przyjechal do polski rano raniutko, jest prawie wpol do pierwszej, a jemu sie
jakos nie spieszy

jak on wrocil do domu to jeszcze spalam, zdazylam zrobic i powiesic 2 pralki
prania, ogarnac chalupe, zrobic sie na bostwo, rozpalic w piecu, zrobic
zapiekanke, posiedziec na necie, a on jeszcze nawet z domu nie wyjechal
kazalam mu isc w pizdu
ciekawe, przyjedzie nie przyjedzie...
przesadzam? ja bym do niego leciala pierwsze co

dobijcie mnie, napiszcie ze mnie nie kocha i ma mnie w doopie
przykro mi