dobrycy 18.01.26, 08:22 www.youtube.com/watch?v=_PmRTpPxeoo Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
sendivigius Re: Olgi cd. 19.01.26, 19:27 Jest w dobrym towarzystwie: youtu.be/BvVmia3KhQY?si=KZ5lSj6NSv8jibF6&t=588 A potem wróćcie i obejrzyjcie od początku. Coraz bardziej widać że najważniejsze w biznesie są dotacje NCBiRu... czyli budżet. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 19.01.26, 20:38 sendivigius napisał: > Jest w dobrym towarzystwie: > > youtu.be/BvVmia3KhQY?si=KZ5lSj6NSv8jibF6&t=588 > > A potem wróćcie i obejrzyjcie od początku. > No laboratorium na początku - pierwsza klasa. W latach 80 tych jak modnym hobby u nastolatków była chemia, możnaby powiedzieć że by wymiatało. Tylko oczomyjki nie ma. I jak widać da sie na tym robić wynalazki i biznes. A na uczelniach, laboratoria jak z kosmosu, a biznesu ani widu. Za to są granty. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 19.01.26, 20:56 Jeszcze odnośnie laboratorium - Sendi jesteś chemikiem, czy dobrym wyznacznikiem badacza który jest aplikacyjny i nie prowadzi badań typu sztuka dla sztuki jak polska uczelnia, jest to że na tych słoikach są autorskie etykietki, a nie jakieś plebejskie (dawniej z poch) a obecnie z sigmy? Wydaje mi się że tym labie brakuje jeszcze słoików po keczupie. Jako że tam.w USA macie większe doświadczenie z biznesem, jak tam sie na to u was zapatrują? Czy różne narzędzia kuchenne zwiększają prestiż biznesowy startupa z branży chemicznej? Odpowiedz Link
sendivigius Re: Olgi cd. 20.01.26, 09:38 dobrycy napisał: Czy różne narzędzia kuchenne > zwiększają prestiż biznesowy startupa z branży chemicznej? Zasadniczo nie ma startupów z branży chemicznej - są startupy dla branży chemicznej czyli cudowne programy do obliczeń wszystkiego, albo maszynki do pomierzenia wszystkiego. Ale z narzędzi kuchennych to bym się nie śmiał. Pamiętam gdy w latach 00 weszły nowe regulacje bhp i niektórym kazano posprzątać laby nie ruszane od administracji Granta, to znaleziono tam cuda-niewidy. Niektórzy się procesowali z rządem ze nie ma prawa tego regulować i ma to bezcenną wartość naukową i w ogóle jest "cool". Odpowiedz Link
pan.toranaga Re: Olgi cd. 20.01.26, 11:12 > Zasadniczo nie ma startupów z branży chemicznej A to ciekawe. Dlaczego? Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 20.01.26, 11:50 mnie sie wydaje że są, i nazywają się meth labs, nawet sprzęt wygląda podobnie jak na filmie ;-) Odpowiedz Link
sendivigius Re: Olgi cd. 20.01.26, 23:15 pan.toranaga napisał: > > Zasadniczo nie ma startupów z branży chemicznej > > > A to ciekawe. Dlaczego? Są startupy w farmie - ale hm... A jeśli chodzi o branżę chemiczna to pracowano całe pokolenie aby "chemiczny" znaczyło "trujący", co spowodowało taki wysyp regulacji że niemal ze zrobienia herbaty na tlenku wodoru trzeba pisać raport zużycia i utylizacji; a to wymaga od początku zatrudnienia całego piętra ludzi którzy te przepisy ogarniają i futrują papierologią administrację i inspektorów. Co dało w efekcie tyle, że cała produkcja nie tylko ostatecznych składników czynnych ale też półproduktów poszła do Chin i Indii. A każdy lek to chemia, więc czekajcie na owoce. No i uwaga Dobrycego też jest na miejscu, dodatkowo trzeba chronić się przed zarzutami o produkcji wiadomo czego. Czasem myślę jakby wyglądał biznes softu gdyby do każdego PC-ta przychodził inspektor sprawdzać czy nie pisze się na nim wirusów ani podobnych. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 21.01.26, 08:45 sendivigius napisał: > pan.toranaga napisał: > > > > Zasadniczo nie ma startupów z branży chemicznej > > > > > > A to ciekawe. Dlaczego? > > Są startupy w farmie - ale hm... A jeśli chodzi o branżę chemiczna to pracowano > całe pokolenie aby "chemiczny" znaczyło "trujący", co spowodowało taki wysyp r > egulacji że niemal ze zrobienia herbaty na tlenku wodoru trzeba pisać raport zu > życia i utylizacji; a to wymaga od początku zatrudnienia całego piętra ludzi kt > órzy te przepisy ogarniają i futrują papierologią administrację i inspektorów. > Co dało w efekcie tyle, że cała produkcja nie tylko ostatecznych składników czy > nnych ale też półproduktów poszła do Chin i Indii. A każdy lek to chemia, więc > czekajcie na owoce. > Kiedy dokładnie to nastąpiło w USA? U nas, tak gdzieś po wejściu do Uni. Generalnie mam wrażenie że zarówno przemysł chemiczny jak i elektroniczny celowo sabotowano, pozwalając istnieć jedynie wielkim, i odczinają korzenie, źródło zasilania w ludzi mających umiejętności oraz materiały. Celowo przeniesiono ten element do Chin i Indii, oraz krajów okolicznych. > No i uwaga Dobrycego też jest na miejscu, dodatkowo trzeba chronić się przed za > rzutami o produkcji wiadomo czego. Czasem myślę jakby wyglądał biznes softu gdy > by do każdego PC-ta przychodził inspektor sprawdzać czy nie pisze się na nim wi > rusów ani podobnych. Tu jest prosciej, bo instalując Windowsa (patrz licencja) zgadzasz sie na wszystko, na każdy klawisz który wciśniesz jest wysyłany do centrali, zresztą u appla tak samo. Poza tym w procesorach jest jeszcze management engine. Więc tu kontrolera mają automatycznego i tak i tak. A z chemią, to chociażby z ciekawości wielu mogłoby coś kombinować. Generalnie w czasach jak ludzie sie interesowali chemią hobbystycznie ( a były takie czasy - chociażby ksiązki Sękowskiego, różne 225 doświadczeń itp), to z obserwacji większość amatorów zaczynała od rzeczy obecnie zakazanych, albo wątpliwych, bo były ciekawe. Nawet podręczniki do chemii zawierały jak robić nitroceluloze, nitrogliceryne, kwas pikrynowy czy acetylenki. W książkach dla w sumie dzieci były takie rzeczy, że włos sie jeży na głowie - poczytajcie z dzisiejszej perspektywy Sękowskiego (on akurat omijał materiały rozrywkowe, ale polecał np. używanie ccl4, dwuchromianów, hf itp). W sklepach chemicznych PoCh były do kupienia przez dzieci od ręki słoiki subtsancji, które gdyby równo rozłożyc mogły wysłać na tamten świat kilka tys ludzi. To się jakoś nie wydarzało. Czasem ludzie mieli popalone stoły czy sie poparzyli kwasem, żółte ręce były dość częste u amatorów. Ale ubocznym efektem tego było mnóstwo studentów chemii i kierunków ścisłych. Ludzie interesowali się fizyką i chemią. Teraz jest na odwrót, bo wszystko zakazano, a chemia sprowadza się do uczenia na pamięć rebułek. To ma bardzo konkretny wpływ na ilość i jakość odkryć, na przemysł i innowacje. Za jakiś czas zacznie brakować wielu rzeczy, i nikt tu na miejscu już nie będzie wiedział jak je zrobić, będzie można je jedynie kupić od krajów, w których rządzący mieli trochę szersze horyzonty myślowe. Zresztą już tak jest. Poch zlikwidowano. Ceny odczynników u Sigmy są kilka razy większe. Te kilka studentów fizyki czy chemii, ledwo cokolwiek ogarnia, boi się byle kwasu i generalnie najchętniej by tylko wszystko symulowało na komputerze. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 20.01.26, 12:09 To zarobiło więcej: www.youtube.com/watch?v=YGpRfNPN_Jc Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Olgi cd. 19.01.26, 22:34 Druga strona sporu dość przekonująca, choć kilku trudnych pytań od redaktora zabrakło. Wygląda na to, że kupili worek kamieni w opakowaniu z PowerPointa. Startup technologiczny, R&D, to nie jest miejsce, gdzie powinno się leasingować około 30 BMW. Gdzie zarząd jeździ mercedesem klasy S600. Czyli, jak przypuszczałem problem cywilizacyjny. Pani naukowczyni nie ma pojęcia o biznesie i jego specyfice, pożyczkodawca nie ma ekspertów do wykrycia, czy w pięknie namalowanym worku jest złoto, czy kamienie, choć bez problemu znalazłby gościa, który rozpozna bite autko, zarząd rozbija się mercedesami, kasę wykłada podatnik, a czarną robotę odwalają za półdarmo zapewne doktoranci (tylko tego elementu, znanego z autopsji, w innych miejscach, brakuje mi do kompletu opisu). youtu.be/KaDCvmWastY?t=3780 Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Olgi cd. 22.01.26, 01:02 Polecam: open.spotify.com/episode/06K6V14rJVTFZyxDLAugKg Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Olgi cd. 01.02.26, 05:46 Tam jest taki fragment, z którego wynika, że oni zaczęli robić jakiekolwiek testy "wytrzymałościowe" już po wybudowaniu pierwszej fabryki, czy też "fabryki". O Matko Boska! I wyszło im "kilka tygodni" (!!!), gdy standardowa gwarancja na panele krzemowe to już chyba 20 lat, a akwizytorzy zachwalają swój towar na 30 lat. Technologia była więc co najwyżej na 2. poziomie gotowości technologicznej. I to wystarczyło, by wszyscy wokół radośnie sypnęli setkami milionów złotych na "linię pilotażową". Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 01.02.26, 06:31 trzy.14 napisał: > Tam jest taki fragment, z którego wynika, że oni zaczęli robić jakiekolwiek tes > ty "wytrzymałościowe" już po wybudowaniu pierwszej fabryki, czy też "fabryki". > O Matko Boska! I wyszło im "kilka tygodni" (!!!), gdy standardowa gwarancja na > panele krzemowe to już chyba 20 lat, a akwizytorzy zachwalają swój towar na 30 > lat. Za długie i za nudne więc nie oglądałem, ale jeżeli tak to jak myślisz, że Olga o tych problemach nie wiedziała jeszcze w Hiszpani gdzie podpatrzyła cały "wynalazek" ?. Hiszpanie nie wiedzieli, że mają takiego świętego grala? Po mojemu Olga to mieszanka parcia na szkło, nawijania makaronu na uszy, nieuctwa i ignorancji - typowa przedstawicielka pokolenia grantów i ściemniactwa. Teraz tłumaczy się, że miała dobre chęci. Dopóki Olga nie odda Państwu czyli nam tych 150 mln, powinno się zamrozić budżet na wszystkie ncbir, ncny i inne ściemnaictwa gdzie spryciarze tylko naciągają podatnika na kase. Odblokować indywidualnie, w przypadku uczelni, tylko pod warunkiem podpisania przez rektora, że ręczy za środki z finansów uczelni i będzie występował z regresem do granciarzy w przypadku szwindlu. Społeczęństwo czekając na badania w kolejce z NFZ, czy słysząć o tym ile zarabia się w PAN powinno zawsze pamiętać - to dzięki takim oszustom nie ma sensu dawać w takim kraju jak PL pieniędzy.Ile zmarnowano na niebieski laser czy grafen? Swoją drogą, Ammono miało na prawde działający produkt, tyle że mało potrzebny, bo do powszechnego użytku opraćcowano technologie cienkowarstwową i te ich duże kryształy były potrzebne tylko w niszowych aplikacjach. Ile przewalono na biofarme? Zapocżatkował to profesor Tołpa który jak słyszałem w dzienniku, jeszcze za PRLu znalazł lek na raka. I gdzie on jest ? Szwindel na lek na raka, tak jak na kamień filozoficzny pozwolił wypompować z budżetu rzekę pieniędzy. Pieniędzy które mogły iść do badaczy którzy faktycznie coś odkrywają. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 01.02.26, 06:40 Jeszcze jedno pl.wikipedia.org/wiki/Olga_Malinkiewicz Zobaczice kiedy ona zrobiła, ta nasza wielka uczona i wzór do naśladowania doktorat!!!. Ona nie miała nie tylko habiltacji (a więc nie była samodzielna) ale nawet i doktoratu ja te hajsy przytulała. Widzisz Sendi do czego prowadzi dawanie dużych pieniędzy niesamodzielnym ludziom? Habilitacja jest jakimś tam, ułomnym ale dowodem na to że ktoś potrafi doprowadzić cykl badań do końca, i stworzyc osiągnięcie które jest wielkim wkładem do nauki. Olga nie potrafiła i widać efekty. Powinna być ustawa, że osobom bez habilitacji, różnym nieukom pańswto nie daje pieniędzy na starupy i granty, bo jak pokazuje historia i liczne przykłady, w tym przykład Olgi, zmarnują. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 01.02.26, 06:42 Warto też zobaczyć ile ma publikacji i punktów, to też jest wskaźnik, że dano fortunę nie wielkiej "naukowczyni" a zaledwie osobie która robi pierwsze kroki. w nauce. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 01.02.26, 06:53 Jeszcze warto dodać, że Polski budżet czyli my stracił w tym wypadku 150 mln, dzięki umiędzynarodowieniu. Jakby Olga nie wyjeżdzała, tylko zrobiła doktorat po bożemu w polsce, to jakby się nauczyła tego i owego o panelach, to potem dostała by pracę w PANie i wiadomo ile by zarabiała. Nie miałaby luksusów BMW itp o których piszą w artułach, tylko zastanawiała się jak nazbierać punkty aby nie wylecieć z roboty (pewnie odnawiano by jej etat co rok albo dwa). Gdyby była pokorna, pracowita i oszczęsna, to po jakimś czasie, jak wielu polskich uczonych zrobiła by habilitacje i wielki wkład do nauki. A nie zaszkodziłaby obrazowi nauki w społeczeństwie oszukując je na 150 mln. Co sobie myślą tysiące badaczy w PAN którzy w pocie czoła zbierają punkty przymierając głodem widząc taką Olgę. Ich poświęcenie, śluby ubóstwa - to wszystko na marne. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Olgi cd. 01.02.26, 08:13 Dobrycy, zajrzałem na jej profil w gie-esie. scholar.google.com/citations?user=ccjH79MAAAAJ&hl=pl&oi=ao Praktycznie wszystkie jej dobrze cytowane artykuły pochodzą z czasów hiszpańskich, tylko jeden (66 cytowań w GS) ma z czasów "samodzielnych", ale w dziwnym czasopismie (niby Springer-Nature, ale i Katar University). Zajrzałem do 3 najczęściej cytowanych artykułów. W każdym piszą, że technologia perowskitowa osiąga do 15% sprawności, a ta na podłożach elastycznych - 7%. SIEDEM PROCENT!!! Gdy obecnie krzem daje powyżej 20%. I każdy z tych artykułów opisuje perowskity zawierające ołów, co Z GÓRY dyskwalifikuje je jako materiał, który miałby wyprzeć krzem, poza zastosowaniami specjalnymi, jak kosmos czy militaria. Ona mogła była dostać pieniądze na badania podstawowe mające na celu poprawę sprawności i trwałości, ale w żadnym wypadku na fabrykę. No chyba że snów. Na terenie wrocławskiej Hali Ludowej (Stulecia) mieściła się kiedyś Wytwórnia Filmów Fabularnych i tam pani Olga mogłaby znaleźć miejsce z jakąś superprodukcją A, i jeszcze tunel poznawczy. Wydaje mi się, że ona od czasu tych hiszpańskich artykułów trzyma się jednego pomysłu: perowskit na elastycznej folii. Czy ktoś jednak mógłby mi wytłumaczyć, gdzie taka fotowoltaika mogłaby konkurować z krzemem? Tylko prosze nie pisać o malowaniu dachówek mazią perowskitową czy powlekaniu perowskitem żagli żaglowców (wyjaśnienie dla P. Toranagi: perowskity do kryształy, jak zapewnić trwałe i bezpieczne połączenie elektryczne na żaglu, którym targa wiatr i dodajmy do tego sól z morskiej wody i oczywiście słońce, i to bez degradacji właściwości "nośnych" żagla, czyli jego podstawowej funkcji - pojęcia nie mamy. A w przestrzeni publicznej pojawiały się i pomysły malowania perowskitem dachów czy fasad, i powlekania nim żagli. Łągiewka w spódnicy, a może i w spodniach, tyle że z doktoratem, więc "zabije" każdego dziennikarza żargonem technicznym - na kolana, kmiotki, tu polska, narodowa, patriotyczna nauka jedzie! Odpowiedz Link
sqro Re: Olgi cd. 01.02.26, 10:24 Moim lamerskim okiem widziałem perowskity, jako dodatkową przezroczystą warstwę/warstwy nakładaną na bazowe krzemowe panele PV, aby pochłaniały dodatkowe zakresy i zwiększały wydajność. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Olgi cd. 02.02.26, 10:49 sqro napisał: > Moim lamerskim okiem widziałem perowskity, jako dodatkową przezroczystą warstwę > /warstwy nakładaną na bazowe krzemowe panele PV, aby pochłaniały dodatkowe zak > resy i zwiększały wydajność. Jak długo? Przez rok? Dwa? Odpowiedz Link
sqro Re: Olgi cd. 02.02.26, 11:20 A nie wiem, nie moja działka - ja jestem po prostu życzliwym kibicem zielonej energetyki. A żywotność to chyba jest problem i to zdaje sie miała rozwiązać firma przygotowująca komercjalizację. Jakaś enkapsulacja izolująca od tlenu i wody etc. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 02.02.26, 12:15 Jakby to było takie proste, to by dawno było. Nie ma bo jest do niczego, i świat wie że jest do niczego. To nie była jedyna alternatywna do krzemu technologia. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 01.02.26, 14:28 trzy.14 napisał: > > Praktycznie wszystkie jej dobrze cytowane artykuły pochodzą z czasów hiszpański > ch, tylko jeden (66 cytowań w GS) ma z czasów "samodzielnych", ale w dziwnym cz > asopismie (niby Springer-Nature, ale i Katar University). > Ile cytowań, sam z siebie jest w stanie dostawać młody doktor, bez zasilania z zewnątrz? > Zajrzałem do 3 najczęściej cytowanych artykułów. W każdym piszą, że technologia > perowskitowa osiąga do 15% sprawności, a ta na podłożach elastycznych - 7%. SI > EDEM PROCENT!!! Gdy obecnie krzem daje powyżej 20%. I każdy z tych artykułów op > isuje perowskity zawierające ołów, co Z GÓRY dyskwalifikuje je jako materiał, k > tóry miałby wyprzeć krzem, poza zastosowaniami specjalnymi, jak kosmos czy mili > taria. Te z ołowiem, to są pierwsze znane organiczne, więc to jest absolutny początek tej dziedziny (tego typu perowskitów, bo ogólnie to ta struktura jest znana od dekat, chociażby prawie wszystkie ferroelektryki). > > Ona mogła była dostać pieniądze na badania podstawowe mające na celu poprawę sp > rawności i trwałości, ale w żadnym wypadku na fabrykę. Jaki projekt NCN i w jakim panelu mogła dostać z takim dorobkiem? Moim zdaniem tylko jakieś preludia, dzięki murz*sci ekspertów NCNu. No chyba że snów. Na ter > enie wrocławskiej Hali Ludowej (Stulecia) mieściła się kiedyś Wytwórnia Filmó > w Fabularnych i tam pani Olga mogłaby znaleźć miejsce z jakąś superprodukcją > > A, i jeszcze tunel poznawczy. Wydaje mi się, że ona od czasu tych hiszpańskich > artykułów trzyma się jednego pomysłu: perowskit na elastycznej folii. Czy ktoś > jednak mógłby mi wytłumaczyć, gdzie taka fotowoltaika mogłaby konkurować z krze > mem? Tylko że takie rzeczy też możesz kupić, może nie w pierwszym lepszym sklepie, ale bez problemu. Od lat znane są elastyczne ogniwa oparte o CIGS, tylko że są droższe i mniej sprawne od krzemowych. Ale i tak lata świetlne przed perowskitami od Olgi, bo można je dostać od ręki. Wydaje mi się , że CdTe też sie dało zrobić cienkowarstowe i elastyczne, ale nie jestem pewien. Ten związek jest dość trwały i jest go b. mało, bo warstwa jest cienka, więc ten kadm nie jest taki straszniejszy od ołowiu. Ale wiadomo, w dzisiejszych czasach kadm, arsen czy rtęć to jest horror, ludzie od razu zmykają. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Olgi cd. 01.02.26, 08:24 No i nasza murzyńskość. Ona wśród hiszpańskich artykułów miała i takie w Nature Photonics. Author contributions O.M. designed, prepared and characterized the devices, A.Y. and Y.H.L. characterized the devices, G.M.E. supervised the X-ray characterization and interpretation, M.G. supervised the work and wrote the manuscript, M.K.N. initiated the research, provided key materials and wrote the manuscript, H.J.B initiated the research, designed the devices, supervised the work and wrote the manuscript. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Olgi cd. 01.02.26, 14:32 trzy.14 napisał: > No i nasza murzyńskość. Ona wśród hiszpańskich artykułów miała i takie w Nature > Photonics. > > Author contributions > O.M. designed, prepared and characterized the devices, A.Y. and Y.H.L > . characterized the > devices, G.M.E. supervised the X-ray characterization and interpretation, M.G. > supervised > the work and wrote the manuscript, M.K.N. initiated the research, provided key > materials > and wrote the manuscript, H.J.B initiated the research, designed the dev > ices, supervised the > work and wrote the manuscript. Ciekawy byłby wywiad z jej hiszpańskimi kolegami, jak ta współpraca wyglądała. Czy odpaliła im coś z tych zajumanych nam 150 baniek. Stawiam na to, że nie wiedzą, albo wiedzą i się dystansują od szwindlu. Jaki wspaniały PR dla innych pielgrzymów z polski. Jak już mówiłem, jakbym był na zachodzie i miał do mnie ktoś przyjechać z PL, jakiś doktorant czy postdoc to bym mówił że mnie nie ma. Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Olgi cd. 01.02.26, 07:47 dobrycy napisał: > Habilitacja jest jakimś tam, ułomnym ale dowodem na to że ktoś potrafi doprowad > zić cykl badań do końca, i stworzyc osiągnięcie które jest wielkim wkładem do n > auki. Z tym wielkim wkładem, to oczywiście żart. Niemniej, samodzielny doktorat to rzadkość jak czterolistna koniczyna, która podobno istnieje. Jednocześnie mam kłopot z przypomnieniem sobie niesamodzielnej habilitacji. Chociaż nie. Istnieje pewna dobrze określona ketegoria habilitacji niesamodzielnych. To jest wtedy, gdy ktoś mniej więcej od doktoratu ma ścisłą współpracę zagraniczną (np. robił za granicą doktorat, a potem wrócił do Polski, podtrzymując stare kontakty) i do habilitacji wystawia dorobek wspólny z kimś z zagranicy. Oświadczenia współautorów nic tu nie pomagają, bo zagranicy nie ma jak zdyscyplinować, więc nawet jeśli są niezgodne z naszymi przepisami (np. nie podają roli osoby składającej oświadczenie w powstanie każdego artykułu), są uznawane za ważne. A tam są zawsze laurki - takie oświadczenie obciążone jest potężnym konfliktem interesów, przy całkowitej bezkarności za pomalowaną na zielono treść. Zapewne istnieją też inne sposoby robienia awansów na cudzym dorobku. Odpowiedz Link
sendivigius Prawo Godwina-Dobrycego 02.02.26, 09:08 dobrycy napisał: Jeśli każda dyskusja polityczna w intrenecie kończy się odwołaniem do Hitlera to dyskusja z polskimi akademikami kończy się sporem o habilitacje. > Ona nie miała nie tylko habiltacji (a więc nie była samodzielna) ale nawet i d > oktoratu ja te hajsy przytulała. Widzisz Sendi do czego prowadzi dawanie dużych > pieniędzy niesamodzielnym ludziom? Rozpacz! Jak tak można! Niestety, historia ludzkości jest pełną omyłek. Jak to w ogóle możliwe że osoby bez habilitacji wypowiadają się publicznie. Jak im nie wstyd chodzić po ulicach. Wszak są niesamodzielne! > Habilitacja jest jakimś tam, ułomnym ale dowodem na to że ktoś potrafi doprowad > zić cykl badań do końca, i stworzyć osiągnięcie które jest wielkim wkładem do n > auki. Olga nie potrafiła i widać efekty. Snij dalej Dobrycy. Kiedyś w PRL zakupy w sklepie z przyborami do malarstwa artystycznego mogli kupić tylko członkowie stowarzyszenia artystów. Podobnie w sklepie myśliwskim mogli kupować tylko członkowie organizacji łowieckiej i wcale nie mam tu na myśli nabojów ale zwykle walonki i kurtki. Było cudownie ale się skończyło. I pomyśleć że dziś malować obrazki może każdy bez habilitacji. O tempora! O mores! Nawet po łacinie cytować mogą ludzie bez habilitacji z filologii klasycznej. Jeżeli zaś chodzi o Malinkiewicz to nie widzę tu żadnego związku. Nie biorę jej w obronę, ale Katonie-Dobrycy policz wpierw ile kasy publicznej przepultano na projekty po pozytywnych "ekspertyzach" profesorów habilitowanych. Jakiś czas temu w innym poście (oczywiście kręcącymi się wokół sprawy habilitacji) napisałem za Malinkiewicz jest po prostu nieżyciowa, bo powinna wziąć jakakolwiek posadę, napisać habilitacje, znaleźć paru frajerów do roboty z pieniędzy grantowych. Jeździłaby na konferencje, była gwiazdą telewizji śniadaniowych i opowiadała bajędy o przyszłości perowskitów. Przeżarłaby kasy nawet więcej ale ponieważ już by była "po habilitacji" więc już jej wolno. Żyłaby długo i szczęśliwie, pławiąc się w słodkim nieróbstwie kasty akademickiej a każdemu kto by próbował ja rozliczać wytknęła by brak habilitacji. Odpowiedz Link
dobrycy Re: Prawo Godwina-Dobrycego 02.02.26, 12:12 sendivigius napisał: > dobrycy napisał: > > Jeśli każda dyskusja polityczna w intrenecie kończy się odwołaniem do Hitlera t > o dyskusja z polskimi akademikami kończy się sporem o habilitacje. > Nie prawda. To w ogóle nie jest problem. Prawo raczej powinno sie nazywać Godwina-Sendivigusa, bo jak widać, zgodnie z moimi przewidywaniami łykasz trolling jak złoto. Ja ci tylko przypomne, że np w 2017 roku jakiś 0.1% wniosków habilitacyjnych uwalono. Jakbyś złożył i miał jakiś wkład to byś dostał, nie musiałbyś latami odreagowowywać ;-). > > > Ona nie miała nie tylko habiltacji (a więc nie była samodzielna) ale naw > et i d > > oktoratu ja te hajsy przytulała. Widzisz Sendi do czego prowadzi dawanie > dużych > > pieniędzy niesamodzielnym ludziom? > > Rozpacz! Jak tak można! Niestety, historia ludzkości jest pełną omyłek. Jak to > w ogóle możliwe że osoby bez habilitacji wypowiadają się publicznie. Jak im nie > wstyd chodzić po ulicach. Wszak są niesamodzielne! Co ma za związek? Chodzi o wydawanie publicznych pieniędzy na naukę. Przez ludzi którzy na nauce się nie znają. Czy np. publiczne pieniądze na wojsko powinny być wydawane przez ludzi którzy nie wiedzą z której strony lufy wylatuje pocisk, czy przez speców od wojskości? A na infrastrukture? Czy mosty powinni budować i o nich decydować piłkarze i kibole? No właśnie. Po to kiedyś wymyślono habilitacje w nauce, żeby młody doktor nie roztrwonił pieniążka. > > > > Habilitacja jest jakimś tam, ułomnym ale dowodem na to że ktoś potrafi do > prowad > > zić cykl badań do końca, i stworzyć osiągnięcie które jest wielkim wkłade > m do n > > auki. Olga nie potrafiła i widać efekty. > > Snij dalej Dobrycy. > Ale Sendi, to jest jawa. Olga nie ma habilitacji. Nie miała nawet doktoratu. Roztrwoniła pieniądze na BMW i inne luksusy. Dała się ograć cwaniakom. > Kiedyś w PRL zakupy w sklepie z przyborami do malarstwa artystycznego mogli kup > ić tylko członkowie stowarzyszenia artystów. Podobnie w sklepie myśliwskim mogl > i kupować tylko członkowie organizacji łowieckiej i wcale nie mam tu na myśli n > abojów ale zwykle walonki i kurtki. > Aby być wodzirejem na zabawie też. Komu to przeszkadzało? A domy pracy twórczej? Jaka była twórczość kiedyś a jaka jest dzisiaj? No własnie. > Było cudownie ale się skończyło. I pomyśleć że dziś malować obrazki może każdy > bez habilitacji. O tempora! O mores! Nawet po łacinie cytować mogą ludzie bez h > abilitacji z filologii klasycznej. Akurat łacina była dość powszechnie w szkole > > Jeżeli zaś chodzi o Malinkiewicz to nie widzę tu żadnego związku. Nie biorę jej > w obronę, ale Katonie-Dobrycy policz wpierw ile kasy publicznej przepultano na > projekty po pozytywnych "ekspertyzach" profesorów habilitowanych. Nawet jeżeli profesor habiitowany nie jest w 100% niezawodny (nic nie jest), to jest co najmniej kilka razy lepszy od nieuka. > > Jakiś czas temu w innym poście (oczywiście kręcącymi się wokół sprawy habilitac > ji) napisałem za Malinkiewicz jest po prostu nieżyciowa, bo powinna wziąć jakak > olwiek posadę, napisać habilitacje, znaleźć paru frajerów do roboty z pieniędzy > grantowych. Jeździłaby na konferencje, była gwiazdą telewizji śniadaniowych i > opowiadała bajędy o przyszłości perowskitów. Przeżarłaby kasy nawet więcej ale > ponieważ już by była "po habilitacji" więc już jej wolno. Żyłaby długo i szczęś > liwie, pławiąc się w słodkim nieróbstwie kasty akademickiej a każdemu kto by pr > óbował ja rozliczać wytknęła by brak habilitacji. Malinkiewicz przewaliła minimum 150 mln. To nawet w najrozrzutniejszych badaniach bio byłoby z 25 grantów. Realistycznie wydoiła więcej grantów niż 10 granciarzy-speców przez całe życie. Odpowiedz Link
sendivigius Re: Prawo Godwina-Dobrycego 11.02.26, 08:33 dobrycy napisał: > Nie prawda. To w ogóle nie jest problem. Prawo raczej powinno sie nazywać Godwi > na-Sendivigusa, > bo jak widać, zgodnie z moimi przewidywaniami łykasz trolling jak złoto. > Ja ci tylko przypomne, że np w 2017 roku jakiś 0.1% wniosków habilitacyjnych uw > alono. > Jakbyś złożył i miał jakiś wkład to byś dostał, nie musiałbyś latami odreagowow > ywać ;-). Nie tu jest istota. Cenzura za PRL odrzucała też jeszcze mniej niż 0.1% publikacji a jednak cale środowisko fakt jej istnienia uwierał i dlatego dążyli do zmiany. Mnie akurat to potrzebne jak psu piąta noga. Znam parę przypadków co to zrobili ale wyłącznie dotyczyło to ludzi co już wcześniej robili doktoraty w PL i byli tam zatrudnieni. Widać właśnie musieli odreagować jakieś kompleksy. Jest jeszcze drugi punkt - doktoraty amerykańskie muszą być nostryfikowane. To znaczy od 2005 niby nie muszą ale muszą gdy mają służyć do celów habilitacji. Już zadzieram kiece i lecę. > Co ma za związek? Chodzi o wydawanie publicznych pieniędzy na naukę. Przez ludz > i którzy na nauce się nie znają. > Czy np. publiczne pieniądze na wojsko powinny być wydawane przez ludzi którzy n > ie wiedzą z której strony lufy wylatuje pocisk, czy przez speców od wojskości? > A na infrastrukture? Czy mosty powinni budować i o nich decydować piłkarze i ki > bole? No właśnie. Po to kiedyś wymyślono habilitacje w nauce, żeby młody doktor > nie roztrwonił pieniążka. A rebours. Gdyby habilitacja była taka zbawienna, byłoby to widać w różnych rankingach. A jednak świat anglosaski (i jego klony) bez habilitacji dominuje. C.b.d.o. > Malinkiewicz przewaliła minimum 150 mln. To nawet w najrozrzutniejszych badania > ch bio byłoby z 25 grantów. > Realistycznie wydoiła więcej grantów niż 10 granciarzy-speców przez całe życie. Ejże, przyjrzyj się grantom z NCBiRu albo tego od badan medycznych (ABM). Odpowiedz Link
trzy.14 Re: Prawo Godwina-Dobrycego 11.02.26, 13:14 sendivigius napisał: > Ejże, przyjrzyj się grantom z NCBiRu albo tego od badan medycznych (ABM). Koniec świata! Sendi lepiej zna polskie realia od Dobrycego! Odpowiedz Link
dobrycy Re: Prawo Godwina-Dobrycego 11.02.26, 16:07 trzy.14 napisał: > sendivigius napisał: > > > > Ejże, przyjrzyj się grantom z NCBiRu albo tego od badan medycznych (ABM). > > Koniec świata! Sendi lepiej zna polskie realia od Dobrycego! No. Ale granty NCBiR to co innego, to jest zwykle kilka instytucji a nie jeden badacz. O ABM nic nie wiem. Poza tym NCBiR chwali sie dużo mniej swoimi osiągnięciami. Według mnie jeszcze bardziej wątpliwymi niż NCN. Odpowiedz Link
sqro Re: Olgi cd. 30.01.26, 10:12 Nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka. www.pb.pl/sad-zakwestionowal-megatransakcje-columbusa-spolka-z-gpw-nie-odpowiada-na-pytania-1255617 Odpowiedz Link