ja to np bardzo
                                              chętnie leczyłabym się u lekarzy którzy tak byliby uczeni, albo
                                              jeździłabym po drogach budowanych przez tak uczonych inżynierów.
                                              Myślę że gdyby kilku gości w naszym kraju z liceum wyrzucono, nie
                                              byłoby to takie złe dla Twoich podatków....
                                              • Gość: menodo Re: Kursy przygotowujące do...- chory system IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 16:30
                                                "Ja to np bardzo
                                                chętnie leczyłabym się u lekarzy którzy tak byliby uczeni, albo
                                                jeździłabym po drogach budowanych przez tak uczonych inżynierów.
                                                Myślę że gdyby kilku gości w naszym kraju z liceum wyrzucono, nie
                                                byłoby to takie złe dla Twoich podatków...."

                                                A ja juz wczesniej mowilam ze jestes idealna matka ucznia jezioranskiego, wiec
                                                polemika nie ma sensu.
                                                Niemniej, chron mnie panie boze przed legia cudzoziemska!
                                                • agatka_s Menodo będe wredna 22.03.10, 18:00
                                                  Gość portalu: menodo napisał(a):

                                                  > >
                                                  > A ja juz wczesniej mowilam ze jestes idealna matka ucznia
                                                  jezioranskiego, wiec
                                                  > polemika nie ma sensu.
                                                  > Niemniej, chron mnie panie boze przed legia cudzoziemska!


                                                  Oto Twój wpis mniej więcej sprzed roku:

                                                  Re: WOS=szkoła?IP: *.adsl.inetia.pl
                                                  Gość: menodo 25.03.09, 09:40 Odpowiedz Warto zwrocic uwage na
                                                  drobny szczegol- bohater artykulu wybiera sie wlasnie do
                                                  jednego z wiodacych liceow spolecznych...Ciekawe do ktorego? Moze na
                                                  Bednarska?...To moze by o relacjach nauczyciel(ka)- uczen w tej
                                                  szkole GW cos
                                                  ciekawego napisala?
                                                  Artykul zniesmaczyl mnie bardzo. Teraz poprosze o tekst na temat
                                                  terroru w
                                                  Uniwersytecie Warszawskim, gdzie frekwencja na zajeciach czesto
                                                  decyduje o byc
                                                  albo nie byc studentem. A na studiach medycznych? Tam dopiero gwalci
                                                  sie
                                                  niewinne duszyczki naszych milusinskich!
                                                  Drogie Mamusie! Od razu mówie, że nie zamierzam posylac swojego
                                                  dziecka na
                                                  Mokotowska, glownie z powodu niemieckiego. Ale prosze o troche
                                                  szacunku dla
                                                  szkoly, w ktorej chce sie ludziom pracowac - i nauczycielom, i
                                                  uczniom...W
                                                  naszej polskiej rzeczywistosci to naprawde niecodzienne zjawisko.Za
                                                  to typowo
                                                  polskie - wdeptywanie w bloto tych, ktorym cokolwiek sie udalo. "





                                                  Przysięgam ,że nie śledze co piszesz, ale wróciłam do tego wątku,
                                                  żeby poczytać co tam było o tych zwolnieniach lekarskich apropos
                                                  watku joa, bo naprawde nie wiem o co chodzi, przeczytałam co
                                                  powyżej.....


                                                  No widać że rok temu też byłas "idealną matką" Jeziorańskiego....