adept44_ltd 26.02.09, 21:19 www.dziennik.pl/kultura/article329496/Pilch_Tesknie_za_Blonskim.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dala.tata Re: Mistrzowie 27.02.09, 01:26 fajnie byc miec mistrza. ja przez chwile myslalem ze mialem. ale sie mistrzu zachowal zdecydowanie nie tak, jak mistrzowie powinni....i jestem bezmistrzny. mysle ze jednak ze instytucja mistrza jest wazna i potrzebna. dobrze miec mistrza. przewodnika. i ja zaluje ze nie mialem. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Mistrzowie 27.02.09, 08:59 ja myślę, że miałem... 1) wiele się nauczyłem i to w specyficzny, odpowiadający mi sposób - rzucany na głęboką wodę, 2) sporo się naścierałem z, 3) poszedłem w zupełnie innym kierunku, ale pamiętając o tamtej lekcji. Odpowiedz Link
jolix Re: Mistrzowie 27.02.09, 15:43 Ja też bezmistrzna :( I też żałuję... Może za to kiedyś ja się doczekam bycia mistrzem ..... Odpowiedz Link
dala.tata Re: Mistrzowie 27.02.09, 15:57 ale jako ze ty jestes od cda, musisz uwazac na swoje mistrozstwo. wiesz, power i te rzeczy. Odpowiedz Link
jolix Re: Mistrzowie 27.02.09, 19:58 dala.tata, nie jestem od cda :) jestem historykiem języka. Moi zaoczni mistrzowie w proch się byli obrócili długo przed moim zaistnieniem (wszelkim) :) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Mistrzowie 27.02.09, 20:22 ciekawe, to musiał być ten od Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj... Odpowiedz Link
jolix Re: Mistrzowie 27.02.09, 20:33 Oj raczej nie ten :) Bruszyć lubię, poczywać tylko w stosownych okolicznościach przyrody Odpowiedz Link
dala.tata Re: Mistrzowie 27.02.09, 23:11 aaaaaa. od historii jezyka. juz pamietam, przepraszam. jakos wyparlem to,bo to nudne jak cholera :-) Odpowiedz Link
petrucchio Re: Mistrzowie 27.02.09, 23:29 dala.tata napisał: > aaaaaa. od historii jezyka. juz pamietam, przepraszam. jakos wyparlem to,bo to > nudne jak cholera :-) Te, prowokator. Bo spowodujesz awanturę i będziesz się musiał sam wyciąć! Odpowiedz Link
dala.tata Re: Mistrzowie 27.02.09, 23:44 no troche prowokuje. tak naprawde mnie jest zal tego. bo na studiach wszyskie historyczne przedmioty byly zmora po prostu. nikt tego nie lubil, nwet ci ktorych to interesowalo. ja tylko pamietam kucie na pamiec deklinacji slowa otrok. nie wiem po co kulem, ale kulem. Odpowiedz Link
petrucchio Re: Mistrzowie 27.02.09, 23:56 dala.tata napisał: > ja tylko pamietam kucie na pamiec deklinacji slowa otrok. nie wiem > po co kulem, ale kulem. To jaki był prasłowiański miejscownik liczby mnogiej? :-) Odpowiedz Link
dala.tata Re: Mistrzowie 28.02.09, 00:04 Petrucchio nie wkurzaj mnie! nie pamietam i nie chce pamietac. zal mi jednak tego ze cala nauka historii jezyka skupiala sie wykuciu tych form. a jak sobie czytam to co czasem piszesz tu, to widze jak ciekawe moglyby byc wyklady na ten temat. tylko sie komus musialoby chciec je zrobic Odpowiedz Link
petrucchio Re: Mistrzowie 28.02.09, 01:17 dala.tata napisał: > Petrucchio nie wkurzaj mnie! nie pamietam i nie chce pamietac. > zal mi jednak tego ze cala nauka historii jezyka skupiala sie > wykuciu tych form. Cóż, otrocze, trzeba się było zbuntować i poprosić o narrację historyczną, zamiast potulnie ryć tabelki. Jeśli ćwiczenia prowadzi ktoś z olejem w głowie, to wyzwanie podejmie z przyjemnością. Jeśli sam nie wie, to pójdzie do biblioteki i doczyta, żeby się nie błaźnić przed studentami. A jeśli nie... no tak, shit happens. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Mistrzowie 28.02.09, 00:29 a to ładne: "nikt ich nie lubił, nawet ci których to interesowało"... i wiele tłumaczy,jak sięgam pamięcią w kierunku studiów... Odpowiedz Link
petrucchio Re: Mistrzowie 28.02.09, 01:19 adept44_ltd napisał: > a to ładne: "nikt ich nie lubił, nawet ci których to interesowało"... i wiele > tłumaczy,jak sięgam pamięcią w kierunku studiów... Można nawet zaryzykować przypuszczenie, że nikt ich nie lubił, *zwłaszcza* ci, których to interesowało. Mnie aż skręca, kiedy ktoś morduje temat, który ja uważam za fascynujący. Odpowiedz Link
dala.tata Re: Mistrzowie 28.02.09, 01:25 pelna zgoda co do skrecania. niestety takie wlasnie mam wspomnienia. a szkoda, bo ja mysle sobie ze to moze byc pokazane inaczej. o tym mozna opowiedziec. takie mialem wyklady z opisowki na pierwszym roku, ale tylko na pierwszym, bo zmienilem uczelnie. i wlasciwie nieznany szerzej docent opowiadal nam o systemie jezyka. i on opowiadal tak ze sie nie dalo notatek robic, bo czlowiek chcial sluchac tej opowiesci. Odpowiedz Link
winoman Re: Mistrzowie 28.02.09, 01:32 petrucchio napisał: > Mnie aż skręca, kiedy ktoś morduje temat, który ja > uważam za fascynujący. Na trzecim roku studiów przejęliśmy z kolegą inicjatywę na ćwiczeniach prowadzonych przez asystentkę bardzo mądrą i bardzo beznadziejną dydaktycznie. Wszyscy byli szczęśliwi, łącznie z prowadzącą. Na żadnych innych ćwiczeniach nie nauczyłem się tak dużo, niestety już potem nie trafiłem na tą prowadzącą :-) Pozdrawiam! Odpowiedz Link
jolix Re: Mistrzowie 28.02.09, 11:19 Prowokatorze :) nie dam się! Zajęcia historyczne sprawiają mi frajdę, katuję - owszem - ale równocześnie słyszę "dziękuję" za to, a i wybuchy śmiechu i twórcze dyskusje na zajęciach nie są rzadkością.... Odpowiedz Link
petrucchio Re: Mistrzowie 27.02.09, 18:14 eeela napisała: > A ja jestem wielomistrzna, i dobrze mi z tym :-) To tak, jak ja. Miałem i mam wielu mistrzów, a większości w życiu nie widziałem na oczy ;-) Odpowiedz Link
petrucchio Re: to sie nie liczy! 27.02.09, 21:31 Co się nie liczy: barki olbrzymów? To na czym ma stać? Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 27.02.09, 23:13 barki to barki. mistrzowie to mistrzowie. Odpowiedz Link
petrucchio Re: to sie nie liczy! 27.02.09, 23:28 dala.tata napisał: > barki to barki. mistrzowie to mistrzowie. A nie, za guru to dziękuję. Są ludzie, których dorobek, inteligencja, błyskotliwość, pracowitość, zaangażowanie itp. mi imponują, ale o żadnym nigdy nie myślałem "chcę być taki jak on/ona". Jakoś to się kłóci z moim pojęciem o tym, co powinno cechować naukowca. Na pewno indywidualizm, niezależność i luźny stosunek do autorytetów. Jak ktoś mi mówi o mistrzach, zaraz przypomina mi się to. Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 27.02.09, 23:49 bo ja nie o tym. ja mowie o pewnej relacji z osoba z ktora mogles podyskutowac. mnie to uswiadomila taka chinka ktora opwoieadala o swoim profesorze. i to jest relacja na cale zycie. on zawsze bedzie jej profesorem i ona zawsze bedzie jego uczennica. i to oznacza ze zawsze moze sie do niego zworcic po rade, po rozmowe. ja mysle ze dzisiaj takich relacji juz prawie nie ma. i mi tego zal. Odpowiedz Link
petrucchio Re: to sie nie liczy! 27.02.09, 23:55 dala.tata napisał: > bo ja nie o tym. ja mowie o pewnej relacji z osoba z ktora mogles podyskutowac. Ale czy to koniecznie musi być zaraz taka "father figure", że musisz zadzierać głowę, jak na nią patrzysz? Nie lepiej dyskutować jak dorosły z dorosłym, zamiast utrwalać sobie na całe życie relację antysymetryczną? Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:07 a ja mowilem o 'father figure'? ja chyba mowilem glownie o przewodniku. o kims kto ulatwia. no a asymetria jest wpisana w relacje mistrozwska. co wiecej mi ta asymetria nie przeszkadza. jesli jest oparta na szacunku, to raczej odwrotnie, jest pozadana. choc z pewnoscia musialaby ewoluowac w czasie. nie rozumiem, dlaczego koniecznie musimy dazyc, zeby zawsze bylo jak rowny z rownym. relacja mistrza nie oznacza ze ja sie musze z mistrzem zgadzac. a jak mistrz jest mistrzem, to powinien to wspierac. Odpowiedz Link
charioteer1 Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:31 Mnie sie chyba udalo taka relacje nawiazac. Pozno cholernie i szkoda, ze tak. To jest relacja inna niz nauczyciel-uczen, czy student-promotor. W moim przypadku, i nie tylko w moim, tak nie bylo. Przewodnik to dobre slowo, ale przewodnik to nie ten, ktory ulatwia. Przewodnik pokazuje droge. Raczej chodzi o wskazanie mozliwosci, moze nawet stworzenie mozliwosci, a nie usuwanie kamieni z drogi. Mistrz sam moze tej drogi nie znac, to nie jest konieczne. Dlaczego tych mistrzow brakuje dzisiaj? Bo zeby byc mistrzem, trzeba najpierw miec cos do zaoferowania bezinteresownie i trzeba umiec wyciagnac reke do zablakanej owieczki. Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:44 nie tylko to. zyjemy w coraz bardziej zbiurakrtyzowanym swiecie, w ktorym wazniejsza jest notatka po spotkaniu z doktoratnem, a nie to o czym rozmawiano. ulatwia w sensie facilitate, pokazuje droga wlasnie Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:51 no ale jeśli jest nieprzyzwoicie dobrym promotorem??? Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:13 moim tez nie. ale to wlasnie promotor powinien byc tym pierwszym mistrzem. tak sadze. Odpowiedz Link
thersites Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:39 Where have all the masters (?} gone? I czy jest dla nich miejsce w egalitarnym uniwersytecie, w którym rządzić ma partnerstwo? Może przynajmniej jakiś, mhmm, spolegliwy opiekun? Może przynajmniej - skoro to forum doktorantystyczne - przyzwoity promotor? O silnej osobowości, ale kto apostatów (od/z wyznawanej przezeń metodologii, uprawianej działki itp.) nie traktuje jak zdrajców. Kto - mimo wszystkiego co tu i na śp. forum mówiono o nieodzownej samodzielności doktorantów - przeczytał o jedną książkę więcej i potrafi ustrzec przed przynajmniej największymi pomyłkami. Kogo - oprócz postępów w pracy - interesuje, czy jego terminator ma za co żyć. Pomarzyć można. Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:47 bajobongo z egalitarnym uniwersytetem. uniwersytet nigdy nie byl i nie moze byc egalitarny. tyle ze brak egalitaryzmu nie ma nic wspolnego z feudalnymi stosunkami i absolutna wladza profesora nad podwladnymi. to jest chore. elitaryzm oparty na szacunku do dorobku i dzialalnosci jest wrecz pozadany. Odpowiedz Link
thersites Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:57 Jednak co nieco ma, ale to inna kwestia. Mam egalitarystyczną obsesję. Ale słusznie prawisz: jeżeli przemoc, to autorytetu (naukowego) i argumentacji, niekoniecznie psychologiczny pat (czy da etat?), obsesja form grzecznościowych itp. A "bajobongo" było moje. Tak sądziłem ;) Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:10 skoro masz egalitarystyczna obsesje, powinienies odrzucic promotora i uciekac z uniwersytetu. zupelnie mi nie odpowiada 'przemoc autorytetu'. ja nikogo nie zmuszam do tego zeby myslal czy mowil jak ja. nikt nie musi sie ze mna zgadzac. a jelsi ty uwazasz ze czytanie ksiazek to poddawanie sie przemocy, to wspolczuje: zostan pustelnikiem. zupelnie tez nie rozumiem, dlaczego uprzejmosc od razu jest obsesja i jesli ktos chce odmieniac przez wszystkie przypadki paan profesor mowiac do mnie, to trudno.bede sie cieszyl, jesli to zrobi z szacuku, bede sie smucil, jesli to zrobi ze strachu. nie ma prywatnego jezyka. nawet bako bongo jest wspolne. Odpowiedz Link
thersites Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:28 1. Obsesja: miewam remisje. 2. Ucieczka od promotora: ja nie chcę uciekać, wręcz przeciwnie. 3. Przemoc autorytetów: gdybym chciał być złośliwy, napisałbym, że to, co Ci odpowiada, jest nierelewantne (może irrelewantne?). Natomiast pod klawiaturą człowieka tak doskonale świadomego, zdanie "nikogo nie zmuszam do tego zeby myslal czy mowil jak ja" brzmi jak kpina. 4. "jelsi ty uwazasz ze czytanie ksiazek to poddawanie sie przemocy, to wspolczuje" - Gorgiasz też tak sądził (i kilku po nim), ale myślał o słuchaniu książek, więc - nierelewantne. 5. "Zostan pustelnikiem" - pomyślę o tym, gdy uczucie nierelewancji przybierze na sile. 6. "dlaczego uprzejmosc od razu jest obsesja". Myślałem raczej o służalczości. Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:37 3. oczyuwiscie ze relewantne, skoro rozmawiamy. ale jelsi nie rozmawiamy, to rzeczywiscie nierelewantne. zupelnie nie rozumiem dlaczego mialaby to byc kpina. jesli implikujesz mi ze profesura to wymuszanie sluzalczosci intelektualnej, to moge tylko powiedziec, ze przykro mi ze masz do czynienia z takimi profesorami. gdybym byl twoim promotorem, to zobaczylbys ze tak wcale nie musi byc. 4. no to jestes w towarzystwie Gorgiasza (i kilku po nim). nie wiem czy to fajnie czy nie, ale jestes. 6. sluzalczosc nie ma nic wspolnego z uprzejmoscia. natomiast mnie rzeczywiscie przeszkadza brak uprzejmosci i skracanie dystansu przez studentow. takie 'Witam' w mailu. ja pisze do moich studentow per szanowny pani/e. Odpowiedz Link
winoman Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:44 dala.tata napisał: > natomiast mnie rzeczywiscie > przeszkadza brak uprzejmosci i skracanie dystansu przez studentow. takie 'Witam > ' > w mailu. ja pisze do moich studentow per szanowny pani/e. > Kiedyś dostałem mail od magistranta zaczynający się od słów "Drogi doktorze" :-)) Pozdrawiam! Odpowiedz Link
petrucchio Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:49 winoman napisał: > Kiedyś dostałem mail od magistranta zaczynający się od słów "Drogi doktorze" :- Mogło być gorzej. Mógł napisać "Mistrzu" :) Odpowiedz Link
winoman Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:54 > Mogło być gorzej. Mógł napisać "Mistrzu" :) Albo "Mistrzuniu" ... Pozdrawiam! Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 10:29 moim przebojem jest "Panie dr" (!) nb mocno oksymoroniczne... Odpowiedz Link
thersites Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:52 3. Bo kpina. Bo nie uczysz niczego innego jak form akceptowanych w swojej społeczności. Bo uczysz (kulturalnej) pogardy dla oponentów. Bo wydajesz sądy ocenne. Bo jesteś dysponentem akceptabilności. Bo - wreszcie - nie mówiłem o służalczości intelektualnej. A dla Ciebie poddawanie się przemocy musi być torturą, a ja twierdzę, że może mieć znaczenie terapeutyczne. Ale: sza! 4. Ależ wiesz doskonale - fajne to czy nie fajne. Być w towarzystwie, chcieć być w towarzystwie. Nie przystoi, co? 6. Nie mówiłem o braku uprzejmości: mówię o profesorskich dąsach. Kiedy problemem staje się - oczywiście, pragmatycznie niepoinformowanej tłuszczy - wybór między "panie profesorze, czy pan pozwoli" a "panie profesorze, czy pan profesor pozwoli". Tylko, błagam, nie pisz, co powinienem ze sobą zrobić, gdzie się zabrać itp. Odpowiedz Link
dala.tata Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 02:47 3. o dzizusku, to wszystko jestem? nie spoedziewalem sie. ale skoro jestem, to bede moja akceptabilnosc nosic z duma. 4. no skro wiesz ze wiem.....to sie nie bede wtracac :-) 6. mowiles o obsesji uprzejmosci. a tak w ogole to czesiej widuje magisterskie dasy, ale wobec studentow, bo wobec nikogo innego nie moga sobie magistrowie pozwolic na dasy. koncze te wymiane, byla z pewnoscia terapeutyczna. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 00:49 przyszło mi do głowy, co by to mogło być - nieprzyzwoity promotor... a apostatów sobie cenię! Odpowiedz Link
petrucchio Re: to sie nie liczy! 28.02.09, 01:27 dala.tata napisał: > co wiecej mi ta asymetria nie przeszkadza. jesli jest oparta na szacunku, to > raczej odwrotnie, jest pozadana. choc z pewnoscia musialaby ewoluowac w czasie. A, jeśli tak, to no objection. > nie rozumiem, dlaczego koniecznie musimy dazyc, zeby zawsze bylo jak rowny z > rownym. relacja mistrza nie oznacza ze ja sie musze z mistrzem zgadzac. a jak > mistrz jest mistrzem, to powinien to wspierac. OK, już rozumiem, o co ci chodzi. Byle nie oczekiwać wsparcia mentora do końca kariery. Kiedyś trzeba stanąć na własnych nogach. O ile pamiętam, nie napisałem "równy z równym", tylko "dorosły z dorosłym", a to całkiem nie to samo. Odpowiedz Link