Gość: siepacz
IP: *.aster.pl
23.12.07, 23:57
Dziwię się, że renomowane wydawnictwo przyjęło do publikacji artykuł
oparty na tak wątpliwym materiale badawczym (chuba że znowu relacja
jest powierzchowna). Jaką wartość ma porównywanie wyników drużyn w
kilkudziesięcioletniej perspektywie? Każda z nich miała w tym czasie
lepsze i gorsze okresy, nawet Brazylia, i nie można przyjąć stałego
założenia, że jedna jest po prostu lepsza raz na zawsze. Były np.
czasy, że czołówkę kontynentu stanowiły Chile i Peru. Ten ostatni
kraj to dodatkowe zakłócenie tezy: co z tego, że stadion narodowy
jest w mieście nadmorskim, skoro połowa piłkarzy kraju gra na co
dzień na wysokościach ponad 2000 m? Zbyt wiele jest tu niestałych
piłkarskich, żeby wyliczenia statystyczne dawały rzetelne dane
medyczne. Poza tym co to za medyk, który posługuje tylko
wartościami: wynik meczu i różnica średniej wysokości kraju n.p.m.?
A gdzie np. czas przygotowania drużyny przyjezdnej na dużych
wysokościach (przed turniejami o mistrzostwo kontynentu w Peru,
Kolumbii czy Boliwii wszyscy trenują w górach. Niektórzy trenerzy
przygotowują w ten sposób zespoły do każdego turnieju, niezależnie
od jego miejsca. Czy reprezentacja Urugwaju po miesiącu trenowania w
Meksyku jest jeszcze zespołem "nizinnym"? Krótko mówiąc: czyste
bzdury i profaństwo.