przy myciu okien
Stwierdziłam dziś, ze jakoś szaro jest w pokoju i postanowiłam umyć okno (zupełnie jak w reklamie, hehe

) Pogoda do tego mało sprzyjająca, wiem. Ale czy ja kiedyś pisałam, ze jestem normalna? Nie? Czyli wszystko w porządku
Umyłam framugi w środku i zabrałam się za zewnętrzne, Machnęłam gąbką raz, drugi... I stwierdziłam, że nie rozumiem zjawiska. Czemu to jest takie brudne?? Zaczęłam się zastanawiać kiedy ostatni raz myłam okno. Wyszło mi że w lipcu, czyli nie jest tak źle. Może nie miałam na to zbyt wiele czasu, ale aż takiej fuszerki, to raczej nie odwaliłam. Framugi okien plastikowych są raczej gładkie, więc czemu ten brud był taki powżerany?
Ludzie, ja szorowałam to okno 1,5 godziny wodą z domestosem, zanim udało mi się je doprowadzić do stanu normalnego. Czasu miałam przy tym sporo, więc wyszło parę przemyśleń

1 - W lipcu nie były takie brudne
2 - więc co jest w powietrzu, ze tak się zabrudziły?
3 - coś dodają do paliwa, że tak się dzieje?
4 - może coś z deszczem jest nie tak?
5 - ja tym "czymś" oddycham na co dzień
Odpowiedzi nie znalazłam

Więc pytania do was: Spotkałyście się z czymś takim? Wiecie co jest w powietrzu?
Jedno jest pewne, teraz jest jaśniej w mieszkaniu

