no to teraz wam przedstawie 2 czesc.
ta dziewczyna, poszla zapytac do opieki czy jakas przedswiateczna pomoc by nie
wchodzila w gre..
przedstawila sytuacje, panie pokiwaly glowa i umowilysie na jakis "wywiad domowy"
poniewaz kolezance kiedys powodzilo sie normalnie ma w domu 2 telewizory,
komputer dzieci, rower najsrtarszego syna z komunii i rozne takie dobra .Pani
z mopsu powiedziala na dzien dobry-ZE POMOCY NIE BUDIET- bo widzi tu duzo
przedmiotow ktore mozna spienezyc!
kolezanka sie zdenerwowala- ja ją rozumiem- powiedziala ze dzieci juz i tak
cierpia, bo gorzej im sie powodzi, brakuje kasy na soczki, nagrody, imprezy-
czyli na to co kiedys bylo normalne, i czy na dodatek ma posprzedawac wszystko
z domu i jeszcze bardziej je skrzywdzic?????
jakby byla pijaczka, narkomanka czy inna łajza i przepila by to wszystko,
zarzygala dywan i zdewastowala meble pewnie wtedy by pomoc dostala....a tak-
ie nalezy sie
i teraz moje pytanie- czy to fair ze strony panstwa? ja rozumiem ze
napiszecie- kazdy jest kowalem, iech pan zapierdala do roboty i inne takie...
ale mi chodzi wogole o to ze zanim ci panstwo pomoze podniesc sie z dolka ty
musisz zostac naga nagusienka...