srilankaa
29.04.09, 18:40
Nie chcę tym wątkiem broń boże naruszyć regulaminu czy obyczajności, więc robię założenie, że wykładowca i studentka są stanu wolnego, a ich chęć bliższej znajomości nie jest podyktowana żadnymi potencjalnymi korzyściami na studiach.
W jaki sposób tego dokonać?
Czytałam kilka wątków z necie na temat bliższych znajomości z wykładowcami, ale nie było tam żadnych konkretów. Wiadomo, że po pewnym okresie podchodów nadchodzi moment najtrudniejszy – któraś ze stron musi wyłożyć karty na stół i zaproponować otwarcie spotkanie. Jak to wygląda od technicznej strony? Czy to powinien czynić wykładowca czy studentka? Komu to bardziej wypada? I w jaki sposób to robić – mailowo czy osobiście, pod jakimś pretekstem czy otwarcie?
Zwracam się więc do wykładowców z pytaniem o wyobrażenie sobie, w jaki ewentualnie sposób chcieliby zostać poderwani albo o opisanie rzeczywistej historii, jeżeli takowa miała miejsce. Jak na tym forum są jakieś studentki, które ten podryw mają za sobą, to one niech też napiszą, w jaki sposób udało im się tego dokonać.