Dodaj do ulubionych

pogonilam go w pizdu

02.02.10, 12:23
przyjechal do polski rano raniutko, jest prawie wpol do pierwszej, a jemu sie
jakos nie spieszy uncertain
jak on wrocil do domu to jeszcze spalam, zdazylam zrobic i powiesic 2 pralki
prania, ogarnac chalupe, zrobic sie na bostwo, rozpalic w piecu, zrobic
zapiekanke, posiedziec na necie, a on jeszcze nawet z domu nie wyjechal
kazalam mu isc w pizdu
ciekawe, przyjedzie nie przyjedzie...
przesadzam? ja bym do niego leciala pierwsze co indifferent
dobijcie mnie, napiszcie ze mnie nie kocha i ma mnie w doopie
przykro mi sad
Obserwuj wątek
    • seniorita_24 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:26
      Może śpi lub tez robi się na bóstwo.
    • aniuta75 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:27
      Oj baboooo kiss. Pewnie, że przyjedzie smile. Musi odreagować trudy podróży wink.
    • orissa Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:27
      Przesadziłaś smile Ale jak kocha to przyjedzie ;p chociaż ja na jego miejscu trochę bym zwlekała ;p
    • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:30
      nie, nie odsypia, wkurza mnie to, ze sie szykuje jak panienka, on tak zawsze sie
      wybiera jak sojka za moze
      zadzwonilam do niego, zeby sprawdzic czy juz wyjechal, a on mowi ze odsnieza,
      ok. tylko ze odsniezac to byl juz 1,5 godz temu uncertain zaczelam sie drzec i sie
      rozlaczyl, na co ja mu napisalam " a idz w pizdu "
      ten tak zawsze, jak baba sie szykuje, on ma czas i zdazy uncertain
      • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:30
        jezu, r mi sie nie wbilo
        • aniuta75 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:38
          A daj spokój chłopu. Chce pieknie dla Ciebie wyglądać a Ty się wkurzasz bo 5
          minut po przebudzeniu nie jest już u ciebie smile. Meliski się napij alboco big_grin.
          • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:41
            gdybym to ja wracala z zagranicy po miesiacu, to bym leciala i nic by sie nie
            liczylo, ja po prostu cholernie tesknie i sie nie moge doczekac, a on by mogl
            wziac dupe w troki chociaz raz
            nie sadze z tym pieknem, moge sie zalozyc ze przyjedzie nieogolony bo mu sie nie
            chcialo albo nie zdazyl uncertain
        • kowalowa Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:38
          a ile Go nie było w tej Polsce? i z tego co wiedzę, to do ślubu
          jeszcze daleko...na pewno zdążytongue_outwink
          • aniuta75 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:43
            kowalowa napisała:

            > a ile Go nie było w tej Polsce? i z tego co wiedzę, to do ślubu
            > jeszcze daleko...na pewno zdążytongue_outwink

            big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • seniorita_24 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:42
        Chłopak dowiedział się, że bez depilacji nie ma mowy o sexie i klatę (plus
        przyległości) dokładnie pozbawia owłosienia a ty aferę robisz.
        • grave_digger Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:50
          bo to ty siedzisz w domu a on przyjechał, więc inaczej to widzi.
          tobie zbrzydło czekanie i siedzenie, on dopiero się zagnieżdża z powrotem.
          może to taki typ misia wink easy-going
        • zales239 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:51
          Ajajjaj jak ja bym chciała tak czekać na chłopa taka wyposzczona i
          się doczekać w końcusmile
          Taka świeża miłość zazdraszczamsuspicioussmile
      • orissa Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:50
        No ale jak wiesz, że on tak zawsze ma to czego się wściekasz? wink
        • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:53
          to ze o tym wiem implikuje to, ze nie mam prawa sie wsciekac? ja jakos potrafie
          zawsze zdazyc
          ale ma jeszcze 7minut zobaczymy
          • orissa Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:55
            Nie twierdzę, że nie masz prawa, tylko po co?smile Skoro wiesz, jaki jest, to mogłaś się spodziewać, że nie stawi się bladym świtem, szkoda energii na wkurzanie się smile
        • elan-o100 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:55
          jak żeś taka w gorącej wodzie kąpana to trza było wyczekiwać już
          rano pod domem jego albo jakim innym dworcu big_grin
          • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:59
            mieszka 50 k ode mnie i jest kiepski dojazd komunikacja publiczna a ja chwilowo
            nie mam auta
            no mialyscie mnie pocieszyc a nie jego bronic, maupy
            • kotka.zielonooka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:01
              no mialyscie mnie pocieszyc a nie jego bronic, maupy

              ooo...przepraszam a jak to sie ma do wczesniejszego :
              dobijcie mnie, napiszcie ze mnie nie kocha i ma mnie w doopie

              Hę?!
              A żadna ci tak nie napisała
              Ja znam ten typ (i tez sie wkurzam ) - bo moj narzeczony taki jest
              Zawsze sie spozni - mial byc np. do 20.00, o 20.30 dzwonie a on wlasnie idzie
              wziąć prysznic ...
              Tyle tylko ze uwazam ze bardzo żle zrobilas ze sie zaczełaś "drzeć" uncertain
              Sorry - ja na miejscu faceta - mocno bym sie wkurzyla. Ok - on tez nie swiety
              ale nie widzieliscie sie dłuzszy czas i pierwsze co - nawet jeszcze zanim cie
              zobaczyc - to darcie sie przez telefon. Ja bym sie tez wyłaczyła . A po takim
              smsie "idż w pizdu" - w ogole bym nie przyjechałauncertain

              Co innego spokojne i stanowcze powiedzenie ze czekasz, ze sie inaczej
              umawialiscie , ze jest ci przykro ze ma cie w dupie bo sie spoznia , a co innego
              - krzyki i obrazliwe smsy. Rozumiem ze cos w tobie pekło i ci sie "wylało" ale
              moment wyjatkowo niefortunny sobie wybrałas uncertain

              No to pocieszyłam uncertain
        • adkam77 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:57
          Oj jak dobrze cię rozumiem. Postąpiłabym podobnie bo jestem bardzo
          niecierpliwa big_grin
          • tabakierka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 12:59
            wyjdź na zakupy/spacer/gdziekolwiek - pewnie jak on na Ciebie
            poczeka, to to i tak nic nie zmieni (mam taki egzemplarz na stanie),
            ale może Ty się wyluzujeszsmile
    • lolinka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:04
      A ja spytam z innej beczki:
      jeśli przed ślubem każesz mu "iść w pizdu", to jak widzisz
      potencjalny szacunek po ślubie?
      A wiesz, że ślub go nie zmieni, a wręcz odwrotnie - odpuści mu,
      wyluzuje i zapewne kilka innych wad po trasie się ujawni?
      Gdzie wtedy go pogonisz?
      Ile dni przewidujesz na to małżeństwo, co to z definicji ma być
      "trwałe, szczęśliwe i zgodne"? bo cienko widzę tę koncepcję póki co,
      serio.
      • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:07
        nie Twoja sprawa, piszesz nie na temat, bardzo tego nie lubie i nie mam ochoty
        sie spowiadac
        jak sie ujawnia wtedy sie bede martwic, ok?
        idealna lolinka nigdy nic w zlosci nie powiedziala
        • lolinka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:18
          ja nie oczekuję, że mi się "wyspowiadasz" i pozwierzasz, leję na to
          smile
          to są pytania do rozważenia - dla ciebie, w zaciszu domowym.

          tak, piszę nie na temat - na ogół widzę rzeczy z perspektywy nieco
          innej niż reszta społeczeństwa - i jestem z tego dumna.

          Zupełnie nieidealna lolinka mówi w złości różne rzeczy, ale
          wykąpałaby się w lodowatej wodzie ze sto razy zanim stanęłaby na
          ślubnym kobiercu z kolesiem, którego wady wywołują w niej aż tak
          gwałtowne reakcje, bo to po prostu źle rokuje. Chyba że jest się
          kolekcjonerem pierścionków zaręczynowych, zajebistych sukien ślubnych
          i fajnych fotek z całonocnych imprez weselnych. Wtedy - nic nie mówię
          i nie wtrącam się tongue_out oraz życzę udanej imprezy, bez uświadamiania
          czegokolwiek, bo kolekcjonerzy zazwyczaj działają z premedytacją,
          więc po co język strzępić na próżno...
          • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:19
            a wez sie
            nie musisz sie martwic, zapewniam Cie
    • prigi Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:09
      a przypadkiem nie zdenerwowały cię inne rzeczy wcześniej, a na nim
      po prostu się wyrzyłaś? no bo wiesz, trochę przesadziłaś. chłop
      miesiac w domu nie był, w końcu ma własną wannę/prysznic, kibelek,
      łóżko itd. dałabyś mu odsapnąć.smile jeszcze całe życie spędzicie
      razem. a jak tak ci pilno, to trzeba było wziąć tyłek do autobusu i
      lecieć do miłego. uspokuj się trochę i czekaj na tego biedaka, który
      w śniegach i w zimym aucie do ciebie jedziebig_grin
    • moonshana Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:10
      ja Cię pocieszę. kawał łajzy jest i tylesmilesmilesmile przyjechał rano i sobie w kulki
      leci zamiast leciec do Ciebie na skrzydłach. paskud i gad jeden. ale to nic, ale
      to nic - jak już go ujrzysz to mu najpierw nawrzucaj a potem się na niego rzuć.
      w celu dowolnym, może być ... np. aby sprawdzić czy nie pachnie babskimi
      perfumami bądź nie ma na kołnierzyku podejrzanych włosówsmile
      a tak na marginesie może to taki typ. jeden leci do lubej od razu, prosto z
      drogi, a inny najpierw się wykąpie, wyprasuje, wyczesze, wypiłuje pazurki,
      wyglasnuje butki - chociaż go serce gna i łapki z tęsknoty świerzbią - ale musi
      się wypindrzyćsmile
      • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:14
        no jedna moonshana zroumiala o co chodzi i ujela to w pierwszych 5 zdaniach wink
        • moonshana Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:29
          tomelanka napisała:

          > no jedna moonshana zroumiala o co chodzi i ujela to w pierwszych 5 zdaniach wink
          bo po tych pięciu zdaniach była bezowocna próba zrozumienia postępowania
          nieskomplikowanego organizmu prawie-ludzkiego czyli facetasmile jako że kobiety
          znajduja się na wyższym szczeblu ewolucji i raczej nie cofną się w rozwoju -
          próby zrozumienia faceta są skazane na niepowodzeniasmile kochać ich trzeba, i tyle.
    • bluemadlen-1 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:22
      jak kocha to przyjedzie, ale jak go tak długo nie było to po co się wściekasz???
      zaczekaj cierpliwie,daj mu odpocząć z drogi.Siedzisz w domku to ci się dłuży.
    • bernimy Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:22
      Powiem to tak:
      1. jeśli jesteś wredota, to się nie dziw, że Mu się nie spieszy big_grin
      2. jeśli nie jesteś wredota, to faktycznie, mnie też by było
      przykro. Ale mój zawsze do mnie najpierw pędził, brudny, przepocony,
      ale do mnie, bo ja tak chciałam!
      Wracamy do Ciebie. Skoro był/jest taki zawsze, że Mu się nie
      spieszy, to chyba to zaakceptowałaś, nie? To się nie złość!
      Ale jeśli zawsze pędził, a dziś zwleka, to odpłać Mu pięknym za
      nadobne, tzn. wyszykuj się i wyjdź z domu, niech On na Ciebie
      zaczeka aż zrobisz zakupy!!! Nie ustawiaj się w położeniu "tej
      czekającej" bo tak Wam zostanie!
      • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:27
        kuzwa gdzie mam isc, jak w lesie mieszkam
        zimno, na spacer bez celu to mi sie nie chce
        jedzie juz, dal znac ze ma 20 km jeszcze
        no ogolnie jestem wredota, ale dzis jak juz sie za dlugo ociagal wink
        tak w ogole to uwielbiam takie psycholozki, ktore nic o czlowieku nie wiedza, a
        sie rozwodza, i jeszcze sa z tego dumne
        • bernimy Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:30
          "tak w ogole to uwielbiam takie psycholozki, ktore nic o czlowieku
          nie wiedza, a
          sie rozwodza, i jeszcze sa z tego dumne"

          to do mnie?????
          • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:31
            nie tongue_out
            • bernimy Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:33
              NO!!!
              Bo bym tu się dopiero rozpisała big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

              Ja tylko napisałam kilka różnych możliwości. A co do "zalesia" tu
              gdzie mieszkasz. Cóż, ja jestem tak wredna, że nawet do alsu bym w
              bardzo pilnej sprawie poszła tuż przed przyjazdem "ukochanego" aby
              Mu tylko pokazać, ze już nie czekam... najwyzej doopka by mi zmarzła
              ale bym nie czekała!!!!!!!
        • lolinka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:33
          zabolało? czyli celne trafienie było smile
          cieszę się, że dałam do myślenia.
          • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:36
            e tam zabolalo, ja mam twarda doope na taki uwagi
            skad wiesz po prostu ze juz nad tym nie myslalam 1000 razy sama i 2000 razy z
            nim? nie wiesz, nie wiesz tak naprawde nic o mnie, wiec juz naprawde, na ten
            temat sie nie musisz produkowac smile
        • tabakierka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:34
          tomelanka napisała:

          > kuzwa gdzie mam isc, jak w lesie mieszkam
          > zimno, na spacer bez celu to mi sie nie chce
          > jedzie juz, dal znac ze ma 20 km jeszcze

          no to przynajmniej z pół godziny jeszcze pojedzietongue_out
          mówię Ci babo, wyłaź z domu - idź na spacer (masz jakiegoś
          zwierza?), albo weź książkę. Bern słusznie mówi - nie właź w rolę
          czekającej wiernej (tu możesz wejśćtongue_out) Penelopytongue_out bo tak Ci
          zostaniewink


          > tak w ogole to uwielbiam takie psycholozki, ktore nic o czlowieku
          nie wiedza, a
          > sie rozwodza, i jeszcze sa z tego dumne
          >

          smile
        • totorotot Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:57
          Ej Tomelanka, jak on se poodśnieżał-a może to naprawdę trwać godzinę, to mu dupa zmarzła i se grzeje przy herbacie itp., skarpety przybira, na zegarek nie spozira
          poza tym obiecałaś mu 'w pizdu', to sie chłopak tera fiokuje i sztafiruje oraz-zapewne-goli se jajka ;DDD
    • bluemadlen-1 tomalenka 02.02.10, 13:42
      tylko jak się zjawi daj znać, bo mnie ciekawość zeżre czy się już pofatygował,
      czy jeszcze go coś zatrzymało. A w między czasie zaparz sobie kawke lub herbatke
      zrelaksuj sie , ze jak wejdzie żebyś była uśmiechnięta i olśniewająco odprężona.
    • figrut Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 13:52
      Ja tu niestety powiem podobnie do Lolinki, choć nie o szacunku dla samej siebie.
      Skoro teraz przed ślubem jedno spóźnienie wywołuje w Tobie tak wiele emocji, a
      sama piszesz, że on taki jest, to jak sobie wyobrażasz żyć z tym na co dzień ?
      Nie mam na myśli jednego przyjazdu, ale tego denerwującego Cię "on taki jest" w
      życiu codziennym. Wiele z nas przegapiło sygnały które kiedyś wydawało się do
      zmiany/zaakceptowania, a później sobie w brodę pluło, że musi z tym żyć na co dzień.
      • lolinka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:01
        figrut, o szacunku to ja w wątku mony pisałam smile
        • figrut Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:12
          > figrut, o szacunku to ja w wątku mony pisałam smile
          Aaa też tam byłam, więc pewnie mi się pomerdało wink
          To są takie szczegóły które teraz wydają się do przeskoczenia, a później stają
          się wielkim problemem. Właśnie po przymknięciu oka na takie szczegóły później na
          forum biczują słowami "widziały gały co brały". Człowiek nie zastanawia się
          zbytnio na początku, bo mógłby góry przenosić, a później nastaje życie codzienne
          i takie mankamenty wyłażą. Wtedy albo uczymy się z tym żyć i po burzliwych
          latach, akceptujemy, albo wzajemnie robimy sobie z zycia piekiełko, bo dziecko
          ma być JUŻ w przedszkolu, a on jeszcze z domu nie wyszedł, bo trzeba było tą
          sprawę JUŻ załatwić, a on dopiero papiery wypisuje. To co teraz jest szkicem, w
          późniejszym życiu staje się rysunkiem grubą krechą rysowanym.
          • lolinka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:21
            o to to... to miałam na myśli pisząc o kiepskich rokowaniach dla
            takiego związku.
        • ciociacesia protestuje 03.02.10, 08:54
          tu tez wspominałas o szacunku ale do pana a nie do siebie.
      • kotka.zielonooka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:08
        Ja mysle ze to bylo wiecej niz "jedno spoznienie".
        Po prostu w tym momencie to byla ta kropla wody co przelewa dzbanek i ta mucha
        co siadajac na objuczonym wielbladzie sprawia - ze wielbląd pada (tak
        metaforycznie mi wyszlo smile)

        Wiec ja rozumiem ze tomelanka sie wkurzyla - bo sama przerabiam wielokrotnie
        takie akcje - czekam i czekam i sie wkurzam (bo jak sie czeka to kazda minuta
        dluzy sie niemilosiernie) ale tu niestety uwazam ze ten sms był przegięciem.
        Czy wy - gdybyscie otrzymaly takiego sma od faceta / męza/ narzeczonego - nawet
        jesli faktycznie bylbyscie mocno spoznione z waszej winy - pojechałbyscie do niego?

        Ja nie i oczekiwalabym co najmniej DUZYCH przeprosin!
        (i kwestia ze to kobieta czy mężczyna jest adresatem - nie ma moim zdaniem nic
        do rzeczy :./)

        No wiec przykro mi ze nie napisze ze jest ok i bedzie dobrze uncertain
        • tabakierka2 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:16
          kotka.zielonooka napisała:

          >
          > Czy wy - gdybyscie otrzymaly takiego sma od faceta / męza/
          narzeczonego - nawet
          > jesli faktycznie bylbyscie mocno spoznione z waszej winy -
          pojechałbyscie do ni
          > ego?


          w życiu!


          >
          > No wiec przykro mi ze nie napisze ze jest ok i bedzie dobrze uncertain

          ja jednak wierzę, że było jak pisałaś wcześniej - tomelanka szalona
          ze szczęścia, przygotowała się, siedzi, czeka, chatę ogarnęła,
          podekscytowana...no i tak czeka. Dzwoni (w nadziei, że facet tuż
          tuż) a ten, że prysznic bierze (czy co tam). No to kobitę szlag
          trafił i przelała się szala goryczy...Nie żebym ją tłumaczyła
          (musisz go przeprosić, zdecydowanie), ale rozumiem poniekąd.
          • bswm Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:21
            tabakierka2 napisała:

            > Nie żebym ją tłumaczyła (musisz go przeprosić, zdecydowanie),
            > ale rozumiem poniekąd.

            Ja też rozumiem, bo żyłam z taką osobą przez kilka lat, z perspektywy czasu
            widzę, że kompletnie mnie nie szanował, skoro zawsze przyjeżdżał spóźniony i
            ogromnie się cieszę, że ten problem mnie już nie dotyczy.
            • tabakierka2 Re: pogonilam go w pizdu 03.02.10, 08:14
              bswm napisała:


              >
              > Ja też rozumiem, bo żyłam z taką osobą przez kilka lat, z
              perspektywy czasu
              > widzę, że kompletnie mnie nie szanował, skoro zawsze
              przyjeżdżał spóźniony
              i
              > ogromnie się cieszę, że ten problem mnie już nie dotyczy.

              ja natomiast zauważyłam, że jest to typowo kobiecy punkt widzenia (z
              obserwacji i rozmów z kumpelkami) - a może po prostu punkt widzenia
              osoby mega zorganizowanej. Mój mąż, a dawniej narzeczony też prawie
              zawsze był spóźniony do mnie - ostatecznie umawialiśmy się u mnie w
              domu, bo ileż można stać na zimnie/w upale? Wtedy mnie to strasznie
              drażniło, niejedna awantura o to była ('Ty mnie nie szanujesz'itd),
              dopiero jak zamieszkaliśmy razem odkryłam powód takiego
              spóźnialstwa - brak zorganizowania i oszacowania ile dana czynność
              zajmie czasu (przecież jeśli do kościoła idziemy na 9:30 to
              wystarczy wstać o 8:50, żeby 1)się ogolić 2) odstawić poranną
              toaletę 3) ubrać się 4)zrobić i zjeść śniadanie 5)załózyć kurtkę,
              wyjść z domu i już! tyle, że 1)gdzie jest moja maszynka? 2)widziałaś
              może mój żel do włosów? 3)dlaczego nie ma żadnych moich
              skarpetek/gdzie mam pasek do spodni/która koszula będzie pasować do
              szarego swetra? 4)śniadanie robię ja, ale trzeba odczekać aż
              kawa/herbata wystygnie 5)cholera, gdzie jest pasta do butów/kluczyki
              do samochodu??? więc wychodzimy o 9:20 (żeby dojechać potrzeba nam
              15minut minimum), ale okazuje się, że samochód trzeba
              odśnieżyć/oskrobać itd. -więc MOŻE PÓJDZIEMY NA 11, KOCHANIE?:/)
              • bernimy Ryska, to jest piękne 03.02.10, 08:30
                "więc MOŻE PÓJDZIEMY NA 11, KOCHANIE?:/)"

                Jakie to prawdziwe smile

                Choć akurat w tym konkretnym przypadku, twierdzę, że wszystko inne
                powinno bnyć odłozone na potem, a w pierwszej kolejności stęskniony
                powinien pędzić do narzeczonej, a nie np. odśnieżać śnieg uncertain Stąd
                mój pomysł, aby wyjść z domu i nie czekać...
                • tabakierka2 Re: Ryska, to jest piękne 03.02.10, 08:53
                  bernimy napisała:


                  >
                  > Choć akurat w tym konkretnym przypadku, twierdzę, że wszystko inne
                  > powinno bnyć odłozone na potem, a w pierwszej kolejności
                  stęskniony
                  > powinien pędzić do narzeczonej, a nie np. odśnieżać śnieg uncertain Stąd
                  > mój pomysł, aby wyjść z domu i nie czekać...
                  >

                  ja sobie myślę, że może on wrócił do domu - tam rodzice, którzy
                  pewnie również za nim tęsknili, przecie nie tylko narzeczona
                  wysiaduje w oknie i czeka, czeka... No to posiedział z nimi, gadu
                  gadu...Trochę czasu zeszło. Później być może stwierdził, że jedzie,
                  no ale trzeba odśniezyć podjazd coby samochodem wyjechać - wziął
                  szypę/czy co tam miał/ no i odśnieża - przecież to zajmie góra 10-15
                  minut ( wink ) -niedoszacował i mu wyszła godzina, spocił się, a takim
                  do laski jechać nie wypada, więc prysznic, jak prysznic, to trzeba
                  się ogolić i kolejna godzina -bach! poszłaaa!
                  Mojego przed wyjazdem do mnie tata zwykle prosił o jakąś pomoc w
                  Bardzo Drobnej Sprawie (podobnie jak z tym odśnieżaniem). To go
                  oczywiście nie tłumaczy, szacować trzeba umieć.
          • kotka.zielonooka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:23
            A ja tez rozumiem - bo mnie tez czasami furioa ogarnia i nie panuje nad soba
            (ale takich smsów narzeczonemu jeszcze nie wysyłam smile)
        • inn-ka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:25
          Tomelanka, przyjechał w końcu???
          Będę Cię bronić, znam stan "high on emotion" itp. Łatwo się wtedy mówi głupie
          rzeczy, ale za to jakie motyle w brzuchusmile
          Z moim Lubym największe kłótnie też miałam na jego wyjazdach. Mnie się wydawało,
          że powinien dzwonić non-stop, tęsknić jak ja niemiłosiernie, spieszyć się do
          kontaktu. A tu czasem dupa - zmęczenie, jakiś kłopocik, coś co w domu nie byłoby
          problemem, ale na wyjeździe jest. Więc jak się zjawi to go wysłuchaj spokojniesmile
          A co do "idź w pizdu". Dama się tak nie wypowiadawink ale co tam. Swojemu Lubemu
          mówiłam już w nerwach żeby spierdalał, w odpowiedzi słyszałam niewybredny
          komentarz że też mogę sobie iść. I co? Kocham go najbardziej na świecie i on
          mnie. Taki temperament.
          Natomiast z moim mężem nie pokłóciłam się nigdy ani razu. Nawet na rozprawie
          rozwodowej.
          • pulcino3 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:39
            teraz to oni się bzykają na całego, fajne takie wyposzczone i na zgodę ....;p
        • moonshana Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:38
          kotka.zielonooka napisała:
          > Czy wy - gdybyscie otrzymaly takiego sma od faceta / męza/ narzeczonego - nawet
          > jesli faktycznie bylbyscie mocno spoznione z waszej winy - pojechałbyscie do ni
          > ego?
          >
          > Ja nie i oczekiwalabym co najmniej DUZYCH przeprosin!
          wszystko zależy od etapu na jakim jest związek. ludzie w złości mówią i robią
          różne rzeczy, niestety. jako nerwus i choleryk jestem tego najlepszym
          przykładem. zdarzało mi się robić przykrość mojemu facetowi, bo byłam zła,
          wściekła, rozczarowana - i mówiłam słowa które nigdy nie powinny były paść. i
          bardzo go za to przepraszałam, i widziałam że jest mu przykro... teraz ja staram
          się przycinać różki diabełkowi który we mnie siedzi, a mój facet po latach
          spędzonych razem wie że choć czasem coś palnę - to wcale tak nie czuję. ludzie,
          którzy się kochają i ufają sobie - wybaczają różne rzeczy. a kilka gorzkich słów
          rzuconych w złości to jeszcze nie koniec świata.
          • kotka.zielonooka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:46
            No wiec moze zalezy to od etapu w zwiaku (sic?), temperamentu, wychowabnia .
            Mozliwe smile

            Ja nigdy w zyciu nie powiedzialam nikomu bliskiemu takich słow (choc np.
            zdarzylo mi sie w ataku szalu rzucic talerzem smile W sciane smile ) i wiem ze bylabym
            w szoku gdybym takie coś od narzeczonego usłyszała (i bylo by mi baaardzo trudno
            wybaczyc).
            No ale moze tyo zalzy od ludzi - jak obu stronom to nie przeszkadza ze sie
            nawzajem posyłają w "pizdu" - i sa sobie w stanie wybaczyc bez problemu - to
            wszytko jest jak najbardziej w porządku.

            Gorzej gdyby sie spotkala taka osoba dla ktorej powiedzenie komus lub
            usłyszenie od kogos "spierdalaj" , "idz w pizdu" "chuj ci w dupę" etc z kims
            takim jak ja - kto nie toleruję takich słów w związku i już.
            Nie wiem jaki stosunek do tego ma narzeczony tomelanki smile

            Oby taki jak ona i faktycznie sie teraz "na zgodę" bzykają smile
            • kotka.zielonooka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:47
              * etapu w związku .... wychowania (przepraszam za literówki!sad)
              • pulcino3 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:51
                ..że tak empatycznie sobie myślę teraz, to ja też bym nie chciała usłyszeć od
                kogoś na kim mi zależy " a idź w pizdu..", obojętnie, że było by to w nerwach
                • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 15:03
                  a idz w cholere?
              • tomelanka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 14:59
                owszem, juz jestesmy wybzykani, wlasnie pije kawke, a luby pali w piecu bo zgaslo tongue_out
                nie obrazil sie, przyjechal i to w swietnym humorze; on wie ze ja jestem nerwus,
                raptus i choleryk, widocznie juz sie po 6 latach przyzwyczail, i wie, ze czesto
                palne cos, zanim pomysle i tyle, ja wiem ze sie czasem powinnam pohamowac, ale
                nie zawsze mi sie udaje uncertain
                myslcie sobie co tam chcecie, ja go kocham nad zycie i wole jego z jego wadami,
                niz kogo innego z innymi lub bez
                co do jego spoznien-na ogol sie nie spoznia, ale dzis mogl sobie darowac
                kazdy ma inny prog tolerancji, dla jednych to bedzie wypier..., dla innych idz w
                pizdu, a dla innych idz se bedzie nie do przyjecia
                howgh!
                ps. widze, ze jak ja sie bzykalam, to sie tu niezla dyskusja wywiazala tongue_out
                • pulcino3 Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 15:37
                  ja wiedziałam ,że tak będzie....

                  powinnam wróżką zostać
                • modrooczka Re: pogonilam go w pizdu 02.02.10, 15:59
                  Mój ma podobne cech i zapewniam Cię, że po 7 latach małżeństwa można
                  wziąć tępe narzędzie i zabić. U nas chodzi w domu takie powiedzonko:
                  jakbym cie nie kochal/a to bym cie zabil/a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka