mathiola
02.10.09, 22:25
Mam dzisiaj naprawdę przerąbany dzień. Najpierw ten krem depilacyjny na
włosach młodych, potem dużo jeżdżenia i załatwiania spraw. Wróciłam i
stwierdziłam, że nic do żarcia nie ma w domu. Cóż, na zakupy trzeba. Opiekę
załatwiłam, pojechałam. Nie było mnie sto lat, bo korki, zamknięte przejazdy
kolejowe w każdą stronę, tłumy w sklepie (jak dzień chujowy to chujowy na
całej linii). Zrobiłam zakupy, poczułam zew - muszę zrobić przyjemność swoim
dzieciom! Dawno nie kupowałam im książek! Pół godziny spędziłam przed półkami,
wybierałam, dobierałam... Wróciłam, ogarnęłam wzrokiem pierdolnik, rozdałam
książki... Najstarszy w krzyk. On nie chce takiej książki, bo ona jest dla
trzylatków!!! Z RYSUNKAMI!!!!! To co odstawił pozostawiam wam do waszej
wyobraźni (złoszczenie się w kącie, popychanie rodzeństwa, rozwalanie zabawek
kiedy go wyprosiłam na górę do swojego pokoju). Siedział w pokoju zamknięty
długo. W końcu wyszedł i spuścił mi po schodach wiadomość:
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1990557,2,1,szczesliwedziecko.html
Posprzątałam, zadałam odpowiednie kary, poszłam do pokoju młodszych.... i
upadłam. Z szafy powywalane rzeczy, książki na podłodze, zabawki tak samo, a
karnisz zgięty w pół (bo to ona, bo to on, bo nie wiadomo dlaczego).
Wpadłam w szał, ale nie szałowy, tylko płaczący. Poryczałam się okrutnie,
kazałam im wszystkim iść spać, pierwszy raz w karierze bez szemrania, bez
rytuałów się położyły, z minami nietęgimi, a ja siedzę, słucham Dyjaka i ryczę.
Przygarnijcie mnie i zabierzcie stąd.