Naprawdę ...
a w ogóle to w domu siedzę od 18 grudnia, ale od paru dni w sumie właściwie
nie wychodzę kurka flaka. w sylwka wyszłam 2 razy z domu z córką do lekarza.
wczoraj raz z drugą do lekarza. i to wszystko. obrosłam w śmieci, w domu
kończy się pożywienie

alkohol się już dawno skończył

wszyscy wrócili do
pracy a ja się odrealniam. ileś można. aaaaaaaa
jutro wyjdę do sklepu, bo poprosiłam mamę, by została z dziećmi. to może sobie
tę wycieczkę przedłużę i pooddycham świeżym powietrzem, bo gęby to do nikogo
chyba nie otworzę.
ja chcę do pracy!! a to dopiero 11go.
przypadki samotnej matki