Dodaj do ulubionych

błędy wychowawcze waszych rodziców

11.10.09, 20:54
jak oceniacie waszych rodziców z perspektywy czasu, jako dorosłe
kobiety (często matki)
co spieprzyli?

moja matka (ojca nie miałam) nigdy z nami nie rozmawiała,nigdy nie
traktowała nas jako partnerów do rozmowy. Zawsze ważniejsze
były "przyjaciółki".
Teraz ma do mnie wieczne pretensje, że z nią nie rozmawiam, że się
nie zwierzam.
Obserwuj wątek
    • karra-mia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:04
      - dzieci i ryby głosu nie mają - ja też nie miałam
      - gdziekolwiek byłyśmy (ojciec zmarł, jak miałam 6 lat), a nie byłam
      wystarczająco grzeczna, padało hasło: porozmawiamy w domu, a w domu
      nie rozmawiałyśmy, zazwyczaj dostawałam i to porządnieuncertain
      - jako nastolatka: wszystko nie tak, szkoła nie ta, ocena z czegoś
      tam nie ta (a bylam wzorową uczennicą), studia nie te, każdy mój
      facet nie ten, koleżanki nie te - zresztą do dziś nie cierpi mojej
      przyjaciółki, mojego męża, nikogo, kto mógłby mi okazać szacunek,
      kto "zabral" mnie jej
      - wieczne wypominanie, co dla mnie zrobiła, co poświęciła
      - bicie po tyłku w wieku nastoletnim zamieniło się w pranie po buzi,
      nawet w towarzystwie mojego faceta np

      Teraz zostało jej tylko wypominanie, wywolywanie wyrzutów sumienia,
      przypominanie o błędach, gadk w stylu: ciekawe co z twojego syna
      wyrośnie, nie mów hop
      a mój syn to jej wnukuncertain

      moglabym jeszcze pisac i pisac...niestety
      • dlania Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:34
        Karra, Twoja mama ma powazny problem z psychika. Nie daj sie jej zniszczyć,
        postaw sie wreszcie, bo nie zaslugujesz na takie traktowanie. ŚCISKAM.
        • karra-mia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:42
          dzięki dlaniasmile
          własnie dojrzewam do tego
          właśnie widzę, ze nie moze być tak, ze rezygnuję z siebie, bo ona
          chce
          właśnie dostrzegam, że miłośc i szacunek to dwie strony, a nie że ja
          dbam, bo to mama, a ona to tlamsi, bo mama moze...
          cięzko, ale pomału, pomału...
          • emigrantka34 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 23:40
            U mnie bywalo podobnie. Niestety rodzicow nie da sie naprawic
            (przewaznie).
        • totorotot Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:14
          Karra, zerwij kontakt z ta osoba. Juz Ci to dawno radzilam. MASZ DO TEGO PEŁNE PRAWO I TO BEZ POCZUCIA WINY. Odzyjesz- gwarantujęsmile
    • w_miare_normalna Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:08
      Nie przytulali, nie mówili że kochają, nie wspierali, tylko wymagali i
      tak jest niestety do dziś.
      • buzka25 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:14
        cokolwiek zrobiłam to było źle zrobione, za kazdym razem niby musiała po mnie
        poprawiac (sprzątanie), stawianie mi za wzór mojego brata który co do nauki był
        alfą i omegą, a ja nie, każdy krok, ruch osiagniecie brata było mi stawiane
        przed oczy ze on moze potrafi a ja sie wiecznie lenie, a ja poprstu ni taka
        zdolna, do dzis wszytsko zle robie, nie powiem bo duzo razy przytulali i mowili
        ze mnie kochaja, ale jednego im nie zapomne do konca zycia :" To twoja wina ze
        masz chore dziecko"sadsad
        • verdana Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:17
          Widzę, ze wszystkie pretensje, jakie miałam do rodziców to jakies
          nieporozumienie. Jakies drobne, nieistotne sprawy.
          Mam dobrych rodziców, znaczy się.
          • dlania Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:33
            Mama - oprócz tego że chlała (i wtedy ma sie rozumiec nie bardzo nas
            wychowywała) i pozwalała na to, że ojciec ja lał na naszych oczach do krwi -
            nic, to dobra kobieta, tylko chora.
            Ojciec - agresja, brak konsekwencji, wyżywanie sie, despotyzm, brak szacunku.
            • epistilbit Dlania 11.10.09, 23:48
              wychowywałyśmy się chyba w tej samej rodzinie
              • dlania Re: Dlania 13.10.09, 16:29
                epistilbit napisała:

                > wychowywałyśmy się chyba w tej samej rodzinie

                No to nie zazdraszczamwink
            • iskierka40 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 09:34
              brak matki(ciągle chorowała,była w szitalu,zrozumiałam to dopiero
              jako starsza dziewczynka) przez całe moje dzieciństwo i okres
              dojrzewania spowodował wiele nieporozumien w moim życiu,dzieki ojcu
              wyszłam na ludzi za co jestem mu bardzo wdzieczna i jestem z nim
              bardzo silnie związana.
              Za to dziś mam z mama super kontakt i może mniej jej już potrzebuje
              niż kiedyś uwielbiam z nią przebywać i sie nią opiekować(dalej jets
              schorowana)
              Mój tata był i jest dla mnie wzorem,takiego faceta szukałam w swoim
              przyszłym mężulkubig_grin poniekąd znalazłamsmile
      • w_miare_normalna Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 23:19
        Moja mama generalnie ma ciężki charakter, tata jest ok, ale nerwy,
        nerwy i nerwy zrobiły swoje . Od zawsze ode mnie wymagali, więcej niż
        mogłam im dać, uczyłam się po nocach żeby byli zadowoleni, a później
        i tak nie było widać skutków.
        zawsze awantury były o szkołę, jeśli zobaczyli wieczorem że nie mam
        zadania domowego (spałam już) to potrafił mnie za włosy w łóżka
        wyciągnąć, że mam zadanie zrobić i nie pomagał, musiałam robić sama,
        więc nie raz robiłam do 4-5 rano.problemów jakiś wychowawczych ze mną
        nie mieli, bo po baletach się specjalnie nie szlajałam, nie ćpałam i
        nie chlałam, a to że zapaliłam papierosa (15 lat) przy koleżankach
        przepłaciłam takim wstydem( dostałam w twarz przy znajomych) że
        później już paliłam tylko w domu jak nikogo nie było, za chłopakami
        nie latałam, miałam 2 przyjaciółki z którymi spędzałam czas i rodzice
        je lubili i akceptowali.
        Rozchodziło się tylko o tę naukę, no i raz w gimnazjum straciłam rok,
        kiedy się zbuntowałam i powiedziałam, że nie będę się uczyć dopóki
        nie odpuszczą.Jakoś to gimnazjum skończyłam i dostałam się do liceum,
        akurat w tym czasie poznałam mojego K. i znów straciłam rok szkoły,
        akurat w tym czasie umarła matka mojego Ojca, więc miałam w domu
        przesrane.Zrobiłam sobie rok przerwy i pewnego dnia mama oświadczyła
        mi, że zapisała mnie do zawodówki (bez mojej wiedzy) bo jak
        stwierdziła tak się rozleniwiłam, że sama bym do niej nie poszła,
        wkurzona byłam na maksa, ale co mogłam powiedzieć ?
        Znalazłam praktyki i byłam na tyle kumata, że szybko się uczyłam,
        więc zaproponowano mi prace w weekendy na kasie no i zarabiałam
        (połowę dawałam rodzicom)i chodziłam do szkoły i dziwnym trafem
        rodzice nagle przestali się mną interesować, myślę że przeszli wtedy
        na mojego brata, który akurat zaczął gimnazjum.Stwierdzili wtedy, że
        ze mnie i tak nic nie będzie.No i wtedy właśnie się za siebie
        wzięłam, mogłam uczyć się dla siebie nie dla rodziców.
        Skończyłam zawodówkę, poszłam do liceum (miesiąc po rozpoczęciu
        dowiedziałam się, że jestem w ciąży)ciąża zagrożona, ale twardo
        chodziłam kiedy miałam siły, prowadziłam dom i pisałam egzaminy,
        skończyłam szkołę na samych ocenach bdb.I chyba wtedy właśnie rodzice
        zobaczyli, że nie jestem wcale taka "zła".Skończyłam tę szkołę mając
        cały czas "na karbach" dzieciaka chorego, na głowie cały dom i
        depresję.W tym roku zaczęłam studium i przy mnie rodzice tego nie
        komentują, ale słyszałam ostatnio rozmowę babci i mamy jak mama ze
        "wstydem" stwierdziła, że "Ta Sylwia to sobie całkiem daje rade bez
        nas, i nawet szkołę skończyła I NIKT JEJ PILNOWAĆ NIE MUSIAŁ".Wtedy
        właśnie zrozumiałam, że Ci moi starszy (smile) wcale nie są tacy źli, bo
        przecież dobrze dla mnie chcieli no i na jakiegoś tam człowieka
        jednak wyszłam, w każdym razie patologią nie jestem i dzieciaka
        swojego też staram się wychować jak najlepiej.



        hoho, ale się napisałam wink
    • stillgrey Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:34
      ojciec byl alkoholikiem, a mama bala sie od niego odejsc, mimo, ze ona byla
      kierownikiem w duzej firmie i utrzymywala dom, a ojciec byl na rencie.

      rzadko nas (mnie i siostre) przytulali, mowili, ze kochaja.

      mnostwo innych bledow, o ktorych nawet nie chce mi sie teraz myslec.

      mama umarla kiedy bylam w 5 miesiacu ciazy, ojciec 2 lata pozniej zapil sie na
      smierc.

      staram sie byc lepszym rodzicem, nie powielam schematu wyniesionego z domu, za
      to popelniam cala mase innych bledow, ale ponoc nie ma ludzi idealnychsuspicious
    • slimakpokazrogi Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:38
      jak tak Was czytam, to moja mama jest ideałem.
      • tysia77 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:51
        Mój ojciec to alkoholik,więc same wiecie jak się żyje w takiej
        rodzinie.Mam żal do mamy tylko o to,że tak naprawdę nigdy nie miałam
        dzieciństwa.Chodziłam wiecznie z kluczem na szyi.Jako pięciolatka
        chodziłam sam do przedszkola a mama stała i patrzyła (bo blisko
        było,tak to tłumaczy) z przed drzwi swojej pracy.Nie mam wspomnień
        ze wspólnych zabaw,czy spacerów.Moj dziecko staram się wychowywać
        inaczej.
        • doral2 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 21:59
          nasi rodzice wychowali nas najlepiej jak potrafili (pomijam tu przypadki
          rodziców-alkoholików), bo tak sami zostali nauczeni. albo jeszcze gorzej i
          zmodyfikowali te wychowanie na nas.

          zarzucanie im błędów wychowawczych, nie mając pewności czy mieli dokładnie taką
          samą wiedzę w kwestii wychowywania dzieci jaką my mamy teraz, jest po prostu nie
          w porządku.

          tak ich nauczono i tak nas wychowali. najlepiej jak umieli. na tamte czasy. nie
          nauczono ich okazywania uczuć, przytulania, rozmawiania.

          kiedyś pańcia rodziła dziecko i oddawała niańce, a potem guwernantce. więc kto
          miał te dziecko nauczyć okazywania miłości i innych uczuć?? których zresztą
          okazywanie było moralnie naganne? więc taki wzorzec przekazali swoim dzieciom, a
          te swoim i te swoim. czyli wam.

          wasze dzieci za dwadzieścia lat zapewne założą dokładnie taki sam wątek.
          bo znów zmienią się metody wychowywania dzieci.
          pomyślcie o tym.
          • dlania Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:14
            Doral, to chyba nie do końca tak - przeciez wypowiadają sie tu dziewczyny,
            którym rodzice okazywali miłośc i czułośc. Mnie nigdy miłosci, przytulania i
            wsparcia nie brakowalo, a matka moja pewnie z tego samego pokolenia co karry.
            A czy moje dieci założą za 20 lat taki watek? na pewno - ja im nawet juz mogę
            zacząc podpowiadac co tam mogą napisaćwink
            • doral2 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:29
              dlania napisała:

              > Doral, to chyba nie do końca tak - przeciez wypowiadają sie tu dziewczyny,
              którym rodzice okazywali miłośc i czułośc. Mnie nigdy miłosci, przytulania i
              wsparcia nie brakowalo, a matka moja pewnie z tego samego pokolenia co karry.
              > A czy moje dieci założą za 20 lat taki watek? na pewno - ja im nawet juz mogę
              zacząc podpowiadac co tam mogą napisaćwink.."

              Dlaniu moja kochana, rozumiem żal niektórych osób, które tej miłości, czułości i
              ciepła w domu nie dostały.

              ale przypomnij sobie, jaki wzorzec wychowania nasze matki czy ojcowie dostali we
              własnym domu w dzieciństwie??

              takie "zachowania" z reguły nie biorą się znikąd.
              one biorą się z domu.
              jacy są lub byli dziadkowie z obydwu stron? a ich rodzice? i tak dalej...

              zatem nie można tak bezkarnie zarzucać im błędów wychowawczych, albowiem tych
              błędów nauczyli się w domu.

              my, wzbogaceni o współczesną wiedzę z zakresu psychologii, socjologii i czego
              tam jeszcze, uzurpujemy sobie prawo do potępiania naszych rodziców, którzy tej
              wiedzy nie posiadali.
              nawet ci rodzice-alkoholicy nie mieli pełnej wiedzy na temat, jak wielką krzywdę
              wyrządzają swoim dzieciom.

              kiedyś paliło się papierosy wszędzie, nawet w tramwajach i autobusach, bo nie
              było takiej wiedzy o szkodliwości palenia, jaką się ma teraz.
              czy w związku z tym, możemy mieć pretensję do własnych rodziców, że palili
              kiedyś papierosy??
              kiedyś nikt nie mył rąk, bo nie widział związku między ich myciem a chorobami
              zakaźnymi. czy w związku z tym powinniśmy mieć pretensje do naszych dziadków, że
              tych rąk nie myli??

              porównajcie naszą wiedzę teraz z wiedzą naszych rodziców czy dziadków, a potem
              dopiero ferujcie wyroki.
              • dlania Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:58
                Doral, ale mnie przynajmniej nie chodzi o oskarżanie i pretensje, to już mam za
                sobawink. Ja po prostu staram sie widzieć obiektywnie sytuację - więc pewnie
                poprawniej byłoby powiedziec, że z dzisiejszego punktu widzenia błędami
                wychowawczymi moich rodziców było, że...
              • tabakierka2 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 07:55
                doral2 napisała:


                > Dlaniu moja kochana, rozumiem żal niektórych osób, które tej
                miłości, czułości
                > i
                > ciepła w domu nie dostały.


                Doral, moja teściowa jest starsza od moich rodziców o 10lat,a dała
                mi więcej ciepła i miłości <?> niż moja własna mama (teściową znam
                od 7lat, mamę 25tongue_out) i ona jakoś umiała/umie okazać miłość własnym
                dzieciom i wnukom. MOja mama nie umie (tata jak najbardziej).


                >
                > ale przypomnij sobie, jaki wzorzec wychowania nasze matki czy
                ojcowie dostali w
                > e
                > własnym domu w dzieciństwie??

                moja mama rocznik '60 - być może babcia nie umiała jej kochać, ale
                refleksja powinna wtedy przyjść i nie powinna powielać tych samych
                błędów, prawda? a sama mi opowiadała ile to razy dostała od babci
                szmatą od podłogi po twarzy. Myślę, że my/nasze pokolenie jednak
                okazujemy większy szacunek młodym ludziom/dzieciom.


                >
                > my, wzbogaceni o współczesną wiedzę z zakresu psychologii,
                socjologii i czego
                > tam jeszcze, uzurpujemy sobie prawo do potępiania naszych
                rodziców, którzy tej
                > wiedzy nie posiadali.

                Tu nie wiedza jest potrzebna, ale serce, miłość, szacunek.
                • wilma1970 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 08:31
                  Masz rację, Tabakiero. Przyzwoity człowiek czyni dobro niezależnie od
                  okoliczności i trendów wychowawczych.
                  Siostra mojej babci jest cudowną matką i teściową i babcią. Robiła też, co mogła
                  by i mnie pomóc przeżyć w lodówce emocjonalnej mojego rodzinnego domu.
                  Moja matka to teraz 60. letnia kobieta o mentalności 6. letniej dziewczynki.
                  Skrzywdzona, kurwa, niewinność i obwiniająca wszystkich ofiara.
                  Wikt i opierunek miałam zapewniony u babci. Z resztą tak, jak większość moich
                  rówieśników. W klasie nieliczne osoby wychowywane były przez rodziców.
                  A babcia - zimna egoistka i dziadek - pieniacz umilali mi życie z całych sił. O
                  tym, jaką miałam komunikację w rodzinie świadczy fakt, że poznałam moją rodzoną
                  siostrę, gdy miałam ok 10 lat. Bo tak wszystkim było wygodnie.
                  Teraz przeraża mnie zbliżający się obowiązek opieki nad moją zniedołężniałą
                  babcią, a potem matką. Ale przyzwoici ludzie zachowują się przy-kurwa-icie
                  niezależnie od okoliczności.
                  • tabakierka2 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 08:42
                    wilma1970 napisała:

                    >
                    O
                    > tym, jaką miałam komunikację w rodzinie świadczy fakt, że poznałam
                    moją rodzoną
                    > siostrę, gdy miałam ok 10 lat. Bo tak wszystkim było wygodnie.

                    jak to możliwe?


                    Wilma, jak miałam 5 lat (może max 6) moi rodzice wpadli na genialny
                    pomysł 'wychowawczy'. Tata siedział w kotłowni w domu (paliliśmy
                    wtedy jeszcze w piecu), ja z mamą w kuchni. Nie pamiętam o co
                    poszło, ale pewnie nie chciałam jeść. Mama z tatą wymyślili, że mnie
                    postraszą...diabłemindifferent i mama powiedziała, ze jak nie zjem (czy co
                    tam) to przyjdzie diabeł i mnie zabierze do piekła confused a tata wtedy
                    wydał odpowiednie dźwięki żeby było realniejindifferent pamiętam, że
                    siedziałam za fotelem przerażona i strasznie płakałam, nie mogłam
                    się uspokoić. Akurat tego dnia przyszła do nas moja chrzestna,
                    zainteresowała sie mną, wytłumaczyła, że rodzice nie chcieli mnie
                    przestraszyć <sic!>, utuliła mnie i jakoś się uspokoiłamsad Skąd
                    mentalność dziecka w dorosłych, prawie 30letnich ludziach??? nie
                    kazdy powinien zostać rodzicem,oj, nie każdy. Słowa o 'zostawieniu
                    mnie w przedszkolu na zawsze' pamiętam również do dziś, a również
                    uczucia towarzyszące tej wypowiedzisad miałam może z 5 lat, i niby
                    byłam 'niegrzecznym' dzieckiemsad
                    • bernimy Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 10:10
                      O żesz z tym diabłem i zostawianiem w przedszkolu sad

                      Masz rację Ryska, nie każdy powinien być rodzicem. Moze i samemeu
                      było się skrzywdzonym, ale wtedy należy zrobić wszystko aby nie
                      powielać błędów!!! Czyli myśleć i wyciągać wnioski!
                      • tabakierka2 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 10:14
                        bernimy napisała:


                        > Masz rację Ryska, nie każdy powinien być rodzicem. Moze i samemeu
                        > było się skrzywdzonym, ale wtedy należy zrobić wszystko aby nie
                        > powielać błędów!!! Czyli myśleć i wyciągać wnioski!
                        >

                        wiesz Bern, głupio tak pisać o własnych rodzicach, ale jakim idiotą
                        trzeba być, żeby mówić kilkulatkowi, że jeśli bedzie płakał przy
                        oddawaniu do przedszkola to się po niego nie wróci, to sie go
                        zostawi na zawsze w przedszkolu???a później jeszcze mówić 'bo ty
                        byłaś takim nieznośnym dzieckiem, zawsze wyłaś, jak cię
                        zaprowadzałam do przedszkola' o kurna! zero pomyślunku, zero
                        myślenia przyczynowo - skutkowego. Jak można???
                        O obwinianiu za poronienie nie wspomnę, bo aż mi się płakać chce,
                        jak sobie przypomnę słowa mojej mamy 'byłam w szpitalu przez ciebie,
                        bo jesteś nieznośna i mnie nie słuchasz' (tekst do 6latki).
                        • bernimy Ryska 12.10.09, 10:35
                          Masz 100% rację, trzeba być totalnym idiotą, aby wywoływać wyrzuty
                          sumienia u dziecka, które nic złego nie zrobiło! Jak również Je
                          straszyć, że zostanie w przedszkolu!
                          I założę się, że matka do tej pory nie widzi problemu w sobie?!

                          To się tyczy również obecnych czasów, i dlatego ja nie czepiam się
                          czegoś, co wszysy robili, bo tak wtedy się żyło (papierosy, alkohol,
                          klapsy itd).
                          Tu pewnie za kilka lat nasze dzieci wypomną nam, jak mogliśmy np.
                          ciągle przy nich rozmawiać przez komórki czy mieć włączone laptopy,
                          skoro przez to jest to i to.... I to będzie wpływ danych czasów!

                          Mi chodzi o te przypadki, czego ktoś się dopuszczał/dopuszcza w
                          stosunku do własnego dziecka, a sąsiad żyjący w tych samych czasach
                          nigdy w życiu by nie zrobił swojemu dziecku!

                          I dlatego, nie chodzi o błędy związane z życiem w danym okresie, ale
                          o błędy, które się popełnia bez względu na czasy w jakich się żyje!

                          P.S.
                          Ryska, aż przykro czytać, ile przeżyła taka mała osóbka, prawda,
                          niby z dobrego/normalnego domu!!!

                          U nas np. było notoryczne straszenie, po dziecięcych kłótniach,
                          utratą zdrowia/życia przez matkę, czyli po tylu latach wiem, że to
                          był szantaż emocjonalny! I osobiście chyba tylko o to mam żal!
                          • tabakierka2 Re: Ryska 12.10.09, 10:43
                            bernimy napisała:

                            >
                            > I założę się, że matka do tej pory nie widzi problemu w sobie?!

                            twierdzi, że byłam nieznośnym dzieckiem, ewentualnie pada tekst 'no
                            już nie przesadzaj'uncertain




                            >

                            > P.S.
                            > Ryska, aż przykro czytać, ile przeżyła taka mała osóbka, prawda,
                            > niby z dobrego/normalnego domu!!!

                            ja sama sie dziwię, że jestem w miarę normalna po takich tekstach
                            mojej mamysad tylko czasem zastanawiam sie skąd u mnie jakieś lęki
                            itp ktorych przyczyny brak. No i już wiem skądsad

                            >
                            > U nas np. było notoryczne straszenie, po dziecięcych kłótniach,
                            > utratą zdrowia/życia przez matkę, czyli po tylu latach wiem, że to
                            > był szantaż emocjonalny! I osobiście chyba tylko o to mam żal!

                            ja też wiele lat słyszałam jak to ona (moja mama) umrze na serce, bo
                            ją denerwuję i wtedy tata weźmie sobie nową żonę, i będą mieć własne
                            dzieci - i kto się wtedy Tobą zajmie??? takie pytanie padałoindifferent aż mi
                            się samej nie chce w to wierzyć, jak to czytamindifferent ale wtedy sobie
                            wyobrażałam, że moja prawdziwa mama na pewno gdzieś żyje i na mnie
                            czeka i że mnie kiedyś znajdzieconfused straszne to kurna, nie powinno tak
                            być! miłość powinna chronić rodziców przed takimi zachowaniami.
                            Moja mama po prostu nie dojrzała do macierzyństwa.
                        • w_miare_normalna Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 15:16
                          Jak ja miałam gdzieś z 6,7 lat, mieszkaliśmy wtedy w starej
                          kamienicy.Piętro wyżej mieszkał samotny staruszek, miał długą siwą
                          brodę, był brudny i śmierdzący.Na przeciwko mojego okna od pokoju był
                          lasek, jak byłam niegrzeczna to rodzice straszyli mnie, że w nocy
                          wystawią moje łóżko do lasku i przyjdzie po mnie pan z brodą.Wtedy
                          byłam przerażona, ale dziś się z tego śmiejemy.
                          • truscaveczka Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 12:45
                            Rany Boskie... Z czego tu się śmiać?
                  • totorotot Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:34
                    > Teraz przeraża mnie zbliżający się obowiązek opieki nad moją zniedołężniałą
                    > babcią, a potem matką.


                    Zartujesz sobie, prawda? Od tego są właśnie domy opieki.
              • totorotot Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:21
                Czekałam na podobną opinię w tym wątku. Doral- mylisz sie na całej inii. Nie miałaś- jak widać - toksycznych rodziców, więc nie wiesz tak naprawdę, jak może wyglądać życie w takiej rodzinie. W miarę obrazowo opisuje to Karra, ale i tak zapewne nie pisze wszystkiego- bo nie da się opiać każdego dnia a toksyczni rodzice są pomysłowi.

                Nizależnie od czasów, w których rodzice byli wychowywani było wiadomo, że wyzywanie innych ludzi od najgorszych (k, p, ch itd) jest ZŁE. Że lanie po wszystkich częściach ciała jest ZŁE. Oni mieli tego świadomość. Krzywdzili swoje dzieci, ponieważ są ZŁYMI LUDŹMI, a nie jaskiniowcami nieświadomymi psychologicznych skutków następstw swoich czynów.

                Wiele z nas popełni błędy wychowawcze. Ale uważam, że jeśli będziemy okazywać dzieciom miłość, nie bić, rozumieć, nie wyzywać od najgorszych- jest szansa, że nasze dzieci jednak napiszą w takim przyszłościowym wątku to, co Verdana, a nie to, co Karra-mia.

                Z pozdrowieniami.
              • teqilaa Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:48

                doral2 napisała:
                ale przypomnij sobie, jaki wzorzec wychowania nasze matki czy
                ojcowie dostali we własnym domu w dzieciństwie??


                a co ma piernik do wiatraka oprócz maki? czy w związku z tym że
                miałam taki a nie inny wrzozec w domu mam miec w dupie dzieci bo
                mamusia mi nie pokazała jak to ma byc inaczej? bzdura!

                takie "zachowania" z reguły nie biorą się znikąd.
                > one biorą się z domu.

                no i? jakims cudem wiele z nas jest innymi matkami, można? mozna!
                pomimo złego wzroca z domu.


                > my, wzbogaceni o współczesną wiedzę z zakresu psychologii,
                socjologii i czego
                > tam jeszcze, uzurpujemy sobie prawo do potępiania naszych
                rodziców, którzy tej
                > wiedzy nie posiadali.

                rodzac pierwsze dziecko, moja wiedza z dziedziny psychologii i
                socjologii była równa zeru, a mimo to wiedxziałam że dziecko trzeba
                kochac, przytulac nie gnoic, interesowac sie po prostu kochac zdrowa
                miłoscia. Do tego nie ptorzeba trzech fakultetów.



                > nawet ci rodzice-alkoholicy nie mieli pełnej wiedzy na temat, jak
                wielką krzywd
                > ę
                > wyrządzają swoim dzieciom.


                o matko! nie wierze że to napisałas, po prostu nie wierze ...



                porównajcie naszą wiedzę teraz z wiedzą naszych rodziców czy
                dziadków, a potem
                > dopiero ferujcie wyroki.


                to jakas masakryczna bzdura co piszesz! jaka wiedza?! insynuujesz że
                30 lat temu ludzi byli na tyle debilnie iz nie wiedzieli że
                musztrowanie dziecka o 3 nad ranem po pijaku jest złe? że uciekanie
                od odpowiedzialności za posiadanie dzieci jest złe? jakiej tajemnej
                wiedzy to wymaga?! powiem Ci jedyne co jest potrzebne to poczucie
                odpowiedzialności, zadna wiedza z dziedziny psychologii nie zastapi
                uczucia i zdroweg rozsądku. Mam proawo osądzac rodziców bo sama nim
                jestem i doskonale wiem jakie to jest trudne ale jednoczesnie jesli
                się chce to jest to możliwe.
          • ez-aw Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:15
            Wiesz Doral, ze dobrze mówisz? big_grin
            Mam podobne odczucia. Choć rozumiem pewien żal osób tu piszących.
          • karra-mia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:26
            doral może masz rację
            tylko że błędy wychowawcze mojej mamy mnożą się do dziś, do dziś
            bolą, teraz już nie wymierza policzków, teraz kłuje w serce
            Ona mnie wyrzuciła z domu, jak miałam 19 lat. Dostawałam rentę po
            ojcu, odebrała mi ja, bo miała takie prawo. Z dnia na dzien zostałam
            z połową kasy na zycieuncertain Oczerniła mnie wśród całej rodziny, zresztą
            do dziś nie mówi, co Karina osiągnęła, ale czego Karina nie
            osiągnęla...
            Doral wiem, ze ona mnie kocha, wiem, ze poszłaby za mną w ogień, a
            jednak niszczy, tłamsi, poniża...
            • karra-mia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:51
              poza tym ja wiem, ze pewnie duzy wpływ na moją mamę miało to, że w
              wieku 25 lat została wdową. Wiem, ze dużo przezyła. Tylko że nie ja
              byłam winna, a ja usłyszałam, ze to moja wina. Myślę, ze ona się
              zapędziła. Najpierw klaps, potem spranie tyłka, a potem spranie
              twarzy tak, ze trzeba było się pomalowac do szkoły. Moja licealna
              miłośc, a teraz mój przyjaciel zawsze twierdzi, że każde nasze
              rozstanie po szkole czy po randce było dla niego stresem, co jutro,
              jak jutro i czy w ogóle bedzie jutro...
              Wyzwiska kurwa, pizda, szmata - teraz to już nie robia na mnie
              żadnego wrażenia, nasłuchałam się ich dość.
              I ogólnie jestem wesołą dziewczyna,a le we mnie w środku tkwi cos,
              wychodzi czasem, bo ilez można jeszcze?
              • pszczolaasia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 08:29
                Doral ma duzo racji. pisalas kiedys ze twoja babcia jej matka jest taka
                sama...wiec ona tak zostala wychowana. co jednak, nie zwalnia jej z myslenia.
                moja tesciucha tez zostala wdowa z dwojka dzieci w wieku 30 lat. nie jest taka
                jak twoja "mama". kurcze Karra chcialabym Ci powiedziec, ze powinnas odstawic
                swoja "mame" na boczny tor swojego zycia jednym zdecydowanym cieciem i zaczac
                zyc po swojemu. zeby twoj syn nie musial byc swiadkiem jej ciaglych wyrzutow,
                niedojrzalosci i niemozliwosci odciecia sie od wszystkich wyimaginowanych (badz
                nie) krzywd jakie doznala od ciebie. i zebys zrobila to dla siebie. sciskam w
                pasie, jak bedziesz w gdyni to sie umowie z toba na wóde terapeutycznabig_grin
              • totorotot Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:15
                Słuchaj, nie można usprawidliwiać osoby, kóra krzywdzi innych, faktem, że miałaciezką przeszłość. To jest POWÓD, a nie USPRAWIEDLIWIENIE, a to wielka różnica.
                Jeśli patrzeć na ciężkie przeżycia, to każdego morderce można usprawidliwić, bo go tatuś lał w przesżłości itd.
          • esofik doral 11.10.09, 22:50
            doskonale zdaję sobie sprawe, że w większości przypadku tzw blędy
            wychowawcze, to tak naprawde wzorce wyniesione z domu rodzinnego

            w ten sam sposób możemy potraktowac błędy żywieniowe (np. butla
            kaszki lepiącej się od cukru, kiedyś była normą)

            czasem jednak dobrze zmierzyć się z demonami dzieciństwa, aby ich
            uniknąć wychowując własne dzieci

            Wiem, że dzieciństwo mojej matki to koszmar (bida, dycha dzieciaków
            i ojciec psychopata), rozumiem dlaczego jest jaka jest

            Ale tak jakja nie jestem idealną córką, ona nie jest idealną matką.
          • bernimy Doral 12.10.09, 10:22
            Nic podobnego w tym, że nasi rodzice wychowali nas najlepiej jak
            umieli!!! I nie chodzi mi tu o papierosy (bo dopiero od niedawna
            jest taka nagonka), nie chodzi o nie picie alkoholu w ciąży (bo
            kiedyś było, że kieliszek nie zaszkodzi dziecku), nie chodzi o nie
            karanie biciem (bo kiedyś było, że jeszcze nikt od klapsa nie
            umarł)! Chodzi o to, co robili złego wewnętrznie czując jednak, że
            robią coś złego a nie o to, o czym nie wiedzieli, nie byli świadomi,
            bo żyli w takich czasach!

            Pytanie było o błędy wychowawcze, czyli co rodzice zrobili źle, a
            mogli inaczej, bo inni ich rówieśnicy żyli w tych samych czasach a
            tych błędów nie popełniali!!!


            I niczego nie tłumaczy dla mnie fakt, że np. sami byli krzywdzeni!

            Niektórzy potrafią przeżyć życie jedynie w przekonaniu jak to sami
            byli skrzywdzeni i własnemu dziecku nie chcą tego zaoszczędzić.

            Ja do swoich rodziców nie mam żalu, nie wytykam błędów.
            Przykłąd z klapsami: widzę, że moja mama wewnętrznie sama przed sobą
            ma żal do siebie/danych czasów, że kiedyś było inne chowanie.
            My klapsy dostawaliśmy. Ale znowuż Jej wnuki nie są bite i Ona to z
            całego serca popiera!

            Ale jeśli ktoś oddał dziecko na 4 lata "na wychowanie" do matki, to
            serio, ale to nie ma znaczenia jakie to były czasy!!! I to nie
            zpowodu trudnych warunków, czy choroby, tylko z powodu kariery!
          • totorotot Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:25
            > nasi rodzice wychowali nas najlepiej jak potrafili

            Hahaha, bo zaraz padnę ze śmiechu. Nie wiesz, co potrafili i jak robili inni rodzicesmile
    • semida Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:13
      Kochali,kochają i będą kochać do końca swych dni-to wiem,często mi to mowią i ja to czuję.
      Wymagali,wymagają i będą wymagać do końca swych dni-jednak wiem że próboją być "twardzi"tylko i wyłącznie dla mojego dobra
      Traktują mnie jak dziecko do dziś(mimo że mam męża i dziecko)i za to jestem im wdzięczna...poważniesmile
      Po prostu są cudowni,kochani i nie wyobrażam sobie"lepsiejszych" Rodziców.Mimo że nie zawsze się z Nimi zgadzałam,miałam na Nich nerwy jak stąd do Kosmosu,wyklinałam i mówilam że są źli i niedobrzy(jako nastolatka),to teraz wiem że takich Rodziców ze świecą szukać.Chciałabym być taką matką jaką jest moja Mama,chciałabym żeby moja córka miała takich rodziców jakich miałam ja...niestety chyba tak nie jest i nie będziesad
      • dragica Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 22:54
        Moi rodzice klocili sie przy mnie i bracie i nie byly to sprzeczki,tylko klotnie
        z rzucaniem talerzy,wyzwiskami itd.Jako dziecko mialam nerwice lekowa dzieki
        nieudanemu malzenstwu rodzicow.Matka umarla kiedy mialam 12 lat,ojciec na czas
        jej choroby byl z nami i z nia...Przez okres dojrzewania mialam zal do ojca-ze
        nie byl z nami,potem go zrozumialam i lepiej poznalam i uwazam,ze jest
        najlepszym tata na swiecie.
        • epistilbit Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 00:00
          O matce pisałam w wątku na emamie. Oprócz tego awantury, bicie się rodziców,
          krew którą musiałam zmywać ze ścian, zarzygane mieszkanie. Ojciec miał obsesje
          pilnowania, uważał że wychodzenia dwór i zabawa sprawi, że będę małą kurewką, w
          związku z czym nie miałam znajomych ani przyjaciół. Oprócz tego dusił pieniądze
          na koncie, w 6 klasie podstawówki uznał, że jedne spodnie mają mi starczyć na
          cały rok, potrafił mnie w twarz uderzyć jak widział, że zmywam naczynia w tych
          spodniach bo przecież ubrudzę, nie miałam też dezodorantu (drogi!), dostałam go
          od koleżanki na mikołajki, to mi wyrzucił i mnie zbił pasem bo uznał, że
          ukradłam. Jak zaczęłam dorastać to potrafił mnie bić jak wróciłam za późno ze
          szkoły bo na pewno daję na prawo i lewo, mimo że mieliśmy łazienkę z wanną, to
          do mycia przysługiwała jedna miska wody na osobę (bo za duże rachunki za wodę) i
          tak dalej.
          • stillgrey Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 09:43
            porazilo mnie to co napisalas, strasznie to przykresad
            moje dziecinstwo przy tym co opisalas to bajka, nienawidzilam mojego ojca i od
            dziecka rozmyslalam o tym jak sprawic zeby zniknal z naszego zycia (wyobrazcie
            sobie mala dziewczynke myslaca przed snem o tym jak otruc ojca muchomorami:/),
            ale dziecinstwo mimo wszystko wspominam super.
          • totorotot Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:31
            Jak by to Doral napisała- Twój tata sie starał jak umiał i powinnas mu byc wdziecznasmile
    • mathiola Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 11.10.09, 23:56
      Pokładali we mnie nadzieje.... Największe spośród trójki swoich dzieci.
      I wychowali chorą od ambicji bycia najlepszą istotę, która w pewnym momencie
      życia dowiedziała się, że to nie jest możliwe, by być najlepszą w każdej
      dziedzinie życia.
    • pszczolaasia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 08:34
      moi sie zarli jak dzikie konie. nieustajaco o wszytsko. przyzekalam sobie ze
      taka nie bede. niestety ta ceche wzielam ze soba w posagu slubnym. na szczescie
      mam baaardzo opanowanego meza. i widze niestety ze moja corka to bedzie taka
      sama furiatka jak mamusiaindifferent
      • karolciaa23 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 09:28
        po śmierci taty(8lat), musiałam patrzeć na pijaństwo matki i ojczyma, przez 10
        lat to ja wychowywałam rodzeństwo, nigdy ze mną nie rozmawiała, i to zawsze ja
        byłam wszystkiemu winna, dużo by tu pisać ogólnie to moja "matka" nigdy nie
        powinna mieć dzieci
    • wzosia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 10:01
      Moje dzieciństwo to pomyłka wychowawcza. Aż dziwię sie że tak dobrze
      skończyłam. Odkryłam,że mam giga silną psychikę. A w domu coż. Dużo
      starszy brat w fazie buntu - na nim i wyciąganiu go z problemów
      skupiała sie matka. Ojciec chory "od zawsze"- niestety nie pomagał
      sobie papierochami i alkoholem (alkohol do czasu - później i na
      niego był zbyt chory). Nauczyłam się być niewidzialna = nie podpadać
      w domu, w szkole być super aby rodzice nie musieli bywać nawet na
      wywiadówkach (wyciągałam od wychowawczyni pismo, ze nie muszą być),
      nie żądać żadnych pieniędzy etc. Dzięki temu przez 60-70% czasu
      miałam święty spokój.
      Ale świadectwa z czerwonym paskiem były powodem niepokoju u mnie w
      rodzinie. Bo niewiadomo co ze mną zrobić. Liceum ogólnokształcące
      wywalczyłam sobie sama. Według rodziny powinnam pójść do technikum
      bo liceum nic nie daje. Na szczęście nie mieli tyle czasu i chęci
      aby składać za mnie papiery. A studia były totalnym marnotrastwem
      czasu i pieniędzy. Na szczęście mieszkam w Warszawie i nie musiałam
      wyjeżdżać na studia. Najlepsze jest to, że studia były dzienne,
      dostawałam stypendium socjalne i naukowe a od 2 roku miałam pracę.
      Więc tylko marnowałam czas. Wiem, ze matka jest dumna ze mnie ale
      nigdy tego nie usłyszałam. Usłyszałam od innych osób, którym matka
      się chwaliła córką. Rozmowy prowadziłyśmy i prowadzimy tylko na
      tematy ogólnodomowe (zakupy drobne, sprzątanie itp). Zawsze byłam
      gorsza w szkole, zwłaszcza w liceum. Ale jak pisałam charakter mam
      megaodporny.
      Nie wszytsko jednak dało się naprawić. Kłopoty zdrowotne wynikające
      z zaniedbań ciągną się do tej pory. Z dentystą sobie radzę,
      alergolog pierwszy raz w wieku 20 lat, dermatolog podobnie. Czeka
      mnie jeszcze operacja kolana (artroskopia odłamków w stawie
      kolanowym). Niestety leczenia hormonem wzrostu nikt mi już nie
      zrobi, a zostałam w dzieciństwie zakwalifikowana.

      Teraz walczę, żeby moje dzieci nie musiały w przyszłości pisać
      takich tekstów.
      • totorotot Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:40
        > Teraz walczę, żeby moje dzieci nie musiały w przyszłości pisać
        > takich tekstów.

        smile
    • zefirekk Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 12:52
      moi rodzice mieli różne fazy, ale przeszło im jak moja siostra zginęła w wypadku
      ( ja miałam wtedy 10 lat). Wtedy całe życie im się przewartościowało i nie mogę
      im nic a nic zarzucić. Mój mąż im za to zarzuca, że mnie rozpieszczają cały czas tongue_out

      Chłop też chce się wypowiedzieć i mówi, że jego rodzice to jest jeden wielki
      błąd i nie powinni mieć w ogóle dzieci.
    • pola.cocci Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 14:17
      Ja mam b. dobrych rodzicow i nie moge na nich narzekac. Tylko czasem
      zastanawiam sie jak to sie stalo, ze nie potrafie byc asertywna w
      zadnej dziedzinie mojego zycia, brak mi pewnosci siebie, nie
      potrafie szczerze rozmawiac nawet z wlasnym mezem. Nigdy nie chce
      nikogo zranic, obrazic, zawsze chce byc "poprawna" i porzadna....
      Mam problemy z podejmowaniem decyzji.
      Zastanawiam sie czy to wynik wychowania i wlasnie bledow
      wychowawczych moich rodzicow??? I jak oszczedzic tego moim
      dzieciom???
      Dodam, ze moja starsza siostra taka nie jest.
    • teqilaa Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 14:58
      ech, temat rzeka, za długo musiałabym pisac, tak w skrócie ...
      ojciec alkoholik i furiat, rodzice rozwiedli sie jak miałam dwa
      lata, wspólny język zlapaliśmy dopiero jak juz byłam dorosła i
      męzata. Matka drugi raz wyszła za maz równiez za alkoholika i
      furiata. Matka ... hmm słaba psychicznie, słaby charakter, typ osoby
      co to mysli sobie że jak zamknie oczy to jej nie bedzie widać!
      generalnie to przeczekac problemy a reszta sie nie liczy. Jak ojczym
      szalal po pijaku ona potrafiła pojsc spac jakby nigdy nic a my
      (dzieciaki) sraliśmy po gaciach ze strachu w kącie. Zero
      przytulania, zero otuchy że bedzie dobrze, zero uczuc. Wiem że nie
      wynikało to z jej chamskeigo egoizmu tylko z mega mega wielkiej
      słabosci chatrakteru. Zawsze ze wszystkim musiałam roadzić sama,
      sama podejmowac decyzje, zero wsparcia, rady czy tez nawet
      pokierowania...Teraz mam wrazenie że to ja jestem jej matką, wiem że
      beze mnie czuje sie niepewnie, wiem że oczekuje na każdym kroku
      mojego wsparcia jak małe dziecko. Zarzut? słabosc która spierdoliła
      życie jej, mojemu bratu (choroba psychiczna) mnie i mojej siostrze.
      Choc siostra i ja niezle sobie z tym wszystkim poradziłysmy ale i
      tak każda z nas to na pewno niezły material dla psychoanalityka ..
      • adkam77 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 15:36
        Moi rodzice są dobrymi rodzicami. Właściwie nie mam nic im do
        zarzucenia. Na pewno jakieś błędy popełniali ale nie zaważyły jakoś
        na moim życiu. Za niektóre sprawy mam do nich żal ale to są sytuacje
        z dorosłego życia. Ale co innego mnie uderzyło w tym wątku, jak dużo
        z was miało cięzkie dzieciństwo, wydaję się ze to margines ludzi ma
        takie przezycia a tu wychodzi inaczej. Tylko kilka z nas napisało,
        że ma dobrych rodziców. Jest to straszne i mam nadzieję, że my
        jesteśmy lub będziemy lepszymi rodzicami. Ja przynajmniej chciałabym
        byc takim jak moi albo lepszym rodzicem.
        • grave_digger Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:14
          patrząc z perspektywy czasu tych lat co przeżyłam, po wszystkich fazach buntu,
          jako już matka i córka, która zluzowała - widzę jeden główny zarzut: trzymanie
          pod kloszem.

          moja mama ma silny charakter, silniejszy ode mnie. ulepiła sobie mnie jak glinę.
          jak czegoś nie kontroluje to jej się świat wali. jak nie spełniam jej
          niespełnionych ambicji to również.

          w domu miałam wszystko czego mogła jedynaczka zapragnąć. pieniędzy nigdy nie
          było za mało. ale dbano o mnie przesadnie. wychował mnie fajny ojczym. mam
          bardzo dobre o nim wspomnienia.

          ojca poznałam jak miałam lat 15. moja mam popełniła z nim mezalians, jak
          niektórzy mówili. jak trafił do więzienia to się w końcu z nim rozwiodła. ojciec
          jest dość niedojrzały... no dobra, bardzo. ma wielkie serce. i robi tysiąc
          machloi i sra kasą. ale 1,5 roku temu zerwałam z nim kontakt, bo miałam dość
          pewnych zachowań wobec mnie - takich jak ciągłe obrażanie się na mnie, bo nie
          powiedziałam "dziękuję" w odpowiednim momencie, wyłączanie tel, gdy do niego
          dzwoniłam, nie odzywanie się do mnie miesiącami, bo się obraził... co chwilę coś
          było. powiedziałam dość. ja tego nie muszę znosić. tak do mnie nawet moje
          koleżanki się nie zachowują. a tu ojciec jak dziecko. ma swoją rodzinę, niech
          ich dręczy wink

          niedaleko pada jabłko od jabłoni, bo sama wybrałam dzieciom ojca dzieciaka. no
          cóż. żebym tylko ja nadopiekuńcza nie była wink
    • jkk74 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:08
      dużo... a może raczej duże...
      moja mama zawsze była pedantką... nie mogłam wyjść do szkoły jeśli nie miałam w
      pokoju idealnego porządku, nieważne że się spóźniłam, porządek miał być i już...
      miałam młodszego brata... uczył się raczej kiepsko, leniuszek z niego był...
      przez lata to na nim skupiała się uwaga rodziców, potem długo to ja pisałam mu
      wypracowania itp... ze swoimi szkolnymi kłopotami musiałam sobie radzić sama...
      nigdy nie było rozmów o dorastaniu, miesiączkowaniu, rosnących piersiach...
      szybko dojrzałam... zaczęłam miesiączkować mając 10 lat... piersi urosły na
      tyle, że były widoczne, ledwie dwa lata później... jako pierwszej w klasie...
      od mniej więcej 14 roku życia słyszałam epitety odnośnie tego, ze jestem
      gruba... byłam ciężarną słonicą, hipopotamem, krową, świnią... nosiłam rozmiar
      38 przy wzroście 162 (szybko doszłam do tego wzrostu i tak już zostało)...
      mama brak swojego wyższego wykształcenia, to że nie pracowała przenosiła na
      mnie... miałam spełnić jej marzenia i udawać że spełniam swoje...
      gdy dowiedziała się o drugiej ciąży... tak przyznaję, totalna wpadka, córa miała
      5 mcy jak zaskoczyłam... usłyszałam wtedy że chyba nie zmierzam urodzić i czy ma
      mi kasę na "pozbycie się problemu" pożyczyć...
      ciągle kuje mnie takimi pięknymi złotymi szpileczkami... o ile rozmiecie o czym
      mówię... niby nic nie mówi takiego a ja i tak czuje się jak śmieć...
      nadal jest tego dużo... a ja nie umiem się uwolnić od tego...
      ostatnia szpila... odnośnie mojego ew rozejścia się z mężem... usłyszałam, że
      jeśli chcę odejść to proszę bardzo, droga wolna... to ja mam się wyprowadzić i
      usunąć z życia mojego męża i dzieci i najlepiej zapomnieć i się nie zjawiać... a
      jak nie to zrobią ze mnie kurwę, pijaczkę, wariatkę...
      mój mąż wie że ma ich po swojej stronie i czuje siłę...
      ech mogłabym długo pisać sad
      • iskierka40 jkk74 straszne:( 13.10.09, 19:57

        bądż dzielna...
    • princy-mincy Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:18
      Moja mama to najkochansza osoba na swiecie. Kiedys myslalam, ze
      wszystkie matki sa takie i nie potrafilam docenic jako male dziecko,
      bo to bylo dla mnie oczywiste, zrozumialam to, jak bylam troche
      starsza.
      Patrzac z perspektywy, jedynym bledem byla nadmierna poblazliwosc i
      chec zaspokojenia wszystkich naszych zachcianek. No ale to i tak
      pikus, w porownaniu do historii tutaj opisanych, wynikalo to z
      milosci, nie zas ze zlych checi.
    • teqilaa Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 16:31
      tak czytam czytam i wdzie że syndrom toksycznej matki to najczestszy
      problem. Moja przyjaciółka sie z tym zmaga, chodzi na terapie.
      Przerażające jest to jak bardzo, podswiadomie, przenosi się
      dokładnie takie same zachowania na dzieci i męzów. Terapia pokazała
      jej że używa bardzo podobnych mechanizmów wobec swojej rodziny
      pomimo iz zawsze mówiła że nigdy nie bedzie postepowac jak matka.
      Dziewczyny tak naprawde to każda z nas nadaje sie na "leżanke".
      • alajna2 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 17:07
        Strasznie smutny ten wątek...
        Tak sobie poczytałam i mam łzy w oczach, że niektórym z Was rodzice
        piekło zgotowali za życia...
        A moich to niedoceniałam!
    • demarta Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 21:37
      moi rodzice i ci biologiczni i ci przyszywani to kupa różnych cech,
      ceszek, niedociągnięć, paranoi, patologii i co tylko. poza
      krzywdami, które dzisiaj uważam za ich produkcję własną na
      materiale, którym byłam ja - nie z własnej woli - mnie o zdanie nikt
      nie pytał, tylko robił co chciał - nie dostrzegam pozytywów wartych
      zapamiętania. i nie nazwałabym tego ich błędami, bardziej jestem za
      badaniami psychologicznymi w celu dopuszczenia ludzi do roli
      rodziców, a raczej zbaraniającymi im stania się rodzicami małych,
      bezbronnych, zbyt wiele wymagających istot niż mogliby im
      zaoferować. z jednej strony żałuję, że nie miałam autorytetów jako
      dziecko... ale z drugiej strony stałam się bardziej wyczulona na
      ludzi spoza domu, to tam, często wśród obcych, mało mi znanych ludzi
      poznałam co to dobro, bezinteresowność, prawdziwa troska i pomocna
      dłoń... dzisiaj dzięki nim jestem bogatsza od moich byłych - na
      szczęście! domowników o te doświadczenia i bardzo mnie to cieszy,
      staram się o tym nie zapominać i wciąż walczyć z przyzwyczajeniami,
      reakcjami, zachowaniami z tych dawnych, złych czasów... kiedyś
      zapomnę o nich na zawsze!
      • verdana Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 12.10.09, 22:24
        Blagam, nie usprawiedliwiajcie sadystow i ludzi bez serca zadaniami
        typu "wtedy nie bylo wiadomo o wychowaniu tyle co dziś".
        G... prawda. Byly oczywiscie troche inne zalecenia dotyczace
        żywienia, moze troche inne dotyczace snu (i za 10 lat znowu beda
        inne), ale poza tym - nic się nie zmienilo. Podklreslano, ze dzieci
        trzeba kochac, sluchac, nie bic. Kiedyż to zyl Korczak? Ponad 70 lat
        temu... Moja znajoma dwadzescia lat temu lala czterolatka pasem. jej
        przyjaciele uwazali, ze oszalala i ograniczyli z nia kontakty...
        Pic w ciąży nie wolno było od lat. Palic w ciąży - moja matka palila
        pół wieku temu, majac koszmarne wyrzuty sumienia i kryjąc to przed
        lekarzem.
        Ja sama jestem w wieku wiekszosci waszych matek. I naprawde, bycie
        wyrodnym rodzicem nalezy zapisać na indywidualne konto kazdego z
        nich.
        • triss_merigold6 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 09:42
          Pozwolisz, że się podpiszę?
          Poprzednie i jeszcze poprzednie pokolenie rodziców znakomicie
          wiedziało jakie zachowania zaliczają się do kategorii "znęcanie się
          nad dzieckiem". Nic nie usprawiedliwia alkoholików, sadystów czy
          socjopatów - nie powinni nigdy mieć dzieci.
          I niech Doral nie bredzi, że toksyczni "rodzice wychowywali jak
          umieli". Otóż należy przyjąć do wiadomości, że nie wychowywali,
          dzieci im przeszkadzały albo były obiektem do wyżywania się i
          kompensowania własnych totalnych porażek życiowych. Tak, są ludzie,
          którzy nienawidzą własnego potomstwa i celowo, świadomie, krzywdzą.
          Wali mnie czy krzywdzą z powodu niedowładu umysłowego, nałogów,
          ciężkich doświadczeń czy z jakiegokolwiek innego, bo skutek jest ten
          sam.
          Jesli matka dzieciom jest na tyle słaba i głupia, że nie potrafi
          pozbyć się alkoholika czy przemocowca to jej wina wobec dzieci i nie
          ma jej czego wybaczać.
          • elan-o100 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 12:05
            po tym co czytam, to błedy moich rodziców, czyli głownie brak
            czułości, przytulania , to drobnostki.
            a wracajac do dzieci z naszego pokolenia, to beda sie skarzyc, ze
            mama/tata nie miali dla nich czasu bo na forum siedzieli big_grin
          • ciocia_luta Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 12:10
            > I niech Doral nie bredzi, że toksyczni "rodzice wychowywali jak
            > umieli". Otóż należy przyjąć do wiadomości, że nie wychowywali,
            > dzieci im przeszkadzały albo były obiektem do wyżywania się i
            > kompensowania własnych totalnych porażek życiowych. Tak, są ludzie,
            > którzy nienawidzą własnego potomstwa i celowo, świadomie, krzywdzą.
            > Wali mnie czy krzywdzą z powodu niedowładu umysłowego, nałogów,
            > ciężkich doświadczeń czy z jakiegokolwiek innego, bo skutek jest ten
            > sam.
            > Jesli matka dzieciom jest na tyle słaba i głupia, że nie potrafi
            > pozbyć się alkoholika czy przemocowca to jej wina wobec dzieci i nie
            > ma jej czego wybaczać.

            Dokładnie tak Triss!
            Sadystycznych idiotów trzeba nazywać po imieniu i piętnować, a nie głupio
            usprawiedliwiać.
            • bernimy podpisuję się! 13.10.09, 12:34
              "Sadystycznych idiotów trzeba nazywać po imieniu i piętnować, a nie
              głupio usprawiedliwiać."

              Dokładnie!!!
          • aandzia43 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 17:41
            > I niech Doral nie bredzi, że toksyczni "rodzice wychowywali jak
            > umieli". Otóż należy przyjąć do wiadomości, że nie wychowywali,
            > dzieci im przeszkadzały albo były obiektem do wyżywania się i
            > kompensowania własnych totalnych porażek życiowych. Tak, są ludzie,
            > którzy nienawidzą własnego potomstwa i celowo, świadomie, krzywdzą.

            Podpisuję się. Im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się, że po pierwsze:
            ludzie płodzą dzieci zazwyczaj z bardzo niskich i egostycznych pobudek; po
            drguie (wynikające z pierwszego): sa ludzie, którzy NIE POWINNI mieć dzieci.
            I tak a propos wątku z ematki o bezdzietnych z wyboru: bardzo szanuję wielu
            bezdzietnych z wyboru. Nie płodzą, bo wiedzą, że byliby kiepscy w roli rodzica.
            Bo pamiętają, jak dużo dziecko potrzebuje, a jak mało zazwyczaj dostaje. I
            czują, ze sami mogliby zgotować swojemu dizecku podobny los.
        • aandzia43 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 17:34
          Tak, jak Verdana, jestem z pokolenia waszych matek. Potwierdzam to, co napisała.
          O szkodliwości palenia i picia w ciązy wiedziałam doskonale zanim w nią zaszłam
          ponad dwadzieścia lat temu. Na klapsy przyzwolenie było, ale na tłuczenie i
          wyzywanie już nie.
          W ostatnich latach wzrosło co prawda wyczulenie na przejawy złego (czy
          niewłaściwego) traktowania dzieci. Wzrosła wrażliwość, ludzie nie certolą się,
          tylko interweniują, częściej sami zastanawiają się nad swoim postępowaniem. Ale
          kardynalne zasady traktowania dizeci nie zmieniły się za bardzo w ciągu
          ostatnich kilkudziesięciu lat. Jka było wcześniej nei wiem, bo mnie jeszcze na
          świecie nei byłowink Sposób traktowania potomstwa to nie kwestia pokolenia, tylko
          poszczególnych rodzin. Kolezanki z jednej klasy czy sąsiadki z podwórka odnosiły
          się do swoich dizeci kompletnie różnie. Kody postępowania najtrwalej trzymają
          się w przekazie pionowym. Ponieważ szczęsliwie człowiek to czasem istota
          rozumna, moralna i obdarzona silną wola, wielu osobom udaje się przerywać
          łańcuch zła. Chwała im za to. Są światełkeim w wiecznym tunelu.
          Wiem, że są czasy i okoliczności nie sprzyjające hodowaniu w sobie dobra. Mówi
          się np., ze osoby, które przeżyły traumę wojny często miały kłopoty z
          odnalezieniem się w rolach życiowych, w bliskich kontaktach z ludźmi. Ale w
          ostatecznym rozrachunku pozostają po nas czyny, nie potencjały czy intencje. I
          po czynach inni nas sądzą.
    • teqilaa Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 12:59
      pytanie z innej strony, dziewczyny czy potraficie o tym mówic? tzn
      bez wstydu za "nich". Mówic w sensie w realu, jesli wypłynie temat
      np ojca alkoholika. Zamiast "chowac" sie ze wstydu, bez kompleksów
      mówic wprost o tym. Mi troche czasu to zajeło . Zawsze miałam
      poczucie wstydu jak to bym ja sie upijała i robiła burdy. wiem że to
      irracjonalne ale tez wiem że tak własnie to postrzegaja dzieci a
      potem tez jako dorosłe osoby.
      • karra-mia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 13:50
        nie, nie potrafię mówić o tym, jak mnie traktowała, jak się do mnie
        zwracała, jak okzywała mi "miłośc", co u niej oznacza "dobre
        wychowanie" i jak się karze "niegrzeczne" dziecko i wiele innych

        szczerze powiem, ze dopiero tu na forum stanełam z tym oko w oko,
        potrafiłam się do tego przyznać, że miałam tak, a nie powinnam tak
        mieć. Potrafiłam się przyznac, ze wisi nade mną to wszystko, że
        duszę to w sobie, ale cierpią przez to najbliższi. Nazwałam rzecz po
        imieniu i trochę mi lżej. A w realu to się jeszcze muszę z tym
        zetknąć, ale pomału do celu...
        • teqilaa Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 14:10
          to proces, wiem to doskonale, wiele osób nie jest w stanie sama
          sobie z tym poradzic. Mi sie udało ale to dlatego że mam szczeście
          posiadac prawdziwych przyjaciół, od nich sie zaczelo a potem coraz
          łatwiej mi było "przetrawiac" ten temat w rozmowach nawet z obcymi
          ludźmi. Inna sprawa że poczucie własnej wartości ma tu kluczowe
          znaczenie ...
          • marina0706 Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 14:38
            o to chodzi, poczucie własnej wartosci to podstawa bo potem są
            własnie choroby typu nerwice itp jak stajemy się dorośli. Moi
            rodzice moze patologią straszną nie byli ale pochodzę z
            wielodzietnej rodziny i tez wielu rzeczy rodzice nie dopilnowali co
            rzutuje na to co teraz jest, jest mi z tego powodu przykro. tez mnie
            wkurzyła gadka Doral, bo widziałam jak w tych samych tematach
            radzili sobie rodzice moich kolegow i kolezanek. czy ktos ich tego
            uczyl? myslę ze dbanie o własne dziecko, jego zdrowie to są
            fundamentalne zadania rodzicow i nie mają za wiele wspolnego z
            trendami. nic nie usprawiedliwa zaniedbywania dziecka a juz
            kompletnie nic bicia, ponizania!
      • esofik Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 13.10.09, 21:11
        jeszcze nie
        u mnie w domu nie było przemocy fizycznej, raczej nieświadome
        ograniczenie i tłamszenie psychiki. To zrozumiałam dopiero niedawno,
        kiedy w końcu się usamodzielniłam (nie tylko finansowo)
    • aga9001 To ja 13.10.09, 20:10
      może też odejdę uncertain Bo w moim watku - tak mało osob powiedziało , że
      mnie lubi sad Moja miłośc własna podupadła tongue_out
      • aga9001 Cholera to nie tu mialo byc :) 13.10.09, 20:11

    • arallia Re: błędy wychowawcze waszych rodziców 14.10.09, 00:40
      Jeden.
      U obojga.
      Rozwiedzionych.
      Nastawianie dziecka (mnie - od sześciolatki aż do trzydziestolatki )
      przeciw sobie.

      Żadnego z nich nie zamierzam bronić ani usprawiedliwiać.

      Mam tylko nadzieję, że moje dziecko nie odpowie za 25 lat na taki
      wątek, bo nie będzie go to tyczyłosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka