Dodaj do ulubionych

Punkty za pochodzenie

07.05.09, 22:39
Ponieważ na forum jakby trochę ucichło, chcę podsunąć do dyskusji temat, nad
którym trochę się zastanawiałem (a zawsze bałem się zapytać). Może komuś wyda
się to interesujące.

Otóż punktem wyjścia jest tzw. akcja afirmacyjna w USA. Sprawa jest oczywiście
bardzo dyskutowana, mnie w każdym razie, bez wchodzenia w szczegóły, taki
wynalazek się podoba: choć uważam się za liberała (a może właśnie dlatego?),
rzecz wydaje mi się nie tylko sprawiedliwa, ale i korzystna dla państwa.

Ale moje pytanie dotyczy nie USA, ale Polski, a właściwie PRL-u. Zdaje mi się,
że tzw. punkty za pochodzenie są jednym z najbardziej skompromitowanych,
najczęściej wyśmiewanych elementów peerelowskiego systemu edukacyjnego. Jestem
pewien, że, jak ze wszystkim w PRL-u, szczytna idea szybko została
zniekształcona i dawała pole do wielu nadużyć, ale właśnie porównanie z
amerykańską akcją afirmacyjną każe mi się zastanawiać, czy pomysł był w
warunkach powojennych rzeczywiście tak bezsensowny, jak to się zwykle
przedstawia. Czy to, że punkty za pochodzenie wpisywały się w obrzydliwy
peerelowski etos antyinteligencki, wystarcza, żeby potępić ideę w czambuł?
(Być może jakoś wpływa na mój punkt widzenia to, że mój ojciec, pochodzący z
rodziny robotniczej, pewnie miał z tego tytułu ułatwiony wstęp na studia).

Ale być może nie widzę oczywistych minusów, bo nie odczułem działania systemu
na własnej skórze (rocznik 81). Ciekaw jestem, jakie są wasze odczucia, a
zwłaszcza doświadczenia.
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Punkty za pochodzenie 07.05.09, 22:51

      > Ale być może nie widzę oczywistych minusów, bo nie odczułem działania systemu
      > na własnej skórze (rocznik 81).

      Ja sobie niedawno właśnie z rozbawieniem uświadomiłam, że składając aplikację o
      jeden z trzech kierunków, o które sie ubiegałam, spotkałam się z sytuacją, w
      której wymagano ode mnie podania pochodzenia rodziców :-) Jakoś trudno mi
      uwierzyć, żeby w 1999 jeszcze to miało prawo mieć jakiekolwiek znaczenie, pewnie
      po prostu nikt jakoś na wydziale nie pomyślał, żeby zmienić anachroniczną
      dokumentację.

      A sama idea wydaje mi się słusznie skrytykowana. Chcemy zwiększac szansę rodzin
      robotniczych czy ludzi na prowincji - zwiększajmy te szanse od zarania edukacji,
      bo przy starcie na studia to już trochę musztarda po obiedzie.
      • mr_kagan Re: Punkty za pochodzenie 07.05.09, 23:03
        A jak zwiekszysz te szanse od zarania edukacji? Jak uczynisz szkoly
        na wsi i w malych miastach oraz w dzielnicach robotniczych duzych
        miast tak samo dobrymi, jak najlepsze szkoly w bogatych, burzuazyjno-
        inteligenckich dzielnicach bogatych wielkich miast? Dobrze wiesz, ze
        to nie jest realne w USA, a tym bardziej w znacznie biedniejszej
        Polsce...
    • mr_kagan Re: Punkty za pochodzenie 07.05.09, 23:00
      To byl bardzo dobry pomysl. Dzieki niemu zdolne osoby pochodzace
      badz ze wsi, albo z rodzin robotniczych, mogly sie w PRLu dostac na
      takie elitarne juz wowczas uczelnie jak np. SGPiS, z pozytkiem dla
      kraju. Dzis na SGH, kontynuatorce SGPiSu, ze swieca w reku nie
      znajdziesz studenta/studentki z pochodzeniem robotniczym, a jak z
      chlopskim, to tylko kulaczym... W ten sposob zamyka sie droge do
      awansu spolecznego wielu utalentowanym jednostkom, ktore ze wzgledu
      na swe pochodzenie spoleczne, mialy trudniejsza droge przez szkole.
      Przypominam, ze punkty dzialaly tylko wtedy, gdy kandydat na
      studia zdal egzamin
      ...
      • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:09
        "W ten sposob zamyka sie droge do
        awansu spolecznego wielu utalentowanym jednostkom, ktore ze wzgledu
        na swe pochodzenie spoleczne, mialy trudniejsza droge przez szkole'.

        nie bardzo rozumiem - skoro są utalentowane to po co je przepychać przez
        czynniki niemerytoryczne?
        • mr_kagan Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 19:05
          Sa utalentowane, co nie znaczy, ze sa dobre w zdawaniu egazminow.
          Odroznij inteligencje od wiedzy, i wiedze od umiejetnosci zdawania
          egzaminow...
    • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 00:05
      kiedy przyjechalem na UJ (jestem dzieckiem inteligenckim, z obu stron
      wielopokoleniowo), uslyszalem dosc szybko, ze sa wsrod nas ci, ktorzy sa za
      punkty za pochodzenie, ale oni sie szybko wykrusza. i wtedy wydawalo mi sie to
      calkiem sensowne.

      dzisiaj juz nie. mysle ze moj start w zycie byl nieporownywalny z niektorymi
      moimi kolegami i kolezankami. dla mnie pojscie na studia bylo czyms oczywistym,
      niepojscie nie zachodzilo. dokotrat byl czyms preferowanym. mam kolegow, mam
      studentow, ktorzy musieli 'walczyc' z rodzinami. do tego ja chodzilem do kina,
      do teatru. na wsi na ktora jezdze na wakacje nie mozna pojsc do kina, nie mowiac
      o teatrze, nie mozna kupic ksiazki, internet jest w Gminnym domu kultury. itd itd.

      punkty za pochodzenie sa czyms sensownym. problem jest w systemie. milaem
      kolegow, kotrzy melodwali sie u dziadkow, zeby dostac punkty - bezczelne
      naciagnaie systemu.
      • mr_kagan Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 19:08
        Akurat na SGPiSie wykruszali sie w tym samym stopniu ci z punktami,
        i ci bez. Ci z punktami przykladali sie bardziej do nauki, bo mieli
        lepsza motywacje do nauki - dla nich wylecenie ze studiow to byl
        czesto koniec pobytu w Warszawie...
    • thersites Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 00:36
      Punkty na studia niczego nie załatwią, a i kiedyś były raczej listkiem figowym
      dla władzy, która troskę o lud pracujący miała na sztandarach. Niewesoły
      "odsiew" odbywa się znacznie wcześniej: w szkole podstawowej, gimnazjum i
      liceum. To wtedy jest czas na wyrównywanie szans. Na studiach można co najwyżej
      skuteczniej wspomagać tych, którzy nie utrzymają się na nich, nie podejmując
      pracy (a tu stratyfikację branżową powoli zastępuje ekonomiczna).
      • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 00:41
        mysle ze upraszczasz. jak wskazuje afirmative action, punkty za pochodzenie nie
        sa tylko zjawiskiem rodem z komunizmu. dopki istnieje nierownosc, obowiazkiem
        panstwa jest wyrownywac ja. oczywiscie lepiej ny bylo, by szkola w psiej zupie
        byla tak samo dobra jak ta w warszawie. jelsi jednak nie jest, to dobrze, by
        ktos, kto moze skorzystac z nauki na UJ mogl z niej skorzystac, niekoniecznie
        przegrywajac z tym, ktory ma wszystk podane na talerzu i chcac nie chcac i tak
        sie dostaje.

        to nie jest proste, jednak odrzucanie punktow - bo sa z komunizmu - nie ma sensu.
        • charioteer1 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 00:50
          Tez upraszczasz. Wyniki z testow po podstawowce i z testow gimnazjalnych sa
          dostepne w internecie. Srednio w kraju te wyniki sa nizsze w szkolach wiejskich
          niz w wielkomiejskich, ale kiedy popatrzy sie na wyniki poszczegolnych szkol, to
          okazuje sie, ze sytuacja jest o wiele bardziej zlozona. Sa szkoly wiejskie,
          ktore wypadaja bardzo slabo i wykazuja tendencje spadkowa (!). Sa tez szkoly
          wiejskie, ktore wypadaja bardzo dobrze i poprawiaja sie z roku na rok. Sa szkoly
          na zapadlych wioskach, ktore wypadaja lepiej niz niejedna szkola w duzym
          miescie. Czesto sa to szkoly, ktore rowniez sa wyposazone o wiele lepiej i maja
          mniej liczne klasy niz niejedna szkola w duzym miescie. Przy dzisiejszym
          zroznicowaniu nie da sie okreslic szans edukacyjnych na podstawie miejsca
          zamieszkania.
          • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 00:59
            mnie nie interesuja wyniki testow. ja mowie o czyms zupelnie innym i nie tylko o
            wsi. ja mowie o habitusie. ja mowie o tym, ze jest cala masa rodzin, dla ktorych
            studia sa czyms niewyobrazalnym. Moj znajomy, Paul Willis, napisal dawno temu
            doktorat pt. Learning to Labour. jest to ksiazka historcyzna, niezwykla pod
            wieloma wzgledami, podobno najlpeij sprzedajaca sie monografia badawcza w
            historii. Paul mowil mi ze sprzdeano ponad 100K egz. na swiecie. Willis to
            zreszta ciekawy przypadek kogos, kto pisze swa najlepsza rzecz na poczatku
            kariery i potem juz nigdy nie moze dorownac ksiazce, ktora jest jego ...doktoratem.

            Podtytul tej ksiazki to: How Working Class Kids Get Working Class Jobs. i to o
            to chodzi. to chodzi o to ze wsrod tych dzieciakow sa perelki. i ich warto
            poszukac i warto ich dac do Oxbridge, a nie tylko do Sunderland i Worcester. a
            po polsku: na UJ i UW, a nie do Przemysla i Ropczyc.
            • charioteer1 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:10
              Punkty za pochodzenie tego nie zalatwia. Te perelki ida do Przemysla i Ropczyc,
              bo uwazaja, ze gdzie indziej nie dadza sobie rady. Motywacji i wiary w siebie
              nie dadza zadne punkty.
              • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:12
                ja sie z tym zgadzam chario. natomiast warto zrobic tzw. COS.
                • charioteer1 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:18
                  Wiesz co? Ja mam taka perelke na seminarium magisterskim. Miala mozliwosci
                  takie, o jakich innym studentom moze sie tylko marzyc. I co? I nic. Ona sie
                  wycofala, bo jej sie w glowie nie miesci, ze moglaby sie wychylic ponad
                  przecietnosc. To niby CO ja moge w takiej sytuacji zrobic?
                  • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:19
                    ale ja nie mam odpowiedzi na takie pytanie, chario. nie wiem. natomiast widzimy
                    problem nie?
                    • charioteer1 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:21
                      No ale z samego widzenia to jeszcze nic nie wynika, nie?
                      • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:28
                        zupelnie nic. i juz powiedzialem: nie mam pojecia co zrobic. a juz zupelnie co
                        zrobic na poziomie systemu.
            • mr_kagan Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 19:12
              W Polsce dzisiejsze UW i UJ maja sie do UW i UJ sprzed 30 lat i
              sprzed roku 1939 tak jak dzisiejsze NASA to tego z roku 1969 czy jak
              dzisiejsze Imperium Brytyjskie do tego z XIX wieku... Stad
              najlepszych polskich studentow (ale niekoniecznie tych piatkowych
              czy szostkowych) nalezy wysylac do Oxbridge itp. uczelni, a nie
              marnowac ich w Polsce!
        • thersites Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 00:56
          A ja myślę, że po prostu nie masz, hmmm, rozeznania... Nikt nie mówi o tworzeniu
          flagowych podstawówek w pipidówkach. W liceum, w którym pracowałem, przyjmowano
          co roku ok. 30 najlepszych uczniów z małomiasteczkowych gimnazjów. Fundowano im
          - dzięki współpracy z bankami, fundacjami itp. - stypendia, płacono za bursę i
          stołówkę. Więc się da. I trzeba zaczynać wcześniej, bo na studiach nie nauczysz
          się języków, nie nadrobisz lat lektur i nie wyrobisz znajomości tak potrzebnych,
          gdy przyjedzie szukać pracę. Nie wspominam nawet o nabyciu tej lekkości
          dowcipu, która zapewnia towarzyską popularność i nie pozwala cię uznać za
          godnego pożałowania "aspirującego".
          • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:04
            tak, dokladnie o to chodzi. a jeszcze na dodatek masz akcent, nie znasz slowa
            'dezynwoltura', a w restauracji myslisz ze talerze trzeba odniesc.

            tak, trzeba zaczynac wczesniej, nie mam zadnych watpliwosci. ale ci mlodzi
            ludzie wlasnie skladaja podanie na uniwerstytet. z czescia nie zaczeto
            wczesniej. i co? olewamy ich? czy moze szukamy systemu, ktory wylapie tych,
            ktorzy rokuja szanse. czasem moze warto olac te 'dezynwolture' i wychodzaca
            slome z butow.
          • twardycukierek lekkość dowcipu 08.05.09, 08:16
            > Nie wspominam nawet o nabyciu tej lekkości dowcipu, która zapewnia towarzyską
            popularność i nie pozwala cię uznać za godnego pożałowania "aspirującego".

            Ciekawa teza. Nie jestem pewna, czy lekki dowcip da się nabyć, pewnie można
            wyostrzyć, jeśli jest co.
            Przypomnina mi to tekst z filmu:

            'I graduated from MIT, it's not a charm school.' ;)
            • eeela Re: lekkość dowcipu 08.05.09, 22:52

              > Ciekawa teza. Nie jestem pewna, czy lekki dowcip da się nabyć, pewnie można
              > wyostrzyć, jeśli jest co.

              Daj spokój, nie sądzisz chyba, że rodzimy się z w pełni rozwiniętą gotowością do
              przyjmowania humoru Monty Pythona albo Benny Hilla. Ja tam mam wrażenie, że moje
              poczucie humoru znacząco ewoluowało od czasów, kiedy miałam 5 lat :-)
        • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:04
          "dopki istnieje nierownosc, obowiazkiem
          panstwa jest wyrownywac ja"

          komuna - urawniłowka
          dala.tata zaraz pójdę do państwa, żeby mi dało trochę twej kasy, bo wnioskuję że
          masz więcej - no i może zabierzemy ci etacik, bo skoro ja takiego nie mam, to
          dlaczego ty masz mieć
          • dala.tata nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:07
            najwyrazniej musisz komentowac to, co mowie, najwyrazniej musisz tez przeinaczac
            to, co mowie. jesli sprawia ci to przyjemosc, ulge, fajnie masz.

            ja teraz mowie o rzeczach bardzo waznych. i dlatego nie wdam sie z toba w
            kolejna pyskowke. wiecej nie zareaguje na to, co mowisz.
            • tocqueville Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:15
              zawsze reaguje jak ktoś głosi slogany i obiecuje gruszki na wierzbie
              • dala.tata Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:17
                stary, odpieprz sie. nie wiem jakie slogany glosze i co obiecuje (co moglbym
                obiecac - ja sobie na forum gadam, tak przed snem).
                • megaborsuk2000 Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:18
                  dala.tata napisał:

                  > stary, odpieprz sie.

                  No i będzie procesik...;)
              • thersites Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:40
                A kto tu cokolwiek obiecuje? Trzeba nam czekać, aż niewidzialna ręka rynku
                zapewni nam powszechną szczęśliwość? Pomoc czasem oznacza wręczenie biletu na
                PKS, by delikwent mógł złożyć papiery. Przy całej swojej przenikliwości nie
                zauważasz, że ma to gigantyczne znaczenie dla społeczeństwa. Musimy się upewnić,
                że do etapu studiów dotrwali najzdolniejsi, a nie ci, którzy mieli szczęście
                urodzić się w lepszej dzielnicy. Twój pomysł na politykę społeczną (czy jej
                brak) w prostej linii prowadzi do chowu wsobnego elit, zaniku kreatywności itp.
                Lepiej?
                • tocqueville Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:47
                  ale dlaczego odchodzicie od tematu!
                  nie jestem przeciwnikiem wręczania biletu PKP, stypendiów socjalnych, kursów i
                  czego tam jeszcze, co pomoże człowiekowi gorzej urodzonemu zdobyć wiedzę
                  pozwalajacą dostać się na studia
                  jestem natomiast przeciwikiem pomocy rozmianej jako zaniżanie wymagań i
                  przepuszczanie tylnymi drzwiami
                  • thersites Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:50
                    Tu się zgadzam. Dla mnie dodatkowe punkty na studia są właściwie porażką
                    państwa: nie zrobiliśmy nic, by pomóc człowiekowi przez 18 lat jego życia, ale
                    dla spokoju sumienia...
                    • tocqueville Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:52
                      dobrze, że się zrozumieliśmy - bo odniosłem wrażenie, że chcecie na siłę zrobić
                      mnie darwinistą społecznym
                      - po prostu dla mnie dodawanie punktów to nie jest pomoc, tylko działanie
                      propagandowe
            • tocqueville Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:19
              o jakich ważnych rzeczach mówisz? że państwo ma likwidować nierówności?
              tak naprawdę ty nie chcesz RÓWNEGO traktowania - ty chcesz uprzywilejowania
              pewnej grupy, przyznania jej specjalnych praw - to też rodzaj dyskryminacji
              • dala.tata Re: nie chce mi sie z toba gadac. 08.05.09, 01:20
                mysle ze nie rozumiesz, a ja naprawde nie mam ochoty z toba rozmawiac.
          • thersites Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:08
            Tako rzecze Korwin-Mikke. A niepełnosprawne dzieci niech znikają z naszych sal
            gimnastycznych?
            • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:11
              w tej wersji one nie sa 'niepelnosprawne', to raczej kaleki, pokurcze itd itd.
            • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:16
              masz jeszcze w zanadrzu jakieś slogany?
              dla Ciebie dziecko niepełnosprawne jest nierówne pełnosprawnemu, że używasz
              takich przykładów?
              • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:18
                zalezy jakie kryteria sie przyjmuje nie? zalezy co sie chce osiagnac, co? czy ty
                tych gorszych od razu do pieca?
                • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:21
                  > zalezy jakie kryteria sie przyjmuje nie? zalezy co sie chce osiagnac, co? czy
                  ty tych gorszych od razu do pieca?

                  oto, dala.tata mistrz merytorycznych wpisów - "do pieca" - jak to w ogóle
                  komentować? o co ci chodzi?
                  • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:27
                    no rzeczywiscie,bo pytanie:

                    "dla Ciebie dziecko niepełnosprawne jest nierówne pełnosprawnemu, że używasz
                    takich przykładów?"

                    jest szczytem tolerancji i merytorycznosci. no nie jest, no pewnie ze nie jest,
                    nie? bo taki pokurcz kuleje, kustyka i nam estetyke psuje. czy jest rowne!? to
                    ci dobre pytanie.

                    a ta rownosc to pod jakim wzgledem? ze rowny w prawach czlowieka? czy moze rowny
                    w prawach ucznia? a moze rowny w dostepie do nauki, sluzby zdrowia? powiedz nam
                    tocqueville, o jakiej rownosci mowisz? pod jakim to wzgledem chcialbys, zeby
                    zestawic ze soba dziecko pelnosprawne i niepelnosprawne (tfu, tfu - przeciez to
                    eufemizm - nazywajmy rzeczy po imieniu: kalekie).

                    od razu ci podwpoiem: na przyklad takie dzieci z syndromem Downa (pardon:
                    mongoly), to przeciez tylko srodki zzera podatnikow? chodz zastanowimy sie, pod
                    jakimi wzgledami taki mongol jest nierowny z takim fajnym rozowiutkim
                    dzieciatkiem pelnosprawnym. chcesz?
                    • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:35
                      ale o co chodzi?
                      co to ma do punktów za pochodzenie?
                      chcesz każdemu dać maturę i studia niezależnie od umiejetności
                      o co chodzi z tymi piecami, kalekami, mongołami?
                      • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:38
                        po raz kolejny: ja naprawde nie chce z toba gadac. a po pytaniu, czy dziecko
                        niepelnosprawne jest ROWNE nie chce z toba rozmawiac bardzo. nie mam ci nic
                        wiecej do powiedzenia.
                        • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:44
                          od początku widzę, że nie masz nic do powiedzenia
                          dlatego sięgasz do tez o piecach - nieważne czy wiąże, się czy nie wiąże, ale
                          szokuje
              • thersites Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:24
                Staram się wyciągnąć konsekwencje z Twoich przezacnych poglądów. Ustalmy może na
                początku, czy marzy nam się państwo, które tylko zbiera podatki. Ja oczekuję
                więcej. Nie dla siebie, bądź spokojny.
    • charioteer1 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 00:40
      PRL dal mozliwosc awansu spolecznego, ale nie dzieki punktom za pochodzenie,
      tylko dzieki stypendiom socjalnym, tanim akademikom i stolowkom studenckim.

      Nie wiem, kiedy wprowadzono punkty za pochodzenie, ale przypuszczam, ze w latach
      50. nie mialy one wiekszego znaczenia. To byly lata strasznej biedy, jakiej nie
      potrafimy sobie w tej chwili wyobrazic. Ale jak ktos chcial studiowac, to nie
      przeszkadzaly mu wieloosobowe pokoje w akademikach z pietrowymi lozkami. Pozniej
      liczba dzieci chlopskich na studiach zaczela sie zmniejszac i pod koniec PRL-u
      bylo ich mniej niz przed wojna. Wtedy chyba wprowadzono punkty za pochodzenie,
      ktore i tak niewiele zmienialy sytuacje. Ludzie nie garneli sie na studia, bo
      inzynier po studiach zarabial mniej niz robotnik przy tasmie.
      • mr_kagan Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 19:15
        Punkty za pochodzenie wprowadzono w PRLu w roku 1968 (zgadnij
        czemu?), a nie w latach 1950. Znow piszesz bzdury, charioter...
        • charioteer1 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 19:58
          Znowu polegles na umiejetnosci czytania ze zrozumieniem, kaganku kopcacy.
    • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:06
      jedyną wytyczną przyjmowania na studia powinny być umiejętnosci i wiedza.
      koniec, kropka
      • megaborsuk2000 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:14
        tocqueville napisał:

        > jedyną wytyczną przyjmowania na studia powinny być umiejętnosci i wiedza.
        > koniec, kropka

        Chciałeś dodać: "umiejętności i wiedza w chwili egzaminu wstępnego". Ale chodzi
        o to, że są ludzie, którzy mimo że gorzej niż inni wypadają na egz. wstępnym,
        mogą mieć większy potencjał niż inni, tyle że nie mieli szansy go rozwinąć, bo
        się nie tak urodzili. Ale jakby dostali szansę, to by tych innych koniec końców
        przeskoczyli. (Na pewno są jakieś badania, które pokazują, na ile skuteczna była
        akcja afirmacyjna w USA, może ktoś coś wie na ten temat?). Zgadzasz się, że tak
        jest?
        • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:42
          "Ale chodzi o to, że są ludzie, którzy mimo że gorzej niż inni wypadają na egz.
          wstępnym, mogą mieć większy potencjał niż inni, tyle że nie mieli szansy go
          rozwinąć, bo się nie tak urodzili"

          ale czy ja jestem przeciwnikiem rozwoju potencjału?
          do kiedy zamierzasz ciągnąć to "złe" pochodzenie?
          no studia to chyba już najwyższa pora, aby korzystać już ze swoich talentów,
          potencjału a nie usprawiedliwiać niepowodzeń złym pochodzeniem.
      • thersites Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:16
        To tak z doświadczenia? Czy znowu jakiś ziemkiewiczowski sofizmat? Jeśli Ci brak
        tego pierwszego, postaraj się o jakąś protezę. Czy ja wiem? Może "Dwaj poeci"
        Balzaca? Może jakiś "Billy Elliot"? A może gazeta (dowolna)? Pomyślę o jakiejś
        uwrażliwiającej społecznie lekturze dla Ciebie, jeszcze wyjdziesz na ludzi.
        • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:38
          "Billy Elliot" miał talent czy nie miał? Czy dostał się do szkoły baletowej
          tylko dlatego, że dodali mu punkty za pochodzenie? Czy tam PAŃSTWO interweniowało?
          • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:56
            no właśnie zauważcie, że BE to film pokazujący, że biedny chłopiec można
            osiągnąć marzenia nie za pomocą interwencji państwa czy punktom za pochodzenie,
            ale dzięki;
            - talentowi + pomocy nauczyciela + determinacji rodziny
            • thersites Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:59
              Ba, dzięki temu, że brat i ojciec przystają na thatcheryzm :)) Poza tym, co nie
              mniej ważne, ma znajomości w gejowskim. To musiało zaprocentować :))
    • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:14
      akcja afirmacyjna w usa bardziej zaszkodziła ambitnym afroamerykanom niż pomogła
      - pisał o tym m.in. t. Sowell, który zauważył, że studenci traktują go z pewną
      pobłażliwością - uznając, że jako afromarykanin-profesor dorobił się tytułu w
      wyniku czynników pozamerytorycznych
      • megaborsuk2000 Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:16
        No taaaak, ale to nie są wyniki badań, tylko jeden, dość skrajny punkt widzenia.
        Są też inne, czyż nie?
      • thersites Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 01:19
        Mnie się wydaje, że śmieszniejsi są ci, którzy nadymają się, czerpiąc dumę z
        tego, na co sami nie zapracowali. I ci, którzy swoją pozycję zawdzięczają
        koneksjom. Po co reformować politykę kadrową na UJ-owskim CM? Przecież
        profesorskie żony, mężowie, córki i synowie tylko wykorzystują przynależną im
        przewagę.
    • zielka Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 10:43
      Mowicie o tych egzaminach wstepnych na studia, ale chyba niestety juz czegos
      takiego nie ma, co? Ani w Pl, ani w UK, ani w nieszczesnej Francji (prawie).
      Bardzo to ogranicza jednak autonomicznosc uczelni, ktore nie moga wlasnie pomoc
      tym dzieciakom, ktore sa slabsze a ktore maja potencjal.

      "Prawie" w kwestii Francji ma chlubne i niechlubne wyjatki (hlubne? nie, chyba
      chlubne). Tym pozytywnym jest mianowicie elitarne Sciences Po, ktora to szkola
      corocznie przyjmuje chyba 30 dzieciakow z najgorszych dzielnic, bez backgroundu
      ale z potencjalem. Wybrani sa z tego co pamietam we wspolpracy z nauczycielami z
      liceow, no, i sa stypendia, etc, ktore im pomagaja potem. Moj entuzjazm wobec
      tego projektu jest bez granic, bo dziala to swietnie, tedy wierze, ze i gdzie
      indziej dzialac moze.

      A co do PRL, to wiedzcie blizni, ze byli ludzie na wsi, ktorym te punkty sie nie
      podobaly, i szli na KUL, nieszczesnicy, bo tam tych punktow nie bylo. Skutki
      tych dzialan w niektorych rodzinach widoczne sa do dzis, if I may...
      • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 10:56
        nie, to nie musza byc tylko egzaminy.

        nawiasem mowiac pod presja rzadu Oxbridge coraz wyrazniej 'daje punkty za
        pchodzenie', zwiekszajac ilosc mlodziezy z sektora panstwowego. rodzic, taki jak
        ja, ktory nie moze wyslac dziecka do Eton, bo musialbym pol pensji roczej na to
        wydac, nie jest w stanie zapewnic edukacji dziecku na takim poziomie jak w Eton.
        i nie tylko dlatego ze maja tam lepszych uczniwo, ale rowniez dlatego, ze Eton
        dysponuje srdokami finansowymi o kotrych przecietne gimnazjum nie moze nawet
        pomarzyc. konkurencja dalataty juniora z Xem z Etonu jest po prostu nierowna.

        wedlug mnie takie nierownosci sa niesprawiedliwe i panstwo powinno COS z nimi
        robic, a nie udawac ze ich nie ma. Rzad Labour wlasnie robi i Oxbridge przyjmuje
        'wybitnych' z gimnazjum (panstwoego). czy to znaczy ze obniza poprzeczke? nie!
        to znaczy ze daje im szanse na to, by wyrownac szasne - na poziomie szkoly
        sredniej jest to niemzolwie. sekotr panstwoey nigdy nie bedzie mogl konkurowac z
        sektorem prywatnym.

        twierdzenie, ze do Oxfordu maja isc tylko najlepsi jest pieprzeniem kotka. bo
        najlepszy czesto po prostu oznacza takiego, ktory mial prywatnego tutora
        coachujacego go na co dzien i przygotowujacego do rozmow kwalifikacyjnych w
        Oxbridge. w localnym gimnazjum, gdzie zadnen z naczucieli nawet nie pomarzyl o
        Oxbridge, ksztalcenie takich aspiracji jest praktycznie niemozliwe.

        i mozemy albo dzialac, albo twierdzic, ze do Oxbridge nadal powinni isc ludzie,
        ktorych glowna zaleta jet to, ze maja rodzicow gotowych i w stanie zaplacic
        kilkadziesiat tysiecy funtow rocznie za edukacji swej pociechy. dopoki Oxbridge
        jest finansownany z kieszeni podatnika, tak byc nie powinno.
        • zielka Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 11:26
          No coz, nie za bardzo mam sie tu z czym nie zgodzic.
        • ford.ka Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 11:54
          A ja tam domagam sie powrotu egzaminow... Chocby i bez punktow za
          pochodzenie. Matura po ostatnich zmianach nie sprawdza juz niczego.
          Choc pewnie glupi jestem, bo w demograficznym dolku za chwile
          przyjdzie mi sie cieszyc z tego, ze w ogole ktos zgadza sie u nas
          postudiowac...
          • pr0fes0r Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 17:22
            ford.ka napisał:

            > A ja tam domagam sie powrotu egzaminow... Chocby i bez punktow za
            > pochodzenie. Matura po ostatnich zmianach nie sprawdza juz niczego.
            > Choc pewnie glupi jestem, bo w demograficznym dolku za chwile
            > przyjdzie mi sie cieszyc z tego, ze w ogole ktos zgadza sie u nas
            > postudiowac...

            Ano, to jest właśnie urok wolnego rynku. Im wyżej zawiesisz poprzeczkę na
            wejście, tym mniej chętnych do jej przeskoczenia się zgłosi. Pamiętam, z jakim
            zdziwieniem przyjęto parę lat temu dodanie przez nas wyniku matury z polskiego
            jako elementu procedury rekrutacyjnej.
        • mr_kagan Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 19:19
          Po prostu kapitalizm sam siebie niszczy od fundamentow,
          podobnie jak zniszczylo siebie niewolnictwo i zniszcyl siebie
          feudalizm. Kazdy system, w ktorym nie ma plaskiego boiska
          (level playing field
          ) skazuje siebie na zaglade, bowiem do
          najwyzszych stanowiak dostaja sie w nim nie najlepsi, a najlepiej
          urodzeni...
    • sendivigius Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 17:17
      Czytam powyzsze i coraz mniej rozumiem o czym wy rozmawiacie. Czy
      naprawde za malo mlodziezy studiuje w Polsce?

      Punkty za pochodzenie zrobily kariere w latach 60-tych za Gomulki,
      gdy scholaryzacja wynosila 3%, istotnie w najbardziej obleganych
      wydzialach, jak medycyna, pelnily one role jezyczka u wagi. Ale nie
      przesadzajmy, czesto byly jedna z lepszych wymowek dla nieukow z
      rodzin inteligenckich. Potem jak Gierek dopchnal scholaryzacje do 7%
      punkty za pochodzenie staly sie przechodzonym dowcipem. Widac wiec
      ze takie rozwiazanie ma sens gdy konkurencja jest bardzo nierowna a
      dobro bardzo rzadkie. Dzis gdy scholaryzacja jest 49% i wystarczy
      nie byc analfabeta aby zostac magistem problem kompletnie zniknal,
      choc co do ostatniego warunku tez nie jestem pewien czy jest jeszcze
      absolutnie konieczny.

      Problem jest odwotny, mamy miejsce z demokratycznie wytyczanym
      obyczajem. Wiekszosc narzuca wzrorce. Gdy nawet wyobrazimy sobie
      ze "z punktami" byla wiekszosc wydzialu to i tak kadra i mury
      narzucaly studentom standardy uniwersyteckie. Ja was zapewniam ze
      mozna bylo spedzic caly semestr w akademiku i ani razu nie
      uslyszec "k.....". Nie do wiary! Dzis czytam ze jak studenci
      Politechniki Wroclawskiej organizuja grilla to wynajeli 80 (!!!!!)
      ochroniarzy aby pilnowali porzadku. Najbardziej mnie zasmuca to ze
      jestem jednym z ostatnich ktory sie temu dziwi.

      Jak tak dalej pojdzie, a obawiam sie ze pojdzie, to osobom z rodzin
      inteligenckich trzeba bedzie przyznawac punkty za pochodzenie aby w
      tym szambie ktorym stal sie dzisiejszy uniwersytet mieli ochote sie
      umoczyc. Moze nie byc za wielu chetnych. Ale natura nie znosi
      prozni, poniewaz to co bylo uniwersytetem spsialo, to pojawi sie cos
      nowego, cos elitarnego i dostepniego dla tych ktorzy spelnieja
      odpowiednie kryteria.

      Akcja afirmatywana w USA jest natomiast czyms zupelnie innym. Celem
      tej akcji bylo rozbijanie "starych dobrych ukladow" czyli jak tu
      mowia "old boys network", a wiec przeciwdzialanie stereotypizacji
      rol spolecznych. Ja sam pamietam ze gdy przyjechalem do Stanow i
      mialem isc do lekarza to osoba z ofisu studentow obcokrajowcow,
      ktorej sie radzilem, zapytala sie mnie, czy mi to nie przeszkadza ze
      lekarz jest kobieta. Naprawde, wciaz bowiem w USA lekarz - kobieta
      to jak w Polsce gej - dyrektor szkoly. Nie pasuje, co nie? Wtlaczano
      wiec, nie slowem tylko, ale tez przykladem ze pewne zajecia sa nie
      dla kobiet, albo nie dla Murzynow. Nie szlo tutaj o brak
      kwalifikacji u kandydatow, nie jest tak bowiem ze sie przyznaje
      punkty za pochodzenie, za bycie Murzynem ale o to ze, dla "swietego
      spokoju" takich osob nie chciano przyjmowac; jak nigdy nie bylo
      kobiety lekarza to i po co nam to teraz. Ktos jednak musi zaczac, a
      poniewaz pionierem nikt nie mial byc ochoty, wiec rzad postanowil
      taka akcja sprawy popchnac do przodu. Tak wogole to sprawy sa
      jeszcze bardziej zlozone, material na duza ksiazke (zeby nie
      powiedziec na habilitacje).
      • rysiek_1 Re: Punkty za pochodzenie 09.05.09, 02:59
        > rol spolecznych. Ja sam pamietam ze gdy przyjechalem do Stanow i
        > mialem isc do lekarza to osoba z ofisu studentow obcokrajowcow,
        > ktorej sie radzilem, zapytala sie mnie, czy mi to nie przeszkadza ze
        > lekarz jest kobieta. Naprawde, wciaz bowiem w USA lekarz - kobieta
        > to jak w Polsce gej - dyrektor szkoly. Nie pasuje, co nie?
        Zle ja zrozumiales. Chodzilo o to, czy Ty jako mezczyzna masz problem z tym, by patrzyla na Ciebie (potencjalnie) nagiego i dotykala Cie kobieta. Gdybys byl kobieta, a lekarz byl facetem, spytaliby Cie czy masz problem, ze badal Cie bedzie mezczyzna. W Stanach zwykle mozna sobie zazyczyc lekarza tej samej plci. Natomiast studentow z innych krajow/kultur pytaja o to czesto na poczatku, bo ludzie zajmujacy sie takimi studentami rozumieja, ze inna kultura, itd.
        • sendivigius Re: Punkty za pochodzenie 09.05.09, 04:15
          Nie, nie naprawde nie jestem taki niekumaty. Kontekst zrozumialem
          dobrze, opisalem tylko skrotowo.

          Tak naprawde kontekst wygladal tak, ze Stany sa na tyle progresywnym
          i nowoczesnym krajem ze kobieta moze byc nawet lekarzem co
          przybyszom z, oczywiscie co nie trzeba dodawac, zapyzialego
          zascianka moze sie nie miescic w glowie.
          • rysiek_1 Re: Punkty za pochodzenie 11.05.09, 15:36
            > Nie, nie naprawde nie jestem taki niekumaty. Kontekst zrozumialem
            > dobrze, opisalem tylko skrotowo.
            >
            > Tak naprawde kontekst wygladal tak, ze Stany sa na tyle progresywnym
            > i nowoczesnym krajem ze kobieta moze byc nawet lekarzem co
            > przybyszom z, oczywiscie co nie trzeba dodawac, zapyzialego
            > zascianka moze sie nie miescic w glowie.

            Moze nie jestes niekumaty, ale nadal to zle interpretujesz. Gdyby to byla studentka z innego kraju/kultury, a lekarz bylby mezczyzna, spytaliby sie jej czy ma cos przeciwko, tak wiec nie chodzi tu o to, czy kobieta moze byc lekarzem, a glownie o plec pacjenta i lekarza.

            Poza tym, zmieniasz diametralnie argument--pisales na poczatku ze to w Stanach jest jeszcze takie nastawienie, ze dziwuja sie nadal jak kobieta jest lekarzam, a teraz piszesz, ze jednak chodzi o przypyszow z zapyzialego zascianka. To ze przybyszom z zapyzialego zascianka moze sie nie miescic w glowie to jasne, natomiast to ze w Stanach jest nadal takie nastawienie, ze kobieta lekarz to jakas dziwacznosc--piszesz, ze to jak w Polsce gej dyrektorem szkoly (cokolwiek to by mialo znaczyc)--to juz dawno nieprawda.
            • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 11.05.09, 15:43
              ale dla mnie takie pytanie to jest właśnie liberalizm - czyż nie mam prawa
              wyboru takiego lekarza, jaki mi się podoba? to w sumie fajne że pytają jaki
              lekarz mi odpowiada, a nie odgórnie narzucają jakiegoś
              • rysiek_1 Re: Punkty za pochodzenie 11.05.09, 21:37
                > ale dla mnie takie pytanie to jest właśnie liberalizm - czyż nie
                mam prawa
                > wyboru takiego lekarza, jaki mi się podoba? to w sumie fajne że
                pytają jaki
                > lekarz mi odpowiada, a nie odgórnie narzucają jakiegoś
                Wybor jest oczywiscie dobrze miec, choc pewnie najlepiej zeby lekarz
                byl po prostu dobry a nie konkretnej plci. Z tego co widzialem, w
                Stanach normalnie z gory sie raczej nie pytaja (chyba ze
                zagranicznych studentow), ale zwykle mozna nalegac na lekarza tej
                samej plci i jest to zupelnie zrozumiale.
                • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 11.05.09, 23:49
                  a po co ci wybor lekarza? bedziesz jezdzic 300 km do tego 'najlepszego'? nie.

                  badania w UK, gdzie kazdy moze isc do dowolnego lekarza, pokazuja, ze ludzie
                  maja w nosie wybor. ludzie chcia wiedziec, ze jak pojda do swojego lokalnego
                  szpitala, to otrzymaja najlepsza mozliwa opieke lekarska.

                  i dodam do tego, ze malo rzeczy mnie tak wkurza jak 'wybor lekarza'. jakie
                  kryteria zastosujesz w wyborze. ilosc udanych operacji? a skad wiesz, jakie
                  przypadki lekarz operuje? a uwzglednisz personel pielegniarski w ocenie? co
                  wiecej, przecietny czlowiek nie jest w stanie dokonac oceny, nawet jesli bedzie
                  mial wszystkie pomocne dane przed soba. ow wybor to czysta fikcja, w ktora sie
                  bawimy po to, zeby zaspokoic nasze potrzeby idoelogiczne, bez koniczenosci
                  inwestowania w lokalny szpital.
                  • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 11.05.09, 23:55
                    chciałbym móc dokonać wyboru, a motywacja jest dowolna - kolor oczu czy rodzaj
                    nosznych butów - moja sprawa
                    czy jesteś przeciwikiem demokratycznych wyborow z tych samych powodów jakie
                    podałeś w swoim wpisie?
                    • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 00:07
                      bez watpienia, tocq, jestem absolutnym anty-demokrata. przeciez juz to
                      wykazalaes wielokrotnie.

                      ja bowiem jestem przeciwny dawania ludziom wyborow, z ktorych nie sa w stanie
                      skorzystac. co wiecej, jestem przeciwny dawania ludziom wyborow, ktorych oni nie
                      chca. i prosze nie wpadaj w swoj ton 'demokratyczny' - bo demokratyczne w tym
                      wypadku byloby danie ludziom wyboru, ktorego oni sami chca. a wiemy doskonale,
                      ze ludzie nie chca 'wyboru lekarza' (wiem, tocq, myla sie, bo nie chca tego, co
                      ty). ludzie chca dobrego lekarza u siebie.

                      zeby dokonac wyboru, musisz miec mozliwosci intelektualne, finansowe i rozne
                      inne, zeby z niego skorzystac. jesli nie masz forsy na to zeby pojechac nad
                      Baltyk, dawanie ci wyboru wakacji miedzy Seszelami a Malediwami jest smieszny.
                      'nie maja chleba? niech jedza ciastka', co tocq?

                      twierdzenie, ze kryteria moga byc dowolne nie ma najmniejszego sensu. bo
                      zaprzeczasz tym calkowicie idei wyboru - wlasnie o to chodzi, zeby ludzie
                      wybierali lekarza za pomoca kryteriow medycznych, a nie na podstawie butow
                      ktorych nosi. ale wiem tocq, nie ma takiego absurdu, do kotrego nie sprowadzisz
                      czegos, zeby pokazac, ze jestes 'prawdziwym demokrata i prawdziwym liberalem'. a
                      kolei ja jestem satrapa, paskudem i dziobakiem australijskim.

                      tocqueville napisał:

                      > chciałbym móc dokonać wyboru, a motywacja jest dowolna - kolor oczu czy rodzaj
                      > nosznych butów - moja sprawa
                      > czy jesteś przeciwikiem demokratycznych wyborow z tych samych powodów jakie
                      > podałeś w swoim wpisie?
                      • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 00:12
                        im ktoś jest większym liberałem (sam decydujesz o sobie) tym demokracja (inni
                        decydują o tobie) jest bardziej uwierająca :)
                      • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 00:19
                        "ja bowiem jestem przeciwny dawania ludziom wyborow, z ktorych nie sa w stanie
                        skorzystac".

                        piszesz o demokracji?

                        "co wiecej, jestem przeciwny dawania ludziom wyborow, ktorych oni nie
                        chca"

                        duża część Polaków nie chodzi na wybory - chcesz im zabrać prawo głosu?

                        "i prosze nie wpadaj w swoj ton 'demokratyczny' - bo demokratyczne w tym wypadku
                        byloby danie ludziom wyboru, ktorego oni sami chcą. a wiemy doskonale, ze ludzie
                        nie chca 'wyboru lekarza'

                        no coś podobnego :) tysiące ludzi codziennie dokonuuje wyboru lekarza w
                        prywatnych gabinetach

                        "zeby dokonac wyboru, musisz miec mozliwosci intelektualne, finansowe i rozne
                        inne, zeby z niego skorzystac".

                        czyli demokracja to fikcja?


                        "jesli nie masz forsy na to zeby pojechac nad
                        Baltyk, dawanie ci wyboru wakacji miedzy Seszelami a Malediwami jest smieszny".

                        dokładnie tak samo wyglądają demokratyczne wybory



                        "'nie maja chleba? niech jedza ciastka', co tocq?"

                        napisz jeszcze coś o piecach - dzisiaj jeszcze tego nie było


                        • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 00:45
                          nie, tocq, ja wiem, ze to dziwne, ale ja pisalem na temat, czyli o wyborze
                          lekarza. i nie mam najmniejszej ochoty na to, zeby z wyboru lekarza zrobic
                          problem demokracji w ogole.
                      • sendivigius Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 01:05
                        dala.tata napisał:


                        > ja bowiem jestem przeciwny dawania ludziom wyborow, z ktorych nie
                        sa w stanie skorzystac.

                        > zeby dokonac wyboru, musisz miec mozliwosci intelektualne,
                        finansowe i rozne inne, zeby z niego skorzystac.

                        Swieta prawda, na tym pozornym wyborze zasadza sie oszustwo tzw.
                        demokracji burzuazyjnej.
                • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 11.05.09, 23:57
                  jeżeli ktoś na tyle nawiedzony, że płeć stanowi dla niego główną motywację
                  wyboru - jego sprawa imho
                  • dala.tata Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 00:10
                    a jak go nikt nie nauczyl, ze mozna inaczej, to tez jego sprawa? a jak nie
                    mogles pojsc do szkoly i nie usmiesz liczyc, to twoja sprawa, ze cie rzna w
                    pensji nie? i tak samo zatem tylko twoja sprawa jest to, ze nie korzystasz z
                    literatury miedzynarodowej - twoja sprawa. nie ma konktestu, nie ma
                    spoleczenstwa, nie ma edukacji. ty jestes thatcherysta z PiS?


                    tocqueville napisał:

                    > jeżeli ktoś na tyle nawiedzony, że płeć stanowi dla niego główną motywację
                    > wyboru - jego sprawa imho
                    • tocqueville Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 00:22
                      oj czyżbyś wierzył, że człowiek jest tylko produktem stosunków społecznych?

                      ile razy jeszcze będziesz pisał o tym PiSie :)
                      trochę mnie to bawi, to przekonanie, że jeśli ktoś się nie zgadza z dala.tatą to
                      musi być z PiSu - dla mnie PiS to kolektywistyczna lewica, nie moje klimaty :)
            • sendivigius Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 00:59
              rysiek_1 napisał:


              > Moze nie jestes niekumaty, ale nadal to zle interpretujesz. Gdyby
              to byla studentka z innego kraju/kultury, a lekarz bylby mezczyzna,
              spytaliby sie jej czy ma cos przeciwko, tak wiec nie chodzi tu o to,
              czy kobieta moze byc lekarzem, a glownie o plec pacjenta i lekarza.
              >
              > Poza tym, zmieniasz diametralnie argument--pisales na poczatku ze
              to w Stanach jest jeszcze takie nastawienie, ze dziwuja sie nadal
              jak kobieta jest lekarzam, a teraz piszesz, ze jednak chodzi o
              przypyszow z zapyzialego zascianka. To ze przybyszom z zapyzialego
              zascianka moze sie nie miescic w glowie to jasne, natomiast to ze w
              Stanach jest nadal takie nastawienie, ze kobieta lekarz to jakas
              > dziwacznosc--piszesz, ze to jak w Polsce gej dyrektorem szkoly
              (cokolwiek to by
              > mialo znaczyc)--to juz dawno nieprawda.


              Po raz ostatni na tym forum udzielam korepetycji z logiki.

              Mily panie rysiu, jesli pisze ze w Stanach ludzie sie dziwia ze
              kobieta moze byc lekarze i uwazaja siebie za postepowych, a
              przybyszow uwazaja za wsteczniakow, to wynika im z tego ze przybysz
              jeszcze bardziej niz oni bedzie sie dziwil ze kobieta jest lekarzem.
              Ot co.

              Po drugie panie rysiu, gdyby to co piszesz byla juz dawno nieprawda
              to nikt by na to nie zwracal uwagi. Otoz przybysz nie jest wcale z
              innej kultury, w Polsce byc moze Chinczyk jest z innej kultury ale
              nie w USA, bo w USA jest tylko jedna kultura, to znaczy to co jest w
              USA a reszta swiata jest wciaz w epoce neandertalu. Kultura jest
              bowiem przynalezna czlowiekowi czyli Amerykaninowi, przybysz jest
              kultury pozbawiony podobnie jak pozbawiony jej jest moj pies. Pies
              moze miec charakter ale nie kulture.

              Otoz studentka czy student i tak ma nic do gadania, jak jej sie nie
              podoba lekarz to wlasciwie niech sobie idzie do weterynarza. Pytanie
              wcale nie zawieralo troski o pacjenta tylko probe uchronienia
              lekarza i byc moze poradni przed jakas niekontrolowana reakcja
              ktorej zawsze po przybyszu mozna oczekiwac.

              Ponadto to ja, to widzialem i slyszalem, a poniewaz komunikacja jest
              w duzym stopniu niewerbalna wiec wiem lepiej jak bylo i prosze mi po
              raz kolejny nie wmawiac dziecka w brzuch.

              • rysiek_1 Re: Punkty za pochodzenie 12.05.09, 21:52
                > Po raz ostatni na tym forum udzielam korepetycji z logiki.
                > Mily panie rysiu, jesli pisze ze w Stanach ludzie sie dziwia ze
                > kobieta moze byc lekarze i uwazaja siebie za postepowych, a
                > przybyszow uwazaja za wsteczniakow, to wynika im z tego ze przybysz
                > jeszcze bardziej niz oni bedzie sie dziwil ze kobieta jest lekarzem.

                Alez w Stanach ludzie nie dziwia sie, ze kobieta moze byc lekarzem! Juz na pewno nie w miastach i osrodkach akademickich. 30 lat temu owszem, ale nie dzis. Twierdzenie, ze w swiadomosci spolecznej Amerykanow kobieta lekarz to jakas dziwnosc, ze "wciaz bowiem w USA lekarz - kobieta
                to jak w Polsce gej - dyrektor szkoly", jest niedorzeczne. Oprocz dawania wykladow z logiki proponowalbym troche uwaznej obserwacji spoleczenstwa, w ktorym sie zyje.
    • wchodzacawswiatsocjologii Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 23:45
      Dzisiaj nie ma punktów za pochodzenie, ale i tak dziś egzaminy wstępne są tak
      "ustawiane" żeby premiowały dzieci z inteligenckich rodzin. Bo tak naprawdę co
      te egzaminy badają nic innego jak kulturę ogólną która wynosi się z domu.
      Pytania dotyczą tego, co w polskich środowiskach inteligenckich jest uznawane za
      podstawowy kanon wiedzy o świecie i kulturze
      Osobiście zgadzam się z osobami którzy są przeciwko pkt. za pochodzenie :)
      • ford.ka Re: Punkty za pochodzenie 08.05.09, 23:59
        Dość długo już wchodzisz w ten świat socjologii, skoro nie
        zauważyłaś, że egzaminy wstępne zniknęły w roku 2005... Zostały na
        chwilę rozmowy kwalifikacyjne, które też w większości skasowano.
        Jakieś ślady pozostały przy przyjmowaniu na studia drugiego stopnia,
        ale to też znika jak śnieg na wiosennym słońcu wraz ze zmniejszającą
        się liczbą kandydatów.
        • wchodzacawswiatsocjologii Re: Punkty za pochodzenie 09.05.09, 00:11
          Na UAM-ie w Poznaniu przeprowadzane postępowanie kwalifikacyjne może mieć różne
          formy miedzy innym egzamin wstępny pisemny i na nie których kierunkach taki
          własnie jest
    • frusto Nie jestes liberalem. 09.05.09, 14:42
      megaborsuk2000 napisał:
      >mnie w każdym razie, bez wchodzenia w szczegóły, taki
      > wynalazek się podoba: choć uważam się za liberała (a może właśnie dlatego?),
      > rzecz wydaje mi się nie tylko sprawiedliwa, ale i korzystna dla państwa.

      Nie jestes liberalem. W kazdym razie, nie w europejskim sensie.
      • megaborsuk2000 Re: Nie jestes liberalem. 09.05.09, 19:32
        frusto napisał:

        >
        > Nie jestes liberalem. W kazdym razie, nie w europejskim sensie.

        Toż użyłem przecież zdania przyzwolonego. Jakoś tak się składa, że mój
        zdeklarowany liberalizm kończy się tam, gdzie zaczyna się poletko o nazwie
        "edukacja".
        • frusto Re: Nie jestes liberalem. 11.05.09, 08:37
          megaborsuk2000 napisał:

          > frusto napisał:
          >
          > >
          > > Nie jestes liberalem. W kazdym razie, nie w europejskim sensie.
          >
          > Toż użyłem przecież zdania przyzwolonego. Jakoś tak się składa, że mój
          > zdeklarowany liberalizm kończy się tam, gdzie zaczyna się poletko o nazwie
          > "edukacja".

          O, ja to rozumiem. Kiedy się tak na zimno zastanowie, to mi wychodzi, ze kazdy
          prawdziwie liberalny rzad powinien wywalic mnie natychmiast na bruk, a razem ze
          mna 3/4 moich kolegow. I chociaz jest to logiczne, sprawiedliwe i zgodne z moim
          liberalnym swiatopogladem, to troche by mi to przeszkadzalo.
          • tocqueville Re: Nie jestes liberalem. 11.05.09, 15:51
            bo się uzależniłeś od państwa...
            to jest w ogóle szersze pytanie - czy można być ekonomicznym liberałem na
            państwowym etacie
            • mr_kagan Re: Nie jestes liberalem. 11.05.09, 18:33
              Na panstwowej posadce przestaje sie byc liberalem...
              1,5 mln odprawy dla Glapińskiego - "Dziennik": Adam
              Glapiński, nowy ekonomiczny doradca Lecha Kaczyńskiego, nie będzie
              pobierał za swoje usługi wynagrodzenia. Jednak ze swojego
              poprzedniego miejsca pracy otrzyma milionową odprawę.
              Adam Glapiński po odejściu z funkcji prezesa Polkomtelu otrzymał już
              ponad milion złotych z tytułu zakazu konkurencji.

              W ramach klauzuli o zakazie konkurencji z Polkomtelu (właściciela
              sieci komórkowej Plus GSM) dostał już ponad milion złotych, kolejne
              500 tys. ma mu zostać wypłacone do maja tego roku. Wówczas mija
              roczny termin, do którego obowiązuje zakaz konkurencji.

    • petrucchio Re: Punkty za pochodzenie 09.05.09, 19:15
      megaborsuk2000 napisał:

      > Ale być może nie widzę oczywistych minusów, bo nie odczułem działania systemu
      > na własnej skórze (rocznik 81). Ciekaw jestem, jakie są wasze odczucia, a
      > zwłaszcza doświadczenia.

      Ja zdawałem pierwszy raz na studia w 1978, czyli nie w czasach bezpośrednio
      powojennych ;-). A punkty za pochodzenie chłopskie lub robotnicze oczywiście
      były. Jak ich nie miałem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka