Sprawa Gadacza

03.06.09, 02:21
Jest afera. Albo przynajmniej coś, co ma zadatki na aferę. Sprawa jest taka:

Od pewnego czasu prasa polska - z "Polityką" na czele - w ekstazie rozpisywała
się o tym, że niebawem na rynku wydawniczym pojawi się Arcydzieło. Arcydziełem
okrzyknięto, na długo przed publikacją, monumentalną, potężną, genialną
"Historię filozofii XX wieku" Tadeusza Gadacza. Mała próbka tego, co się
działo, tutaj:
miasta.gazeta.pl/krakow/1,35796,6319788,Gadacza_filozofia_XX_w_.html
Od początku wydawało mi się dziwne, że monumentalnym, potężnym, genialnym
Arcydziełem stała się książka, której nikt nie czytał, bo nawet się nie
zdążyła ukazać. Myślę, że o tym warto podyskutować: mam wrażenie, że ocenianie
dzieła przed jego pojawieniem się staje się u nas powoli normą (coś podobnego
działo się np. z nowym przedstawieniem Warlikowskiego - zresztą podobno
rzeczywiście świetnym). Moim zdaniem jest to znak kompletnego upadku polskiej
krytyki. Jakoś to się łączy ze światem akademickim: w końcu podstawowym
zadaniem uniwersytetu jest właśnie kształcenie umiejętności krytycznego myślenia.

A pointa jest taka, że w sobotniej "Wyborczej" wydrukowali obszerną recenzję
Woleńskiego z Arcydzieła Gadacza - wreszcie udało się Arcydziełu ukazać - w
której to recenzji Woleński książkę kompletnie zjechał (nie jestem
specjalistą, ale na oko nie bez podstaw), stwierdzając, że Gadacz drastycznie
się pomylił w ocenie swoich sił. Niestety, artykułu Woleńskiego nie widzę
wciąż w sieci. Jak się pojawi, wrzucę link (uroczy tytuł: "Ten filozof Ligi
Mistrzów nie wygra").

Jak sądzicie - jest problem czy go nie ma?
    • thersites Re: Sprawa Gadacza 03.06.09, 03:07
      Dodałbym do tego tournee w TokFM (ale to też Agora). Co do meritum: "Znak", WL
      mają po prostu świetny PR, niejednokrotnie wciskali publice rzeczy miałkie w
      atmosferze misterium. Zresztą, od znajomych słyszę, że handel liczy się tam
      przede wszystkim (Ilg + żelazna Nyczowa), dobrze też wiadomo, że nie biorą
      rzeczy ryzykownych czy obliczonych na bardziej wymagającego czytelnika. Tak czy
      inaczej: mnie ta panująca w mediach ekstaza również zdziwiła, tym bardziej, że
      dorobek Gadacza-historyka filozofii jest raczej umiarkowany. Ale
      przedsięwzięcie, trzeba przyznać, imponujące: 12 tomów, nie wiekowy przecież
      autor, do tego wyznaje, że się języków nauczył, by napisać Dzieło. To musi
      wzbudzać podziw. Zwłaszcza u nas.
      Co do recenzji Woleńskiego, którego skądinąd bardzo cenię, mnie ona
      niespecjalnie usatysfakcjonowała: oczywiście, zastrzega, że brak miejsca itd.
      itp., ale poważniejszych argumentów, mam wrażenie (bo dziś już tekst wywietrzał
      mi z głowy), brak. Bo że co? że nazbyt osobista? że sądy dowolne? że się
      przeliczył? że periodyzacja mu zgrzyta? I wieszczy, że kolejne tomy nie mogą się
      udać, bo koncepcja nie halo.
      Swoją drogą, że się wyrażę, na niwie dyskusji wokół literatury "Wyborcza"
      ostatnio niespecjalnie się spisuje. W "Świątecznej" - pewnie w odpowiedzi na
      "Europę" - tylko liberalizm czy nie-liberalizm, lustracja czy nie-lustracja, PO
      be a może cacy.
    • dala.tata Re: Sprawa Gadacza 03.06.09, 03:13
      megaborsuku, ja ksiazke kupilem ale glownie dlatego, ze 'wszyscy kupowali'. nie
      czytalem jeszcze, jednak jest to dla mnie klasyczny podrecznik filozofii,
      ulozony na dodatek wyjatkowo malo kreatywnie, bo nazwiskami. duzo bardziej wole
      takiego Anzenbachera (chyba) czy Blackburna, ktory pokazuje filozofie sledzac
      losy pojec, zagadnien....Gadacz powtarza Tatarkiewicza tyle ze 20 wieku.

      natiomiast idea wydania historii filozofii 20 wieku jest swietna, choc, jak dla
      mnie, z gory skazana na niepowodzenie. cokowliek by gadacz napisal i tak sie do
      niego przypieprza, niekoniecznie zreszta z pobudek niskich. z kolei pieprzenie o
      tym, ze kto nie przeczyta jest kiep i glab, jest tylko i wylacznie pieprzeniem.
      ja pewnie nie przeczytam i bede czasem sobie zagladal, szukajac czegos, czego
      nie znajde, bo bez sensu ulozona ta ksiazka. ale za to ma na pierwszy rzut oka
      porzadny indeks.

      ale ciekaw jestem jak to napisane, bo ja sobie mysle ze ludzie nie czytaja
      filozofii miedzy innymi dlatego, bo nie potrafia nas filozfoowie filozfoia
      zainteresowac. a Swiat Zofii przeciez nie wystarcza.

      natomiast czepiasz sie niepomiernie - to ze sie dzielo nie ukazalo, nie znaczy,
      ze nikt go nie czytal. dosc powszechne jest udostepnianie recenzentom (nie
      wydawniczym) pierwszych szczotek, czy tez juz wydrukowanej ksiakzi jeszcze zanim
      ukaze sie na rynku. podobnie zreszta jest z filmami, ktore najpierw maja pokaz
      prasowy.
      • dala.tata a przy okazji 03.06.09, 03:15
        i borsuk i thersites pisza o Dziele z przekasem, choc sami nie czytali. a moze
        sie okaze Dzielo Dzielem i bedzie wam glupio.
        • dala.tata wiem wiem 03.06.09, 03:16
          tocqueville, moge sie o Zyzaka poklocic, jesli chcesz.
        • thersites Re: a przy okazji 03.06.09, 03:25
          Ej, nie czytałem, ale pewnie przeczytam. Borsukowi (i mnie) chodziło o
          bezkrytyczne piania, jakie odchodziły w mediach: sam rozumiesz, apetyt się
          wyostrza, żądni krwi gapie czekają, aż śmiałek padnie na polu bitwy ;) Mnie się
          pomysł Gadacza podoba, o nim zresztą Woleński napisał najmniej. Czepiając się
          marginaliów (napisałem do pani takiej to a takiej, nie, jej ojciec słabo znał
          tego, o ktorym Gadacz napisał, że znał go dobrze), nie napisał o sensowności
          koncepcji, tylko z lubością zmierza do finału.
          • megaborsuk2000 Re: a przy okazji 03.06.09, 03:41
            Ja nie mam wrażenia, że Woleński pisał o duperelach. Już od takich drobiażdżków,
            że autor zapewnia, iż cytuje wyłącznie wydania oryginalne, a w rzeczywistości
            zawieruszyły się mu tu i tam przekłady, włos mi się jeży. Ale to u nas właśnie
            klasyka - autor ma genialną koncepcję, więc się nie czepiajmy, że flejtuch z
            niego, no i trochę buja. Widać taki geniusz-ekscentryk. Widać tylko tacy u nas
            się rodzą.

            I jeszcze zapamiętałem z relacji Woleńskiego, że Gadacz planuje odrobinkę
            zmarginalizować dział pt. filozofia analityczna. I słusznie, nudne to i trudne,
            nie ma co zanadto sobie głowy zawracać.

            Ale jak mówię - specjalistą nie jestem, posłuchałbym kogoś mądrzejszego od
            siebie. Ciekaw jestem ew. polemik w "Gazecie" czy gdzie tam.
            • zielka analityczna, etc 03.06.09, 08:26
              No ja wlasnie jestem w ojczyznie, i gdy na lotnisku kupilam sobie GW w czwartek,
              to na serio pozniejsza podroz pociagiem byla dzieki Wolenskiemu bardzo mila.
              Wiec ja kilka lat temu otworzylam tego Tatarkiewicza, i rece mi opadly, tego sie
              w ogole nie da czytac, stworzenie ogolnej historii filozofii jest po prostu
              niemozliwe, naprawde nie ma konsensusu prawie w niczym, i w zasadzie jedynym
              ogolnym zrodlem wartym polecenia jest wikipedia, bo WIEMY, ze konieczna jest
              lektura krytyczna. Wiec uslyszawszy o projekcie Gadacza mialam wlasnie wrazenie,
              ze to po prostu bedzie nowa, ulepszona wersja Tatarkiewicza, mimo calej
              osobistej dla Gadacza sympatii i szacunku. Acha, wiec nie czytalam i nie przecztam.

              Natomiast wydaje mi sie, ze uwazanie dzisiaj filozofii analitycznej za po prostu
              kolejny nurt, jeden z kilkunastu, w filo 20sto wiecznej, to jest po prostu blad.
              Wiekszosc filo amerykanskiej i brytyjskiej 20 wieku to filozofia analityczna i
              to ona dzisiaj jest tak zwanym mainstreamem, ze swymi austro-brytyjsko-polskimi
              korzeniami.

              Tedy dzielo profesora Gadacza jawi mi sie jako taki polski private joke, aluzja
              do idealu pozytywistycznego erudyty, podczas gdy takich rzeczy sie juz nie da
              robic, ani robic sie nie powinno. Lepiej sprawdzic w wikipedii (lub innej
              encyklopedii powiedzmy filozofii) ogolny zarys problematyki i zaczac czytac
              tekst zrodlowy albo jakas wyraznie usytuowana krytyke. Ja wiem ze to banal, ale
              jedyne podreczniki czy wstepy do filozofii sa do zrobienia, gdy dotycz
              konkretnego pola badan i zajmuje sie nimi specjalista tej konkretnej dziedziny
              (zob. ksiazka Wolenskiego o epistemologii).
      • megaborsuk2000 Re: Sprawa Gadacza 03.06.09, 03:30
        > natomiast czepiasz sie niepomiernie - to ze sie dzielo nie ukazalo, nie znaczy,
        > ze nikt go nie czytal. dosc powszechne jest udostepnianie recenzentom (nie
        > wydawniczym) pierwszych szczotek, czy tez juz wydrukowanej ksiakzi jeszcze zani
        > m
        > ukaze sie na rynku. podobnie zreszta jest z filmami, ktore najpierw maja pokaz
        > prasowy.

        O nie, nie, ja to wszystko wiem. Mam na myśli wyprzedzające zachwyty ludzi,
        którzy naprawdę Dzieła nie czytali. Nie trzeba być wybitnym filologiem czy
        psychologiem, czy kim tam, żeby się zorientować, czy delikwent, z którym
        rozmawiamy o jakiejś książce, rzeczywiście się z tą książką osobiście zapoznał,
        nawet jeśli myśmy się z nią nie zapoznali (chyba że delikwent jest Francem
        Fiszerem).

        Po prostu jakoś tak mnie razi, że cała (raczej jednostronna) dyskusja o książce
        przetoczyła się, zanim ta książka się pokazała. Teraz temat się wyczerpał i
        nawet jak jakiś tam Woleński napisze jeszcze jedną recenzję (po co, przecież
        temat już został przerobiony), to nawet nie będzie komu jej wrzucić do sieci.
        • tocqueville Re: Sprawa Gadacza 03.06.09, 09:11
          a od kiedy na tym forum panuje zasada, że ocenia się książki tylko przeczytane?
          to jakaś nowość
          tu już wielokrotnie użytkownicy składali deklaracje oburzenia wydaniem książki,
          której nie czytali
          • dala.tata Re: Sprawa Gadacza 03.06.09, 15:41
            tak wlasnie robili. zobczyli nazwisko i juz sie oburzali. zupelnie
            nic o ksiazce Zyzaka (bo to o niej mowimy nie?) nie wiedzac.
        • dala.tata Re: Sprawa Gadacza 03.06.09, 15:40
          ja musze powiedziec ze nie mam jkaichs wielkic trudnosci z tym ze sa
          recenzje z ksiazek zanim sie te ksiazki ukaza. marketingowo to ma
          sens, a preciez to wazne. mysle ze recenzje o kotre ci chodzi
          znajdziesz alo w czasopismach naukowych, albo w popularno-naukowych.
          te z GW, jak powiedzialem, maja wiele funkcji i ta dyskutujaca nie
          jest najwazniejsza :-)
    • eeela Re: Sprawa Gadacza 04.06.09, 10:38
      "Szmejk wycisnął ze strzykawki ostatnie bąbelki powietrza.
      - Pozwól mi wyrazic to najprościej: jeśli opublikujesz tu w Księgogrodzie choć
      jedną książkę, to cały camoński rynek książkowy diabli wezmą. A camoński rynek
      książkowy to ja. Twój styl pisania jest tak doskonały, tak czysty i pełny, że
      nikt nie będzie chciał czytać niczego innego, kiedy raz już go pozna. Udowadnia
      w zawstydzający sposób, jaką miernotą są rzeczy, które zazwyczaj czytamy. Po co
      zaczytywać się w tych gniotach, jeśli można czytać twoje książki, cały czas od
      nowa? Wiesz, ile wysiłku i czasu kosztowało mnie doprowazenie literatury
      camońskiej na ten dokładnie wyregulowany mierny poziom, na którym się teraz
      znajduje? (...)
      Szmejk spojrzał na mnie, domagając się zrozumienia.
      - Problem polega na tym: aby zarobić pieniądze, dużo pieniędzy, nie potrzebujemy
      wcale wspaniałej, nieskazitelnej literatury. To, czego potrzebujemy, to
      miernota. Tandeta, szmelc, towar masowy. Więcej i coraz więcej. Potrzebujemy
      coraz grubszych, nic nie przekazujących książek. Liczy się tylko sprzedany
      papier. A nie słowa, które się na nim znajdują."
      • dala.tata Re: Sprawa Gadacza 04.06.09, 12:03
        ale powialo dumem i glumem.

        ja sobie mysle ze zarabainaie na ksiazkach to nic zlego. co prawda, fajnie
        byloby, gdyby wydawano ksiazki tylko dlatego, ze sa dobre i warto je wydac,
        jednak jest to system nierealistyczny. zaczyna sie negocjacje tego, co dobre, co
        warto itd itd. a money focuses the mind, jak mowia gorale. i jesli jestes
        odpowiedzialny finansowo za wydanie ksiazki, zastanowisz sie dwa razy zanim to
        zrobisz. taki system ma wiele wad, ale zalet chyba wiecej.

        a co do fikcji, to juz zupelnie nie rozumiem, na czym mialby polegac problem.
        wydajemy to, co ludzie czytaja.a jesli to oznacza, ze ludzie glownie czytaja
        Fakt i Harlekiny, no trudno.

        lajf yz brutal end ful of zasadzkas end kopas w dupas.
        • eeela Re: Sprawa Gadacza 04.06.09, 20:48
          Eee, to bylo jeno luzne skojarzenie z rozpaczliwa wypowiedzia
          inicjujaca watek. Poniewaz luzno skojarzylo mi sie z jedna z moich
          ulubionych ksiazek, wiec mialam ochote zacytowac :-) To wcale nie
          oznacza, ze sie z cytatem jakos specjalnie identyfikuje. Zreszta nie
          sadze, zeby autor odnosil sie w wierny sposob do swiata
          rzeczywistego, piszac ten fragment. Odnosi sie on do swiata
          rzeczywistego w sposob bardzo odlegly, jakich by poziomow jego
          tworczosci nie rozwazac.

          Zgadzam sie, ze wspaniale i wysmienite ksiazki wcale nie musza miec -
          i najczesciej nie maja - wiekszego popytu niz miernota, nawet jesli
          nie wiezi sie ich autorow na wiecznosc w katakumbach Ksiegogrodu ;-)
    • megaborsuk2000 Re: Sprawa Gadacza 12.06.09, 22:51
      Hm, wpisałem sobie w googlach hasła "Gadacz" i "Woleński", żeby zobaczyć, czy
      coś nowego o sprawie się napisało, i na pierwszym miejscu wyskoczyła mi
      niniejsza dyskusja.

      Sądzę, że jest to znak, iż wszyscy dyskutanci mogą sobie dopisać publikację w
      CV, wg poniższego wzoru:

      megaborsuk et al., "The Case of Chatterer", [in:] eeela et al. (ed.), "Doktorat
      - nauka - uczelnia", 3.06.09, 2:21
Pełna wersja