Rozmowa wczorajsza:
- daj mi czipsy
- nie wolno
- dlaczego
- bo musisz dbac o figure.... którą jednakowoż za idealną uważam... już...
teraz... bardzo.

Nigdy w zyciu mąz nie skrytykował mojego wyglądu. Owszem, jak zapytam, to
odpowieda: "No może masz troszke puchniejsze nóżki, ale dzieki temu są jeszcze
kochańsze" itd.
A mam znajomych, wykształcony, madry facet, a potrafi tak zjechac żone za
wygląd... onqa nigdy nie bedzie wyglądac jak lolita z minicycuszkami, a on w
łasnie taki obrał sobie ideał kobiety.
Na forum tez wiele razy czytałam o takich sytuacjach.
Nie czaje tego - jak to wytłumaczyc, zrozumieć?