.... czyli cześć po hiszpańsku

Wróciłam i mam sie dobrze. Oto moja
Hiszpania od A do Z:
A jak autokar - jezzuuuu... mam dość, serdecznie dość po 30 godzinach jazdy
nie czułam już nic. Nogi to bym sobie najchętniej odkręciła i położyła obok bo
już nie wiedziałam momentami co z nimi zrobić. Poza tym po 6-dniowym pobycie
pojechaliśmy na 4 dni objazdówki autokarem hiszpańskim i to dopiero bym
hardkore! Kierowca - przystojny i uśmiechnięty Hiszpan Anhel (Anioł)

ale
tak dawał klimą że myślałam że padnę z zimna. Ale jakoś dałam rade bo nadal
żyje
B jak ból - a raczej bb czyli brak bólu

Nareszcie po takich mękach (dziąsła
itd) nie czułam bólu i mogłam jeść i pić co chciałam
C jak cytrusy oraz inne owoce - pomarańcze mają przepyszne, poza tym
winogrono, banany, arbuzy... cud miód i orzeszki
D jak dołek - niestety nie ominął mnie nawet w tak pięknym miejscu jak
Hiszpania. Jak chcecie dowiedzieć sie więcej to musicie dojść do literki K

Dodam tylko że to nie był to taki klasyczny dół, ale dołek - rozmyślająco -
zastanawiający sie nad własnym życiem i związkiem.
E jak eeee..... straciłam wenę
F jak flirt

A tak - miałam raz taką sytuacje, że uśmiechnęłam sie do
jednego Hiszpana,a on zatrzymał sie i podszedł do mnie. Przedstawił sie i
zaczął bajerować

Niestety mąż go odstraszył, ale powiem wam dziewczyny że
fajne to było bo myślałam że już nie zwrócę tam niczyjej uwagi
G jak golizna i geje - golizny na plaży było pełno. I niestety - topless
opalały sie prawie wyłącznie stare, baardzo otyłe i pomarszczone Niemki....a
fujj! A jeśli chodzi o gejów - cały czas trafiałam na tą samą całującą sie
pare

Nie wiem jak oni to robili, ale cały czas ich gdzieś spotykałam heheh
H jak Hoakin (pisze tak jak sie mówi bo nie wiem jak sie pisze

) - był to
pilot, który oprowadzał nas po Madrycie i Toledo (1 dzień). Przesympatyczny
człowiek - Hiszpan, mówiący świetnie po polsku z arabskimi korzeniami

Był
już dobrze po 50, ale bajerował lepiej niż niejeden młodzik

Strasznie miło
go wspominam
I jak internet - tam był taki jak barszcz, wiec podczytywałam was jak była
gorsza pogoda.
J jak jedzenie - nie będę sie rozpisywać, ale było bardzo dobre, zwłaszcza w
pierwszym hotelu

Do restauracji też chodziliśmy - zjedliśmy m.in paelle,
tortille i małże, mniam
K jak kłótnia - jakoś w 4 lub 5 dniu pokłóciłam sie z mężem. Poszło o
pierdołę, później on zostawił mnie w mieście - tzn. wyszliśmy razem, a jak sie
niechcący oddaliłam nie dał mi znać i wracałam sama. On stwierdził że nic sie
nie stało, a mnie to zabolało. Pokłóciliśmy sie i usłyszałam kilka niemiłych
słów - włącznie z tym że to nasze ostatnie wakacje, że marnuje mu życie i że
woli sie zabić niż być ze mną. Kiedy emocje opadły powiedział że jesteśmy tak
różni że może lepiej abyśmy ułożyli sobie życie osobno. Poważnie mówił o
rozstaniu. Powiedział jeszcze jedno bardzo ważne zdanie, ale o tym może
kiedyś inny wątek powstanie.
Długo myślałam o tym co mi powiedział i częściowo przyznaje mu racje, jest
tylko jedno ale... - ja go kocham

Po tej kłótni już nie było tak fajnie - oddaliliśmy sie od siebie, ja cały
czas myślałam o jego słowach... Niestety nie były to wakacje marzeń.
L jak Lloret de Mar - czyli mała miejscowość na Costa Brava, w której mieliśmy
pobyt. Polecam serdecznie - tu wszystko jest na miejscu - plaża i morze,
dyskoteki i puby i tequila za 90 euro centów heheh
Ł jak łoparzenie słonecznie

- spaliłam sie na plecach i nawet Panthenol nie
pomógł

ale już jest lepiej
M jak Madryt - niestety stolica Hiszpanii powitała nas zimnym wiatrem i
szarymi deszczowymi chmurami na niebie. Wyobrażałam sobie go inaczej, ale
Pałac Królewski wart jest zwiedzenia
N jak nostalgia czyli tęsknota za córką - tyle w tym temacie
O jak Oceanarium w Walencji. Coś przepięknego! Podobno jest jeszcze jakieś w
Barcelonie, ale tamto sie nie umywa. To w Walencji jest wspaniałe - ma 8 km
terenu do zwiedzania, przeróżne zwierzęta - począwszy od śmiesznych i dziwnych
smoków morskich, poprzez meduzy, różnorakie ryby, rekiny, które są na
wyciągnięcie reki, delfiny, morsy, pingwiny i wiele wiele innych zwierząt.
Trzeba to zobaczyć, bo to niezapomniane przeżycie

Na koniec - pół godzinny
pokaz delfinów, który zapiera dech w piersiach i doprowadza widza do łez
wzruszenia. Bez wątpienia coś najpiękniejszego co udało mi sie zobaczyć w
Hiszpanii
P jak pilot naszej wycieczki - ten który był z nami od początku do końca. Miał
na imię Zygmunt (babowa nie krzywdź dziecka!!!) był grubo po 50-tce i był to
najgorszy gbur i mruk jakiego miałam nieprzyjemność spotkać. Jednym słowem -
koleś był tak antypatyczny że spieprzył nam całą wycieczkę! Grr aż sie wkurzam
jak o tym pomyśle. Jak tylko coś chciałaś sie od niego dowiedzieć to
odpowiadał Ci z takimi pretensjami że sie chciało rzygać. I dostawało sie mini
- wykład na dany temat...rzyg, rzyg rzyg! Nie wiem jak można zatrudniać kogoś
takiego jako pilota wycieczek - masakara!
R jak rówieśnicy i nie tylko

Skumałam sie z 2 dziewczynami w moim wieku i
było bardzo fajnie

Do tego jeszcze 2 lata młodszy chłopak jednej z nich,
mój małż i mama drugiej z nich

Ludzie bardzo mili i sympatyczni, a także
zabawowi, wiec towarzystwo do picia było
S jak sangrija czyli sangria po polsku

Ehh piłam ją z owocami na śniadanie,
obiad i kolacje i nigdy nie miałam dość
T jak Tropiks, czyli najmodniejsza dyskoteka w Lloret, na której nigdy nie
byłam bo była cholernie droga

Ale nie żałuje bo byłam na kilku innych - a
na jednej to nawet był striptiz damski i męski

ale sie naoglądałam, a co
U jak upały i ulewy - tych pierwszych nie było (na szczęście bo nie lubię), ta
druga zastała nas w Toledo. Miasteczko piękne ale zwiedzaliśmy je w strugach
deszczu

Ale i tak miło wspominam
W jak Walencja - na "objazdówce" - zrobiła na mnie najlepsze wrażenie. Na
pewno jeszcze tam kiedyś wrócę
Z jak zabawa - generalnie było bardzo miło. Niestety przez tą kłótnie nie będę
tego wyjazdu wspominać jako wakacji marzeń, tak jak do dziś wspominam Francje.
Ale do Hiszpanii warto sie wybrać :) mam nadzieję że was zachęciłam :)