Włosy lecą mi na masę a dodatkowo resztę wyrywa mi Kasia. Wiem, że ścięcie nie powstrzyma wypadania, ale od kilku dni mnie nosi, żeby coś z tym zrobić. A konkretnie podciąć, zrobić grzywkę i przefarbować na jasny brąz.
A może doradzicie coś innego. Ale nie krótkie włosy, bo z krótkimi źle się czuję, no i nie fyzury asymetryczne i wymagające godzin układania.
Siostra mówi, że w sumie włosy, to nie ręka i odrosną, ale bujać się kilka miesięcy z odrastającą grzywką i przy tym wyglądać jak idiotka, to jakoś mi się nie uśmiecha.
Więc pięknie proszę o poradę. A oto ja (wrażliwe nie klikać):
ja
ja w okularach
no i za porady "załóż kwef" dziękuję, ale nie skorzystam