oh_captain_my_captain
30.04.09, 19:06
Dzień dobry!
Jestem studentką filologii polskiej. Moim marzeniem są studia doktoranckie
i... tu pojawia się problem. Pasjonuje mnie literatura XIX wieku, marzę, by
wykładać studentom o paryskiej bohemie, kurtyzanach (a co!), Przybyszewskim i
milionie innych zagadnień, ale... Zawsze, gdy myślę o doktoracie nachodzi mnie
szereg wątpliwości:
1 - "Nie poradzisz sobie, głupia!"
2 - "Na uczelni nie dostaniesz pracy!"
3 - "Profesor w ogóle nie zaproponuje ci doktoratu!"
Dlaczego o tym pisze?
Otóż, jeżeli zrezygnowałabym ze swoich marzeń, pozostaje mi wykładanie dla
mniej elitarnego grona, czyli uczniów liceum etc. Jednak potrzebuję do tego
drugiego kierunku (winnam już zacząć)! Kolejny rok miałabym rozpocząć z drugim
kierunkiem, by potem móc rozpocząć kurs nauczycielski i zasiąść w pokoju
nauczycielskim...
Potrzebuję Waszej rady :) Gdzie łatwiej dostać pracę? Na uczelni? W szkole?
Mam takie watpliwości, a jednocześnie tak bardzo (tu kolokwializm) kręci mnie
uczelnia (wybaczcie) śni mi się po nocach :) Ale strach, że (patrz punkty) i
zostanę bez pracy, bez drugiego kierunku i jedynie z dyplomem filologa napawa
mnie strachem!
Będę wdzięczna za Waszą pomoc, sugestie.
Zapomniałam dodać, że jestem na 3. roku (nie mogę jeszcze iść do profesora i
pytać o moją ewentualną przyszłość na uczelni).
Pozdrawiam
Kapitan(ka)