Dodaj do ulubionych

Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy

29.04.09, 18:40
Nie chcę tym wątkiem broń boże naruszyć regulaminu czy obyczajności, więc robię założenie, że wykładowca i studentka są stanu wolnego, a ich chęć bliższej znajomości nie jest podyktowana żadnymi potencjalnymi korzyściami na studiach.

W jaki sposób tego dokonać?

Czytałam kilka wątków z necie na temat bliższych znajomości z wykładowcami, ale nie było tam żadnych konkretów. Wiadomo, że po pewnym okresie podchodów nadchodzi moment najtrudniejszy – któraś ze stron musi wyłożyć karty na stół i zaproponować otwarcie spotkanie. Jak to wygląda od technicznej strony? Czy to powinien czynić wykładowca czy studentka? Komu to bardziej wypada? I w jaki sposób to robić – mailowo czy osobiście, pod jakimś pretekstem czy otwarcie?

Zwracam się więc do wykładowców z pytaniem o wyobrażenie sobie, w jaki ewentualnie sposób chcieliby zostać poderwani albo o opisanie rzeczywistej historii, jeżeli takowa miała miejsce. Jak na tym forum są jakieś studentki, które ten podryw mają za sobą, to one niech też napiszą, w jaki sposób udało im się tego dokonać.
Obserwuj wątek
    • twardycukierek Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.09, 19:01
      Poszukiwania kompatybilnej żony, techniczna strona podrywu... to forum robi się
      ciekawe :)
      Dziewczyno, nie chcę być złośliwa, ale jak wyobrażasz sobie zaproponowanie
      spotkania 'pod pretekstem'? Rozpisujesz się tu jakby ten wykładowca należał do
      innego species a przecież to tylko facet :D

      Zaproś
      go już na kawę i nie męcz się tak ;)
    • maria.francesca Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.09, 19:21
      Oglądałaś film "Piękny umysł"? Tam była taka scena jak studentka zaprasza na obiad profesora Nasha, potem zostają parą, pobierają się :) A tak na poważnie - zapisz się może na koło naukowe, zaangażuj w jakieś konferencje? Będziesz wtedy traktowana bardziej jak młody naukowiec niż jak studentka. Nie rób jednak niczego na siłę. Pamiętam swego czasu jeden wątek tu na forum gazety: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=91516315&a=91516315 - to tak ku przestrodze :/
      • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.09, 20:35
        Film oglądałam, ale filmy zazwyczaj mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Tam studentka zrobiła to bardzo bezpośrednio, bez większych podchodów i badania gruntu, więc wątpię, by takie historie zdarzały się często w rzeczywistości. Widzę je raczej w kategoriach jakiegoś extremum, wyjątku od reguły.

        Podany przez ciebie wątek czytałam i tam studentka pisze, że "po uzyskaniu zaliczenia wyznałam mu miłość". Ja coś takiego oceniam jako infantylne, bo "wyznawanie miłości" obcym osobom to raczej domena nastolatek. Nic dziwnego, że wykładowca zareagował negatywnie. Ja też bym się przestraszyła, jakby ktoś ni stąd, ni zowąd wyznał mi miłość. Uznałabym go za szalonego albo infantylnego.

        Mnie nie chodzi o żadne wyznawanie miłości, tylko o zainicjowanie spotkań na prywatnym, choć neutralnym gruncie (miejsca publiczne), a czy z tego się rozwinie uczucie to już sprawa wtórna. Najlepiej bym chciała, żeby to on był stroną proponującą.

        Skądinąd wiadomo, że między wykładowcami a studentami tworzą się czasem pary i ja chciałam właśnie zapytać o techniczną stronę początków tych znajomości.

        Nie zawsze też możliwe jest zaangażowanie się w koła naukowe, bo z tej dziedziny, którą ten mój wykładowca się zajmuje, takowych nie ma. Odpadają też konferencje, bo ja wybrałam inną specjalizację. Może to i nawet lepiej, że ten wykładowca prowadzi przedmiot dla mnie poboczny, mamy więc bardzo ograniczony ze sobą kontakt na uczelni. Mniej byłoby ewentualnych podejrzeń o niestosowność niż gdyby to był np. mój promotor.
        • em_i3 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.09, 21:29
          znam wiele małżeństw wykładowca/studentka i wykładowczyni/student. Np. u mojej
          koleżanki magisterkę pisał jej przyszły mąż. Ja miałam kiedyś zajęcia z moim
          obecnie mężem. Wszystko zależy od okoliczności i chęci z obu stron. Osobiście
          uważam, że spotykać się należy po zakończeniu układu służbowego. Ale czemu nie?
          • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.09, 22:18
            em_i3 napisała:

            > Np. u mojej
            > koleżanki magisterkę pisał jej przyszły mąż. Ja miałam kiedyś zajęcia z moim
            > obecnie mężem.

            To napisz, jak od technicznej strony doszło do waszej pierwszej randki. Kto ją zaproponował i w jakich okolicznościach? Przecież głównie po to założyłam ten wątek, by się tego dowiedzieć.
        • frusto No to dwie rady.. 30.04.09, 10:44
          Podejdz i powiedz, że prosisz go o pomoc.. nie znasz nikogo tutaj prawie, wiec
          czy on mógłby Ci pokazać jakieś fajne miejsca w mieście.

          Albo złam się i preczytaj jakiś artykuł, po czym wpadnij i powiedz: panie
          doktorze, przypadkiem wpadl mi w rece taki artykul, ale nic z niego nie rozumiem
          choć wydaje się ciekawy, czy mógłby mi pan to wyjaśnić? Oczywiście nie za darmo,
          w zamian postawie panu kawe i może jakieś ciacho!
    • megaborsuk2000 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.09, 23:18
      Oczywiście problem jest dla polskiej nauki bardzo ważki, może nawet zaowocować
      narodzinami geniusza, ale czy miejsce tej dyskusji nie jest w wątku "kompletny
      offtop"?
      • dala.tata Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 00:13
        ale dlaczego? watek wyraznie dotyczy zycia na uczelni. a slowo 'uczelnia'
        wystepuje w tytule forum. jak dla mnie sprawa moze nie jest kluczowa dla nauki
        polskiej, ale badzmy tolerancyjni.

        mnie nawet ten watek bawi, bo zaklada ze wykladowca jest jakims dziwnym stworem,
        wobec kotrego wiedza 'jak podrywac' nie stosuje sie i trzeba miec specjalna
        strategie typu:

        a. chodz zrobimy ekspertyment.
        b. czy sa mozliwe dodatkowe zajeica przy tomografie
        c. nie potrafie znalezc archiwum.
        d. mam wielkie klopoty z napisaniem tej pracy.
        • megaborsuk2000 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 00:16
          No niech będzie, czuję się przekonany.
        • charioteer1 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 00:19
          Pomysl na eksperyment jest ryzykowny, bo jezeli to prawdziwy naukowiec, to gotow
          zakochac sie w eksperymencie ;-)
          • twardycukierek Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 08:02
            charioteer1 napisał:

            > Pomysl na eksperyment jest ryzykowny, bo jezeli to prawdziwy naukowiec, to goto
            > w
            > zakochac sie w eksperymencie ;-)
            >

            Ciekawe spostrzeżenie :) Być może mamy tu następną Marię Skłodowską?
          • adept44_ltd Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 12:31
            albo w drodze do archiwum...
        • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 00:20
          Ok. Ale problem wciąż pozostaje: jak z sytuacji oficjalnej przejść do mniej
          oficjalnej? Więc nie jak, a - gdzie i kiedy podrywać :)
          • dala.tata Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 00:27
            mozna na przyklad tak :-)

            www.youtube.com/watch?v=1k2wJZFDkYI
            • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 01:09
              Nie próbowałem, ale może warto spróbować podrywu "na teczkę":
              tinyurl.com/c5zp5q ...
              • dala.tata Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 01:14
                to ja naprawde wole juz seven of nine.
                one of Kurtyka to o one za duzo

                dobranoc.
            • twardycukierek Między nami Star Trek fanami :) 30.04.09, 09:49
              Musisz
              to zobaczyć.
          • twardycukierek Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 07:59
            thersites napisał:

            > Ok. Ale problem wciąż pozostaje: jak z sytuacji oficjalnej przejść do mniej
            > oficjalnej? Więc nie jak, a - gdzie i kiedy podrywać :)

            Ależ właśnie 'jak' :) W tym konkretnym przypadku dziewczyna nie spotyka tego
            wykładowcy, którego traktuje niemal jako inne species, nigdzie poza uczelnią.
            Przypadkiem może wpaść na niego w morzu piłek w IKEI ale chyba nie warto na to
            czekać ;)
            Skoro on nie wykazał żadnej inicjatywy, możemy przyjąć, że jest
            niezainteresowany albo chorobliwie nieśmiały. Dlatego radziłam, aby sama zrobiła
            pierwszy krok.
            Są ludzie, którzy zupełnie nie potrafią podrywać, w żadnym stylu. Jeśli się
            takim jest, powinno się potrafić być podrywanym :)
        • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 18:44
          dala.tata napisał:
          > mnie nawet ten watek bawi, bo zaklada ze wykladowca jest jakims dziwnym stworem
          > ,
          > wobec kotrego wiedza 'jak podrywac' nie stosuje sie i trzeba miec specjalna
          > strategie

          Ależ skąd. To nie chodzi o to, że wykładowca jest jakimś dziwnym stworem, tylko okoliczności są szczególne, tzn. nie sprzyjają nawiązywaniu prywatnych znajomości. Z wykładowcą studentka jest w relacji oficjalnej, nawet jak stosunek podporządkowania już ustał, bo skończyły się zajęcia.
          • obywatel_js Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 13:32
            > Z wykładowcą studentka jest w relacji oficjalnej, nawet jak
            stosunek podporządkowania już ustał, bo skończyły się zajęcia.

            "stosunek podporządkowania" no no no ;)

            "czy w imieniu grupy JA mogłabym prosić o przełożenie kolowkium"
            "przepraszam, nie rozumiem tego zadania, inni rozumieją, czy ze MNĄ
            jest coś nie tak?"
            "o teraz, wreszcie rozumiem, PAN to potrafi wyjaśnić, nie to co
            profesor na wykładzie"
            "chciała bym podziękować, dzięki Panu tak dobrze poszedł mi egzamin,
            skoro teraz ustał stosunek oficjalny, da się pan zaprosic na kawę?"


            no, ale do tego trzeba być bystrą studentką...

      • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 17:52
        ale czy miejsce tej dyskusji nie jest w wątku "kompletny
        > offtop"?

        Przepraszam, Kompletny Offtop zajmuje się Jolą Rutowicz etc., Kompletny Offtop
        ma być KOMPLETNY. Ten wątek, bądź co bądź, wpisuje się w szeroko pojętą tematykę
        akademicką :-D
    • obywatel_js Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 01:29
      nasza klasa...
      • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 18:48
        obywatel_js napisał:

        > nasza klasa...

        Niestety nie ma tam konta.
        • obywatel_js Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 13:08
          może mieć
          takie jak ja :)

    • ford.ka Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 11:10
      Uwaga na stronie - zrób najpierw dyskretny wywiad, czy kandydat jest
      w ogóle zainteresowany kontaktami z paniami. Może woli panów.
    • jolix Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 15:34
      Znajomy został poderwany przez studentkę chodzącą do niego na zajęcia
      drogą mailową. Z pwoodzeniem ;)
      • bumcykcyk2 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 16:50
        No nie wiem, jeśli ten wykładowca ma jakieś doświadczenie z kobietami, no to
        wystarczy długie przeciągłe spojrzenie i wszystko jest jasne. Dalej to już on
        pociągnie i -jeśli mu też zależy- przystąpi do 'ataku'.

        Jeśli natomiast nie jest to orzeł w sztuce podrywu, no to można zostać po
        zajęciach i poprosić o jakieś wyjaśnienia, albo przyjść samej na dyżur pod
        pretekstem pomocy naukowej. Miałem takich sytuacji dziesiątki. Najlepiej jak to
        wszystko idzie właśnie tak naturalnie, nie nachalnie, no bo jeśli wykładowcy
        dana studentka nie leży, można skupić się na owym merytorycznym pretekście i
        nikt nie czuje się urażony/odtrącony.

        Maile chyba nie są dobrą drogą, bo ja dostaję ich b. dużo, odpowiadam
        machinalnie, a trudno raczej napisać maila kompletnie "bez tematu", z mrugającym
        oczkiem i erotycznym podtekstem. To jest odsłonienie się na samym starcie, a
        adresat może się poczuć skrępowany. Co prawda, ja otrzymałem kiedyś
        bezpretensjonalnego maila, w którym studentka zaproponowała mi od razu
        randkę.... ze swoją starszą siostrą! ;-)

        Z biegiem lat zauważam coraz większą tolerancję na związki wykładowca
        -studentka, zupełnie wbrew idei politycznej poprawności, która chyba powinna u
        nas narastać. IMHO nie należy tego nigdy robić podczas prowadzenia zajęć -
        trudno, hormony muszą sobie poczekać na koniec sesji. Randkowanie w trakcie
        trwania stosunku zależności na uczelni jest absolutnie niedopuszczalne!
        • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 17:02
          A czy obserwujesz zwiększoną tolerancję na związki wykładowca-student,
          wykładowca-wykładowca? I co to ma wspólnego z poprawnością polityczną?
          • ford.ka Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 17:11
            Hm... Tolerancja jest wyłącznia na opcje wykładowca-studentka i
            wykładowca-wykładowczyni. Na wszystkie inne opcje (włącznie ze
            student-wykładowczyni) z tolerancją bywa bardzo krucho.
            • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 17:18
              Bo wszystkie pozostałe układy to cywilizacja śmierci... ;))
              • ford.ka Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 17:34
                Starożytni Grecy by się z tym nie zgodzili... ;)
                • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 17:36
                  Ale 3/4 "chłopców" powyżej - tak :)
                  • charioteer1 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 18:45
                    Ja sie nie zgadzam!!!!!!!!!!!
        • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 22:07
          bumcykcyk2 napisał:

          > No nie wiem, jeśli ten wykładowca ma jakieś doświadczenie z kobietami, no to
          > wystarczy długie przeciągłe spojrzenie i wszystko jest jasne. Dalej to już on
          > pociągnie i -jeśli mu też zależy- przystąpi do 'ataku'.

          Jak ten "atak" sobie wyobrażasz? Od razu na podstawie jednego spojrzenia propozycja wspólnej kawy? To chyba science-fiction. Na takiej podstawie to można proponować kawę tylko w okolicznościach nieoficjalnych, np. koleżance ze studiów.
      • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 18:58
        jolix napisała:

        > Znajomy został poderwany przez studentkę chodzącą do niego na zajęcia
        > drogą mailową. Z pwoodzeniem ;)

        No właśnie, też o tym myślę. A możesz podać jakieś konkrety, jeżeli je znasz? Przecież w korespondencji mailowej też musi nadejść wreszcie moment, że któraś ze stron proponuje spotkanie poza uczelnią, tzn. wykłada karty na stół i ryzykuje ideologicznym odrzuceniem "proszę mi takich nieeleganckich rzeczy nie proponować". Ba, jakby ktoś się uparł, to może nawet taką osobę skierować na komisję dyscyplinarną, zarówno studentka wykładowcę, jak i wykładowca studentkę.
        • jolix Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 19:36
          > No właśnie, też o tym myślę. A możesz podać jakieś konkrety, jeżeli
          je znasz?

          Srilankao,

          szczegóły znam, ale z powodów oczywistych nie będę się nimi dzielić.
          Tylko tyle: liczy się otwartość, szczerość i dążenie do celu
          • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 20:48
            jolix napisała:
            > szczegóły znam, ale z powodów oczywistych nie będę się nimi dzielić.

            Dobra, nie nalegam, ale - rzecz jasna - chodziło mi tylko o takie ogólne sprawy, jak np. kto (studentka czy wykładowca) zdecydował się na zaproponowanie pierwszego spotkania.

            Samo mailowanie z wykładowcą nie jest żadnym wyczynem, jeśli poruszane tematy mają charakter oficjalny, ale skierowanie ich w kierunku prywatnym nastręcza dużo trudności.
            • jolix Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 20:59
              Wysłałam Ci maila na gazetowe konto
              • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.09, 22:02
                Dzięki.
            • obywatel_js Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 13:11
              widzisz, nawet sprawdzając sprawdzanie z laoratorium
              same oficjalne tematy
              można bystrej studentce jakiś błąd podkreslić
              puszczają c przy tym oczko
              o tak .-)
              i bystra studentka w następnym sprawozdaniu ...

              no, dalej to tajemnica

              • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 19:07
                obywatel_js napisał:

                > widzisz, nawet sprawdzając sprawdzanie z laoratorium
                > same oficjalne tematy
                > można bystrej studentce jakiś błąd podkreslić
                > puszczają c przy tym oczko
                > o tak .-)
                > i bystra studentka w następnym sprawozdaniu ...
                >
                > no, dalej to tajemnica

                Czyli sugerujesz, że to studentka ma podjąć ryzyko i wyłożyć karty na stół?
                Bo widzisz, z puszczonego oczka to jakoś się można w razie czego wytłumaczyć, że np. coś wpadło do oka czy odezwał się dawny tik nerwowy. Ale z wypowiedzianych słów, czyli złożonej propozycji spotkania wycofać się już nie można w razie niepomyślnego obrotu sprawy.
                • ford.ka Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 20:22
                  A jaki niepomyślny dalszy ciąg sobie wyobrażasz? Zamorduje i zwłoki
                  rozpuści w kwasie siarkowym? O ile nie masz słabowości do typów
                  chamowatych, jeśli nie jest zainteresowany i uczucia nie
                  odwzajemnia, powinien być w stanie wyrazić to w kulturalny sposób i
                  o sprawie zapomnieć.
                  • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 20:57
                    ford.ka napisał:

                    > A jaki niepomyślny dalszy ciąg sobie wyobrażasz?

                    Pisałam już w tym wątku, że taka propozycja może być podstawą do założenia owej studentce sprawy dyscyplinarnej na studiach. Studentka też może to uczynić, jeśli takowa propozycja wyjdzie od wykładowcy. Łatwo się domyślić, że władzom uczelnianym łatwiej będzie ukarać studentkę niż wykładowcę.

                    > O ile nie masz słabowości do typów
                    > chamowatych

                    Akurat skierowanie sprawy na drogę dyscyplinarną nie można uznać za przejaw chamstwa, wręcz przeciwnie - za przejaw dbałości o moralność, dobre imię uczelni itd.
                    • adept44_ltd Pomysł na niekulturalny podryw wykładowcy n.t. 01.05.09, 21:20

                    • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 21:27
                      Nie przesadzasz? Jeśli rzecz cała odbędzie się po zajęciach, po uzyskaniu
                      zaliczenia, to chyba was już stosunek służbowy nie łączy, więc i podstaw do
                      postępowania dyscyplinarnego nie ma. W końcu nie każda kłótnia wykładowcy z
                      partnerem/ką kończy się na dywaniku u dziekana...
                      • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 01:34
                        thersites napisał:

                        > Nie przesadzasz? Jeśli rzecz cała odbędzie się po zajęciach, po uzyskaniu
                        > zaliczenia, to chyba was już stosunek służbowy nie łączy, więc i podstaw do
                        > postępowania dyscyplinarnego nie ma.

                        Teoretycznie to postępowanie dyscyplinarne grozi za samo zachowanie na terenie uczelni, a nie tylko wobec konkretnego wykładowcy. Proponowanie randki w stosunkach oficjalnych (a z byłym wykładowcą czy nieswoim wykładowcą stosunki nadal mają charakter oficjalny) można uznać za niewłaściwe. Tak samo jak niewłaściwe jest np. obrażanie któregokolwiek wykładowcy czy mówienie do niego per ty, nawet jeśli nie ma się z nim żadnych zajęć.

                        Oczywiście w praktyce jednorazowe i kulturalne zaproponowanie randki zapewne zostałoby uznane za sprawę błahą, ale jeśli dany wykładowca się uprze, to i z takiej sprawy zrobi wielkie halo. U mnie na uczelni zaczęto informować dzięki stronie internetowej o toczących się postępowaniach dyscyplinarnych i - ku mojemu zdziwieniu - znalazły się tam nawet przypadki ściągania na egzaminach w toku studiów, a według mnie są to sprawy błahe.

                        A wracając do tematu - tak hipotetycznie rzecz biorąc - to wykładowca zakładając takiej studentce sprawę dyscyplinarną mógłby mieć w tym jakiś swój ukryty interes, np. chęć zamanifestowania wobec władz uczelnianych jaki to jest porządny, nieskazitelny i odporny na pokusy czy też chęć ostatecznego zaprzestania podrywów jego osoby, jeżeli takie przypadki zdarzają się rokrocznie. W którymś tam momencie może mu się zachcieć to uciąć "publiczną pokazówą", żeby mieć na przyszłość spokój. Mówię w tym momencie zupełnie in abstracto, w oderwaniu od swojej konkretnej sytuacji.
                        • frusto Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.05.09, 10:01
                          srilankaa napisała:
                          > Proponowanie randki w stosun
                          > kach oficjalnych (a z byłym wykładowcą czy nieswoim wykładowcą stosunki nadal m
                          > ają charakter oficjalny) można uznać za niewłaściwe.
                          Więc niech pani nie proponuje randki. Niech pani podziękuje za udzieloną pomoc
                          zapraszając na kawę. To nie randka.

                          >- ku mojemu z
                          > dziwieniu - znalazły się tam nawet przypadki ściągania na egzaminach w toku stu
                          > diów, a według mnie są to sprawy błahe.
                          To nie są sprawy błahe. Ściąganie na egzaminach to oszustwo. Oraz wypacza ocenę.
                          Jeżeli ma pani pracownika z 5 w indeksie i nie wie pani, czy ta ocena
                          odzwierciedla "jak dobrze ściągał" czy też "jak dobrze się nauczył", to znaczy,
                          że ocena jest bezwartościowa.


                          > to wykładowca zakładają
                          > c takiej studentce sprawę dyscyplinarną mógłby mieć w tym jakiś swój ukryty int
                          > eres, np. chęć zamanifestowania wobec władz uczelnianych jaki to jest porządny,
                          > nieskazitelny i odporny na pokusy czy też chęć ostatecznego zaprzestania podry
                          > wów jego osoby, jeżeli takie przypadki zdarzają się rokrocznie. W którymś tam m
                          > omencie może mu się zachcieć to uciąć "publiczną pokazówą", żeby mieć na przysz
                          > łość spokój. Mówię w tym momencie zupełnie in abstracto, w oderwaniu od swojej
                          > konkretnej sytuacji.
                          Nie znam żadnego faceta, który by nie lubiał być w kulturalny sposób podrywany.
                          Mi tam by było miło, gdyby studentka mnie próbowała poderwać, choć oczywiście z
                          uśmiechem obróciłbym sprawę w żart (jestem żonaty).
                          • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.05.09, 18:58
                            frusto napisał:
                            > Więc niech pani nie proponuje randki. Niech pani podziękuje za udzieloną pomoc
                            > zapraszając na kawę. To nie randka.

                            To jest w stosunkach oficjalnych na uczelni raczej niestandardowa forma "podziękowań". Za standardową uchodzą kwiaty. Nawet jak tego nie nazwiemy randką, to i tak wiadomo, że o nią chodzi.

                            > Nie znam żadnego faceta, który by nie lubiał być w kulturalny sposób podrywany.
                            > Mi tam by było miło, gdyby studentka mnie próbowała poderwać, choć oczywiście z
                            > uśmiechem obróciłbym sprawę w żart (jestem żonaty).

                            Tylko pytanie, czy to by było miłe dla studentki.
                            • frusto Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 05.05.09, 09:01
                              srilankaa napisała:

                              > frusto napisał:
                              > > Więc niech pani nie proponuje randki. Niech pani podziękuje za udzieloną
                              > pomoc
                              > > zapraszając na kawę. To nie randka.
                              >
                              > To jest w stosunkach oficjalnych na uczelni raczej niestandardowa forma "podzię
                              > kowań". Za standardową uchodzą kwiaty. Nawet jak tego nie nazwiemy randką, to i
                              > tak wiadomo, że o nią chodzi.

                              I o to chodzi. Zawsze można się wyprzeć. Zostawia to furtkę do wyjścia z twarzą,
                              a z drugiej strony trudno, by to nie dało cżłowiekowi do myślenia. Może
                              przynajmniej zauważy, że jesteś nim zainteresowana. Pomyśli, pomyśli, pogłówkuje
                              i po jakimś czasie sam zacznie Ciebie podrywać.

                              > > Mi tam by było miło, gdyby studentka mnie próbowała poderwać, choć oczywi
                              > ście z
                              > > uśmiechem obróciłbym sprawę w żart (jestem żonaty).
                              >
                              > Tylko pytanie, czy to by było miłe dla studentki.
                              Masz rację, nie wiem tego. Pytanie jest takie: chcesz przez następne pół roku
                              się zastanawiać i w końcu znaleźć innego faceta, czy też chcesz zobaczyć, czy
                              ten "obiekt" nadaje się na coś więcej niż tylko wzdychanie z daleka. Z mojej
                              strony EOT, co mogłem powiedzieć, powiedziałem. Nie bój się, a za pół roku
                              napisz jak to się skończyło. Życzę ci, by happy endem.
                        • chilly Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.10, 08:47
                          Wybacz, srilanka. Dziwne jest Twoje rozumowanie. Gdyby tak miało być
                          jak piszesz, to nie byłoby ani jednego małżeństwa wykładowcy z byłą
                          studentką. Jeśli więc na twojej uczelni takimi sprawami zajmuje się
                          Komisja dyscyplinarna (wykluczam mobbing i uporczywe molestowanie), to
                          musisz chyba studiować w jakiejś ultrakatolickiej szkole.
                          Za to ściąganie nie jest sprawa błahą i jeśli nie można rozwiązać
                          problemu na miejscu, to na pewno kwalifikuje się do KD.
                    • ford.ka Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 21:45
                      O jakim kraju my właściwie mówimy? O jakiej uczelni?
                      Jeśli o USA, to pewnie skończy się to na wieloletnich ciężkich
                      robotach dla całego roku, niezależnie od tego, co teraz zrobisz, bo
                      Twoje IP zostało już namierzone przez FBI, ale jeśli o Polsce to
                      skończy się w najgorszym razie na: "Przepraszam, ale mojemu
                      chłopakowi/mojej dziewczynie by się to nie podobało"
                      względnie "Przykro mi, ale nie spotykam się ze studentami na gruncie
                      prywatnym i chciałbym, żeby to Pani uszanowała".
                      Facet musiałby naprawdę mieć nierówno pod sufitem, żeby zakładać
                      sprawę dyscyplinarną studentce, z którą nic go nie łączy służbowo (w
                      sensie: nie chodzi na jego zajęcia), bo ta wyraziła prywatne
                      zainteresowanie jego osobą. Jaką dyscypline by Pani naruszyła? I
                      naraziłby się wyłącznie na śmieszność: już widzę, jak rada wydziału
                      rozpatruje sprawę "czy należy wywalić studentkę, bo próbował
                      zaprosić na kawę nieswojemu wykładowcę, któremu się nie spodobała".
                      Myślę, że nawet na KULu czy UKSWordzie uznano by faceta za
                      psychopatę i na dłuższą metę to on miałby kłopoty (nie jest łatwo
                      żyć, kiedy ludzie na Twój widok wpadają w nerwowy chichot). W naszej
                      kulturze mężczyzna musi radzić sobie w sprawach męsko-damskich sam.
                      Nawet w sytuacjach ocierających się o choroby psychiczne (n.p.
                      stalkerzy) pierwsza reakcja na skargi ze strony mężczyzny to
                      rozbawienie.
                      Ale jeśli uważasz, że to takie groźne, to może rozejrzyj się za
                      jakimś kandydatem, z którym bliższe kontakty grożą Ci jedynie
                      gwaltem na rance, nieplanowaną ciążą lub zakażeniem chorobą
                      weneryczną. Bo życie (a życie seksualne w szczególności) zawsze
                      niesie ze sobą pewien element ryzyka. Którego nie trzeba ponosić.
                      Zawsze można wstąpić do zakonu.
                      • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 21:50
                        Mocne :))
                      • twardycukierek Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 22:03
                        Bardzo dobrze napisane, ford.ka.

                        Techniczny i wyprany z wszelkich pozytywnych uczuć styl, w jakim autorka wątku
                        podchodzi do sprawy uderza jakimś ciężkim czarnowidztwem. Zamiast polotu smut.
                        To jest romans? Wolę ruletkę... nawet rosyjską.
                        • thersites Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 22:11
                          Ale niektórzy lubią kochać z poczuciem winy i ciągłego zagrożenia ;))
                          • twardycukierek Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 22:18
                            Nielogiczne: skoro lubi to niech idzie jak w dym zamiast martwić się przed
                            faktem. Wina i poczucie zagrożenia potrzebują paliwa, a tu nic się nie stało,
                            prawda? I pewnie nic się nie stanie...
                        • chilly Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.10, 08:52
                          Rosyjską? Chyba watykańską :)
                      • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 01:43
                        ford.ka napisał:
                        > Myślę, że nawet na KULu czy UKSWordzie uznano by faceta za
                        > psychopatę i na dłuższą metę to on miałby kłopoty (nie jest łatwo
                        > żyć, kiedy ludzie na Twój widok wpadają w nerwowy chichot). W naszej
                        > kulturze mężczyzna musi radzić sobie w sprawach męsko-damskich sam.
                        > Nawet w sytuacjach ocierających się o choroby psychiczne (n.p.
                        > stalkerzy) pierwsza reakcja na skargi ze strony mężczyzny to
                        > rozbawienie.

                        Moim zdaniem to uczelni łatwiej ukarać jakąś tam studentkę niż wykładowcę z szeroko zakrojonymi znajomościami. Po drugie - gdyby uznano za winnego wykładowcę, to uczelnia mogłaby stracić wiarygodność, a to oznacza mniej chętnych do studiowania na niej (czyli redukcję etatów). Po trzecie - porównując zeznania studentki i wykładowcy te drugie byłyby oceniane jako wiarygodniejsze (wykładowca jest starszy, poważniejszy i bardziej wykształcony).

                        W wątku tym chciałam rozważyć wszelkie "za" i "przeciw", a przede wszystkim zaspokoić swoją ciekawość, jak od technicznej strony do takich związków dochodzi. Na szczęście nie jestem aż tak mocno zauroczona, by stracić zdrowy rozsądek. Gdyby to sam wykładowca wyłożył karty na stół, to bym się nie wahała, ale gdybym to miała zrobić ja - raczej zbyt duże ryzyko. Ja mogę jedynie coś zasugerować spojrzeniem, ale to chyba za mało.
                    • chilly Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.04.10, 08:43
                      Nie rozumiem tego. Jaka dyscyplinarka? Jesteśmy ludźmi dorosłymi, jeśli
                      więc nie jest to mobbing, nie jest to nachalne molestowanie, to o co
                      chodzi? I na podstawie jakiego paragrafu można by skazać delikwenta?
                • obywatel_js Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 02:40
                  jeśli chodzi o mnie i teraz - może składać, nawet bez uprzedniego
                  mrugania
                  bo już więcej zajęć na tej uczelni nie bedę miał :)

                  a jak jest u Ciebie - nie wiem

                  • aniol.ewol667 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 14.03.10, 00:23
                    Jaka wielka szkoda, że nie trafilam na ten wątek wcześniej...
                    Ale może jeszcze nie calkiem szkoda - z mojej strony przynajmnie ;)
                    Ile to już minęło od epizodu z nk? Dzisiaj będzie dokładnie roczek ;)

                    • aniol.ewol667 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 14.03.10, 00:25
                      Roczek i 1 miesiąc właściwie
                      • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 15.03.10, 16:11
                        A można spytać o jakieś szczegóły tego epizodu?
                        • aniol.ewol667 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 16.03.10, 22:34
                          epizod ów mial miejsce w pewien bardzo szczególny dzień :-) w roku,
                          co pozwala przypuszczać, że był wyrazem głebokiego uczucia..., które
                          obecnie jest trzymane na wodzy rozumu;-), ale sie wyrywa...
                          magdalena.ul co dokladnie chcesz wiedzieć?
                          • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 20.03.10, 22:16
                            Przypuszczam,że w tym epizodzie chodzi o to,że udało Ci się nawiązać
                            bliższą znajomość z wykładowcą.I chciałabym wiedzieć,jak do tego
                            doszło:)
                            • aniol.ewol667 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 21.03.10, 14:58
                              doszło do tego ( epizodu )hmm...sama nie wiem jak - chwilami wpadają
                              mi do główki szczególne pomysły, a ten właśnie i porywie emocji
                              udało mi sie zrealizować, ale nie udało mi się nawiązać bliższej
                              znajomości...widocznie nie jestem aż tak bystrą studentką jak
                              możnaby oczekiwać - a jak tam Twoja historia???
                              • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 21.03.10, 20:35
                                Opisałam ją krótko wcześniej - jak na razie, ku mojej rozpaczy,nic
                                się nie wydarzyło :/
                                • aniol.ewol667 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 21.03.10, 22:03
                                  i pewnie nie wydarzy...sory za szczerość:/
                                  ale jestem Ci wdzięczna za utworzenie tego wątku:) szkoda tylko, że
                                  obywatel_js nie wraca do swoich dawnych wypowiedzi...
                                  • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 22.03.10, 00:07
                                    To nie ja założyłam ten wątek, ja się w pewnym momencie dopisałam.
                                    Moja sytuacja jest nieco inna niż srilanki.Cóż...pewnie będzie tak
                                    jak mówisz,chociaż...podobno nie ma rzeczy niemożliwych :)
                                    • aniol.ewol667 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 22.03.10, 00:19
                                      no tak - fakt to srilanka to zalozyla:) szkoda Twojego czasu, jesli
                                      traktujesz to powaznie - lepiej sie ewentualnie pobawic;-)w sensie
                                      podniesienia poziomu seratoniny i wentualnie adrenaliny
                                      pozdrawiam i życze udanego życia
                                      • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 22.03.10, 11:01
                                        Szkoda,że nie opowiedziałaś, jak było z Tobą:)
    • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.09, 18:00
      Kurna, nigdy nie poderwałam żadnego wykładowcy. Co za przeoczenie :-)

      Natomiast jako studentka kumplowałam się z wykładowca, który przez pewien czas
      romansował z moją koleżanką z roku. Ale tak naprawdę to nie wiem, kto tam kogo
      poderwał. Kolega trzymał to w wielkiej tajemnicy, w związku z czy wszyscy żeśmy
      od dawna wiedzieli, zanim zdecydował się na come out :-D
      • dr_pitcher Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 02:20
        Czy chcesz poderwac wykladowce, bo go nie lubisz i chcesz zeby wylecial z pracy?
        • zielka Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 18:49
          Eh, ta uwaga przypomina mi o swietnym filmie "La Tourneuse de Pages", gdzie mamy
          do czynienia wlasnie z analogicznym zagraniem. Dziewczyna ktora taka wiedzmowata
          elegancka nauczycielka odrzucila na egz. wstepnych do szkoly muzycznej, zbliza
          sie potem, w doroslym zyciu, do tej kobiety, i sprawia, ze ona (mimo, ze jest
          mezatka) sie w niej zakochuje. No i jej sie udaje rozwalic jej zycie. Pardon za
          off topic :-)
        • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 19:00
          dr_pitcher napisał:

          > Czy chcesz poderwac wykladowce, bo go nie lubisz i chcesz zeby wylecial z pracy

          Jeśli to pytanie do mnie (obawiam się, że się niewłaściwie podpiąłeś w drzewku) to jest absolutnie odwrotnie. Nie w głowie mi żadne szatańskie podstępy. Chcę po prostu go poznać bliżej na gruncie prywatnym. Ale chyba to się nie uda, bo ja jestem raczej spokojna, nie lubię się zanadto wychylać i ryzykować; on raczej też jest spokojnym człowiekiem (przynajmniej na takiego wygląda z moich obserwacji). Chociaż błysk w jego oku widziałam, jak byłam u niego na dyżurze (chyba że mam zaburzoną percepcję przez swoją wyboraźnię).
          • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 19:06
            Jak na ironię to właśnie ten jego spojny, introwertywny charakter sprawił, że mi wpadł w oko. Bo ludzi ciągnie do podobnych osób. Ale niestety na etapie podrywu ten spokój jest raczej przeszkodą.
            • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.05.09, 19:07
              miało być "spokojny"
              • frusto Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.05.09, 08:40
                Sri lanka, a moje rady Ci nie odpowiadaja? Wymysl cos takiego, zeby mogl Ci
                pomoc i zeby naturalnie by bylo się odwdzięczyć (zaprosinami na kawe). Jest to
                bezpieczne i kulturalne.
                • srilankaa Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.05.09, 18:52
                  frusto napisał:

                  > Sri lanka, a moje rady Ci nie odpowiadaja? Wymysl cos takiego, zeby mogl Ci
                  > pomoc i zeby naturalnie by bylo się odwdzięczyć (zaprosinami na kawe). Jest to
                  > bezpieczne i kulturalne.

                  Ano widzisz, trochę się boję i wstydzę. Należę do kobiet, które - owszem - mogą wysyłać delikatne sygnały, ale nic więcej. To mężczyzna powinien proponować spotkanie. Ja bym swoją rolę widziała radzej w skłonieniu go do tego, by to on je zaproponował. Tylko zapewne jest to trudne do dokonania. Swoją drogą to jestem ciekawa waszej opinii, która strona w omawianej sytuacji powinna zaproponować spotkanie - wykładowca czy studentka? Komu to bardziej wypada?
                  • dala.tata srilankaa, ale ty marudzisz n/t 05.05.09, 00:33
                  • frusto Raz kozie śmierdź :) 05.05.09, 08:55
                    srilankaa napisała:

                    > Ano widzisz, trochę się boję i wstydzę. Należę do kobiet, które - owszem - mogą
                    > wysyłać delikatne sygnały, ale nic więcej. To mężczyzna powinien proponować sp
                    > otkanie. Ja bym swoją rolę widziała radzej w skłonieniu go do tego, by to on je
                    > zaproponował. Tylko zapewne jest to trudne do dokonania. Swoją drogą to jestem
                    > ciekawa waszej opinii, która strona w omawianej sytuacji powinna zaproponować
                    > spotkanie - wykładowca czy studentka? Komu to bardziej wypada?

                    Sri lanka, raz kozie smierc. Ja Ciebie rozumiem, nie jest łatwo czasami sie
                    przelamac zwlaszcza jak się ma nieśmiały charakter. Ale jak będziesz się
                    zastanawiać czy wypada, kto powinien zacząć i kiedy wreszcie on zrozumie
                    sygnały, to skończy się tak, że ów mężczyzna znajdzie sobie kogoś innego. Pomyśl
                    sobie tak:
                    a) w najgorszym razie: trochę wstydu
                    b) w najlepszym razie: fajny facet "na widelcu"

                    Zwłaszcza, że może, skoro on też jest taki niesmiały introwertyk:
                    a) mężczyzna sobie myśli "taka piękna dziewczyna tak na mnie patrzy jakby...
                    nieeee to niemożliwe"
                    b) mężczyzna sobie myśli "Boże, co za cudowna dziewczyna.. ale czy to wypada,
                    bym ja wykładowca zaprosił Ją na randkę? Jaki to będzie wstyd, jak mi odmówi.. a
                    jak mnie oskarży o molestowanie?"

                    Mówię ci, zainteresuj się jego dziedziną i poproś go o wytłumaczenie czegoś tam.
                    To nie randka. W czasie dyżuru, jeżeli będziecie sami poproś albo zaproponuj "to
                    może zrobię herbatę" i obserwuj reakcję (no dobra, to może nie jest
                    najmądrzejsze, ale już nic innego mi nie przychodzi do głowy). Albo dotknij go
                    kilka razy przypadkiem w rękę i zobacz jak zareaguje. W najgorszym razie
                    będziesz miała trochę wstydu i problem z głowy. Przynajmniej trochę pewności.
          • dr_pitcher Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 03.05.09, 06:45

            No coz:
            Zycze powodzenia. Pracuje poza granicami Polski, gdzie stosunki
            student-wykladowca sa znacznie bardziej luzne i kolezenskie. Przede wszystkim
            istnieje wiele okazji socjalnych by sie spotkac (na przyklad urzadzane co
            miesiac "wine & cheese" lub "beer & pizza")
      • klawiatura_zablokowana Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 25.10.11, 12:46
        Miałam identyczną sytuację, to znaczy moja bliska przyjaciółka romansowała z wykładowcą. Chociaż romansowała to złe słowo. O ile wiem, było tylko kilka odprowadzeń do domu i parę pocałunków.
        Tylko potem dziwna atmosfera na zajęciach, jak sprawa zdechła, bo obie strony z poczuciem urazy, skrępowania itd. Dlatego nie polecam.

        Znam tylko jeden przypadek, gdy wykładowca ożenił się ze studentką, ale ona w momencie poważnych deklaracji była już dawno ex-studentką, a ponadto oboje byli wolni, o i różnica wieku symboliczna raczej.
    • obywatel_js No dobra, dosyć tych bajek 02.05.09, 02:48
      srilankaa na forum od Cz, 16-04-2009
      temat - ten jeden w kółko
      nie udawaj głupa tylko powiedz, na kiedy ten artykuł będzie gotowy?
      • srilankaa Re: No dobra, dosyć tych bajek 02.05.09, 14:35
        obywatel_js napisał:

        > srilankaa na forum od Cz, 16-04-2009
        > temat - ten jeden w kółko
        > nie udawaj głupa tylko powiedz, na kiedy ten artykuł będzie gotowy?

        Proszę mi wierzyć, naprawdę nie jestem ani żadną dziennikarką, ani prowokatorką.
        • charioteer1 Re: No dobra, dosyć tych bajek 02.05.09, 15:10
          Nie, no ty chcesz tylko technicznie wiedziec, jak to sie robi, a o ta iskre boza
          to juz mniejsza.
          • wyksztalciuch_3 Re: No dobra, dosyć tych bajek 07.05.09, 15:03
            witam

            A jak kulturalnie poderwac na uczelni (lub poza nią)poderwac
            doktorantkę? Macie jakieś pomysły. Oczywiście zajęc z nią nie mam.
            • ford.ka Re: No dobra, dosyć tych bajek 07.05.09, 17:46
              Podejść i zabajerować.
              Doktorantka to też studentka.

              K
              • medeah123 Re: No dobra, dosyć tych bajek 17.06.09, 18:47
                Podczepiając się do wątku, aby nie mnożyć tematów:

                Panowie wykładowcy, jak wy odbieracie takie sytuacje ze swojej strony?
                Czy jawne okazywanie zainteresowania przez studentkę jest z góry skazane na niepowodzenie? Czy wykładowca może odczytać to jako czyste, niewyrachowane zachowanie czy też jawi mu się to jako zagrywka, mająca na celu otrzymanie zaliczenia lub lepszej oceny.

                Rozumiem, że gdy różnica wieku jest znaczna, może to wyglądać podejrzanie, ale gdy chodzi o 8-10 lat, potraficie wziąć taką sprawę na serio i potraktować to jak normalny podryw?

                Nie chciałabym być potraktowana przez wykładowcę X protekcjonalnie, jak małolata lecąca na prestiż i pozycję zawodową.
                • dominikjandomin Re: No dobra, dosyć tych bajek 17.06.09, 18:54
                  medeah123 napisała:

                  > Nie chciałabym być potraktowana przez wykładowcę X protekcjonalnie, jak małolat
                  > a lecąca na prestiż i pozycję zawodową.

                  Wszystko zależy... czy wykładowca żonaty (nie jestem) i czy jest to tuż przed
                  zaliczeniem, czy może... po. Bo podryw po zaliczeniu wygląda inaczej, niż tuz
                  przed egzaminem.
                  • medeah123 Re: No dobra, dosyć tych bajek 17.06.09, 22:28
                    A czy miałeś już kiedyś taką sytuację?

                    Raczej nieżonaty-brak obrączki, czy wolny nie wiem, a w tej chwili przed zaliczeniem. Dlatego na razie się nie wychylam zbytnio, aby nie narobić sobie problemów.

                    A czy czujecie jakieś opory przed zaangażowaniem się w coś takiego? Presja środowiska, uczelni, docinki kolegów i koleżanek z pracy?
                    • dominikjandomin Re: No dobra, dosyć tych bajek 18.06.09, 13:33
                      medeah123 napisała:

                      > A czy miałeś już kiedyś taką sytuację?

                      No, w Duszpasterstwie Akademickim. Ale w to, ze jest (dokładniej: była) moją
                      studentką, uwierzyłem dopiero, gdy podała szczegóły z ćwiczeń, które
                      prowadziłem. Z zajęć jej niekojarzyłem - ani pozytywnie (tu akurat żadnej
                      studentki na tamtym roczniku), ani negatywnie (tu na każdym roczniku trafiało
                      się kilka osób rozmaitej płci).

                      Ale nic z tego nie wyszło...
                      • adept44_ltd Re: No dobra, dosyć tych bajek 18.06.09, 13:50
                        ech, to duszpasterstwo... ;-)
    • dworzec Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 18.06.09, 11:18
      napisz jak poszlo!
      • wyksztalciuch_3 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 21.09.09, 20:29
        witam

        Jak się zwracac do doktorantki? Przez pani czy ty czy moze po
        imieniu? Skoro doktorantka to też studentka.

        pozdrawiam
        • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 21.09.09, 23:25
          Jak studiowałam w Polsce, to wykładowcy do wszystkich studentów, na wszystkich
          poziomach, zwracali się per Pan/Pani. Wydawało mi się, że to powszechna
          praktyka, więc nie rozumiem, w czym problem.
          • charioteer1 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 22.09.09, 01:01
            Chyba chodzi o to, ze dla studentow to ona jest pani magister. Zwlaszcza, jezeli
            ma z nimi zajecia ;)
        • adept44_ltd Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 22.09.09, 10:22
          jak to? po imieniu? skoro to też studentka??? nie rozumiem (mam nadzieję...)
          • wyksztalciuch_3 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 22.09.09, 10:45
            Oczywiscie zajec z nia nie mam. Chciałbym nawiązac blizsza znajomosc
            poza uczelnia.
            • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 11:27
              Państwo pozwolą,że również podczepię się do wątku:)Również jestem
              zainteresowana pewnym wykładowcą.Niestety,u mnie sprawa wygląda dużo
              gorzej...Profesor jest ode mnie duzo starszy,żonaty, a dodatkowo
              jestem przed 2.częścią egzaminu...Skądinąd wiem,że pierwszą żonę
              zostawił dla studentki...Wiem również,że jest obiektem westchnień
              większości studentek III roku.Podczas 1.części egzaminu miałam
              wrażenie,że dostanę regularnego szału pod jego spojrzeniem. Ale
              cóż,również jestem niesamowicie nieśmiała.Dodatkową przeszkodą jest
              to,że nie mam z nim zajęć:/
              • chilly Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 14:09
                Nie mają koledzy wrażenia, że sami są obiektem eksperymentu? Tylko jak
                brzmi temat pracy magisterskiej z tak ciekawymi badaniami?
                • zimnozimno1 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 15:23
                  ja tez chce,ja tez chce,ktos chetny :)) ??? umiem piec ciasto
                  truskawkowe
                  • adept44_ltd Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 19:14
                    ale czego?
                    • zimnozimno1 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 22:21
                      no oczywiscie wykladowcy :)
              • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 15:43
                Skądinąd wiem,że pierwszą żonę
                > zostawił dla studentki...

                I co, liczysz na to, ze te studentke-juz-druga-zone zostawi dla
                nastepnej studentki-zony-in-spe? :-D
                • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 19:34
                  eeela napisała:

                  > I co, liczysz na to, ze te studentke-juz-druga-zone zostawi dla
                  > nastepnej studentki-zony-in-spe? :-D
                  >
                  > No,oświadczać mu się -rzecz jasna- nie zamierzam,ale może to świadczyć o
                  tym,że on interesuje się studentkami.
                  Nie jest to eksperyment,po prostu chciałam-podobnie jak moja poprzedniczka-
                  zasięgnąć porady.Przeczytałam wszystkie wpisy i trochę zmieniło to mój pogląd na
                  sprawę.Zatem postanowiłam się "dopisać",z nadzieją na otrzymanie kolejnych
                  cennych informacji.
                  • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 19:52

                    > > No,oświadczać mu się -rzecz jasna- nie zamierzam,ale może to świadczyć o
                    > tym,że on interesuje się studentkami.


                    Ale zdajesz sobie - rzecz jasna - sprawę z tego, że jeżeli on istotnie tak
                    notorycznie interesuje się studentkami, to, założywszy że ci się uda go wyrwać z
                    małżeńskich więzów, któregoś dnia znajdziesz się po drugiej stronie i bedziesz
                    partnerką faceta, który cię zdradzi z następną studentką?
                    • chilly Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 22:06
                      Chodzi więc o małżeństwo?
                      • chilly Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 04.03.10, 22:08
                        P.S.
                        Przy okazji - o ile więcej emocji wzbudza "podryw" (blisko 100 wpisów w
                        jeden dzień) niż szare sprawy naszej nauki...
                        • pr0fes0r Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 05.03.10, 10:10
                          Wiesz, ciasto truskawkowe korumpuje :>
                          • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 05.03.10, 11:02
                            Jak na razie,nawet nie śmiałabym marzyć o czymś na stałe i o tym,żeby zostawił
                            żonę.Dosyć mało moralne z mojej strony...:/ Więc nie chodzi o małżeństwo, ale -
                            eufemizując - o "bliższą znajomość". Niestety,chyba zrobił się odporniejszy na
                            wdzięki studentek, gdyż jak dotąd nie uległ nieustannym atakom swojej doktorantki.
                            Teraz chyba największym problemem będzie poradzić sobie z emocjami na egzaminie
                            u niego.
                            PS. Ciekawe,czy potrafi zrobić ciasto truskawkowe.
                        • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 05.03.10, 11:00
                          > Przy okazji - o ile więcej emocji wzbudza "podryw" (blisko 100 wpisów w
                          > jeden dzień) niż szare sprawy naszej nauki...


                          Chilly, ten wątek wisi na forum od kwietnia zeszłego roku :-)
                          • chilly Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 05.03.10, 22:55
                            No popatrz - a minęło jak jeden dzień!
                            A poza tym - kobiety są dużo bystrzejsze w sprawach szczegółowych :)
                            • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 06.03.10, 16:58
                              Swoją drogą,ciekawe jak zakończyła się historia srilanki.
                              Bardzo podobały mi się wypowiedzi w rodzaju "wykładowca to normalny facet".Nigdy
                              w ten sposób o tym nie myślałam,dla mnie zawsze był to "facet,ale na
                              piedestale".Dzięki temu trochę zmniejszyła się moja nieśmiałość :)
                        • aniol.ewol667 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.04.10, 02:53
                          chilly napisał:

                          > P.S.
                          > Przy okazji - o ile więcej emocji wzbudza "podryw" (blisko 100
                          wpisów w
                          > jeden dzień) niż szare sprawy naszej nauki...

                          dokładnie!
                          a potem ten dreszczyk emocji przy każdym "widzeniu" - nieocenione:-)
    • outer.space Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 15.04.10, 15:26
      moja sytuacja również jest dość interesująca... postanowiłam napisać tutaj, bo za nic nie jestem w stanie postawić się w sytuacji mojego wykładowcy, tzn przewidzieć, jak on może zareagować na cokolwiek. Może na tym forum jakiś mężczyzna mi pomoże, pewnie łatwiej jest postawić się w sytuacji osoby tej samej płci:)

      Moje studia powoli zmierzają do końca, czwart rok, przedmioty specjalizacyjne i takie tam. Jak nastolatka zakochałam się w wykładowcy - i tak też dokładnie się czuję, bo ostatnio zajmuję się głównie rozważaniem problemu: czy on się na mnie tak spojrzał bo mu się podobał czy to ja sobie wmawiam bo tak bardzo bym tego chciała?

      Ogólnie zgadzam się z przedmówcami, wykładowca też człowiek, mogłabym do niego zagadać, zaprosić na kawę i najwyżej będzie trochę wstydu. Nistety, tu następuje cała lista utrudnień:
      1. Będę miała z tym doktorem jeszcze jakieś zajęcia, bo zajmuje się on tematyką która interesuje też mnie
      2. Tematyka ta interesuje mnie na tyle żywo, że planuję doktorat w tej dziedzinie, więc jest pewne prawdopodobieństwo, że będę z tym doktorem jakoś współpracować a na pewno widywać się w zakładzie
      3. I teraz najgorsze: różnica wieku około 15 lat. Z mojego subtelnego dochodzenia wynika, że nie jest żonaty ale chyba jest rozwodnikiem.

      Hm, jak to wszystko razem złożyłam do kupy to sama zaczynam się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby dać sobie spokój. Ale nie. Wcale nie lepiej, bo jak już może wspominałam, jestem zakochana jak nastolatka i nawet nie chcę próbować myśleć logicznie. Moje pytanie jest takie:

      Jak spróbować przenieść nasze kontakty na tory mniej oficjalne, żeby zminimalizować ryzyko wstydu? Facet jest poważnym człowiekiem, sporo starszym i chyba nie w głowie mu zabawy w kotka i myszkę ze studentkami. Poza tym nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy gram w otwarte karty, spotykam się z odrzuceniem a potem okazuje się, że za rok zaczynam doktorat i np bierzemy udział w jakimś wspólnym projekcie.
      Mail chyba odpada, owszem, czasami wymieniamy korespondencję ale raczej oficjalną i jednak głównym powodem jej rozpoczynania z mojej strony jest stopień zajawienia dziedziną...

      Czuję się jak osoba zupełnie niepoważna:D
      • bumcykcyk2 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 15.04.10, 15:38
        15 lat to nie jest ogromnie dużo (aczkolwiek o braku jakiejkolwiek bariery wg
        mnie można mówić przy różnicy wieku do lat 10).

        W takich sytuacjach trudno coś radzić, bo nie wiadomo, jak do sprawy podchodzi
        ów Pan. No i jakie ma on doświadczenie w relacjach damsko-męskich.

        Jeśli chodzi o mnie, to gdy studentka na mnie odpowiednio spogląda, czaruje
        uśmiechami, przychodzi bez wyraźnego powodu na dyżury i takoż dzwoni - to sprawa
        jest jasna. Zresztą, jestem na takim etapie, że z samego spojrzenia wiem
        dokładnie o co chodzi.

        Spróbuj może zagadnąć go na nk lub facebooku
        • fuzzystone Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 21.04.10, 00:37
          Do bumcykcyk2:
          możesz sprecyzować o co z tym spojrzeniem chodzi?? Dla mnie to szalenie ważne ...
          • bumcykcyk2 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 01.05.10, 00:40
            Ale jak mam sprecyzować? Patrzysz mu się odpowiednio prosto w oczy i uśmiechasz.
            Jak jest już mężczyzną, to zareaguje jak ułan na trąbkę; jak wciąż młodzieńcem,
            to się spłoszy; a jak mu nie leżysz, to ostentacyjnie ów sygnał zlekceważy.

            Kobiecego zalotnego patrzenia na faceta Cię nie nauczę :P
            • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 00:40
              Oto cenna porada,której poszukiwałam ;)
              • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 01:01
                Kobieto, pół roku minęło, a ty jeszcze się czaisz? ;-)

                Zaproś gościa na kawę i tyle, jak będzie zainteresowany, to pójdzie, jak nie, to będziesz wiedziała, na czym stoisz, a nie się przez długie miesiące nakręcasz ;-P
                • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 12:16
                  Doszłam do wniosku,że nie za bardzo chcę wiedzieć na czym stoję :) To zauroczenie daje mi dużo radości,po prostu chcę się tym cieszyć,bo to w gruncie rzeczy dosyć słodkie :P A że na kawę ze mną nie pójdzie,to wiem i bez pytania.Ale dlaczego by nie umilić sobie tych 2 lat studiów,które mi pozostały?
                  • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 15:04
                    No co kto woli. Ja tam nie widzę nic specjalnie umilającego studia w takiej sytuacji. Gapić się z ukrycia na faceta przez dwa lata? Dziękuję bardzo, postoję :-D
                    • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 15:52
                      Wprawdzie,jest to jak lizanie cukierka przez szybę,ale wszystko ma swoje plusy - nie trzeba liczyć kalorii ;)
                      • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 16:36
                        Ja tam wolałabym nie liczyć kalorii bez lizania szyby :-P
                        • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 16:58
                          Ja też :P ale cóż,dobre i to :)
                          • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 17:26
                            Mam wrażenie, że sama sobie przeczysz. Najpierw mówisz, że wolałabyś nie lizac szyby, potem, że - z jakiegoś bliżej nieznanego mi powodu - dobre i lizanie szyby. Mnie zaś chodzi o to, że jak nie można se tego cukierka polizać, bo jest za szybą, to znacznie przyjemniej jest odwrócić się i poszukać nowego niż lizac szybę. Szyba jest niesmaczna, jakkolwiek smaczny cukierek by się za nią krył. W żaden sposób nie jestem w stanie zrozumieć, jak można znajdować przyjemność w procederze lizania szyby. Więcej nawet, osobiście uważam to za głupotę. No ale jeśli ci to sprawia przyjemność, to liż tę szybę, ciesz się i nie marudź, jak ci źle. A jeśli ci źle, to przestań lizać. Proste, nie?
                            • bumcykcyk2 Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 20:16
                              Eeela, nie rozumiesz młodzieńczej duszy :) Ona woli mieć wyidealizowany obrazek do wzdychania niż żywego człowieka, który może się okazać wcale nie taki 'och i ach'. Boi się, że prawdziwe randki mogłyby zburzyć to piękne czyste uczucie jakim go darzy. Pracowałem kiedyś krótko w zawodzie, który jest podatny na zjawisko groupies i ogólnie rzecz biorąc w młodych dziewczynach nic mnie nie zdziwi.
                              • eeela Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 20:24
                                Pewnie nie rozumiem, i widocznie sama nigdy młodzieńczej duszy nie miałam. Zdarzało mi się niejednokrotnie mieć wymarzonych kochanków, ale mało mieli oni wspólnego z otaczającą mnie rzeczywistością ;-) Zazwyczaj brałam ich z książek albo filmów, i urabiałam na własne potrzeby :-)
                              • fuzzystone Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 30.09.10, 17:12
                                E tam, nie każda ma syndrom groupies. Niektóre po uważnej obserwacji obiektu albo zaczynają go olewać albo przechodzą do fazy kontemplacji obrazka niewyidealizowanego. :D
                                • magdalena.ul Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 02.10.10, 11:00
                                  Tak, coś w tym jest. No bo chyba jeszcze nie zwariowałam :) A swoją drogą, miło było GO znów wczoraj spotkać ;)
                            • larusse o rany, jakie porównania! bleee 29.09.10, 20:45
                              Zbyt wrażliwa chyba jestem. :)

                              eeela napisała:
                              >Najpierw mówisz, że wolałabyś nie lizac
                              > szyby, potem, że - z jakiegoś bliżej nieznanego mi powodu - dobre i lizanie szy
                              > by. Mnie zaś chodzi o to, że jak nie można se tego cukierka polizać, bo jest za
                              > szybą, to znacznie przyjemniej jest odwrócić się i poszukać nowego niż lizac s
                              > zybę.
                              • eeela Re: o rany, jakie porównania! bleee 29.09.10, 20:50
                                No cóż, mnie też lizanie szyby wydaje się z deka obrzydliwe, dlatego się z takim zdziwieniem rozwodzę nad tym przypadkiem ;-)
                                • larusse Re: o rany, jakie porównania! bleee 29.09.10, 20:56
                                  Ja tam Magdalenę trochę rozumiem. Obstawiam, że swoje zainteresowanie owym panem traktuje trochę jak zabawę, taką małą rozrywkę. W końcu jakoś to beznadziejne życie trzeba sobie umilać.:)
                                  • magdalena.ul Re: o rany, jakie porównania! bleee 29.09.10, 22:16
                                    larusse napisała:

                                    > Ja tam Magdalenę trochę rozumiem. Obstawiam, że swoje zainteresowanie owym pane
                                    > m traktuje trochę jak zabawę, taką małą rozrywkę. W końcu jakoś to beznadziejne
                                    > życie trzeba sobie umilać.:)

                                    :) sedno sprawy :)
                                • magdalena.ul Re: o rany, jakie porównania! bleee 29.09.10, 22:15
                                  Oj,ale ja przecież nie robię z tego tragedii i nie użalam się nad sobą itd.,kocham to co wymyśliłam i nie zamierzam rozpaczać z powodu braku konkretyzacji :) Chciałam po prostu powiedzieć,że nawet jeżeli zupełnie nie ma szans na coś realnego to i tak takim zauroczeniem można się cieszyć,a nie płakać co wieczór w poduszkę i wymyślać kolejne wyzwiska na jego żonę.
                  • sosjolozka Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 29.09.10, 21:29
                    > osyć słodkie :P A że na kawę ze mną nie pójdzie,to wiem i bez pytania.


                    no jak wiesz na pewno to chyba faktycznie nie warto próbować bo i po co.

                    a spojrzenie naprawdę jest w stanie dużo powiedzieć tak na marginesie.
      • maklawo Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 28.04.10, 23:28
        mam "prawie" taki sam problem tylko że nie zauroczył mnie wykładowca
        a prowadzący ćwiczenia :) jest reczej wolny i starszy odemnie góra 3
        lata (jestem na 4 roku)... na usta cisną mi się te same pytania co
        Tobie, ale uważam że te Twoje utrudnienia mogą być atutami... po
        pierwsze interesują was te same rzeczy,dzięki temu może prowadzić z
        nim dyskusje, zadawać pytania, błysnąć jakimś faktem albo możecie
        mieć odmienne zdania na jakiś temat. Między takim dialogiem możesz
        zacząć jakiś inny temat przypadmkiem, tak niechcący może rozmowa
        potoczy się w innym kierunku i okaże się że macie wspólnoego
        ulubienego pisarza czy muzyka... a zaproszenie na kawe?? czemu
        nie... najważnieszze żeby zrobić to z polotem, uśmiechem na ustach i
        ot tak przypadkowo.... strasznie niskie ciśnienie panie doktorze
        może napije się pan kawy....???
        pewnie myślisz że łatwo jest dawać rady trudniej zrealizować....
        masz rację, ja narazie jakoś mocno nie zadziałałam, wymieniamy
        narazie badawcze spojrzenia na ćwiczeniach, ostatnio pisaliśmy
        kolokwiu i skropliłam koniuszek kartki perfumami (widzisz jak sę
        wygłupiłam) teraz zamierzam podejść z pytaniem i wreszcie zaczać z
        nim prowadzić jakąś konwersacje bo kiedy jak nie teraz... za
        niedługo koniec semestru....
        pozdrawiam i trzymam kciuki :)
    • mala_chica Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 28.06.11, 11:43
      Też mam problem z Panem który prowadzi u mnie ćwiczenia. Ale już zdałam u niego egzamin i więcej zajęć z nim nie będę miała. Jest sporo starszy - jakieś naście lat. Ale ja nie chcę się z nim spotykać, wiązać, ani nic takiego. Chcę się z nim przespać. Raz. Taka moja fantazja... A od kiedy zdałam ten egzamin to nie mogę przestać o tym myśleć. Ale przecież nie napiszę mu maila czy by się ze mną nie bzyknął... Nie wiem jak mogę to zorganizować. Mam pretekst żeby pójść do niego na dyżur- potrzebuję pomocy z jego dziedziny, no ale teraz są już wakacje...
    • cellar.d Re: Pomysł na kulturalny podryw wykładowcy 28.05.17, 13:32
      Hej! Minęło dobre kilka lat od twojego wpisu... Powiedz jak się sprawy potoczyły? :) Ja właśnie stoję przed takim dylematem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka